Go back

Jak pomóc sobie z lękiem przed opuszczeniem i odrzuceniem?

78m 23s

Jak pomóc sobie z lękiem przed opuszczeniem i odrzuceniem?

W tym odcinku podcastu prowadząca, Magdalena Pala, wprowadza nowy format wideo, jednocześnie zachowując wersję audio. Gościem jest Mariusz, który jako pierwszy uczestniczy w tej formie. Główny temat dotyczy lęku przed opuszczeniem i odrzuceniem, wyjaśniając, że jego źródła tkwią w zaburzonych relacjach z rodzicami w dzieciństwie, takich jak brak spójności emocjonalnej lub przemoc. Lęk przed opuszczeniem objawia się jako obsesyjne dążenie do utrzymania relacji, podczas gdy lęk przed odrzuceniem prowadzi do wycofania z obawy przed odsłonięciem własnych słabości. Oba są mechanizmami obronnymi, aktywowanymi przez prymitywne części mózgu pod wpływem traumy, co sabotuje dorosłe relacje. Mariusz dzieli się osobistą historią pracy nad sobą, w tym terapią, kursami i metodami jak TRE, aby regulować układ nerwowy i radzić sobie z tymi lękami, podkreślając znaczenie małych kroków i autentyczności w procesie zdrowienia.

Transcription

11800 Words, 72836 Characters

Polish
[MUZYKA] Witam Cię serdecznie w kolejnym odcinku mojego podkastu. Nazywam się Magdalena Pala i jestem twoim host w podkaście powrót do siebie uwolnić się o traumy dzieciństwa. Dzisiaj moje kochani słuchacze. Będziemy wchodzić z naszym nowym projektem. Po raz pierwszy podkast również pojawi się w formie wideo na YouTube oraz na Spotify'u i pozostanie tak jak był do tej pory również w formie Audio. I jestem bardzo podeksytowana tym nowym projektem i bardzo się cieszę, że będę mogła przekazywać wiedzę content, szczerość, autentyczność i prawdziwość swoją własną, jak że moje gości właśnie dzisiaj w studio Witam serdecznie Mariusza. Dzień dobry, witam wszystkich. Mariusz dzisiaj jako pierwszy z odwagom zgodził się, żeby wystąpić w tej nowej formie podkastu. Bardzo ci dziękuję Mariuszku za to. Mamy problemu, polecam się. Chociaż streśy klikki jest wiadomo, bo to taki pierwszy poważny występ, ale myślę, że sobie poradzę. Oczywiście jak najbardziej. Także kochani pozostaniemy przy tym formacie jak to wyglądało tylko w Audio na Spotify'u, czyli ja zrobiwstęp, a później zaproszę do rozmowy na "Shayweta" i myślę, że będzie bardzo ciekawa rozmowa dzisiaj później Mariusza. Dzisiaj w raz moim gościem właśnie Mariuszem tak jak wcześniej wspomniałam, będziemy poruszać temat, uważam bardzo dla nas wielu bliski i problemowy, jaki jest lęk przed opuszczeniem i odrzuceniem, który aktywuje się w relacji, czyli tytuł naszego podkastu dzisiaj, jak pomóc sobie z lękiem przed opuszczeniem i odrzuceniem. Tak wielu z nas doznaje tego w relacjach, szczególnie w relacjach romantycznych, ale również wszelkich innych relacjach, czy to relacja biznesowa, czy to relacja przyjacielska, ale również w relacjach z rodzicami. I właśnie kochani to wszystko, co zaczęło się w relacjach z rodzicami w dzieciństwie również przekłada się później na nasze dorosłe relacje. Skąd cię ogólnie bieża lęk przed opuszczeniem i lęk przed odrzuceniem? Bierzy się właśnie strałmy zaburzonej więzi, która miała miejsce z rodzicem w dzieciństwie, czyli jeśli dorastając w twoim wychowaniu obecność emocjonalna zaangorzowanie rodzica, czułość i okazywanie miłości nie było spójne, czyli przykładowo rodzic był hory, czy nastąpił rozwód w rodzinie, czy rodzic był może zajęty chorem twoim bratem czy siostrą, które wymagał duże ilości opieki. To wówczas rodzic nie był w stanie zapewnić stałości, obecności, emocjonale i w okazywaniu uczuć i po prostu wbyciu dostępnym. W wiadomo, że cię z życiem różnego rodzaju sytuacje się pojawiają. I wtedy w takich sytuacjach, kiedy nie było stałości i nie było spójności, to zaczął się wahać u ciebie kortyzol, zaczęły się pojawiać, wzrastała okse docyna, kiedy rodzi z bublisko, opadała drastycznie, kiedy rodzi z bułdaleko. I to powoduje, że jest taka sprzeczność właśnie w tych relacjach. I później przenosimy to na nasze życie dorosłe w relacjach, kiedy nam się aktywuje ten silny lęk przed opuszczeniem. Również kiedy nastąpiła właśnie chciałabym jeszcze wspomnieć sprzeczność w ochowaniu, czyli czasami rodzic był dostępny i kochający i wspierający i wspaniały, a czasami rodzic był przemocowy, czy na duży w alcoholu, czy w niektórych momentach może emocjonalnie lub werbanie przemocowy, to tak naprawdę nie wiedziało się czegoś spodziewać. Więc też później w relacji czekając na to, co zrobić partner, czy przyjaciel, czy rodzic, już życiu dorosłem, zaczynamy czuć odrzucenie i zaczynamy czuć bardziej opuszczenie, a jeżeli odrzucenie. O właśnie kochani też chciałaby powiedzieć czym się różni lęk przed opuszczeniem w relacjach i lęk przed odrzuceniem. Różnica jest być może nawet spora, jeżeli lekka bym powiedziała. Z tego względu, że lęk przed opuszczeniem bardziej polega na tym, że zostanimy pożuceni, że te dziecięce części są bardzo wtedy aktywne i bardzo się staramy za wszelką cenę utrzymać relację, wołamy o pomoc, staramy się, przyklejamy się, naprawiamy, robimy wszystko co możemy, żeby nie zostać opuszczeni, często robimy to kosztem siebie. Natomiast lęk przed odrzuceniem wynika z tego, że bardziej boimy się, że ktoś dostrzeża naszą wadliwość, naszą deffektywność, nasze takie rany bardziej nerkzystyczne, czyli bardziej obojętą unikowy tutaj profil i styl przywiązania nam się uaktywnia, czyli nie chcemy, żeby ktoś odkrył tak naprawdę, kim jesteśmy wewnątrz, bo wtedy byśmy zostali odrzuceni przez to, co prezentujemy, sobą na zewnątrz. Natomiast przy lęku przed opuszczeniem nie martwimy się tak bardzo o tą defensywność, czy naszą wadliwość, tylko robimy wszystko, żeby nie zostać opuszczonymi, dlatego jest ta różnica i lęk przed opuszczeniem bardziej występuje przy stylu przewiązania lękowo unikowym i przy lękowym. Ogólnie kochani lęk przed opuszczeniem i lęk przed odrzuceniem, to są mechanizm obronne dzieciństwa, które są kompletnie pozbawione jakiekolwiek świadomości, czyli one wynikają z tak zwanych primitivenych części naszego mulsku, te dolne części i partie mulsku, które się uaktywniają, zanim, bo gdzie zdoldzie do kory mulskowej do płata przeczłowego, to najpierw ma właśnie musi przejść przez te dolne części mulsku i w momentach, kiedy jesteśmy w bliskości czy w relacji, to automatycznie ten lęk przed opuszczeniem i odrzuceniem bez naszej woli się uaktywnia i działamy z pozycji mulsku tak zwanego gadziego, czyli układ limbiczny, ciaomi, kdołowate, czyli nasze śród muzgowie część primitywna mó, naszego mulsku, ośrodek emocjonalny, zostaje jakby porwany przez nasze traumy, przez nasze wzorce i wówczas aktywuje się lęk przed opuszczeniem przy stylach lękowych i lękowych i lęk przed odrzuceniem bardziej przystylu obojętną unikowym, czy czasami jest to właśnie przy profilu narcystycznym i to się dzieje automatycznie bez naszej woli, jest to wynikiem tego, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie w relacji z rodzicami a czego również się nie nauczyliśmy, czyli nie nauczyliśmy się w bliskości, poczucia bezpieczeństwa, zdrowej bliskości, obecności rodzica, spójności chciałam tylko zaznaczyć, że przy lęku przed odrzuceniem jest dużo więcej zaniedbania z dzieciństwa i dużo więcej takiej może nie nie stałości, tylko po prostu totalnego braku rodzica, kiedy do dziecko odczuwoło takie ogromne wstyd wewnętrzne, poczuło się takie odrzucone i też mógłabyć przemot, czy to przemot zwerbalna, czy emocjonalna, czy fizyczna, więc tutaj było bardzo dużo wstydu a przy lęku przed opuszczeniem było dużo więcej niepewności, niespójności i sprzeczności i tak to właśnie w życiu dorosłem nam się później objawia automatycznie pod wpływem automatizacji z zachowań z prymitywnych części mózgu i powoduje, że kompletnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, kiedy to się dzieje i to niestety sabotuje relacje, powoduje, że my czujemy się absolutnie pozbawieni, jakiekolwiek sprawczości lub zakładamy maski, udajemy tak jak przed lęku przed odrzuceniem i nasze relacje po prostu nie są dla nas zdrowe, nie są dla nas satysfakcjonujące i później dochodzi doros, stajn dochodzi do różnego rodzaju dramatów, a nawet i tragedii, emocje wchodzą w grę, więc w dzisiejszym odcinku chcielibyśmy razem z Maryuszem pomóc Wam kochani w tym, żeby radzić sobie lepiej właśnie z lękiem przed opuszczeniem i z lękiem przed odrzuceniem. Maryuszku bardzo ci dziękuję, teraz się zwracam ku Tobie, ale też również kusłuchaczom będę się zwracała, bardzo ci dziękuję z całego serca, że przyjechałeś tutaj do nas do Wrocławia, do studia, z dalekiej bydgorszy, żeby uczestniczyć w tym pierwszym naszym podkaście z wizją, jestem bardzo, bardzo podekscytowana, amso exaident, naprawdę, że tu jesteś. Super, ja też się cieszę i też jestem podekscytowany, troszkę się stresuje, wiadomo, jestem moje pierwsze takie wystąpienie, więc, więc lekki stresik jest, ale działa mobilizująco, a nie paralizująco, więc myślę, że jakoś poskładamy to sobie, że będzie ciekawa rozmowa i widzowie i słuchacie będą zainteresowani, także. Właśnie, Maryuszek, dziękuję, że wspomniałeś, ja sobie odłożę, dziękuję, że wspomniałeś o widzę, bo jestem przyzwyczajona tak do nagrywania pod kastów audio, że zapomniałam użyć tego słowa widzowie, także w nasi widzowie i nasi słuchacze. Bardzo ci dziękuję Maryuszku, naprawdę to wymaga spory odwagi, szczególnie, żeby się pokazać, pokazać sobie swoją twarz, będzie się dzielił