Go back

Mowa tworząca relacje - 7. odc. podcastu Wszyscy jesteśmy ze wsi

0m 0s

Mowa tworząca relacje - 7. odc. podcastu Wszyscy jesteśmy ze wsi

Transkrypcja podcastu podejmuje temat gwary jako języka domowych relacji i jej zmieniającej się roli we współczesnej Polsce. Eksperci i goście dyskutują, jak przez dziesięciolecia gwara była deprecjonowana na rzecz polszczyzny literackiej, kojarzona z niższym statusem, co prowadziło do jej wypierania, szczególnie w edukacji i życiu publicznym. Obecnie zauważalny jest zwrot ku poszukiwaniu korzeni i tożsamości regionalnej, czemu towarzyszy próba rewitalizacji gwar. Jednak proces ten napotyka przeszkody: gwarę postrzega się czasem jako niezrozumiałą, a jej używanie bywało źródłem prześladowań, co ilustrują osobiste historie, jak ta Huberta ze Śląska. Edukacja regionalna jest przedstawiana jako kluczowy instrument ochrony tego dziedzictwa, mający kształtować lokalną tożsamość. Podkreśla się jednak, że tradycyjna kultura chłopska i jej język naturalnie odchodzą w przeszłość pod wpływem modernizacji, a zadaniem współczesnych jest przede wszystkim zachowanie o nich pamięci poprzez dokumentację i edukację.

