Podcast koncentruje się na temacie wyrażania siebie i stawiania granic jako fundamentu autentyczności i zdrowych relacji. Prowadząca, Mariana Gierszewska, podkreśla, że wyrażanie to określanie własnych potrzeb, preferencji i limitów. Źródłem trudności w tej sferze jest często dzieciństwo, gdzie naturalna ekspresja dziecka bywała tłumiona przez reakcje opiekunów (np. kary, obrażanie się), co prowadziło do wyuczonego lęku przed wyrażaniem i utratą więzi. W życiu dorosłym skutki nieautentycznego wyrażania są poważne: prowadzą do kumulowania złości, izolacji społecznej, chorób (szczególnie autoimmunologicznych) oraz utraty zaufania do siebie, ponieważ ciało i psychika manifestują długotrwałe tłumienie emocji. Praca nad wyrażaniem jest więc powrotem do siebie, wymagającym poznawania własnych potrzeb i bezpiecznego "rozpakowywania" stłumionych uczuć z przeszłości, aby móc stawiać granice adekwatnie i zdrowo. Prowadząca zauważa obecnie kolektywny trend powrotu do wyrażania, gdzie ludzie często z dumą dzielą się nawet drobnymi aktami asertywności, co kontrastuje z naturalną, pozbawioną wielkiego "halo" umiejętnością komunikowania granic przez dzieci. Kluczowa jest nauka bycia w kontakcie ze sobą, a nie nadmiernego skupiania się na emocjach innych, co jest szczególnie trudne dla osób o wysokiej empatii, wywodzących się z trudnych środowisk rodzinnych.
[MUZYKA] Cześć, nazywam się Mariana Gierszewska. Witam cię serdecznie w podkazcie okolicjała, tak właśnie mam. Jeśli interesującie tematy związane ze świadomością i samorozwojem, ta platforma jest idealnym miejscem. Miejstem do odkrycia ile przegopoznania mechanizmów i dynamik, które kierują naszą codziennością. Miejstem dojrzenia i otulenia tego, co porzucone i wreszcie miejscem prawdy. Nie trzeba już oszukiwać i znikształcać. Nareszcie można powiedzieć na głos, że tak właśnie mam. Witajcie, kochani. Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku, podkazło "Kolicjała" to jest podkazt tak właśnie mam. Temat, który bierzemy w dniu dzisiejszym natapetę, to wyrażanie. Można by też powiedzieć stawianie granic, ale ja generalnie zamiast stawianie granic wolę mówić wyrażanie. Dlaczego rozwina to bardziej później? Natomiast ja dla mnie stawianie granic jest częścią po prostu autentycznego wyrażania. I o tym wyrażaniu będę dzisiaj dużo mówiła. Myślę, że to jest zawsze gorący temat, zawsze temat, który pochwyca nas, zastanawia nas w okół którego jest dużo znaków zapytania. To jest też taki temat, słuchajcie, z którym jeżeli my mamy problem, to my ten problem i ten trud czujemy na co dzień w naszym życiu. Bo jeżeli my mamy problem z wyrażaniem, to my my to czujemy na co dzień w każdej kolejnej sytuacji, w każdej kolejnej relacji, w każdej kolejnych okolicznościach, to dlatego myślę, że po pierwsze warto wyrażaniu rozmawiać, a po drugie warto za te prace z wyrażaniem się brać na poważnie. No więc na początek pytanie, czym są granica, czym jest wyrażanie. Wyrażanie to jest określenie siebie. Granice to jest określenie siebie. I to jest taka najprostsza definicja, którą ja bym już określiła granice i wyrażanie. Czyli wszystko to, co ja o sobie wiem, wszystko to, co ja potrzebuję o sobie wiedzieć, żeby tworzyć zdrowe jakościowe relacje. A mianowicie określam siebie, czyli czego ja chcę, czego ja nie chcę, jakie są moje potrzeby, jakie są moje preferencje, co jest dla mnie delbray-kerim w relacji, czyli co powoduje, że relacja się dla mnie, kruszy i kończy bezpowrotnie. Na co nie przyzwalam, na co nie wyrażam zgody w relacjach, która buduje. Więc to wszystko składa się na granice, na klarowność wyrażania dla mnie. My potrzebujemy znać siebie, żeby móc stawiać granice. I jeżeli my nie znamy siebie, więc nie znamy swojego chcę, nie chcę potrzebuję, gwole taka, nie inaczej, to jest moja preferencja albo na to absolutnie. Ludnie, nie mam zgody na to absolutnie, nie przyzwalam, dopóki my siebie w tych miejscach nie znamy, my nie jesteśmy w stanie się wyrażać, my nie jesteśmy w stanie stawiać granic. My wszyscy słuchajcie, mamy naturalną zdolność wyrażania. Jako dzieci rodzimy się z naturalną zdolnością wyrażania. My się z zdolnością do wyrażania emocji, do wyrażania pragnień. Czasami jednak w naszym dzieciństwie to wyrażanie w jakiś sposób zostaje zduszony albo zostaje nam zabrane możliwość wyrażania się. Myślę, że od tego w ogóle trzeba sobie zacząć, gdzie my się uczymy wyrażania. Przy rodzicach w naszym domu rodzinnym, gdzie my się uczymy stawiania granic w naszym domu rodzinnym. I później wszystko to, co my w życiu dorosłem, czego my w życiu dorosłem doświadczamy w tym temacie stawiania granic, w temacie wyrażania, to jest nic innego jak echo z naszego domu rodzinnego. Więc później te wszystkie relacje, w których jest nam się trudno wyrazić. Czy te wszystkie relacje, w których my czujemy się nie słyszani albo te wszystkie relacje, w których my boimy się coś powiedzieć, bo boimy się, że druga strona jakoś to odbierze albo że to w jakiś sposób konkretny wpłynie na naszą relację albo że druga strona będzie obrażona, albo że będzie zła albo że będzie przykroal, może przystanie nas lubić to wszystko jest echo tego, co się działo w domu rodzinnym. Kiedy my jesteśmy dziećmi, małymi dziećmi mamy 2, 3, 4, 5 lat. I się wyrażamy, wyrażamy swoje emocje, coś nam nie pasuje, zaczynamy krzyczej tupać albo wpadamy w historię. Jeżeli my tutaj mamy przy sobie bezpiecznego pieku, na który nas obejmuje w tym wyrażaniu, który nas obejmuje w tych dużych emocjach, wtedy my dostajemy niewerbalnie, przekaz, niewerbalnie informacje, że nasze wyrażenie jest w porządku, że my mamy prawo się wyrażać, że mamy prawo czuć, mamy prawo nie manifestować swoje emocje i mamy prawo do pełnego autentycznego wyrażania siebie tak jak czujemy i tak jak potrzebujemy. Natomiast w momencie, w którym my mamy kilka lat, znowu, dwa, trzy, cztery, pięć lat i wyrażamy się, a więc czujemy, czujemy głośno i płaczemy i krzyczymy i czasem wpadamy w historię i tupiemy i się czasem złościmy. I dostajemy informacje, że to jest niemile widziane w naszym domu, a więc na przykład dostajemy kare, a więc na przykład dostajemy klabsa, a więc na przykład mamy iść do pokoju przemyśleć swoje zachowanie, a więc na przykład rodzić po naszym wyrażaniu, po naszym wybuchu na przykład, przestajesz się do nas odziewać na jakiś czas. Albo nas każe wzrokiem jakimś. Wtedy my dostajemy, oczywiście to jest wszystko z poziomu nieświadomego, my dostajemy taki przekaz i buduje się w nas takie przekonanie, że nasze wyrażanie zadrażający dla relacji z rodzicem, dla trwania relacji z rodzicem, że nasze wyrażenie nie jest niela widziane, że jeżeli będziemy się wyrażać, być może stracimy dostęp do rodzica. Bo opiekunowi nasze wyrażanie się nie podoba. No i my bez dwóch zdań zupełnie organizcznie, zupełnie automatycznie wtedy przestajemy się wyrażać. Z tego wyrażania od tej autentyczności, a dalej oczywiście tożsamości i integralności, wyzbywamy się zupełnie automatycznie i to się dzieje zupełnie naturalnie. Więc jeżeli