Pierwszy odcinek podcastu „Wszyscy jesteśmy ze wsi” analizuje pracę na wsi jako kluczowy element kultury ludowej oraz jej przemiany na przestrzeni stuleci. Punktem wyjścia są pamiętniki chłopów z 1933 roku, ukazujące skrajną biedę, ciężar pracy fizycznej oraz brak dostępu do dóbr kultury, co ilustruje cytat o „karmieniu duszy”. Rozmowa z dr Aleksandrą Bilewicz i dr. Mateuszem Piotrowskim podkreśla, że praca na własnej ziemi była fundamentem autonomii i strategią przetrwania chłopskich rodzin, co tłumaczy ich silne przywiązanie do ziemi i opór wobec kolektywizacji. W kulturze szlacheckiej i inteligenckiej ciężka praca fizyczna była często marginalizowana, podczas gdy dla chłopów stanowiła centralną wartość. Współcześnie, w dobie pandemii i kryzysu klimatycznego, rośnie świadomość znaczenia zrównoważonego, lokalnego rolnictwa dla bezpieczeństwa żywnościowego, co zmienia perspektywę postrzegania wsi. Omówiono też trudną sytuację kobiet wiejskich oraz wykorzystanie pracy dzieci, wynikające z rodzinnego modelu gospodarowania. Podkreślono walkę ruchu ludowego o godność pracy chłopskiej i zmianę stosunków społecznych, kontrastującą z uproszczonym, negatywnym stereotypem chłopa jako „hamulcowego przemian”.
[tłumaczenie] Wszyscy jesteśmy ze wsi. Podkast o historii i kulturze wsi. Dzień dobry. Staj strony Katarzyna Hodony. Witam państwa serdecznie w pierwszym odcinku podcastu "Wszyscy jesteśmy ze wsi" dotyczącego przemian kultury ludowej. Zanim zaczniemy, chce podzielić się z państwem jeszcze jednym krótkim fragmentem z niebywale wartościowego źródła o kulturze chłopskiej, są to pamiętniki chłopów z 1933 roku. Czytamy w nich. Jest radio. Są w nim pogadanki dla chłopów, ale u nas w całej parafii nie ma na wsi radia. Mamy my niby ciało i dusze. Ciało, żywimy, samymi kartoflami i czym Bogda, ale duszy nikt nie żyli. Proszę państwa, w zeszłym roku brałam udział w nowej akcji zbierania folkloru organizowanej przez małopolskie centrum kultury soku w Nowym Sączu. Wiele czasu spędziłam na słuchaniu starszych osób, które przy okazji opowiadania o obrzędach rodziny, czy dorocznych, wspominały czasy swojego dzieciństwa. Nawet jeśli były to osoby z miasta pojawiał się wątek pracy i życia na wsi. Kilku godzinne wywiady powodowały, że wyblakłe oczy staruszków zapytanych o czasy młodości najpierw ciemniały, a potem wpadały w zadumanie i zdawałoby się zdziwienie, jak bardzo zmieniło się życie od tamtych czasów. Opowiadający zagłębiają się w przestrzeni już dawno nieistniejących hat i stodu, często pokrytych jeszcze strzechą, ruszają kszepcy i pełni się w pole do roli i do gadiny. Jak w Krakowskim określają zwierzęt agospodarzkie. Ból teraz spowodowanych orobami lub samotnością ustępuje. Niestety, tylko po to by bardzo szybko powrócić wspomnieniem zbyt ciężkiej pracy, wojną i niesprawiedliwością. Gdzie tu było miejsce na karmienie duszy? Wywiady ze starszym pokoleniem pokazują też inną rzecz, że obecnie uprawianie roślin przez młodych ludzi na własny użytek, bez chemii, w małych ilościach uważany jest jako fana berja. Dla nich jest to wspomnieniem ciężkiej pracy, często głodu, przemęczenia i zależności od wielu czynników, na które my w dzisiejszych czasach nawet nie zwracamy uwagi, bo jeśli się nam nie uda to zawsze możemy kupić warzywa, kasze, mięso i chleb, sklepie. Dzisiejszym odcinku podcastu wszyscy jesteśmy ze wsi, przyjrzymy się zagadnienią pracy na wsi jako elementowi kultury ludowej oraz jak stuletnia historia wpływała na warunki pracy i jak zmieniała się przestrzeń dla trwania tej kultury ludowej. W rozmowie wypowiedzę się doktor Aleksandra Bilewicz z zakładu antropologii i kultury wsi z Instytutu Rozwoju Wsi i rolnictwa Polskiej Akademii Nauk oraz doktor Mateusz Piotrowski w spółza ożycielstwa warzyżenia Folkowisko z półtwórca programu