Pod koniec lat 80. Polska znalazła się w głębokim kryzysie gospodarczym i społecznym. Ekipa gen. Wojciecha Jaruzelskiego, pod presją strajków i zachodnich kredytów warunkowanych dialogiem, zdecydowała się na negocjacje z umiarkowaną opozycją skupioną wokół Lecha Wałęsy. Kluczowym punktem spornym była ponowna legalizacja „Solidarności”, na którą władze zgodziły się po przegranej debacie telewizyjnej Alfreda Miodowicza z Wałęsą. Głównym celem strony rządowej podczas obrad Okrągłego Stołu (luty-kwiecień 1989) było stworzenie nowej struktury władzy z bardzo silnym urzędem prezydenta, przeznaczonym dla Jaruzelskiego, co miało zabezpieczyć ich wpływy. Przełom w tajnych rozmowach w Magdalence nastąpił, gdy Aleksander Kwaśniewski zaproponował stronie solidarnościowej całkowicie demokratyczne wybory do reaktywowanego Senatu w zamian za zgodę na szerokie kompetencje prezydenta. Ostateczne porozumienie ustaliło, że PZPR i jej sojusznicy zagwarantują sobie 65% miejsc w Sejmie, natomiast wybory do Senatu będą całkowicie wolne. Był to kompromis, który zapoczątkował proces pokojowej transformacji ustrojowej, choć radykalna opozycja nie brała w nim udziału, uznając go za ugodę z reżimem.
Czym było krągły stół? Czy w Ktargowicą, czy raczej z mową Elite, z Piskiem, generała kiszczaka jego agentów, a może czymś zupełnie innym? Pokojowym przekazaniem władzy przez generałów Polakom. O tym w dzisiejszym programie do tego historii. Serdecznie zapraszam. [MUZYKA] W końcu le do 80. Polska była krajem zbankrutowany. Situacja gospodarcza była dramatyczna, arządzący Polską generał Jaruzelski przyczuwał, że nadciąga kolejna fala niezadowolenia społecznego. On znał te fale, bo wiedział kilku jego poprzedników padło i w ofiarom, zresztą samu czestniczu z Piskach i w obaleniu Gomułki i później w pozbyciu się gierka. Zdawał sobie zatem sprawę w końcu le do 80. grunt pali mu się podnogany. A władzy generał Jaruzelski nie chciał oddawać. Ponieważ w Moskwie drugie połowiela do 80. rządził już Michail Gorbaczoł, który zachęcał do eksperymentów ustrojowych. Jaruzelski podpływiam swoich doradców, dorzedł do przekonania, że trzeba w jakiejś formie przeprowadzić rodzaj maskarady na użyteg zachodu, który domagał się w rozpoczęcia dialogu z opozycją, warunkując rozpoczęcie tego dialogu udzielenie kredytów zbankrutowanej Polsce. Jaruzelski najpierw próba urządzić tą maskaradę z udziałem episkopatu nakłaniając biskupów do tego, żeby wyłonili jakąś grupę świeckich, która byłaby uwiarygadniana przez kościół i z pomocą, której byłoby się odegrać jakieś pozory negocjacje. Ale to się okazało, to się skończyło fiaskiem, ponieważ choć prymaz, óżczysty prymaz Polski, kardyna Józew Glem był skłonny w jakiejś formie taką operację wesprzeć, sprzeciwu się temu papież Jan Paweł II. I w tym momencie generował Jaruzelski, nie miał już zasadniczo wybor, mógł albo trwać dalej w dotychczasowej polityce, braku jakichkolwiek ustęp dwobec opozycji, skupionej głównie w solidarności i uznającej przywództwo lecha Wałęsy, albo też z tym Wałęsą zacząć jakieś rozmowy, do czego ustale namawiany przez różnych polityków państw zachodni. Jaruzelski bardzo długo nie chciał się zgodzić na rozmowie z Wałęsą, dlatego że zdawał się sprawę, że cała powiedziałbym koncepcja stanu wojennego, który wprowadził w '81 roku, była skierowana przeciwko solidarności, przeciwko Wałęsie, który tą solidarność symbolizował. W związku z tym dopiero dwie fale strajków w '88 roku, w których pojawiło się hasło ponownej legalizacji solidarności, skłoniły Jaruzelskiego do zmiany zdania. Ale to zmiana zdania nie oznaczała jeszcze zgodę na legalizację solidarności. Tak naprawdę kiedy '38 roku, za zgodą Jaruzelskiego się na polecenie Jaruzelskiego, jego prawa ręka, minister spraw wewnętrznych generał Kiszczak spotkał się po raz pierwszy od stanu wojennego. Z lechem Wałęsą to było to słynne spotkanie, w Wielnie M.S.W. przy ulicy zawrad w Warszawie. Kiszczak miał jedno zadanie. Przekonać Wałęsę, że nadchodzi czas jego powrotu na scenę polityczną, ale nie pod silnym solidarności. Oferta władz zakładała, że Wałęsa z grupą swoich ówczesnych doradców, pracowników zalegalizuje, wystąpi z wnioskiem o legalizacjach ich sześciańskich, związków zawodowych albo nawet parti chadeckiej, ale na pewno nie solidarności. Tym razem