Wyspa Epsteina – skąd to zło? Prawem i rozumem #42
33m 38s
W odcinku autor podejmuje refleksję nad opublikowanymi aktami sprawy Epsteina, ukazującymi przerażającą skalę zła i cierpienia dzieci. Podkreśla, że sprawcami nie byli ludzie z marginesu, lecz elity społeczne, co dowodzi głębokiego kryzysu kulturowego. Autor analizuje to zło przez pryzmat filozofii, argumentując, że wyspa Epsteina symbolizuje perwersyjny koniec postmodernizmu – ery relatywizmu moralnego, która odrzuciła obiektywne normy na rzecz absolutnej wolności i samorealizacji jednostki, prowadząc do destrukcji. W przeciwieństwie do tego, oświecenie zakończyło się fabrykami śmierci jak Auschwitz, gdzie technika służyła złu. Jako remedium autor, nawiązując do "Kazania na górze", postuluje powrót do fundamentalnych zasad etycznych, które stawiają pokorę, współczucie i ograniczenie wolności tam, gdzie zaczyna się drugi człowiek, ponad kult siły i nieograniczonej ekspresji.
[MUZYKA] Witam państwa w 42. odcinku "Prawę i rozumę". Trochę innym, trochę bardziej refleksyjnym, pozdaje się, że upada nam cywilizacja. Upada nam cywilizacja, co jasne widać w tych 3 milionach egzemplarzy Act. Epstein, sprawę Epstein i jego wyspy, które niedawno zostało publikowane. Dzisiaj właśnie o tym i opróbie odpowiedzenia sobie na jedno z najstarszych pytań, Skąd Zło? Zapraszam do tej trudnej, ale chyba potrzebnej dyskusji. Witam państwa serdecznie w kolejnym prawem i rozumiem, w szczególności oczywiście patronów, którzy ciągle na platformie Patronite wspierają ten projekt, który unika z krajności i rozumiem, refleksją stara się zorientować w tym świecie. W świecie, w którym zorientować się jest coraz trudniej. Zwłaszcza kiedy dostaje się takie informacje jak ta ostatnia. Oczywiście od wielu lat wiedziano, że na tej wyspie Epstein, dzieją się rzeczy złe, może straszne, ale teraz dopiero widać, jak bardzo straszne. Chciałbym w dzisiejszym odcinku pochylić się nad tą sprawą, która z tych Act przebija. Nie nad sensacjami, nie konkretnie nad nazwiskami, nie nad dowodami, bo nie o to chodzi. Jak państwo pewnie wiedzą, ja zajmuję się filozofią norm, czyli tym w jaki sposób normy, nakazy, zakazy kształtują społeczeństwo, w jaki sposób te normy się zmieniają, co się z nimi dzieje. I mam takie wrażenie, że akurat to, co usłyszeliśmy jest bardzo dobrym pretextem, to tego, żeby o naszych normach porozmawiać. Jak my widzimy, dobro i złow, w jaki sposób kształtujemy młode pokolenia na samych, według jakich wzorców chcemy funkcjonować, bo niestety wszystko wskazuje na to, że te wzorce, które stosowaliśmy, nie działają. Dlatego dzisiaj w video o Felietonie będę chciała państwa zaprosić do takiej właśnie dyskusji. Co zrobić, w jaki sposób odpowiedziec w pewnym sensie etycznie moralnie na to, czego się dowiedzieliśmy. Natomiast w sanatorium chorych myśli dzisiaj wyjątkowo przedstawię myśl bardzo zdrową. I będzie to dla państwa być może trochę brzmiało kazanie, ale proszę odrobinę zaufania i o to, żeby do tego sanatorium dotrwać i w nim tego, co mam do powiedzenia, posłuchać. Zapraszam w takim razie na video o Felieton. Audio Felieton. Skąd złoto jedno z najstarszych pytania, jak jestada jest sobie ludzkość, to jest pytanie starożytne, to jest pytanie teologiczne, pytanie o to, w jaki sposób w świecie, który jak wielu zna zwierzy został stworzony przez dobrego Boga, pojawia się coś, co jest zaprzeczeniem dobra, pojawia się śmierć, pojawia się zniszczenie, pojawia się choroba, pojawia się cierpienie i to cierpienie często spowodowane celowo. Tortura znęcanie się nad dziećmi, torturowanie dzieci. Jak to jest możliwe, że człowiek, który tworzy wielkie opery, który tworzy wspaniałe ksiangi i poezje, może mieć przedstawiciela w tym samym gatunku, który torturuje dziecko. To pytanie jest starożytne, jak świata, musimy sobie zadać ponownie, dlatego że właśnie zobaczyliśmy nowy wymiar zła, myślę, że tak o tym trzeba mówić. Państwo wiedzą w zeszłym tygodniu opublikowano 3 miliony akt, dotyczących DZEFRAIA PSTINA, jego wyspy ludzi, którzy tam przyjeżdżali i rzeczy, które tam się działy. Uwaga, to, co opublikowano jest straszne. Natomiast najstraszniejsze jest to, co powiedział jeden z prokuratorów, który odpowiada za tę sprawę, powiedział, że to, co opublikowano, nie zawiera zdjęć ukazujących akty, które mogą być potraktowane jako pornografia dziecięca, nie zawiera takich scen, które pokazują okaleczenia i nie pokazują takich scen, które pokazują śmierć. Wiecie co to znaczy? To znaczy, że tam było piekło. Nawet jeszcze nie wiemy, jakie to było, piekło. W związku z tym warto