Sex working, organiści i ksiądz Stryczek. O katolickim rozumieniu pracy
0m 0s
Transkrypcja dotyczy współczesnego problemu nadmiernej i nieefektywnej pracy oraz przytłoczenia bodźcami w czasie wolnym. Rozmówcy analizują różnice w rozumieniu pracy z perspektywy katolickiej, lewicowej i liberalnej, podkreślając katolickie podejście, które kładzie nacisk na harmonię między pracą a życiem, ceniąc czas wolny i relacje jako istotne dla rozwoju człowieka. Krytykują protestancką etykę pracy (kalwinizm), gdzie praca staje się głównym wyznacznikiem wartości i zbawienia, co prowadzi do zaniedbania innych sfer życia. Dyskutują również o szerszym pojęciu pracy, obejmującym pracę duchową, relacyjną i domową, zauważając jednak ryzyko redukcji całego życia do pracy, co zagraża równowadze i godności pozazawodowych aktywności. Podkreślają potrzebę świadomego wyważenia między zaangażowaniem zawodowym a życiem osobistym i duchowym.
Z pracą mamy dzisiaj bardzo duży społeczny problem. Pracujemy za dużo, mało efektywnie, a odpoczywając i tak męczymy swój mózg milionami bodzców. Pochodzących dla przykładu z mediów społecznościowych, czy seriali, które pochłaniamy po świecał czas. Lady go coraz mocnej marze, żeby choć na kilka dni zamknąć się u kamedłów na krakowskich bielanach i po prostu pomilczeć za klasztorną furtą, zdala o to hała śliwego świata. A jednak, wśród samych katolików mamy problem z rozumieniem pracy. Wystarczy przypomnieć postać księdzastryczka, błego szefaszla, jak mieli patrzki, którego partej wszystkie określił mianem Leszka Balcerowicza w Sutanie. Nie wspominając już o powszechnym zawisku pracę na czarno i braku szacunku dla gospodyń, organistów i kościelnych, wielu polskich parafików. O tym dlaczego prace jest dzisiaj w Polsce bardzo dużym, źródłem strukturalnego grzechu, rozmawiam z barwiem żyskiem i piotram kaszeszynem. Ja nazywam się Konstanty Pilawa, a to jest kolejny odcinek pod kastu kultura poświęcona, audycji krubu Jagleńskiego na czasyn post chrześcijańskim. Zapraszam. Dzień temu rozmawiali się o Robercie Makowiczu i o tym, jaki to ten Robert wspaniałym człowiekiem nie jest. I zasadniczo chciałem was sprowokować do tego, żeby ten idea użycia, który Robert Makowicz jakoś prezentuje w swojej filmach, żeby go skrytykować. No i gdzieś tam na ofię już po naszej rozmowie, weszliśmy taki tryb, bardziej rozmów prywatnych i zostałem przez chłopaków nazwany Śląskim Kalwienicdom. Że trochę źle postrzegam to, jak trzeba pracować i jak w ogóle rozumieć stosunek pracy do życia. Więc pomyśleliśmy, że warto ten wątek pociągnąć, bo skoro mamy różnicę zdany, a w wielu podcastach bardzo często się ze sobą zgadzamy. No to dzisiaj rozmawiamy o pracy, o tym, jak tą pracę rozumieć z perspektywy katolickiej, jak lewica dzisiaj rozumiem pracę i jak liberałowie do niej podchodzą. Żeby wrócić na sam początek jakiś taki wątek kulturowy, no bo to jest kultura poświęcona. No to chyba też w ostatnim odcinku wspominaliśmy pokory twardoha, najnowszą jego powieść. I tam jest bardzo ciekawy cytat i też ciekawa postać alość zapokory. To jest ojciec głównego bohatera, który w całym swoim życiu charakteryzował się tym, że pracował na kopalni. I zasadniczo miał dwie pasje w życiu, tak. Palenie fajki na swojej wyrandzie, w swojej lałbie śląskiej, a z drugiej strony robię nie dzieci. Cały to jego niewolniczy żywot polegał na tej pracy w kopalni. Po 12, czy ileś tam godzin był takim człowiekiem bardzo zamtyniętym w sobie. No i dzisiaj byśmy powiedzieli, że wykonywał głównianą pracę. Mówiąc w tym sformułowaniem David Agrebera. No i pytanie, które mi się gdzieś tam pojawia. Skoro jest tak, że ten śląski tryb pracy, rozumienia pracy. Czyli taki pracy z nojnej, pracy bardzo uszlechętniające i taki eto z pracy tego, że w tej pracy stwarzasz, czyli to są te wszystkie opowieści, które jakoś lązak słuchałem od dziadków, czy tam od rodziców. Że to wszystko z waszej perspektywy jest w jakim sensie przegięciem, no bo katolik tak naprawdę musi być trochę podobny do tego Roberta Mokowicza. Musi jakoś dzielić te życie, gdzie realizuje się w pracy, to jest jedna rzecz, ale z drugiej strony też bardzo pracować relacyjnie. Katolicka perspektywa, więc dobrze by było na sam początek, żebyśmy rozpisali protoku rozbieżności, gdzie tutaj się różnimy i co tak naprawdę mi zarzucaliście po za tym odcinku. I co uważacie, że myślę na temat pracy i myślę w sposób zły? Najpierw może dla naszych słuchach, czy słuchko wyjaśnienia, co mieliśmy z Bartkiem na myśli mówiąc o kalwinickim czy protestantckim eto się pracy. Oczywiście mówiliśmy to bardzo tak metaforycznie, i teraz to nawiązanie takie trochę etoologiczne będzie bardzo uproszczona, jeżeli są tutaj znam jacyś protestanci, bądź kalwini, którzy będą teraz nas słuchać, to jest góry przepraszam. Tu już mamy kalwina, jak myśmy mieli słuchać, a kalwina to byłbym zaszczycony, ale obawiam się, że ten zbiór będzie spusty. Mam nadzieję, że remiteż słucha. Explosion. Natomiast całkiem poważnie, w tym zarzucie chodziło nam o to, że jakby w kalwinizmie było pewne takie prezałożenie, że istnieje pewna grupa ludzi, która jest prezytynowana do tego, żeby trafić do nieba i są ci, którzy jakby są prezytynowani już do tego, żeby w tym niebie się nie znaleźć i teraz pytanie byśmy z perspektywy życia doczesnego, w jaki sposób szukać jakichś takich znaków, tego, że możemy się znaleźć w tym pierwszej szczęśliwej grupie, no to tam była kwestia sukcesu związanego z pracą. I do też jakoś wiązał generalnie z tego protestantcką, protestantckim naciskiem na pracę, to jest oczywiście klasyka czyli maxweber i jego dzieło o prezytantckim duchu kapitalizmu. Więc tutaj to założenie było takie, że praca tak naprawdę staje się najważniejszą aktywnością w życiu. I ten zarzut, który nam chodziło, to jest pytanie o to, jak rozkładasz proporcję, czy ten czas wolny, który masz poza pracą służyć i tylko je wyłącznie do tego, żebyś zregenerował siły, odzyskał jakoś swoją sprawność biologiczną, fizyczną umysłową itd. Czyli już to masz sobie obejrzeć serial, żeby się totalnie od mózgowić i no właśnie jakby być w stanie na drugi dzień znowu chorować te 12 czy 14 godzin, czy raczej jest tak, że ten moment i czas od poczynku ma wartość samą w sobie. Znaczy on nie służy tylko po to, że czas wolny jest, nie jest tylko tym, że masz zregenerować te siły, tylko że po prostu spędzasz go z bliskimi, jest dla ciebie tak samo istotny jak ta sama praca. W związku z tym jest tak, że w tym, to jako człowiek też w ramach tego od poczynku czy czasu wolnego, szeroko rozumianego, możesz się spełniać jako człowiek. Czy czasem jest tak, że nie, że jedyną przestrzeniem, w której to możesz