Podkast omawia historyczne migracje ludności wiejskiej z ziem polskich, począwszy od XIX wieku. Były one stałym elementem życia chłopów, spowodowanym czynnikami ekonomicznymi: przeludnieniem, głodem ziemi, biedą i brakiem perspektyw. Początkowo migrowano sezonowo do pobliskich ośrodków przemysłowych (np. na Ukrainę, Śląsk), a z czasem trwale do Niemiec, Francji, a zwłaszcza za ocean – do Stanów Zjednoczonych, Kanady i Brazylii. Przed I wojną światową w samych Stanach przebywało około 4 milionów polskich migrantów, głównie chłopów. Podróż i adaptacja wiązały się z ogromnymi trudnościami: barierami językowymi, lękiem przed nieznanym, wyzyskiem i ciężką pracą w przemyśle. Migracje często miały charakter tymczasowy – celem było zarobienie pieniędzy na kupno ziemi lub poprawę bytu w rodzinnej wsi. W nowym kraju polscy chłopi zasilali przede wszystkim ciężki przemysł, pracując w niebezpiecznych warunkach jako niewykwalifikowana siła robocza, co wynikało z ich ograniczonych umiejętności i kulturowych preferencji dotyczących "męskich" zawodów.
[typko] Wszyscy jesteśmy ze wsi. Podkast o historii i kulturze wsi. Dzień dobry, witam. Z tej strony Maciej Piotrowskiej. Witam Was w imieniu Stoło Rzenia Folkowisko, Twórcy Podkastów, wszyscy jesteśmy ze wsi. To już ostatni odcinek pierwszego sezonu naszej produkcji. Dziękujęmy za to, że byliście z nami. Mamy też nadzieję, że wrócimy do Was z nowymi odcinkami. Jeżeli popieracie tej dę, prosimy Was o jej finansowe wsparcie. Dany do wpład znajdziecie na stronie www.folkowisko.com/info w zakładce darowizny. A ja oddaję głos redaktorowi pod kastu, Michałowi Rauszerowi. Jednym z najbardziej znaczących sposobów radzenia sobie ludzi z problemami ekonomicznymi, społecznymi zbiedą i wykluczeniem były od wieków migracji. Migrowano imigruje się w poszukiwaniu lepszej ziemi, pracy, możliwość przed wojną czy z kamiec niżnymi i przemocą. W okresie panie szczęzny jedno ze strategii przetrwania było zbiegostwo. Łopił ciekali do bardziej wyrozumiała go pana na wschód czy do próz. Migrację chłopskie od czasu w uwłaszczenia były stałem elementem życia chłopów. Ja nazywam się Michał Rauszer, a to jest podkaz. Wszyscy jesteśmy zefni. W dzisiejszym odcinku będziemy rozmawiali o migracjach wiejskich, o których opowie nam doktor habilitowana Anna Susnovska, autorka między innymi zporów o zacofanie. Migracja zefsi w 19 wieku spowodowana była przede wszystkim przestrzeni kieekonomiczne. Praktycznie na wszystkich ziemiach polskich występował głód ziemi, przeludnienie, brak możliwości zatrudniaje z przemyśle, bieda za cofanie technologiczne i brak możliwości rozwoju. Najwięcej osób migrował z galicy, ale zjawisko to dotyczyło w zasadzie wszystkich ziemi. Początkowo wyjeżdżano np. na plantację cukrownicze na Ukrainę. Z czasem migracja ta rozszerzała się. Chłopi wyjeżdżali na słowację, Czechy, Górny Śląsk pomoże zachodnie do nadreni w westwali danie szwecji. Z galicy robotnicze rolni wyjeżdżali do Małdawii Bukowiny. Wieliczono, że przed pierwszą wojną z galicy rosnie wyjeżdżało 300 tysięcy osób. Początkowo na stałem migrowano do niemiec i Francji, a później dostanów zjednoczonych kanady i ameryki południowej. Szczególnie do brazyli. W latach 1881-1990 dostanów roczni wyjeżdżało przeciętnie 7 tysięcy osób. W latach 1881-1900 było to 30 tysięcy, a w latach 1901-1950 tysięcy. Welicza się, że przed pierwszą wojną światową w Stanach było 4 miliony polskich migrantów, zdecydowanych większości chłopów. Niemczech 600 tysięcy w brazyli 100 tysięcy. Okres po 1 wojnie i odyskaniem przez polskie niepodległości nie rozwiązało większości problemów, spowód do których chłopi migrowali. Procesy migracji stałej sezonowej postępowały. W latach 1927-1938 z Polski na stałe wyjechało 780 tysięcy osób, zdecydowanych większości