Wałęsa i jego doradcy domagali się legalizacji solidarności jako warunków stępnego przed w ogóle jakimkolwiek poważnymi negocjacjami, które miały się odpiedź właśnie przy okrągłym stole. Ale po prostu że może nie ma wolności do Solidarności. Ten opór Jaruzelskiego przełamała dopiero słynna debata telewizyjna Alfreda Miodowicza Lidera op. ZZZ z Lechem Wałęsą. Wydarzenie, którego zresztą Jaruzelski się bardzo obawiał, na które się ostatecznie zgodził wierząc, że Miodowic pokona w tej debacie Wałęsę stało się dokładnie odwrotnie. Błędy popełnione przez Miodowicza w trakcie tej debaty, ale przede wszystkim na stroje społeczne były wtedy po stronie Wałęszy, po stronie Solidarności. Wówczas Jaruzelski jego najbliżsisku pracownicy uznał, że nie ma już czasu na jakiekolwiek inne rozwiązania, jak sam powiedział, używając takiego wojskowego żargonu, musimy się wycofać z okopów, które są nie do utrzymania na inne, wcześniej upatrzone z góry linie obrony i bronić dalej oczywiście systemu realnego socjalizmu, który dawał Jaruzelskiego monopol na władze. Pan członek, KC mógł sobie pozwolić na spotkanie, o której ja prosiłem 7 lat. Ten system w Starynoski końcówka jest nie do utrzymania. Po reaku pluralizmu idziemy, i gdzie tu? Ja brak jak nazwało. I gdzie cię piechotą, będzie krok po kroku, piechotą, a tu samochodamy świat, idzie. Ja będzie się tak śli, to będziemy je nim efekty za 23 lat. Ale wsiądziemy do tego samochodu, wsiądziemy. Ale możemy się zawsze porozumiać, a pan w każdym wstąpił na kolonach do pana. Ale nie chcę, ja chcę być sobą. I tak samo mówi, że nasi ludzie chcemy być sobą, w sensie z walentcą, ale sobą chce być młodzież sobą, dajmy jej te prawo. Czybym to wywalcimy? Czy się panu podobać się nie się podoba, to nie bo to są wyzwania epoki, której żyjemy. Tylko, że ocenią nas za to, że straciliśmy czasu długo, że wystawiamy się na pośmiwisko, że nie potrafimy się doganać. To, za to, to są straty, które nie potrzebnie ponosimy. Dlatego jak najszybciej trzeba do tego dostąpić. Ale jeśli pan będzie tylko uważa, że pan ma monopol, a ja nie mam prawa, no to proszę pana, nie ma szans na dobra. Panie Wałęsa. I tak go to w styczniu '89 roku kierownictwo PZP'ers pełniło warunek stawiany przez kilka miesięcy przez Wałęsę. A mianowicie wyraziło zgodę na to, że solidarność zostanie ponownie zalegalizowana. I to właśnie otworzyło drogę do obra do krągłego stołu, które zaczęły się w lutym '89 roku. Obrady o krągłego stołu są często postrzegane przede wszystkim przez pryzmat tajnych rozmów w Magdalencę. Rzeczywiście, obra do krągłego stołu miały dwa wymiary. Ten jadny toczony dzisiejszym pałacu prezydentskim, to jest władem pałacu na miestnikowskim, przy krakowskim przedmieściu w Warszawie. I tam rzeczywiście w zespołach, pod zespołach negocjowało ponad 400 ludzi z obu stron ze strony obozu władzy i części opozycji. Bo podkreśmy, że w operacji o krągłego stołu wzięła tylko ta część opozycji, która uznawała przywództwo Wałęsę, a więc ta część opozycji, która nazwali byś mu miarkowaną, która uważała, że to jest jedyny sposób na zmiany sytuacji w Polsce, z rozmowy z władzami. Radykalna część opozycji reprezentowana przez solidarność, walczącą przez konfererację Polski nie podleły jeszcze przez całej szereg innych organizacji. W obradach o krągłego stołu nie wzięła udziału, ban ich do nich, nie zaproszono ani oni też nie chcieli. Oni uważali, że trzeba dążyć do strajku generalnego i znuszenia komunistów do oddania władzy w formie całkowicie demokratycznych wyborów. Tyle tylko, że po parcie dla radykalnej opozycji, po parcie społeczne było wtedy bardzo niewielkie. Byli ta wcyk, którzy twierdziwi, że nie trzeba rozmawiać, takim był na przykład Kornel Monawiecki, który twierdził, że nawet jeżeli będzie to dłużej trwało, to ten komunizm i tak się przewróci, prawda najwyższe czamu, dokopać, a w żadny padkło niczym nie rozmawiać. No myśmy wtedy odpowiadali, że owszem może marzacie, tylko że szkoda tego kraju, żeby się dali męczu, prawda szkoda tej gospodarki, szkoda ludzi, lepiej załatwy to rosomnie, prawda spokojnie i idźmy do przodu, bez awantu, prawda, ale w drodze kolejnych uzgodni. Kiedy w lutym '89 roku zaczynały się obrady okrągłego stołu, celem władz komunistycznych było zbudowanie na nowo ustroju politycznego, w taki sposób, żeby