Go back

Tomasz Kammel: Fakty są takie, że będę starym kawalerem

62m 50s

Tomasz Kammel: Fakty są takie, że będę starym kawalerem

Rozmowa z Tomaszem Kałalem dotyczy wolności słowa, kompromisu i życiowych doświadczeń. Gość uważa, że głównym zagrożeniem dla swobodnej wypowiedzi jest hejt, zwłaszcza ze strony ekstremalnych grup, które zniechęcają umiarkowanych ludzi do udziału w publicznym dyskursie. Krytykuje też polską niechęć do kompromisu, który postrzega jako fundament demokracji, oparty na zasadzie „win-win”. Wspomina o swoim kanale na YouTube, który daje mu większą swobodę niż telewizja, ale wymaga dużego nakładu pracy i regularności. Opowiada o porażce zawodowej, gdy uległ presji i zrezygnował z walki w sądzie, co uważa za błąd. Przedstawia swoją filozofię bycia „dawcą” – osobą, która pomaga bez oczekiwania czegoś w zamian, co według niego przebudowuje życie na lepsze. Mówi też o wybaczaniu i pozbywaniu się urazy jako formie egoistycznej dbałości o siebie. W życiu prywatnym ceni lojalność, ale nie marzy o tradycyjnej rodzinie – woli relacje oparte na przestrzeni i niezależności, jak w przypadku Szymborskiej i Filipowicza. Podkreśla, że jego celem jest po prostu dobrze żyć, czerpać z małych szczęść i patrzeć w przyszłość, a nie rozpamiętywać przeszłość.