w tobie dzisiaj w życiu, twoim dorosłem droga kobieta, mężczyzną, jeżeli w twojej głowie wybrują w trakcie wyrażania się, czy w trakcie stawiania granic takie pytania jak czy ta druga strona nie przyjmie tego źle, co ja właśnie chce powiedzieć. Czy ta druga strona się nam nie obrazi, jeżeli ja się wyraże, to od razu zabiera do dzieciństwa i od razu zabiera to na zdobytania, czy bałaś się reakcji, mamy lub taty, bałaś się reakcji, mamy lub taty, kiedy się wyrażałaś, wyrażałaś. Jak mama, jak ta tera agowali na twoje wyrażenie? Jak mama, jak ta tera agowali na to, że ty mówiłaś, mówiłaś nie, nie chce. Potrzebuje być sam, potrzebuję być sama, nie mam ochoty tam i chać, nie mam ochoty tego zjeść, czy nie mam ochoty tego założyć, jestem zły, zła, jak rodzice na to reagowali. I jeżeli rodzice tam reagowali w trudny sposób, na przykład właśnie przychodziła kara, czy obrażenie się, my się tego baliśmy najbardziej. Więc rezygnowaliśmy z tego wyrażania, jeżeli na przykład boimy się wyrażać, boimy się dzisiaj wyrażać w tym naszym życiu dorosłem. To pytanie, czy baliśmy się wyrażać w dzieciństwie? Czym groziło wyrażenie w dzieciństwie? Ja pisam o tym w swojej książce być tak naprawdę, gdzie kiedy ja na przykład odmawiałam, nawet takich porosłych, prozejczynych rzeczy, jak chociażby pomoc w robieniu obiadu, mojej babcia potrafiła się nie odziewać do mnie kilka dni, więc dla mnie, jako dla dziecka nie było opcji, żeby miała odmawiała, żeby miała się wyrażała, żeby miała, że ja na przykład nie mam ochoty obierać z tobą babc i dzisiaj ziemniaków na przykład. Albo nie mam ochoty się dziedzieć przy Tobie, kiedy kotujesz, żeby dotrzymywać towarzystwa. Nie było dla mnie opcji, żeby miała powiedziałe takie znanie, że miała powiedziałe taką rzecz, bo znałem już konsekwencję, a wiedziałam, że jeżeli ja to powiem, to później będę ukarana ciszą, kilkudniową ciszą. Więc my jako dzieci rozpoznajemy, czego nam nie wolno, co jest nimi, ile widziane, i my się do tego dostosowujemy, zupełnie automatycznie tak jak powiedziałem wcześniej, dlaczego? Ponieważ dla nas na poziomie biologicznym. Dobra trwająca relacja i dobra trwająca w jej z rodzicem czy opiekunem, równasie przeżycie bez relacji, a z opiekunem, bez opiekuna, który widzi, my na poziomie biologicznym czujemy się po prostu zagrożeni. Tam, gdzie my tych granic nie stawiamy, czy tam, gdzie my nie wyrażamy siebie. Poznacie to od razu wiecie, bo będziecie dużo plotkować. Będziecie dużo narzekać. Będziecie mieć w sobie zapakowanej skumulowanej dużo złości, dużo ściekłości na konkretnych ludzi, ale chcemy się też powiedzieć, że w ogóle no ludzi. Jeżeli nie stawiamy granic, to my lubimy potem w danych relacjach karać ciszą albo się obrażać. Jeżeli my nie stawiamy granic, nie wyrażamy się na co dzień w tej autentyczności swojej, to my też w ogóle w tym szerszym obrazie zaczynamy się izolować od ludzi. Dlaczego? No bo w nas się zaczyna tworzyć takie przekonanie, że ludzie wykorzystują. Że ludzie to do Ciebie dzwonią, ale oścobą spotykają, bo zawsze od Ciebie czegoś wcą koniec końcu. My się zaczynamy izolować w tym szerokim obrazie od ludzi, kiedy nie stawiamy granic, kiedy się autentycznie nie wyrażamy, bo nam się kojarzą relacje. Od razu z tym, że ktoś ci będzie chciał wejść na głowę, że ktoś ci będzie chciał wykorzystać, że ktoś coś znowu i czegoś znowu Ciebie będzie chciał, więc się zaczyna my izolować, przestajemy wychodzić tak chętnie w ogóle do ludzi do relacji z ludźmi. Kiedy nie stawiamy granic, kiedy autentycznie się nie wyrażamy, moi drodzy zaczynamy chorować. I to są bardzo często choroby o to immunologiczne. Tam, gdzie ciało po prostu nie jest w stanie już znieść takiej ilości, nie wypowiedzianych słów i nie wyrażonych emocji, ponieważ tam, gdzie są choroby o to immunologiczne, tam jest bardzo dużo zduszonego. Tam jest często bardzo dużo nie wypowiedzianego przez wiele, wiele, wiele lat. I przychodzi w końcu choroba o to immunologiczna, która można powiedzieć, że gada trochę tą wściekłością za nas. Nasze ciało po prostu manifestuje tą całą złość, wściekłość, lata przekroczeń, lata nie wyrażania po prostu to ciało mówi za nas. Ja chorowałam przez 4 lat, na wrzedziący zapalnie ili ta grubego i nawet z poziomu samej choroby i samego trwania choroby, każdą razowo, kiedy ja się nie wyrażałam w trakcie trwania choroby, szłam od razu dotalety z krwistnymi wiegunkami. To była tak prosto zależność. I oczywiście to, że dziewiąc za pełnie ili ta grubego w ogóle przyszło do mnie też z jakichś powodów, ale to na pewno nie jest temat na dzisiejszy podcast. Natomiast to, co chciałabym byście zapamiętali, to to, że nasze ciało nam daje znać o tym, ile nie zostało powiedziane i ile nie jest mówione na bieżąco na co dzień. Kiedy my się nie wyrażamy, przechodzi do nas jeszcze jedno bardzo ważne, trudne uczucie. Mianowicie, kiedy my się o tętycznie nie wyrażamy, my mamy poczucie, że my nie możemy sobie ufać, że my nie możemy na sobie polegać. Dlaczego? Bo my często wiemy, kiedy się chcemy wyrazić. Ba, wiecie co? Powiedziałabym, że my to zawsze wiemy. Czasami tylko jest nam ciężko przy tym zatrzymać i jakby wyłapać ten moment w momencie trwania czy dziania się jakiejś sytuacji, ale my prędzej czy później my zawsze wiemy. Kurde tam coś chciałam powiedzieć, tam coś powinnam było powiedzieć. Tam poczułam od razu na poziomie ciała, że coś jest nie tak. Że coś mi tam śmierdział w tej sytuacji, czy w ten zdaniu, który ktoś do mnie powiedział, czy w tym pytaniu, który ktoś mi zadał. My jeżeli się nie wyrażamy o tętycznie, my mamy poczucie, że my na sobie nie możemy polegać. My często i ja to też tak powiem to tutaj, w kontekście traumy, ponieważ jeżeli my jako dzieci nie mogliśmy się wyrażać i wyrażanie było dla nas zagrażające albo wiązało się z danymi ranami więzi. Czyli np. wyrażaliśmy się i doznawaliśmy ranę odrzucenia albo rany porzucenia albo rany upokorzenia albo rany niesprawiedliwości. Jeżeli dla nas wyrażanie wiązało się z traumą lub zraną więzi, to my później kiedy idziemy do naszego życia do rosłego. Pierwsze co? Nasza pierwsza reakcja to jest nie odzywać się, nie mówić. My na głowę często wiemy, że kurde tu powinnam powiedzieć, tu powinienem powiedzieć. Aż to całą sobą, co montuczujesz, tutaj bym się chciał chciał wyrazić, ale nie mogę, dlaczego? Bo na poziomie ciała jestem utknięta, utknięty w traumie nie wyrażania. To dlatego my np. potrzebujemy pracować ciałem. To dlatego np. ja, mój mąż mi już stworzyliśmy, a ja oni, czyli trapeutyczną przestrzeń ciała właśnie po to, żeby te wszystkie lata nie wyrażenia to wszystko, co jest zapakowane, zakopane w tym ciele, to wszystko, co nas trzyma w swojej klatce. Jeżeli chodzi o to wyrażanie dziś w waszym życiu, żeby to wszystko rozpakowywać w bezpieczny sposób. Bo dokładnie tak samo jest ze ścinaniem głów. Jeżeli my nie wyrażamy się i nie stawiamy granic, tylko my kastrujemy wszystkich i wszystko. My ścinamy głowę wszystkich, głowę wszystkim dookoła. To to jest o latach nie wyrażania, które teraz z nas