naprawdę swoją sensytywną historią, co jest to strudne, ale gratuluję ci odwagi i tej pięknej, powiedziałabym regulacji, że jest to w stanie właśnie przełożyć ten stres na coś takiego pozytywnego, to też wymaga precynacową. Tak, to prawda, nie ukrywałam doświadczam tego pierwszy raz w życiu, ponieważ zazwyczaj ten stres był właśnie paralizujący, a gdzieś tam dzięki pracy na cobom, dzięki terapią różnym wszelakim, no to teraz czuję, że ten stres potrafi działać mobilizująco i naprawdę jest to fajne. Chciałem jeszcze dodać, że czuję się zaszczycony, że to ja jestem, że tak powiem ten pierwszy, jest mi niezmiernie miło, ale z drugiej strony czuję też mega dumę, że po prostu wiem jaką drogę przeszedłem i myślę, że nie znalazłem się tutaj przypadkowo. Oczywiście, Moruszku, ja zapraszając do tego dzisiejszego naszego pierwszego odcinka. na wizji pod kastu, stwierdziłam, że to będziesz idealną osobą, ponieważ droga jaką ty przeszedłeś, naprawdę mówię o czerca, jest dla mnie fenomenem, bo to relatywnie szybko u ciebie nastąpiło. Jeżeli właśnie mógłbyś podzielić się z naszymi słuchaczami i widzami tym, jak się poznaliśmy i jak trafiłeś do mnie, jak w ogóle, co w ogóle doszło do tego, że tutaj siedzisz z nami dzisiaj, bo naprawdę historia jest bardzo ciekawa i twoja preza nad sobą, ten cały proces jest niesamowite. Dziękuję, za ogrom komplementów, jest mi niezbiednie było. A czerca? Może zacznę od tego, że tak jakby pracę z nad sobą, początki pracę nad sobą zacząłem w 2020 roku. Dzieś tam przeszedł taki kryzys psychiczny i po prostu szukałem już pomocy wszędzie, bo już gdzieś tam nie radziłem sobie z tymi emocjami, tak bardzo tego nitwamy, jeśli była tak silna, że mówię nie. No i zgłosiłem się do psychiatry, wdrożoną i w forma koterapie, na które jestem do dzisiaj, nie ukrywam, więc chociaż też mam takie myśli, czy nie zaprzestać tej forma koterapii, czy to już nie jest taki level, że po rady sobie bez tego. W każdym razie, w każdym razie, no i też szukałem gdzieś pomocy wśród psychologów, wiadomo było to w ramach NWZ tu, no bo taka była sytuacja, że tak tu ujmę, ale gdzieś tam próbowałem też prywatnie. No i jak już złapałem flow z jakąś panią psychologą, bądź też terapéutką, no to pani zmieniała pracę, już nie przyjmowała w tym gabinecie i tak chodziłem od jednego do drugiego. I kiedyś pewnego dnia byłem uznajął mojej fizjoterapeutki, uani pozdrawiam ania i ona poleciła mi z kolei inną fizjoterapeutkę, kasie, którą również pozdrawiam. I kasia miała takie trochę nietypowe metody pracy jak na fizjoterapeutkę i pracowała tak jakby ujmę to także na układzie nerwowym. Czyli pracowałaś chciałem somotycznie. Tak, tak, więc no i te sesje odbywały się w takiej, powiedzmy pół hipnozie, ja często na tych spotkaniach unii miałem zamknięte oczy i przywołowaliśmy sobie różne obrazy z mojej przeszłości można powiedzieć. Ale co ciekawe, zacznę od tego, że pierwsza moja wizyta to ja byłem w takiej rozsybce, że całą godzinę przepokałem. Całą godzinę, no cóż emocje dalej są we mnie, więc spoko. Zgodownie ja będę też dla naszych widzów i słuchaczy zatrzymywała, żeby pokazać jak regulować układ nerwowy. Kochanie, zobaczcie to co Mariuszek nam tutaj dzisiaj pokazuje, to jest autentyczność, to są piękne emocje, to jest coś, co uzdrawia nasze traumy, uzrawia to, dlaczego nie mamy dostępu od naszego dzieciństwa. Tak, więc to jest dodowne, absolutnie się nie wsyć emocji, bo emocje są uzrawiające, zobacz, poszedłeś do kasii i twoj układ nerwowej i mózg miał nagromadzony taki ładunek emocjonalny. Trzymany w sobie prawda somatycznie również, kiedy układ nerwowy jest po prostu tymi wstrzymywami, emocjami tak przeboćsowany, że jest go nictwa myśli i samoporczowe myśli, kiedy to puszcza, to wtedy właśnie zaczyna się zrowienie. To jest piękny przykład na to, jak to działa, nie szkajmy bardzo skomplikowanych rozwiązań, emocje i dopuszczenie do siebie bólu, to jest kochanie najlepsze, co może być. Dokładnie, więc. - Przez traumą. - No i ta współpraca z kasią odbywała się w miarę regularnie. No to tak po roku, czasu na 3 ogólnie z każdej wizyty wychodziłem mega zadowolony i naprawdę byłem taki podekscytowany po każdej wizycie i tak jakby praca u kasii polegała na tym, że ona zmieniała moje przekonania, więc jak ja przez cały okres dzieciństwa i powiedzmy, część dorosłości żyłem w przekonaniu, że sobie nie poradzę, że nic mi się w życiu nie uda, że niczego się nie nadaje. Tak gdzieś właśnie z kasią zaczęliśmy pracować tak, że tak jakby zaczęło się przeprogramuwowanie lekkiemu jego umysłu. Wiadam o to też była moja praca, więc ja wychodząc z tego gabinetu, musiałem sobie gdzieś tam powtarzać, motywować się i ich gdzieś tam robić takie malutkie sobie kroczki, które mi pokazywały, że ja mogę, że ja potrafię i że to działa rzeczywiście. No ale wiadomo. - Pięknie, Mariuszek, przepraszam o z tymi małymi kroczkami. Co jest cudowne właśnie jest to, że małe kroczki są po to, żeby stopniowo wprowadzać coś, co nas nie przeboćsuje. Nie przyładuję układu nerwowego, tylko jesteśmy w stanie to przyjąć. Zobaczcie jak pięknie, no tutaj Mariuszek opowiada i by oczywiście wrócimy, będziemy rozmawiać dzisiaj o lęku przed opuszczeniem i przed odrzuceniem. Ale fajnie, że wprowadzesz nas tą historią, żeby pokazać, jak to wygląda, że w ogóle zaczynamy pracować na sobą. - Tak, chciałem właśnie tak zacząć, że takiego wstępu, żeby później móc wejść w temat. Więc. - Oczywiście. - No i co, i była taka współpraca około półtora roku z tą kasią, ale gdzieś tam nadal czułem, że coś jeszcze we mnie, że tak powiem siedzinie tak. No i wtedy właśnie trafię na twój kurs, więc postanowiłem go wykupić, przepracować. No było to ciężkie, bo były tam niektóre zagadnienia już teraz nie przypomnę sobie, ale jak pracowałem, to robiłem notatki i naprawdę on mi dużo pomógł, dużo mi pokazał, więc takie właśnie chociażby to zatrzymanie się, które jest zawarte w twoim kursie, że wyłapać sobie kiedy coś nas stresuje i zatrzymać się i pomyśleć o tym tak. Ja kiedyś miałem takie. No ogólnie byłem nadpobudliwy i taki wyrywny, impulsywny, teraz staram się gdzieś tam panować, no to co, bo on też już to sobie ten ukrat nerwowy troszeczkę wyregulowałem. Więc jest progress, mega progress. No ogólnie może zabrzmi, to nie ciekawe, w każdym razie miałem takie, że na pady gniewu i po prostu kto mi się na patoczuł, że tak powiem, no to go atakowałem. I kiedyś usłyszałem właśnie w internecie, też była, kto się ma wiał sytuację, jak była, że właśnie gość wyskoczył i ta osoba, która opowiadała mówi, że to nie jest tak, że to ja mam problem. To ta osoba, która wyskakuje, jest frustrowana i to ona pokazuje, że ma z. No i to była taki też Game Changer troszeczkę, taką lampkę mi zapaliło, że rzeczywiście zatrzymaj się, uspokój się i po prostu nie daj się ponić tym emocją, tylko nie wiem, przeklni sobie w samochodzie, ale nie wysiada i czy coś w tym stylu tak, więc to gdzieś też było takie właśnie, no i ale wracając do tego kursu, no i naprawdę i też bardzo mi pomogło nie ukrywam spotkania na zumie te grupowe, to jest fenomenalna praca, jest fenomenalny team i naprawdę wszyscy się wspieramy, naprawdę polecam, nawet jeżeli nie umakty, to każdemu polecam, jak ikolwiek formę terapii, ponieważ no. Chodzimy już o tą grupową, bo inaczej się pracuje, oczywiście nie każdy, nie każdy się nadaje do terapii grupowej. To samo chciałem powiedzieć. Ale jeżeli już czuję się, że jest gotowe, jak ty, miałeś już Mariuszek przeprocesowanych wiele rzeczy, więc ty tak jak tu pięknie zaznaczyłeś, już pracowałeś z regulacją układu nerwowego, a mój kurszci to fajnie do pełnił, to budowanie świadomości ciała, wchodzenie głębie w te trzy stany z teorii poliwagalnej, czyli z tam mobilizacji, z tam imobilizacji, z tam zamrożenia, bo ta świadomość tego układu nerwowego to też pięknie pod kas z piotrusiem, który nagrywaliśmy razem o regulacji układu nerwowego, właśnie według doktora Stevena Porcesa, te orii poliwagalnej jest fenomenal, no metodom kochani, do tego, żeby poznać swój układ nerwowy, jak on działa, jak on właśnie tak jak Mariuszek powiedział pod powiem bodźców zaczyna nam się zbytnio aktywować, kiedy te primitywne części mózgu i układ współczulny, czyli układ autonomiczny działa bez naszej woli dzieli się na współczulny i przy współczulny, i pod powiem bodźców, kiedy nastąpiła traumatyzacja w dzieciństwie właśnie, to co się dzieje ten układ współczulny jest po prostu nadaktywny, rozregulowany w połączeniu z ciałem migdałowatem, z okładem limicznym z pnie mózgu, czyli między, mamy pieniemu z góźmienzem, mózgowie, śródmuzgowie i to wszystko po prostu przejmuje kontrole i my wtedy wybuchamy, my wtedy robimy dziwne rzeczy, my wtedy właśnie wracając do tematyki, kiedy jesteśmy w relacji, w bliskości, w związku kochanie skąd ja to znam, zaczynamy z sabotować, zaczynamy zachowywać jak dzieci, wołać o pomoc, kłócić się, robić kolokfialne zadymy i czuć się po prostu jak małe, bezbronne dziecko, albo tak jak lęk przed odrzuceniem styl obojętną unikowy wycofujemy się, więc to wszystko się dzieje, Mariuszek sam byłoś tego świadkiem, doświadczałeś tego bez naszej woli. No dokładnie i też co chciałem powiedzieć to bardzo mi też pomogłam metoda tre, czyli uwalnianie na pięć szafą. Słodowna metoda, wspomnijmy tylko, że to jest doktor David Berchelli, metoda tre, czyli trauma, release, trauma, releasing exercise z angielskiego, cudowno metoda do