chłopów. Migrowano do Francji argentyny kanady palestiny stanu zjednoczonych. Przykłodowo do Francji migrowano z rejanów zachodniej i południowych Złódzkiego, Lwowskiego Poznańskiego i Krakowskiego. Do argentyny z kolei zwołania i podola. [MUZYKA] Sezonowo za granicę wjeżdżało około 500 tysięcy osób. Przede wszystkim do niemiece. Był to na tyle duży odsetek, że władze niemieckie w obawie przed wzrostem żywiału polskiego na niektórych ziemiach zakazały o siedlecie tam na stałe. Jan Jaworski, sparth Amboi w New Jersey, stanach zjednoczonych, do żony. 13 maja 1891 roku. Piszę ją listą ciebie, kochana zono, to jest ja, twój mąż, Jan Jaworski. I wstępuję w twoje progę i przemawiam do ciebie z utęsknieniem wielkim. Tak kochana zono. To już duzy, caż temu upłynął, to już jest piąty miesiąc temu. A tym nie kochana zono nie przyjeżdżać do mnie i nawet my listu nie chcę szodpisać. Więc jak ci się w kartę posłałem, to zaraz od pierwszego lutego już w zołem dwe i zby wynająłem i co mnie się spłacze zanie 6 dolarów. Dzeń za dzen i co tydzeń i co mnie się zatoba oczekuje, a ty mi nie jadzesz i nie jadzesz do mnie. To fragment listu, który wysłał chłopskie, miękran ze staną zjednoczonych do żony. Żona została na gospodarstwie w jednej z wsi północnego Mazowsza wówczas w na zachodnich obrzeżach Cesarstwa Rosyjskiego. Jami aworski, autor naszego listu, był jednym z wielu migrantów, którzy na przełomie 19 i 20 wieku opuścili swoje gospodarstwa, domy i rodziny i wyruszyli na zarobek w dalszą podróż. W porządku nie ma zjednoczonych lub brazyli albo bliższą podróż. Do czego niemiec, Belgii czy Francji. Dlaczego w tę właśnie miejsca? Dlaczego wtedy? Dlaczego stąd? Na przełomie 19 i 20 wieku Europa wschodnia to kraina intensywnej modernizacji. To co prawda z wyjątkiem ziemi czeskich wciąż obszary przede wszystkim rolnicze. Ośrodków przemysłowych jest tu ciągle niewiele, ale sał, brnie, białym stoku czy Łodzi. Jednak wynalezono już i upowszechniono mydło, a dzięki nowym technikom rolniczym np. płodozmianowi czy pługowi, który zastąpił radło żywności. Wsiach wschodnie europejskich produkuje się już więcej niż w połowie 19 wieku. Dzięki poprawie stanu higieny i większej dostępności jedzenia ludzie żyją dłużej, a nie mowlęta mają większą szanse na przeżycie. Dzięki temu ludzi we wsiach przybywa, ale też chętnie wnaleźli by zarobek gdzieś indzie niż tylko we własnej wsi. Dziemi do podziały jest przecież wciąż tyle samo, nie przybywa. Z dzielonych z każdym pokoleniem coraz mniejszych działek trzeba wyżywić gromady dzieci. Wyłropie zachodniej, w niemczych np. w zagłębiu rury czy na śląsku, a także w pobliżu złuż węgla kamiennego we Francji czy Belgi, a także za wielką wodą w Stanach Zjednoczonych, ośrodki przemysłowe powstawały już w pierwszej połowie 19 wieku. W ciągu kolejnych dekat intensywnie się rozwijały, wysały już wieśniaków z okolic i potrzebowały kolejnych robotników. Gotowe były zatrudnić migrantów z najdalszych europejskich wsi. To właśnie młodziemę szczyźni, silnie i sprawni, młodziemę jużowie, jak Jan Jaworski albo Kawalerowie. Najczęściej wyruszali na emigrację zarobkową. Mogli wyruszyć, bo Paisczyzny zmiesiono kilkadziesiąt lat temu. Nawet w Cysarstwie Rosyjskim, gdzie trwała najdłużej, aż do 1863 roku, dorasta już drugie pokolenie chłopów urodzonych jako wolni ludzie. Ludzie, którzy mogą zmienić miejsce zamieszkania, podróżować, przemieszczeć się. Po zniesieniu Paisczyzny biografię chłopskie mocno się zróżnicowały. A ich losy zależały od różnych czynników. Urodzają ziemi, zdolności osobistych, zdrowia i lości rodzajstwa i dzieci, między których trzeba była podzielić rodzinną ziemię. Czasem po prostu od powodzenia i szczęścia w małżeństwie, rodzinie wsi. Także od tego ja blisko albo jak daleko najbliższego ośrodka przemysłowego