Edukacji Ekonomicznej Rynek Pracy Instrukcja Opsługi. Zanim zaczniemy, słuchajmy się w jeden z nielicznych, ale bardzo cennych głosów kobiecych w pamiętnikach chłopów z 1933 roku. Fragment czyta Anna Szawiel. Niech więc pomiędzy tylu, jak się spodziewam pamiętnikami chłopów, znajdzie się choć jeden pamiętnik chłopki. Bo zdaję mi się, że jeżeli nie na równie zmęszczyzną, to nawet więcej kobieta odczuwa kryzys na wsi. I już jako istotę słabsza fizycznie i zresztą kobieta zawsze posiada więcej uczucia. I dlatego gorzej wszystko przenosi. Do tego dochodzi praca ponad siłę, zwłaszcza teraz, gdy na żadną pomoc nie można sobie pozwolić i wszystko w polu czy w domu, samej trzeba zrobić. Nikt nigdy w mieście sobie nie wyobrazi, jak kobieta na wsi musi pracować. I to pracować najczęściej o głodzie i o chłodzie. Bo ileż razy tak jest, że ostatnika wołyek chleba, ostatnią kwartem leka rozdzieli pomiędzy męża i głodne dzieci, a jej samej najczęściej służą zaposił eggłoszkie uzy. Gdzieś pokryjom upołykane. Powiadają niektórzy, że bezrobotnym gorzej jest, bo zawsze na wsi coś się prędzej znajdzie. Ja powiadam, że nigdy. Bezrobotnymi opiekuje się rząd, opiekują się różne komitety. Bezrobotni korzystają z różnych ulk i świadczeń, z bezpłatnych opieki porad lekarskich, mogą iść nawet poproszonem i zawsze coś urzebrzą. A chłopem, czy kiedy ktoś opiekuje? Czy pomyślik to, że często on już na nowy rok ostatni pieczy, bo chleba upiecze i ostatnią pary kartofli do garnka włoży? A potem cóż mu pozostaje. Głód i nędza i zniką to piekiń i politowania. Rząd na bezrobotnego choć może też czasem głodem przymiera, ale znów nie potrzebuje tak ciężko pracować. Potrzez gdyż ona drobnego rolnika, nawet zimową porą musi ślęczyć całe minocami nad kądzielą i wyrobem płutna, aby móc jako tako okryć męża i dzieci. Chceby nareżcie, zrozumieli wszyscy, że my kobiety wiejskie, na których barki spadło gromny ciężar obowiązku, stokroć cięższy niż namężczyzn, wołamy o swoje prawa. Dopominamy się po prawe losu, wołamy o ulgi. Bo gdy tak dalej pójdzie, to zabraknie zupełnie zdrowych mapek, zabraknie silnych gospodyń. A w tym wypadku każdy mi przyzna, że może zabraknąć Polski. Urodziłam się w roku 1900. Rodzice, mój byli dosyć zamorzni gospodarze, posiadali wółkę gruntu, tylko sporo zadłużonego na spłaty rodzinne. Chcąc wyleść, jak najprędzej z długu, pracowali oboje ponad siły, a szczególnie matka. To też o ile tyle zapamiętam ciągle od najmłodszych lat, przyzwyczajona byłam do pracy. Żeby zobaczyć, jak mocno zakorzyniony jest Eto z pracy chłopana roli, sięgnimy jeszcze dawniej niż okres międzywojenny. W chłopach Raymonda, praca opisa na jest jako podstawa i sens ludzkiej egzystencji oraz droga powolność. O jakiej wolności mowa pani doktor Aleksandra Bilewic. O jakiej wolności mowa może odpowiem od strony chłopskiego modelu gospodarowania, który zachowuje niespotykaną trwałość, można powiedzieć przez spulecia. Chłopskiego sposobu produkcji, w który wpisana jest autonomia i samowystarczalność. Praca daje wolność, czyli daje względną niezależność. W definicjach chłopskiego sposobu produkcji, dążenie dałtonomi jest bardzo ważną istotną kwestią. Kolenderski, satiolog w siwanderpleg podkreślał właśnie to, że nie dał autonomii poprzez budowanie własnej bazy zasobów chłopskim gospodarowaniu. Autonomie niezależność gospodarstwa chłopskiego podkreśla także klasyk ekonomii agralnej rosyjskiej ekonomista Aleksander Czajach. Przez spulecia zakupywanów gospodarstwa chcą tylko to, co niezbędne powiązane z cyklem rozwoju rodziny. To była specyficzna taktyka, która właśnie da była niezależność w sytuacji takiej presji zewnętrznej. To znaczy chłopi zawsze byli grupą podporządkowaną, która musiała się zmagać z trudnymi warunkami egzystencji. Właśnie ich praca da była inwolnność