Transcription

10542 Words, 61725 Characters

Polish
Żurnalista, rozmowy bez kompromisów. Dzień dobry, moim gościem, Tomasz Kałal. Dzień dobry. Bardzo długowy, czekiwane, wywiad. Bo mogę ponosdradzić, już przecieżmy na tym, przewraszą. To mogę też żyć. To mogę, jak u mnie na kanale, wirtualny, szoksum, czekmanu. No tak, zdecydowałem. Bo byłeś jednym z pierwszych gości, na których wpadłem, razem z panią Magda Mówek. To też było takie moje marzenie, taka pani Magda. Zawsze uważam, że kobieta wieku powinna być taką kobietą. To taki duży kompletny. I jeżeli chodzi o facet, to też miał takie podejście, żeby przejść taką apokadziennikarską, jak ty. Trzeba być turboko zakiem. I to nie jest przypadek. A propon Magda Mówek, to ja cały czas mam ją w pamięci, jako dziewczynę stron w telewizji publicznej stałem na scenie i prowadziłem festiwale w sopocie i gdzieś tam dla niej. Mój czas, moje głowie się kompletnie zatrzymał. I ponieważ ona ma niezmiennie ten uwodzicielski głosony, zawsze od początku tak samo dobrze ustawiony. Magda Mówek jest jednosty dziewczyn, dla których czas w mojej świadomości kompletnie stanął. I tak sobie. Dobrze, to czas. Tak sobie to chce miarkować. No tak. I właśnie o tym też chciałam trochę pogadać, bo w tych mediach jesteś bardzo, bardzo długo. Ale uważam, że media i show-be-innes możemy nazwać to dowolnie. Zabierają trochę wolności słowa. Czy ty uważasz, że możesz powiedzieć jej wszystko? Każdy swój pogląd możesz skrytykować, koło chcesz. Nie, ale wcale nie uważam, że wynika to przede wszystkim, na przykład z miejsca, w którym się pracuje. No nie, ale ja też to tego nie bije, bo to może bardziej uderzać w twoj bizarunek. Ja bardzo konkretnie mam to przemyślane, bo spozerów wydaje się, że jak pracujesz dla jednej stacji lub dla drugiej stacji, dla takiej gazety, czy dla innej gazety, to one zazwyczaj podpięte są po jakiś światopogląd i nie możesz tam powiedzieć tego, co myślisz naprawdę. Ja zarzucam te tnema w ogóle i idę w zupełnie innym kierunku. Teraz mówi się dużo o hejcie, prawda? Hejt jest problemem, na hejt można patrzeć różnorako, ale jest bardzo mała grupa ludzi. Podzielmy stronę światopoglądową, na lewą i prawą. Będzie łatwiej, prawda? Na krańcu strony lewej i na krańcu strony prawej są bardzo małe grupy ludzi, którzy rzeczywiście uprawiają niesłychaniem mocną, nienawistną retorykę. Ich jest mało, ale są bardzo głośni. I teraz wyobraź sobie, że masz kogoś umiarkowanego w swoich poglądach, bliżej środka, ale po prawej stronie. Jeżeli wypowie się w sposób, który zachęca do dyskusji, prowokuje do przemyśleń, to bardzo często zdarza się tak, że dopadnie go ktoś ekstremalny z drugiej strony wsiądzie mu nas chaby i go tam tak dojedzie, że ten umiarkowany ktoś następnym razem już nie będzie chciał się odezwać. I to dokładnie działa w odwrotną stronę. Po drugiej stronie znajdzie się ktoś umiarkowany i powie coś. Ale ekstremista z drugiego końca nagle, dorwiego i tak mu nagada, że ten umiarkowany z tym wcześniejszym umiarkowanym wycofają się i to idziemy do urn wyborczych. My nie będziemy brali udziału w publicznym dyskursie, dlatego że nas będą dojeżdżać i niszczyć. I hate, moim zdaniem, jest przede wszystkim tym głównym czynnikiem zabijającym wolność słowa. Tylko, że nie odkryjamy ryki jak powiem, że prawdolę że pośrodku i wiesz, to ty wiem to ja i dlaczego tak dalej konołom do prawdy w takim wypadku. No właśnie, do czyjej prawdy, bo każdy ma swoją prawdy. To też prawda. I wiesz, dlaczego jest daleko do prawdy? Dlatego, że droga do prawdy prowadzi przez kompromis. A gdy myślisz sobie tu w Polsce o kompromis do porażka? Nie, dla mnie nie. Ale ja sobie teraz się tam jak jesteś w Polsce i myślisz patrzysz na to, co wokół nas czy kompromis, twoim zdaniem do porażka. Według nas. Dla mnie kompromis jest nieosiągalny teraz, nawet patrz na jego kategorii science fiction. A ja widzisz cały czas wierzę, że jest osiągarnym. Ja chciałbym wierzyć. Są książki, "Mondrych ludzi" napisane na bazie doświadczeń negocjacji, stucji i chłutu. Po tym, gdy trzeba się było włańdzie dogadać po wymordowaniu ponad miliona ludzi maczetami, kiedy trzeba było zacząć współistnieć w obszarze jednego kraju. I to się przy takiej tragedii jednak jakoś udało. Nie wiem na ile skutecznie i jak bardzo, ale jednak ten kraj funkcjonuje mimo takiego ludobójstwa. U nas nie ma żadnego ludobójstwa. U nas są po prostu różne poglądy. Tylko tak bardzo zapieczone. Ludzie tak bardzo gardują, że samo słowo kompromis wzbudza w nich, mam wrażenie, jakiś taki odrzut, połączony z niechęcią i wstrend. A to jest największy błąd, bo kompromis, czyli "Słende win-win". Ja wygrywam i ty wygrywasz stanowi o absolutnej istocie demokracji normalnego życia. Ale też poniekąd chyba przez to założyłej swój kanon na YouTube, żeby móc mówić o większej liczy bieżyczy, niż tych, które ograniczać się właśnie powiesmy show business media. No tak, bo w telewizji przecież pracuje i robię programy na zadane tematy. Mogę czasem proponować, mogę czasem być inspiracją do tych tematów. A jednak tu w Kamel Channel to ja jestem. To twoja rozmowa z Panem Prokopu Gnialo. Ale to jest coś pięknego. I to co powiedziałeś, że dlaczego ty nie może być u niego na kanapie? On u ciebie i ta o, że łączycie tu na YouTube? No tak, ja sobie bardzo kompromis. Ja bardzo dobrze sobie wyobrażam w sytuację, w której na przykład pierwszego kwietnia w ramach jakiegoś słusznego celu, który przyniesie pomoc komuś czy czemuś, ja ląduje z moją współprowadzącą w TV-ę, a Marcin z Dorotą lądują w TV-u P i nie wiadomo dlaczego. Oni prowadzą program tu, a my prowadzimy tu. Ludzie włączają telewizor i są totalnie zagubieni. I co się dzieje? Ja sobie takie rzeczy bardzo dobrze wyobrażam. I wyobrażam sobie całą akcję medialną wokół tego mnóstwo śmiechu i zabawy. A na koniec, jak widzieliście to przy okazji pomogliście zrobić coś dobrego. Tak, ale swój kanał na YouTube oceniasz jako sukces? Nie potrafię ci powiedzieć. Dlatego, że mam tam prawie 200 tysięcy osób, mam mnóstwo fajnego materiału, ale ja jestem trochę nienasycony, więc nie. Ale ostatnio też brakowało regularności, bo to. Bo imię czasu, bo nie miałem czasu. Otóż, że trzeba obież, to to. Po prostu na to, bo robię tyle różnych rzeczy, że to niestety poszło trochę na urlop, ale wracam do tego il, który to już jest powrót, ale wracam do tego i myślę, że jeżeli ten kanał zacznie się dalej rozwijać w nową stronę, to przy tym zostane, bo wiesz jaki jest problem twórców na YouTube? YouTube jest strasznie rozproszony, to nie jest tak, że tam już pstryknież i masz miliony oglądalności, tak jak w Telewizji. Jak obejrzeć kanał 100 tysięcy osób pod twój filmet jest naprawdę dobrze, bo na YouTube jest tyle treść, tyle kontyntu i tak łatwo ją znaleźć, że właściwie ciężko o duże zasięgi, przy tym regularność, przy tym środki, które trzeba w to wszystko zainwestować sam wiesz. No zdecydowanie do tego pytam, czy to dla ciebie sukces, bo akurat ja. Nie no jest, jest. I jak już zostają przez sukcesie, to zastanawiamy taka, twoja największa porażka, ale taką, którą czujesz, że. A dałem dupy, tak po prostu, że czegoś nie dopilnowałem coś odmówiłem, czego nie mogłem zrobić po prostu i zastanawiamy, gdzie ty jako człowiek przegrałeś sam ze sobą powiedzmy? Przychodzi mi do głowy, widzisz, ty zadajesz mi pytanie o porażkę, a mi przychodzi bardzo konkretno odpowiedź o sukces, jakim był kanał na YouTube, ale to jeszcze będzie czas, żeby to o tym opowiedzieć, bo ten kanał mocno mnie rozwinął w wieku przerach. Wiesz co, miałem kiedyś taką trudną sytuację zawodową, gdy proszoną mnie dla świętego spokoju wszystkich, żebym zgodził się na to, co mi mój szef wczesnych telewizji zaproponował, żebyśmy się polubownie rozstali, wyniku jakiejś skandali prasowych, które towarzyszyły mi i w które zostają wkręcony, wiele, wiele lat temu. I to, co pisano o mnie w prasie, te wszystkie kłamstwa, te wszystkie armaty, które tam wytaczano, to mnie tak strasznie przytłoczyło, tak strasznie się wstydziłem, że wbrew woli mojego najlepszego doradcy. Jak najszybciej chciałem, żeby to już zakończyć. Podpisałem dokument, rozstałem się z firmą polubownie, myśląc, że to wszystko się skończy, że będzie już dobrze i zostałem totalnie sam. A gdybym się nie zgodził, gdyby nawet ktoś wtedy postanowił zwolić mnie dyscyplinarnie, to myślę, że w ciągu miesiąca góra dwóch wygrał, bym w sądzie wszystkie te procesy związane z niesprawiedliwym zwolnieniem i byłbym tam, gdzie byłem dużo szybciej i być może z mniejszym nakładem energii. Czy ty w ogóle rozumiesz, co ja da cię mówię, bo tak teraz sam siebie słucham i może to zawiły? Nie, zdecydowanie rozumiem, bo miałem bardzo prą sytuację i wiem, że czasami postawiłem się tego, że ujęż, nie postawiłem się, nie wiem czy nie miałem. Nie postawiłem się ludziom, którzy chcieli mnie mieć szybko z głowy jako problem, bo byli tylko sobą zainteresowani, a ja wierzyłem, że oni też są po mojej stronie. Ale ludzie to ty są. Dzisiaj chyba już też to wierz, a nie zależnie od tej sytuacji często. Nie wszyscy. Czasem jeżdżę po Polsce zatrudniany przez różne firmy, które potrzebują, żeby im po opowiadać o tym, na czym się znam, że inne przykład o komunikacji, albo o automotywacji, bo raczej trzeba znać sposoby automotywacji, jeśli od 20 paru lat siedzisz w Lufie, gotowy dostrzał i nos do probić programy, telewizynek, które ktoś chce jednak oglądać. I, wiesz co, opowiadam im o takiej filozofii, której hoduję, mianowicie, ja próbuję być dawcą, bo są dawcy, biorcy i rewanżyści. Od lat to widzę. Rewanżyści to sątacy, którzy pomogą ci chętnie, ale zazwyczaj chcą coś w zamiany, tych jest najwięcej. Biorcy to sątacy, co ci nigdy nie pomogą, ale chętnie zawsze coś od ciebie wezmą. I dawcy to sątacy, którzy rzeczywiście są gotowi, co ci dać pomóc ci i faktycznie, praktycznie nic w zamian za to nie oczekują. To jest cholernie duże wyzwanie. Ale jak już się tego nauczysz, jak takim dawcą zaczynasz być. To świat wokół ciebie się kompletnie przebudowuje. I zaczyna działać totalnie na twoją korzyść. Tylko to jest cholernie trudne wyzwanie. To jest jak nie jeść słodyczek, kiedy bardzo lubisz. Ale się super opłaca. I powiem ci, że ja staram się tym dawcą, byli. I ile krok spotykam ludzi o podobnym nastawieniu do życia, tylko tak, że to się w moim życiu zaczynają. w życiu pojawiać nowe