postawić znowu to pytanie, skąd to zło, jak to możliwe, że ludzie są zdolni do tego typu rzeczy. Zwłaszcza, że to jest sytuacja w pewnym sensie nowa, jeżeli można tak powiedzieć, dlatego, wiecie są różne odpowiedzi na to pytanie, skąd się bieżo zło. W przypadku czasami złobie, że się z tego, że ludzie nie mają wyjścia, czy są w takiej sytuacji, na przykład są tak biedni albo zostali tak mocno zdradzeni, że z tej biedy, z tej zdrady, z tego nieszczęścia, ragują złem. Na przykład rzucają się na kogoś, na przykład kogoś zabijają, na przykład obmyślają plan, który ma się skończyć jakąś wielką nieprzyjemnością, w jakimś wielkim cierpieniem dla kogoś. Ale ta sprawa, tego złapa, które tam miał miejsce nie była związana z tym, że ktoś nie miał wyjścia. Wprost przeciwnie. Wielcy tego świata, którzy dokonywali tego złapa, którzy tam byli, mieli wszystkie wyjścia i wejścia otwarte. Absolutnie wszystkie. Wielkie wie można powiedzieć, że Epstein był miejscem luk susowym, był miejscem ekskluzywym, do którego żeby się dostać, trzeba było mieć specjalne dojść. Więc na pewno nie można powiedzieć, że to byli ludzie, którzy nie mieli wyjścia. Zaskakującej jest tutaj zachowanie Lada Maska, która tam się pojawiła w tych dyskusjach, on powiedział, że on wprawie tylko pisał do Epstein, napytał ona dzikrze możliwe imprezy, ale tam nie był. Bo jak się wyraził, gdyby chciał to robić, to mogłoby to robić złatwością, gdzie indziej nie musiałby tam jeździć. To pokazuje, że ci ludzie, rzeczywiście chyba mogli wszystko i wiedzieli o tym, że mogą wszystko. Znaczy, że to jest takie, że maski mogły to robić, to po co pytał o to, żeby robić to tam. Zostawmy to pytanie na moment zastanówmy się, jeszcze jakie inne mogą być powody złapa. Na przykład powodem złapa może być to, że człowiek jest słaby i łamię pewne reguły, dlatego że nie jest w stanie do równych do poziomu dobra. To znaczy, chce być dobry nawet, ale czy nie zło, bardzo często tak się zdarza. Szanuję reguły, ale jakaś słabość nie pozwala mu pozostać, jak gdyby w tym obszarze szanowania reguły. Na wyspie Epstein na nie o to chodziło. Ci ludzie nie ze słabości łamalite reguły, ale z tego, że czuli się potężni, że czuli się nad ludźmi, że uważali, że mogą, że żadne reguły ich nie obowiązują. I to jest nowa jakość. W dużej mierze to jest nowa jakość, bo wydawało się, że czas ibermenszów już miną, że czas nad ludzi już miną. Że myśmy już widzieli wystarczające zło, które z powodu myślenia, że jest się wyjątkowym zostało popełnione. Najważniej było tak, że wyspie Epstein stała się eksterytorialna dla etyki, dlatego, że ludzie, którzy tam byli uważali, że ich reguły nie obowiązują. Rzoni są nadzwyczajni, że to byli ludzie, którzy nigdy nie byli ćwiczeni w rezygnacji, którzy nigdy nie powiedzieli sobie nie, którym nikt już nie mógł powiedzieć nie, dlatego, że byli tak wielcy, żeby tak przyzwyczajni, że są wyjątkowi niesamowici, że po prostu uznali, że są ponat regułami. Ja to jest problem, jeżeli popatrzymy na tych ludzi, którzy tam byli problem bardzo poważny, bo jeżeli sobie przypomnicie tę straszną historię zaustry, gdzie Josef Ricl więził przez wiele lat i gwałcił swoją córkę w piwnicy. I później zostało to odkryte jako nieprawo-dopodobna tragedia, oczywiście porażka, że systemu kontroli nad tym, czy dzieciom, czy młodym ludziom nie dzieje się krzywda. To w pewnym sensie ludzkość mogła wtedy powiedzieć, wypadek przeprac, ludzie tacy nie są, on był marginesem, on był jakimś błędem systemu, system działa, no ale jak się pojawi potwór, no to system, niestety nie może sobie z tym poradzić. Ale tu na tej wyspie pstina to nie o margines chodzi, ale o centrum. Tu nie jakieś doły społeczne, o rzeczy, które są robione przez ludzi, których traktujemy nie raz nawet jako pod ludzi, tylko właśnie przed przeznad ludzi. A więc mamy sytuację taką, w której ludzie, którzy w pewnym sensie są ikonami naszych czasów, ludzie którzy stali na szczycie naszego społeczeństwa, nagle znajdują się w sytuację, która jest najbardziej niemoralna z niemoralny. Bo przecież koga tam mieliśmy. Jeśli my przewód co w państwu, którzy zostali wybrani demokratycznie, a więc tyle ludzi im załufało, tyle ludzi uwieżyło, że są wartościowie, że są wspaniali, że są mądrzy, a więc że mogą kierować państwami. Jeśli mieli arderów, ludzie którzy są w visionerami, biznesu, w visionerami, np. technologii, tego jak zmieniać świat, ludzie, których tu już mają potężne umysły. Mamy tam zamieszanych w ten samostatwie, bo ja nie mówię o wyspie pstina jako miejscu, tylko raczej jako o pewnym uniwersum. Nie chodzi mi