pomocy, żeby ciało, wytrząsne o nadmiar stresu, kiedy mamy zaburzenia lękowy, ja używałam, cały czas stosuje, jest niesamowita. Tak, nawet byłem na też na kursie z tych ćwiczeń i też był pokazany filmik właśnie jak zwierzęta reagują i one też tak jak np. nawet pies kiedy się boi to się trzęsie. Więc on też pokazuje te emocje i on przez te drżenie wibracje, że tak to ujmę, no to on też uwalnia te na pięcie ściawa tak. - Oczywiście. - Także no i u człowieka działa to samo, jeżeli jest organizm, że tak powiem mocno stromatizowany, no to te ćwiczenia trebędą pomócne, bo to się ułaktywni. Nie u każdego to zadziała, bo jeżeli ktoś nie jest dotknięty tą silną traumą, to podejrzewam, że u niego się to nie aktywuje, więc to też trzeba do tego podejść, że tak powiem rozważnie i też się nie załamywać, jeżeli nie zadziała. Widocznie może u kogoś to traumanie jest tak silna, żeby aktywować to uwalnianie tego napięcia. - Wiesz co, Mariuszko, bardziej mi powiedziała, że u niektórych tak jak u nas, my mamy zbyt dużą mobilizację układu nerwowego, czyli mamy bardzo dużo pobudzenia. - Tak. - Hyper pobudzenie, wysokie reakcje stresowe, bardzo szybko dochodzi do przebocecowania układu nerwowego. - Tak. - A jesteśmy sensorycznie nad wrażliwi, a niektórych będzie im mobilizacja, bardziej stanę dyprzyjne, bardziej wycofanie, bardziej z angielskiego taki kolab, shutdown, czyli bardziej się chowamy do siebie, ale że mwóżku nie wychodzimy, przychodzi stan dyprzyjny, u niektórych będzie zamrożenie, bardzo silne emocje, ale na przykład nie umiejętność wykonania jakiegoś ruchu, czy poruszania się też miałałam takie stany i wiem jak ciężko jest tego wejść, ale treje jest bardzo fajna do mobilizacji. Tutaj też chodzi o to, że nie dla każdego będzie to metoda. - Dobra. - Każdy sobie szuka metody ci i częń. - Do wie, na po ciebie, tak. - Oczywiście i bardzo fajnie, że o tym mówi, żeby w tym holistycznym połączeniu w pracy nad sobą też znaleźć metoda, które będzie tobie odpowiadała. - Okladnie. - Kasi będzie odpowiadała tre, prawda? - Tak. - Ten 3-T-R-E-Zangielskiego komuś będzie odpowiadał EMDR, czyli praca w terapii z ruchami gałek ocznych i połączenie prawej i lepiej pukuli mózgu, a dla niektórych będzie to praca somatyczna, chciałam we doktorii poliwagalnej. Jeszcze dla innych będzie doktor Peter Lewin, prawda? A dla innych będzie praca z ego, różnie to będzie ze schamatami, dlatego eklektycznie fajnie słączyć te style, żeby w terapii regulować układ derwowy. - A wy zobaczek ważna jest regulacja układu nerwowego, ma już obód przypowiedzieć więcej o tym. - Tak, mam też taki przykład, będąc w żetak powiem w tym silnym strecie, miałem problem z wykonaniem skłonów przód i nie mogłem dotknąć palcami urąk do stóp. Moje palce urąk zatrzymywały się lekko po zalinią kolan i czułem ogromne napięcie z tyłu w mieśniach dwugłowych bo on był mocno napięcie, a napięcie było spowodowane tym silnym stresem, traumą, nie wiem jak mam to ująć. W każdym razie, jak gdzieś tam zaczęłem pracować i poznałem co jest tym boczcem takim triggerem, o tym, że to nazywa się triggerami. Co jest tym triggerem? To wszystko też pustiło, że wydaje mi się, że po prostu każdy musi szukać odpowiednich metod dla siebie tak, jak wspomnieliśmy. I tak samo jest powiedzmy z odżywianiem skoro na jednego działa, taka dieta to nie znaczy, że ona zadziała na całą rodzina, a to wszystko w oku i bez sensem jest dawanie koleżanką swojej diety, bo nam nie działa, więc to wszystko trzeba dobierać indywidualnie. I mówię, jeżeli ktoś chce pracować nad sobą, to będzie szukał te metody, będzie widział, że ta praca przynosi efekt bo przynosi efekt jest tam tego żywym i najlepszym przykładem, więc tak jak wspomniałem, pierwsza wizyta u kasi no to była godzina płaczu. To tyle było w emnefrustracji, żalu, złości, gniewu, tych wszystkich takich skumulowanych, niewyrażonych emocji, ponieważ w dzieciństwie nie mogłem ich wyrazić, bo się bałem, bo się bałem, że zostaną odrzucone, opuszczony, że będę miał dostawał tą warunkową miłość i no i to wszystko gdzieś tam powodowało tak, że właśnie ja zakładałem temaski. Ja zakładałem temaski i dostosowywałem się tak, jakby do tego, że muszę wszystkim pomagać, bo jak nie, to właśnie pojawi się ten lęk, że zostaną opuszczony, że mnie nie będą kochać i to było takie, no teraz z perspektywy czasu wiem, że to nie było dobre, ale jak zaczęłem nad tym pracować, to teraz wiem, też, że przede wszystkim, jeżeli ja zadbał o siebie i o swoje dobro, to wszyscy wokół mnie będą już niśliwi i to się dzieje, bo jak zaczęłem o siebie dbać, to zaczęłem postrzegać dużo rzeczy. Nie mam już tego pesymizmów sobie, takiej negatywności, że nic mi się nie udaje, teraz idę z wiarą w przyciebie, co jest też moja obecność tutaj, to jest dowód mojej tego, że moje poczucie wartości, moja pewność siebie i moja wiara w siebie wzrosły diametralnie. Chciałbym jeszcze tylko dodać, że też szukałem różnych metod i nawet, że tak powiem, posunołem się w swojej terapii do tego, że poddajem się hipnozie. I to też było fenomenalne przepracowanie tych wszystkich procesów traumatycznych, poprowadzeniem mnie i chciałbym też jeszcze dodać, żebyście sobie widzowie i słuchacze nie myśleli, że hipnoza to jest, że Stoji Pani z Wachadełkiem i ona tym Wachadełkiem ma ha, a Tyś piszy i ona ci mówi, nie, nie, to tak nie działa, jest się w stanie świadomości, głębokiej relaksacji i to wtedy jest się prowadzonym przez tego terapięte i tak jakby on zmienia w naszej podświadomości też laki neuronalne. I naprawdę uwieźcie mnie i to działa, bo umnie taka hipnoza zrobiła fenomenalną robotę, po tej hipnozie ja wykazuje się właśnie tak, jak wspomniałem, to większą wiarą w siebie, nie mam tych takich pessimistycznych myśli i też praca nad sobą i pracę z lękiem pokazała mi, że nie mogę być zero jedynkowy, bo kiedyś byłem mocno zero jedynkowy, a teraz jestem taki bardziej elastyczny i adaptuje się do tych wszystkich sytuacji, bynaj mi staram się adaptować tak, no wiadomo, perfekcjonista no to w każdym razie polecam też książkę, córki brusali, Shannon li się nazywa bądź jak woda przyjacielu i tam jest też doskonale opisane, że brusli miał taką dewizę życiową, że ona adaptował się do wszystkich sytuacji tak jak woda. Woda jak trafi na jakąś skałę czy kamień, to na obajdzie sobie drogę i znajdzie sobie ścieżkę inną i naprawdę to też ta książka dużą robotę wykonała i dużo mi też pokazała jak pracować z tym wszystkim no nie. Co jest cudowne, barił, że tutaj w tej twojej wielowarstwo i wypowiedzi, bo naprawdę jest bardzo pomocna dla naszych widzów, dla naszych słuchaczek. To bardzo ważne jest, żeby właśnie podkreślić, że zobacz zanim przystąpiłeś nawet chociażby do tej hypnozy, to już miałaś, że tak pojemko lokwialnie bardzo dobry stworzyłaś grunt w układzie nerwowym, bo było źweregulowany i już zaczynając od kasi, później przechodząc przez mój kurs, przez spotkania grupowe, w których nota będę nadal uczestnicze, uczestnicze, uczestnicze, dokładasz kolejne aspekty tej pracy nad sobą, na przykład jak hypnoza, ale ty już w to wszedłeś ze ustabilizowaną układem nerwowym, jest odciążonym mózgiem odładunku emocjonalnego, tak jak wspomniałeś, który nastąpił dzieciństwie, gdzie było odrzucenie, gdzie twoja mama, czy twoje rodzice nie byli dostępni na tyle, żebycie ukoić, żeby dać ci poczucie bezpieczeństwa, nastąpiło odrzucenie, już tego małego mariuszka, który nie czuł się bezpiecznie, tak jak powiedziałeś, w swojej autentyczności, wyrażaniu emocji, wyrażaniu uczuć. Więc zobacz, jak pięknie przeszodyś przez te różne etapy pracy nad sobą, za nim przykładowo dołożyłeś, bo ja zawsze mówię o tym, że najlepsze podejście jest podejście holistyczne, czyli wielowarstwowe, ale ta trauma zaburzonej więzi właśnie z rodzicami, z rodzicami, z rodzicami było już fajnie uspokojona, i pracą z kasią, tak jak powiedziałem, i później ze mną, i teraz czy książki dokładamy, czy dokładamy podcasty, pracę na cobom jest zawsze najbardziej skuteczna i przynosi najlepsze efekty kochani. - Oczerysia. - Kiedy właśnie łączymy metody, kiedy nie znowu pamiętajcie o tym, żeby nie przeboć co wywać tego okładu nerwowego, i nie brać na siebie za dużo, bo wtedy nie ma odpowiednik przerw, żeby ten również układ nerwowy i mózd doszedł do większego spokoju, bo i kiedy chcemy zrobić za dużo, to też uciekamy o ciebie, jest to forma ucieczkowa, ucieczki, ponieważ chcemy się czegoś pozbyć. Zobacz, jak pięknie to uciebie właśnie następowało i wracając do tematu naszego podcastu, to ci również pozwoliło uspokojć lęk przed opuszczeniem i lęk przed odrzuceniem. Przekonania zmieniło, sprawczość prowadziło, szczerość prowadziło, pewnie to, że umiesz się komunikować właśnie, Amariuszek, a jak powiedz mi jakbyś ciosie podzielić z naszymi widzami, z naszymi słuchaczami, jak to wyglądało u ciebie z tym lękiem przed opuszczeniem, odrzuceniem, kiedy zaczynałeś dostrzegać, że on się najbardziej aktywuje, że on się pojawia, czy jesteś w stanie podać przykłady, bo jest to zdecydowanie, tak jak pięknie powiedziałaś, połączone z dzieciństwem. Tak, takie dwa w sumie przykłady rzucają mi się, że tak powiem do głowy. No, pierwszy to jest relacja z rodzicami. Zdecydowanie, powstała. Tak, więc no był ten lęk i gdzieś tam bałem się, że tak powiem wyrażać to co myślę i to czuję, ale właśnie dzięki terapią, dzięki pracy nad sobą, krok po kroku, wiadomo, nie zrobiłem tego wielkiego kroku od