projekty, nowe sytuacje, nowe przyjemności. To jest niesamowite. No tak, bo widzimy świat oczami, które sami mamy, sami przy swoim przeżyciami, co co jak chce, jesteśmy i gdzieś tam po prostu to wszystko komuluje się, komuluje się w nas i często patrzymy na coś z dystansem, bo już zostaliśmy w smłożu, kanie, okłamani, skrzywdzenia, albo sami do kiedyś robiliśmy, więc ciężko patrzymy się na człowieka. Nie, no ten jest dobry. Jak rozmawiałam z połoną krupińską i ona przychodzi do mnie taka szczęśliwa. Ja mówi, uryty tak się tak zawsze uśmiechasz, czy to tylko na mój widok. Wiesz, tak zacząłem z nieu rozmawiać i ona jest taka autentycznie szczęśliwa i to szczęście, kiedy ona ze mną rozmawiała, ja czułem, że ona to chce tu być. I ja wtedy też chciałem z nieum jeszcze bardziej, jeszcze bardziej rozmawiać, czerpać z tego wszystkiego co, co ona daje, gdzie się rozmawiała o rodzicach, których ja tak naprawdę nigdy nie miałem. I ona potrafiła dać mi to ciepło swojego domu, przekazując tylko informacje, jakie tam były zawarte i gdzieś tam, jeżeli muszą tych dawcach, to są ludzie, którzy po prostu dostrzegają wszędzie piękno też trochę chyba. Pewnie tak, natomiast, wiesz co, może ona odkryła to, co ja odkryłem dopiero mając grubo ponad 40 lat, one jest dużą młodszy ode mnie, może ona zdała sobie sprawy z tego, że czasu jest dużo mniej niż nam się wydaje. Bo uważam, że tutaj tkwi i stota problemu. Ludzie marnują czas na nie tylko na łogi i głupie zachowania, ale i na zapiekłość, na złość, na zwalczanie innych, na bycie zazdrosnym. Pozbycie się tego. To jest gigantyczna oszczędność czasu. Czasu, który nagle masz na to, żeby się cieszyć takimi, ja to nazywam małymi szczęściami, czyli żeby w każdej sytuacji nie nasiłe, ale w każdej możliwej sytuacji zobaczyć coś, co cię może ucieszyć. Ale jest takie ukropane fraze, że zawsze się tęski za dzieciństwem. Tęsk niż? Nie. Ja też nie. I zastanawiałam mnie z czego to by nika na przykład, jak ktoś tęsk nie za dzieciństwem, jak gdzieś tam, jakurat. Bo by z troski fajne, bo było mu dobrze. Ja doznałem w dzieciństwie wielu pokorzeń, wielu przykrości, wynikających z tego, że często nie wpisywłem się w klimaty. Brzyłem w czasach, w których wiele mi się nie podobało. Szczególnie w momencie, kiedy np. pojechałem do niemiec w wieku lat 13 zobaczyłem, jak wygląda życie za żelazną kurtyną, to pamiętam, że moje dzieciństwo po powrocie było mocno koszmarem, traumatycznym przeżyciem, więc nie tęsk nie do dzieciństwa, tęsk nie do momentów z dzieciństwa, ale ponieważ ja mam w życiu tak, że lubię nowoczesne samochody ani Alzheimery, to zazwyczaj patrze w przyszłości. Tak się tym, co by tam jeszcze można było wykombinować, niż rozpamiętuję, co było kiedyś. No to jest takie zdrowe podejście, bo ja też na to patrze w ten sposób, że jednak gdzieś tam staram się patrzeć do przodu, a to, co było za mną, zostawiam za plecami. Możesz zmienić to, jak myślisz o przeszłości, ale nigdy psa mojej przeszłości tak naprawdę nie zmienisz i gdzieś tam dookołatygo wszystkiego błędy, które popełniłem i to jak bije się mocno w pierś, nigdy nie przebije mnie na wylot, że mógł wreszcie powiedzieć sobie nie, no to tak naprawdę się nie wydarzyło i też mnie zastanawiał, czy to ma kamer potrafi wybaczać, jako człowiek. Wybaczać? - Zanimu sobie innym. - Staram się bardzo. W ogóle uważam, że uraza i niechęć do ludzi, to nie jest przede wszystkim toksyczna substancja, która im szkodzi, tylko temu, kto to niechęć nosi. Ja się dla siebie samego z czystego egoizmu pozbywam wszelkiej urazy. - To jest bardzo, bardzo, bardzo rozsądne. - Mam słuchaj takie coś, że się strasznie do ludzi przywiązuję i chyba nawet bardziej niż miłość, cenie sobie lojalność. - Ale miłość piąże się z lojalnością. - Też, natomiast bardzo trudno mi przychodzi, poradzić sobie z sytuacjami, gdy komuś w zabraknie w stosunku do mnie tej lojalności nie może sobie przysięgaliśmy, że tak będzie. I to nie chodzi tylko o relacje damsko-męskie, bo mnie takie interesują w kwestiach sercowych, tylko o relacje przyjacielskie, o relacje w pracy, chyba przeginam pałe z tą lojalność. - A jesteś lepszy w pracy, czy w życiu prywatnym? - W lacy. - W lacy. - To na trzysz dla ludzi. Ciężko mi powiedzieć, natomiast sukcesy mam chyba większe w pracy, niż w życiu prywatnym, gdybyśmy przyłożyli miarkę typu klasyczna, komórka społeczna. - No tak. - Nie udajemy się zbudować w życiu. - Ale wierzę, że to jest jakiś twój cel jeszcze? - Nie. - Nie, nie jest to moim celem. Moim celem jest dobrze żyć. Dobrze żyć i nie kosztę innych tylko z innymi. Jeżeli to nie wiąże się z szansą, nas budowanie rodzinę, to trudno. - Ale po prostu tak, że to nie wierzę, że to nie wierzę. - Czyli kar tu wyjdzie dane. - Mam dobrze żyć. - To jest fajne podejście. To też rozmawiałem z standardą Kubicką i ona na przykład zakładała, że nie da się żyć z kimś do końca życia. Rona zakładała, że to jest jeden związek, potem jest drugi, związek. I ja tak światopoglądową, nawet jeżeli to jest nie realne, to chcę wto wierzyć, że da się, że jest z moim światopoglądem i z moim przywiązaniem do kogoś chciałbym wierzyć, że, to jest to ludzi, którzy przeżyli ze sobą całe życie i mieli piękne relacje. Wspaniałe. Moi najbliżsi przyjaciela, ich mam to są małżeństwem od 26 lat i tak jak nas ta, jak patrzy na energię tego z wiązku, na to co znaczą dla siebie, to myślę, że kolejne 26 przed nimi. Natomiast jak będzie ze mną nie wiem i w ogóle się nad tym nie zastanawiam. Fakty są takie, że raczej będę starym kawalerem. - Tak, tak jak teraz. - Raczej tak, bo deklaracja, która wynika ze statystyki. Ale przychodzi to białatwo powiedzieć w tym wszystkim, jak zostajesz sam w tomu, być jestem szczęśliwy. - Tak, uwielbiam być sam w domu, natomiast to jest tak, że życie mi się układa w ten sposób, że mogę to planować. Czasami jestem sam czasami nie. I ja w ogóle jestem fanem takich relacji, ale Wisła Waszym Borska i Cornel Filipowicz. Oni byli bardzo w sobie zakochani i mieli bardzo mocny związek, ale nigdy ze sobą nie mieszkali. Oni sobie nie przeszkadzali, każde z nich czasami potrzebowało pobyć samo i mieli ten komfort, że mogli to zrobić i wydaje mi się, że jeśli ja bym teraz budował jakiś związek z kimś, to pewnie na takich zasadach, bo ja nie uwielbiam z kimś mieszkali z dana. - Wiesz, to też kwestia przyzwyczają. No, jesteś przyzwyczają do tego życia i pytanie, czy chce się to zmieniać? - Trubowałem to zmienić. - Ale nie wiem, w mojej pytań chodzi o narzucenie, tylko że ja to rozumiem. - Tak, tylko chce ci powiedzieć, że ja mam to chyba w DNA wszyte. - Próbowałem żyć razem, jak żyliśmy razem z partnerkami, którymi towarzyszyły, a ja im, to bardzo często wyglądało tak, że jednak mieliśmy swoje wspólne przestrzenie, ale każdem miało swoje dwa światy. Kiedyś myślałem, że coś jest ze mną nie tak w związku z tym, ale ja po prostu taki model życia mam, to bardzo chydieniczny też. - Nie wiem, na niektórych niedobrzyjnięcia, no ale no co ja mam zrobić? - Ale to już jakby to zrozmowało odpowiedzmy tolerowaniu z innych poglądów niż nasze, bo ja nam się to rozumiałem ze względu na to, że jako chomstpokój, ja nie potrafię się kłócić, jak ja się kłócę, to zamykał się wbiór, że ich sobie co-bić sam. I to jest dla mnie najwyższa strefa komfortu. - Zdarzyłem się, że moje ostatnie na życiowe partnerka, którą łączy mi fajna znajomość, oźniej jesteśmy już razem. Ono zawsze się śmiała zemnie, że jak już skalowało napięcie, to ja proponowałem, żebyśmy się rozeszli i jak już tę emocję uciśną, to żebyśmy się zeszli i porozmawiali. - Tak, że to jest z jednej strony ok, ale z drugiej ta rzeczowość strasznie utrudniażyć. - O, strasznie utrudnia. - Strasznie by się chciało tak wyładować, wykszycze, a ci a później pośmiać. Tylko ja nie lubię takich awantów, statycznych. - Ja jestem taki, że ok, kłócimy się, to może pomyślać o rozstaniu. - Od razu, od razu, tak to noż. - Tak, bo ja lubię, wiesz, ten komfort takiej przejrzystości, że rozumiem, że jest bliskość, ale najmniej szakutnie nie może wyprowadzać je z rwonowagi, bo to właśnie sztuka kompromisów. Nigdy zresztą jakby człowiek był identyczny do mnie, to bym zimnie by trzymał. Więc oczekiwanie od innego człowieka, że był taki, jak ja sobie wymarzyłem, kiedy ja nie potrafię być taki. - To nie, to nie jest lepiej szkogo, już. - Tak, i po to wisto, z swoich imadienach, ja to nie jest to. - To nie jest to i jakby, patrząc na to, jak jeszcze dzisiaj zmienia się świat, no to gdzie w tym wszystkim tak naprawdę masz znaleźć coś takiego idealnego, wiesz pięknego i ogólnie takiego, jak ty być właśnie chciał, czynieszko. - Ale wiesz co, można sobie to inaczej jeszcze ułożyć. Ja teraz trochę poteoretyzuje, nie wiem czy ani to ma sens, ani czy to, że w ogóle by mi się udało, ale chodzi o to, że załóżmy jesteś skimś albo jesteś z tym kimś w jakiejś nawet nie zobowiązującej relacji i macie temat, który was dzieli, to znaczy pogląd jej jest taki, pogląd twój jest taki, jego, jakkolwiek. Moim zdanie mnie chodzi o to, żeby w momencie, w którym dyskutujecie, zacząć się nawzajem przekonywać, udowadniać sobie, toczyć bój o swoje rację. Ja lubię, ponieważ tyle wątków jest w życiu fajnych, tyle sytuacji przychodzi codziennie. Ja lubię przedstawić swój pogląd, usłyszeć pogląd drugie osoby i dać sobie czas i niech to się w głowie tam kręci mojej i jej głowie i kiedyś być może wrócimy do tego i zobaczymy czy jedno wpłynęło na drugie czy dalej obstajemy to jest takie wieszie odkładasz na półkę, niech dojrzeje, a przesztymaty są dziesiątki tematów dziennie, że trzeba, tylko do tego, nie trzeba ciągle kogoś do swoich racji przekonywać, chyba że to są rzeczy fundamentalne takie wiesz dotyczące swojego kodeksu idealnego no to wtedy jest kłopot jeżeli ktoś postrzega inaczej pewne ważne rzeczy typu nie wiem jest mniej tolerancje i no uważa, że jak miłość tylko kobiety do mężczyzny albo na przykład nie zdarczy się, że raczej nie to ma, to to jest z ołans po tej, - Jesteś szuka kogoś to jest o takich samych poglądach, bo tutaj się nie dogadacie. - No zdecydowanie, nie, ale tak samo jak ludzie też zmieniły się media i możemy już staje wejść w tą barierę tego tematu, że wolałeś tę media powiedzmy, gdzie była gazeta, telewizja, czy to gdzie jest już YouTube, Twitter, itd. W odnajdu jeszcze w świecie jednym i w drugim, więc moje pytanie jest