się spełniać, jest praca zarobkowa i wydaje mi się, że tutaj leży, pewien spór, no właśnie z perspektywie katolickiej pracy, bo jestem przekonany osobiście, że z perspektywy katolickiej ta praca pokatolicku, byłoby jednak bliżej tego drugiego, bardziej harmonijnego modelu, gdzie ten czas wolny ma do te grania z po prostu z jakoś istotną, samojstną rolę, a nie służy tylko je wyłasznie do regeneracji utraconych sił. No to ja jeszcze bym powiedział chyba więcej, dlatego że mam poczucie, że to nie jest tylko kwestia tego, jak ty się spełniesz po pracy. Znaczy na ile widzisz sens w innych aktywnościach niż praca, natomiast też jakie rzeczy zdecyduje od swoim zbawieniu, tak, no bo właśnie w tej myśli kawieńskiej było, tak, że to przez pracę zapewniaż sobie zbawienie, bo to jest to najważniejsze rzecz, która belistenuje do tego, żeby zbawianym zostać lub potępionym w przeciwnym razie. To nie było tak, kaszut dobrze, jakby parafrazował, myśl kawiska jest taka, że ty już jesteś z samego urodzenia zbawiony czy nie zbawiony, tak, a tak. Tak, tak, no ale po przez pracę możesz udowodnić, że będziesz zbawiony, tak. Możesz nabrać psychologicznego, przekonania, zwierzyli się, tak. Tak, tak, tak. Znadał przed twoim życiem, no tak, ale to jest właśnie ten, ale to efekt jest podobny, tak, czy że tak, nie zdecydujesz sam osobie, ale nie jako możesz sam przed sobą udowodnić, jak i będzie twoi efekt twojego życia, czy skutek. Natomiast jednak w katolicyźmie to nie jest postawiony na ten, na ten jeden filar tylko bardziej równomiernie rozłożone i oczywiście praca jest niezwykle ważna, ważnym elementem życia i dlatego jakieś bezrobocie z własnej dwoli jest czymś patologicznym. Natomiast też to, jak dwasz orodzinę, tak, ile czasu poświęcasz na modlitwę, tak, czyli wszystkie rzeczy też relacyjne, to są, to są też te rzeczy, które decydują od twoim, od twoim, jak ty się realizujesz w życiu, mam na myśli, tak, twoją relację z Bogiem i z ludźmi wokół. Więc mam wrażenie, że w momencie, w którym my to przesuniemy i przesuniemy w całej pracy i do tego zachwianie, to oczywistym jest, że nie możesz tego katolickiej wizji dobrego życia realizować i z tym mam jakiś problem, bo oczywistym jest, że w współczesnym świecie ten konflikt nie ustamnie jest obecny do niego dochodzi i trzeba być bardzo świadomem swojego sposobu życia, żeby faktycznie to jakoś świadomie wyważyć. No to już mniej więcej łapie o co wam chodzi, natomiast myślę, że dla kontekstu naszej rozmowy bardzo istotne jest to jakieś, jakie jest pierwotne źródło tego zarzutu, który jest tutaj stosunkowany wobec mnie, to znaczy teraz jest taki etap, że wypychamy z redakcją presji głównie, ja się tym zajmuję. Następny nadchodzący numer presji, przy okazji zachęcam do wsparcia akcji zamiast kongresu, bo to ta akcja jest zrymowana z pobożnym antyklerykalizmem, czyli następnym numerem presji. I rzeczywiście ostatnio zaniedbałem chłopakowi, że tak powiem, życie prywatne, życie w ogóle pozapracom i ta przeciągająca się historia z wypychaniem tego numeru numer ma 26 tekstów, po prostu powoduje, że rzeczywiście całe moje życie jest jakby zorganizowany wokół. Wokół pracy takiej intelektualnej, natomiast na samym poziomie tego co wy mówicie to ja nie widzę żadnego sporu. To nie jest trochę tak, jak gdzieś tutaj wybrzmiało, że ja w pracy jestem dlatego, że zasadniczo ten znój jest dla mnie jakoś pociągającej sam w sobie, czy dlatego, że po prostu im więcej pracujesz tym więcej zarabiasz. Dla mnie praca jest dlatego pociągająca, ponieważ tak jak mówił niemiecki psycholog Karol Gras, jest taką radością zbycia przyczyną, tak? Ja się cieszę, że mogę być sprawczy w tym jak wypychan konkretny produkt i dlatego tak bardzo pochłania mnie ten numer presji, ponieważ wiem, że na choryzącie jest coś konkretnego i ja jestem przyczynął tego tej całości, tak? Kordyno jest cały ten proces i dla mnie tak praca jest najbardziej twórcza i jakoś stwarzająca mnie, jako człowieka, które się tym zajmuje. I myślę, że to jest w ogóle mega katolickie, jakby byśmy się przypatrzyli, nie wiem, przy powieściom czy encyklikom, no to w laborę XR też znajdziemy takie treści, że istotą praca jest to, żeby stawać się przyczyną i stawać się po prostu stwórcą rzeczywistości na własnych warunkach, to jest największy sens takiej katolickiej pracy. I taki nie, bo owszem chodzi o to, żeby być przyczyną, żeby być twórca na wzór z twórcy, ale też bardzo istatna jest taki wymiar, mówiąc bardziej uczono filozoficznie celowościowe, teleologiczne. To znaczy jest pytanie na końcu, co jest w finalnym celem i na co to jesteś ukierunkowany w ramach swoich wysiłków. Tutaj wspomniałeś o przypowieściach, to ja tutaj przywołam przypowieść sywangę i świętego Łukasza o dwójce siust, Marcin i Mari, Jezus w tej przypowieści przyczedł do nich do domu i mamy dwie postawy, Marta zajmuje się jakby domem, jakby się krząta, przynosi po siłki, nie mamy do końca opisanego. Generalnie po prostu cały czas jakby chodzi i coś robi, a Maria robi coś, co na pierwszy rzut okaz perspektywy Marty, czyli moim zdaniem też perspektywy takich ludzi skupionej bardzo na tym wymiarze pracy. No to jest tak naprawdę jakimś próżnia, bo ono tylko słucha słów Jezusa. I w pewnym momencie Marta w ogóle zwraca się do Jezusa, że wejść zrób coś, żeby Tamarium i pomogła. A wtedy Jezus mówi, no coś właśnie takiego, byśmy powiedzieli z tej perspektywy pracy i skupienia na pracy, no jakiegoś takiego niefery, tak? Nie, nie, bardzo dobrze, że Tamaria słucha. I jakby co to oznacza, oznacza to, że musisz sobie odpowiedzieć na jedno, zrobicie ważne pytanie w życiu, jakby coś dla ciebie najważniejsze i to robić. I z perspektywy katolickiej, najważniejsze jest to, żeby twoje wysiłki były zorientowane na zbawienie. I z tej perspektywy zachowaniem Maryi, która faktycznie mógł być też postrzegana po prostu jakiś lęk, który nie pomaga się ostrze, no gazało się, że to ona tak naprawdę na jakimś poziomie wykonuje pracę. Bardzo szeroko i rozumiem pracę duchową, pracę ku zbawieniu, tak? Bo poświęcała czas na to, żeby schłać Jezusa, no to w praktyce, to może się oznaczać, że w przykład ważniejsze od nie wiem, brania nad godzin. W robocie jest to, żeby zrobić rzeczy, które na pierwszy rzut okaz perspektywy świata, właśnie nie są jakby stwórcze, nie są jakby nie tworzą ci takiego konkretnego produktu. Można im poświęcać tym zaznam od Litwa. No to jakby efekt jest ci do końca nieznany, rozłożone jest bardzo w czasie, nie jest bardzo konkretny. A z perspektywy zbawienia jest istotniejsze, więc ja bym roczim mocniej podkreślił ten wymiar salowościowy z tej katoliskiej pracy. Bo mam wrażenie, że jak zemosnąć się