względą niezależność. Dzisiaj można porównać chłopskie gospodarowaniem gospodarowaniem typu farnerskiego, silnie uzależniony od rynku i od zasobów zewnętrznych od kapitału. Poczaz gdy ten chłopski model gospodarowania oparty na właśnie konsumpcji, cięższy jest obecny w bryw po zorom zarówno w Europie i jak i w Polsce i w jakim w sensie trzyma się, choć jest poddane silnej presji. Więc myślę, że to właśnie o taką wolność chodzi o niezależność gospodarującej chłopskiej rodziny. Do pyta mnie jeszcze o pracowitość. Począwszy od wspomnianych chłopów remonta przez pamiętniki chłopskie i wiele innych źródeł, to wydaje mi się, że do tej pory jest. to bardzo doceniona cecha ludzi. Niezależnie czy są rolnikami, czy pracują w jakichś innych dziedzinach. Czy to pracowitość jest kluczem do tego, żeby mieć wspomnianą wolność? Praca rzeczywiście była podstawową wartością w kulturze wiejskiej, w kulturze chłopskiej. Wartością autoteliczną można powiedzieć, że takim miernikiem innych wartości chłopi pracowali często poza gospodarstwem, często musieli emigrować za pracą. Praca na roli nie dawała inwystarczającego utrzymania. Ale właśnie to praca na własnym, na swoim, dawała taką bazę niezależności, że nawet jeśli chwilowo chłop miał, no powiedzmy, był odcięty od innych źródeł dochodu, to intensyfikował pracę w własnym gospodarstwie i dzięki temu mógł przetrwać. I stąd też to bardzo silne przywiązanie do ziemi, które często zastanawia nas w kulturze chłopskiej, wydaje się taki racjonalny. Otóż z punktu widzenia logiki chłopskiego gospodarowania jest to jak najbardziej racjonalne, bo właśnie daje przetrwanie. Zawolność oczywiście była specyficzną wolnością, to była wolność, no czasem zaharowywania się, ale taka jest właśnie logika chłopskiego gospodarowania, która okazała się bardzo trwała. Czyli można by powiedzieć, że pracowitość to cecha, a może bardziej umiejętność, dzięki której wypracowujemy sobie wolność na własnych warunkach. To wynikało z postulatu przetrwania, no w warunkach często bardzo trudnych, w warunkach ogromnej biedy, która przez stulecia była udziałem wielu gospodarstw chłopskich. No i można zauważyć, że ta centralność pracy w kulturze chłopskiej, czy nie ją zupełnie odmienno, no można powiedzieć dominującego w Polsce, to suszlachewskiego czy inteligenckiego, w którym właśnie wolność od nadmiennego wysiłku, czy taka swobodna twórczość, no była raczej wartością, a nie ciężka praca, więc ten eto schłopski można powiedzieć, bo zawsze w jakimś sensie zmarginalizowane i może trudno nam go dzisiaj teraz zrozumieć. Profesor Krystyna Szafraniec zastanawia się w publikacji chłopi i rolnicy w procesach przekształceni ustrojowych z 2014 roku kim są w naszym narodzie rolnicy. Przytacza takie określenia, kłopotliwa klasa, balast przemiancywilizacyjnych, swoiste rezydułum systemowe, co sprawia, że praca na swojej ziemi staje się tak ważnym i trudnym do zmienienia elementem kultury człowieka. Doktor Mateusz Piotrowski. Mówiąc krótko po prostu musimy jeść, a to jedzenie bierze się z ziemi i jeszcze niedawno pamiętam takie głosy, kiedy protestowali rolnicy w Warszawie. Taki komentator scenarzystakomedi obużał się bardzo na to, że rolnicy protestują, że blokują mu miasto i że on przecież może sobie sprowadzić ziemniaki z cypru. Mam nadzieję, że to, co pokazuje pandemia koronawirusa, to, co pokazuje kryzys klimatyczny, to pokazuje, że to ma znaczenie, gdzie na jakiej ziemi to, od czego bardzo zależymy, po prostu jedzenie żywność, gdzie to wyrasta. I że teraz widzieliśmy w pandemii, kiedy łańcuchy dostał, są bardzo rozciągnięte, kiedy po prostu sprowadzamy żywność bardzo, bardzo, bardzo daleka, to jest narażone na właśnie w takich sytuacjach jak pandemia, właśnie w takich sytuacjach jak kryzys klimatyczny. Naraża nasze bezpieczeństwo żywnościowe