razu, tak, ale gdzieś tam poszedłem i porozmawiałem ze swoją mamą. Bo nie powiedz o tym, bo zobacz, jak pracujesz nad sobą, jak pracujemy nad sobą kochani, to zaczynają się dziać fajne rzeczy. Nasza praca własna nocena, na cobom powoduje, że ludzie w naszym otoczeniu chociażby są zamknięci na tą pracę, ale zaczynają się otwierać. Tak jest. To jest niesamowite, jak to działa, ta energia w nas zmieniająca się energia na poziomie, nawet takiej powiedziałem kwantowej, prawda na poziomie tej fizjologicznej, jeżeli wejdziemy troszeczkę niech to tutaj wchodzić w fizykę kwantową, bo to jest tematyka bardzo złożona, ale nawet na poziomie tych atomów, tych molekult, tego wszystkiego, plus nasze zachowania, nasze emocje, regulacja emocje, czyli nie ma tych wybuchów emocjonalnych, nie działamy z pozycji naszych traum, pomimo tego, że nie czułeś się bezpiecznie w dzieciństwie, bo rodzice też byli stromatyzowani i nie mogli dać ci tego, czego sami po prostu nie dostali, po tego nie mieli, i tak próbowali i starali się jak mogli, to ty teraz bierzesz odpowiedzialność i sam się tym zajmujesz. Chciałbym jeszcze powiedzieć też, że zanim zacząłem pracę na sobą, byłem na początku tej drogi, no to miałem jakiś tam żal do rodziców i w ogóle tak, ale w momencie kiedy zacząłem to wszystko przepracowywać, to ja teraz do tego żalu nie mam, mamu pozdrawiam. Postawiamy mamę bariuszka. W każdym razie, w każdym razie nie mam, bo wiem też, że moja mama nie miała lekko. No podziale się, jak rozmawiamy się szczerze, ja utętycznie to się podziale. Mama wychowywała się w domu dziecka. Więc mama też nosi traumę w sobie i mama nie dostała tej miłości taki, jaki powinna, a przekazała mi to, co jej przekazało, tak. Więc ja teraz nie mam z perspektywy czasu i swojej pracy na co, bo mnie nie mam żal do mamy, bo robiła co mogła, a że czasami jej nie wychodziło, no to nie mogę mieć o to pretensji, tak. Więc ta, ta, ta, ta, ta, ta, wychowywał się bez taty, mój dziadek ze strony taty z marej, jak ta miał 11 lat, więc wcześniej jeszcze była tragedia, taka, że ta ty brat mój wujek, którego nie znałem, no ta bena też został zamordowany, więc to wszystko miało swój wpływ i ta tam mógł się czuć odrzucony, jako najmłodszy z piątki rodzajństwa, tak. Tu była żałoba po, po starszym bracie, no więc tatak gdzieś tam mógł też pójść na dalszy plan i mój tatak był osobą zamknięto emocjonalnie w sobie, nie wyrażał swój i chuć, przez co pojawił się niego problem z alkoholem i, i gdzieś tam to wszystko się kumulowało, kiedyś pewnego dnia, jak ja już doszedłem, że tak powiem na jakiś tam level wyżej, wziąłem ta ten rozmowę. I zapytałem, że to mi o mi jest coś cieko, właściwie zapytać. Więc ta rozmowa z tatą miała miejsce w 2022 roku, jak ja już byłem gdzieś tam w tym procesie i już takim miałem wyższy poziom tej świadomości, wziąłem tatę na przejaszkę, pojechaliśmy sobie do lasu. Może to dziwnie zarżmiedź, ale pojechaliśmy do lasu i zatrzymałem samochód, zgasiłem silnik i powiem tam, na jakie miał dzieciństwo. A tatak powiedział, że nie pamięta. Więc ja zadałem takie bardziej szczegółowe pytanie, nie pamiętasz czy nie chcesz pamiętać. No i tataj już widziałem u taty taką lekką myrytację i mówi, no nie pamiętam z taką mnie, więc mówię, "Dobra, to nie chcesz pamiętać, ok, nie pyta". No i udziałem temat. No i to też było dla mnie potwierdzenie, że tatam miał nie fajny to dzieciństwo skoroje wyparu, tak? I nie wydaje mi się, że nie pamiętam. I jakieś tam powiedzmy, małeś lady zawsze, ktoś tam każdy pamięta z nas tak, w dzieciństwie. On nie chcę, Mariuszek, pamięta, bo pamiętanie byłoby zbyt bolest, więc jeżeli nie chcemy pamiętać, słuchajcie, kochani nie możemy się pozbyć traumy, nie możemy otrałmy za pomnieć, nie możemy traumę odłożyć do szuflady na najniższą półkę do piwnicy zamknąć i na 10 pulsców absolutnie nie, bo te emocje to wszystko co w nas siedzi będzie właśnie przychodziło w postaci różnorakich zaburzeń. Problemów z nieradzeniem sobie z emocjami, czyli brak regulacji emocjonalnej, co prowadzi do uzależnienia właśnie jak twojego tata, dostanów lankowych, tak jak umnie, czy ataków paniki, tak jak stanę depresyjne, u niektórych ludzi problemy w relacjach, brak wiary w siebie, prokrasty nacja, wszystko, wszystko to, co nam nie wychodzi, totalnie niskie poczucie własnej wartości i można powiedzieć, że ten autosobot, aż w którym mam miejsce na każdy możliwy sposób w naszym życiu, jest czymś, co powoduje, że jesteśmy jakby w takiej matni naszej własnej traumy, bo trauma jest, ona będzie, nie można się jej pozbyć, ale możemy się z nim nauczyć żyć i spowodować, że ona będzie miała mniejszy wpływ na nasze życia, nie można się pozbyć lęków depresji, nie można się pozbyć lęku przed opuszczeniem, lęk przed odrzuceniem, nie można się tego pozbyć, możemy się nauczyć z tym żyć, umieć sobie lepiej z tym radzić, wyłapywać momenty być bardzo takim bliskim, naszemu sercu obserwatorium, akceptować emocje, pozwalać sobie na emocje i wówczas piękne rzeczy, jak Mariuszek Ciej, i tutaj jest dla nas przykładem, się dzieją. Jestem najlepszym tego przykładem i żywym przykładem, że to się da zrobić, bo właśnie moje niskie poczucie wartości, brak wiary w siebie, to było na takim poziomie, że po prostu masakra, a teraz ja potrafię, no tak jak mówię już teraz tutaj, że mam tą wiare w siebie, że pozytywnie patrze w przyszłość i wyłapuje te momenty, gdzie czuję ten lęk na przykład przed odrzuceniem i się łapier się na tym i mówię, oho, to. Powiedz słyszę, mówidzą, jak to wyłapujesz, to jest ważne. Jak nauczyłeś obserwować siebie, bo to jest najważniejsza, najważniejsza rzecz, najważniejsza aspekt parcystromom. Powiedz jak to robić, Mariuszek, jak nauczyłeś sergu? Trudne pytanie właśnie, bo. - Nie, nie, nie, nie. Ja lubię, czy jedne pytanie zadawać się. - Okej, wychodzi to naturalnie. I teraz na przykład skapelusza ciężko jest mi podać przykład, ale no są momenty gdzieś tam. Co ci mówi o tym, kiedy zbliża się np. automatyczna reakcja i żeby nie dopuścić do porwania, przez traumę tego właśnie układu limbicznego, żeby mózki nie wszedł w te primitywne aspekty. Co ci pomaga, kiedy pojawia się bodzić, z przykład w relacji, z bliską osobą, czy z partnerką, czy z kimś, na kim ci zależy? Co ci pomaga, zatrzymać i zauważyć? Może to być świadomość? Mariuszek może być w ten sposób, to odpowiedziałeś, jak świadomość. Jak pracęściołem? - Tak, nie, wydaje mi się, że świadomość. Ja już mam tą świadomość właśnie, że się łapię na tym, że np. pojawiają się jakieś czarne wizje i właśnie pojawia się ten lęg, że nie wiem, relacja może się zakończyć albo zepsuć albo. - Czyli pojawiają się czarne myśli. - Tak. - Bardzo tragiczne katastroficzne myśli, zabotujące bliskości. - Dokładnie. I wtedy właśnie jestem już na tym poziomie, że potrafię to wyczuć i powiedzieć sobie usiądź, uspokój się. - Pomyśl sobie racjonalnie, bo wiadomo kiedyś dziesuchałem, też albo w jakiś ksiątce wyczytałem, że mamy mózg racjonalny i nieracjonalny, że tak powiem. - To, co mówiłam, dolne, czy jest w mózgu i płat przyczonowy kora mózgowa myśląca, czyli to powoduje, że mam empatię, zrozumienie dla siebie, możemy zaplanować przykładowo swoje działania, swój dzień, możemy się wstrzymać. Ja przykładowo nie mogę kochanie z wami siedzieć i robić coś takiego, prawda? Tylko szereguluję, zadaje pytania, czyli tutaj głównie w tej chwili u nas działają płaty przyczołowe. - Tak. - A ten drugi mózg bierze góry, kiedy jest bodziec i jest reakcja z pozycji traumą. - Tak, doszło za nami. - Dokładnie. I właśnie potrafię już to wyłapać, żeby nie dać się tym impulsem i żeby sobie gdzieś tam się zatrzymać i to kontrolować i powiedzieć, przecież nic wielkiego się nie dzieje, generalnie to ja mam kontrolę na swoim życiem i to ja jestem w stanie, że tak powiem wypracować. I to co się pojawi w mojej głowie nie zawsze ma przełożenie na rzeczywistość. - 99% nie ma przełożenia, tak jest podokładnie. - Więc mówię, gdzieś tam potrafię się zatrzymać, potrafię to znaleźć ten moment i gdzieś tam próbuje wtedy też poprzez może oddech troszeczkę takie właśnie zatrzymanie się i żeby nie dać się tym impulsem ponieść, tylko po prostu sobie na chłodno usiąść i chociaż nie ukrywam też mam takiego bliskiego znajomego Adam pozdrawiam, który też gdzieś tak dużo mi obrazuje sytuacji jako osoba trzecia. On patrzy na to z boku i wtedy jak ja na przykład sobie z nim porozmawiam i usiąde i mówię rzeczywiście, on ma rację, tak, on potrafi spojrzeć na to z boku i pokazać mi te części właśnie tego mózgu racjonalnego, tego szlenia. - Lewy, lewy i pukłym, on jest tym głosem, twoim tego, tego obserwatora, dlatego kochani dobre relacje wspierające są niesamowicie istotnym elementem w każdym sensie. - Trzeba się na cobom, bo on ci pokazuje racjonalnie, lewę, przepraszam, lewa pukula mózgu, po prawa to jest dzienastą piłatrauma, czyli tu się boimy odrzucenia. Tu zaczynamy robić głupoty w związku kolokwialnie, mówiąc, zaczynamy sobotować, tu zaczynamy naprawieć, naciłę, uwieszać się jak bluszcz, ratować, błagać, wołać o pomoc i robić wszystko to co nie służy bliskości, czy przykładowo się wycofywać jak przy lęku przed odrzuceniem i zamykać się w sobie zakładać paski. To ta lewa pukula jest tym głosem racjonalnym. - Tak, dokładnie. - To też jest fajnie, żebyśmy wiedzieli, co się znam i dzieje i on ci to mówi i później ty sobie sam mówisz i mi sobie fajne połączenie. Tak, to działa. I właśnie