ten człowiek, który rządził do tych czas polskom, mógł nieorządzić dalej. Tym człowiekiem był generał Wojciech Jaruzelski, który był dotąd całą swoją legitymację do sprawowania władzy, czerpał swój funkcji pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego PZPR. Zdawano sobie jednak sprawę w kierowictwie PZPR, a właściwie w otoczeniu Jaruzelskiego to nie było do końca tożsame z kierowictwem PZPR, bo było też tam trochę innych ludzi, niektórzy nawet, jak jeżu Urban, Rzecznik Rządu Jaruzelskiego, nie byli w ogóle członkami partii komunistycznej, oni zdawali sobie sprawę, że partia komunistycznie jest wyjątkowo niepopularna. I ziosku z tym na zapleczu Jaruzelskiego zrodził się pomysł stworzenia nowego centrum władzy, który miał być urząd prezydenta, którego nie było w Polsce od 1952 roku, został zlikwidowany po przyjęciu stalinowskiej konstytucji, zastąpiła go, tak zwana kolegialna głowa państwa czy rada państwa, której przewodniczącym był skąd idą właśnie Jaruzels. I to właściwie nie byłoby problemu, komunistim mieli większość w Sejmie, dominowali tam właśnie w Sejmie, nikt im się nie przeciwstawiał, ponieważ poza PZPR'em w Sejmie byli tylko przedstawiciele tych partii sojuszniczych, czyli ZDZ, zjednoczonego stroniestwa ludowego i stroniestwa demokratycznego, nie byłoby właśnie problemu, żeby zmienić konstytucję i powołać właśnie urząd prezydenta, dać władze Jaruzelskiego.
z kim, jaką by chciał. Rzecz w tym, że to niełoby wiarygodne ani dla opozycji, ani dla kościoła, na którego poparciu bardzo władzą zależało, ani dla co najważniejsze zachodu, który chciał rzeczywiście jakiś realny zmiać. Z związku z tym chodziło o to, żeby przy okrągłym stole opozycja zgodziła się właśnie na ustanowienie urzędu prezydenta, a przy okazji chodziło o to, żeby zgodziła się także na różne niepopularne posunięcia gospodarcze, które naprawiłyby sytuację kryzysowy. No ale oczywiście władze ekipa Jaruzelskiego zdawała sobie sprawę, że nic za darm, coś trzeba tej opozycji dać. No, dano jej już obietnicy legalizacji solidarności, ale to było za mało. W związku z tym wymyślono, że obok istniejącego już sejmu zostanie reaktywowana, podobnie jak użąp prezydenta, druga isba parlamentu Senat, która istniała przed wojną, ale której po wojnie już nie odbudowano. I ten Senat miał być miejscem, gdzie opozycja miała mieć przydzieloną dużą ilość miejsc. Pierwotny pomysł władz był taki, że z góry, przy okrągłym stole zostanie określony podział mandatów. W sejmie, który miał być najważniejsze oczywiście w zdecydowaną większość mieli mieć PZP i sojusznicy, natomiast w Senacie zakładano, że większość może mieć opozycja, ale to i tak nie będzie miało znaczenie o ten Senat ustrojowo miał mieć dużo mniejsze kompetencje niż szej. I ten najważniejsze właśnie kwestie dotyczące podziału mandatów z sposobu wybierania parlamentu, ale także tego, jakie kompetencje będzie miał prezydent, były przedmiotem tych najbardziej połównych rozmów, które toczono w ośrodku MS-2 pod warszawskiej Magdalence. Ta oznaczę to się już spotykać przed formalnym rozpoczęciem obra do krągłego stołu, wy wrześciu 88 roku. I później w trakcie obra do krągłego stołu, które trwały od lutego do kwietnia 89 roku, także te najtrudniejsze sprawy, które wynikały w trakcie tych oficjalnych obrał toczonych w Warszawie, były rozstrzygane w Magdalence, gdzie spotykały się delegacje kilkunastosobowe obu stron. Ze strony PZP, obozu władzy, w szefem tej delegacji był generał kiszczak, a więc minister spraw wewnętrz, tych obog niego istotno rolę odgrywali tacy ludzie jak sekretarz Kacestańsław Ciosek, członek Bura Politycznego Profesor Janusz Reikowski, inny sekretarz Kacajak-Dula, to był ten trzon delegacji obozu władzy, natomiast po drugiej stronie, no przede wszystkim lechwałęsa jako szef i dwa jego wówczas najbliżsi współpracownica, więc Tadeusz Mazowiecki bronisła w Gerenek. Dopiero później w końcowej fazie rozmów w Magdalence pojawili się jacek Kuron i Adam Michnik, więc nie jest tak, że oni tu byli jakimiś wielkim architektami. Nie, oni tak naprawdę pojawili się dopiero pod koniec, ponieważ wcześniej byli postrzegani przez kiszczaka Jaruzelskiego, jako ci najwięksi radykałowej, tak naprawdę długo nie chciano się zgodzić na ich obecność zarówno przy okrągłym stoliach i tym bardziej w