przecież o to, że by udowadniać, kto był, kto nie był, bo nawet nie mam żadnych narzędzi, żeby to zrobić. Ale jeżeli np. wiem, że wielcy uczeni z MIT, z wielkiej uczelni amerykańskiej pisali z pstina, i tu wtedy kiedy on już był skazany za pedofilię, uważali, że to co mówię, ważne chcieli od niego pieniędzy i on tę pieniądze przekazywał na finansowanie nauki, to znaczy, że coś z tymi ludźmi jest nie tak. Wiedziałe, że to jest problem, dlatego że to oznacza, że to jakby nie jest tylko i wyłącznie problem materiał ludzkiego, jeżeli można tak powiedzieć, przy Fritzle być może tak można było powiedzieć, ale to jest problem matrycy, która produkuje ten materiał, czyli naszej kultury. No bo jeżeli ludzie, którzy jak mówię,
Mogą być postrzeganie jako bendocy na szczycie naszej kultury tak działają, tak okrutnie się zachowują, takiego zła się dopuszczają, no co znaczy, że coś tam naszą kulturą jest nie tak. Chciałbym się zastanowić z was mi wspólnie co z nią jest, nie tak, dlaczego tak to się dzieje. Więc nie możemy sobie tutaj łatwo powiedzieć, no trudno, wypadek przepracy, nie. Wydaje się, że to jest po prostu efekt w pewnym sensie, jakieś wizji kultury, w której ludziom powiedzieliśmy, że jeżeli są odpowiednio wielcy, to reguły ich nie obowiązuły, a tak przecież być nie może. I wiecie, jest dla mnie, jeżeli chodzi o diagnozę tej sytuacji, w pewnym sensie rzeczą logiczną zastanowienie się, czego to jest koniec, bo jest to jakiś koniec, ewidentnie, jest tak wielkie wydarzenie, tak wielka tragedia i tak wielkie zło ukazane, że to jest jakiś koniec. Zastanawiam się, czego to jest koniec. I wiecie, przypominam sobie, że na przed filozofowie przedstawicieli szkoły frankwurskiej, mówili kiedyś, że Auschwitz i Głag te fabryki śmierci, że to był perwersyjny, ciemny koniec oświecenia. To może być dla was zaskakujące, bo oświecenie nam się generalnie kojarzy dobrze, ale ci filozofowie dostrzegli pewną rzecz, że oświecenia ze swoją wiarą w rozum, przyniosło pewną ideę jako miest racjonalność, racjonalność techniczna, doskonałość człowieka w dobieraniu narzędzi do realizacji celów, przy jednoczeznym niedokońca zastanawianiu się czy cele, które mają być realizowane są dobre. Ta racjonalność techniczna jest widoczna na przykład wojnie. My się nie zastanawiamy często, czy ta wojna jest słuszna, ale czy jesteśmy w stanie wygrać, czy narzędzia, których używamy są właściwe, czyli ćwiczymy się od czasów oświecenia w dobieraniu środków, a nie tak bardzo ocenie celów. I ci filozofowie zwrócili uwagę, że w pewnym sensie wał szwic i w przypadku archiapolagu gółak widać, coś, co można by było nazwać wykorzystaniem technologii, wykorzystaniem osiągnięć oświecenia, nie dla dobra, ale dla największego możliwego zła, bo przecież ałszwis nie byłoby możliwe bez biurokracji i rejestracji osób, dzięki której można było zidentyfikować osoby pochodzenia żydowskiego. Nie byłoby możliwe dzięki sprawnemu transportowi kolejowemu, który był wykorzystany, żeby w bydlencych wagonach ludzi przewozić na tę straszną rampę. Nie byłoby możliwości tak szybko ich zabić, gdyby nie cyklą B i wynalazek jakim były komory gazowe, który też jest wynalazkiem technologicznym. Ryszczę nie można byłoby się tak szybko pozbyć ciał bez śladu, gdyby nie pieca jak krematorijne, które też były efektem technologii. Jest pewna racja w tym, że te fabryki śmierci były perwersyjnym końcem oświecenia, które zapomniało o tym, że ważniejsze od doboru środków jest ocenianie czy cele, do których one mają służyć są właściwe. Można powiedzieć, że wyspę Epstina jest nie fabryką śmierci, ale takim luksusowym butikiem śmierci. Miejsce, które chyba jest jeszcze bardziej przerażające, bo jest rzeczywiście luksusowe, ekskluzywne bogate, ale też jest przepełnione cierpieniem. I to cierpieniem absolutnie niewinnych, dlatego że cierpieniem dzieci. No i teraz czego to jest koniec, jeżeli Auschwitz i Głak były końcem oświecenia, modernizmu, wydaje mi się, że wyspę Epstina jest końcem postmodernizmu. Postmodernizm to jest taki ruch, można powiedzieć, który jest buntem wobec modernizmu, wobec oświecenia. Tak jak te fabryki śmierci były, można powiedzieć, końcem wiary w to, że istnieje jedna prawda, to wyspę Epstina jest końcem tego, że prawdy nie ma. To znaczy, jest ona miejscem relatywizmu. To nie się zasobą między innymi postmodernizm, który mówi nie ma autorytetu, nie ma prawdy, nie ma religii, nie ma wielkich narracji, które mogą porządkować nam świat. Są tylko interpretacje, nie ma faktów. Każdy ma prawo widzieć moralność, etykę, prawo, tak jak chce, bo każde nakazanie