Transcription

3734 Words, 23847 Characters

Polish
♪ Wszyscy jesteśmy ze wsi. Podkastowizitorii i kulturze wsi. Dzień dobry Państwu, kłania się katarzy nachodony. Gwara to jest język najintymniejszych relacji ludzkich, czyli domu. Tak o języku naszych dziadków mówił Jan Miodek. Przez ostatnie stolad zmieniło się nie tyle pojęcie domu, ale też pochodzenia. A w dzisiejszych czasach ludzie szukają swoich korzeni wracając ku tradycją ludowym. Jak jest w takim razie zmową? O zmianach języka, którym się posługujemy, mówić dzisiaj będą. Halina Duda, edukatorka i propagatorka kultury krakowiaków zachodnich oraz północno-zachodnich. Prezeska Fundacji inicjatywy społeczne i dziedzictwo kulturowe z dulowej. Profesor doktor habilitowany Józef Kaoś, pracownik naukowy Katedyh Historii, języka i dialektologii wydziału polonistyki, uniwersytetu Jagiellońskiego, współautor słownika współczesnego języka polskiego oraz autor dwunasto-tomowego dzieła ilustrowany leksy kongwary i kultury podchalańskiej. Oraz Hubert Józef ze Zdzieszowic, który gada po Śląsku, bo w ten sposób manifestuje swoje pochodzenie. Zapraszam do wysłuchania rozmowy. Miałem wtedy 17 lat, kuje sięni się zabierało. Dnie były krótkie, ciemne, jakieś zaspane, a takie smutne, że wlekuły się bez końca niby te ślimaki. Chodziło się skądach w kąt po błocie, gnoju, koło kuni, grów, bo co było robić? Starzy śli do karczmy, porobki też często robiły muzykę. W biedniejsi rąbali drzewo na prnyczki, aby grosza przysposobić i przykupić do jedzenia, bo liho się wtedy rozziło. Ludzie mniej w polu robili, bo drewnianym płogiem z pepłali tylko, to też u niejednego bida się pchała oknymi drzwiami, ale ludzie jakoś nie narzekali. Każdy wiedział, że tak być musi i nie było się u kogo upominać. Takie to były czasy. Jedno było staranie, żeby kawały gziemi mieć, no jeść się co bóg do. Dokościała iść w niedzielę, bo świnto odmodlitwy, popłakać sobie, jak próbysz bardzo wykszykiwali, zaorać plemańskie u gory jak zapokute na znaczyli. Ruskie byli od tego, żeby rządzili. A ludzie orali, sieli i kormili się. Maria Teresa Michalewska w edukacji regionalnej pisze, że to dzięki Śląskim drukażom, którzy przybyli do Polski, już w 16 wieku została unormowana Polska ortografia. I dzięki temu literackiej język Polski stał się, cytuję bardzo silnym ogniwym, łączącym ten naród rozdarty między trzech zaborców. Dzisiejszych czasach, kiedy Polska już ponad 100 lat jest niepodległa, za uważalny jest trend powracania do różnorodności grup etnicznych stanowiących Polski na ród. A co za tym idzie zwrotku gwarze? Renata Przybylska w powiedziane pokrakowsku pisze. Trzeba pamiętać, że regionalizmy były i przez niektórych nadal są postrzegane jako język gorszy, odbiegający odporządanej, zgodnej z ogólnopolską normą, tak zwanej Polszczyzny Literackiej. Panie profesorze, w swoich badaniach zajmuje się pan między innymi przy obrażeniami ludowych, gwar współczesnych. Czysto imy przed nowym etapem języka polskiego? Taki jest proszę pani gwałd na tym biednym języku polskim, czy którzy powinni dbać o piękno i sma języka polskiego, czyli przede wszystkim dziennikarze, dla których słowo polskie przecież słowo jest materijałem, w którym oni tworzą, to zamiast dbajo ten więcej tego po prostu tak, ale cząć, że koniec świata. No nie da się wymyślić jakiegoś po polsku określenia, a ten podkaz tylko tak wszystko już będziemy zameknańska, a z okropnym to jest. Ja widzę pani, dlatego ja sobie tak zamiast tego wszystkiego, pani tam zadaje pytania o żywotność gwarii. Dobrze pani, że cię trzeba sobie zadać w prawie, zadać w prawie tego, że język polskie zagrożamy w tym układzie, no niepani popatrzyć. Sama pani życiła kilka przykładów, tego można mnożyć. Czego można się spożywać od prostych chłopów, prawda, którzy też chcą być światowi, żeby oni mieli pielęgnowa, digwere, a my, użytkownicy poższyzny, mamy to wszystko, widię się. Przygotowując się do podkastu odbyłam poszerzającą moje choryzonty korespondencje z panem grzegorzem