tych połównych rozmowach w Magdalency. Obok tego oczywiście w postroje solidarności było też szereg działaczy ważnych, jakby dla solidarności regionalnej z Krakowa Mieczysław Giel zwrot sławia władysław Frasyń, w najoczejście reprezentującym w jakimś zakresie region gdańskich lehka czyńskich. O czym rozmawianą w Magdalency? Przede wszystkim o tym co opozycja może dostaj w zamian za zgody na tego superprezydenta, który wedle pierwotnych pomysłów po bozu władzy miały być wybrany na 7 lat i właściwie miałyby kompetencje absolutnie nieograńczony. No i oczywiście strona pozycyjna zdawała sobie sprawę, że taki prezydent w istocie, że czy będzie niczym innym jak nowym lepszym zmodernizowanym pierwszym sekretarzem KCPR i absolutnie się na to nie chciała zgodzić. I w pewnym momencie na przełomie lutego i marca właśnie te rozmowy znalazły się w impaście. I żeby przełamać ten impaz, członek delegacji partyjno-rządowej, o którym tu dotąd nie wspomniałem, a który zrobił później oszałamującą karierę, a mylicie Alexander Kwaśnieski, który w tym czasie był ministrem w rządzie Mieczysława Rakońskiego i gołod delegowany właśnie także do rozmów Magdalence. Wysunął jak sam twierdzi samodzielnie bez konsultacji z kimkolwiek taką propozycję do strony solidarnościowej, że on proponuje, żeby wybory do Senatu były całkowicie demokratyczne, żeby z góry nie określać podziału mandatów i czy wtedy, jeśli być strona rządowa się zgodziła na coś takiego, to strona opozycyjna zgodzi się na te szerokie uprawnienia prezydenta. I dało taki moment przełomowy w rozmowach w Magdalence, ponieważ strona opozycyjna zobaczyła w tym szansę na zbudowanie fundamentu demokratycznego w Polsce. Na powołanie poraz pierwszy powojnie ciała o charakterze Izby Parlamentu, które kompetencje konstytucyjne miało mieć ograniczone, ale które miało mieć całkowicie demokratyczną legitymację. I dało być coś absolutnie berspercedensowego w całym bloku komunistycznym, i tego się strona solidarnościowa uczepiła. Po stronie obozu władzy nastąpiło pewne zamieszanie, ponieważ okazało, że na propozycja nie została wcześniej szerzej zaakceptowana, pojawiły się kontrowersję, czy to nie jest zbyt ryzykowne, ale ostatecznie generał Jaruzelski, który ciągle wierzył, że nawet w demokratycznych wyborach obysłładzy może całkiem sporo uzyskać, zgodził się na to. I w ten sposób dopięto tej, w tej najstotniejszych sprawie Targu, a więc zgodzono się na tego prezydenta o bardzo szerokich uprawnieniach, w zamian za całkowicie demokratyczne wybory do Senatu. Szecz została chyba planowym przeciekiem, przez ówczesnego ministra urbana przekazana do światowej prasy. Kiedy więc biuropulityczne zebrało się we wtorek, miały już dosyć związań ręce. Miany, wiecie, w całe prasa świadowa trąbiła, że w Polsce będą wolne wybory do Senatu, oraz pierwszy w całym obozie i po iluś tam kilkudziesięciu lat coś takiego się staż. I do tego już doszła znacznie prostsza do ustalenia reguła dotycząca podziału mandatów w Sejwiot. Przyjęto, że PZP jej sojusznicy, w tym Sejmie, które miały być wybrany wkrótce po obradach okrągłego stą, PZP jej sojusznicy będą mieli 65% mandatów. Natomiast wbrew temu, co się często mówi, nie oznaczało to, że te 35% pozostałych mandatów zostało zagwarantowane dla opozycji. Nie, o te 35% miała się toczyć swobodna gra, między tymi, którzy byli po prostu bezpartej. W Polsce wówczas istniały trzy legalne partie polityczne. PZP jej te dwa stronieństwa sojusznicze ZLSD, ale było bardzo wielu ludzi w Polsce, którzy byli gorącymi zwolennikami w PRL-u władzy komunistycznej, ale nie byli w żadnej z tych partii. To właśnie oni mieli prawo też walczyć o mandaty z tej puli 35%. I walczyli ich symbolem, stał się, oni byli złośliwie przez opozycję nazywani bezpartejnymi bolszewikami i ich symbolem był Jerzy Urban, który właśnie jeden z najbliższych współpracowników Jaruzelskiego nie był w ogóle członkiem PZP, i on właśnie później kilka miesięcy po okrągłym stole walczył o mandat w okręgu Warszawaśród mieście. Właśnie z tej puli dla bezpartejnych oczywiście tego mandatu nie zdobył, ale kiedy dopinano tego targu, w Magdalence, nikt oczywiście nie zakładał, że wyniki wyborów czerwcowych będą tak katastrofalny charakter, jak to miało miejsce czwartego czerwca. I teraz naszego punktu widzenia dopuszczalny