mu robienia czegoś jest opresją. Jesteśmy nieskończenie wolni, tylko że zapominamy, że ta wolność powinna się kończyć tam, gdzie zaczyna się drugi człowiek. I teraz ta wizja postmodernizmu, świata bez regu, świata relatywizmu, świata, w którym wszystko wolno, w którym każdy ma dążyć do samoralizacji, właśnie myślę, że znalazła swój perwersyjny koniec tam na tej wyspie. Dlatego, że ten koniec polegał na doprowadzeniu do można powiedzieć maksimum tego twierdzenia, że jeżeli moja wolność jest najważniejsza, to właściwie nie ma końca tej wolności. Ja muszę ciągle szukać nowych bodźców po to, żeby sprawdzać siebie, żeby wyrażać siebie. Jeżeli moja seksualność, tak jak mówi część filozofii postmodernistycznej, jest częścią mojej tożsamości, to dlaczego nie mam poszukiwać wyrażania tej seksualności w najdzikszych imprezach, jak mówił mask, w najbardziej można powiedzieć drastycznych formach, żeby sprawdzić, gdzie jest ten koniec. Czy to nie jest sytuacja, w której ja szukam swoje samoralizacji, nie w ograniczeniu tylko w ekspansji, w tym, żeby mieć władze nad innym, żeby siebie nie ograniczać, żeby traktować ciało drugiego, jako obszar do panowania. Czy to nie jest sytuacja, w której ja doprowadzam tak zwane od transgresję do końca, muszę przekraczać wszystkie granice, w ogranicce jak sama nas łaskazuje, mnie ogranicza ją, a więc czy nie mnie niszczęśliwym mówi postmodernist, muszę je przełamać. Czy to królestwo, w którym wszystko wolno, dlatego, że wolność tak została zdarza, tak została zdefiniowana błędnie, nie jest właśnie wyspą pstina, na której skończyła się ta wiara, że wszystko wolno, bo zobaczyliśmy do czego to prowadzi. Tak mi się wydaje, że tak jest, że to właśnie miało miejsce. Zróbcie uwagę, że to zło, które tam się zdarzyło, ona nie ma barwy politycznej. My nie możemy właśnie powiedzieć, że zwina ludzi po jednej stronie tam są, przedstawiciele na przykład różnych stron politycznych jest Trump, prawicowiec, republikanin i Clinton, partia demokratyczna, liberalno lewicowa, niektórzy powiedzą progresywno. Są przedstawiciele establishmentu, ale są też ci, którzy establishment krytykowali. Znowu patrzę na wyspę pstina szerzej, jako na pewne zjawisko, na niego, jako na kogoś, kto przyciągał jakimś takim swoim szatańskim, nie wiem czym, urokiem tych ludzi. Na przykład zastanawiam się nad tym, co jest dyskutowane i co jest szokujące, dlaczego z eppstinem po już jego skazaniu za czyny pedofirskie utrzymował kontakt no-amczomski. Wybitne, absolutnie linkwista, wybitny filozów, jeden z najważniejszych XX wieku. Bardzo lewicowy, bardzo krytykujący establishment, bardzo atakujący tych, którzy są ważniejsi. A w pewnym sensie potwierdzający to, że eppstin jest w fascynującą osobowością, bo mówiący rozmawiałem z nim, ma wiele bardzo ciekawe grzeczy do powiedzenia. Dlaczego to MIT, które zawsze było miejscem trójumfuludzkiego rozumu, nawiązwało z nim kontakt? Dlaczego ludzie, których ja znam na przedioszabach, którego czytałem i uważałem, że jest bardzo mądry prowadził korespondencję ze pstinem? To są pytania, na które bardzo trudno odpowiedzial, to są pytania, które pokazują, że już minął czas, kiedy ktoś mógł sobie powiedzieć, jestem powościwej stronie historii, w związku z tym na pewno mam rację. Nie, nagle się okazało, że wszyscy z każdej strony tam jakoś byli zaangażowani. Jeszcze raz podkreśla mi nie mówię, że to byli ludzie, którzy wyrządzali to największe zło, jak jest do pomyślenia, kszewzenie dzieci. Ale to jest niesamowite, że ta masa ludzi z różnych strądała się jakimś sensie temu wszystkiemu uwieźć. W związku z tym, czy to nie jest jednak tak, że my musimy wrócić do jakiej zasad, że my musimy wrócić do twierdzeń, że pewne rzeczy są nie naruszalne, że potrzebujemy akcematów kulturze, że nie da się twierdzić tak, jak mówi posmodernizm, że nie ma faktów, w tym nie ma faktów moralnych, są tylko interpretacje. Że nie da się twierdzić tak, jak mówił nicze, że są tylko perspektywy, nie ma czegoś, co mogłoby rozstrzygnąć, która jest prawidłowa. Czy nie powinniśmy zdalić sobie sprawę, że nicze miały rację mówiąc, że jeżeli BUB umarł, to znaczy stare zasady, te właśnie wielkie narracje, te normy religijne, zostały przesłudzko się drzucone, to można sobie wyobrazić, że wyjątkowi ludzie będą w stanie stać się i bermanżami, czyli stworzyć swoją własną moralność. Mówiłem wam o tym, że ten i bermanż jest nie raz przedstawiony jako idealny człowiek, który jest mieszanką Jezusa i Julisza Cezara, czyli jest samą miłością i samą sprawczością. Żaden z tych ludzi nawet się nie zbliżą, ten z wyspy i