wybijają. To jest o latach poczucia, żebyliśmy przekroczeni, które teraz z nas wybijają. To jest tak jakby się z nas wylewało. I jak kiedyś napisałam o tym postarzy, to jest wielką sztuką, żeby postawić granice do właściwej osoby, we właściwej proporcji. Bo bardzo często, kiedy my w ogóle zaczynamy się kontaktować po latach, latach, latach nie wyrażania. Zaczynamy się kontaktować zestawianiem granic, to co się okazuje? Okazuje się, że ten biedny romek, nasz partner, to dostaje za wszystkich, którzy kiedykolwiek nas przekróczyli, którzy kiedykolwiek przekróczyli nasze granice. Albo okazuje się, że ten nasz szef czy szefowa kasia, to dostaje za wszystkich szefów, którzy wcześniej przekróczyli nasze granice. Więc to jest o tej zapakowanej na poziomie ciała i na poziomie psychiki, o tej zapakowanej wściekłości i złości, które my się potrzebujemy. Nie chcę powiedzieć pozbywać, ale z którymi potrzebujemy pracować, jeżeli chcemy wyjść do zdrowych relacji dziś i do zdrowych granic dziś, ale granic, które są na miarę. Granic, które tak jak powiedziałem wcześniej, stawiamy do właściwej osoby i właściwych proporcjach. Ja w ogóle czuję wiecie i przyglądam się temu także pracując wasz tatowo z ludźmi, że my teraz jesteśmy w takim kolektywnym powrocie do wyrażania. Pracując z ludźmi ja też zauważam jak często i nawet nie tylko pracując z ludźmi, ale także mając swoje własne relacje interpersonalne czy przyjaźnie, koleżeństwa, znajomości. Ja widzę jak często ludzie się chwalą, że stawiają granicę, że chwalą się może to złe słowo, ale są dumni, o bardziej tak my chciała powiedzieć. Są dumni z tego, że coś komuś powiedzieli, są dumni z tego, że coś autentycznie załatwili, że coś załatwili, jasno i klarownie. No i teraz skąd w nas ta duma? Dlaczego jest tak, że my dajmy na to odmawiamy jednej koleżonej pójścia na kawę, a potem obdzywaniemy pięcinnych koleżonej, żeby powiedzieć, że odmówiłyśmy tej jednej pójścia na kawę i że patrzcie, jakie się asertywnie otyntycznie zachowałam. Jak to jest, że dajmy na to pan w sklepie, wydaje nam źle resztę, my stajemy do tego tematu, mówimy, wydał mi pan za mało 10 zł, a potem dzwonimy do połowy rodzinyczny, do połowy przyjaciół, opowiadając jak to dobrze sobie poradziliśmy w sytuacji, w której pan w sklepie nam wydał błędnie resztę. Dlaczego my mamy taką potrzebę, mówić wszystkim, że stanęliśmy do wyrażania? No dlatego, że my przez tak wiele lat do tego wyrażania nie stawaliśmy. Więc teraz to jest ten nasz ruch, w którym my jesteśmy dumni, że zaczynamy wracać do siebie. Tak jak powiedziałam wcześniej, kiedy jesteśmy dziećmi, my mamy dostęp do tego wyrażania, naturalny dostęp do tego wyrażania. Jeżeli jesteśmy w tym wyrażaniu wspierani przez naszych opiekunów, to wtedy my z tym wyrażeniem idziemy dalej do życia nastoletniego, a później do rosłości, prawda? Ja teraz jestem mamą dwuletniego prawie syna, Ignacego. I bardzo mu się przyglądam w tym, jak on z tym wyrażeniem się przyjaźni. To jest piękne zjawisko. Chodzimy na platy zabaw, różne platy zabaw i zwykle Ignacebie, że jakieś swoje auto na taki platy zabaw. I na każdym placu zabaw oczywiście są inne dzieci, prawda? I Ignace czasami wchodzi z interakcjami dźmi. I czasami jest chętne, żeby podzielić się swoim autem albo dać na chwilę do zabawy, albo żeby to auto było przyzmoment wspólnym autem wszystkich dzieci. Ale czasami jest także Ignacy Maha głową, kręci głową nie, albo mówienie, albo wręcz fizycznie odciąga autod, jakiegoś dziecka czy dzieci, które by to odko chciały. I to jest też bardzo ważne do dodania, że dzieci swoje granice zaznaczają fizycznie, więc to jest w porządku, kiedy nasze dziecko odciąga jakąś zabawkę od innego dziecka, bo nie chce się podzielić. To jest w porządku, kiedy nasze dziecko tworzy fizyczny dystans z innym dzieckiem. Bach chciałbym się nawet powiedzieć, że my doroszli. Też powinniśmy się tego uczyć z tego korzystać, że mamy prawo wycofać się także fizycznie w pewnych sytuacjach, w których. Czy czujemy zagrożenie, czy po prostu chcemy ochronić siebie swoją przestrzeń, swoje jakieś dobra? Tak? Tak, że my jesteśmy, że możemy też korzystać z tej fizycznej przestrzeni, z tej fizycznej granicy. Wracam do Ignacy, no więc Ignacy właśnie, czasami zaznacza bardzo wyraźnie, że nie, że on się nie chce dzielić z tym autkiem. I wiecie, nie wyobrażam sobie, śmiać mi się chce na myśl o takiej sytuacji, gdzie Ignacy będą mnie podbieg i powiedział, mam o, mam o, postawiłem tej dziewczynce granicy, nie dałem jej mojego autka, to jest dla Ignacy go tak naturalne, że on z tego nie robi dużego halo, tak? Tam nie ma werbli, tam nie ma orkiestry symfonicznej, on to robi po prostu przy okazji. To jest kolejna minuta, jako kolejnego dnia, tak? My natomiast, kiedy stajemy do sytuacji wyrażania, mówimy do rośli często. Kiedy stajemy do sytuacji wyrażania, my z tego robimy wielkie, halo, dlaczego? Bo jesteśmy tak bardzo nieskontaktowani z wyrażeniem i byliśmy tak bardzo nieskontaktowani z wyrażeniem przez wiele, wiele lat, że dziś, kiedy wreszcie dotykamy tej jakości sobą. No tam się pojawia bardzo duże emocji i ekscytacja i duma z siebie tak i my z powrotem, przeżywamy te wszystkie emocje, bo tak wiele lat nie było dostępu do tego wyrażania. Tak jak powiedziałem wcześniej my, stawiania granic uczymy się przez poznawanie siebie. To nie jest oczywiste, słuchajcie. Po przecież na zdrowy rozum, tak, na ten nasz intelekt ulubiony. My będąc do rosłymi ludźmi my przecież powinniśmy się dnać. No, jesteśmy sobą, że jemy w swoim ciele, tak, no to powinniśmy się znać. Nie jest tak, bardzo często my sobie żyjemy, jesteśmy do rosłymi ludźmi, ale się nie znamy. Bardzo często jesteśmy do rosłymi ludźmi, ale bardziej siedzimy w każdym innym człowieku, a nie w sobie. Dlaczego? No i to jest znów historii o naszym licieństwie, gdzie bardziej się było w uczucia chmamy, w uczucia chtaty, w emocjach mamy taty, w tym, co oni przeżywają jako jednostki, w tym, co oni przeżywali między sobą lub w tym, co w ogóle panowało w atmosferze rodzinnej. I to jesteśmy my, empaci, empaci, czyli wszyscy ludzie, którzy czują bardziej za innych niż za siebie. I empaci co robią wchodzą do pomieszczenia wchodzone imprezę i wyczuwają, od razu wyczuwają, kto jak się ma, kto jak się ma i kogo wyczuje empata, tego, który ma się dobrze, czy tego, który ma się trudno. Oczywiście, że tego, który ma się trudno. Dlaczego? Bo empata to zna ze swojego domu rodzinnego. Empata zna współodczuwanie, nawet współzależność z tym, który ma się trudno. Dzieci z domów rozbitych, a więc dzieci z rozwodów też mają te cechę, są bardzo, bardzo czujne. Ja mogę wam po sobie powiedzieć, moje rodzice rozwiedli się, kiedy ja miałam 7 lat. Ja wchodzę do pomieszczenia, podziś dzień to mam i dzisiaj to jest moją ogromny zasób w pracy z ludźmi. Ja wchodzę do pomieszczenia i ja wszystko wiem. Ja wszystko wiem, słuchajcie. I przypuszczam, że wielu z was to zna. Więc to jest to propos tego bycia w sobie, poznawania siebie, czy ja się znam. No słuchajcie, my nie możemy