jako konsumentów, jako osób, które po prostu jedzą, czy mieszkają w mieście, czy mieszkają na wsi i coraz bardziej mam wrażenie, rozumieją to ludzie w mieście, że potrzebujemy rolnictwo, które jest zrównoważone, które jest blisko, które jest lokalnie, i że to jest po prostu centralna sprawa dla naszego bezpieczeństwa, żebyśmy o to rolnictwo rodzinne, zrównoważone umieli zadbać. I z takich powodów nazwijmy je sentymentalnych, chociaż to jest coś więcej zdecydowanie niż sentymedy. To jest zapisana praca, historia w kraju brazie, w tym jak ludzie na wsi żyją w pełnym kształcie wspólnego życia. To są po prostu bardzo cenne rzeczy, ale z drugiej strony chodzi o rzeczy takie bardzo twarde, o to czy mamy jako kraj zapewnione bezpieczeństwo żywnościowe, czy to rolnictwo jest zrównoważone, to jest wpływa dobrze na nasze zdrowie, na klimat, od którego jesteśmy też bardzo przecież zależni. I to nam każdy zupełnie inaczej spojrzeć na wszystko, co nam od, powiedzmy, 25-30 lat mówiono o chłopie, chłopstwie, o tym, że właśnie są hamulcowymi, rezydułum i tak dalej i tak dalej. Przygotowując się do podcastu bardzo mocno zastanawiałem się nad podejściem jednostki do pracy ziemi i rolnictwa. Pan rzucił światło z zewnątrz, ale też nawiązał do obecnej sytuacji gospodarczej. Ja chciałabym jeszcze powrócić do przeszłości i do tego, jak Pan to nazwał kształtów wspólnego życia. Przeciągu minionych stulat, pojęcia tak jak praca, własność i dostęp do kultury, definiowały dla naszego narodu trzy Konstytucje. Tak zwana Marcowa z 1921. sowiecka z 1952. oraz obecnie Konstytucja Rzeczypospolitej z 1997 roku. W pierwszej z nich z jednej strony Ziemia określana jest jako jeden z najważniejszych czynników w betu narodu i państwa. A praca jako główna podstawa bogactwa Rzeczypospolitej. Czytamy w tej Konstytucji, że każdy obywatel ma prawo do opieki państwa nad jego pracą. Jednak z drugiej strony znajdujemy zapisy zakazujące pracy dzieci, robotników młodocianych i kobiet. Jedynie w gałęziach przemysłusz, kodliwych dla zdrowia. Ale też, że stałe zatrudnienie pracą zarobkową dzieci i młodzieży w wieku szkolnym jest zakazane. Jak mają się te zapisy do pracy kobiet i dzieci na wsi, gdzie jak wiem praca była nie tylko niebezpieczna, ale czasem sytuacja wymagała, żeby być w gotowości przez całą dobę, niezależnie od płci i wieku. Doktor Aleksandra Bilewicz. To jednostką gospodarującą na wsi jest rodzina. Potrzebom rodziny podporządkowany jest cała logika pracy w gospodarstwie i cykl tej pracy. W jakimś sensie jednostka w tej kulturze nie jest autonomiczna, tylko jest zawsze częścią rodziny. Ta rodzina jest całkowicie dyspozycyjna wobec gospodarstwa. Dzięki temu autonomia i niezależność była możliwa, że wykorzystywano, jak największym stopniu, prace członków rodziny. Jeśli oczywiście to była możliwe, jeśli ktoś nie był zdolny do pracy, to był utrzymywany przez gospodarstwo. To właśnie rodzina jest podstawą pracy. I rzeczywiście dzieci od najmocszych lat, nawet tam od trzeciego roku życia pomagały w gospodarstwie, były wykorzystywane. Często do pasjenia drobów czy kruf, np. jest taka koły sanka, która pokazuje. W jakimś sensie dla nas może dziwny, utelitarny stosunek do dzieci, uśni, że mi uśni, albo mi urośni. Możesz mi się przydać w pole wąki wegnać. Można by stwierdzić, że praca dzielona była na pracy na swoim, jedynie na potrzeby rodziny oraz na pracę dla państwa. Mieliśmy do czynienia spodziałem na pracę dla pana, czyli na dostosowani się do tych warunków, czy konieczności zewnętrznym i pracę na swoim, która była ceniona o wiele bardziej. W tym sensie możemy zrozumieć dlaczego chłopi zawsze byli przywiązań do prywatnej własności ziemi. Możemy zrozumieć np. opór wobec kolektywizacji czasach komunizmu. No zawsze ta praca na swoim była bardziej ceniona, wykonywano