jest, co już zładzą, na takim oto gruncie, że zostanie uruchomiony proces tworzenia instytucji demokratycznych, taki proces, w którym będzie mógł zióźć udział każdy obywatel, dodyć do więc stowa życzeń samorządów lokalnych wszelkiego typu samorządów, dodyć to prawa, które to umożliwia i niezawisłych sądów. Dotyczy to uspowietrznienia środków masowego przekazu. I w ramach tego wydaje nam się, kiedy ten proces ma być uruchomiony i będzie uruchomiony, możliwe jest taki kontrakt wyborczy, który zabezpieczy większość koalicji rządzowicy i to się nazywanie konfrontacyjne wybory. Ale w ramach takiego kontraktu, w którym oczywiście jest miejsce na tożsamość i podmiotowość opozycji, więc tak solidarności jadinnego rodzaju ugrupowa. Zatem istota kontraktu okonkłego stą to właśnie zaakceptowanie przez opozycję, tą część opozycji, która była przy okrągłym stole i kościół, którego przedstawiciele odgrywali tam rolę mediatora i rodzaj notariusza, oni formalnie byli obserwatorami, obradale w tych najtrudniejszych momentach tacy ludzie, jak zwłaszcza ksiądz, za później bisku Baloizy Orszulik odgrywali rolę mediatorów pośredników, pojawił się tam też arcybiskup Tadeusz Gotzłowski, mówię to oczywiście o rozmowach w Magdalence. Obecność przedstawicieli kościoła ma charakter szczególny. Chcieliśmy się z uwaga jako synowie tej ziemi, albo nocześnie jako przedstawicieli kościoła, który od tysiące lat towarzyszy temu narodowego. Wydaje się, że dzisiejsza praca zatroskanie od osprawy.
Wypowiedzi pełne niepokoju. Nie były wypowiedziami na nie, a by powiedziami na ta dla najlepszych rozwiązanów. Życzę wam, do z panowie, żeby autorytyczne zapostanie opolskiej i sprawy albo nacześnie realizm, który musicie dostrzejać. Najdorzy jak wychście, rok jak teoretyczne, to reletyczny język. Kierowali się na założeniami, a nie uznanie aritz autymcznego realizmu, który towarzyszy z współczesnej Polsce. Żebyście u mnie nie znaleźć najlepsze rozwiązaną, najgorsze z niszże, ta nasz uliczy z ciepłieracją. Zresztą skąd my w ogóle wiemy, warto o tym powiedzieć o tym, co się działo w Magdaleneńcy? Znamy zapisy tych rozmów z dwóch podstawowych źródeł. To nie są stenogramy oczywiście. Natomiast bardzo szczegółowe zapiski z jednej strony prowadził właśnie wspomniany ks. Aloizy Ološułik, a z drugiej strony sekretarz Kisztaka, Major Krzysztof Dubiński. I te ich notatki zostały już dawno opublikowane i można je porównywać. I oczywiście one co do zdania każdego nie są identyczne, one się różnią w szczegółach, natomiast kolejne zapisy, jeśli się je czyta równolegle z kolejnych spotkań, pokazują właśnie taki kierunek negocjacjacji, jak przed chwilą go państwu opisały. I to je oczywiście uwiarygadnia. Czy to znaczy, że w Magdalenece, czy gdzie indzie nie było innych rozmów, o których nic nie wiemy, tak, oczywiście było. Natomiast, czy to znaczy, że w Magdalenece dobito jakiegoś targu dotyczącego nowego podziału władzy, tu oczywiście bardzo często podnoszona jest sprawa przeszłości agenturalnej Lecha Wałęsa, a także niektórych innych ludzi, którzy byli obecni w Magdalenece, czy szerzej, przy okrągłym stole, którzy widzicie w przeszłości w różnym okresie mieli etap współpracy z komunistycznymi służbami specjalnych. Ale czy to znaczy, że oni w 1989 roku byli czynnymi agentami służb specjalnych? Nie, na to dowodów nie ma. Poza zupełnie marginalnymi postaciami tak naprawdę władze, czerpały wiedzę o tym, co się dzieje po stronie opozycyjnie, głównie przy pomocy inwigilacji o charakterze pod słuchów. To było na dużą skalę stosowane z rzeczą z podszczego strona opozycyjna sobie w dużym stopniu, zdawała sprawę i na różne sposoby, prowadowała temu przeciwdziałe. Jeśli się patrze z dzisiejszej perspektywy na bilans okrągłego stą, to bardzo wyraźnie widać, że mamy tutaj do czynienia zbyt dużą ilością emocji i mamy tak naprawdę do czynienia z dwoma legendami okrągłego stą. Czy z dwóch nie lata dominowała legendę biała okrągłego stą, która była uporczywie lansowana, czy przez późniejszego prezydenta Aleksandra Kwaśniskiego, czy przez redakcję gazety wyborczej, legenda, która głośiła, że o to przy okrągłym stole generałowie zrozumiejąc, że już nie są w stanie dalej rządzić polską, oddali można powiedzieć na strebrnej tacy władze opozycji. Z kolei czarna legenda upowszechniona, zwłaszcza