kulikiem, który przekłada książki na język śląski. Stara się on zwiększać świadomość ludzi na temat tego języka poprzez między innymi eliminowanie wyrażenia gwara śląska. Nie tylko dlatego, że jest ono negatywnie nacechowane, ale też przez to, że trudno według niego mówić o języku śląskim, jako językówsi. Skoro, zacytuję jego wypowiedź, ludność śląska w dwóch trzecich zajmuje teren między tarnowskimi górami, a karwiną, zamieszkany przez około 3 miliony ludzi i stanowiący niekończące się miasto. Panie Hubercie, pan jest żywym przykładem transformacji gwary. Mówi pan, że nie używało się stwierdzenia gwaraczy język, ale nasza mowa. W pańskim domu, wracławiczkach w gminie strzeleczki, mówiono tak, jak pan teraz do nas mówi, czy godo? Tak, no, no, z barzy gadają. Co niektórzy jeszcze rządzą, ale to więcej już gadają. Dialektologą znane jest takie określenie przełączanie kodu. Mowa tu o sytuacji, kiedy osoby potrafiące posługiwać się zarówno gwarą jak i językiem literackim potrafią w zależności od sytuacji, w jakiej się znajdują mówić, albo ogólnopolszczyzną albo w gwarze. Słyszę, że pan też to stosuje, czy to dla panatrudne? Jakbym gadł z kimś tam z moich strun, to jakby mi tak gadał normalnie, niech z niektórych wyrazu, by się już to zaczęły się odginieć, że takie wyrazy my gadali, bo człowiek przez 40-śloty przysiągnął. I o teraz wracł sum do tego, sum od siebie, wracł do tego, co rozwięcej gadł pośnowsku, tak jakbym robił komuś nazłość, ale to nie, ja robię nazłość, że ją z nimi tego odgrytował, że tak jakby chcę, jak się to powiem, na starość wrócić do swojego języka, do tego małego dziecka, gdzie się gadało papo, gdzie się gadało, no bo tam papo mamu, mama to jest normalnie, według mnie tak jak tu czy tu to obejntnie, a nie, ponieważ jest smutnie, ale no to mama, mama zawsze, to już tak zostanie zawsze, ale tam się też papa, no papa nie by ponimiecku, może to zostało z niemieckiego. No chcę po prostu z powrotem pokazać, że jest tam, nie, że, ja nawet jak pisza SMS-y, to nawet pisza też pośląsku, trochę się starą, nawet z wójtem, tam z moich stron, z wójtem, uczymujakąt, tak, no, on to wie, tylko on jako na stanowisku nie może tak sobie tam gwarą, czy mową, czy, czy, czy, czy, to gadku naszą, to taka perować na, na otwarcie, ale normalnie to możemy się pokazać, no bo, no bo, no bo przecież, nie, nie, brunnie, nie, no. A dlaczego nie może jako urzędnik? No właśnie, ja tego nie wiem, że bo to nie wypadał, bo to coś, każdy unoz jest przyjęty, przyjęty unoz jest w taki sposób, że każdy może jeszcze, no takie ten, bo to nie kiedy człowiekowi, i nie słów, albo się boi powiedzieć, strach powiedzieć, żeby się nie pomylić, żeby ten wyraz po ten, co innego nie znaczył. Za istę trzeba było wytrwałości, ja żeby zakończyć swoją opowieść. Nie uczyli mi piszać w szkole, a tylko cepami w 100 dole, a nie jednemu było łatwiej kopę rzyta wymudzić, staje pola zaorać niż stronice napisać. Krympowano się sąsiadów, przyjaciół, nawet domowników w obawie przed drwinami, dlatego najczęściej pisano wtajemnicę. Pisaną porobotach dziennych, a więc wieczorem. Ileż to nie porozumień wywoływała, nieszczęsna nafta? Pamiętnikaż musiał wysłuchiwać gderania matki lub żony, iż darem nie wydaje pieniądze na światło. Wielu pisało więc przyświetle ogniska, nawet przyświetle księżyca. Brak łopa pieru, ołówka, atramentu, a w końcu trzeba było kupować znaczek pocztowy na wysłanie pamiętnika. Wszystko to są wydatki groszowe, ale przecież całe życie chłopa obraca. w rachunku grożowym. Pani profesorze, mówi pan, że nie tyle wszyscy jesteśmy ze wsi, ale wszyscy jesteśmy z gwary. Proszę rozwinąć to stwierdzenie. Ten pani podkast, czyli suje wywiad, ma tytuł wszyscy jesteśmy ze wsi. Wspolowanie powiem, że nie bardzo mi odpowiada, dlatego, że ono jest wartościujące, biorąc w pod uwagę naszą historię relacji między wsią a miastem, między gwarą a polszczyzną literacką. Zgłaszcza jeśli się przypomnij to, co było w okresie powojennym, kiedy gwarę była