skupimy na tworzeniu efektów, na produktach, na tym żeby być podmiotowym, to moim zdaniem tam jest ryzyko, że tak naprawdę finalnie tam nie podstawić siebie, nie? To jest bardzo istotna rzecz, którą podnie osłeś, to znaczy, jeśli zgodzimy się, że definicja pracy jest dla katolików szeroka, mówię o pracy duchowej, można mówić o pracy relacyjnej. Można po prostu mówić o pracy fizycznej, no to warto też pomyśleć nad hierarchią tych rodzajów pracy. Czy rzeczywiście jest tak, że powiedzmy, jeśli Adam i Eva nazywają konkretne zwierzęta, które tam są stwarzane przez Boga, to jest ta praca duchowa, intelektualna. Czy to jest wyższy rodzaj pracy, lepszy rodzaj pracy, bardziej prowadzący nie wiem, zbliżający do Boga niż po prostu kopanie w tym rajskim edenie. Gdzie jest ta hierarchia? No też w bogactwie kultury chrześcijańskiej można odnadywać bardzo różne drogi. Mamy kontemplatywny rodzaj pracy, mamy też nie wiem, benedytyjską drogę, czyli po prostu pracę w polu, wśród stworzenia taką fizyczną, fizyczny z mój, który też i jakoś nas zbliża do Boga. Więc ciekawe są to wątki, natomiast zanim oddam Ci głos Bartek, to wrzucałeś tą przykład z przypowieści ze wangeli, to jest ciekawe, no bo jak już mówiłem ona odchodzącym numerze presji, no to jest tam tekst karlinę, ale jak czego kobiety chcą od kościoła, bodaj tak się nazywatem tekst i rzeczywiście ten dokładnie ten fragment jest przywołowany, natomiast trochę w innym kontekście. Oczywiście takim można powiedzieć katofemynistycznym, takim sensie, że ta Marta, ta osoba, która pracuje w domu, to jest Marta. Robi te rzeczy, które dzisiaj katoliczki w kościele robią, to znaczy są tymi zakonnicami, które sprzątają na przykład na parafiach, tak, a Karina podkreśla, że warto, żeby katoliczki były jak Maria, czyli żeby były szanowane przez to, że słuchają Jezusa, to znaczy, że wykonują te prace bardziej taką duchową, intelektualną. Bardzo ciekawy tekst i ciekawy top w ogóle wychodzący z takiego, takiej opowieści, że to, wiecie, ffemynist, to musi być lewicowy i nieortodoksyjny, a tutaj Karina bardzo, bardzo trzymając się litery prawa jednocześnie, jednocześnie wchodzi w te wątki upodmiatowania kobiet w kościele, bardzo ciekawy tekst, ale to jest jakby zupełnie na inny temat. Więc Bartek zacząłaś coś mówić, a wbiłem się się wypowiedź. Nie wiem czy pamiętasz jeszcze co chciałaś powiedzieć. Chciałem powiedzieć, że nie bardzo rozumiem ten sposób, wiecie, zrównywania takiego, takiej pracy do życia pracy, czy pracą życia, jak to się teraz mówi, tak? To znaczy, że wszystko jest na równipracą i też mam poczucie, że to jest pewien wytrych pod tytułem, że poszukujemy sprawcześci w pracy, czy poszukujemy spełnienia w pracy i że to jest jakiś rodzaj wymówki, dlatego żeby nie wyłączać światło w odpowiednim momencie. No bo powiedzmy sobie szczerze, mało osób ma możliwość, żeby prace była ich pasją i realizacją, czyli jest jedna rzecz, to znaczy poszukiwania sprawcześci w pracy, czyli to co pisał gra, chociażby. Czyli potrzebujemy widzieć efekty swojej pracy, żeby nadać się jakiś sens, czy jesteś śmierciarzem, czy mnagerem, czy kimkolwiek innym. Ostatecznie przychodzisz z poczuciem, że masz wpływ na świat w momencie, w którym widzisz efekty swojej pracy i to jest niezwykle ważna, natomiast to nie musi równać się z realizacją, twoją realizacją osobistą w tej pracy, tak? Przez robkowej, takiej typowej, tak? Tak, możesz, możesz nie znosić swojej pracy, a jednocześnie uważać, że ona jest potrzebna, tak? Możesz być, nie wiem, ochroniarzem na przykład i wierzyć w to, że faktycznie nie wiem, chronisz szpitala, czy cokolwiek i to ma sens, natomiast uważa, że to nie jest jakoś specjalnie atrakcyjna praca, więc to jest rozróżnienie. I uważam, że w mawianie ludziom, że w pracy się powinni realizować i przez to często zaniedbywać inne przestrzeni swojego życia, jest szkodliwe. Dlatego, że po pierwsze to jest właśnie zrezerwowane dla wąskiej grupy, więc jest nieprawdziwe z zasady, a po drugie, no właśnie, jeżeli powstrzygamy wszystko jako ten sam rodzaj pracy, to znaczy pracy domowe, pracy zawodowe, pracy relacyjne, czy jakkolwiek, no to w tym momencie łatwo jest powiedzieć, ja nie wykonuję tam tej pracy, ale wykonuję ten więcej tej pracy, tak? Więc bez tego jasnego oddzielania, no znów, każdy z nas ma myśleć dzisiaj problem, bo ta praca bardzo mocno wkracza w nasze życie, że przez telefony maile nasze zaangażowanie i tak dalej, natomiast ja mam poczucie, że trzeba mocno postawić się kreskę między jednym a drugim, dlatego że dopiero po postawieniu tej kreski widzisz, jakiego rodzaju aktywności nie wykonujesz, tak? Czyli pomijając już kwestie striktę z życia z wiary i z religii, ale przede wszystkim w życiu prywatnym, tak? Czyli ja jestem spektyczny w stosunku do koncepcji właśnie przenoszeni tej samej katyrygoryzacji pracy na życie prywatne i postrzeganie nie wiem, rozmowy jest żoną, zabawy z dziećmi, odkurzania i gotowania, jak od tego samego, co nie składanie samochodu na taśmie montażowej, tak? Ok, no dobra, czyli chyba się stąd zgadzam, w takim sensie, że chyba też może anegrytycznie, jakieś czas temu były na jakim szkoleniu, gdzie te zajęcia były weekendowe, trwały to tak chyba 3-4 weekendy pod rząd i miałem mega z tym problem, że choć tego przed szkoleniem jakby nie powiedzieli, to zajęcia były też w niedzielę. Jakby dla katolików to jest mega, inaczej. Dla współczesnej katolików jest różnie, ale ja naprawdę mając dużo opciążeń na co dzień, to sobota i ucinam. Niedziela to jest po prostu czas, gdzie ja nie robię nic właśnie z tej pracy takiej, którą mamy na myśli, jeśli mówimy praca, czyli praca zarobkowa, praca taka, gdzie jesteś gdzieś w jakimś obcym środowisku, jesteś w domu. Też się zgadzam, że trudno z tym takim mówieniem o tym, że mamy prace relacyjną, duchową, to jest na jakimś poziomie dobre, no bo jednocześnie upodnie jakoś nadajeż godność. Tym fragmentem rzeczywistości musisz pracować nad swoją relacją, więc wykonujesz pewien wysiłek, więc to jest ważne, żeby tak to nazywać, ale z drugiej strony to jest zagrożenie, o którym ty mówisz, że prowadzi to do takiej rzeczywistości, której nie ma niczego oprócz pracy. Każdy wypełnianie czasu wolnego jest w ten sposób jakoś mniej lub bardziej pojętą pracą, co możesz robić, możesz spać, nie wykonujesz żadnej pracy. Możesz oglądać serię na Netflixie. Tak, ale jak już oglądasz go z żoną i to i nie wiem, potem dyskutujecie na temat tego, co obejrzeliście, to co, to już jest prace relacyjna? No widzicie, to jest takie, myślę, że barte, jakby uderzył w czuły punkt tej wygodnej dzisiaj perspektywie, mówienia, że praca jest bardzo szerokim pojęciem i jest zawsze, ale