się znać, jeżeli my jesteśmy bardziej w każdym innym poza sobą. To wtedy ty z nasz, ale potrzebuj wszystkich dookoła ciebie. To wtedy ty z nasz, ale emocje wszystkich dookoła ciebie. A siebie tu często nie znamy w ogóle. Więc dochodzenie do tych granic, dochodzenie do tego autentycznego wyrażenia to jest w ogóle powrót do siebie, do swojego czucia. Czyli być może czas najwyższy wyjść z głowy i szczucia wszystkich dookoła ciebie. A czas wrócić do swojej głowy i do swojego czucia, bo tam dopiero możesz się zapoznać i skontaktować z pytaniem, czego ja potrzebuję, jakie są moje preferencje, czego ja chcę, czego ja nie chcę. To zakończa w moim pojęcie i w moim odczuciu relacje bezpowrotnie, na co nie przyzwalem, na co nie daje zgody w relacjach, która współtworzę. Dopóki siebie nie znamy, dopóty nie mamy granic, dopóki siebie nie znamy, dopóty nie mamy miejsca na wyrażenie, bo jesteśmy bardziej w zadowalaniu wszystkich innych. Bo jesteśmy bardziej w głowach, myślach i czuciu, wszystkich innych. Nam się bardzo wyraźnie w relacjach, słuchajcie, pokazuje to, gdzie jest niewyrażone miejsce. Nam się bardzo słuchajcie, w relacjach pokazuje to, gdzie są niepostawione granice, które powinny być lub powinny były być, postawione. To nie wyrażenie nam zaczyna pokazywać nasza psychofizyczność, czyli zarówno nasza psychika nam pokazuje, że jest coś niewyrażonego, jaki nasza fizyczność, ciało fizyczna pokazuje, że jest niewyrażone. Że są niepostawione na przykład granice, że jest coś niewyrażone. I teraz jak ta nasza psychofizyczność nam daje znać o tym, że nie ma postawione granice albo już się po prostu o tym,tycznie nie wyrażamy. Po pierwsze, my zaczynamy źle myśleć i źle mówić o osobach, którym nie stawiamy granic, zaczynamy źle myśleć i zaczynamy źle mówić o osobach, do których się autentycznie nie wyrażamy. Dlaczego? No bo jeżeli ja na przykład się do weźmy sobie julki. Jeżeli ja do julki się nie wyrażam, się nie wyrażam i się nie wyrażam i to się we mnie kotuje, kumuluję. I w końcu, jak mi się wyleje, to zaczynamy źle myśleć i w końcu, jak mi się wyleje, to zaczynamy źle mówić, nie tylko źle myśleć, ale też źle mówić. Ba, ja przez julkę się będę czuła po chwili wykorzystywana. Czyli ja będę się czuła przez nią używana, ale znów nie będę tego adresowała, bo nie stawiam granic, bo się nie wyrażam, ale w środku wewnątrz z serduku, będę się czuła wykorzystywana i będę miała ogrom pretensji. Ogrom złości, ogrom żalu. Co więcej, zaczyna się izolować od tej julki. To jest przykładowa julka, tak? Zacznę się izolować od tej julki, nie będę chciała się z nią spotykać, nie będę chciała z nią rozmawiać. Ono mnie będzie na tyle mocno denerwowała, drażniła. Dlaczego? Bo ja się do niej nie wyrażam, bo ja ja nie stawiam granic. Więc je zaczyna modnie izolować, nie chcę się już z nią spotykać, bo mogę też zacząć mówić takie zdania, jak chcę zakończyć jak najszbciej terelacje. Nie chcę się różnią kolegować, nie chcę się różnią przyjadzić, a jej nie na widzę, ja nie lubię już tej julki. Co więcej, my tak jak powiedziałem, mówiłam to wcześniej, my obgadujemy, my gardimy ludźmi, którym nie stawiamy granic. Znacie może w sobie taką jakość, że tak pito licie, tak pito licie, a bo ona mi zrobiła, "Petra, patra, patra, patra", bo ona mi "Zezezezezezezezezza", to jest jasny znak, że coś jest niewyrażony, to jest jasny znak, że czegoś nie powiedziałeś, że czegoś nie powiedziałaś. Jeżeli my przeżywamy jakąś sytuację, jak to mówi mój Tata, jak mrófka okupację, to jest dokładnie dla nas sygnał, dokładnie dla nas znak, że coś jest niewyrażony. Ale często tam, gdzie jest niewyrażenie, my mamy także objawy sumetyczne, a więc niewyrażeniu mówi nam nasze ciało. I to może być na różne sposoby, tak? Na przykład jeżeli mamy iść do jakiegoś miejsca, jechać do jakiegoś miejsca, gdzie są często i były często przekracane nasze granicę, my możemy się nagleź leczuć, jak mamy tam pojechać. A może być też tak, że już na samym spotkaniu stądaną osobą, która zaczyna przekraczać nasze granica, a której my pozwalamy na przekraczenie naszych granic, nagle w nasze ciało może zacząć w trakcie spotkanie dawać znać, a więc nagle może nas boleć grzuch, boleć głowa, a bo możemy nagle kilka razy musieć gdzieś do toalety, albo możemy nagle się czuć kompletnie wypompowani zmęczeni. Tak, czyli nasze ciało też może somatyzować, jeżeli my się nie wyrażamy. Więc zadaj sobie pytanie i to jest tutaj proste pytanie, jakie warto sobie zaledzać na dziś. Czy ci nie pasuje? Z czym ty chodzisz w sobie, z jakim pakunkiem w sobie chodzisz? Czego ty nie wyrażasz? Czego nie nazywasz jasno i klarownie? Wszyscy się boją wyrażania i wszyscy się boją stawianie granic, posłyją ślą agresja, agresja, nie. Granice to jest klarowność. Granice to jest jasny przekaz. Granice to jest to są pewne informacje, pewna stała informacyjna na twój temat, żebyśmy wszyscy byli na jednej stopie, żebyśmy wszyscy wiedzieli. Czego potrzebuję? Ja, czego potrzebujesz? To są też rzeczy, które my potrzebujemy aktualizować, jak jesteśmy w relacjach, ale to nie ma nic wspólnego zagresją. Chodzi o klarowność i o jasność wyrażenia. Co więcej, kiedy my jesteśmy klarowni w relacjach, kiedy my po prostu autentycznie się wyrażamy, kiedy my także stawiamy granica, więc mówimy nie, tak nie chcę, a tak chcę. To jest dla mnie za dużo, na to nie przyzwala. Kiedy my się wyrażamy, to jest to znaka tego, że my szanujemy siebie, ale szanujemy też tą drugą stronę, a więc także szanujemy całą relację jako taką. Bo zobaczcie, jak bardzo trzeba relacji nie szanować, żeby nie mówić, nie mówić, nie mówić, nie mówić, a potem daną osobę, z nianą dzień kompletnie odciąć. Wtedy, kto jest za to odpowiedzialny? My lubimy mówić ta osoba, bo no mnie przykraczała granice, bo on mi przekraczał granice, nie. Skieruj wektor na siebie. Pozwalałaś, pozwalałaś przekraczać swoje granice, być może przez wiele, wiele lat. I często to odcięcie, o którym mogłem nagrać w ogóle inno odcinek, ale też odcięciu i odcina nie się będę dużo mówiła na iwencie, okolita ciała, 22 czerwca, w ochteatrzy, moja prawdziwa do rosłać, kiedy dzieciństwu staje się ze sobem. Więc to odcięcie często jest naszą ostatnią deską ratunku, żeby się ochronić. No to popatrzcie przez ile lat wy niekorzystaliście ze zdrowych rozwiązań i ze zdrowego autentycznego wyrażania, że dziś mójście z niana, dziękowoś odciąć, bo nie jesteście w stanie sobie inaczej, z daną relacją poradzić. I teraz, potem odcinku, ja bym chciała was zaprosić, żebyście spisały i spisali sobie listę swoich chęci, swoich potrzeb i czynników budujących i burzących relacje. Żebyście to mieli. Kopił w klej, wpisany czarno nabiałem na kartce. I teraz, jak sobie spiszecie te wszystkie chęci, potrzeby, to co jest budujące, a to co burzące dla was bezporotnie relacje. Jak sobie to wszystko spiszecie, to nie chciała bym, żebyście szli do swojego mężorzony przyjaciela czy jeszcze kogoś innego. Skim na przykład jesteście pięć czy dziesięć lat w relacji. Żebyście teraz wylewali, to wszystko, co