obliczen, pieczeńczą, pochodzenia głopskiego. W literaturze naukowej mamy takie piękne okreszenie wartościowanie gwarii. Wściewanie ma nie to żyć. Gwarę jest stawiana miżej polszczyzna literacka wyżej i w związku z tym, kiedy chłopka nie stanie wsi ogólnie tak powiedzieć. Rądz Mawia z kimś zewnątrz to nie posługuje się gwarą tylko pożsyzną literacką najlidają znak. Oczywiście to przede wszystkim uważunkowane jest tym, że on jest bym zrozumiałany, ale nie tylko, bo on nie chce być przykisanym do przyj. Pruszę Pan ważną kwestię, ponieważ jedną z przyczyn wymierania gwary jest to, że jest niezrozumiała dla większości Polaków, więc chcąc być zrozumianym rezygnuje się zmówienia z w lokalnym dialekcie. Na rzecz powszechnie przyjętego języka tzw. urzędowego. Ale są instytucje i osoby, które nie pozwalają zniknąć gwarze z naszej pamięci. Pani Halino przygotowuje pani dzieci do konkursu typu Krakowska Godka w modlnicy, ale też pomaga pani osobom takim jak ja. Projektach typu oczepiny w Rydluwce czy Bestiarusz Krakowski, które mają na celu między innymi upowszechniać dawnej język jako część lokalnej kultury ludowej. Na czym polega edukacja regionalna w dzisiejszych czasach? Edukacja regionalna nie jest dziedziną czy działem wychowania, ale dotyczy całego procesu wychowania. Przedmiotem edukację regionalnej jest szeroko pojęte środowisko społeczne, gospodarcze, kulturalne i przyrodnicze. Edukacja regionalna umożliwia ludziom poznawanie własnego dziedzictwa kulturowego, tradycji regionalnej, wartości i treści regionalnych, w tym poznawanie dawnego lokalnego języka, czyli gwary, co tym samym wpływa na kształtowanie i utrwalanie postaw regionalnej. Jednak na czelnym celem edukacji regionalnej jest kształtowanie wśród ludzi poczucia własnej tożsamości regionalnej, jako warunku zaangażowania się funkcjonowanie własnego środowiska i autentycznego otwarcia się na inne społeczności kultury. Na początek trzeba jednak zaznaczyć, że między kulturą ludową a kulturą kłopską nie ma żadnej równoważności. Z natury rzeczy kultura kłopska była kulturą zamkniętą w kręgu człowiek, ziemia, przyroda. Motywacją istnienia było jedynie trwanie i przetrwanie. Czas liczył się rodzajem prac, porami roku, świętami i następstwem pokoleń. Dużo by jednak rozważać i porównywać na ten temat. To, że kultura kłopska obumarła jest normalnym wyrokiem dziejów. Kultywowane zwyczaje, obrzędy, rytuały, ale także słowa czy język chłopski również obumierają i nie będzie zwrotu. Cywilizacja zaproponowała podniesienie poziomu życia i pracy oraz otwarcie się na świat. To zbyt wielkie pokusy, aby można było im się oprzec. Tak więc naszym zadaniem jest zachować, pamięć i edukować. Bo wiem każda prawdziwa kultura objawia się w pełni dopiero wówczas, gdy już odeszła wraz z formacją, która ją stworzyła. Dopiero wówczas najwyraźniej widać, jakie nam dziedzictwo zostawiła i czy w ogóle zostawiła. We wstępie dopamiętników chłopów czytamy, że aż 21,5% pamiętnika że było samą ukami. Umiejętność czytania i pisania zawdzięczają samym sobie, a w każdym razie nie szkole. Uczyli się od rodziców często kroć na książce "Dona Bożeństwa" od przygodnego przechodnia, od ekonoma służącego wedwoże a w jednym przypadku od starszego pas tucha. Samo ucy są dumni ze swojej oświaty, niekiedy lekce ważąco odnoszą się do nauki pobieranej w szkole, w której dziecko pomimo paroletniego siedzenia osiąga wyniki, niekiedy bardzo nikłe. Szkolnictwo przedstawione w konopielce Dwarda Redlińskiego podkreślało, kontrast między światem nauki a światem tak zwanych mądrości ludowych. Jak można było się nie wstydzić swojego pochodzenia skoro od czasu w PRL-u ci, którzy uczyli świata, wskazywali dzieciom, że to, gdzie wyrosły jest gorsze i niegodne. Pani Halino, czym mowa, chłopów, kłóciła się aż tak bardzo ze storo polskim i deałem wychowawczym, na którym zbudowano podstawę edukacji regionalnej, ale też czy jest szansa, żeby wtórnie nauczyć się lokalnej gwary, tak jak języka obcego? Tak, możemy i to robimy, ale na celowe