w takich relacjach partnerckich, to też jest na przykład nie wiem, miałem taką relację, że z początku bardzo się bałe. Chciałem wejść w tym relację, chciałem wejść w tym tak bardzo, bo chciałem tak bardzo dostać tej miłości, tych wszystkich uczuć, których nie dostałem powiedzmy w dzieciństwie. Tak bardzo tylko pragnęłaś mój wszech. Na poziomie traum, na poziomie tego emocjonalnego mózgu, tego bardziej, gdzie go było już po prostu wykładzone. Dokładnie. I posuwajem się do takich rzeczy, które de facto z tego racjonalnego mózgu były bezsensowne i bardziej działały destrukcyjnie, ani jeżeli zacieśniały tą relację, więc też teraz w perspektywy czasu potrafię to wyłapać, że tak jak mówiłaś ten lęk, ta trauma to jest z nami do końca życia. Ale jeżeli nauczymy się z tym pracować i będziemy z tym pracować, to naprawdę znajdziemy wiele dobrych rozwiązań, które tak naprawdę nie będą nas aż tak mocno, boże brakuje mi słowo, aż tak mocno. Aż tak mocno wciągały, triggerowały. Tak, tak, tak, że gdzieś tam to my znajdziemy kontrole nad tym, a nie nasz umysł kontrole nad nami. To bardziej mózg, bardziej maryłszek, ten bardziej taki wyżsoprymitywny, taki zwierzęce, instynkt przetrwania, bo w ten sposób przetrwałeś w dzieciństwie, kiedy czułeś się odrocone, bo zobacz, co twoja mama przeszła, twoja mama maryłszku nie zaznała miłości. Dokładnie. I pozdrawiam serdecznie, daje dużo miłości dla maryłsza, mamy. Dziękuję. W imieniu swoim, mamy i swoim oprawdy. Prawdy, bo ona bardzo cierpiała. W domu dziecka nie było miłości. W domu dziecka nie było ciepła. W domu dziecka nie było poczucia bezpieczeństwa. Jest bardzo kochani, jest znane badanie, które było przeprowadzane, nie wiem dokładnie w którym roku, ale to było po tym rządzie czałczesku, jak on wprowadził, właśnie, kiedy to miało miejsce dokładnie nie pamiętam, ale to było wtedy, kiedy. Ktoś tam 40 lat? Które lata? 90. Może przed 9. To już takiego wcześniej się. Tak, mały kojarzy, to na blisko. Tak, czezne 90. Chyba bodajże, ale tutaj nie jestem do końca pewna i on po prostu chciał, żeby było jak najwięcej dzieci, żeby te dzieci pracowały i po prostu doskonaliły system, całe system rozwojowy, czyli on miał taką politykę, że to miała być siła robocza. Czyli dlatego było tak dużo tych dzieci i później, z tymi bynymi dzieci. Z tymi bynymi dziećmi nie było co zrobić. Było tyle tych dzieci, to oczywiście była polityka bardzo zaburzonego człowieka, bo jak można dopuścić do czegoś takiego, że te dzieci później, które się urodziły, wszystkie trafiły do domu dziecka. Było tych dzieci tak dużo i te dzieci były tak stromotyzowane w tym domu dziecka i później właśnie w braku poczucia bezpieczeństwa, same były w tych użeczkach. Pielengniarki było niedostępne, dlatego że nie było zbyt dużo personelu, który mógłby się tymi dziećmi zająć. Te dzieci biedne płakały, były samotne, przychodziły przez tak zwany protest, kiedy nie ma rodzica, czyli jest duża złoźni, że po budzenie w okładzie nerwowym i później następuje wyłączenie, kiedy nie ma rodzica, czyli totalne, odcięcie się od siebie i odseparowanie od siebie. Te biedne dzieci później wychodząc z tych ośrodków, 17-18 lat, później właśnie młodych ludziach były przeprowadzane badania, też w dużej mierze ze Stanów Zjednoczonych, bo to jest słynne badanie. Właśnie żeby pokazać jak ta zaburzona więź, czyli tutaj w tym przypadku totalny brak więzi wpłynął na życie tych ludzi i kochani, rezultaty, tych badań, drenstyczne, szokujące. Ci ludzie nie mogli kompletnie żyć, nie mogli funkcjonować, mieli bardzo silne różnego rodzaju zaburzenia psychiczne. Myśli samobójcze, niektóre z tych osób popełniły samobójstwo, bardzo duże problemy ogólnie adaptacyjne, bo to są tak zwane reaktywne, już później zaburzania więzi. To mam miejsce, kiedy adoptujemy na przykład dziecko i dziecko było silnie stromatyzowane, ale również my, którzy przeszliśmy nawiązują za tego badania przez brak, tego poczucia bezpieczeństwa, ponieważ tak jak twoja mamusia była w domu dziecka, ona nie potrafiła dać takie miłości, ciepła, bo sama wychodząc do mód dziecka. Ja nie mówię, że panowały aż tak drenstyczne warunki jak wówczas, kiedy rządził czełczesko, ale mama też na pewno była dzieckiem, które ta miłość była w jakiś sposób zabrana, której brakowało tej miłości i ona po prostu inaczej nie potrafiła, więc ona nie zrobiła tego specjalnie. I te deficyty są właśnie przekazywane jakby spokolenia, na pokolenie później, co jest smutne, ale są to ty piękni ludzie, które przyjdzie. - Którzy przełamują ten cyk? - No staram się, staram się. - I wychodząc, staram się. - A jeszcze właśnie odnośnie tej pracy, to chciałem dodać jedną rzecz, że to już odnośnie relacji z mamą w sumie w plotę dwa takie tematy. Pierwszy temat to jest taki, że właśnie jak ja nie byłem, że tak powiem świadomy tej swojej traumy i nie pracowałem na sobą, to często gęsto rozmowy z mamą kończyły się kłótnią. Były krzyki, jak ja zaczęłem pracować nad sobą i gdzieś tam już kontrolować ta emocje, no to też było takie przepraszam. Mieliśmy taką sytuację, powiedzmy, z tykową trochę, no i mama zaczęła podnosić głos. I no wiadomo, zazwyczaj było tak, że ja też wtedy ten głos podnosiłem, dochodziło do kutni, a wtedy po raz pierwszy zareagowałem tak, że ze spokojem powiedziałem, do mamy i po co się denerwujesz. - Wow. - I z pozycji spokoju swojej kutni w nr. - Tak, proszę, że mamy się wtedy moment rozdrażniło jeszcze bardziej. Ja się teraz z tego śmieję, tak, ale mówię no i to, że ja zrobiłem to z takim spokojem i w ogóle, więc później też tak jak już wiedziałem, no to mama gdzieś tam, no też ma ten układ nerwowy rozregulowany i tak. - To już kładzi wiesz się. - To już nie, to już pokoju, to układ nerwowy, kiedy pracowało tej bezpiecznej bazy, czyli tego rodzice kochającego. - Więc mama też szybko, że tak powiem się trochę złości, ale ja przez tą pracę też tak mówię, mama, ale po co ci to? Tak, mama, no nie będę tu wygarni o wieku, mama, ani nic, no ale wiadomo, jest już kobietam w takim, powiedzmy, podeszłym wieku. No i ja mówię po co ci to nerwę, co ci to da, to nic się nie da. Ja mówię, ty złościś siebie i robić sobie więcej krzywdy niż komuś temu, komu tam na ubliżasz, czy nie wiem, czy go tam z wyzwiesz, czy nie wiem co mu tam zrobić. Więc, no i mama też tak chyba, wydaje mi, tak jak mówiłaś, że ta energia między nami rezonuje i wydaje mi się, że mama też stała się troszeczkę spokojniejsza, mimo wszystko. Oczywiście, koregulacja, emocjonalna, jeden układ nerwowy do drugiego, kład nerwowego prawa, pokulamu zku do prawej. Piękne rzeczy się dzieją, kochanie, zobaczcie, jak pracę nad sobą przynosię facetem. I teraz, no i teraz kolejny przykład z mamą, no to jestem w trakcie czytania książki Marka Walyna, Walyna, nie wiem, Walyn. Tak. No si tytuł nie zaczęło się od ciebie i właśnie tam jest opisane, że trauma, którą w sobie nosimy, nie jesteśmy pierwszymi, którzy mają. Tak. On jest między pokoleniowa. Jest do trzech pokoleń wstecz dziedziczona. I ten autor tej książki, na początku książki też opowiada, że zmagał się z takimi problemami. Podobnymi gdzieś tam lęki, traumy i w ogóle i szukał też tak jakby tej drogi dla siebie. I trafił gdzieś w Ameryce Południowej, czy w Indiach na jakichś, powiedzmy, to nie byli. To nie byli. Samań. Być może. Może szamań. Może kaś ludność z jedna. Dobra, na wiemy i szamań. Tak. W każdym razie i trafił do jednego i ten jeden powiedział mu pogódź się ze swoimi rodzicami. No i on taki pojrytowany mówi, przeszpy pracowałem, przecież dobrze mam relację z mamą i w ogóle i poszedł do innego. Ił tego drugiego usłyszał to samo. Więc zadzwonił do tej mamy, zadzwonił do tej mamy i powiedział, że chcę się spotkać, poleciał tam do niej, no bo to w Stanach miało rzecz, więc wiadomo tam sobie latałem samolotami. I spróbował zrobić coś takiego, że przytulił się do tej mamy i powiedział, żeby mamego nie puszczała, dopóki on nie powies stop. No i ja czytając tę książkę, pomyślałem o swojej mamie, bo też mieliśmy takie sytuacje, że no naprawdę o dzieciństwa nie było tego przytuleni, jak gdzieś tam się to rozjechało, już nie szukajmy czy ja nie chciałem, czy mama nie chciała, czy kto nie chciał. Przebama nie potrafiła dać i to nie wiedziałeś. Mama nie nauczyła, bo ona nie potrafiła dać i to się nauczyła, że tego nie ma. Nie kogo już nie uwiniając, bo oczywiście damy tylko fakty. W każdym razie skończyło się na tym, że ja pojechałem do mamy z tą książką, przeczytałem mamie fragment tej książki, no wiadomo oczywiście się po pokałem, no bo jakże byli inaczej, tak, ale powiedziałem mam, ja mam o choć spróbujemy. No i przytuliliśmy się do siebie, wiadomo ja się rozpokałem i no tak z dobre 5 minut gdzieś tak byliśmy przytuleni. Mama już trochę cierpła, że tak powiem, trochę nie chciała ja wiestuj, proszę stój, mówię stój, ja sam ciebie puszczę. No i okej, no i rzeczywiście później też sobie tam porozmawialiśmy i naprawdę teraz mamom mogę porozmawiać otwarcie, nie muszę się badać, że zostanę skrytykowany, że mi mama za cokolwiek okrzyczy, tak jak to było w dzieciństwie, no bobałem się powiedzieć wiele rzeczy tak, bo mama gdzieś tam reagowała impulsywnie, więc ja zamykałem się w sobie, - To byłoby jechowałem się do środka tak jak by tak. - Wiesz, że była za burzona, a Mariuszek przepraszam, że przerwę do słuchacz, ale no była za burzona. A tutaj było pełne wejście w to, to wymaga ogromnej odwagi. - Dokładnie