znajdowała się ich wjeść. Niewielka część chłopów została bogatym i gospodarzami. Jak boryna z powieści Władysława Raymond Pechowcy, na dolę tej wiejskiej hierarchii zostawali paropkami u wiejskich gospodarzy lub szli na służby w państwach w orach. Gdzieś pomiędzy tymi dwie ma z krajnościami znajdowali się komornicy, którzy dzierżę w wili ziemię od bogatszych, a także mało rolni łopi. Kłaściciele niewielkich poletek, którzy uprawiając je próbowali wyżywić siebie i rodzinę. Na ryzykowną podróż w nieznane decydowali się najpierw ci bez ziemi, paropcej, fornale, wiejska, biedot, żeby niejść na służby do dworu czy sąsiada, ruszali zarobić gdzieś w dalekiej fabryce albo majątku ziemskim na przykład w prusa. Potem migrowali komornicy, a następnie młodsze lub z innych powodów wydziedziczone dzieci, jak wygendmigrowałby dostanów zjednoczonych antegboryna, gdyby ujawnił się jego romansma, cochą jagnął. Często też, jak Jan Jaworski, autor listu cytowanego na początku podcastu, ten sknieli za rodziną. Słali pieniądze, chcieli przyjazdurzony, rodzeństwa albo dzieci. Inni marzyli opowrocie i zakupię ziemi w rodzinnej wsi. Kdy to im się udawało, stawali się lokalne mębie.
bohaterami. Ich zarobek zagraniczne obycie nowe stroje, zakupy ziemi i powodzenie u kobiet zachęcało wreszcie też i najzamożniejszych gospodarskich synów do zarobkowej wyprawy zagranice. Podróży chłopskich emikrantów. Migracje zarobkowe były często pierwsza okazja do opuszczenia rodzinnej wioski. Nawet z dzisiejszego punktu widzenia bliskie podróże wymagały odwagi od chłopów, odwagi spotkania z nieznanym. Z nowymi ludźmi, z nowymi krajobrazami, z miastami, czasami po raz pierwszy w życiu, z odcy międzykiem. Chłopi bali się o szóstwa, kradzieży, niezrozumienia, zagubienia w optym miejscu. Wynajenta formanka zawoziłam granta to najbliższej stacji kolejowej. Tu trzeba było wiedzieć gdzie i za ile jaki by let kupić, do którego pociągów siąść, na której stacji wysiąść, gdzie się przesiąść i nie pogubić wśród kilku peronów i pociągów. Te zwykłe dla nas czynności były wielkim wyzwaniem. Dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie wyjeżdżał ze swojej wsi, miał do czynienia do tej pory tylko z ludźmi, których znało dziecka, a jeszcze czasami nie potrafił odczytać na zwystacji czy przeliczyć pieniędzy. Opisując podróż chłopckich mi grantów spółnocnego ma zawsze przez Berlin i Hamburg albo Bremu, a stąd przez atlanty ktonowego Jorku i toltkula i nina sorodobraj kula piszą. Trzeba było przecież pokonać tyle trudności. Przeszłość się w Berlinie na inny pociąg. Wymienić pieniądze. Zapłacić za noclek. Trafić na agenta tej, a nie innej linii océanicznej. Trafić na ten, a nie inny okre. Nie zgubić podrodzę rzeczy, nie zgubić dzieci. Na każdym kroku oszuści proponowali wymianę pieniędzy po wyjątkowo korzystnym kursie. Rzekomo tańsze szywkarty, czyli bilety na statek, rzekomo pudormowe nocle. Na takie wyzwania musieli być gotowi wszyscy mi granti. I ci, którzy podróżowali za wielką wodę i ci, których podróż kończyła się w jednym z europejskich miast. Podróżujący dostanów zjednoczonych czy brazyli, bali się océanu. Żywiało nieznanego chłopą z mazowsza, galicji czy podchala. Znacie może ludzi, którzy nigdy nie latali samolotem, a perspektywa oderwania się od ziemi przeraża ich śmiertelni. Jeśli doda się do tego stres związany z tym, że w samolocie są stjordesy, które mówią wyłącznie w obcych języka, a na lotnisku docelowym nie wiadomo gdzie się udać. Gdy nie zna się języka i napisanych w tym języku oznaczeń, to można sobie wyobrazić, jakim wyzwanie. Była dla chłopów kilkudniowa podróż niemieckim statkiem do nowego Jorku. Chłopi skarżą się w listach do rodziny pisanych pod koniec XIX wieku na trody podróży statkiem. Emikrant ze Scranton w Pęsylwanii w Stanach Zjednoczonych