różne imprezy edukacyjne związane ze zwyczajami obrzedami. Najlepszym jednak edukatorem jest własna babcia, prababcia, a lub ktoś inny ze starszego pokolenia, który mówi gwarą. A taicy ludzie w naszym społeczeństwie jeszcze żyją. Dlatego zapisujmy, nagrywajmy różne opowieści, pjeźni, legendy i inne zjawiska. Dziś mówimy o głynie kulturalu doba. Może ona konserwować elementy folklore oraz gwary. Ale wobecnych czasach przestała być tylko chłopską, ponieważ środowisko wsi podlega takiemu samemu procesowi edukacji i kształtowaniu cywilizacji jak środowisko miast. Natomiast analizują do różne programy nauczenia z czasów PRL-u, można zauważyć, że szczególnie dobitnie eksponowano w nich wychowanie ideologicznej polityczne, bo uczęń miał się orientować we współczesnej sytuacji kraju. Ale interpretować rzeczywistość to już musiał w narzucone sposób. Od 1949 roku rozpoczęto aktywne działania mające doprowadzić do likwidacji analwa wetycmu. Co znaczącym stopniów sumie udało się osiągnąć? Naukę czytania i pisania łączono jedna z głęboką indoktrynacją, czyli w pajaniem człowiekowi określonych ideologii. Nauka, kultura, sztuka, normy zachowania społecznego. Ogólnie ludzki dorobek i intelektualny zwyczaje. Sposów spojrzenia na rzeczywistość, słowem wszystko, miało zostać podporządkowane komunistyczne ideologii. Dzisiaj przeprowadzając edukacją regionalną mamy wielkie trudności, aby ludzie zrozumieli, że pozostałości po czasach komunistycznych są niekoniecznie pozytywnym zjawiskiem. Uwidoczniony w pieśniach, muzyce, stroju regionalnym, zwyczajach, obrzędach i innych ludzkich działania. Mówiąc ogólnie, ludzie ci robią to niej świadomie. Po prostu sprzyzwyczajenia. A jak to jest w państkim przypadku Panie Chubercie? Czy szkoła wpłynęła na Panomowę Ojczystą, gdzie na uczył się Pan mówić po polsku? On nauczył się, jak między ludźmi musiałem się nauczyć, ale to samo, jak byłem w chówcu, musiałe się nauczyć czysto po polsku, bo inaczej tam by mnie tłukli. Bo nie było można po Śląsku zgadzać. A dlaczego? No nie, bo tam było większość, jakby tam było, np. stoludzi ze Śląska, a dwudziestu tylko by było, powiedzmy, z Warszawy czy tamskąd, no to by było inaczej. A jak to było w szkole, przecież podstawówkę skończył Pan Navsi. Nawet kierowniczka, starą kierowniczka, którą sprowadziła w pierwszy klasie. Na przykład jej to nie przeszkadzało i ona do końca swojego życia mając tam już nie wiem, powiedzmy, 90 lat, jak pojechałem swojej struny i spotkałam je i do końca życia ona zawsze po prostu pogadała z tym, no nie tylko chyba ze swoimi takimi powiedzmy ucznioma. I jej np. ją nie pamiętu, żeby ona noc kiedyś ścigała w tych młoczych klasach, że my źle gadą na niej. Ale opowiadał też Pan o doświadczenia swoich znajomej, która chodziła do szkoły w mieście. Na uczycielka potrawiła przez parę dni ją męczyć, wstawiać jej dwuja, za to, że powiedział 200, nie 200, tylko 200, z matematyki. Nawet matematyczka była tak, powiedzmy, upierdliwo do tego, że ona powiedział 200. Zastanawiam się, jak mocno musiało to prześladowanie działać na psychika dziecka, że po tylu latach, na znajoma wciąż wspomina ten fakt z takim wyrzutem. Proszę powiedzieć, pan ma nietypowy na dzisiejsze czasy wykształcenie, ponieważ skończył pan jedynie podstawówkę na klasę w szkole zawodowej, nie zebrali się chętni, więc poszedł pan od razu do pracy. Myśli pan, że gdyby kontynuował na UK to o mnie, i by pan umiał gadać? Ja myślę, że już mi wszyscy w robocie praktycznie byli tak jakby przyjezdni. Jeden gdzieś tam, to jedno z tam, to jest z sałipolski. I tak jakby, uno z w robocie tam na tych piętnastu ludzi było dwóch na przykład ze śląska. Szkoła miał czas na tylko na czas szkoły, nie? Do matu się i ten w to cały czas się gadało, to to prawdę mówiąc jakby tak do tej pory tam na przykład bradżył, a bym tam pojechał, albo coś, to nie ma tam brat, to w ogóle. A jak pan myśli dlaczego Cinowina uczcielę tak ten pili mówienie po śląsku? Nie wiem dlaczego, albo nie nawiedzili, bo to