tak, więc mamom to pięknie przepracowałem. - A Mariuszek powiedz, po tym się dzieliłeś na grupie. Jeszcze o tecz na chwileczkę przerwę dla naszek widzów i słuchaczek. Co cię zmobilizowało do tego, żeby wykonać ten, naprawdę to nie jest łatwy ruch, kiedy nie mamy tej bazy, tej bliskości, z dzieciństwa, co cię zmobilizowało do tego? - Szczeże. Jest to efekt hipnoterapii. - Że poczułeś, żeby to zrobić. - Poczułem, znaczy, ogólnie po hipnoterapii, poczułem, że mam w sobie moc, że mogę iść przy ciebie i swoją determinację, o mociągnąć swoje cele, które gdzieś tam mam zamierzone, dalsze bliższe. I naprawdę to się dzieje, to działa. I tak jak mówiłem na grupie, w moim życiu dziełem się piękne rzeczy teraz i jest tu się biedumny. - Mariuszek, wiesz co? Hipnoterapia ci tylko to zwięczyła. Wszystko się już zadziała przed. To ci bożą, bo ja jako te rapewadkę, ja to po prostu powiem. Mówisz co? Nózwo ludzi korzysta z hipnoterapii i nie ma niestety skutków. To ci mogę powiedzieć. Dlatego, że ta głęboka relaksacja właśnie ten stantaj relaksacji, w którą wchodzimy, jeżeli w życiu codziennym pod wpłowem bodźców nie umiemy. Regularnie i codziennie regulować okładunerwowego, to niestety wpadamy bardzo szybko w te same stany, które miały miejsce, więc tym mając to było takim zwięceniem. A tym mając już świadomość ciała budując to latami od 2020 roku, Mariuszek, ty już stworzyłeś bardzo stabilną bazę siebie jako osoby świadomyj, jako osoby, która potrafi się zatrzymać, jako osoby, która potrafi wyłapać kiedy zaczynają się w zorkę automatyczne schematy aktywować, zwolnić i wprowadzić. I ta hipnoterapia weszła po prostu w odpowiednim momencie. Bardzo możliwe. Naprawdę, Mariuszek, bo to jest ta praca właśnie holistyczna, jest najlepszą pracą. Znam ludzi, którzy jadą na Ayahuasca, do Peru, i Jadą do Brezyli. Też o tym myślałem. Ale wracają i niestety ponieważ nie mają tego pięknego fundamentu przepracowanego, tak jak ty i te głębokie docieranie do warspod świadomości, kiedy jeszcze podpływam tej psychoaktywnej substancji właśnie w Ayahuasce. Oczywiście odpowiednio przeprowadzanej, to musi być z kimś to powiem kolokwialnie się na tym zna. Niestety wracają do życia codziennego, ponieważ nie ma tego fundamentu, nie ma tej bazy i te stare zchamaty, stare zachowania niestety się bardzo szybko aktywizują. Więc pogratuluj sobie dopiero później hipnoterapii, dopiero później wszystkim innym narzędziem, które przyszły, czy mój amukursowy czy kaś, czy obojednie komu, ty przede wszystkim ty, z tą piękną wdzięcznością i autentycznością wejścia w ranę z dzieciństwa. Zobacz, co mam usiać, przeniosła na ciebie, zobacz co ta to przeniosła na ciebie. Ty stworzyłeś cudowną bazę i ja to widzę, w to, więc ja mam podkreślić, bo zaczynałeś zabierać sobie sprawcze ośwież, więc chciałam to podkreślić. Czasami jest, czasami to jest ten stare zchemat. Oczywiście, dlatego chciałam właśnie powiedzieć. Że właśnie, że gdzieś tam się łapie na tym i właśnie też tak jakby gdzieś tam w relacji z kimś, czy se mezowej, czy wymianie zdań z tym moim kolegą. Też są takie sytuacje, że ja się łapię na tym. Aha, znowu odpala się ten mariusz sprzed pracy na sobą i potrafię to dostrzec. Tak, to jest, to jest rewelacja. Roczka na serduszku i teraz tutaj poczuć wdzięczność dla siebie. Kochanie, wdzięższe, to jest cudowną metoda do pracy strąmami, do pracy z czymś, co jest automatyczne silniejsze od nas pięknie, przyjmuje kontrole. Poczujmy nasze ciała, zatrzymajmy się, wprowadźmy wdzięczność serce. Jest połączone z naszym płatem przeczołowym, czyli tą kreatywną częścią mózgu. Tą częścią mózgu, która wykonuje świetną praca dla nas empatyczną, zrozumienia siebie i innych. Łączmy się z ciałem, żeby się połączyć również naszym płatem przeczołowym, który jest takim menadżerem naszych zachowań. I wtedy wprowadzamy piękne połączenie, także wdzięczność na co dzień. Mały krok zrobicie, wyjdzie wam coś, zauważycie zmianę, od razu wprowadzamy wdzięczność. Dobrze, od razu wprowadzamy, Mariuszek, to jest piękne. Bo jeszcze chciałam tylko dodać, bo ta hipnoterapia i twoje przeczytanie książki Marka Wallena i praca z nami na grupie i to wszystko również łączy się, nie wiem, czy mogę o tym wspomnieć, ale również swoją relacją. Blisko, która w jakiś sposób też uaktywnie nie musisz o nie oczywiście mówić, Mariuszek, ale która uaktywnieła też też troszeczkę te kolanku przed opuszczeniem. Tak, chwilowo było, chwilowo się pojawił. Wtedy w tym momencie, pomy też rozmawialiśmy na zami. Tak, tak, był chwilowy, ale gdzieś tam. No wyłapałem to i też szła piesie na tym, że to tylko właśnie te moje primitivene części mózgu mi to sugerują, a tak naprawdę nic złego się nie dzieje i ja nie mam podstaw ku temu, żeby gdzieś tam bać się tego odrzucenia, skoro robię, że tak powiem dobre rzeczy i one wszystkie zmierzają ku temu, że to będzie fajna, że tak powiem relacja i dobra znajomości i myślę, że nic tylko się cieszyć z tego obrót, z takiego obrotu spraw. Ja już już go, ale ty z przed pracy nad sobą, powiedzmy, ty jako już pracujące nad sobą i te z przed pracy nad sobą, mógłbyś, bo ten lęk się pojawi przed opuszczeniem, mógłbyś sabotować relację, mógłbyś robić rzeczy, które byłyby desperackie, które byłyby dziecięce, któreby odrzuciły tego potencjalnego partnera czy partnerkę od ciebie, bo wielu z nas tak robi, ja tutaj chciałam to zaadresować dosłuchacze, którzy mają i widzą, którzy mają problem z lękiem przed odrzuceniem, ja kochaniem ja ogromne lęk, przed opuszczeniem. Kiedy poznałam jego partnera u kasza, który bardzo ciedzinkuł jej u kaszku również za to, że tele we mnie ran obudziłeś i tyle bólu, który się pojawił i ten lęk przed opuszczeniem, nawet jak o tym mówię, to czuję tutaj po błudzanie w klatce pierciowej, ale również widzę, n寄czność był tak silny, że ja kochanie się gubiłam, w tym wszystkim nie widziałem, to totalnie coś ze mną dzieje. Ja potrafiłam dzwonić do niego 20 razy o mią mnie dosyć i odrzuca moje połączenia, bo ja tak bardzo bałam się odrzucenia opuszczenia w tym momencie. Do rosła kobieta, czy to nie jest kochanie dziecięce, jak może do rosły człowiek dzwonić do kogoś 20 razy, prosić, wysłuchaj mi, o mią mnie dosyć, bo on nie wiedział się ze mną dzieje, ja byłam po prostu męcząca już wręcz i to się kończyło tym, że ja aż łapałam powietrze, bo tak bardzo brakowało mi, nawet powietrze, kiedy ten lęk tak silny był w klatce pierciowej i tutaj nasi słuchaczy nasi widzowie mierzą się czymś takim w relacjach, szczególnie w relacjach romantycznych, w relacjach różnego innego rodzaju. I to jest bardzo bolesne, kiedy to bieżo góre nad nami. U mnie wtedy bardzo również wzmogły się zaburzenia lękowa, łącznie w połączone z stressem, bo im życiu, bo ukażmastyl obojętno unikowy, ja jestem lękowa unikowa, ale z partnerem obojętno unikowym wtedy ten lęk bardzo wychodzi, więc ta relacja bardzo pomogła mi uzdrowić coś, co było tak okrutnie bolesne, naprawdę, ja nie widziałam czasami coś ze mną dzieje. Ja nie mogłam sobie tego skontenerować dopiero pracując nad sobą, oczywiście mając wiedzę, wiedzą co się ze mną dzieje, nawet mając tą wiedzę, było to bardzo trudne, więc wyobrażam sobie kochanicowe przeżywacie, kiedy czujecie się odrzuceni w związku opuszczeni, to znaczy opuszczenie, opuszczenie wstawiam w cudzysłowie, ponieważ często to opuszczenie wynika z naszych właśnie dziecięcych, ran odrzuceniaje się, czułam odrzucona w dzieciństwie, u mojej mamy było bardzo dużo sprzeczności, ona potrafia być w jednej chwili bardzo kochana, a w jednej chwili odrzucałamie, ponieważ sama nie radziła sobie z emocjami, a ta to był bardzo nieobetny, prawda Mariuszek? Więc to dla ludzi jest bardzo ciężkie i trudne, żeby sobie to skontenerować bez pomocy, dlatego właśnie jesteśmy tutaj dzisiaj dla Was, pochani, że to to połoło. Jeszcze chciałem dodać też z, tak jakby ze swojego przykładu, przykład ze swojego życia, też gdzieś tam kiedyś miałem taką relację i właśnie też wchodząc w nią i czując ten lęk przed odrzuceniami, na przykład wymieniając wiadomości z tą, no dziewczyną powiedzmy, no to było tak, że nie wiem, godzina i ona nie odpisuje i już, Jezu, co się dzieje, dlaczego ona nie odpisuje, Boże i w ogóle i takie, no więc, znaczy nie wiem, jak jest teraz, ale mówię, no zdarzały się takie sytuacje, więc teraz też już bym był w stanie je wyłapać, że uspokój się chłopie, no przecież niczego się nie dzieje, nie wiem, ta dziewczyna może nie wiem, może być zajęta, może nie wiem, jest w pracy i nie może teraz, bo ma jakąś tam rozmowę, konferencję, cokolwiek, tak? Albo nie wiem, pracuję w sklepie, ma dostawę towaru, obojętnie. A może ma gorszy dzień, może nie ma ochoty w momencie rozbawie, co jest jedno bardziej dopuszczalne. Więc mówię, gdzieś tam muszę, muszę tak jakby sobie, wiadomo, ten primitywny mózg się odpala, że tak powiem poć świadomie, ale trzeba gdzieś tam znaleźć tą świadomość i powiedzieć sobie spokojnie, w spokój się przeszlić się nie dzieje, tak? I gdzieś tam mówię, no, na początku były takie relacje, gdzie takie rzeczy się działy u mnie, a teraz. No i mam już tą świadomość, że będę potrafił to wyłapać, jeżeli coś takiego się zadzije, tak? I po prostu powiedzieć sobie, ale po co? I zadbać o siebie, Maryszek. I dać sobie też to, czego nie otrzymałeś dzieciństwie, bo wyścajak mówiłeś o tym przytulanie się z mamą, po przeczytaniu w kochani, bardzo bym chciała wam polecić tę książkę, Mark Wallen, nie