takie, co dla ciebie było bardziej korzystne albo w czym odnajdowałeś się zdecydowanie lepiej niż dzisiaj. Bez różnicy, bez różnicy, w przeskila myślałem, że szkoda i internet rozwinął się tak bardzo, jest tak agresywny i taki jest bezkompromisowy. Zdarzało mi się myślę, że kiedyś to było inaczej. - Ale nie, myśli, że kiedyś musiałoś być trochę mądrzejszy, żeby gdzieś tam napisać jakiś tekst, opublikować coś. - Tak, to to potwornie, to ten skill, potwornie spadł my zdania. - Zmucham teraz niektórych podcastów, gdy oglądam nagrania, niektórych topowych youtuberów. To myślę sobie, że nie raz nie dwa, to co oni robią jest pochwało niechlujności i blejakość. Tak jakby w tym co robią był zawarty przekaz, też tak możesz, każdy tak może ja dla klików zasięgów będę teraz mówił językiem tych, którzy mnie słuchają. I to nie jest krytyka jako taka sama w sobie, to jest moje subiektywne zdanie. Ja czasem dlatego, gdy na przykład zdarza się konkurs szopenoski, raz na parę lat, uwielbiam słuchać dwójki. Kiedy pojawiają się tam tacy krasom mówcy, którzy tak pięknie mówią o muzyce, czego ja w 3-4 kompletnie nie rozumiem, ale poezją jest słuchanie tego, jako oni mówią. - Tak, bo na co dzień kiedy wiesz, wejdziesz do YouTube i słyszysz ludzi, którzy mówią "hey, ale dlaczego coś tam i coś tam?" "Poc co to tak? Hej, a po co to hej?" - Ale bym na przykład mówią znaczy w co drugim słowie albo przełukają śliny drażniąco w tych super przeczulonych mikrofonach, które mają do podcastów. To mnie męczy, nie ma kultury języka, a kultura języka jest bardzo ważna. - No bo też oni często, że dzisiaj są samochami. - Tak, ale to jest nieuniknione, że nawet się nie udąk. - Czyli nie będę siedział jak dziadę, res, który będzie udzieskiwę, bo to jest źle. - To jest właśnie dla mnie ta rozmowa była taka powiedzmy, glorifikująca internet, że ty masz prawo powiedzieć, no nie, no to jest słabe. - Ty masz. - Mam, jeśli tak uważasz, cieszę się, ale też mam prawo w tym internecie realizować swoją misję i to robię. - Tak, to jest piękne. - Dlatego że o mnie na kanale "hey, to znaczy raczej nie usłyszysz, tylko usłyszysz trochę, czekam na narodzie, tak teraz". - Ja słyszę, że trochę inną narrację, no w odcinek będzie o skarpetkach, wyobraź sobie, ponieważ padał naszelony pomysł, żeby zacząć być producentem skarpet, no i poświęciłem temu też trochę jakność porządnie skarpety, ale daje sobie szansę i pozwolenie na to, żeby u mnie było językowo czysto, żeby to ludzi inspirowało, bo wiem, że jest też w sieci bardzo wiele osób, które lubią ten sznyt językowy, które lubią ładnie mówić. No i tam mają mnie, a jak lubią jakiegoś patostrimerana, to proszę bardzo skaczą do niego i na tym polega wolność, póki to, co on robi niekrzywdzi innych. - Tylko, że wiesz wszystko, co robisz, możesz robić lepiej, a pytanie, czy kiedy to ma osiągalne powiedzmy zasięgi, czy chce ci się rozwijać i mi się wydaje, że te media właśnie uwsteczniają media same w sobie, bo nawet jak spojrzysz na gazety i na to kto je dzisiaj czyta albo jak mało ludzi, czyta, to oni wybierają treść, które z w internecie, ale ona jest często dużo, dużo słabsza i słabszej jakości. To raczej nie jest nic odkrywczego, to co mówię, tak mi się przemiem wydaje. - Słuchaj, jak piszo się artykuły w media internetowych, robisz klikbajtowy tytuł, który ma zainteresować, trochę podrażnić, dokłóczyć, zaniepokoić, że przez strach jest niesamowitym magnesem, a później musisz przejść przez artykuł, który mieli dwie informacje w sposób niemożliwy na papkę, a na końcu dostajesz informacje, która wiąże się nie jako bezpośrednio z tym, co za war ty było w tytule, że już w ogóle za nauczyłem się przelatywać przez artykuł i szukać na końcu esencji, która dotyczy klikbajtowego tytułu. - Wiesz, ja tak mam często, że jak widzę coś takiego, jest to powiedzmy publicowano na Facebooku, czyli gdziekolwiek wchodzę w komentarze i wtedy jest to artykuł o tym, to ludzie już sami komunikują, żeby tam nie wchodzić, bo to zupełnie nie ma niczego związana z tym, co jest na główku i też kiedyś tłumaczyłem to agnieszce, która pomagała mi w pracy i ona mówiła coś takiego, jesteś, musimy pogadać. I ja wiem, dlaczego nie mówisz o czym musimy pogadać tylko, musimy pogadać, to zawsze powoduje w tobie takie, że to coś takiego. - Nie po kój, taki nie po kój. - I to jest takie nieprzyjemne i tak samo jest właśnie, jeżeli chodzi o te wszystkie te maty, klikbajtowe. - W ogóle już tu musisz to sprawdzić, bo tego nic sprawdzi, że to cię coś teraz bardzo, bardzo ważnego odejdź, bardzo ważnego straci. - To wydaje mi się, że to wszystko generuje strach, że ludzie się po prostu boją tego, że coś ich ominia. - Dzisiejszym nikt wciąż. - To womo słynne, prawda? - Trzy i ten strach, oni bycie tam, gdzie coś się dzieje. Absolutnie sztucznie nakręcany. Przypominam się historia, poznałem kiedyś takiego Brytyjczyka z San Francisco, a poznać mi się w Nowym Jorku. Na jednym ze szkoleni, na których to ja byłem słuchaczem, a on wykładowcą. I ten gość opowiedział mi historię o tym, jak leciał sobie kiedyś gdzieś nad newadą takim kilku osobowym małym samolotem. I w pewnym momencie się działo najbliżej pilota obok zobaczył, że na jego nowe zamszowe, piękne buty kapie smar. W tym samolocie, na ogromnej wysokości. I mówi, że zdziwiło go, gdy później o tym myślał, że w pierwszej chwili pomyślał sobie kurcze, pobrudziłem sobie moje nowe buty kapiełarny. A dopiero później, to szek do wniosku, że najwyraźniej ten samolot ma jakąś awarię, która może go kosztować życie i pewnie jest niebezpieczna, bo lecą na ogromnej wysokości. I rzeczywiście samolot miała warię. Ten olej był jej z wiazdunem po kilkunastępnych milutach, oni już się rozbili. I wówleć, że oni wszyscy przeżyli, bo pilot jakoś sprowadził ten samolot, ale najbardziej poszkodowany był ten człowiek. Przeleżą 6 tygodni w szpitalu, zanim się w ogóle wybudził. I jak już się wybudził, to sobie po przysiągu, że skoro zrozumiał. I życie człowieka jest tak nic niewarte, tak kruche w takich momentach i tak łatwo jest tracić, to on będzie koncentrował się tylko na rzeczach ważnych. I m.in. ta opowieść dotyczyła takiego czegoś, że leży tu komórka teraz, prawda, twoja. I gdyby ktoś nawet bank przysłał ci teraz jakąś taką taki okulnik, jakiegoś SMSa, to sam fakt, że ten SMS wejdzie, że jednak spojrzysz. Nie powstrzyma się, choćbyśmy tu mieli najciekawszy wątek. Ten SMS, ten mały złodziej czasu ma taką dziwną moc przekonywania cie, że jest najważniejsze na świecie w tym momencie, w którym przychodzi. I teraz do tego człowieka, on po przysiąguł sobie potem wypadku, po którym przeżył i jakoś wrócił do zdrowia, że takie małe, główniane rzeczy, przepraszam za Francuski, nie będą go nigdy więcej absorbować. I wiesz co, bo jego największym zdziwieniem, że minęło kolejne sześć tygodni i on mimo tych wszystkich strasznych przejść, zorientował się, że te SMS jest nowu są dla niego najważniejsze i znowu odciągają jego uwagę. Czyli nawet perspektywa utraty życia, która była takim strząsem, nie była w stanie wpłynąć na niego, tak, żeby nas stały zmienił swoje przyzwyczajenie. Wiesz, jakiś tego wniosek? Taki, że trzeba ciągle nad tym pracować, ciągle ćwiczyć uważność i ciągle analizować co w życiu naprawdę jest dla ciebie ważne. Ja wielokrotnie to powtarzałem i powiem to jeszcze raz, że ja mam tak, że czasami widzę cechy swojego ojca w sobie i ja to hamuję. I to nie jest tak, że to schomowałem raz i już tego nigdy więcej nie widzę, tylko mam coś takiego, czasami, że tu bym skłamał byłoby wygodniej i im wędniałem, nie wolno tak robić. I wolę czasem powiedzieć coś złego, tak to ryty się na tej drugiej osoby albo tu przemilczeć, chociaż to bardzo nie w moim stylu, ale złapać na tym, że tu musiałem zainterwaniować. Że tu chciało kłamać, ale gdzieś tam po prostu wewnątrz siebie powiedziałem sobie po śmierci dziadka, że nigdy nie skłabię. I tego bardzo, bardzo mocno twardo się trzymam. I to też tak miałem akurat jeżeli chodzi o telefon Instagram, ja tego w tym świecie się działem. To było moje życie. A miałem taki moment gdzieś tam, gdzie publikowałem mnie jakieś tam media, to w ogóle nie jest ważne w moim życiu. Ja mam wyważny tutaj, że mam przyjaciół, dzwonią do mnie teraz, co się za mną spotkać, wyciągają na kawy, bo wie, że nie chcę za bardzo wychodzić. To jest ważne. I właśnie gdzieś tam ja stara się pielęgnować, to wszystko dookoła. Wiesz co, ten tatułasz, który tutaj mam świeży i jeszcze aż chropowaty, to jest tatułasz podektowany tym, co mówisz. Bo innymi słowy to, co jest rzeczywiście ważne, to relacje i to nie relacje cyfrowe, tylko relacje tenomacalne, te takie dające się zdefiniować w życiu realnym. Bo cyfra w końcu zmęczy, a dobre relacje zawsze będą wzmacniać. I nawet gdy robiłem sobie ten tatułasz, to jest taki celtycki znak przyjaźni, zrobiłem go sobie z dwójką moich wspomnianych wcześniej przyjaciu, to tak sobie przypomniałem. Słynny dekalok zestaw przekazanie kołakowskiego, leszek kołakowski, wieloletni wykładowca na Harvardzie. On zawsze twierdził, że przyjaciele ponad wszystko i to był jego pierwszy punkt, pierwsze przekazanie tego dekalogu, co wskazuje na to, że relacje są absolutnie najważniejsze. I że, jak już wie, że przyjdzie ku końcowi i trzeba się nie z życiem pożegnać, to nie będzie się analizował i nie masz kasy na koło. albo jakie fajne rzeczy sobie kupiłeś. Tylko co przeżyłeś z ludźmi, których kochałeś albo lubiłeś. No tak, tylko że dla mnie zawsze takie, że zanierzanie tych wartości, tych pieniędzy, te takiego, jeszcze do kiełporyzmy do zera, jest też bez sensu, bo chciałbyś żyć bez tych pieniędzy, to też jest męczone. To jest duro. No i dla te rzeczy to jest duro. Ja na przykład bardzo tak zawsze tylko pochodzę, bo ja nie miałem gdzie mieszkać, mieszespawem nad wórcu, spawiam po klatkach schodowych i te. I dzisiaj ja wiem, że pieniędzy są bardzo, bardzo, bardzo ważne w życiu. I nie musisz mieć ich najwięcej na świecie, bo to nie jest cel sam w sobie, ale celę jest to, żebyś ty nie musiał się o nie martwić. No pewnie, że tak. Ja uważam, że opowieści o tym, że pieniądze szczęście nie dają, są dzudurą. No to jest, bo jest szabajka, jak ludzie w mieście. Szczęście nie daje za mało pieniędzy i bardzo często za dużo pieniędzy. Gdy mówię za dużo, mam na myśli o potrzebach, ale jeżeli masz pieniądze, które zaspokajają