zatem idą konkretne jakieś tam problemy. Nie wiem, chociażby dzisiaj się mówiło polityce rodzinnej, tak, że zasadniczo te niewielki odsetek kobiet, które pracują w domu albo facetów, którzy pracują w domu, to znaczy zajmują się domem, że to jest jakby mówienie o tym, że oni czy one pracują, że to jakoś właśnie upotmiotawia. Ten rodzaj pracy i ta praca jest zauważana, a z drugiej strony, no to zasadniczo później redukujemy całą rzeczywistość do tej bardzo szeroko rozumianej pracy i w tym mam jakiś problem, podobnie jak bartek. Ja chyba z naszych najbardziej byłem skłon do tego, żeby rozszerzać te pojęcie pracy i czyniłem to, na właśnie z tych tej pobotki, o której mówisz na sam początku, czyli kwestii przewrócenia godności, czynością, które jakby w takim współczesnym demokratycznym liberalnym, czy nie tego, że to liberalnym, w kapitalistycznym mindsetie po prostu są jakoś spychane na bok. To znaczy, jeżeli teraz mam takie poczucie, że generalnie jest tak, że po pierwsze, jakby mamy bardzo mocne skupienie na pracy na tym, żeby pracować, szczególnie w Polsce, o czym kilkukrotnie się rozmawialiśmy choćby tydzień temu. To jest jedna rzecz, czyli przesadne były skupienie na pracy i jakiej pracy na pracy zarobkowej, no to w momencie, w którym po prostu pomijamy i depresjonujemy inne czynności, to jakby to jest pewnego rodzaju strategia dla mnie było w dużej mierze retoryczna, tak, że po prostu ona żywasz pewne czynności też pracał, żeby po prostu pokazać, że one też mają bardzo istotne znaczenie. Ale się zgadzam, że to też ma swoje ograniczenia, co znaczy, nagle się po prostu okarzy, że jakby wszystko nowa się tak mówić, w skocce robimy jest pracą, więc w momencie, w którym zdecydujemy się jakoś czynność, którą robimy tylko dla tej czynności, bo chcemy sobie po prostu się pobyczyć, albo obejrzeć serial, no to nagle po prostu faktycznie zacznę, jak to oglądamy z dziewczynę, albo z żoną, no to być może jest praca relacyjna. Natomiast dla mnie ten spór jest bardziej takim sporem językowym, ja to jest jedna rzecz i druga rzecz odnosi tej hierarchii w ramach tych różnych aktywności, różnych rodzajów pracy w katolicyźmie. Moja odpowiedź będzie trochę wymijająca symetrystyczna, jak to często mam w zwyczaju, ale wydaje mi się ona jest prawdziwa, no czy to poczekiwanie pewnego rodzaju integralności, ale integralności, która jest tak naprawdę dla każdej osoby względu na różnego rodzaju predyspozycje, czy jakby się powiedzieć, w katolicyźmie względu na to, że każdy ma inne powołanie, to proporcje się będą trochę inaczej rozkładać. Symbolem jest święty powoł, czyli postać, która dzisiaj jakby tak, czy zjasna, że to jest jedna jakby z obok świętego piotra, jeden z tych twórców, katolicyzmu po prostu jako religii, a z drugiej strony był człowiek, bo tyczytałeś kostku jego długą, chyba taką biografię, można powiedzieć, duchową, wydaną przez toologię polityczną, więc na jak coś się nie popraw, to on przez całe życie jednocześnie produkował nomioty. Dobrze, to pamiętam. Przez długi okres swojego życia to robił. Czyli jakby z nie strony człowieka, który jest no właśnie jakby takim gigantem duchowym, który zajmuje się nawracaniem ludzi, a jednocześnie przez większość swojego życia jakby robił prosto fizyczną pracę. Święty powoł, to jest jednym przykład. Na drugi przykład to jest przykład samego Jezusa, bo jak popatrzymy czysto czasowo, to on przez większość życia to się zajmował stolarką, a on przecież aktywność publiczna, która powinna stanowić klujego aktywności, to był trzy lata. Czyli nie wiem tam, 15 pracował jako stolarz, tak jak jego ojciec, a przez ten ziemski, a przez trzy lata, tylko jakby nawracał ludzi na tym już być kurcze, jakby mamy jakiś problem, a dla mnie to jest po prostu jasne sygnał, że trzeba znajdować jakiś taki rodzaj kompromisów w własnym życiu, to znaczy z innej strony po prostu wykonywać te czynności, które bardziej są odbierane jako jakieś takie nie do końca jako pracę. A część po prostu poświęcać faktycznie na ten znojny taki aspekt tej naszej aktywności ziemskiej. Jak chciałem zwrócić jeszcze na jedną rzecz uwagę, to znaczy mówię o byczeniu się przez oglądanie serialu i tutaj chciałem polecić publicy z tylko Bartosza Paszył nas. On pokazuje, że to wcale tak nie jest, tak jak oglądasz serial, to nie odpoczywasz, nie byczy się, tylko dostarczasz swojemu mózgowi, jakiejś niemożliwy ilości bodźców, które są sztuczne dla naszego funkcjonowania i też męczą. Nawet jak oglądasz tam 10 odcinków pod rząd, to jesteś mega zmęczony, po prostu fizycznie, a myślę, że odpoczywasz. I dlaczego o tym, chyba że oglądasz kopaków z baraków, wtedy nie męczy się w ogóle? Być może są wyjątki. Natomiast dlaczego o tym mówię? Przypominałam się też jedna z rodzajów prac, które wykonywałem jakiś czas temu jeszcze przed pracą w Kubii Jagiellońskiej. Kostudent pracowałem w winnicy przy klasztorze kamodył, kamedłów. To jest kartkor. Kameduli kurde zamknięci na świat. Naprawdę to jest taki rodzaj paradoksalny, z noju, który polega na tym, że odcina się radykalnie od świata. To jest wysiłek. Wysiłek dzisiaj polega na tym, żeby się byczyć. Bo się zamykarz na wszelkie wiecie, boć co, nie? Jedyną twoimi boćcami jest liturgia, tak? Są cały ten godzinki i tak dalej. Ten cały rozkład dnia zrymowany po prostu z brewiarzem. A z drugiej strony masz dzwony swojego klasztoru i tyle. Oni tam jeszcze mają różańce, robimy jakieś ręko dzieło. To ja z no kurde wyobrażcie sobie teraz w ten sposób żyć. My ludzie przeładowani, boćcami, nasze slaki aplikacja, na której pracujemy. Tak, Facebooki, media społecznościowe, które po prostu obsługujemy. Jak ja miałbym miałem takie myślenie, też wujek parę razy jechał do tych kamedłów na dwa parę. Oni mają także raz na kwarta, można się tam zamknąć do nich. Wpuszającie, i to są to dziwni duchowni, którzy w ogóle nie starają się przekonać się do Jezusa, po prostu mającie gdzieś. Zamykają się, nie gadają z tobą, bo to już mają śluby milczenia i po prostu siedzisz, czy dni. Bez telefonu, bo nie możesz mieć telefonu, bez laptopa, bo nie możesz mieć laptopa. Wyobrażcie sobie taką pustkę, dzisiaj trzy dni, może to cały weekend, bez żadnych bońców. Z jednej strony mnie to jakoś tam. Z jednej strony marzę o tym, żeby się odciąć, żeby pobyczyć tak totalnie, a z drugiej strony przerażam mnie to. To jest przerażające. Chciałem jeszcze skorzystać i populomizować trochę z piotrukiem, bo dla piotruka wiele rzeczy jest tylko sporem na gruncie semantycznym, nie mającym przełożenia na rzeczywistość, a moim zdaniem to, że dzisiaj mówimy o pracy domowej i chcemy do wartościować przede wszystkim kobiety, które w domu pracują. Wzięło