ją bardziej starannie. Natomiast praca dla pana była traktowana jako przymus i wykonywana była no często można powiedzieć połetkach. Można powiedzieć, że to jest też taki trwał element tego dziedzictwa. Tu już przejdziemy do kolejnego pytania o docenienie pracy chłopów. W pamiętnikach chłopów czytamy między innymi takie wypowiedzi. My chcemy żyć, pracować i korzystać z owoców pracy. My nie chcemy ziemi, my nie chcemy bogactw, my chcemy pracy i sprawiedliwego podziału owoców jej pomiędzy wszystkich pracujących, dziś wydziedziczonych, głodnych i poniewieranych. Ale także. czytamy rozkoszy i wybryków na mnie potrzeba, ale tego, by praca nasza nie była śmieszną w tym mądrym świecie. Także w każdej skonstytucji jest zapis, że obywatel ma prawo do pracy, ale też wypoczynku. Najwięcej jednak artykułów dotyczących owego wypoczynku znaleźć można w Konstytucji PRL. Tam też pojawia się jako pierwsze rozróżnienie obywateli na tych zmiasta i tych ze wsi. Oraz zaznaczenie, że zarówno jedni jak i druzy mają równę prawo do twórczego udziału w rozwoju kultury narodowej. O jakie docenienie ich pracy chodzi chłopom? Czy wynagrodzenie w postaci świadomości, że właśnie swoją pracowitość otworzył kultury narodową oraz danie im prawa do wypoczynku jest wystarczające? Myślę, że kontekstem tego cytatu, pamiętników słopów, pamiętników chłopów, który pani przytoczyła, należy uczynić okres międzywojennej, kiedy te pamiętniki powstawały. Musimy pamiętać, że wówczas sytuacja wsi była bardzo trudna. Mieliśmy docenienia z ogromnym przeludnieniem. Mówiło się nawet o 8-9 milionach ludzi zbędnych na wsi. I ogromną biedą. Cały okres międzywojenny to była też warka oraz formy rolną, warka o. W jaki sposób wypracowanie kompromisu docyczącego parcelacji wielkich majątków ziemskich i wyposażenia tych bezrollnych, maschłopskich w ziemię. W tym sensie dziwi mnie ten fragment mnie nie chcemy ziemi, bo jednak chłopi wówczas no często chcieli ziemi, mieli ten głód ziems ziemi, zwłaszcza ta rzesza bezrollnych. Ale wydaje mi się, że to ważnym kontekstem jest rosnąca wówczas samoświadomość warstwy chłopskiej i rozwój ruchu ludowego, który stawiał postulaty na emancipacyjnej coraz bardziej uświadamia o sobie godność pracy chłopskiej. Walczono też z antywiejskim nastawieniem szlachty czy inteligencji z jej pogardo dla pracy fizycznej. Ten okres rozwoju ruchu ludowego, ale też ideologii agraristycznej, która stawiała na pierwszym miejscu i godność tej pracy. No właśnie podkreślała uznawała rolnictwo za podstawowe działu gospodarki narodowej chłopów zawarstwem z dolną do takiego społecznego przywództwa. Dzięki chciążkiej pracy i dzięki godności tej pracy, więc można powiedzieć, że praca chłopów w okresie międzywojanym nabierała takiego politycznego charakteru. To nie chodziło tylko wkład do kultury narodowej, ale odocenienie tej pracy i tym nurcie bardzo silne była akcenty antykapitalistyczne i takie poczucia, że chłopisą wyzyskiwani przez tych, którzy właśnie żyją w studej pracy. Jak pisał, między innymi Stanisław Miłkowski, czyli przywódca ruchowicowego, chodziło o to, żeby ukrócić, wyzyski ukrócić możliwość utrzymywania się z niezwłasnej pracy, chodziło o to, żeby tylko ci, którzy żyją, żeby każdy człowiek żył tylko z własnej pracy i z owoców tej pracy. Więc wydaje mi się, że taki jest kontekst tego cytatu, który pani przytoczyła, że chodziło o godność pracy, ale chodziło też właśnie o taki naprawdę rewolucję stosunków pracy i o to, żeby ona stała się wartością centralną dla całego społeczeństwa. Więc w tym sensie chłopi dążyli do radykalnego dość przekształcenia stosunków społecznych. Nie chodziło o takie proste docenienie tej pracy i tego jak była ciężka, ale po prostu daleko idące zmiany społeczne. W kontekście tej potrzeby zmian społecznych, która wychodziła