twoje potrzeby, rewelacja i uważam, że pieniądze nie są w życiu niczym złym, w ręczości nie. To świat jest doskonały. Świat jest tak ciekawy. Na świecie można zobaczyć i przeżyć, doświadczyć tylu rzeczy i poznać tylu ludzi też. Ale można to zrobić, jeśli się ma pieniądze bardzo często i dlatego one są ok. One są bardzo ok. Tylko, że one też i generują przyjaciół i wrogów, ale to, jak z tego korzystamy, to już zależy to, jak naprawdę tylko i wyłącznie od nas, bo gdzieś tam ja miałem taki moment, że powiedzmy, ten my profil robił się popularny i błędziłem i widziałem, że wiesz, też stawiałem drinky za to, żeby się z kimś napić, a po mnie chciało się dzisiaj samemu w domu i pisać kolejnego uzaowego tekstu, o tym, że w sumie z jakimś tęsknię albo jest mi źle albo czegoś szukał, czego nie mogę znaleźć. I te pieniądze dawały mi to poczucie, że nie jestem sam, ale jak już obudziłem się rano i wiesz, to była znowu relacja na jedną noc, na cokolwiek na wyjści do baru. To chyba nie jest to moje życie i chciał się ci było dodać, czy ty miałem taki moment w tej twojej karierze, gdzieś tam gdzie, miałem takie, już obudziłeś, i robię się trochę błądze, nie wiem gdzie idę. Tak, miałem, miałem taki momenty, tylko te momenty były bardziej zawodowe niż prywatne. Prywatnie błądziłem i poszukiwałem, bo błądze sobie mnie poukładany, natomiast w kwestiach przyjaciół, dbania, najbliższych ludzi, to wiedziałem zawsze, że to jest istotne. Ale pamiętam, że złapełem się na jednej rzeczy, na takiej płapce, którą wpada bardzo dużo osób z takiego publicznego świecznika. Mianowicie intensywnie pracuję, że jesteś często w trasie, twoja praca nie polega na tym, że przyjdziesz do bioraj, wójdziesz z tego biorat, tylko wiesz, ses jest zdjęciową, musi zrobić wywiadu, musi szłudzić program, musi poprowadzić, żeby to wszystko było gotowe, masz wokół siebie mnóstwo serwisu. Czyli ludzi, którzy cię serwisują, ponieważ są stobą w sytuacjach intymnych, dlatego, że wiesz, make-up, układanie włosów, ja patrzenie jak się uczyysz, na przykład roli, to są turbo intymne sytuacje. Ponieważ oni są stobą w takiej intymnej sytuacji, to nagrystają się twoimi znajomymi, albo bardzo bliskimi, niemal przyjaciółmi, tylko zapieniądze, ponieważ gdy przestaje się ich zatrudniać, to oni na tych śmiech zdykają. To jest temat mnie bardzo na czasie obecnie. No i to nie jest nic złego, bo praca was łączy w tej waszej serwicznej relacji. I to jest bardzo niebezpieczne, bo wiele osób z mojej profesji ma tylko takich przyjaciół i znajomych. Dokładnie. I to jest bardzo niebezpieczne. Wiesz, mi się wydaje, że słowo przyjaźnić się tak już trochę wytarło, że tych przyjaciół to się naglemowiesz tylu, tylu. Bo wiesz o co chodzi. Jak mówisz, to jest mój przyjaciel, to nie chcesz powiedzieć, że to jest bliski człowiek, którym być nerka oddaw, tylko chcesz powiedzieć popacz kogo ja nie znam. I to na tym poza problem. Ale tych problemów myślę, że dzisiejszego świata jest zdecydowanie więcej tak samo gdzieś tam, ja spoglądam na to, w ten sposób, że dużo ludzi mówi o depresji, że ona stała się taka wiesz klikana, że tak jakoś ciężko mi czasami w to uwierzyć, że każdy naglema depresję, że szuka jakby depresja z rozwiązanią wielu problemów wizerunkowych. Nie uważa, że to jest coś takiego, że łatwo jest w to wejści, powiedzieć sobie, no, ja się źle czuję, przepraszam, was teraz miał słobą formę, moja wypowiedź wyglądała z tego, z tego i jakoś tak ciężko mi wierzyć w to wszystko, co widzę i tłumaczyć to chorobą. Jeszcze parę lat temu, kilka lat temu, robiłem takie badania wizerunkowe, poświęcone, Tomaszowi Kamelowi jako personie takiej publicznej, żeby wiedzieć, w którą pójść stronę, czego ludzie ode mnie oczekują z taka firma badawcza, z znajoma, zrobiłami, taki zestaw badań. I oni mi wtedy powiedzieli, że jedną z rzeczy, której nigdy nie nam mówić, to jest ewentualny problem z depresją, że ludzie w Polsce na to nie są gotowi, że nie można się przyznawać, bo cię wedną zawariatę itd. Ja uważam, że ludzie dalej nie są gotowi. I ta fala opowieści o depresji, nawet jeżeli ta depresja w niektórych ustach jest tylko wymówką, to to jest dobra fala, która nie się coś nowego i ważnego. Ja jestem zdania, że to jeszcze nie jest moment na sycenia, gdzie depresja staje się wymówką. Jak wjedziesz po zawarszawe, to kośmina, czy inne jelenie góry, z której ja pochodzę, czy małej wioski gdzieś tam na podkarpaciu, to tam wielu ludzi ma ten problem, że oni by się nie przyznali w swojej własnej społecześci, że oni mogą mieć te depresje, że choroba dłuższej ich trapi, a później okazuje się, że jak wiszą nas trychu na sznurku, to ktoś to chodzi do wniosku, że może oni te depresje mieli. Otóż chodzi o to, żeby to przełamać, ponieważ świat, w jakim żyjemy, przeboć, co wani ogromne. Ileś ludzi wokół nas często te cholerny media z internetem na czele, który potrafi tak ukuć w dusze, one sprzyjają tej chorobie, więc ja bym chciał, żeby ta fala mówienia o depresji jeszcze płynęła, jak taka wiesz, hawańska na wajki i wysoko. I to jest bardzo w dmw. Bo nie pomyślałem o tym ten sposób, to co mówisz jest wyjątkowo w dmw. Bo może faktycznie ta świadomaść tej depresji jest bardzo niej szczęniskę. Cały czas. Ale z drugiej strony ja czekrzasaję mam, że bardzo dużo ludzi sobie po prostu podciera tym dupę, po to, żeby tylko wierz, żeby to tam załatwić swoje sprawy, a tak, no to z depresją to nie miał nic wspólnego. To nie to boli, bo ja bym bardzo, bardzo, bardzo z umstanie, trochę wiemy jak wygląda życie w depresji i jak widzę to, jak ktoś mówi, że mam depresję, to mi się wydaje, że często zamykasz to się tam środku i wiesz, tylko jedyne pukanie, które służysz, to bite się w piersi, bo u mnie tak było. Ale też nie mówię, że to jest jedyne wyjście, jedyna definicja. Pamiętaj, że ty widzisz więcej, ty masz inną wrażliwość, ty masz wrażliwość obserwatora, który potrafi to przetransformować na słowa. Ty piszesz, ty o tym opowiadasz, to jest twoje paliwo do twojego i zawodowego życia i w ogóle do życia. To jest twoją pasją, żeby zauważać rzeczy i procesy, których inni nie strzygają, bo się tym nie zajmują, bo na przykład frezują, albo jadą z samochodem, albo są kontrolami z karbowimi. Więc stąd ta twoja wrażliwość moim zdaniem, możecie pchać w chrześcizmów. Tak, tak jestem na pewno pod tym kontekiem przyczułony, ale też zadać to pytanie, bo bardzo podoba mi się to, co jakie, to masz podejście, że to jakiś tam skandal i taki, że czy się nie wypowiadasz, to jest genialny. I ja mogę ci powiedzieć w czciwie, że te czci powietają o tych publikacjach, że ja to wzięłem z tą wasza kamela. A to się cieszę, bo ja wiedziałem, że cisza jest najlepsza, że to po prostu nie podsytasz ognia i miałeś tak od samego początku. Nie, ale miałem od samego początku szczęście, że ktoś, ktoś potrafił mi wytłumaczyć, że nie warto, że najlepszym budulcem respektu i szacunku, jakim ludzie mogą się dażyć najlepszym narzędziem w tym budowaniu respektu i szacunku. Najczęściej jest milczeń. Jest taki cytat, który mam wytatułowany na ręce, że ośczerstwa nie znoszą miliczenia. I gdzieś to chyba tym samym się broni, że zamykając to wiesz, między uszami nie wypowiadając ani słowa na to, co słyszyż, to nie buduje szatnego muru dookoła tego wszystkiego, tylko pokazujesz, że to za dwa dni, co największa drama, jaka moglibyśmy dażyć, za dwa dni przestanie żyć. Wiesz, co ja byłem wzdywasz towany kilka krotnie psychicznie pod wpływem różnych publikacji, bo jeżeli wiesz, np. przez wiele tygodni, to było kilkanaście lat temu, przez wiele tygodni codziennie, budzisz się czytając nowe na główki, nowe rewelacje na swój temat. To coś się dzieje, jest dopamino, coś się dzieje z serotoniną, coś się dzieje z tym chcąhemią mózgu, co porocie do uję. I pamiętam ten fizyczny niemal ból, który towarzyszy, taki strach temu, jak otworzyż gazetę i znowu, to coś straszne sobie. - Miam coś straszne sobie. - Gdy mi miał wtedy chociaż promil tej wiedzy, którą mam teraz. Gdyby mi miał świadomość, jakie to wszystko, to ta straszna pisania będzie miała konsekwencje na mnie. W sumie bardzo pozytywne z perspektywy czasu. To ja się stary o 90% mniej tym martwił. Wykonywam tylko te naprawdę potrzebne ruchy, które wykonałem, ale w okrasie świętego spokoju, a nie w okrasie tego strachu, który ciągle wtedy musiałem ujaśmiać. - Ja bym strasznie spięt, to czekasz trochę na to, aż ktoś ci uderzy, że tak jakbyś patrzył na kogoś, tylko czekasz w pyst dostanie. I nie wiesz, kiedy to tak naprawdę na stąpi, czy na stąpitera, zada z zaminą te zapięć. I gdzieś tam to mnie zastanawiało czy miałaś takie podejście, że a zasłużyłem kiedyś, kiedykolwiek. - Pytam, bo jest też bardzo, bardzo długo w tych mediach. Pominatego żona, to albo oglądasz, jakby świąt 20 lat, to jednak w tym mediach. - Dziękuję ci bardzo, biorę ten komplem z ciemnością. - Wiesz, patricy jako dogrze, że patricy ja ma dziewczyna powiedzieć, a że widziała ci kiedyś gdzieś tam na nocnym, markajcie, wytany kamer, taki, przystojny. - Ale to spojrzej. na nie owtedy mam nadzieję tak tak nie znać ale wtedy nie znać słuchaj w każdym razie wracając do meritum to ci powiem, że ja sobie myślę tak, że najważniejsze to jest rozpoznanie tak jak w zwiadzie jest bardzo ważne rozpoznanie czyli jak powiedzmy wybucha jakaś afera ludzie zaczynają opowiadać o Tobie różne rzeczy to trzeba zlokalizować mniej więcej ilu ich jest iloni mogą na ile jesteś tylko pretextem do zrobienia szumu a na ile jesteś celem ataku i ja sobie na przykład myślę że jak w internecie ktoś gdzieś mnie dojeżdża a jak ktoś mnie gdzieś dojeżdża w internecie to ja się zaraz zastanawiam czy to jest taki atenc już który próbuje nam nie wypłynąć żeby teraz wilonim mówili czy ja rzeczywiście jestem celem tego ataku tylko pretextem żeby sobie pociśnąć bekeskogoś i zazwyczaj zazwyczaj w tym wszystkim co się teraz dzieje postrzegam siebie jako pretext a nie cel i dlatego odpuszczam ale przerazają co mądre bo myślę że za dużo ludzi koncentruje się na tym właśnie na tym o czym ty mówisz że rozwijasz taką pretext a nie jako cel tak bo oni się czują urażeni i atakuwa tak i muszą na chwilę znająć stanowisko i i wytłumaczyć i bronić się przy tym no to jest takie podejście chyba do którego trzeba trochę dojrzeć a też przez ten czas który jesteś mediach to miałaś dość sporo czasu żeby spojrzeć na to w