oni przez tych pięć czy dziesięć lat robili wam nie tak? Nie, bo jeżeli oni wam robili nie tak przez pięć czy dziesięć lat, to wysie na to zgadzaliście. A więc jeżeli spisujecie sobie od dnia dzisiejszego listę chęci, potrzeb, rzeczy budujących, burzących dla was relacje, to chciałabym was zaprosić, żebyście odnia dzisiejszego, zaktualizowali według tych kartek, które spiszecie, żebyście zaktualizowali wasze relacje. A więc z tym, co było, my potrzebujemy popracować już inaczej, bo ta osoba w relacji nie wiedziała, że my mieliśmy takie potrzeby, bo widocznie przez ile ślad ich nie wyrażaliśmy, tak? Więc teraz jak sobie spiszecie na kartkach, swoje potrzeby, swoje chęci, itd. To od dziś, to obowiązuje w waszych relacjach, tak? I tego się trzymajcie, to jest tu mowa, w którą wy wchodzić się sami ze sobą, a więc to jest najważniejszą mowa jaką z kimkolwiek możecie zawrzeć, umowa, która obowiązuje was z wami sami. My wszyscy potrzebujemy sobie przypominać i my wszyscy potrzebujemy pamiętać o tym, że to metworzymy pięćdziesiąt procent relacji. To dlatego słuchajcie, ja nie kupuję tego, po prostu tego nie kupuję i kropka, że my mówimy, że ktoś w kółko przekracza moje granice, że ktoś mi wchodzi na głowę, że ktoś mnie nadużywa, nie. Ja w kółko pozwalam przekraczać swoje granice, ja w kółko pozwalam wchodzić sobie na głowę, ja w kółko pozwalam się nadużywać. Teraz pytanie, dlaczego? Może dlatego, że chciałabym być pokochana, chciałbym być pokochany, chciałabym być przyjęta, chciałabym być doceniona, chciałbym być docenionych, chciałbym być widziany. Więc może dlatego pozwalam się przekraczać, zamiłość. Kto się pozwala przekraczać zamiłość? Dziecko. Kto się pozwala powtarzam, to to jest bardzo ważne pytanie, kto się pozwala przekraczać w relacji zamiłość? Dziecko. My w naszych dzisiejszych relacjach potrzebujemy stawiać granice często, potrzebujemy stawiać granice wcześnie, czyli od jak najwcześniejszych momentów w tych relacjach. No i słuchajcie, jedno i drugie zazwyczaj leży, nie? My, jak stawiamy granice, to to jest od wielkiego dzwono, to już naprawdę z coś wielkiego musi wydarzyć często, żebyśmy my się wyrazili. A także nie chcemy od początku relacji stawiać granic. Dlaczego? No bo my chcemy być dobrym doświadczeniem, my chcemy, żeby no ten nasz łopak na przykład w tych pierwszych miesiącach, to myślę, że my jesteśmy supermenkami albo my chcemy, żeby on myślał, że nie ma rzeczy, które im my nie zrobimy. Albo my chcemy, żeby ono nas myślą, że jesteśmy najlepszą dziewczyną, jaką miał podsłońcem. W tej przyjaźni to chcemy, żeby ten przyjacie czy ta przyjaciółka, to żeby on myślą, myślę, że my jesteśmy najlepszym przyjacielem, jakiego oni mieli podsłońcem, dlatego my tych granic i tego wyrażania nie stajemy do tego w tych pierwszych miesiącach relacji. Pewne rzeczy przełykamy, pewne rzeczy zduszamy, a później to wychodzi i potem relacja trwa 5 lat, 10 lat, 15 lat i tak naprawdę, tak naprawdę w nas się gotują te tematy, które się pokazywały w pierwszym miesiącu relacji. Ale do których my po prostu nie stanyliśmy. Jeżeli my stawiamy granice, czy też wyrażamy się jasno i klarownie zawsze lub często, to ludzie nie są zdziwieni naszym garażaniem. Jeżeli natomiast my się nie wyrażamy przez 10 lata, potem nagle znikąd stawiamy pierwszą granicę albo pierwszy raz się autentycznie wyrażamy, to ludzie są w szoku. Był dzień w jedną, z kim mają do czynienia, ludzie nas nie poznają, ja często dostaję takie wiadomości. No dobrze, no to zaczęłam stawiać granice, no to w ogóle nikt tych moich granic nie słyszy. No tak, bo ludzie są przyzwyczajeni do czegoś tak i tutaj się musi dopiero bardzo przeramować całe relacje, muszą się zmienić zasady gry, całej relacji. Bo do tej pory wszyscy cały system rodzinny funkcjonował w jakimś porządku w związku z twoją osobą. No i teraz jakie są kroki w stawianiu granic? Kroki w stawianiu granic są dwa, dwa podstawowe kroki. Pierwszy krok wydaje się bardzo naturalny, bardzo prosta, mianowicie wyrażam swoją potrzebę. Powiedział naturalnej prosty, nie, co mam to? Co mam to? Bo wielu z nas nie wyraża w ogóle swojej potrzeby. Wiemy z nas w ogóle nie wyraża swoich potrzeb. I potem wam prosty przykład, na przykład. Pożyczasz swojej koleżance sukienkę? Wraca ta sukienka po plamionaj przepocona. Nie wyprana. I teraz wielu z nas zamiast. Iść do tej koleżanki i powiedzieć "hey", postołam ci te sukienkę, no i śmierdzi i jest brudna, stara. Wypieszę proszę dobra. Czyli ja wyrażam swoją potrzebę. Wypieszę ją proszę. Wielu z nas jakby dostało taką sukienkę przepoconą i zaplamioną. To by obdzwoniła pół książki telefonicznej. No nie wyobraź już co ona zrobiła. Ja i pożyczłam o najlepszym pyta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, ta, to. Więc pierwszym krokiem wstawianiu granic jest wyrażenie swojej potrzeby. I co się bardzo często okazuje, że ludzie na to przystają. Bo jeżeli ludzie są zaangażowani w relacjach, którą z nami współtworzą, to oni na to przystaną chętnie. Bo to jest całkowicie jawna, jasna i klarowno prośba, że jeżeli ja ci pożyczam swoją branję, to pragnę by kiedy ono do mnie wraca było czyste. I ładnie pachnące, tak? Więc co się okazuje? Ludzie po prostu potrzebują mieć powiedziane. Ludzie potrzebują poznać twoją potrzebę, bo nie siedzą w twojej głowie i się nie domyślają. I ludzie bardzo często zaangażowani w relacjach ludzie przystają na naszą prośbę czy na naszą potrzebę. Natomiast jest też taka opcja, że ta druga strona nie przystaje na naszą potrzebę, że ma kolokfialnie mówiąc naszą potrzebę, gdzie. Jakie jest więc kolejny krok wtedy? Wtedy wprowadzamy tak zwany konsekwencje, ale o co chodzi w tym wprowadzeniu konsekwencji, bo to brzmi trochę złowrogo nie? W wprowadzeniu konsekwencji chodzi po prostu o zadbanie o siebie, o ochronienie siebie, swojej energii. Czy też, jak w przypadku sukienki swojego przedmiotu, także? Odje ochronę siebie. Więc zostajmy przy przykładzie zaplanioną, zabrudzoną i śmierdzącą sukienką. W koleżanka nam oddaje te sukienkę. Śmierdzi jest brudna, mówimy, że chciałabyśmy, żeby nam zwróciła te sukienkę ładną, czystną i pachnącą. Ona mówi, daj spokoj wypierz z samą. No to co tutaj będzie ochronienie siebie i tutaj już, ty samo potrzebujesz sobie poczuć co będzie ochroną siebie. Bo może w takim razie możesz powiedzieć, że "ok, ja wypiorę te sukienka samo, natomiast chciałbym, żebyś wiedziała, że więcej niczego ci nie pożyczę". Nie być może to jest ochroną siebie. Beć może ochroną siebie jest "ok, oddąd te sukienkę do pralnie i przyniose ci rachunek". Beć może to jest ochroną siebie. Więc tutaj już każdy sam sobie potrzebuje poczuć. Co jest dla mnie na miare w tej sytuacji? Żebym ja ochroniło, ochroniło siebie. Teraz się podzielę z wami kilkoma różnymi historiami, ostawianiu granic i historiami z wyrażania, z różnych relacji, a więc z relacji na przykład przyjacielskiej, partnerskiej czy nawet relacji z rodzinną i rodzicami, choć o tych rodzicach jeszcze bym chciała paręsu powiedzieć później. Takich pytań o