przecież od chłopów. Jak skomentuje pani słowa, co zaregoła zarywicza w artykule, chłopom już podziękujemy z 2008 roku. Piszę on tam, że chłopów otaczała specyficzna aura społeczna. Z jednej strony byli oni synonimem wstecznictwa na wsi, ale potem uznano, że chłop, potęgą jest i basta. Piszę też on, że ze wszystkich badań socjologicznych wynika, że od lat polska wiesie jest niechętna wszystkim, społecznym przemianom, nieówna wobec władzy i domaga się przywilejów. Tym powiedzmy, tyle, że z innym modelu chłopskiej, z chłopskiego gospodarowania mieścił się pewien konserwaty, zmieni niechęć wobec dużych zmian, co miało swoją zasadnienie właśnie tę trwałością tego modelu chłopskiego gospodarstwa. Jeśli chodzi o Cezary Gołazarewicz, a znam ten artykuł, to można powiedzieć, że on jest przykładem silnie uprzedzonej postawy wobec kultury chłopskiej i takiego antychłowskiego dyskursu. Tvego czasu, o czym mi opowiadała profesor Izabela Bo Krabaryzka, szefowa mojego zakładu, Cezary Gołazarewicz po napisaniu tego artykułu został zaproszony do instytutu rozwoju wsi wolnictwa polskie, kiedy mi nauk na taką dyskusję, w której starano się sprostować niektóre jego poglądy. Takie spojrzenie na chłopstwo wynika też z takiej amnesii, zapomnienia, właściwie też zniszczenia ruchu ludowego, który był taką siłą można powiedzieć postępową z jednej strony doceniającą chłopskie tradycje, doceniającą dziedzictwo religijne czy dziedzictwo kultury ludowej, a z drugiej strony właśnie do rzące do daleko idącej zmiany społecznej, mobilizującej rzesie chłopów w takim bardzo nowoczesnym ruchu społeczno-politycznym. To akurat dziedzictwo idei agradystycznej, o czym pisała a między innymi Dr. Barbara Fedysza Kradziowska została unicestwione przez komunizm, przez PRL, ale właśnie takie widzenie kulturu kławski jako czysto-statecznej. Jest wyrazem, nawet ukłonnie takiego uproszczonego i uprzedzonego stosunku do kultury wiejskiej. Jedna z pamiętnikarek, pamiętnikach chłopów opisuje swoje trudy związane z życiem na wsi i pisze. Zajmowałam się głównie pracą i w niej znajdowałam ukoianie. Nie ma jednak w jej opowieści miejsca na wspomnienia o kulturze ludowej, którą my dziś chłubimy jako sielską, spokojną i barwną. Tych rzypamiętnikach też jest we wstępie, że na podlasiu młodzież uległa ze zwierzęceniu z powodu głodu i generalnego chaosu, także później w czasie wojny i właśnie mimo takiej małej, jak to nazywam przestrzeni, napielengnowanie swojej tradycji istniało przecież tajne nauczanie. Czy w dzisiejszych czasach dobrobytu, kiedy jest więcej przestrzeni nadbanie o kulturę ludową, bardziej się o nią dba? To jest bardzo trudne pytanie, czy bardziej, czy mniej się dba? Oczywiście nasza historia, czyli historia ostatniego strulecia, można ją podsumować jako historia zakłóconej transmisji pokoleniowej, wartości kultury ludowej, zarówno czas wojny, jak i czas później PRL-u był, był czasem połecznych zawierowań, które sprawiały, że ta transmisja właśnie była zakłócana czy to nie kulturą się zajmowano, a przede wszystkim przetrwaniom. Natomiast można powiedzieć, że współcześniej inne czynniki powodują, że ta kultura ulega rozji. Ja bym dotych czynników zaliczała proces modernizacji wsi presję procesów urbanizacyjnych i przede wszystkim desagradizację, która się dokonuje przynajmniej od czasu transformacji ustrojowej w Polsce. Desagradizacja, czyli zwnieszenie się udział u rolnictwa w gospodarce i jakby proces tracenia na znaczeniu tego segmentu rolnego w gospodarce narodowej. Oznacza też rozpad tradycyjnej tkanki społecznej wsi, która opierała się właśnie do rodziny gospodarstwach i ta tkanka społeczna służyła również transmisji kultury. Można powiedzieć, że ta kultura dzisiaj, w dużej mierze jest w jakim sensie sztucznie podtrzymywana czy próbuję się ją rantować.