się z tego, że zaczęto kobiety, które zostają w domu, stygmatyzować. To jest odpowiedź na pewien problem, który powstał w jakimś takim trendzie feminizacji rozumianej jako kobieta powinna się realizować także w pracy. Więc, a skoro niektóre kobiety chcą zostać w domu, np. z dziedzielić, czy w ogóle poświęcić temu, to muszę to nazwać pracą, bo to, żeby nie zostać przez inne osoby, nie tylko kobiety jakoś naznaczone negatywnie. No i jest drugi wątek jeszcze, czyli to, no właśnie, czym praca w ogóle jest i tutaj jest tu pęknięcie między lewicą katolikami wewnie, bo nie powiem prawicą, to znaczy tym, że lewicę chce faktycznie przez ten bezwarątkowy dochód postawowy wprowadzić pewnego rodzaju ucieczkę od pracy, to znaczy, że tym masz jak najwyższy praca jest czymś, co należy pokonać. No i katolików, którzy mają jednak chyba jakieś takie przekonanie mocne, że po grzechu pierworotnym, potem jak pierwszy ludzie skonfliktowali się ze światem, który wcześniej był pewną jednią. I teraz muszą wejść z nu i walki, znowu otaczająco rzeczywistością. No właśnie ta ten konflikt jest wpisany po prostu w naszą rzeczywistość i on do końca świata i do ponownego przyjścia Jezusa jest nie dopokonanie, tak, znaczy, że jest pewien pewna część naszego życia, który jest właśnie naznaczone tym wysiłkiem, który musimy dokonać. I jest pewną utopią, myślenie właśnie to co próbuje nam się przekonać, czyli, że Ty wszystko możesz każdy element życia budyktować swoim realizacji, swoim różnym zajawkom, swoim fascynacją, że Ty się możesz, że tym na tym każdym polu możesz mieć jakąś satysfakcję, otóż nie. No bo twarda jest na deklaracja. Natomiast ja chciałem też tu dopowiedzieć jeszcze jeden kontekst w tym względzie, to znaczy to marzenie o tym, że telewicowe marzenie o tym, że możemy przekroczyć prace, to jednocześnie mam poczucie, że to jest to marzenie mocno ograniczone geograficznie, tak, po prostu do świata zachodu. I to jest coś, co mi przy co teraz do głowa, więc nie wiem, tego to końca przemyślanego, ale to jest takie właśnie, wiecie, na szerszym planie, tak, na zachodzie się mówi dużo o właśnie takiej pracy poza zarobkowej, o wartościach postmaterialnych, które powinno się realizować w tej pracy albo generalnie w życiu. A inacześnie często mam wrażenie, że się nie zauważa, że te zjawiska, które my chcemy przekroczyć, one wcale ze świata nie znikają, tylko one są eksportowane na zewnątrz. Jaki spracał, to tak po praca z noina, który na zachodzie się pozbywamy, mówimy, że generalnie dzisiejszy współczesny świat rozwinął się na tyle, że teraz możemy przejść z etapu pracy zarobkowej, na prace szerej rozumianą, że to jest tych rozwój cywilizcyn i tak dalej, tylko że ta praca właśnie znała, ona nie zniknała, tylko została po prostu eksportowana do tego Bangladeshu i do innych takich miejsc, gdzie ona jest na etapie raczej 19 wiecznym cały czas. I to nie tylko się tyczy pracy na marginesie, tak to samo jakby nie raz się pojawiają takie tezę, że świat zachodnie jest super, bo zniknęła z niego przemoc. Tak, tylko nie, ona nie zniknęła, ona została po prostu eksportowana, nie wiem, do Afryki czy do innych po prostu regionów, tak jak to było, zresztą robi one w 19 wieku, tak jakby kolonializm też, by tak naprawdę na jakimś takim metatorytycznym poziomie polegał na tym, że się to przemoc ze świata zachodu eksportowało do innych terytoriiów i tam ona się tam odpływała i mam prawnie, że trochę z tą pracą jest to taką właśnie wyobrażoną idealną utupinią, której mówił Bartek jest, jest podobnie. Ja myślę, że jeśli mówimy o lewicy i o tym jak dzisiaj razachodnia lewica zaczyna kształtować swym agendę, no to naprawdę mam takie poczucie, że dzisiaj na przykład Jan Paweł II z Laborem Exertence przejmuje język lewicy w dobrym znaczenia tego słowa, tak? Jeśli przez lewicy dzisiaj rozumiemy te osoby, które nie wiem, jakieś tam sex working uważają za coś pozytywnego, jak zwracają uwagę na te realizowanie się w pracy, wartości po z materiałi itd. To to jest jednak zasadniczo dziwna ewolucja, myśli lewicowej, która jednak w takim klasycznym charakterze mamy Stanisława Brzezowskiego tak, jakby zużywać siebie i stwarzać świat kult, robotnika i tak dalej, nie? Takie narracje klasyczne, z klasycznego, z klasycznej, myśli marszistowskiej, one jakoś dzisiaj są, no, nie zauważane tak też na studia, gdzie dzisiaj mam element, nie wiem, anek dotyczny na temat swoich dziwnych prac, które wykonywałem przeszłości. No ja byłem pracowałem jako człowiek, który tam wpuszcza ludzi do tatru, w tatrzystu i zastanawiam się dlaczego dzisiaj na lewicy nie ma takiej opowieści o tych wszystkich pracach, które byśmy nazwali pracami prekariatu, nie widzę tego. Być może dzisiaj parcie razem w Polsce, coś takiego, stara się mówić, że jest tak na zachodzie nie wiem, ale mam wrażenie, że opowieścią lewicy siłą, opowieści lewicy na temat pracy było to, żeby zauważać te osoby, które są po prostu pomijane, jak ja tam nie wiem, przyjmowałem kurtki albo targamenty bilety, no to chociaż na przykład przychodzili do mnie znajomi, to nie zauważali mnie, że to jest mianie, bo widzieli szatniarze albo widzieli gość, a który targa bilety. I czułem na sobie pierwszy raz takie przeświadczenie, że kurde, ok, ja to robię, bo żeby sobie dorobić na studia, żeby mieć na czyż, miałem to 20 lat, ale ile osób tak pracuje w Polsce, że po prostu są rozumieni, są postrzegani w rzeczywistości publicznej przez swoją prace, która jest właśnie takim bulshitem, nie wiem tutaj wspaniały pan do zorca. Ok, my go znamy mówimy w dzień dobry czasem coś z nim pogadamy, ale czy on w ogóle jest postrzegany jako rzecz jednostka rzeczywista w tym społeczeństwie, czy on jest po prostu omijany, te wszystkie kasierki biedronga, które są po prostu zlewane, bo one są kasierkami, są definiowane przez bycie kasierką i bardzo mnie to dziwi, że lewica dzisiaj no wiele tego miejsca w swojej opowieści nie daje właśnie tym osobom. I to chyba błąd też, że tak wchodzimy na polityczne, na polityczne rozkminy, to myślę, że to jest też jakiś, też giej, przyczyna jej słabości politycznej, ja, bo elektora dlerzy, leży na ulicy, tylko jest właśnie nie, nie zauważany przez tych wielkomijskich lewica osób tak zanąk kawiurową, jak lewice w Warszawsku. - W Warszawsku, łączył się tryb nienowistny, mam wrażenie. - Trochę tak. - Nie wiem do tego, że kawiurowa to sądę, a lata, lewica to jest tak. - Ok, dobra. - To było bardzo słuszne, ale dziękuję bardzo, dziękuję Bartek. Nie, no jednak mi poczucie, że wspomniałeś party razem, że jednak u nich i w programie i w retory co jednak to jest obecna, i że pojętam jakiś czas temu, bo kilka lat tam była taka akcja, gdzie