były ziemię po niemieckie i nie nawiedzili, bo no z przyjście traktowali jako niemców. Gdzie się zaszło, to człowiek był traktowany jako niemiecki. No wojsku nohanysy, bo nawet nie wiedzieli jak, bo na śląsk na Katowicy Katalihanysy. No i o myłem znowu to szczęście, bo zaczęli mieścigać, tym pić wojsku, bo też, no wiadomo, mimo wszystko, że ten to człowiek jednak jeszcze był młody i cały czas był nauczony tego śląskiego. Że, że, że tam skończył ta podstawówka, to i tak mi niewiele, to tłukli powiedzmy, go nieli, nie wiadomo co tam, bo zabyle co człowiek dostą, a nie roznie wiedział z racon, ale dobra, no, no, nie powiedział, że dostanie za to, że nie chcesz powiedzieć tam, choć, a nie nie, nie poć, albo coś, nie. A przyjrzyjmy się, jak to jest teraz z młotzym pokoleniem. Paiska córka wygrywała konkursy gwary śląskiej w szkolew i zbicku, gdzie do tej pory zresztą odbawiają się te konkursy. Mówił pan, że czego nie wiedziała, to się pana dopytała i było dobrze. Spominał pan o synu, który też gada, ale mówił, że najmłodsza córka, która chodziła do żłobka i przed szkola już mniej. No w duma raczej, jak ona powiedział, no to się człowiek starą, nie, bo jak ona tam powiedział, to albo tatuś, albo coś tam nie, coś, no to człowiek, też się starą jej odpowiedzieć normalnie, tym takim języku typolski, ale normalnie się gadało, ponosimy po śląsku, się godało cały czas, bo to nie było, że ja było dziecko się nauczyło w przedszkolę, to było do mnie dobry, że w szkole, bo w szkole szło jej dużo lepiej, bo ona już miała to wszystko tak jakby zasobu, są ten język miała zasobu niż, że nie musiała się głowić, a ja nawet do dzisiaj potencuse się głowić, żeby jak tak był w cioskim gadać, czysto po polsku, to ja muszę się głowić dobrze powia, to z tym wyraznie. A czy myśli pan, że jej dzieci będą mówić tak jak pan? Że on może nie, bo to o tym o czym oże nie, ale ten to już, bo tam w Tarnowie też godają po śląsku, bo to też, jak on doszkoły, jak że je tam na ten niby dździeń, albo coś, to też, że no, bo to opachubertus przyjedzie, no to nauczycielka, no ona przyszła do mnie, no bo opachubertus, jak się pan nazywał dokładnie, bo Adam powiedział, że przyjedzie opachubertus, no i ogadą, no ja chuberdy nie, no ale oni mi tak gadają chubertus, no bo to chuberty. [MUZYKA] Chciałabym zwrócić uwagę na związek mowy, jaką się posługujemy, z relacjami, w jakich się znajdujemy. Choćby takie określenie pan miało 100 lat temu całkowicie i wyćwięgniesz obecnie. Mam takie doświadczenie, że kiedyś będąc na badaniach terenowych w poszykiwaniu pieśni rozmawiałam z informatorką, która urodziła się w 1926 roku. To robowała się i mieszkała na wsi w skromnym gospodarstwie. Mówiłam do niej tak, jak mnie nauczono zwracać się z szacunkiem dostarszych, czyli pani Anno. Pewnym momencie pani Anna spojrzała na mnie przenikliwym w zrokiem, a mając 91 lat nie używała okularów do czytania i z pytała. A dlaczego ty mówisz do mnie pani? Panie profesorze, proszę powiedzieć, czy to, że w niektórych regionach Polski już używa się gwary, oznacza, że i relacje między ludzkie są zatrzymane w czasie. Jednym słowem, dlaczego już nie dwoyimy. Co się zmieniło? Panie, to jest taki dla mnie wieszowe góry lodowej. To jest to, co mówiła wcześniej, ja no wiecie, że to, jak my mówimy, jak się uwieramy i tak dalej, to jest wszystko fragment, i ogromnie skomplikowanej wielkiej całości, która nazyła się kultura. To nie jest tylko wtedy dwajenia, czy mówienia pteryty, bo jeszcze było trojenie na wsi. Tak to. To oczywiście to trojenie było dla rezerowane dla osób sztegóżnych, w nianowicie w skowskarem na podchalu Panią Naukicielkę, która mówiła, że ona się czuje niezwykle zaśczytona, kiedy mieszkańcy wsi mówią do niej przez oni, niech oni sobie sioną, bo tak mówi się, u nas, tak mówiło się, u nas i w kodok sięga, a więc nowejątkowę osoby, przez oni mówiło się traksem do Żyda, żeby pokazać, że ta wyjątkowaść tej osoby, czyli to nie jest osoba z naszego kręgu kulturowego. Natomiast przez