nie ma już tej bazy społecznej w postaci, ten gestę sieci gospodarstw rastanowiła o istocie wsi. Dzisiaj wieśnie jest już tym, czym była wcześniej, jedynie 10% jej mieszkańców utrzymuje się z roli a dominuje w strukturze społecznej dominują zawody robotnicze navsi. No i to ma bardzo duży wpływ na tą kulturę i no na jej rozję tak bym powiedziała, więc panie lepiej to wie, bo wiem, że pani się zajmuje też z bieraniem pieśni tak, czy tradycji śpiewaczych navsi. Można by powiedzieć w takim razie, że nie tylko model rodziny się zmienił, ale też jak to nazywam środek transmisji kultury ludowej, przenios się na zewnątrz rodziny. Kto się zewnątrz przyjeżdża i edukuje na temat kultury tradycyjnej. Dzieliśmy po w instytucjach, które próbują jakoś poprzymywać jak kołagospodyń wiejskich, czy wiejskie organizacje pozarządowe, które oczywiście istnieją i często pełnią podobną rolę, ale rzeczywiście jest to już zewnętrzne wobec tej transmisji rodzinnej, która została znaczna imierze zakłucana. [MUZYKA] Czy w związku z tymi zmianami jesteśmy świadkami przedewinniowania pojęcia chłopa, a może sytuacja jest podobna do pojęcia tradycyjnej kultury ludowej, z której wciąż czerpimy wiedzę o naszej tożsamości, jednak nie ma już o narracji bytu we współczesnej wsi. Profesor Wilkin, autor publikacji Polska wieś 2025 mówi. W sensie socjologicznym chłop przestanie istnieć. Czy chłopi zniknął? No, jeśli chłopi zniknął, to obawem się, że imy znikniemy. Po prostu rzecz jest bardzo łatwa do zrozumienia. Ziemi nie da się kupić w sklepie. Nie da się jej wyprodukować, co więcej. W związku z tym, że mamy kryzys klimatyczny, to ziemia, która jest nadająca się do uprawy, ta jeszcze coraz bardziej cena, bo będą się wysuszać kolejne tereny, kolejne tereny będą zalewane. I w tej chwili mamy do czynienia z suszą w Polsce, nie gdzieś tylko daleko w Afryce. I ona uderza najpierw w rolników. I oni najbardziej widzą, najbardziej jest takie jakieś fatalistyczne i nie jest to, że w znanie wśród głównie miejskich komentatorów, wypowiadających się na temat wsi, że po prostu rolnictwo musi zniknąć, musi być zastąpione wielką, przemysłowo-extensywną, stosującą mnóstwo o nowozów, produkcją w takich konglomeratach, fabrykach żywności. A wcale tak byś nie musi, bo to nie jest dobre dla zdrowia, nie jest dobre dla konsumentów żywności. Nie jest dobre dla rolników, nie jest dobre dla klimatów końców. Tutaj nie ma jakiegoś takiego przeciwstawienia, między technologią a tym tradycyjnym, czy zrównoważonym rolnictwem, wręcz przeciwnie, na tym polega cała sprawa, że rolnictwo precyzyjne z wykorzystaniem nowych technologii jest właśnie tym, co może pomóc mniejszym gospodarstwom konkurencji z tym rolnictwem wielko-przerowym, ale po to musi też zmienić polityka wielkich siedzi handlowych, o czym mówię na przykład rolnicy z zagrówni, które musi mocniej znacznie promować naprawdę lokalne produkty. Polityka państwa w końcu, co jest bardzo ważne, i o czym też sami rolnicy mówię bardzo głośno, wspólna polityka rolna Unii Europejskiej, więc wszystkim nam powinno zależyć, czy mieszkamy w mieście czynawsi, na tym, żeby zrównoważone rolnictwo, rodzinny rolnictwo nie zniknęło. A co na to powie pani doktor Aleksandr Abilewicz? No rzeczywiście dużo mówi się o kresie kultury chłopskiej, czy kresie chłopswa. No i rzeczywiście patrząc na takim makroproces społeczny, to ta warstwa odchodzi wraz z odchodzeniem właśnie tradycyjnie chłopskiego modelu gospodarowania, chociaż ja nie byłabym tutaj tak fatalistyczna, to znaczy, wiemy, że opróż dominującego procesu do zagaryzacji do bepezantyzacji, czyli odchodzenie od chłopskiego modelu gospodarowania, możliwa jest repyzantyzacja, czyli w jakimś sensie powrót do chłopskości, z socjologowi opisują procesy tego, jak gospodarstwa farmerskie, czyli takie zmodernizowane, wracają do chłopskiego modelu gospodarowania, sensie kulturowym. No mamy do czynienia z pewnym zmierzchem, nie da się rzeczywiście tego unik, no i że odchodzi się od tradycji czy też z innych wyobrażeń związanych z cyklemobrzędowym, czy cyklem, w jakimś sensie trudno się z profesorem wielki nam nie zgodzić. Czyli istnieje jednak nadzieję, że rodzinny rolnictwo przetrwa. Ja mam w planach takie badania nad tą społecznością nowych rolników czy nowych chłopów. To jest pytanie na ile chłopski model gospodarowania, no w ciąży w jakimś sensie obecny, czy nawet odtwarzany, w jakimś sensie automatycznie biąże się z powrotem do jakichś praktyk kulturowych, a na ile nowytwarza się w jakimś sensie nowa kłopska kultura. I trudno mi odpowiedzieć jeszcze na to pytanie, to raczej pozostawię jako otwarte. Tak, ja myślę, że właśnie w ten sposób możemy zostawić naszą dyskusję, bo jest to rozwijający się dopiero proces, który mu warto się przeglądać, a nowej chłopskiej kultury jeszcze jest przed nami. Dziękuję Państwu za rozmowę. Byli z nami doktor Aleksandra Bilewicz z zakładu antropologii i kultury wsi z Instytutu Rozwoju wsi rolnictwa polskiej akademii nauk oraz Mateusz Piotrowski, współzałożyciel Stowarzyszenia Folkowisko współtwórca programu Edukacji Ekonomicznej Rynek Pracy Instrukcja Obstwugi. Dziękuję także słuchaczom za to, że poświęcili chwilę swojego czasu na wysłuchanie podkastu, wszyscy jesteśmy ze wsi. Zapraszam na kolejne odcinki do usłyszenia Katarzyna Hodonia. Wysłuchali Państwo podkastu, wszyscy jesteśmy ze wsi Stowarzyszenia Folkowisko. Redagują Katarzyna Hodonia i Michał Rausze. Texty źródłowe czyta Anna Szawiel. Produkcja Maciej Piotrowski. Patroni medialni. Pracię, pismo folkowe, nowoobywatel, magazyn kontakt i lomąt diplomatik. Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu Patrioty z Miutra.