pstina nawet się nie zbliżą na jeden procent do tej postawy, czyli ci wybermęższe, ci nad ludzie, którzy tam byli, właściwie nie stworzyli żadnej moralności, tylko zniszczyli temu, która panowała. I spowodowali, że ciało dziecka stało się dla nich surowcem, do produkcji do Paminy. Więc tak naprawdę nie tylko nic nie zbudowali, ale wszystko zniszczyli. I pamiętajcie o tym, że nicze w pewnym sensie przewidział, że tak będzie, bo on przewidział to talitaryzmy 20 wieku. Mówiżej, że jeżeli zabraknie tych zasad, to ludzkość pogrąży się w nienawiści w walce wojnie w cierpieniu śmierci i tak się oczywiście stało. I my nienauczenie nie tego można powiedzieć. Dlaczego możemy wychowywać i kreować ludzi i wstawiać na piedę stał? Ludzi, którzy uważają, że normy nie są im potrzebne, bo ni sami są dla siebie normą. Tak jak ostatnio powiedział Trump. Ja nie potrzebuję norm prawa międzynarodowego, wystarczy moja moralność, nie mój umysł. Widzimy.
jaka to jest moralność. Pomyślcie o tym. Nie chodzi mi o to, żeby narzucać komukolwiek jakieś bardzo konserwatywne punktu widzenia, ale coś bardzo złego dzieje się z ludzkością. Co jak mówię na tej wyspie się zadziało i co teraz przez te aktas zostało uwidocznione. Sanatorium Chorych Myśli. Dzisiaj w Sanatorium Chorych Myśli jak powiedziałem myśl zdrowa. Jedna z najdrowszych. Jak to jest myśl? Otóż prezentuję ją wam z pewną obawą, żebyście nie posądzili mnie o to, że zamianiam się w księdza, albo że zaczynam prawić kazania, ale akurat tak się zdarzyło, że w ten weekend przed którym ujawniono aktę pstina, kościół katolickiej, katolicy, analizują jeden z najważniejszych tekstów naszej kultury, mianowicie kazanie na górze. Jego początek, czyli 8 ułogosławieństw. I wiecie bez względu na to, czy jesteście wierzący czy nie, myślę, że warto spojrzeć na ten tekst, jak ona pewne grudzają projekt moralny, jak ona pewne grudzają projekt architektury świata, który jest zupełnie można powiedzieć przeciwintuicyjny. Dlatego, że przed szesijaństwem generalnie siłę uważano za dobrą, a cierpienie uważano za złe. Uważano, że jeżeli ktoś jest słaby, to się do niczego nie nadaje i powinien robić wszystko, żeby stać się silny, żeby stać się potężny, a jeżeli cierpi, to powinien jak najszybciej potępić to cierpienie i zmienić swoje życie, tak, żeby nie cierpić. I teraz, kiedy patrzy się na ten projekt, to myślę, że sprawa Epistina pokazuje wyraźnie, że ten projekt został całkowicie odrzucony. Został odrzucony między innymi przez krytykę oświecenia, które odrzuciło religię. To jest właśnie ta śmierć boga, której mówili nicza. Oświecenie, wierzący w rozum, uważało, że człowiek jest w stanie być sobie z terym, że glarzem i okrętem, że nie potrzebuje zewnętrznych autorytetów. Pamiętacie to wyzwanie kanta, o którym mówiłem, wzięte od choracego sapery Audem, jej odwaga być mądrym, to znaczy dla siebie bądź autorytetem, czyli bermanczam. Nie potrzebuje się niczego z zewnątrz, nie potrzebuje się żadnego szkieletu, exoszkieletu, który będzie podtrzymywał, ty sam możesz zdecydować swoim realności. W pewnym sensie widzimy, jak powiedziałem, w videoofelietonie, do czego to oprować. No i teraz trzeba by było się zastanowić, czy ten projekt jest jeszcze w jakimś sensie do uratowania, ale żeby się nad nim zastanowić, to trzeba się nad nim pochylić. Co jest w tym projekcie? Wiecie, błogosławieństwo, które brzmi tak bardzo religijnie jest tak naprawdę czymś związanem ze szczęściem. Błogosławieni to szczęśliwie, a szczęśliwi to tacy, którzy mają dobre życie, tacy, którzy wiodą to życie z pożytkiem dla siebie i wiodą to życie z pożytkiem dla innych. Więc jeżeli założyciele chrześcijaństwa mówi, by było go sławieni ci si, to trzeba by było się nad tym trochę pochylić. Zwłaszcza kiedy widzi się taką wyspę pstina, która była świątynią hałasu huku, eksplozji można powiedzieć, Ego tych ludzi, miejscem zabawy, miejscem, które ma charakter wiecznego, po pierwsze mówienia, może krzyku także, zatopienia się nie właśnie w ciszy, nawet rozmiana i dosłownie, tylko w totalnej kakofonii doznań, właśnie transgresji, granic. Ta cichość, o której jest tam mowa, to jest oczywiście coś, co jest związane z pokorą. Bardzo trudno jest być pokornym, oczywiście kiedy człowiek odnosi sukcesy i może to jest problem, kiedyś w żymie to wiedziano, kiedy bywał się trują w to, za tym który zwyciężył, przetek pamiętać jak ktoś, którą mówił, jesteś tylko człowiekiem, to było samo ograniczenie się. To, co pokazała, wyspa Epstein na to jest samo ubóstwienie. Mogę wszystko, jestem Bogiem, nie ma żadnych granic. Jest to absolutna