stawianie granic, z różnych relacjach pojawia się bardzo dużo w moich wiadomościach prowadnych, a także w historiach, którymi się ze mną dzielicie, bo wiadomo, że sytuacja sytuacji nie równo i teraz jak do tego podchodzić. Dobra, więc bierzemy sobie na tapetę sytuacji z przyjacielem. Przyjaciel się spóźnie, 20 minut, umowiliście się na kawę. Ty czekasz od 20 minut, zakwitaż w tej kawiarni. Siedzisz sam, sama ze swoją kawą, nie dostajesz żadnej informacji. Czy ta twoja przyjaciel, przyjaciel, przychodzi, nie przychodzi? Nie ma żadnej informacji. Wpadę do kawiarni. Przepraszam, przepraszam, spóźniłem, się spóźniłem się. Werażasz swoją potrzebę. Hej, dawaj mi znać, np. dawaj mi znać, jeżeli się będziesz następnym razem spóźniała, czy spóźniał, zdążyłabym jeszcze iść z psem na popełniowy spacer, zdążyłabym jeszcze zrobić jedną rzecz w pracy, czy zdążyłabym jeszcze 20 minut dłużej poćwiczyć nasiłowni. Ok, wyraziłaś swoją potrzebę, czyli to jest ten krok pierwszy, wyraziłaś swoją potrzebę. Powtarza się ta sytuacja. Za tydzień jesteście mówieni z powrotem na kawę, znowu na kawę, mija 10 minut, 15 minut, nie dostajesz żadnej informacji, nie dostajesz żadnego SMSa. Co robisz? Wprowadzasz konsekwencje. Choronisz siebie, ok? Teraz czym jest okrona ciebie dla ciebie? Być może to jest w stanie i wyjście z tej kawiarni po 10 minutach i napisanie SMSa do swojego przyjaciela czy przyjacielki. Ja wyszłam, ja wyszadłam. Jeżeli będziesz się chciał spotkać, będziesz się chciał spotkać, jestem jeszcze dostępna godziny przez godziny jeszcze będę w domu jak coś. Ok, a może na przykład ochroną ciebie będzie napisać SMSa. Wyszłam z kawiarni, dzisiaj nie mam ochot się spotykać. Daj znać, kiedy będziesz dostępny. Bez spóźnienia. Czyli mężukamy, co jest dla nas ochroną siebie i do tego stajemy. Nawet, jeżeli ma być tu niezręcznie, bo przypuszczam, że będzie. I chciałabym wam też powiedzieć, że jak się klarownie jasno i autentycznie wyraźisz 20 razy albo, że jak postawisz granice, 20 razy to, że potem nie będzie już niezręcznie. Bo będziesz to miała i miała w małym palcu. Moi drodzy, ja nie mam takiego doświadczenia. Za każdym razem, kiedy ja się wyrażam. Za każdym razem, kiedy ja stawiam granice. Za każdym razem, kiedy ja może użyję takiego słowa, solidnie i jasno się wyrażam, względem jakichś konkretnych sytuacji. Ja tam zwykle mam powodzoną kład nerwowy. Ja tam zwykle doświadram jakiegoś rodzaju niezręczności, którą potrzebuję w wystać. To wystój, to jesteś człowiekiem dorosłem. Wiecie, kto nie jest w stanie znieść niemiłej atmosfery? Znacie już pewnie odpędno to pytanie. Dziecko, tylko i wyłącznie dziecko, dorosły człowiek, wystojni miło atmosferę, dorosły człowiek, wystojnie przyjemną atmosferę, bo dorosły człowiek się nie zdradza. Na rzecz trwania relacji zdradza się dziecko i tylko dziecko. I w tej sytuacji, w której my jesteśmy, ponownie wystawieni, tak jak na przykład tutaj z tym przyjacielem czy z przyjaciółką. Potrzebujesz tu zadbać o siebie, bo inaczej wyobraźcie sobie. Wyobraźcie, co ja poczujcie to sobie to już wam od razu całe ciało powie. Poczujcie, że ten przyjaciel czyta przyjacielka wchodzi do tej kawiarni, po tych 25 minutach, a ty nic nie mówisz. Jak trwa i jak przebiega spotkanie? A dalej szczymy, gdzież do domu? A dalej czy chcieć się po raz kolejny spotykać z tą osobą? I tu są wszystkie odpowiedzi. I tu jest prosta droga do tego, co my uwielbiamy, czyli prosta droga do odcięcia. No dobra, idziemy sobie teraz do relacji z partnerem. I mamy taką sytuację na przykład. Partnerem czy partnerką? Kurczę, ja tak zapominam mężczyźni. To jest także dla was po prostu większość osób z którymi pracuje to są kobiety, ale to nie jest tak, że są treści tylko dla kobiety, są treści także dla mężczyzn. Więc w relacji z partnerem partnerką dajmy na to partner partnerka nie angażuje się w domu. Oboje pracujecie, ale w domu, czyli to szerokie spektrum obowiązków, które są w domu, jest zaangażowana tylko jedna osoba. Jedna osoba daje, druga osoba bierze. Co robimy? Wyrażamy swoją potrzebę tak? Czyli siadamy do rozmowy, jesteśmy w partnerstwie, więc zakładam także, że ta komunikacja płynie między rami. No i wyrażamy swoją potrzebę. Mówimy, jak się mamy, jak się czujemy, jakie emocji mi tutaj towarzyszą, jak otwiej partnerce, czy jak otwiejemu partnerowi. W związku z tym, że ty się nie angażujesz w domu zupełnie. No i ustalamy wspólny front w tym, tak? Jaka jest tutaj potrzeba? Na co ja się tutaj nie zgadzam? Czego ja już więcej nie zniose. Ja na przykład nie zniose, jako twoja żona wyrzucać ciężki w śmieci codziennie. Ja nie zniose, jako twoja partnerka, na przykład czyścić cały dom sama. Czy odwrotnie, jako twój partner, nie zniose robić wszystkiego sam? Tak, to jest dla mnie za dużo. Mam potrzeby, żeby się zaangażowała. Żeby się zaangażował. No i teraz tak. To jest bardzo ważne. To jest to, co powiedziałam wcześniej. Jeżeli druga strona jest zaangażowana w relacje, to będzie chciała jak najlepiej dla waszej relacji, a więc zacznie się angażować. Natomiast jeżeli druga strona pozostaje nie zaangażowana, no to musisz zapytać się siebie, co jest tutaj ochronie nim ciebie. I na pracach warsztatowych miałam takie np. scenariusze, gdzie, kiedy, no, to była akurat w takiej konstrukcji, że kiedy mężczyzna się zupełnie nie angażował w dom, na przykład kobieta wyjeżdżała na tydzień i zostawiała tego mężczyzna z tym całą syfem w domu. I on prędzej czy później się za to brał, ale czasami ochroną siębie jest po prostu powiedzieć, że nie będę mogła, nie będę mógł trwać i być w takiej relacji, gdzie ja ciągle dając staje się twoim rodzicem, bo nie chce być twoim rodzicem, ale chce być twoim partnerem, nie chce być twoim rodzicem, ale chce być twoim partnerką, nie chce mieć wszystkiego na swojego głowie, jakbym była twoją mamą, czy nie chce mieć wszystkiego na swojego głowie, jakbym był twoim tatą. I w partnerstwie my się często boimy stawiać granic, my się często boimy stawiać granicem, my się często boimy wyrażać autentycznie, dlaczego? Bo boimy się, że zobaczymy prawdę o kondycji tej relacji. Bo boimy się, że zobaczymy, że ta druga strona nie jest zangażowana w relacjach. I że jeżeli my chcemy, że w relacjach trwała, to musimy po prostu siedzieć ci choi robić, co jak robiliśmy do tej pory. Czyli się nadużywać tak dla trwania relacji. My się bardzo często i to jest ten prymarny, pierwotny lęk, boimy się wyrażać, bo boimy się, że stracimy relację, bo boimy się, że stracimy więź. Znów przypominam, to jest onas jako dzieciach, kiedy boimy się, że stracimy relację i więź z rodzicem. Natomiast jeżeli boimy się stracić więź, jeżeli boimy się stracić relacje, to będziemy się dawać nadużywać i będziemy się dawać przekraczać. I powiem wam coś, co jest być może bardzo niewygodne, ale kiedy zaczynacie się autentcznie wyrażać i kiedy zaczynacie stawiać granice, pewne więzi się rozpadną. I jeżeli mogę wam jedną, że zagwarantować, to właśnie to wam zagwarantuje. Dwie rzeczy wam zagwarantuje. Zagwarantuję wam, że jeżeli