taki sposób że trochę rozdzielić jednego tąka kamela od drugiego tąka kamela i po prostu to jest ten goście z telewizji a tutaj jest to ja który jest mywa na czynia patrzy na to z boku jak spojrzeć na to z boku siemścież akuj mnie to obchodzi ja nie rozdzielam dwunatwór w tąków ja jestem staram się cały czas być tym jednym tą kim kamelem tylko nie udostępniającym publicznie wszystkiego czyli ja jestem aktorem dość drewnianym wiem to z doświadczenia i udawanie by mi średnio wyszło w związku z tym to co ty widzisz na antenie jest właściwie tym samym co być zobaczył w moim życiu prywatnym tylko tam po prostu no nie pokażę wszystkiego nie będziesz mnie widział wiesz w gacieach ani wymiennej kursu skarpetka co najwyżej w dobrych pożądnych kolorowo skarpetkach ale ale wymienty tomek kamel który wstaje rano i wygląda skrzyża z djęty nie jest publiczny no bo co to kogo obchodzi no no to widzisz to mnie zaskoczyłeś bo ja czasami staram się na to spojrzeć tak że no takie onormalnego człowieka który nie jest mną artykuł o mnie może główną obchodzić i czasami myślę że to bardziej mniej obchodzi bo to wiadomo o mnie ale jeżeli chodzi o kogoś innego no to co to tam chodzi kto się z kim spotyka dzisiaj że to jakoś jest tak a może obchodzi dlatego że jesteś inspiracją dla tych ludzi a może obchodzi bo bo jesteś dla nich źródłem poprawych umoru bo dzięki tobie a przycież ludzie żyją z ludźmi bo dzięki tobie ją uslepiej na świecie ja jeszcze krok dalej tymi mówisz że podoba ci się że ja nie reaguje na różne jakieś zaczepki i to jest też dla mnie paliwo do działania i potwierdzenie że ja mam rację bo wobraź sobie nagle zaczynam się tłumaczyć nagle zaczynam odpowiadać na te niegodziwości i ludzie tacy jak ty myślą sobie kurde szkoda że się dał złamie że kręcić szkoda że jednak nie wytrzymał mi się tak podobało że on taki jest w tym wszystkim twardy konsekwencje właśnie konsekwenty dokładnie i ja chcę żebyście taką nie myśleli ci którzy tak myślą bo to jest dla mnie prawdziwa wartość bo wiem że wtedy mogę coś przekazać zostawić od siebie a nie dać się złamać tym którzy używają mnie jako samą a nie zarmę ale wiesz co to to też może wynikać z pozycji że dzisiaj masz taką pozycję że jak nie powiesz nic zamknięż to powiedzmy na jednej publikacji dwóch jakbyś mówił no to masz świadomość pewnie że je twoja jedna cztery i do rozkręca oczywiście a pomysł że wizerunkowo dla kogoś kto jest nieznaczący on się karmi tymi portalami tym ja myślę że dłużą ludzi buduje na tym wizeronek w dzisiejszym świecie ja od lat uważam że to jest niemondre uważam że portale plotkarskie kompletnie nie są w stanie pomóc w budowaniu kariery ja uważam że w budowaniu krótko terminowej kariery są może tak że wiesz co kiedyś ja jestem długo dystansowcy no i to piękne ale nie analizowałem tego wyko no ale wiesz było to pytanie czy coś krótko terminowego można odcwać karieru to to akurat jest też tylko jak zdarasz sobie to z tymi ludźmi którzy idą teraz do tych wszystkich programów realiti show to tak jak sobie myślisz no dobra mają jakiś potencją coś mogą robić w życiu bo powiedzmy że pracować w korpo i zarawieś tam nie wiem trzy pięć osiem tysięcy albo idą rodność siebie błaznów i na instagramie zarabiają pięćdziesiąt tysięcy to teraz to że robią się błaznów to jest głupota czy to jest ich inteligencja bo żyją ponad swój potencją jeżeli pieniądze są golerifikacją potencjało oczywiście jeżeli jest to spójne z ich przekonaniami jeżeli bawią się w tym dobrze odnajdują pasję jednocześnie z ramy na lewym pieniądze to ekstra ale pracujemy się bez zawsze pasją to żyją tak ale jeżeli to się kończy a oni później dalej żyją w tym nieszczęściu wspomnieć że było fajnie a teraz tak nie jest no to raczej przestrzeji no ja ogólnie ja mam że to są wiesz przestrzał na kolana i czołganie się przez całe życie bo to cię dla mnie ciężar jest nosić to takie pasmo tego wszystkiego co ja dzisiaj ogląda i trudno jest znać wszystkich popularnych ludzi kiedyś to było bardzo proste w ogóle z tym noszeniem jakiś dziwnych przekonani i noszeniem krzywdy to jest tak jak w tym słynnym sopary lat powracającym porzekadle przy powieści o od dwóch mnichach i prostytutce z nasz no idzie sobie dwóch budtyjskich minichów do swego klasztoru i idą skądś tam idą idą jest daleko i w pewnym momencie jest rzeka przed którą trzeba się przeprawić nad brzegiem rzeki stoi stoi kobieta i ta kobieta gdy oni się zbliżają prosi jednego z nich żeby oni o przeniusu drugi oburzony pymzerka na ta kobieta ten poproszony bieżę ją naramiona i przenosi przez rzekę na co tamten który patrzył oburzony wybucha gniewem mówiąc jak mogłeś to zrobić przecież to jest prostytutka jesteś mnichem no i taki idą w milczeniu ten jeden jest ciągle zły a ten drugi zamyślony dochodzą do klasztoru i tamten znowu mógł robię wyrzut jak mogłeś to zrobić przez to prostytutka a on do niego mówi widzisz różnicami między nami polega na tym że ja te dziewczyne przeniosłem przez rzekę a ty ją cały czas nie sież i to jest wiesz ta historia to noszenie, noszenie niepotrzebnych rzeczy ze sobą zajmowanie sobie czasu i życia i energii jakimś bizdurami tradywno powinno się zostawić to jest moim zdaniem problem wielu ludzi ja mam właśnie także ja staram się żyć obok tego no bo po prostu żyję w podobnym środowisku Instagram nazwam jednym środowiskiem i ja lubię wiedzieć dużą świadomość rynku to co jest popularne i nie ale też nauczyłem się że nie muszę się na to gozić bo jakby mi o dziecko nie chciałbym żeby ktoś nam szataki był wzorem i dolem a niestety jak zbyt spojrze na ich statystyki to że ludzie to lubią lajkują, komentują, udostępniają to jaka jest granica beki że można robić coś dla beki chociaż nie lubię bardzo tego słowa że gdzieś w tym wszystkim ja zawsze stalam się wierzyć że jest trochę głębszy przekaz niż to tylko co widzimy bo tej dziewczynie kiedyś opadnącycki chyba że będzie robia cały czas te operacje które robi dzisiaj i to wszystko przestanie być atrakcyjne jeżeli ta wartość zewnętrz na tylko zostanie znikoma i tworzenie takich ludzi ja trochę jestem idealistą trochę szukał w tym wszystkim że ja chciałbym trochę więcej oczekujesz teraz będą tury niej szachów na polsacie bo to jest nie do zrobienia ale wiesz że budowanie takich karier to trochę zamki na piasku i po co skoro można stworzyć fajnego człowieka ja tak myślę ideologicznie jak ty pod tym kontem że dlaczego ty nie możesz ich do dzień dobry TVN a pan prokop do pytania na śniadanie i ja wiesz bo ja tam się człowieka który pracuje tak długo w telewizji dlaczego dlaczego z takie kariery są często budowane dlatego że takie jest życie i dlatego że takie są możliwości i że wielu ludzi maży a tylko niektórym się udaje bo jak kiedyś osłyszałem że w bok się zawodowym kariery wyglądają według budowane są w ogóle boks zawodowy zbudowane jest jak piramida na samym szczycie jest garstka tych którzy zarabiają najwięcej a później jest ich coraz więcej też świetnych miściarzy mniej świetnych którzy zarabiają coraz mniej bo jest ich po prostu dużo a wielka kasa jest na samym szczycie i teraz zobacz ktoś mógłby powiedzieć że friz to jest jakiś gościu który głównie który głównie krzyczy i który głównie z wgłupia się ze swoimi komplami i u którego w domu jest głośno i tego się nie da oglądać ja ćpię dla mnie to co robi friz ja nie jestem grupą do celowych ja też nie ale ja to bardzo szuka faktycznie nie jest podstawą mojego kontyntu w internecie ale friz jest dla mnie fascynujący zupełnie innego powodu ponieważ to jest ten pracy i też jest bardzo odpowiedna presja i teraz zobacz on może robić kontynt który komuś wyda się błahy i niepotrzebny będą człowiekiem nisko rosłym rzucać ościane bo się tak wygłupiają albo nie wiem palć gómy w samochodach ktoś zapyta po co to jest pozbawione treści ale oni wiedzą jak to dobrze zrobić I przede wszystkim wkładają w tą mnóstwo, mnóstwo pracy. I tego koncentrum muszą stworzyć na maksa dużo. I on nie jest błache w swojej formule. On jest w wysoko jakościowi. Ja bym w życie nie powiedział, że w Krisie jest błache. I to jest tak wysoka struktura. W Krisie jest jak ten pięć ciasz najlepszy na świecie. Jak ten Ewander Hollywood przed laty. On jest na szczycie tej piramidy, dlatego tyle zarabia, dlatego ma taki udział w rynku. Ale jest tam, ponieważ pojrzem, talent, po drugie ma wyczucie, a potrzecie zapierdziela. On jest tytanym pracy. On zapierdala. To jest przerażające i fascynujące równo wcześnie. Dla mnie Fristo jest człowiek, taki, który właśnie może być ideolem. Wiesz, bo jak ja zadawiałem to pytanie, to myślałem o ludziach, którzy właśnie decydują się na te wszystkie realitisze, bo mnie ta koncepcja boli trochę. Ale ze względu, że wcześniej był Big Brother, był bar. I tak trochę wieczny. Wiesz co odróżni o tych ludzi, wielu spośród tych ludzi od Frisa. Ich odróżnia ma im zdaniem to, że oni przychodzą im, "Dobra, proszę jestem, tutaj zróbcie za mnie gwiazdę". A Fris z siebie sam robi gwiazdę poprzez to, co robi. On zasłużył na to talent, bo on ma talent. Ale też przede wszystkim za co ja go podziwiam. I wielu ludzi je mu podobnych, czy rez jego, na przykład, że to może, oni po prostu ciężko pracują. Jak coś robią. I on się na wszystkim zna on robi to sam. To dobrze. To jest moje modto. A jest coś takiego, co typu próbowałeś i było beznadziejne? Czego chciałeś się podjąć, powiedz raz, ale nie. Tak, ale przy tym było dobrą lekcją. Jak straciłem pracę w telewizji w roku 2009, miałem tak bardzo złą prasę i tak bardzo negatywny w tamtym momencie wizerunek, że wiedziałem, iż najlepszym sposobem będzie po prostu zniknąć w podziemiu. A nie próbować się z czegokolwiek tłumaczyć, czyli znowu zastosowałem swoją koncepcję zamykam się i robię swoje. I wiesz co w tym zrobię? Zaczrzałem w podziemiu artystycznym uprawiać stand-up. I okazało się, że jako stand-upor jestem kurde tłumaczyć. Czekawa, to słowa. Mega, giga, beznadziejnych. Naprawdę. Jako stand-upor jestem bardzo słaby. Ale za to zobaczyłem, że lepszy jestem jako prowadzący w sensie konferencji, który stand-uporów zapowiada, który ma trochę krótsze wejścia i który ma na przykład konkretną wiedzę na temat tych ludzi, a oni będą tymi, którzy będą rozśmieszać. I dzięki temu odkryłem w sobie taki potencjał, żeby być mówcą i żeby zarabiać na godzinnych wystąpieniach, w których bardziej przekazuje konkretną wiedzę w