tak piszę, w liście do rodziny. Ta duża woda okropnie jest straszną dla nas. Gdyż na samo wspomnienie o tej wodzie śmierć przez oczy się stawi. Gdyż wam nie umiem opisać tego coś my strachu i biedy ucierpieli. Chłopi karżą się w listach do rodziny także na drożyznę na statku niewygody i co najważniejsze chorobę morską. Radzą kolejnym kandydatom do podróży migracyjnej, żeby wzięli ze sobą wódkę czy cukier albo śledzie, bo te mają pomóc przetrwać chorobę morsk. Radzą też, żeby zająć górną pryczę, bo tam, choć bardziej buja, w czasie podróży przez ocean, to chroni przed skutkami choroby cierpiących na morską chorobę ależących wyżej. Dziwne wydawać się może, co chłopi zabierali ze sobą w emigracyjną podróż. Oprócz pieniędzy i biletów najcenniejszym bagażem były to bąki z pościelą. Pierzy na aderka czy cieplejsza kapota to podstawa. Mogła ochronić przed zimnem i w czasie podróży i w nowym miejscu. Nowym Jorku, nami grantów czekali amerykańcu urzędnicy, przygotowanej dla nich specjalnie stacji obsługi emigran. Każdy z nich musiał podać swoje nazwisko, cel podróży, nazwisko osoby, która będzie za niego odpowiedzialna w nowym kraju i ilość pieniędzy, którą w wozin. Musiał też podać historię swoich konfliktów sprawę. Od 1892 roku odbywało się to nowo zbudowanym budynku na Elis Island. Małej wysebce Biskomarnhatanu. Czekający w kolejce migrantów obserwowali urzędnicy i lekarze. Ci, którzy mieli objawy za każdych choru, kierowani byli na dalszą medyczną obserwację. Migrantów, tych wpuszczano dopiero wtedy, ty urzędnicy nabrali pewności, że migrant jest zdrowy i będzie w stanie sam na siebie zarobić w nowym kraju. Od 1917 roku i gręci musieli też przejść test czytania i pisania we własnym języku. Analphabetów nie wpuszczano do Stanów Zjednospu. Nie wpuszczano też kobiet, samotnie podróżujących, na których nie czekał na miejscu nikt z rodziny. Podejrzewano bowiem, że samotne kobiety mogą zająć się prostytucję. Ośrodku przyjmowania migrantów na Elis Island urządzono w latach 90. XX wieku Muzeum i Migracji. Na stronie internetowej Muzeum możecie zobaczyć zdjęcia migrantów z różnych stron świata. Łopcy emigranci z Europy Wschodniej, w tym z Polski, wyróżniają się kilkoma szczegółami. Kobiety mają na głowie hustki i zawiązane podrzyją. Nie są to bolki z kodrą i ubraniem. Ełszczyźni mają na ogół poważne miny. Ubrani są częściej w nowoczesne garnitury niż w stroję ludowy. Często mają wąsy. Do celowej stacji kolejowej, którym z miast europejskich albo w porcie amerykańskim, czekali na migrantów, sąsiedzi, znajomi albo krewni. Nowi migrantci stawali się na ogół w nowym kraju częścią etnicznej społeczności. [MUZYKA] Gospodarz na kupionym zarobku gospodarstwie dziesięciomorgowym w powiecie opatowskim. I chławem do ameryki zmyślą dużym zarobku, by móc kupić za nieziemi, parę murk i budynki postawić. Być na własnym zagonie ich lebie. Praca dostałem bardzo łatwo, w fabryce odlewni żelaza. Pracowałem nocą, od szóstej do 5. rano. Polegała ona na tym, że trzeba było roztopione żelazo, w piecu wylewać w formy. Na później już zastygło, że lasowi wymowaci i odwozić do składu. Praca była bardzo ciężka. Nie raz trzeba było się i zapłakać, stęckno to jest zakrajem. Na pocicie, na zabiegać i napracować, że kości trudno było wyprostować. Życie prowadziłem bardzo skompo. Wychodziło mi dzień niem na życie i spanie około 50 centów. Pół dolara. Zarabiałem dzień nie dwa doları. Za 6 tygodni przysłałem do domu około 67 dolarów. Około 120 rubli, no 130. Ludzi zaczęło napływać coraz więcej z każdym miesiącem, nęconych dobrym zarobkiem, tak, że opracę stawało się coraz trudniej. W końcu najechało się sporo ludzi z różnych państw. Płacę robotnikom obcieli do jednego dolaradziennie. Nie było nadal wyjścia. Gdy już nie mogłem nic zarobić, nie wiele się na