bywał się duże protesty w chłuchie szkła w zawierciu. I tam jednak członkowie party razem byli obecni, ale przede wszystkim, żeby oddać sporiedliwość, to jest na głośnianera, czyli przez takie pismo. Jak nowy obywate, któryś tym zajmuje regularnie od dwudziestu paru lat, party razem w ostatnich kilku latach po prostu na poziomie takim ideowym duszlusowa, do tego co naczelny Remiguszy. Okraska robi, przystaje swoje życie ze ciemu doszgonny szocunek się należy, więc nie wydaje mi się na poziomie politycznym, to jest takie proste, że nie tego nie robią, nie widzę, że to wleży elektorat i należy się tym zajmować. Natomiast jedna rzecz, krótko jak mówię się tych kasierach, no to znowu jest jakby kwestia kwestia pewnej godności, kwestia tego jakby mówiliśmy wcześniej o pracach bez sensu, tak błyszyć job i takich pracach. I inaczej, trzeba rozróżnić dwie rzeczy, tej klasycznej pracy przetłumaczone jako praca bez sensu, wydanej w przeskrytykę polityczną, autorstwa właśnie polityczskiego socjologa dajwina grabera, mamy dwa rodzaje pracy. Jest praca bez sensu, jest praca, który ten nazywa jest pracą głównianą. Praca główniana to jest taka praca, która w powszechnym odbierze społecznym nie wiąże się z jakimś wielkim szacumkiem. Tak to może być kasierka, to może być sprzątaczka, to może być do zorca, ale są też prace tak zwane prace bez sensu, które na przykład mogą być zdecydowanie lepiej płatne niż te prace główniane. I jednocześnie jakby, jak siedzisz przy rodzinnym stole i mówić, że jesteś tam ekspertem, dospraw, raportowanie albo zarządzania procesami w korporacji X i X Z, to jakby wie, czy tam babcia powiedział ufantystycznie spełnia się korporacja na wielka firma. A później się okazuje co ty robisz, no robisz jakieś ewaluacje albo pisze jakieś raporty, których trafiają na biurko od swojego przełożonego, z który nic tym nie robi. W sensie jakby zlikwidować stanowisko prady, to się okazuje, że za bardzo jakby to nie jest stratne w żaden sposób. A jednak taka sierka, jak ona by zliknęła, to pojawił by się problem, bo by się nie zrobił zakupów. No chyba, że całkowicie już zautomatyzujemy jak tak kasy samo obsługowe, ale innym przykładem dla mnie np istotniejszym i jest praca śmieciarza, tak, który generalnie się jakby kojarzy bardzo źle, tak, bo zbiera śmieci śmierdz i tak dalej jest to nie fajne. No kurczę, jakby ci zniknął ten śmieciarz, to naprawdę miał być problem w codziennym życiu i to, że na poziomie godności w powszechnę odbiorze ten człowiek i straczej potrzega na negatywnie, to dla mnie to jest osobiście zagadka, bo ja straszliwie poważam śmieciarze, uważam, że ich praca jest super mega ważna, powinni zarabiać jak najwięcej pieniędzy, bo robiał dużo ważniejsze i istotniejsze rzeczy z perspektywy społecznej niż, no właśnie spora część, jak manager, accountant, coś tam, coś tam wiecie, wszystko musiuć pangialisków w korporacji, żeby pokazać, jaki ty jesteś ważny, a tak naprawdę, jak twoja praca zbsucjalnie nie ma żadnego sensu. Takie, powiedziałem, że i przepraszam, ale rozpyszło mnie, to kaszu rzucił mi. Oberwałam, prawań mikropony. Najbardziej egresywna rzecz, jako widziałem, że jeździ, że zrobił. Powiedziałem, że czasami nic o wszedłem na egresywną ratorykę i zaczęć rzucać mikrofonę, bo w korporacji, bo pangielsku starczy. To ja w takim razie bym jeszcze wrócił i podkręcił to co mówił piotrek, bo oczywiście jest to rozróżnienie, które koncentry trochę pomalił, bo dozerca faktycznie ma siedzziop, a nie ból siedzziop. Natomiast myślę, że to, co trzeba wyboldować w tej naszej rozmowie, to jest to katolickie postrzeganie sensowności pracy i to, co jest wartościową pracą. I faktycznie to nie jest kwestia tego, ile dostajesz w swojej pracy, tylko co ty dajesz światło w ramach tej pracy. I też nie tylko to, jak ty się czujesz w tej pracy, tylko jak jest obiektywna wartość twojej pracy. Dokładnie tak, i w tym sensie niestety i to właśnie tu jest ten punkt styczny między lewicą, a katolikami, czyli to, że pracy wartościowe są niskowycenialne. Na przykład śmierciarz, na przykład pielęgniarka, tak inne proste zawody, które nie wymagają studiów wyższych często. Albo też wymagają studiów wyższych, na przykład nauczycielka prawa polskiego pozdrawia małżonki. Na przykład tak życzymy podwyżki, a jednocześnie, a jednocześnie, no właśnie nie wiąże się jakoś wysokoł gratyfikacją, ale to jest jedna rzecz, w którą właśnie ten punkt styczny tutaj jest. Ale z drugiej strony mamy te rzeczy, powiedziałbym kontrowersyjne. To znaczy lewica patrzy często na pracy pod względem w tym akurat w wypadku seksuworkingu, który teraz jest wysoko na agentzie jako możliwość realizacji własnej podmiotowości. Że możesz wykonywać, dlatego że masz wolny wybór. To jest jakieś takie romance lewicy z liberałami, nie? W sensie, że jesteś podmiotowy i jest zapotrzebowanie na twoją pracę, bo rynek to możliwił, no bo mamy internet i wszystko co się wokół tego stworzyło. Ale jednocześnie katolik powie, ale jakby twoja praca dla świata nie tyle, że nie ma znaczenia, bo ona nie jest konieczną pracą, ale wręcz jest szkodliwą pracą i to też trzeba sobie jasno powiedzieć. Więc jeżeli twoja praca nie ma znaczenia, jest szkodliwa, to znaczy, że nie powinienę się i wykonywać i to już pomijając rozwiązanie prawne, czy ona powinna być dozwona czy zakazana. Jako osoba i właśnie w perspektywie, nawet niekoniecznie może zbawienia, ale w ogóle jakby tu i teraz, mierał twojej pracy, bo powinno być też to na ile ludzie w jakiś sposób wzrastają, czy na ile to jest coś, co czego potrzebują, na ile potrzebują ciebie jako osoby, która pracuje. I tutaj no sex working nie tego testu nie przechodzi na. Nie przechodzi to jest tu, ale no z twojego, z perspektywy twojego świata poglądu, gdyby tak przejść na tą niewielką na szczęście kanapy, bo tytułem parcia na razem i jakby wejść w tą narrację od nich na temat sex working. Chociaż tam wiem od, no mniejsza to od kogo, wiem, że tam już sex working też jest jakby elementem wywnętrznego sporu, jakby na lewicy dzisiaj. Natomiast chciałem powiedzieć, że z perspektywy świata poglądu lewicowego sex working jest pożyteczny dla świata, dlatego że no te osoby chcą po prostu tak zarabiać. A hipokryzjom jest uważanie, że potrzeb seksualnych realizowanych poza sformalizowanymi związkami nie ma, bo zawsze były i zawsze będą. Więc lepiej do wartościować ten zawód, który zawsze istniały jest najsarszym zawodem świata, niż udawać, że go nie ma i jakby skazywać te osoby, które i tak będą pracowały na pozycję osób poza systemem. To jest trochę taka taki dyskurs jak z narkotykami, tak? Lepiej sobie zapalić zioło albo kupić kokajne w sklepie pod domem, bo