by, że oczywiście mówiło się do osób starszych. U mnie była taka zasada, zręcz matematyczne wyliczenie, jest to istarszy od ciebie o 10 lat, masz mu mówić na dwie. Nie by do głowy nie przyszło, żeby do rodziców zwrócić się nie nigdy w życiu dla mnie szopie jest, kiedy słyszę, jak dzieci, moich stronach do rodziców mówią, "że z tej, to co on jest, twój kundem, prawda? Nie, to dla mnie nie do zaakceptowania, ale świat się zmienia". Halina Caraś pisze w przewodniku multimedialnym gwary polskie. Niektóre gwary zachowują się stosunkowo dobrze, co wiąże się głównie z ich prestiżem, z pozytywnym stosunkiem ich użytkowników do mówienia gwarowego. Czy to zwłaszcza gwar Śląskiej, gwary Podchalanskiej, gwary Orawskiej, Spiskiej czy gwary Kurpiowskiej? Natomiast Maria Teresa Michalewska w edukacji regionalnej o języku etnicznym zwraca uwogę na to, że jest to integralna część także kultury duchowej na rodu. Objawia się to przez to, że jest tworzywem, z którego powstaje wszelka literatura. Co według pana, panie profesorze, przyczyniło się do tego, że w niektórych regionach Polski gwara jest zarówno wpisana w słownikach używana, żywa, co stanowi o wspomnianym przez karaść prestiżu gwary. Panie, wspomniała tutaj bardzo ważną rzecz tych słowniczków, teraz się pokażujesz poro na tylko jest kłopoc z odczytaniem, czyli w ponetych, o tym wyrazu, w itd. To prawda tych słowniczków jest dużo. Można powiedzieć, że ostatnich chyba 10 latach jest bardzo wyraźna moda na regionaliczna, oby to się nie przekształcało w sobim niczym, bo to jest bardzo blisko. No to proszę panie, kiedy ludzie mieli pamięci była centralizacja, wszystko było odgórnie, odgórnie, odgórnie, to kiedy po 1989 reszty trochę wolności na stało, to ludzie chcieli o swojej mógrafi da się organizować. W sensie organizowali przez wszystkich ze własnej regionach. Pokazało się, że te regiony są bardzo bogate, bardzo ciekawe, że się różnicują, że nasze jest ładne, oczywiście nasze jest najważniejsze to z nią lecia fomtywności. I to nazywa się tym ruchem regionalnym, to nie tylko una, to jest proszę panie taki ruch, tu rii jest w całej Europie. A nawet bym powiedział na panie świecie, ja absolutnie drugiego końca świata podampani przykład jest taka kękta kraina na wyczpaktorzona nazywają się hawaje. Pokazało się, że tam mieszkanczy na autochtoni, przy płaceni angielskirzną powiedzieli, a po jakiegoś grzyba? My mamy mówić tylko po angielsku, kiedy my, przecież jesteśmy tutaj ci, tam zaczął się ruch właśnie reanimacji lokalnego języka. Jest to nie tylko proszę panie na kurkach, u nas pokcałym na panie świecie jest, po każdych chce do jakiegoś konta się przypicać. A z tych canależeć nie do świata, każdy chce należeć do małego własnego regionu. I najgorsze jest najgorszej mająci, którzy tego regionu własnego znaleźć nie mogą, bo już korzenie połysywały i tak, jak gdy na kustyni byli tego wszystkiego to panie nawet nie racytonałem do rosycji. W tym cytatem zachęcamy państwa do poznawania języka polskiego, ponad to o czym uczuł w gramatyce i ponad to o czym pisaną w różnych epokach rozwoju języka polskiego. A przyjrzeć się językowi jako medium, jako plastycznemu tworzywu, które nie się ze sobą historię nie tylko na rodu, ale i naszą rodzinną domową, którym kiedy się posługujemy mówimy o nas samych. Dziękuję słuchaczom, że poświęcili chwilę swojego czasu na wysłuchanie pod kastu wszyscy jesteśmy ze wsi, o problematyce mowy polskiej wsi, rozmawiali z nami regionalistka i edukatorka Halina Duda, profesor doktor habilitowany Józef Końś oraz mówiący pośląsku Hubert Józef. Zapraszam na kolejne odcinki do usłyszenia Katarzy Nachodony. [MUZYKA] Wysłuchali państwo pod kastu wszyscy jesteśmy ze wsi, stowarzyszenia folkowisko, redagują Katarzy Nachodony i Michał Rauszer. Texty źródłowe czy ta anna szawiel, produkcja maciej piotrowski, patroni medialni, presję, pismo folkowe, nowoobywatel, magazyn kontakt. Dofinansowano ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu Patrioty z Miutra.