wysowy sposób, niż rozśmieszam, bo się do rozśmieszania nie nadaje. I gdybym nie dał dupy za przeproszeniem na całej linii z tym stand-upem i nie zobaczył, że jestem w tym beznadziejny, to bym tego drugiego nie odkrył. To piękne. Czyli jesteś takim też człowiekiem, który wyciąga z wszystkiego coś dobrego? Nie jestem chura optymistą, na zasadzie pieprznięty, zawsze uśmiechnięty, wręcz często trochę markotny mi się zdarza być, ale mam imperaty w swój, żeby starać się gdzie się da, znaleźć coś dobrego. Ale już bo przysiedzi. Co robisz, musi być perfekcyjna. I spóźniłem się dzisiaj do ciebie, więc niestety perfekcyjne to nie było, ale z do perfekcji domyż. Ale mogę powiedzieć, że każdy się naleźć jest później. To co się dzieje wokół tego budynku też nie napawo. Tak, nie napawo. I można się zdziwić, jak masz zakładkę czasową, jak bardzo coś może być rozkopane i pozbawione parkingu. Niestety to Warszawa, powierz po tym koronawirusie, tak naprawdę chyba miasto wróciło już z okubicie do życia, jeżeli chodzi o korki i całą resztę, bo zjechać tutaj jest powieśla, to też nic przyjunek. Szegoli o takiej godzilię to. To niestety ciężko ciężary. Ja już nauczyłem, że w Warszawie ogólnie tego mnie nauczyła w Warszawa na dzień dobry, jak przyjechałem, więc że 20 minut za szybko, bo może, żeby 10 minut zapuść. I taki już to praca, to musi być zakładka, musi być olbrzymia. Myślę, że w tym czasie w twoim życiu bardzo mało czasu raczej. Mało, mało natomiast ja wiesz co kocham serwis. I kiedy jest tak bardzo gęsto w kalendarzu, i kiedy tyle rzeczy różnych trzeba zrobić, to staram się zatrudnić ludzi, którzy mi w tym wszystkim pomagają. I sile wyższej dziękuję za to, że mnie na to stać, i że mogę tych ludzi zatrudniać, że są fajni, że sobie razem dajemy rady, 10 lat miałem kierowce na przykład, zanim wkowicie się, i na przykład drugi rozeszły. I to był fantastyczny rozwiązanie na przykład na Warszawy, bo ja zawsze byłem on time, on gdzieś podjeżdżał, ja wyskakiwałem przedłu na spotkanie i już, a nawet jeżeli gdzieś się zasiedziałem, albo w domu pisałem coś ważnego, to on przychodzi, mówił mi, trzeba jechać czas. Jak mi wychodzi, to bardzo. A kiedy wychodzi? Jak na przykład mam o czym pisać, mam coś do powiedzenia. Mówisz sobie, piszę i mówię wtedy, kiedy się na czymś znam. Nie na widzę, że to się nie ma, bo. O, ja dokładnie. Ja mam. I ten, to dokładnie moje podejście. Teraz był koncert ku pamięci Krzysztofa Gravżyka w telewizji, taki duży, który prowadziłem i siedziałem sobie na widowni o polskiego amfitatru i przypomniałem sobie, co stanowi takie największe, najbardziej owocne źródło moich koszmarów nocnych. I, wiesz co? Przekonanie, że muszę robić coś, na czym się nie znam. I w mojej karierze telewizyjnej, takie koszmary, to na przykład są historie o tym, że wychodzę w opolu ze sławkiem uniatowskim na scenę i mamy zaśpiewać w duecie piosenkę zbyszka woleckiego. I ja już indąc na tej scenie, zbliżając się do mikrofonu, zdaję sobie sprawę z tego, że przecież ja umiem zanucić i jakiś motyw z tej piosenki, ale ja nie znam całego tekstu, a przede wszystkim nie umiem śpiewać i ja za chwilę z tym sławkiem, który pięknie śpiewa będę musiał coś zrobić i pójdza się przerażony. Kiedyś na przykład jak studiowałem germanistykę i musiałem zdacie gzamiń z filozofii, która mi wyjątkowo nieszła, to pamiętam miałem sny ponocach, tak jest, że siedzę na tym egzaminie i ludzie widzą, jak im ja jestem kompletnym zerem w tej materii i jestem zupełnie nieprzygotowany i wybijało mnie to z przerażenia takiego, że ja to nic nie umieszajesz na egzamin. Także ja się takich rzeczy boję, i to jest niestety te ciemne strona perfizenizmu. A jeżeli chodzi już tak odbijając jestem, jestem ciekawy, bo tego w poniłdzie nie znalazłem, czy jesteś jakoś zdeklarowanie wierzący, wierzysz w przypadki. Ja urodziłem się w domu katolickim, natomiast porzeknałem się schodzeniem na relikie w piątej klasie podstawów. Gleś szybko. Tak, bo jednak to wiesz, to kogo spotykasz na swojej drodze, determinuje tego typu decyzję. I jakoś tak trochę bardziej dorosłem życiu z tęm się agnostykiem, bo ja lubię myśleć, że jest gdzieś to, co, że kiedyś musiało nas stworzyć. W prostu lubię tę myśl, ale do żadnej doktryny nie jestem przywiązany. Z różnych powodów, no, wiesz moralności, stniała 4-5 tysięcy lat temu. Człowiek na świecie w wydaniu homo sapię jest od kilkuset tysięcy lat, a doktryny religijny, który teraz świat jest oparty, mają zaledwie dwa tysiące. Jest w nim mnóstwo legendy bajek, to jestem ciężka się pochodzić, ale bardzo, bardzo jeszanuje, bo są takim z salakiem dla wielu ludzi, takim drogowskazem sensu myślenia, który może by się trzymały z dal od polityki. Tak, wiesz, ja właśnie nawet dla mnie, jako to takie osoby, które ma podobne przekonania od do ciebie, że egoistycznie jest myślę, że nikogno nie ma, że niczego nie ma, że tak trochę jest to niepowiązane z logicą, bo zbyt wielu rzeczy nie potrafimy wytłumaczyć i jakoś tak pomimo tego, że nie wie, że w jednego Boga, a bo uważam, że właśnie moralność jest takim największym Bogiem. Że jeżeli jesteś dobry, to niezależnie co istnieje, co się później będzie, no to koniec końców, droga będzie dla ciebie i dla kogoś, którą również jest dobry, będzie ta sama. A ciekawie jestem, jak ty moralność definiuje, bo moralność to jest też taki termin, który łatwo można wyświechtać. A ja uważam, że to bardzo trudne do wyświektania, a termin jest to wygląda na to, że. Jak ty mnie definiuje, że jest moralność, co to jest dla ciebie moralność? Wiesz co, ja myślę, że moralność to jest coś, i to jest już różne, bo to jest kwestia tego, jaki jesteś, ale moralność to jest to, czy masz sobie coś do zarzucania. Mi się wydaje, że to, co tutaj, czy coś się gryzie, czy w środku uważasz, czy ty się dobrze zachowałeś, bo jeżeli ty w środku, uważasz, że ty się dobrze zachowałeś, to moim zdaniem czasami to się tak dobrze okomać samego siebie, że to jest moralność, to jest płytka moralność, bo każdy ma trochę swoją. Ja cię pytam o to z dwóch powodów. Czy to jest ciekawe, gdy człowiek piura ma takie przemyślenie, jak ty to sobie nazwiesz, a po drugie, ja, ponieważ średnio filozofuję, postanowiłem, że w życiu będę dostarczycielem narzędzi. I ja sobie zdefiniowe moralność w taki krótki sposób, tak samo jak charysme. I moja definicja moralności to jest unikanie bólu. Unikanie bólu, którego moje postępowanie mogłoby przy spożycinnym. To piękne. I powiem ci, że bardzo mi się to podoba, bo wtedy łatwiej jest jakąś taką zgodność za światem. Nie jest to łatwe, czasami chciałoby się komuś dowalić w imię ego albo jakieś głupie zemsty, diabli wiedzą, czego jeszcze. Ale to unikanie bólu, którego moje postępowanie mogłoby przy spożyć innym. Bardzo jakoś mi tak leży, wiesz? A mógłabyś kiedyś o sobie powiedzieć, że jesteś zły. Na pewno parę razy w życiu postąpiłem źle. Pamiętam nawet z dzieciństwa taki dla Becky numer, który zrobiłem miałem lat wtedy chyba czternaście czy piętnaście. I ja nie wiem chyba adrenaliny, miałem więcej w głowie i w krzyjobie, góniż krwi. Nie wiem, co się działo z moimi hormonami, ale myślałem, że najważniejsze w życiu jest beka. I porogało to na tym, że kiedyś przyszedł do znajoma moja, serdeczna moja przyjaciółka, sąsiadka moje mamy przez wiele lat. Taka moja ciota, która by bardzo mnie lubia, miała zakład złotniczy w karpaczu. I wszedł do tego zakładu złotniczego człowiek, który zapytał jak dość w do punktu A. A ja od razu, jak rasowy przewodnik turystyczny, powiedziałem mu, "Muś pan wyjść, pójść tam, tam, tam, tam, tam, a w niej z za 200 metrów będzie pan na miejscu, on uradowany w wyszedł, a pan tam magda pyta mnie te, ale naprawdę to tam. Ja mam pojęcia, gdzie, ale ja moch otego wkręcić. Ja ona mówił, że ja mam matko, bo o skatomek, ale. Ale po co ty to zrobiłeś? No co, że było śmiesznie? No ale ten człowiek teraz będzie marnował czas i energię. Magda, najważszy było śmiesznie i pamiętam zostałym z tą reakcją swoją, a dopiero później dotarło do mnie, że to chyba jednak nie jest najlepszy sposób na to, żeby kosztem innych urządzać sobie ja, ja? Czyli bość tak mi śmieszkiem, bo ja w takim śmieszkiem, tak. A to jest miasta. A to jest miasta. A to jest miasta, bo mówię, że nie akceptowany i śmieszek to. Ale to były zupełnie inne sytuacje, bo jednak jest ich dużo. Bo ja też bołem nie akceptowany, tylko że umdziesz szło to w agresję. Umnie to było tak, że ja masz lat siedem na przykład. Albo 8 i masz fluencje słowną, czyli łatwo się wypowiadania się płynnego i zasysaż z telewizora i ze świata różne frazy, zdania, które potrafisz powtórzyć, to problem polega na tym, że ludzie dziwnie się z tobą czują. Bo gadaszek taki stary malenki. Albo na przykład siedzisz z mamą przy stole, są goście, mama ci pozwoliła zaostać, bo wszystkim serwowane jest kolacja i też sobie jesz z wójkiem, ciodzią jeszcze z innymi gośmi i na góry zaczynasz zapierać, zabierać głos w sprawach, o których oni dyskutują. I mówisz o tym ze sfadą, gładko i miło, oni patrzą zaskoczenić, że taki młody chłopak ma tyle do powiedzenia, ale po mniej więcej minucie orientują się, że wygaduje najgorsze głupoty na świecie, że ja po prostu bawia się łatwo ciomówienia, ale to co mówię kompletnie nie ma sensu. Ha, ha, ha, pośmiali się dobra i ci już cześć, nie? Już wiedząski ma rzecz. Wygorzysz na ojspózycja. I teraz udorozłych, to jest fajne, ale jeżeli nagle masz rówieśników i zaczynasz z nimi w ten sposób rozmawiać. Takim, z osobem wysławiania się typowym dla dorosłych, gdzie zawsze ich zagadasz na śmierć, nawet jeśli chrzaniż głupoty, to oni cię zaczynał nie nawidzić. No i parę raz, już w web dostałem za coś takiego. Ale co, jak by odbierali ci jako przemądrzełego? Tak, o, ok. Tak, ja po prostu znam, że zawsze miałaś łatwość do tego, co robisz dzisiaj po niekolnym. Ja myślę, że to, co robi jest najlepszym pomysłem na życie, a kim mogłabym mieć? Nigdy nie znalazłem niczego, w czym byłbym lepszy i czego bym żałował, że nie robię. To piękna po entotuje rozmowy, więc tym może to zakończymy. Dziękuję to by to robowa. Ja to był też bardzo bóczy i samych sukcesów podkaść. Ja to by życzę, samych sukcesów niezależnie od tego, co by myślisz i wierzę, że te skarpackie, które dostałem, od ciebie będą się świetnie nosiły. I zaniocą mnie gdzieś tam, gdzie będę chciał dojść. Twoje zdrowie. Dziękuję.