Podcast Summary
Key Points:
Praca na roli stanowiła historycznie podstawę autonomii i przetrwania chłopskich rodzin, będąc wartością autoteliczną w kulturze wiejskiej.
Współczesne postrzeganie rolnictwa zmienia się w kontekście bezpieczeństwa żywnościowego, zrównoważonego rozwoju i kryzysów globalnych, podkreślając wartość lokalnej, rodzinnej produkcji.
Historycznie praca kobiet i dzieci na wsi była niezbędna dla funkcjonowania gospodarstwa, często wykraczając poza ówczesne normy prawne i społeczne.
Ruch ludowy i pamiętniki chłopskie z okresu międzywojennego ukazują walkę o godność pracy chłopskiej i radykalną zmianę stosunków społecznych, w kontraście do uproszczonych, negatywnych stereotypów.
Summary:
Pierwszy odcinek podcastu „Wszyscy jesteśmy ze wsi” analizuje pracę na wsi jako kluczowy element kultury ludowej oraz jej przemiany na przestrzeni stuleci. Punktem wyjścia są pamiętniki chłopów z 1933 roku, ukazujące skrajną biedę, ciężar pracy fizycznej oraz brak dostępu do dóbr kultury, co ilustruje cytat o „karmieniu duszy”. Rozmowa z dr Aleksandrą Bilewicz i dr.
Mateuszem Piotrowskim podkreśla, że praca na własnej ziemi była fundamentem autonomii i strategią przetrwania chłopskich rodzin, co tłumaczy ich silne przywiązanie do ziemi i opór wobec kolektywizacji. W kulturze szlacheckiej i inteligenckiej ciężka praca fizyczna była często marginalizowana, podczas gdy dla chłopów stanowiła centralną wartość. Współcześnie, w dobie pandemii i kryzysu klimatycznego, rośnie świadomość znaczenia zrównoważonego, lokalnego rolnictwa dla bezpieczeństwa żywnościowego, co zmienia perspektywę postrzegania wsi.
Omówiono też trudną sytuację kobiet wiejskich oraz wykorzystanie pracy dzieci, wynikające z rodzinnego modelu gospodarowania. Podkreślono walkę ruchu ludowego o godność pracy chłopskiej i zmianę stosunków społecznych, kontrastującą z uproszczonym, negatywnym stereotypem chłopa jako „hamulcowego przemian”.
FAQs
To podcast poświęcony historii i kulturze wsi, który analizuje przemiany kultury ludowej, pracę na wsi jako jej element oraz wpływ stuleci na warunki życia i przestrzeń kulturową.
Praca na roli była podstawą egzystencji, dawała względną niezależność i autonomię gospodarstwom chłopskim. Stanowiła wartość autoteliczną, kluczową dla przetrwania rodziny w trudnych warunkach.
Rodzina jako całość była dyspozycyjna wobec gospodarstwa, co umożliwiało maksymalne wykorzystanie pracy wszystkich członków, w tym dzieci, dla zapewnienia autonomii i przetrwania.
Jest kluczowe dla bezpieczeństwa żywnościowego, zwłaszcza w kontekście pandemii i kryzysu klimatycznego. Lokalne rolnictwo zmniejsza zależność od długich łańcuchów dostaw i wspiera zdrowie oraz środowisko.
Model chłopski opierał się na autonomii, samowystarczalności i minimalnej zależności od rynku, podczas farmerski jest silnie uzależniony od kapitału zewnętrznego i warunków rynkowych.
Ruch ludowy podkreślał godność pracy chłopskiej, walczył z uprzedzeniami innych warstw i dążył do radykalnych zmian społecznych, by praca stała się centralną wartością dla całego społeczeństwa.
Chat with AI
Loading...
Pro features
Go deeper with this episode
Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.