będziecie się wyrażać, kiedy będziecie się wyrażać, zaczniecie zdrowieć. Zaczniecie zdrowieć i to będzie bardzo widoczny. A druga rzecz, którą wam mogę zagwarantować, to to, że kiedy się zaczniecie autentycznie klarownie, jasno prawdziwe wyrażać, to pewne więzi się rozpadną, bo pewnym osobom nie będzie na rękę. To, że wy nie daje się już nadużywać na przykład. Teraz chciałabym jeszcze wam podać kolejny przykład stawiania granic w relacji z rodziną, kiedy np. siadać je sobie do jakiegoś stołu świątecznego dajmy na to. I zaczynają się np. pytania intymne. Seria pyta intymnych od rodzin. Czasami też tak mamy w relacji z naszymi rodzicami, czy dziadkami, że rodzice, dziadkowie dzwonią, po to, żeby nam zadawać serię intymnych pytań. Na przykład na temat tego, a kiedy dzieci, a kiedy dom, a kiedy ślupa, ile płacicie za to, a ile płacicie za to, a ile twój morz zarabia. A ile ty zarabiasz, a ile, a kiedy będziesz miał pieniądze za to? Ja też to znam, ja też znam takie serię pytań. Być może dlatego to był pierwszy pomysł, którymi przed dogłowę, kiedy pomyślał morlacji z rodzicami, ale ja wiem, że tego się u was także dużo pojawia. Więc co my robimy w takich sytuacjach? Najpierw idziemy za naszym głównym scenariuszem, za naszym szablonem, czyli wyrażamy swoją potrzebę. Czyli na przykład jeżeli dzwoni najmęna to babcia, nie zadaje dziesiątki pytań na temat pieniędzy, zarobków, intymności, waszych planów, tego co taki najbardziej intymne, czym jako dorosły, jako dorosły masz prawo się nie dzielić, wyrażasz swoją potrzebę. Dziadku, babciu, mamu, tatoo, ciociu, nie chcę o tym rozmawiać, to nie są tematy, na których chcę rozmawiać. Śmiało możemy rozmawiać o czymś innym, na te pytania nie chcę odpowiadać. Wystuj, wystuj, wystuj to co powiedziałaś, wystuj to co powiedziałaś. No ale załóżmy, że to nie działa. I druga osoba nie respektuje, druga strona nie respektuje tego co poprosiłaś, tego co poprosiłaś. I jest dalej borowanie tzw. dziury w brzuchu. No ale daj spokój, co to? Zciocią się nie podzielisz z mamą, z babcią się nie podzielisz, no powiedz mi, zobacz, ja już tutaj zobaczyłam, że tu anulka z podwójki jest wciąż, a wytokie, gdy będziecie mieli tego dziedzia. Kiedy będzie ten dziedzia, że mi się mogła ucieszyć? Powiedz mi też, ile ten twój chłop tam? Ile on tam zarabia w końcu? Jakbyście zaszliwcią, że to w ogóle by się wam to wszystko poklej, i uocząc za mało zarabia, tak? Czyli to jest znowu przekraczamy dalej, jest przekraczanie dalej. No i tutaj, dbażo siebie, a więc być może trzeba powiedzieć na przykład, nie mam ochoty teraz rozmawiać. Jeżeli chcesz w kółko zadawać mi mam o ciociu babciu te pytania, to proszę nie rozmawiamy teraz, bo ja na nie nie będę odpowiadać. Albo być może, czujesz, że ochronisz siebie, kiedy powierz babciu, mam o ciociu, wójku, nie będę rozmawiała z wami, nie będę z tobą rozmawiała, jeżeli będziesz zadawała mi takie pytania. Albo, jeżeli jesteś w sytuacji stołu rodzinnego, być może należy powiedzieć, słuchajcie, wyjdę, jeżeli będą w kółko powtarzały się te same pytanie, na które ja nie chcę odpowiadać. O co was już poprosiłam? Czy będzie niezręcznie pewnie tak? Czy będzie nie miło? Może tak. Wystuj. I to jest słowo, które też bym was zapraszadł, to grzybyście sobie zapamiętali, potem podkaście wystuj. Jesteś dorosłe, jesteś dorosłe, masz 25, 30, 35, 40, 45, 50, 60 lat, jesteś dorosłe, jesteś dorosłe, wystuj. Wystuj, nie zdradzanie siebie, chciałbym się powiedzieć. I tutaj na moment, na ten dłuższy moment chciałbym się zatrzymać przy tym zdaniu, które, i pytanie, które pada bardzo często amianowicie, no ale co jeśli tej drugiej stronie będzie przykro? No tak jak powiedziałem, może być drugiej stronie przykro, może być w atmosferze niezręcznie, może przestać być miło-lukrowo, słodziaśnej, pierdziasto, różowo. Może tak być, ale po pierwsze, to co bym chciała, żebyście wiedzieli, to to, że to są lęki dziecka. To są lęki dziecka, tak? Bo tak jak powiedziałem wcześniej, na rzecz trwania relacji przekracza się dziecko. Dziecko, z dłuższa ze strachu przed odrzuceniem. Bo mama się obrazi. Bo mama mnie będzie smutno, bo mama będzie mnie karała ciszą, tak? Więc dziecko wtedy się przestaje wyrażać, więc pierwszy co bym chciałabym, żebyście wiedzieli, że jeżeli pojawia się w was myśl, a co jeśli tej drugiej stronie będzie, zrobisz się przykro, co jeżeli ta druga strona się nam nie obrazi, to chciałabym, żebyście wiedzieli, że tu się kontaktuje z wami, to nie wyrażone wasze wewnętrzne dziecko. To z dłuższą wasze wewnętrzne dziecko. To wasze wewnętrzne dziecko, które się bało reakcji rodzica na wasze wyrażenie. Co więcej, jeżeli boicie się tego, że drugiemu będzie przykroczy, że drugi jakoś się poczuje w związku z tym, że wymówicie po prostu autentyczną swoją prawdę, że się wyrażacie. Mójście wiedzieć, że to jest miejsce, w którym wy jesteście bardziej w drugim niż w sobie. A uwaga, informacja za miliony monet, jeżeli my stawiamy granice, my potrzebujemy być bardziej w sobie niż w kimś. Ja już to powiedziałem wcześniej, czyli że my dobbczie nie poznamy i dopóki będziemy bardziej w drugim człowieku nie mamy możliwości stawiania granic, ale ja bym chciała powiedzieć to także z tej perspektywy i z tego kontekstu, że jeżeli my jesteśmy bardziej w kimś, niż w sobie to nie postawimy granicy, ponieważ nie będziemy w swojej sprawczości. Ponieważ dorosłość w granicach to jest takie wewnętrzne zdanie, możecie o mnie myśleć jak chcecie, ja się nie zdradzę. Powtarzam, dorosłość w granicach to wewnętrzne zdanie możecie o mnie myśleć jak chcecie, ja się tu nie zdradzę. Dziecko w granicach to wewnętrzne zdanie nic nie powiem, tylko mnie kochajcie. Więc my potrzebujemy postawić siebie i swoje, potrzebę swoje myśli, swoje uczucia emocje na pierwszym miejscu, żeby móc się klarownie i jasno wyrazić, żeby móc postawić komuś granica. Dopóki kogoś przepuszczamy przed siebie, dopóty nie postawimy żadnych granic, bo będziemy zbyt bardzo bali się, że ta druga strona się na nas na przykład obrazi. I chciałabym w tym miejscu zwrócić Waszą uwagę jeszcze na jedną rzecz, ludzie mogą reagować na twoje granice jak chcą. Ludzie mogą reagować na twoje wyrażenie się jak chcą. Ja mogę ci zaproponować ciasto. Ty możesz mi odmówić, możesz powiedzieć, mnie jestem głodna, dziękuję albo ja doamiór ciastko, dzięki. I ja, jeżeli sama mam nieruszoną na przykład rano odrzucenia, to ja mogę poczuć, że Ty odmawiając mi tego ciastka odrzucasz mnie jako osobę. I teraz o czym to jest? Czy to jest od Twoim wyrażaniu? Czy to jest o mojej ranie odrzucenia, z którą się jeszcze nie skontaktowałam? Więc słuchajcie, ludzie będą reagować bardzo różnie na Wasze granice, bardzo różnie na Wasze wyrażenie w zależności od tego, gdzie oni sami są z robotą, którą robią w swoim serduchu. Gdzie oni sami są straumami przez które przeszli jako dzieci? Czy oni są dorosli, czy oni są wewnętrznie dzieci? I tak, ktoś może się obrazić na Twojej granice, ktoś może się obrazić, no to już się wyrażasz, komuś może być przykro, ktoś