Podcast Summary

Key Points:

  1. Gość, Tomasz Kałal, omawia ograniczenia wolności słowa w mediach, wynikające z hejtu i ekstremalnych grup po obu stronach sceny politycznej.
  2. Podkreśla znaczenie kompromisu jako istoty demokracji i drogi do prawdy, krytykując polską niechęć do ustępstw.
  3. Opowiada o swoim kanale na YouTube jako przestrzeni swobodnej wypowiedzi, ale zauważa trudności z zasięgami i regularnością.
  4. Dzieli się osobistą porażką zawodową – uległ presji szefa i podpisał polubowne rozstanie, zamiast walczyć w sądzie.
  5. Przedstawia filozofię bycia „dawcą” (w przeciwieństwie do „biorców” i „rewanżystów”), co zmienia postrzeganie świata i przynosi korzyści.
  6. Mówi o braku tęsknoty za dzieciństwem, skupieniu na przyszłości oraz o tym, jak ważne jest wybaczanie i pozbywanie się urazy dla własnego dobra.
  7. W życiu prywatnym ceni lojalność, ale nie dąży do tradycyjnego modelu rodziny – preferuje relacje z zachowaniem przestrzeni, jak w przypadku Wisławy Szymborskiej i Kornela Filipowicza.

Summary:

Rozmowa z Tomaszem Kałalem dotyczy wolności słowa, kompromisu i życiowych doświadczeń. Gość uważa, że głównym zagrożeniem dla swobodnej wypowiedzi jest hejt, zwłaszcza ze strony ekstremalnych grup, które zniechęcają umiarkowanych ludzi do udziału w publicznym dyskursie. Krytykuje też polską niechęć do kompromisu, który postrzega jako fundament demokracji, oparty na zasadzie „win-win”.

Wspomina o swoim kanale na YouTube, który daje mu większą swobodę niż telewizja, ale wymaga dużego nakładu pracy i regularności. Opowiada o porażce zawodowej, gdy uległ presji i zrezygnował z walki w sądzie, co uważa za błąd. Przedstawia swoją filozofię bycia „dawcą” – osobą, która pomaga bez oczekiwania czegoś w zamian, co według niego przebudowuje życie na lepsze.

Mówi też o wybaczaniu i pozbywaniu się urazy jako formie egoistycznej dbałości o siebie. W życiu prywatnym ceni lojalność, ale nie marzy o tradycyjnej rodzinie – woli relacje oparte na przestrzeni i niezależności, jak w przypadku Szymborskiej i Filipowicza. Podkreśla, że jego celem jest po prostu dobrze żyć, czerpać z małych szczęść i patrzeć w przyszłość, a nie rozpamiętywać przeszłość.

FAQs

Uważa, że hejt jest głównym czynnikiem zabijającym wolność słowa, ponieważ ekstremalne grupy po obu stronach sceny politycznej atakują osoby o umiarkowanych poglądach, co zniechęca je do udziału w publicznej debacie.

Założył kanał, aby móc poruszać więcej tematów, niż pozwalają mu media tradycyjne, gdzie tematy są z góry narzucone. Na YouTube ma pełną swobodę wypowiedzi i może prowadzić rozmowy na własnych zasadach.

Ma prawie 200 tysięcy subskrybentów i dużo dobrego materiału, ale jest nienasycony, więc nie potrafi jednoznacznie ocenić go jako sukces. Przyznaje, że brakowało mu regularności z powodu innych obowiązków, ale wraca do rozwijania kanału.

Zgodził się na polubowne rozstanie z telewizją po skandalu prasowym, w który został wkręcony, mimo że mógł wygrać w sądzie. Ta decyzja sprawiła, że został sam, a gdyby się nie zgodził, szybciej wróciłby do pracy.

Dawca to osoba, która pomaga innym bez oczekiwania czegoś w zamian, w przeciwieństwie do biorców i rewanżystów. Nauczenie się bycia dawcą przebudowuje świat wokół ciebie i działa na twoją korzyść, choć jest to trudne wyzwanie.

Stara się wybaczać i pozbywać urazy z czystego egoizmu, bo uważa, że toksyczna niechęć szkodzi przede wszystkim temu, kto ją nosi. Dzięki temu oszczędza czas i energię na cieszenie się małymi szczęściami.

Chat with AI

Loading...

Pro features

Go deeper with this episode

Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.