przeciwieństwo pokory. Można powiedzieć, że jednym z problemów, które mamy, dotyczących norm jest to, że nasza kultura ościwie odrzuciła pokory, jaką tak, tak. On nie ma mechanizmów budowania pokory. My wychowaniu mówimy naszym dzieciom być dumne z siebie. Nie daj sobie w mówić, że to się z tobą mnie tak. Nie umiemy przyjmować krytyki, nie uczymy przyjmowania krytyki, bo wydaje nam się, że ona jest opresją, że nas ogranicza. Więc cichość rozumiana jako pokora jest zupełnie bez sensu. Mimo wszystko, jesteśmy w stanie być pokorni i odważni, pokorni, ci si, ale sprawczy. Trzeba się nad tym zastanowić, natomiast jeżeli odrzuca się to w ogóle, to nie ma się na czym zastanawiać. Odrzuciliśmy pokor, odrzuciliśmy w styt, o tym już kiedyś mówiłem, jako starą wartość, która jest barierą moralną. Nie wiem, możemy liczymy na to, że jeżeli nie ma w stydu i nie ma pokory, to prawo wszystko załatwi. Ale wyspaj Episina jest przykładem na to, że nie załatwi, bo zawsze znajdzie się jakąś wyspekt, która jest poza juryzdykcją, albo prawo przyjdzie za późno, bo co z tego, że teraz się ukaże tych ludzi, skoro tego cierpienia się nie odwróci, które tam miało miejsce, a być może pewne wewnętrzne moralne przekonania zatrzymałyby to wcześniej. Oto przecież w tym wszystkim chodzi. Moralność jest w tym sensie szybsza niż prawo, że powinny na decyzować przed, a nie dopiero straszić sankcją po, bo jeżeli ktoś jest na tyle niemoralne, żeby zabić, to ta sankcja, którą dostanie nikomu życianie przywróci. Jeżeli jest na tyle niemoralne, żeby zgwałcić dziecko, to tego cierpienia tej traumy nic nie odwróci, nawet jeżeli pójdzie na wieloladowiężenia, nawet byśmy go zabili, czyli gdybyśmy zasosowali kary śmierci. Więc ta moralność jest w sposób naturalny tutaj, bardzo, bardzo istotna, ale jeżeli świat nie chce być cichy, ich chwali tych, którzy są głośni, jeżeli nie ma narzędzi do budowania pokory, i odwrzucił wstyty jako opresję, no to nie za bardzo jest tu czego szukać. Tam w tych błogoswojenswach, jak wiecie, jest tak, że coś, co może świadować dziwne, ja no wiecie, mówi się, że szczęśliwi są ci, którzy płaczą, którzy są smutni. Oczywiście myśliłem o tym, w taki sposób kiedyś będą pocieszenie, ale wiecie, być może jest tak, że nasza kultura promuje ideę wielu, taki ciągłej ekstazy, ciągłej radości, że trzeba ciągle uśmiechniętym, że smutek jest taktywana jak choroba, z której trzeba się wyleczyć, no bo smutek, to już depresja, a przecież tak nie jest. Smutek może być pewnego rodzaju nostalgia, on smutek może być pewnego rodzaju efektem myślenia, poza tym samżeczy, który wymagają smutku, strata wymaga skutku, pewnych strat nie da się odzyskać. Trzeba ten smutek przeżyć i nie trzeba ciągle załuszać siebie radością, zabawą mi ekstazą, a tak była na wyspie pstina i tak jest w wielu miejscach naszego świata, nie tylko tam. Smutek jest nie normalny, smutek jest dvadą, smutek jest czymś, co trzeba wyrzucić, w związku z tym bawmy się, ekstaza, boćce, dopamina, najważniejsze trunek, ważniejsze od alkoholu. To jest takie myślenie, wydaje mi się. Znowu do przemyślenia, co moglibyśmy zrobić, żeby inaczej na to spojrzeć. Czy tam myśl, która w tym jak powiedziałem podstawowym tekście naszej kultury, tych 8 Błogosławieństwach jest zawartanie istotna? Najważniejsze chyba Błogosławieństwo dla tej sprawy, dla sprawy, która jest pełna samych przekleństw. To znaczy Błogosławieni, czyli szczęśliwi, ubodzy w duchu. Co to znaczy ubogi w duchu? To jest ktoś, kto oczywiście nie chodzi o, że jest biedny materialnie. Chociaż być może tym, którzy są biedni materialnie łatwiej jest być ubogiem w duchu, także niż tym, którzy są bogaci. Ubogi w duchu to jest ktoś, kto wierzę jest ograniczony w swoich możliwościach. Wierzenie jest supermenem, wierzenie jest nad człowiekiem. Wierzę jest jakby z ograniczony swoimi umiejętnościami, swoimi możliwościami, że jest zależny od kogoś, zależny od czegoś, od czegoś to jest większa. Ręso z tym rozumie, że nie na wszystko ma wpływ, że nie o wszystkim może decydować. Że nie wszystko jest w ogóle obszarem, w którym decyzja może podejmować. Ci ludzie, którzy byli na wyspie Epstein, jak powiedziałem na pewno nie byli ubodzy w duchu, byli raczej sobą przepełnieni w duchu do końca, także ich ego wychodziło nosem, uszami i ustami. I dlatego stało się to, co się stało. Jeszcze raz podkreślam, nie chodzi mi o to, żeby to było kazanie. Chodzi mi o to, żeby to była refleksja nad normami, które mamy. Te normy ewidentnie upadają. I my potem się bardzo dziwimy, dlaczego dzieją się takie nieszczęście, dlaczego dzieją się takie