wiesz jaki jest producent i jest podlega to prawu pracy i wszystko jest czyste. Nisz kupić sobie działkę gdzieś tam pod lockiem i skończyć na ojomie zatrudny, ze zatrudną wątrobo, nie? Trochę trochę taka jest to opowieść lewicowa. No i pytanie, kaszu się drapie po brodzie, więc zastanawia się nad odpowiedzią, więc myślę, że to jest ten moment. Wymyśliłam, najpierw jednak ma pole mika, nie wiem, czy to jest najstarszy zawod świata, czy jednak nie bardziej myśli wyzbierać, albo ona się wystocił jednocześnie. No ale wie, że to jest taki. Ja chciałem porcowyostrzeć to, co powiedział Bartek, bo w tym momencie stwierdził, że nawet nie odnosząc się do perspektywy zbawienia. Ja jakby to jest kluy z perspektywy katolickiej są pracami szkodliwymi, szkodliwymi, szkodliwymi bez sensu jakkolwiek i nazwimy właśnie z tej perspektywy, że są stanowią problem na twojej drodze do zbawienia, czyli z perspektywy katolickiej nie można mówić o pracy bez pojęcia grzechu, a sex working jest po prostu grzechem. Tak jest sprzeczny z katolicką wizją tego, w jaki sposób my się realizujemy jako ludzie. I tak jakby bardzo krótko na sex working polega na tym, że jakby spełniamy, jakby mówię śładnie, potrzeby seksualne innych osób, na obnażając się na kamerkach i dostając za to pieniądze, no to nie, no to jest sprzeczne, to jest grzeczne po pierwsze, po drugie sprzeczne z tym, w jaki sposób będziemy dysponować swoim ciałem, w jaki sposób powinniśmy też po prostu budować relacje z drugimi człowiekiem co spełniając takiej wyłącznie, za pieniądze jego zawcianki seksualne, tak pokazując pierści, czy być jakieś inne rzeczy, bardzo dziwne nie raz w zależności od wolnego rynku erotycznego, to tak, to jest grzeczne, to jest złe, to jest degradujące dla ciebie jako dla osoby, i jakby z tej perspektywy no tutaj nie będzie żadnej zgody z lewicą, jakby sam w numerze poświęcenym pracy swój essay zatytułowałem, mógł się teraz pomylić nowe wizja, czy nowe ład pracy pod flagą chadeckol wicową, gdzie szukają raczej tych punktów styczności, natomiast tutaj punktów styczności, bo to jest dużo żadnego nie będzie, bo tak z punktu widzenia lewicowego nie możemy odscenić żadnej pracy z perspektywy moralnej i pewnego jakby obiektywnego, wyższego ładu normatywnego, bo to wszystko jest w zależności od tego, jak to by się to podobał uznać, że możesz sponować swoim ciałem w taki sposób, że będziesz pokazywać te pierści na tych kamerkach, to to jest twoje decyzja, Katarik powiem, no nie, to nie jest twoje decyzja, bo po prostu popełniaż grzech, i to jest złe i tyle. Dobra, ja myślę, że nie tylko oczywiście perspektywie dyskusje na temat sex workingu, natomiast w ogóle na temat pracy, ważnym pojęciem jest nie tylko, wiecie, stosunek indywidualny, czy też rozmowa o grzechu jako takim, tylko o strukturach grzechu. Myślę, że praca jest bardzo wzięcznym tematem do tego, aby te pojęcie jakoś operacjonalizować, no bo ten sex working jest wyrazić z tym przykładem i można pokazać na tym, na tym przykładzie, no, co się kryje pod tym pojęciem, bo to nie jest tylko tak, że ty jako użytkownik powiedzmy, tych portali, gdzie są takie usługi oferowane wchodzisz w to, i ta druga strona jest tej relacji, nie? No nie, no jest cała infrastruktura, która jest oparta na fundamentie złym na strukturalnym grzechu, który buduje siedź wzajemnych patologicznych relacji, które tworzą świat antywartości. I to nie jest tak, że mamy relację tej osoby, która się obnaża. I tej osoby, która na to patrzy, tylko mamy całą infrastrukturę, właśnie strukturę grzechu, która jakoś wychowuje do złego całej masy ludzi. Jest pewien przemysł pornograficzny, czy czasem przemysł właśnie sex workingowy, który skazuje masy ludzi na popełnianie nie tylko grzechu incytyntantalnego, ale pewnego wejścia w tym świat. No i to jest właśnie ta struktura grzechu, ale żeby nie było tak, że katolicy sobie wybierają wygodny temat struktur grzechu na temat pracy i mówię o sex workingu, no to myślę, że bardzo istotnym tematem to zresztą też jakoś analizujemy w nadchodząc numerze presji. Popożny antyklerikalizm w tekście Andrzeja Ciepłego. Mamy analizę tego, jak i też w tekście Moniki Białkowskiej. Mamy analizy tego, jak wygląda zatrudnienie w polskich parafjach. Struktury grzechu, sex working okay, ale w parafjach nie mówiąc już o tych kwestach związanych oczywiście z pedofilami, tak dalej, nie o to mi chodzi. Chodzi o to, że zasadniczo czarny rynek zatrudnianie organizców i tych kościelnych na lewełmowy i tak naprawdę nie szanowanie prawa państwowego przez proboszczów, tak? To jest tak jakby pofrzech na opinia, która jest prawdziwa i też jest pewną strukturą grzechu, tak? Użysz gościa, który poświęca n godzin w tygodniu na spędzanie w Świątyni, gdzie jest Chrystus, jest Tabernakulum. A ten człowiek jest zatrudniony i nie szanowany przez proboszczaj, to jest też skandal, bo też tworzy właśnie pewną instrastrukturę grzechu, która powoduje, że ty żyjesz w grzechu dlatego, że króte pracujesz na parafię. To jest też jakieś dstaalne niepełrozumienie i też brak uświadomienia w ogóle wielu tych proboszczów, że to jest w ogóle coś złego, że tam podstawę się coś da, bo 30 lat temu była komuna i to wtedy można było tak robić i to też było skorześcią dla tych ludzi. Ja jakby zmienił się świat, a myślenie w tych kategoriach pracy w istotuzjach kościelnych się nie zmienił i to też trzeba z tym walczyć, żebyśmy nie wychodźli jak już powiedziałem na tych wygodnych katolików, co walą w lewice, bo tam propsują obnażając o się panie w internecie. To generalnie jest jakby wdajemy się to szerszy problem, trochę może na marginesie, ale to brzucę, bo tym też pisaliśmy już z dwa lata temu w numerze prezyjce dotyływanem polityka Boże, no bo można ściegońca darmo na na mamach portalu kluboj Galńskiego, że generalnie w Polsce jest tak, że my się zajmujemy, znaczy my w sensie episkopat kler, tak dalej. Jakimi tematami się zajmują, albo się zajmują kwestiami, którzy oncymi patriotyzmu, polskości i tak dalej, albo na drugą nóżkę kwestiami związanymi z bietyką. Natomiast, tylko tych matyka społeczna, ekonomiczna, tak, muszę strukturować grzechów kontekście pracy, no to jakby to możemy policzyć na palcach jednej ręki, kiedy tam nie wiem, episkopat wystosował jakieś list, które ty czułoby się tych sferze życia, one są jakby poza zainteresowaniem kościoła instytucjonalnego w Polsce. Co zresztą, szczególnie mam wrażenie, że dzisiaj mocna ta różnica wychodzi, jak się popatrze, czym się zajmuje papie szfranciszek, ale też, żeby nie było, jakby wcześniej mieliśmy choćby benetykta 16, który też popełnił encykrika Karitas Inveritate, które było poświęcona po prostu na