środowiska, heradykalnej prawicy, powiada, że to kiszczak zaprosił tam swoich agentów i różnych pożytecznych idiotów, no i właśnie zamiem za gwarancję bezpieczeństwa różnego rodzaju przywileje, zagwarantował sobie spokojną starość on i przywileje dla ludzi komunistycznej nomenklatury. Ale proszę zwrócić uwagę, że obie te legendy mają wspólnym janownik, a on cię zakładają pojęcie przekazania władzy. Rzeczywistości przy okrągłym stole i w Magdalence nie było absolutnie mowy o przekazywaniu władzy, i obie strony zakładały, że wdającej się przewidzieć przeszłości, a mówiąc tu o choryzącie lat 1983, w przypadku prezydenta, którym jak ustaloną miały być wybieżany na 6 lat, a więc od '89 do '95, tak naprawdę było jasne, że polską dali będzie rządził Jaruzelski. To dla obu stron nie ulegało wątpliwościującie, którym kończyły się obrady okrągłego stołu. Zatem mówienie o tym, że tam się zagwarantowano jakieś złote spadochrony, jakaś gwarancja bezpieczeństwa jest kompletnym nieporozumieniem. Nie, rzeczywistości dokonano operacji w ramach, której opozycja liczyła, że po pierwsze zostanie zalegalizowana, przede wszystkim solidarność, ale także znajdzie się w parlamencie i będzie mogła patrzeć władzy na ręce, a władza liczyła, że tą operację okrągło stołową zachód kupi jako ten właściwy początek transformacji ustrojowej w Polsce, i w konsekwencji tego, w konsekwencji tego uda się uzyskać te kredyty, na którym władzą bardzo zależało. Krzęty przeciw amerykańskie, zachodnienie niemieckie, froncuskie, brytyjskie, bo Polska gospodarka była w stanie dramatycznie. W obu tych legendach jest oczywiście ziarnoprawty. Natomiast jako całość są kompletnie fałszywe, bo przekazywania władzy nie było. Co za tym się działo? Po pierwsze chodziło o zbudowanie tego nowego centrum władzy wokół generała Jaruzelskiego, co jak wiemy się nie udało. Kolejne wydarzenia przykreślić wchodzi Jaruzelski został prezydentem, to tak naprawdę jego rola polityczna po lipcu 1989 roku, kiedy to nastąpiło, kurczyła się z każdym miesiącem zwłaszcza od momentu, kiedy żąd Mazowieckiego zaczął coraz odważniej podejmować różne decyzje, a to nastąpiło w roku 1990. I powtóre, w moim przekonaniu, okrągły stół miał to ten wymiar szalenie istotny, który ma charakter ekonomiczny, on jest często w dzieśwcień, uważany za nieistotny, a który miał tak naprawdę ogromne znaczenie dla sytuacji gospodarczej w roku 1989. Dlaczego? Bo w cienił tych ustaleń dotyczących systemu politycznego, o których ja to cały czas mówiłem, w rzeczywistości rozmawiano też bardzo dużo sytuacji gospodarczej i tutaj rozmawiano sposób kompletnie nierealistyczny. Zanim lesz, jak walcerowić wyrzucił okrągło stołowe ustalenia sferze gospodarki do kosza, wprowadzono w życie najważniejsze ustalenie, dotyczące tak zwanej indexacji płac. Polegało to na tym, że ponieważ była już spora inflacja, strona solidarnościowa, ale także związkowcy z opę z Z tu, gdzie ogólnopolskiego porozumienia związków zawdorych, którzy też byli przy okrągłym stole i przedstawiciele także byli w Magdalence, cały czas podnosili, że trzeba ludziom rekompensować z rozcenną, automatycznym z roztem płac. Mychaisy indexacji polegał w ten oto sposób, że jeżeli ceny w miesiącu maju wzrosło określono, ilość to o tyle też miałem nastąpić podwyżki płac w czerwcu, żeby zrekompensować te majowe podwyżki cen. To wistocie czy uruchomiło mechanizm na kręcania inflacji i sprawiło, że ta inflacja w roku 1989 zamieniła się w hyperinflację i w skali całego roku 1989 przekroczyła 600%. Istancie właśnie wzięła drastyczność planu balkerowicza, który pro autu inflacje zawsze lkącene zdusić, ponieważ ona została rozkręcona najpierw przez oczywiście różne błędy w polityce gospodarczyla do 80. Ale później z wielokrotniona właśnie przez ekonomiczne ustalenie okrągłego stołu, który były kompletnie oderwane od rzeczywistości budowania gospodarki rynkowej i racjonalnej gospodarnej. Jest ten wymiar okrągłego stołu, jest też często pomijany i zapomina na wartoń pamiętać. No ale powiedziałe m.o legendach, że okrągły stół to tak naprawdę ma tą czarno legendę biału legendę, ale wiemy doskonale, że każdej legendzie jest jarno-prawdy. A więc jaki jest jarno-prawdy w tej czarnej legendzie? No prawda jest, że wielu ludzi przy okrągłym stole zadzierzygneło bięzy