myślając zabrałem się i hejda do Polski. Byłem w Ameryce dwa lata i zarobiłem 1200 rubli, czyli 600 dolarów, prócz życia, odierzy i podróży. Myślałem sobie, że kiedy się poprawi w Ameryce to znowu przyjada na zarobek. Nie porzucałem jej na zawsze. Kupiłem po przyjeździe, a było to przed wojną w pobiskiej wsi 5,5 morgi ziemi ornej, budynki i morge lasu, za które zapłaciłem około 1300 rubli. Nic się wtedy nie zadłużyłem, bo z gospodarki miałem około 1000 rubli dochodu, za które opędzałem wszelkie potrzeby gospodarskie. Do roboty nidrześmy nie najmowali, wszystko robiliśmy wspólnie z żoną. Czy to weżniwa, czy kopania, wszystko sami? Do tego troje dzieci trzeba było się z niemi umęczyć, co nie miera. Zimową parą robiłem jabuty, że ona płutno na zarobek. Życie prowadziliśmy sobie dobre za tak trudną pracę. Chłotasz tyle. Wysłuchali Państwo fragmentu pamiętnika chłopskiego przedstawiającego historię migranta, który powrócił z Ameryki. Goszcząca w naszym podkaścian na sosnowska, niestety ze względów zdrowotnych nie mogła dokończyć nagrania dotyczącego dalszej części historii migrantów. Przesłała jednak swoje komentarze w formie pisanej. Za chwilę będą Państwo mogli się z nimi zapoznać. Zapraszamy do dalszego słuchania. Amerykański przemysł przełomu XIX i XX wieku potrzebował mężczyzn gotowych do pracy od zaraz. Niekoniecznie z jakimkolwiek kapitałem czy choćby jak Irlandczycy znająłością języka raczej uległych i cierpliwych, przywykłych dochierów.
rarchii i posłuszeństwa w ramach ustalonych uszeregu. Użyteczność tej niewykwalifikowanej siły roboczej była w prost proporcjonalna dostępnia mechanizacji i specjalizacji produkcji. W epocepordyzmu pracy przy taśmie z wąską specjalizacją mechanicznym powtarzaniem wciąż tych samych prostych czynności chłopcy migranci stanowili idealną siłą roboczą. Migrację dostanów zjednoczonych choć najliczniejsze były jednym z wielu strumieni, którymi ludność wypływała z Europy wschodniej do innych regionów. Podobnie jak w przypadku innych rolniczych obszarów Europy celemy migracji stawały się najpierw ośrodki przemysłowe w najbliższej okolicy. Brno, w jeden, Warszawa, wilno, łódź, białystok. Chłopskie migracji do lokalnych ośrodków przemysłowych miały częściej charakter sezonowy. Ten wzórem miał się powtórzyć w dalszych migracjach do zachodnich landów niemieckich i do Francji. W fazie ekspansji kapitalizmu przemysłowego po zakończeniu wojny secycyjnej w 1865 roku a zwłaszcza od lat osiemdziesiątych XIX wieku rząd amerykański wspierał moralnie i instytucjonalnie i migrację robotników. Traktował ją jako środek rozwoju przemysł, który uznał za strategiczny cel polityki wewnętrznej. Ponieważ robotnicy z Europy północno-Zachodniej i Protestantzkiej, których najwyżej ceniono w ówczesnej kulturze amerykańskiej, nie byli już dostępni, wspiera na rekrutacje prowadzono przez prywatną firme "American Immigration Company" w nowych regionach, asi wschodniej oraz Europie wschodniej i południowej. Dostosowanie się do kapitalistycznej logiki życia i pracy było dla chłopów trudne. Praca na gwizdy kfabryczny, na zmiany, także nocą, a nie według wschodu i zachodu słońca i pół roku to jedno wyzwanie. Wachania biznesowych cykli od choscy do bezscytona stępne i w przeciwieństwie do pół roku nieprzewidywalne zjawisko. Brak oparcia w rodzinie i jasny związek między pracą a zarobkami i przetrwanie. W liście do żony Mazowiecki Emigrant Pisał Spitzburka najważniejszego bodaj o środka produkcji żelaza i stali. Na twoich woli zależy, czy chcesz przyjechać tu do Ameryki? Cywolisz, że ja mam na za do kraju wrócić. Jeśli uważa, że chcesz tu do Ameryki przyjechać, to sobie dobrze uważ, że to nie jest tak jak w kraju. Tu puki zdrowie służy, to jest i co jeszcze. Tam to się kartofli nasa działo. Jest co dojadło. Ale tu to jest