poziomie makro, kapitalizmowi, sytuacji postkryzysowej na świecie, tak. Czyli jakby porusza bardzo mocna, tak, kwestia społeczna, ekonomiczna, natomiast ona po prostu w polskim kościele są, są kompletnie nie obecne jako jakieś tam sfera do, do namy słów. No więc to jest w ogóle generalnie szerszy problem, tak, jak skutujemy opracy i o tym, w jaki sposób ona powinna funkcjonować, no to, jak przygotowywaliśmy ten numer, to myśmy się nie odwoływali do żadnych dokumentów polskiego kościoła. Stali im takim dokumentem, który się odwoływaliśmy, była właśnie encykrika leborem egzercens, ja na powod drugiego, ale to było, ona jest bodajże nie wiem, z 1982 roku, tak, no to jest jakaś dzisiejszej perspektywy totalna prehistoria. To ja bym tutaj, kropkę i postawił w tym sensie, że mi się kojarzy, to z przesiągnięciem też do kościoła tych wszystkich wątków liberalnych, tak. Najbardziej chyba w postaci księdze streczcha, czyli byłem szefier, szefnej paczki i to jak wyglądało jego humilii, jak wyglądało jego wystąpienie publiczne o tym, jak mówił, że tutaj bogacenie się to jest cnota i jakby no, no już nie będę wchodził, no ale to taki trochę jak, jak balcerowicz w cudannie, nie, więc wydaje mi się, że to jakby nie przepracowanie, zresztą napisałam o tym tekst. Nie przepracowanie katolickiej nauki społecznej w kościele, czyli tego, co już jest i właśnie przesiągnięcie jakieś takich tendencji, no dla mnie jednak mało katolickich. Jest w czymś, w kościele dla mnie o tyle nie zrozumiałem, że właśnie albo się ten tematy są nieporuszane, a jeżeli są to w jakiś sposób dla mnie zupełnie sprzecznym z tym, co co mówi katolicka nauka społeczna i to że, że ksiądz Stryczek tak długo mówił właściwie i mało osób z nim w ogóle polemizowało, wchodziło w jakoś dyskusję, myślę, że głównie też dlatego, że po prostu zainteresowanie pracą jest w kościele małe, bo to też chyba wynika z tego, że jakoś kościół zapomniał trochę, że praca faktycznie jest niezwykle istotna w też, nie tylko w zbawieniu, ale w ogóle w życiu człowieka. Kościół Polski. Kościół Polski tak tak tak tak. Kościół Polski nosprawiło to, że ten temat gdzieś w ogóle zaniknął, a tak na dobrą sprawę umów myśli. Sprawy, chociażby biologyczne są niezwykle istotne, ale gdzieś w dużej mierze często dotykają ludzi incydentalnie, a to, co jest między poniedziałkiem osoba, to to jest właśnie praca i to rozkwienie jest dla mnie zupełnie nie zrozumiało. Ja myślę, że w tym kontekście, no warto podać nową książkę, papierza franciżka, nie encyklika, ale książkę sięgnijmy do marzeń. Wordaj się to nazywa, przetłumaczona została to przez Paulina Guzik, ostatnią goszczącą w klubie jagiellońskim. Na debacie z Tomaszem Perlikowskim. No i tam jest jeden wątek chyba siedem stron, gdzie papierz franciżek, no bardzo mocno podkreśla te wątki związane z pracą, podkreślając, że to jest tak zwany fundament w ogóle katolickiej nauki społecznej. Te powszechne przeznaczenie dobr tego, że własność prywatna jest prawem naturalnym, ale ograniczonym i tak naprawdę my wszyscy jesteśmy pewnymi zarządzami jakiegoś wszystko, co mamy jest tak naprawdę wynajmem na czas nieokreślony, a nie jesteśmy. Jak cheresja w stosunku do świętego prawa własności? Dokładnie, to to jest cheresja w stosunku do orthodokcji liberałów. No i myślę, że musimy o tym pamiętać, tak? Bardzo dzisiaj ważne jest mówienie o pracy, jak praca to własność, po praca zarobikowa. Tutaj jest pierwszym skojarze, niektóre, które w sobie wrzucamy, ale nie możemy zapamiętać o tym, że my, jak Adam Jeva posłani, jesteśmy tutaj na chwilę. Każda rzecz, którą mamy, zarządzamy ją, jesteśmy zarządzami na czas nieokreślony, ale nie możemy absoluty tozować tej wartości. Tej naszej własności, ani też absoluty tozować pracy, co staraliśmy się dzisiaj, z chłopakami przekazać. To tyle na dzisiaj. Do usłyszenia za tydzień.
Podcast Summary
Key Points:
Współczesny problem nadmiaru pracy, nieefektywności i przytłoczenia bodźcami w czasie wolnym.
Różnice w rozumieniu pracy z perspektywy katolickiej, lewicowej i liberalnej, z naciskiem na katolicką koncepcję harmonii między pracą a życiem.
Krytyka protestanckiej etyki pracy (kalwinizm), gdzie praca staje się głównym wyznacznikiem wartości i zbawienia, w przeciwieństwie do katolickiego podejścia, które ceni czas wolny i relacje.
Dyskusja nad szerszym pojęciem pracy (duchowa, relacyjna, domowa) i ryzykiem redukcji całego życia do pracy, co zagraża równowadze i godności innych aktywności.
Summary:
Transkrypcja dotyczy współczesnego problemu nadmiernej i nieefektywnej pracy oraz przytłoczenia bodźcami w czasie wolnym. Rozmówcy analizują różnice w rozumieniu pracy z perspektywy katolickiej, lewicowej i liberalnej, podkreślając katolickie podejście, które kładzie nacisk na harmonię między pracą a życiem, ceniąc czas wolny i relacje jako istotne dla rozwoju człowieka. Krytykują protestancką etykę pracy (kalwinizm), gdzie praca staje się głównym wyznacznikiem wartości i zbawienia, co prowadzi do zaniedbania innych sfer życia.
Dyskutują również o szerszym pojęciu pracy, obejmującym pracę duchową, relacyjną i domową, zauważając jednak ryzyko redukcji całego życia do pracy, co zagraża równowadze i godności pozazawodowych aktywności. Podkreślają potrzebę świadomego wyważenia między zaangażowaniem zawodowym a życiem osobistym i duchowym.
FAQs
Z perspektywy katolickiej praca jest ważna, ale nie może być celem samym w sobie; powinna być harmonijnie zrównoważona z czasem wolnym, życiem rodzinnym i modlitwą, które również prowadzą do zbawienia.
Protestancka etyka pracy, inspirowana kalwinizmem, często traktuje sukces zawodowy jako znak zbawienia, podczas gdy katolicyzm kładzie nacisk na równowagę między pracą a innymi aspektami życia, takimi jak relacje i duchowość.
Równowaga ta jest kluczowa, ponieważ czas wolny i relacje mają wartość samą w sobie, a nie służą wyłącznie regeneracji sił do pracy; pozwalają na spełnianie się jako człowiek w szerszym kontekście.
Rozszerzanie pojęcia pracy na każdą czynność, np. relacje czy odpoczynek, może prowadzić do zatarcia granic i poczucia, że całe życie sprowadza się do pracy, co utrudnia autentyczny odpoczynek i rozwój osobisty.
Nie, praca choć może być źródłem satysfakcji i sprawczości, nie powinna być jedynym obszarem spełnienia; ważniejsze są relacje z Bogiem i bliskimi oraz działania prowadzące do zbawienia.
Przypowieść pokazuje, że słuchanie Boga (jak Maria) może być ważniejsze od zajmowania się obowiązkami (jak Marta), co podkreśla priorytet duchowego rozwoju nad czystą produktywnością.
Chat with AI
Loading...
Pro features
Go deeper with this episode
Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.