sytuacje. No one się dzieją dlatego, że wcześniej musieliśmy popełnić jakieś błędy. Ktoś z was może powiedzieć, ja przyjmuję ten argument, po co pan mówi o wartościach chrześcijańskich, jeżeli samym kościele chrześcijańskim, kościele katolickim, to wartości są łamane, no bo przecież pedofilia kościelna jest dokładnie tym samym, co miało miejsce tam na wyspie Epstein. Wiecie, ja jestem ostatnią osobą, która chce porównywać pedofilia na lepszą gorszą, bardziej okrutną, mniej okrutną. Nie wszystkie są najokrutniejsze, wszystkie są najgorsze zmorzliwe, w ogóle nie ma o czym mówić. Natomiast z punktu widzenia norm, wydaje mi się, że jest różnica, kiedy ktoś łami regułę i wierzę ją łami, czyli, no, nie wiem, trudno mi sobie wyobrazić i naprawdę niekogo to jej nie usprawiedliwiam, że ta pedofilia, która miała miejsce w kościele katolickim, że ona była popełniana z przekonaniem, że to jest to, do czego ktoś ma prawo, że to jest coś, co jest naturalne, co jest dobre wręcz, dlatego że jest przekroczeniem granicy i nikt mnie nie będzie mówił, co mam robić. Myślę, że jeżeli złowie, że jest złem i dlatego się ukrywa, dlatego jest wstydzi się tego, to w pewnym sensie jeszcze nie jest najgorzej, bo jak mówi dawno,
na powiedzenie hipokryzja jest chodem od danym tnocie. Znaczy, jeżeli ktoś chce być hipokrytmusi, musi być hipokrytm, jest hipokrytm, to znaczy, że rozumie, że musi jakoś usprawiedliwiać, musi siebie prezentować jako osobę szlachetną. Męz wydaje się, że tam, kiedy się czyta te mejle, kiedy widzi się prawdopodobnie, bo takie są sugestie, że to jest kot, że wykorzystywanie dzieci było traktowane jak zamawianie pizcy, że było przedmiotem porządania jako zabawa, jako radość, jako coś, co jest, no można powiedzieć dobre, no dlatego, że daje przeżycia, że tam był jakby inny świat, inny uniwersumetyczny. No to jednak mam wrażenie, że to jest zło, które odmawia twierdzenia, że jest złem, zło, które chce się pieprzedstawić jako dobrą. Więc jest całkowicie oczywiste, że ci którzy w Kościele katolickim, czy w jakimkolwiek innym dopuszcili się pedofili, złamali te reguły, nie mają nic wspólnego z tymi wartościami, o których tutaj mówimy, o, o, o, które zostały wyrażone w tych ośmiu było go sławiaństwach, ale mam nadzieję przynajmniej tego oczywiście nie wiem, że to była sytuacja, w której oni mieli świadomość, że to co robią to jest złe, że nie powinni tego robić, że to jest, tragedia, że to jest ta sytuacja, właśnie, kiedy ktoś nie doruł su do normy, jego słabość spowodowała, że dopuścił się zła wielkiego zła, i jest przynajmniej mu za to wstyd. Mnie się wydaje, że tym ludziom na wyspie pstina nie było wstyd. Myślę, że oni w pewien sensie byli dumni, że udowodnili świat, którzy są nad ludźmi, i to jest specjalny rodzaj zła, to jest moim zdaniem kwalifikowany rodzaj zła, którą uważa, że jest dobrym, bo ono. nie łamie regu, ono po prostu je usuwa, ono uważa, że te reguły są opresją i nie powinno ich by. Pomyślcie proszę o tym, tak jak mówię, nie jest perspektywy religii, wiary, tylko z perspektywy ważnego tekstu dla naszej kultury, starego, dawnego tekstu, który jak powiedziałem odrzuciliśmy, bo odrzuciliśmy cichość, odrzuciliśmy smutek, zastąpiliśmy go wieczną zabawą, wieczną ekstazą, odrzuciliśmy bycie u Bogiem w duchu, czyli to, że jesteśmy w czymś ograniczeni, że czegoś zależymy, i uwierzyliśmy, w to, że jesteśmy nad ludźmi. I niestety daj idea nad człowieka, i bermanesza, tam na wyspie pstina zdała znowu swój podły plon. I to jest problem, nad którym musimy się po prostu pochylić. Prawem i rozumiem. Dziękuję wam za ten odcinek, no, był to odcinek trudny, także dla mnie, bo to, co wiadomo na temat tego zła jest sprawą bardzo bolesną. Ale mam nadzieję, że on wam w jakiś sposób pomoże pomyśleć o tym. Nie oczekuję, że będziecie się ze mną zgadzać. Nie oczekuję, że uznacie, że wartości Krzysiański są lekiem na całe złoi, że w ogóle naprawią świat, bo to na pewno nie jest takie proste. Ale na pewno musimy przemyśleć to w jaki sposób jest ukształtowany nasz porządek normatywny, jakie wartości promujemy, czy stawiamy granice, czy stawiamy progi, których przekroczyś nie można, czy też wprost przeciwnie, uczymy siebie i innych, że wolno nam wszystko. A potem ci, którzy są na samej górze jak powiedziałem, a nie na dole, to udowadniają przez swoje działania, nie działania dobre, nie działania, które są ważne, potrzebne ludzkości, tylko przez największe cierpienie, jak jest, możliwe do wyobrażenia, i największe zło, jak jest możliwe do wyobrażenia, czyli skrzywdzenie dziecka. Do zobaczenia w następnym programie.