zaczęło się od ciebie, wszyscy na grupie polecają to książkę, robię i ponoć kolokfialnie niesamowitą robotę, więc jeżeli jej nie macie, zdecydowanie, ja też zamierzam tę książkę, zamówić, ale właśnie jak powiedzieć o tym przytuleniu się domamy, to wiesz co mi się Moruszku przypomniało, bo ostatnio byłam nad morzem właśnie z mamą i teraz jak przechodzimy z Łukaszem, przysto nie bycie razem ten okres separacji i ja pracuję nad sobą, on pracuje nad sobą, co jest wbrew pozoną do kogoś to malę przed odpuszczaniem bardzo trudne, ale właśnie jeśli się co tam morzem zaczął płakać, bo znowu mi się uaktywniutę lany przed opuszczeniem i on się aktywizuje w momentach, kiedy czujemy potencjalne zagrożenie opuszczenia czy odrucenia, kiedy partner się wycofuje, to jest całkowicie normalne i trzeba wziąć pod uwagę, że to się będzie aktywowało, tylko my będziemy sobie radzić z tym lepiej i będzie to bardziej krótko trwałe, będzie to trwało krócej i nie będzie na nas to takiego wpływu po prostu miało, nie będzie wywierało na nas takich dużych emocji i się rozpłakałam i mama przyszła do mnie i mi przytuliła i ja poczułam po prostu takie poczucie bezpieczeństwa, po raz pierwszy pozwoliłam sobie w takiej bliskiej konnekcji z mamą poczuć bliskość, bo ta bliskość często wydawała się trochę niezręczna albo właśnie kochani monitorujcie blisko, że jaką macie z rodzicem, jak się czuje cię w bliskości, z rodzicem, w dorosłości, bo to jest we znacznikiem tego, jak się czuliście właśnie w dzieciństwie z rodzicem, więc kiedy mama mi przytuliła i ja poczułam, bo już tu się wzróżam jak o tym mówię, ale ja poczułam taką bliskość od mojej mamy wtedy i jakby wszystko odpuściło, wszystko jakby, jakby to poczuć się bezpieczeństwa, to wszystko wróciła na miejsce i ten lęk przed opuszczeniem, po prostu się bardzo wyrównął też, ale ja się na to otworzyłam, wcześniej bym była na mama my zła, pyskowałabym do niej mamą, nie podkoć, ja nie wiem, ja sobie nie radzę, bo ja miałam takie nas toletnie zachowania, brak dobrej regulacje, emocjonalne, tak jak typowydziesz, kutnie z mamą i to jest po prostu kochanie, niesamowite co pracę na co mam i pracę z traumą, jakie rezultaty przynosi, wow, mówię z o tym, niesamowite wzrószenie, poczułam, co jest cudowne, bo to jest w sposób dziękuję, moriuszku, dziękuję, także to jest coś, co naprawdę jest bezcenne, nie ma nic bardziej cennego, ani jeżeli ta utentyczność, prawda w relacji z rodzicem, ale uspokuje nie swojej chran, żebyśmy mogli podejść do tych rodziców bez poczucie winy. - Proszę chciałem powiedzieć, tu do widzu - bez chręteży, że pogódcie się z rodzicami, tylko jak wam nie zrobili, to też nie jest zawsze, że to, że to ziołycieło się od nich, oni też mogą mieć traumów w sobie i po prostu im wybaćcie, a miejcie nadzieję, że robili wszystko, jak umieli, robili najlepiej dla was i, no i myślę, że to też dużo w płynie na, na relacje każdego z was z rodzicami, czego wam się przyczy. - Pięknie powiedziałem, a ruszetniączył wstocnią słyszeziak kasia na grupie, powiedziała coś naprawdę takiego bardzo, bardzo ważnego istotnego, że pomimo tego, że jakim ojcem, był jej ojciec, to on i tak więcej dał, już dostał w dzieciństwie i uważam, że to zdanie ma niesamowitego pałara w sobie i potrafi naprawdę, może wytłumaczyć to zesłowo, ale pokazać tę poziom traumatizacji przez jaki przeszli na się rodzice i jak bardzo nie mają z technorzędzi, a to nie doświadczając miłości, bo już tu przekazali to, co potrafili, ale też chciałam tutaj powiedzieć o stronę terapeltki, że jeżeli jesteście na etapie, gdzie nie czujecie jeszcze się gotowi przykładowo, żeby przebaczyć rodzicom, to jest ok, przepraszam. - Przez wspomniałem tego dodać przepraszam. - To jest was w was w proces, to jest to, że - Bo ja się z tym po tym procesie i dla tego, że - Oczywiście, Mariuszko, to jest pięknie, my wszyscy do tego zmierzamy, to jest właśnie piękny proces, ale kiedy jesteście na etapie złości, przyjrzycie się tej złości, bo z wójcie tej złości, przejść przez was, nie bójcie się tego, ale pamiętajcie kochani, że podzłością jest zawsze bardzo dużo bólu, smutku, odrzucenia, bezradności, bez silności, bólu i takiego naprawdę dziecięcego, dziecięce, dziecięcej nawet rozpaczy i złość maskuje, ale też pozwala ustalić granice, więc przyjrzycie się jeszcze, co jest podzłością, złość jest emocją drugorzenną, natomiast wszelkie inne emocje, to są emocje, które są podzłością, często bardzo bolestne, dotkliwe na poziomie wisteranym głęboko w ciele, odczuwamy te, te takie emocje, bo złość też jest odczuwana w ciele i też trzeba ją odpowiednio zauważyć, uporządkować także cudownie, że o tym powiedziałaś Mariuszek, bo każdy jest na innym etapie, ale na tym etapie, na którym ty jesteś, to jest Szapo, pa, to jest mi spekt dla ciebie, że jest tak naprawdę super, chciałem jeszcze dodać jedną taką sytuację, już niekoniecznie z wyjązaną z lękiem, ale też to gdzieś ma takie jest pokłosiem powiedzmy traumy, jak mój tat o zachorową na nowotwór, no ostatnie kilka miesięcy swojego życia spełni w chodzpiciu niestety i co i, i wtedy strasznie też niby tu, byłem na to przygotowany i tak powiem pogodzony, że to nadchodzi, to jednak wewnętrznie sobie nie do końca z tym radziłem, no i miałem napady kompulsywnego obiadania się. To mi często gęsto towarzyszyło, więc ja potrafiłem pół kilogramów afelków z popularnej sieci i kupić i zjeśćcie na raz, zapić to właśnie energetykami, więc tak też nie dbałem o siebie, bo widziałem, że ta tacie rpi, więc tak jakby rezonowałem z nim, po niekąd. Ta tacie rpi, już uda, zobaczcie, wstrzymywanie emocji. Często Dr. Gabel Matyj mówi prowadzi właśnie do wykształcenia badania naukowe, pokazują, że ta cała energia postraumatyczna i strysowa zlega w ciele i niestety układ immunologiczny nie jest stanie zwalczyć intruzów w takich właśnie akumurki rakowe i następują różnego rodzaju tutaj, no nie fajne podziały, prawda, tych tego naszego DNA i tego wszystkiego. No i mówię, i wtedy, ale no, tata o 3 kwietniu tego roku i tak miesiąc po śmierci taty, no to też postanowiłem, że nie ma co już gdzieś tam topić tych emocji w tych słodyczach z dwogadzwego lepsze słodycze niż alkoholnie polecam alkoholunikomu, ponieważ mój tata pijł 30 lat i nie ukrywam, że to też trochę mu pomogło w tej chorobie i w tym co się działo później. Więc, więc co, no i by tak udało mi się, że tak powiem wyregulować też te emocje pojawiają się jeszcze te napady tego obiadania, ale nie są już tak silne, gdzieś że, że nie wiem te słodycze, bo też tak jakby no mając nosząską traumę w sobie cały czas, no to gdzieś tam próbuje zbudować taki pancerz wokół siebie tak, żeby sobie z tymi emocjami radzić czy coś i to jest jakaś tam forma dla mnie takiego, no mówię, jeden pójdzie w alkoholczego nie polecam. -W forma ucieczkowa, ale mój przypomniał, że będzie -A drugi pójdzie gdzieś tam w jakieś słodycze czy jakieś tam no wiadomo też. -I jeszcze inny wseg z gaming, właśnie chciałem mówić, że ja o pracoholik, który ciągle recovering, ciągle pracuje na tym, żeby nie wpadać w te wystrzały dopaminy, które prowadzą później do niesamowitych z jadów, dopamino, właśnie -I właśnie to też. -I właśnie, tak jak przed zmięniu. -Tę słodycze i to też mi się wydaje, że tu jest też ta rozregulowana dopamina. -Pomina też. -Tak i nawet gdzieś tam ostatnio też wyczytałem taki pozd właśnie, że będą takie skoki tej dopaminy. Mama de Chaden jest diagnozowane, co prawda? -To chyba, że umiem aruszku nie wiem, czy umiem ostatnio w życiam od opamienia ten postesz, ale nie wiem, czy umiem możeł kogoś innego. -Kybał kogoś innego. -W każdym razie, w każdym razie, ale twój też czy tak, żeby nie było? -Tak, tak, tak. -Każnym razie, właśnie ta dopamina gdzieś tam też jest zaburzona u mnie, więc może to spożywanie tych nadbiernych kalorii po prostu powoduje, żeby ten, że potrzebuję większego wyżu tutaj dopaminy. -Oczewicht, bo to tak wygląda. -I właśnie, żeby z tej dopaminy sobie gdzieś tam dodać, to idę w te słodycze, tak? Także, także. -Tak, oczywiście i później potrzebujmy więcej tych słody, czy żeby uzyskać ten sam? -Dokładnie. -Tę sam efekt, tak samo jest z algocholem, tak samo jest z algocholem, z innymi używkami. -Skażnym uzależnieniem, czy więcej pracujesz tym więcej pracy, potrzebujesz innowych projektów, żeby się poczuć znowu, że masz ten haj dopamino, i to jest po prostu ślepa uliczka i uciekanie w pracach holizm, to też jest. -To ja, też. -Dziesięć tam, odciekanie o swoich problemów od tej walki z bólem, od podjęcia pracy nad sobą i wiadomo, że to jest trudne dla każdego z nas i też nie zawsze to będzie wychodziło pięknie, będzie ciężko, ale. -Zawsze jest też bałagan, -Zawsze jest też bałagan, pracy nad sobą nie wójcie, nie wójcie się kochani bałaganą. -Tak, tak. -Pałagan to jest normalne. -I co w niemy się często 5 kroków do tyłu, żeby dwa kroczki zrobić do przodu i zdecydowanie tak jest przy każdym uzależnieniu, że czym więcej coś robimy, tym więcej później potrzebujemy tego haju, tym więcej musimy zrobić, żeby ten haj dopamino nam się znowu z większą i dochodzi do niesamowitego zjazdu do wypalenia, dostanów deprysyjnej, stanów lękowo, to chyba jest sędności, bo nasz biornik dopaminy jest ograniczone, nie jest skończone. Z piękna naukowity stanów zjednoczonych, który bada blisko dopamina, w ogóle też polecam bardzo wszystkim, jeżeli jesteście anglojęzyczni, Dr. Angie Hubertman, cudowny człowiek do pracy