może do Cię powiedzieć, zmieniła się. O, zmieniła się. Nie jesteś taka jak byłaś, teraz co sobie nic nie dasz powiedzieć. I ludzie mają prawo to mówić. Teraz uwaga, nie daj się tu zachaczać. Ktoś tu mówi, bo przeżywa jakąś swoją rany i ma prawo ją przeżywać. Tak jak ty masz prawo powiedzieć, rozumiem, że ci przykro ma prawo ci być przykro. Ja się tu nie zdradzę, zostaję przy tym, co powiedziałam. Zostaję przy tym, co powiedziałam. Kiedy my słuchajcie, stajemy do autentyczności. Zwykle kucą się w nas dwie części. Jest ta część, która chce stać ze sobą, która nie chce się zdradzać. Jest ta część, która się boi, która się boi, że właśnie, przestaniem być kochani, bo im się, że będziemy wykluczeni, bo im się, że pół rodziny się na nas obrazi, bo im się, że pewne relacje się rozwiążą bezpowrotnie, tak, bo im się. Czyli są dwie części, jedna część. Chcę stać ze sobą, chce być autentyczny, autentyczny, druga część, boję się. Szeroko, szeroko, wielu rzeczy po prostu się boję. I teraz pytanie, z którym gdzieś tam na koniec bym was chciała zostawić to, a co będzie cię więcej kosztowało? Wybranie i wybieranie cyklicznie, której części ciebie będzie cię więcej kosztowało? Na dłuższą metę. Czy wybieranie zdradzania siebie i dopasowywania się do okoliczności ludzi sytuacji? Czy nie zdradzanie siebie stanie za sobą i ewentualne narażenie się na zło opinie? Ja słuchajcie od 10 lat, wybieram, stać za sobą i narażać się na zło opinie. Bo wiecie, jaki jest paradoks? Że nie ważne, czy się zdradzasz, czy się nie zdradzasz, ludzie i tak cię będą oceniać. Ludzie i tak będą oceniać to jak żyje, że funkcjonujesz, co robisz, czego nie robisz, jak mówisz, jak wyglądasz. Ile ty płacisz za niestawianie granic? Czym płacisz? Ile relacji już odcięłaś, odcięłaś? Jak się ma twoje zdrowie? Jak się mają twoje emocje? Jak się ma twoja złość? Jak się ma twoja wściekłość? Chętnie wychodzisz do ludzi? Ufasz sobie? Chętnie tworzysz relacja? Chętnie je współtworzysz? Jak się ma twoje branie? Jak się ma twoje dawanie? Jak się ma poczucie wspólnoty w różnych relacjach? Ile płacisz za niestawianie granic? I myślę, że z tym, a chciałabym wam was na dzisiaj zostawić właśnie z tym pytaniem, co cię więcej kosztuje na życia? Czy nie zdradzanie, czy zdradzanie siebie, także ile płacisz za niewyrażanie? I czym już być może zapłaciłaś, lub zapłaciłaś? Bez powrotnie. Niech sobie ten temat was keukuje? Niech sobie ten temat was kwitnie? Śmiało można by z niego zrobić nawet więcej częściej. Jak kiedyś nagrałam kurs, który cały czas jest dostępny na okolicę chciała? Granice, gdzie zaczynam i kończę się ja, więc jeżeli maciochote głębiej popracować tematem granic, co zapraszam was do kursu, tymczasem zapraszam was także na i ten tokolid chciała, 22 czerwca, godzina 16 och. dr Warszawa. Moja prawdziwa dorosłość, kiedy dzieciństwo staje się za sobę. Widzimy się i rozmawiamy o dorosłości, o tej skontaktowanej, toż samej zintegrowanej, autonomicznej. Praw dziwej dorosłości i dojrzałości. Kochani, dziękuję wam bardzo zatem wspólny czas. Mam nadzieję, że treść zasiewa was i będzie zasiewała refleksja. Mam nadzieję, że pokontaktujecie się gdzieś ze swoim wyrażaniem z granicami, ale także z cenami, które płaciliście w swoim życiu za to nie wyrażanie. Mam nadzieję, że gdzieś tam zaczęłam Was pracować burzenie mitu o odcięciu, bo nie wystarczy się odciąć. Zatem a te i tak do nas będą wracać tylko po prostu innych relacjach. Dziękuję wam za wspólny czas. Niech się Was dobrze układaj do usłyszenia. Dzięki.
Podcast Summary
Key Points:
Wyrażanie siebie i stawianie granic to kluczowe elementy autentyczności i zdrowych relacji, polegające na określaniu własnych potrzeb, preferencji oraz tego, co jest dla nas niedopuszczalne.
Trudności z wyrażaniem często mają źródło w dzieciństwie, gdzie naturalna zdolność do wyrażania emocji mogła być tłumiona przez reakcje opiekunów (kary, obrażanie się), co prowadziło do lęku przed utratą relacji i wyparcia autentyczności.
Konsekwencje nie wyrażania siebie w życiu dorosłym obejmują
Praca nad wyrażaniem jest powrotem do siebie, wymaga poznawania własnych potrzeb i często rozpakowywania stłumionych emocji z przeszłości, aby stawiać granice adekwatnie do sytuacji, a nie pod wpływem nagromadzonej złości.
Obecnie obserwuje się kolektywny powrót do wyrażania, gdzie ludzie często z dumą dzielą się nawet drobnymi aktami asertywności, co wynika z wieloletniego deficytu tej umiejętności, podczas gdy dzieci naturalnie i bez wielkiego "halo" komunikują swoje granice.
Summary:
Podcast koncentruje się na temacie wyrażania siebie i stawiania granic jako fundamentu autentyczności i zdrowych relacji. Prowadząca, Mariana Gierszewska, podkreśla, że wyrażanie to określanie własnych potrzeb, preferencji i limitów. Źródłem trudności w tej sferze jest często dzieciństwo, gdzie naturalna ekspresja dziecka bywała tłumiona przez reakcje opiekunów (np.
kary, obrażanie się), co prowadziło do wyuczonego lęku przed wyrażaniem i utratą więzi. W życiu dorosłym skutki nieautentycznego wyrażania są poważne: prowadzą do kumulowania złości, izolacji społecznej, chorób (szczególnie autoimmunologicznych) oraz utraty zaufania do siebie, ponieważ ciało i psychika manifestują długotrwałe tłumienie emocji. Praca nad wyrażaniem jest więc powrotem do siebie, wymagającym poznawania własnych potrzeb i bezpiecznego "rozpakowywania" stłumionych uczuć z przeszłości, aby móc stawiać granice adekwatnie i zdrowo.
Prowadząca zauważa obecnie kolektywny trend powrotu do wyrażania, gdzie ludzie często z dumą dzielą się nawet drobnymi aktami asertywności, co kontrastuje z naturalną, pozbawioną wielkiego "halo" umiejętnością komunikowania granic przez dzieci. Kluczowa jest nauka bycia w kontakcie ze sobą, a nie nadmiernego skupiania się na emocjach innych, co jest szczególnie trudne dla osób o wysokiej empatii, wywodzących się z trudnych środowisk rodzinnych.
FAQs
Wyrażanie i stawianie granic to określenie siebie, czyli świadomość własnych potrzeb, preferencji oraz tego, na co się zgadzamy lub nie w relacjach.
Trudności z wyrażaniem często wynikają z dzieciństwa, gdzie naturalna zdolność do wyrażania była tłumiona przez reakcje opiekunów, co prowadziło do lęku przed konsekwencjami w relacjach.
Konsekwencje obejmują kumulowanie złości, izolację od ludzi, a nawet choroby autoimmunologiczne, ponieważ ciało manifestuje niewyrażone emocje i lata przekroczeń.
Duma wynika z wielu lat braku kontaktu z autentycznym wyrażaniem; powrót do tej umiejętności jest emocjonalnie znaczący, jak odzyskanie części siebie.
Dzieci uczą się tego w domu rodzinnym; jeśli opiekunowie wspierają ich naturalne wyrażanie emocji i granic, rozwijają tę umiejętność, w przeciwnym razie może być ona tłumiona.
Empaci często czują emocje innych bardziej niż własne, co utrudnia poznanie siebie i wyrażanie własnych potrzeb, ponieważ skupiają się na otoczeniu zamiast na sobie.
Chat with AI
Loading...
Pro features
Go deeper with this episode
Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.