Podcast Summary

Key Points:

  1. Gwara postrzegana jest jako język intymnych relacji i domu, ale historycznie bywała wartościowana negatywnie w stosunku do polszczyzny literackiej.
  2. Współcześnie obserwuje się trend powrotu do gwar i tożsamości regionalnych, choć napotyka on wyzwania, takie jak presja unifikacji językowej i uprzedzenia.
  3. Edukacja regionalna odgrywa kluczową rolę w zachowaniu dziedzictwa językowego, ale wymaga przezwyciężenia dziedzictwa komunistycznej indoktrynacji i negatywnych stereotypów.
  4. Żywe przykłady, jak historia Huberta ze Śląska, ilustrują osobiste konflikty tożsamościowe, prześladowanie za używanie gwary oraz trudności w jej przekazaniu młodszemu pokoleniu.
  5. Zmiana społeczna i cywilizacyjna prowadzi do naturalnego zaniku kultury chłopskiej i jej języka, co stawia przed społeczeństwem zadanie dokumentowania i zachowania pamięci o nich.

Summary:

Transkrypcja podcastu podejmuje temat gwary jako języka domowych relacji i jej zmieniającej się roli we współczesnej Polsce. Eksperci i goście dyskutują, jak przez dziesięciolecia gwara była deprecjonowana na rzecz polszczyzny literackiej, kojarzona z niższym statusem, co prowadziło do jej wypierania, szczególnie w edukacji i życiu publicznym. Obecnie zauważalny jest zwrot ku poszukiwaniu korzeni i tożsamości regionalnej, czemu towarzyszy próba rewitalizacji gwar.

Jednak proces ten napotyka przeszkody: gwarę postrzega się czasem jako niezrozumiałą, a jej używanie bywało źródłem prześladowań, co ilustrują osobiste historie, jak ta Huberta ze Śląska. Edukacja regionalna jest przedstawiana jako kluczowy instrument ochrony tego dziedzictwa, mający kształtować lokalną tożsamość. Podkreśla się jednak, że tradycyjna kultura chłopska i jej język naturalnie odchodzą w przeszłość pod wpływem modernizacji, a zadaniem współczesnych jest przede wszystkim zachowanie o nich pamięci poprzez dokumentację i edukację.

FAQs

Gwara to język najintymniejszych relacji ludzkich, czyli domu, jak mówił Jan Miodek. To język naszych dziadków, który wyraża bliskie więzi rodzinne i lokalne.

Regionalizmy są często postrzegane jako język odbiegający od ogólnopolskiej normy, tzw. polszczyzny literackiej. W przeszłości gwara była kojarzona z pochodzeniem chłopskim, co wpłynęło na jej niższą pozycję społeczną.

W szkole dzieci były często karane lub wyśmiewane za używanie gwary, co prowadziło do porzucania lokalnego dialektu na rzecz języka ogólnopolskiego. Nauczyciele wymagali mówienia 'poprawnie', co tłumiono presją społeczną.

Tak, można nauczyć się gwary poprzez edukację regionalną, nagrywanie starszych osób czy uczestnictwo w lokalnych wydarzeniach kulturowych. Najlepszym źródłem są babcie, dziadkowie lub inni przedstawiciele starszego pokolenia.

Edukacja regionalna ma na celu poznawanie dziedzictwa kulturowego, tradycji i lokalnego języka, co kształtuje tożsamość regionalną. Umożliwia zaangażowanie w środowisko lokalne i otwarcie na inne społeczności.

Gwara wymiera, ponieważ jest często niezrozumiała dla większości Polaków, a presja społeczna i szkolna skłania do używania języka ogólnopolskiego. Ponadto kultura chłopska, z którą była związana, uległa przemianom cywilizacyjnym.

Chat with AI

Loading...

Pro features

Go deeper with this episode

Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.