Podcast Summary
Key Points:
Sprawa Epsteina i opublikowane akta ujawniają nowy, przerażający wymiar zła, wykraczający poza dotychczasowe wyobrażenia, w centrum którego znajduje się cierpienie dzieci.
Zło to nie jest dziełem ludzi z marginesu społecznego, ale elit – osób uznawanych za ikony i przywódców, co wskazuje na głęboki kryzys norm i kultury, która dopuszcza relatywizm moralny.
Autor interpretuje wyspę Epsteina jako perwersyjny koniec postmodernizmu, czyli idei, że nie ma obiektywnej prawdy, a absolutna wolność jednostki i odrzucenie tradycyjnych norm prowadzą do destrukcji.
Jako antidotum proponuje się powrót do fundamentalnych zasad etycznych, na wzór chrześcijańskich błogosławieństw, które gloryfikują pokorę i współczucie, a nie siłę i bezwzględną samorealizację.
Summary:
W odcinku autor podejmuje refleksję nad opublikowanymi aktami sprawy Epsteina, ukazującymi przerażającą skalę zła i cierpienia dzieci. Podkreśla, że sprawcami nie byli ludzie z marginesu, lecz elity społeczne, co dowodzi głębokiego kryzysu kulturowego. Autor analizuje to zło przez pryzmat filozofii, argumentując, że wyspa Epsteina symbolizuje perwersyjny koniec postmodernizmu – ery relatywizmu moralnego, która odrzuciła obiektywne normy na rzecz absolutnej wolności i samorealizacji jednostki, prowadząc do destrukcji.
W przeciwieństwie do tego, oświecenie zakończyło się fabrykami śmierci jak Auschwitz, gdzie technika służyła złu. Jako remedium autor, nawiązując do "Kazania na górze", postuluje powrót do fundamentalnych zasad etycznych, które stawiają pokorę, współczucie i ograniczenie wolności tam, gdzie zaczyna się drugi człowiek, ponad kult siły i nieograniczonej ekspresji.
FAQs
Sprawa Epsteina dotyczy publikacji milionów akt ujawniających przerażające czyny pedofilskie i wykorzystywanie dzieci na jego wyspie. Jest ważna, ponieważ pokazuje nowy wymiar zła wśród elit społecznych i zmusza do refleksji nad normami moralnymi.
Autor widzi wyspę Epsteina jako perwersyjny koniec postmodernizmu, gdzie relatywizm moralny i przekonanie, że 'wszystko wolno', doprowadziły do skrajnego zła. To miejsce symbolizuje upadek norm i kultury, która gloryfikuje wolność bez granic.
Sprawa Epsteina jest porównywana do Auschwitz, ponieważ obie reprezentują perwersyjne końce idei: Auschwitz to koniec oświecenia i racjonalności technicznej, a wyspa Epsteina to koniec postmodernizmu i relatywizmu moralnego, gdzie zło zostało zinstytucjonalizowane.
Autor uważa, że przyczyną zła było poczucie bezkarności i wyjątkowości wśród elit, które uważały, że normy ich nie obowiązują. To wynik kultury promującej przekraczanie granic i relatywizm moralny, gdzie wolność jednostki stała się wartością nadrzędną.
Autor przywołuje starożytne pytanie 'Skąd się bierze zło?', które ponownie staje się aktualne w świetle ujawnionych aktów. Pyta, jak możliwe jest, że ludzie zdolni do wielkich dzieł są również zdolni do tak okrutnych czynów.
Autor sugeruje powrót do uniwersalnych zasad i norm moralnych, odrzucenie skrajnego relatywizmu oraz uznanie, że pewne wartości, jak ochrona dzieci, są nienaruszalne. Wzywa do refleksji nad celami, a nie tylko środkami w rozwoju społecznym.
Chat with AI
Loading...
Pro features
Go deeper with this episode
Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.