przyjaźni, zaczęło się poznało się przy okrągłym stole i później to znajomość rzutowała na polską politykę, na polskie życie publiczne przez długie lata i z tych wszystkich znajomości, które w Magdalence zostały zawarte, nie wiem, jak jedna moja najbardziej daleko idące konsekwencje, to była znajomość, a może nawet i przyjaźni między właśnie Aleksanderem Kwaśnieskim a z drugiej strony Adamem Miśnikiem. Dlatego, że to Adam Miśnik odegrał bardzo istokno rolę w lansowaniu 1989-1990. Kwaśnieskiego jako tego liberalnego komunisty. A później jakby u wiary gadnianiu formacji postkomunistycznej, czyli socjal demokracji Rzeczpospolitej Polskiej jako wiarogodnego, rzetelnego uczestnika sceny politycznej, który się oddział odciął od komunistycznej przeszłości. I można powiedzieć, że ten Aliast V cały lata 90 i w tym sensie rzeczywiście to, co się wydarzyło przy okrągłym stole czy konkretnie w Magdalence rzutowało na rzeczywistość polityczną Polski lat 90. A nie kiedy także i lat późniejszych. Ale czy to znaczy rzeczywiście, że to przy okrągłym stole zdecydowano o tym, że Polsce nie było dekomunizacji, że lustracja się wydarzyła wiele lat później nie. Tak naprawdę okrągły stół jest oskarżany o różne błędy za niechania późniejszych rządów, to wieckiego, bieleckiego, także Olszewskiego, suchodzkiej, a w 1993 roku Polacy wybrali w demokratycznych wyborach obóz postkomunistyczny po raz kolejny do władzy. A zatem zadecydowali o tym, że tak naprawdę ludzie, którzy przy okrągłym stole reprezentowali obóz władzy znowu do niej wrócili. Oczywiście już nie generał Jaruzelski, nie generał Kiszczak, ale Alexander Kwaśnieski czy Leszek Miller. Ci ludzie wrócili do władzy zgodnie z wolą Polaków, zaledwie cztery, nieco ponad cztery lata po obrachu.
w radach okrągłego stołu. O tym zawsze trzeba pamiętać kiedy się mówi o okrągłym stole jako o spisku elit. No właśnie. Czy był to spisek elit? No w jakim sensie tak? No bo jeżeli zobaczymy, że przy okrągłym stole mieliśmy trzech późniejszych prezydentów, a więc lecha Wałęsę Aleksandra Kwaśnieskiego i Lecha Kaczyńskiego, to można mówić, że tam się spotkały elit. Ale czy one rzeczywiście zawiązały spisek? Spisek na rzecz czego utrzymania się przywłady, ale przecież te trzy postacie, które wymieniłem, prowadziły kompletnie inną politykę różniły się od siebie. Przecież to Wałęsa walczył w 1995 roku z Kwaśnieskim o prezydenturę, alechka czyński wiele lat później krytykując jednego i drugiego także sięgnął po urząd prezydenta. Podsumowując zatem w moim przekonaniu nie da się, nie da się mówić w sposób odpowiedzialny o okrągłym stole czy Magdalencę jako o spisku targowicy czy zdradzie. Natomiast oczywiście nie można też oni mówić jako o sposobie napokojowe przekazanie władzy przez komunistów, bo tak naprawdę okrągłym stół zaletwie ten proces zapoczątkował. I wcale te wydarzenia nie musiały przebiegać w taki oto sposób, jak to nastąpiło, gdyby nie wynik wyborów czerwcowych '89 roku generał Jaruzelski hipotetycznie, gdyby nie zmiany wokół Polski jesień ludów generał Jaruzelski, by by rządzić Polską do roku '95, co najmniej, a być może nawet dłużej dlatego, że przyjęte przy okrągłym stole ustalenia do wyjątce u rzędu prezydenta przewidywali, że może być ta sama osoba wybrana na dwie prześcioletnie kadencje, a zatem być może nawet przekmić najbardziej optymistycznym scenariusz Jaruzelski, mógłby rządzić Polską do 2001 roku, co jak wiemy nie miało miejsca. Podsułowując proszę państwa na okrągłym stół na Magdalenkę powinniśmy pompona 30 latach patrzeć spokojnie, ostrożnie z dystansem bez emocji. Natomiast oczywiście jako na bardzo ważne wydarzenie na ten moment, tą godzinę zero na rodzin trzeciej rzędz po spolitej, ale stałą pewnością nie na wydarzenie, które kryje za sobą jakieś straszliwe tajemnice. Za dużo tu było w przyszłości emocji gry politycznej za mało chłodnego spojrzenia, do którego państwa będę w tych programach zachęcał. Za dziś bardzo dziękuję za uwagę. Serdecznie zapraszam na kolejny program z cyklu "Dudego Histori". No i oczywiście liczę na wsparcie państwa strony tego programu. Dziękuję bardzo. [muzyka]
Podcast Summary
Key Points:
Okrągły Stół był wynikiem kryzysu gospodarczego i społecznego w PRL pod koniec lat 80., który zmusił ekipę gen. Jaruzelskiego do szukania porozumienia z częścią opozycji.