wtedy bieda gorsa. Na przełomie XIX i XX wieku, około 6,5 miliona ludzi z Europy Środkowo-Wschodniej zdecydowało się na migracją Zamorską. Większość z nich dostanów zjednoczonych. Według Badaczy połowę imigrantów z regionu stanowili Żydzi i polscy chłopi. Europy iczycy ze wschodu migrowali to stanów zjednoczonych. Zwłaszcza od czasu bumu przemysłowego w latach 80-19 wieku. Do momentu wprowadzenia ostrych ograniczeń imigracyjnych, które stanę zjednoczone wprowadziły w 1924 roku. Chłop z tymi granci zostawali najczęściej niewykwalifikowanymi robotnikami przemysłowymi, w chłutnictwie, przemyśle skóżanym i chemicznym oraz wrzeźniach, gdzie panowały jak pisze Karolein-Kolab, upał, wysokie niebezpieczeństwo. Duże szanse na wypadek praca ponad siły wyczerpanie i śmierć. Osiedlali się na ogół w miasteczkach i miastach z przemysłem ciężkim, kopalniami, hutami i fabrykami, w pęsylwani, miszigen, ilinoi, ochaio, niejersji. No i znaczniejsze skupiska ludzności polskiej i pochodzenia polskiego na początku XX wieku istniały w największych przemysłowych miastach amerykańskich, największa w Chicago, ale także w nowym jorku, pisburgu, bufalo, milłoki, Detroit, Cleveland. Pod podcastem dodano link do historycznych map stanów zjednoczonych, więc koniecznie zobaczcie jak wyglądało rozmieszczenie tych społeczności. Wybór wyczerpujących, brudnych, ryzykownych i monotonych prac w przemyśle ciężkim wynikał z niewielkiej umiejętności i ograniczonych szans na amerykańskim rynku pracy. Nastawienia na natychmiastowy maksymalny zarobek, ale również z preferenci kulturowych. Jak zwraca uwagę Karoline Golap i naczaj niż włosi o podobnie niskich kwalifikacjach i wiejskim pochodzeniu Polacy, nie kierowali się do przemyśleg kiego tekstylnego lub tytoniowego. Takie zajęcia uważali za kobiece, nie odpowiednie dla mężczyznym. Tymczasem wschodniu europej z cychłopscy i migranci wchodzili jak się wydaje do amerykańskiej hierarchii przemy słowej jako jednostki, bez własnego silnego, instytucjonalnego wsparcia, a raczej dostosowując się do zastanych struktur. Mechanizm rekrutacji był tu, jak w całej przemy słowej ameryce etniczny i w tej dziedzinie głównie działała nieformalna sieć, między nowymi a starymi i migrantami. W fabrykach i chłutak, gdzie poszczególne oddziały wyznaczone były, zgodnie z polityką zarządów, wzdłuż linii etnicznych, słowianie zarabiali mało, a ich zatrudnienie miało niepewny charakter. Współ grało to z niską pozycją słowian w hierarchie raz opracowaną przez racizm, na przełomie wieków bardzo wpływowy i rozwijany na najlepszych amerykańskich uniwersytetach kierunek myślenia. Tylko czarni robotnicy lokowani byli na jeszcze gorszych pozycjach. Jednym z istotnych historii wsi procesu migracyjnych było zasiedlienia tzw. ziem zachodnich w okresie po drugiej wojnie światowej. Najważniejsza zmiana dokonała się w okresie PRL, dziejąsku z migraciami ze wsi do miast i osiódków przemysłowych. Bardzo często ta zmiana wiązała się z awansem, zdobyciem wykształcenia i odciężeniem przyludionych gospodarz na wsi. Migrację te były liczone w milionach i znalazły swoje odwierszynie w popularnych filmach jak sami swojej, gdzie znakomity serial potytułem daleko od szosy. Ostatnim wielkim procesem migracyjnym ze wsi była wielka migracja po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Ja lytach historia ciągle jeszcze się piszę. To był podkaz, wszyscy jesteśmy ze wsi, dziękuję Michał Rausze. Wysłuchali państwo podcastu, wszyscy jesteśmy ze wsi, sto we rzeszenia folkowisko. Redagują katarzy nachodąń i Michał Rausze. Teksty źródłowe czyta Anna Szawiel. Produkcja Maciej Piotrowski. Patroni medialni. Pressie. Pismo folkowe. Nowe obywatel. Magazyn kontakt. I lymount diplomatic. Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu Patrioty z Miutra.