Kluczowym warunkiem rozpoczęcia negocjacji była ponowna legalizacja „Solidarności”, do której władze ostatecznie zgodziły się po przegranej debacie telewizyjnej Miodowicz-Wałęsa i falach strajków.
Głównym celem władz komunistycznych przy Okrągłym Stole było stworzenie nowej struktury władzy z silnym prezydentem (dla Jaruzelskiego), zachowującej ich kontrolę, w zamian za ograniczone ustępstwa wobec opozycji.
Przełomem w tajnych negocjacjach w Magdalence była propozycja Aleksandra Kwaśniewskiego: całkowicie demokratyczne wybory do reaktywowanego Senatu w zamian za zgodę opozycji na szerokie uprawnienia prezydenta.
Ostateczne porozumienie gwarantowało PZPR i sojusznikom 65% miejsc w Sejmie, wolne wybory do Senatu oraz urząd prezydenta, co zapoczątkowało proces pokojowej transformacji ustrojowej.
Summary:
Pod koniec lat 80. Polska znalazła się w głębokim kryzysie gospodarczym i społecznym. Ekipa gen.
Wojciecha Jaruzelskiego, pod presją strajków i zachodnich kredytów warunkowanych dialogiem, zdecydowała się na negocjacje z umiarkowaną opozycją skupioną wokół Lecha Wałęsy. Kluczowym punktem spornym była ponowna legalizacja „Solidarności”, na którą władze zgodziły się po przegranej debacie telewizyjnej Alfreda Miodowicza z Wałęsą. Głównym celem strony rządowej podczas obrad Okrągłego Stołu (luty-kwiecień 1989) było stworzenie nowej struktury władzy z bardzo silnym urzędem prezydenta, przeznaczonym dla Jaruzelskiego, co miało zabezpieczyć ich wpływy.
Przełom w tajnych rozmowach w Magdalence nastąpił, gdy Aleksander Kwaśniewski zaproponował stronie solidarnościowej całkowicie demokratyczne wybory do reaktywowanego Senatu w zamian za zgodę na szerokie kompetencje prezydenta. Ostateczne porozumienie ustaliło, że PZPR i jej sojusznicy zagwarantują sobie 65% miejsc w Sejmie, natomiast wybory do Senatu będą całkowicie wolne. Był to kompromis, który zapoczątkował proces pokojowej transformacji ustrojowej, choć radykalna opozycja nie brała w nim udziału, uznając go za ugodę z reżimem.
FAQs
Okrągły Stół to seria negocjacji w 1989 roku między władzami komunistycznymi a częścią opozycji, które doprowadziły do pokojowego przekazania władzy i zapoczątkowały przemiany demokratyczne w Polsce.
Władze komunistyczne dążyły do zachowania kontroli poprzez utworzenie urzędu prezydenta z szerokimi uprawnieniami dla Wojciecha Jaruzelskiego oraz przeprowadzenie reform gospodarczych, jednocześnie tworząc pozory demokratyzacji dla Zachodu.
Bezpośrednią przyczyną były strajki w 1988 roku i presja Zachodu, który warunkował pomoc gospodarczą dialogiem z opozycją. Kluczowa była też przegrana debata telewizyjna Alfreda Miodowicza z Lechem Wałęsą, która osłabiła pozycję władz.
Rozmowy w Magdalence były tajnymi negocjacjami, gdzie uzgodniono kluczowe kwestie, takie jak demokratyczne wybory do Senatu w zamian za szerokie uprawnienia prezydenta, co przełamało impas w oficjalnych obradach.
Uzgodniono, że 65% mandatów w Sejmie będzie zarezerwowanych dla PZPR i sojuszników, a 35% dla bezpartyjnych, w tym opozycji. Wybory do Senatu miały być w pełni demokratyczne, co było przełomowym ustępstwem władz.
Radykalna opozycja, jak Solidarność Walcząca, odrzucała rozmowy z władzami, uważając je za zdradę. Domagała się strajku generalnego i całkowicie wolnych wyborów, ale miała wówczas niewielkie poparcie społeczne.
Chat with AI
Loading...
Pro features
Go deeper with this episode
Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.