Podcast Summary
Key Points:
Migracje chłopskie z ziem polskich od XIX wieku były odpowiedzią na przeludnienie, głód ziemi, biedę i brak możliwości rozwoju.
Głównymi kierunkami migracji były
Podróż i adaptacja w nowym kraju wiązały się z ogromnymi wyzwaniami
Migracje często miały charakter sezonowy lub tymczasowy, a celem było zarobienie pieniędzy na poprawę bytu lub kupno ziemi w rodzinnej wsi.
W USA polscy chłopi zasilali głównie ciężki przemysł, pracując w niebezpiecznych warunkach jako tania, niewykwalifikowana siła robocza.
Summary:
Podkast omawia historyczne migracje ludności wiejskiej z ziem polskich, począwszy od XIX wieku. Były one stałym elementem życia chłopów, spowodowanym czynnikami ekonomicznymi: przeludnieniem, głodem ziemi, biedą i brakiem perspektyw. Początkowo migrowano sezonowo do pobliskich ośrodków przemysłowych (np.
na Ukrainę, Śląsk), a z czasem trwale do Niemiec, Francji, a zwłaszcza za ocean – do Stanów Zjednoczonych, Kanady i Brazylii. Przed I wojną światową w samych Stanach przebywało około 4 milionów polskich migrantów, głównie chłopów. Podróż i adaptacja wiązały się z ogromnymi trudnościami: barierami językowymi, lękiem przed nieznanym, wyzyskiem i ciężką pracą w przemyśle.
Migracje często miały charakter tymczasowy – celem było zarobienie pieniędzy na kupno ziemi lub poprawę bytu w rodzinnej wsi. W nowym kraju polscy chłopi zasilali przede wszystkim ciężki przemysł, pracując w niebezpiecznych warunkach jako niewykwalifikowana siła robocza, co wynikało z ich ograniczonych umiejętności i kulturowych preferencji dotyczących "męskich" zawodów.
FAQs
Migracje były spowodowane głodem ziemi, przeludnieniem, biedą, brakiem możliwości zatrudnienia w przemyśle oraz zacofaniem technologicznym.
Migrowano początkowo na Ukrainę, później do Niemiec, Francji, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Brazylii, a także do Czech, Słowacji i na Górny Śląsk.
Podróż statkiem była trudna, wiązała się z chorobą morską, wysokimi kosztami i strachem przed oceanem. Migranci radzili zabierać wódkę, cukier lub śledzie, by przetrwać chorobę morską.
Na Ellis Island przechodzili kontrolę zdrowotną, podawali dane osobowe, cel podróży i musieli wykazać się umiejętnością czytania i pisania od 1917 roku.
Pracowali głównie jako niewykwalifikowani robotnicy w przemyśle ciężkim: hutnictwie, kopalniach, fabrykach, często w trudnych i niebezpiecznych warunkach.
Wracali, by kupić ziemię w rodzinnej wsi, założyć gospodarstwo lub po prostu z tęsknoty za rodziną, gdy zarobili wystarczająco dużo pieniędzy.
Chat with AI
Loading...
Pro features
Go deeper with this episode
Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.