właśnie tłumaczący te procesy w mózgu i też ogólnie cały ten research badania naukowe ze stanu zjednoczonych też są niesamowite, jeśli chodzi o tutaj te sprawy związane z dopaminą, ale kochanie naprawdę, dbajcie, opoziemy dopaminy. I jeżeli właśnie uciekamy od siebie, to uciekamy albo w zadaniu owoź, albo w różnego rodzaju czy sekszczy pornografie, czy związki, uzależanie od miłości, bo się boimy odrzucenia i opuszczenia. Odrzucenia to się bardziej wycofujemy, opuszczenie bardziej jeszcze się uwieszamy na innych uciekając od siebie. czyli nie zwracamy uwagi kompletnie na siebie. Więc w pracy z lękiem przed opuszczeniem zwróć uwagi na siebie. W lękiem przed odrzuceniem zobacz, jaki masz ból, nie buj się to go ból. Nie buj się powiedzieć szczerze, co czujesz. Tak bardzo ta rana właśnie opuszczenia z dzieciństwa i też taka rana tym profil narkcystyczny czasami nam się włącza, że zakładamy maskę, żeby udawać, że jesteśmy super hyper fajni, a tak naprawdę nie pokojujemy, kim jesteśmy, bo się boimy, że jak pokażemy, kim jesteśmy to ktoś nas automatycznie z dyskwali fikuje. Także ja dodam od siebie, że właśnie przed całym tym procesem, no to ja taki byłem, że nie powiedziałem nikomu tego, co myślę na przykład, co czuję, bo bałem się właśnie tego odrzucenia, że ktoś się obrazi, komuś będzie przyjkrowa albo coś w tym stylu. Nie. Albo że nie jesteś wystarczająco dobra i musisz udawać, ja tak robiłam. Ja zawsze udawałem, że z tym super hyper fajna, no czy fajna jestem, nie mówię, że nie możesz poprakać. Poferdzam. Poferdzam. Dziękuję, pracuję do współczuciów własnej wartości, ale słuchajcie, kiedyś co robiłam, żeby to nie zabrzmiało egoistycznie, co robiłam, nasiłę, byłam super miła dla wszystkich i fajna i pozytywna, żebym była zaakceptowana, czyli nigdy nie pokazywałam tego, co wewnątrz, nie pokazywałam na zewnątrz, i to było bardzo męcząca. Bardzo. Ja miałem to samo, w każdym razie teraz umnie się to zmieniło, i potrafię wyrazić swoje zdanie, postawić granice, i nie boję się tego, a jeżeli ktoś, że tak powiem, będzie miał z tym problem, no to on ma z tym problema nieja, i to nie wpływa na moje poczucie wartości ani nikogo z was, więc. Wiadomo, trzeba też odpowiednie, że tak powiem, to nacji użyć do tego, bez jakieś tam agresji, ataku i w ogóle, ale można spokojnie stanowczo powiedzieć i naprawdę. nie przejmować się tym, co ludzie pomyślą, bo ludzie zawsze będą gadać i. i po prostu robić swoje, patrzeć na swoje dobro, wasza dobro jest dla was najważniejsze, i tego się trzymajcie. Chciałbym też jeszcze korzystając z okazji zaapelować, ponieważ dużo takich profili, że tak powiem psychologiczno-terapetycznych, jest z głównie kierowane w stronę pani. Chciałbym też zauważyć, że panowie też są ważni, i panowie też mają takie problemy, więc panowie nie bójcie się, jeżeli czujecie się na siłach, spróbujcie terapii, zdecydowanie polecam pracę nocobą niż to pięć smutków w alkoholu. Kto będzie chciał to mnie znajdzie, magdemi na pewno gdzieś to moznać w swoich sosial mediach, także jak coś to z chęcią pomogę służe pomocą i naprawdę etbajcie o siebie i swoje zdrowie psychiczne, bo to jest równie ważne, jak zdrowie fizyczne. Mariuszek piękne, zakończenie naszego czasu dzisiaj, dla widzów i słuchaczy o tym, przede wszystkim, żeby być assertywnym, jeszcze tylko podsumuję to, co ty tak trafnie tutaj na koniec wspomniałeś i naprawdę trafiłeś do serc, trafiesz do serc, żeby nie bać assertywnie, powiedzieć, że coś tam się nie podoba, albo czegoś nie zrobimy ze spokojem, czyli ustalamy te granice, to też jest piękna praca nocobą, ale właśnie ten apel do mężczyzn, dlatego mój profil jest i do mężczyzn i do kobiety. Hmm, kierowane i to jest cudowne, i mam mnóstwo właśnie gości mężczyzn, z czego jestem bardzo zadowolona i to jest ogromną wartością dodaną, miał wielbiam pracować zarówno z kobietami, jak i z mężczyznami, bo mężczyźni bardzo potrzebują wsparcia dla wszystkich panów, ale również dla pani, dbajcie o siebie kochani. Pamiętajcie, że ten lęk przed opuszczeniem i przed odrzuceniem, o którym dzisiaj z Mariuszkiem rozmawialiśmy, to są rany z dzieciństwa, to są rany zaburzonej więzi z rodzicami, kiedy nie czuliście się bezpiecznie. To są rany w waszych rodziców, którzy nie otrzymali miłości. To są rany ich zapracowania, ich dążenia do czegoś lepszego. To są rany ich chorób, ich zaburzeń psychicznych, które również pojawiły się z powodu tego, że ich życie nie było usłane różami. Oni nie potrafili inaczej. Tak jak Mariuszek dzisiaj powiedział, "Wy kochani, którzy jesteście na etapie przebaczania rodzicom pięknie, pozostańcie na tym etapie, wy kochani, którzy jesteście na etapie złości, bólu, żalu, pozwólcie sobie weźgłębi w ból i skoncentrować się na tym bólu, który jest tutaj". Bo kiedy tylko przekazujemy ten ból, przerzucamy ten ból na innych i na rodziców, nie następuje uzdrowienie. Dlatego odważcie się, nawet kiedy do znajdziecie, tak jak ja, silnego, czy Mariuszek, silnego lęk przed opuszczeniem, na poziomie somatycznym, na poziomie myślowym, na poziomie nawet powiedziałabym duchowym, kiedy tak bardzo czujemy się samotni albo tak bardzo w wystraszeni, że zostaniemy z tym wszystkim sami, albo że ktoś nas opuści, to są dziecięce części, które wołają o waszą atencję. Nie bójcie się, dać sobie to, czego nie otrzymaliście w dzieciństwie. I skoro oglądacie ten podkaz, to wiecie, wiecie, że mój profil przepłoniony jest tryszciami, które pomagają wam w tym i również tutaj Mariuszek polecił wiele fajnych źródeł. I jeżeli chcecie skorzystać z pomocy ze mną, oczywiście zapraszam do swojego kursu, otrałam jeszcze głównie otrałam i Mariuszek jest na traumie. Jeżeli spotkania grupowe są dla was, książka nie zaczęło się od siebie Mark Wallen, cała grupa dziewięczy i trąbina tematy książki, zakupcie, naprawdę to jest niesamowite źródło. Jeżeli chcecie skorzystać z hipnoterapii, czy z pracy somatycznej właśnie takiej głębszej, też poleca tutaj Mariuszek poleca, podejście holistyczna jest jak najlepsze. I codzienna regulacja układu nerwowego na codzieniu, wy pracowujcie ten fundament połączenia z ciałem. Połączenia ze sobą, obserwacji siebie i zatrzymania siebie, tak jak powiedziałciej, pięknie Mariusz, aki wielokrotnie dzisiaj to podkreślał. Trauma nie można przepędzić, nie można się i pozbyć, nie można o nie zapomnieć, można się nauczyć z nią żyć, można się nauczyć reagować na nią inaczej, niespozycji, mózgu gadziego, tych primitywnych części, tych dziecięcych części, tych automatycznych części, tylko tej empatycznej myślowej, kiedy się zatrzymamy, wyregulujemy, weźmiemy głęboki oddech. Naprawdę, co uda się dzieją. Pamiętajcie, kochani, prosta rzeczy są najbardziej uzdrawiające. Bardzo wam dziękuję za uwagę dzisiaj. Mariuszku jeszcze raz ci dziękuję za to, że przyjechałeś za fatykę zbyt gożczy, żeby tutaj jest naszym pięknym teamem studiowe wrocławiu, się dzisiaj spotkać. Dziękuję również chłopakom za tym piękny tutaj udział i że ten projekt dzisiaj ruszył. Dla was kochani, dbajcie o siebie. Pamiętajcie, że mały kroczek do przodu jest czymś, co przyniesie sukces na wielu wielu płaszczyznach, bo układ nerwowy nie potrafi inaczej. Mały kroczki, ale takie mierzane. Mariusz chciał jeszcze coś wspomnieć, że koniec. Na koniec podziękować Tobie Magdo. Tu też chłopakom za świetną organizację. Zapomniałem o jednej osobie, którą wypadałoby jeszcze pozdrowić. Jest to Magdalena Hypnotera Peutka, która przeprowadziła mnie przez ten proces, wpomnieliśmy o niej, a jednak skoro pozdrawiałem wszystkich dzięki, którym, że tak powiem, mam wkład w pracę nad sobą, no to głupie było niej, nie wspomnieć, tak, że przepraszam, że na końcu, ale pozdrawiam serdecznie Magdalene, która przeprowadziła mnie przez proces Hypnotera. Dziękuję za uwagę. Pozdrawiam również Magdalene i wszystkich innych specjalistów, którzy pomagają nam przejść przez traumę. Jest to bardzo ciężki proces, że gnamy się z wami na dzisiaj, ale będziemy wracać do podcastów. Dbajcie o siebie, pamiętajcie, że jesteście najważniejsi ważni i również połączenie ze sobą, jeżeli macie zweroduchową, też praktykujcie zweroduchową, i to jest taka kwintę sensja tego, co możecie sobie dać i oczywiście dobre wspierające relacje, które są niesamowicie uzdrawiające. Dbajcie o siebie. Dziękuję wszystkim za uwagę, wszystkim słuchaczom, wszystkim widzą. Jeszcze raz dziękuję Mariuszku. Jarek, do zobaczenia. Do zobaczenia. Do zobaczenia.

Podcast Summary

Key Points:

  1. Wprowadzenie nowego formatu podcastu w wersji wideo na YouTube oraz kontynuacja wersji audio na Spotify.
  2. Głównym tematem odcinka jest lęk przed opuszczeniem i odrzuceniem, jego źródła w zaburzonych relacjach z rodzicami w dzieciństwie oraz wpływ na dorosłe życie.
  3. Różnica między lękiem przed opuszczeniem (obawa przed porzuceniem, prowadząca do nadmiernego przywiązania) a lękiem przed odrzuceniem (strach przed odsłonięciem własnych niedoskonałości, prowadzący do wycofania).
  4. Omówienie mechanizmów obronnych mózgu, w tym aktywacji prymitywnych jego części pod wpływem traumy, co prowadzi do automatycznych reakcji w relacjach.
  5. Przykład gościa, Mariusza, który dzieli się swoją historią pracy nad sobą, w tym terapią, kursami i metodami regulacji układu nerwowego (np. metoda TRE), aby radzić sobie z lękami.

Summary:

W tym odcinku podcastu prowadząca, Magdalena Pala, wprowadza nowy format wideo, jednocześnie zachowując wersję audio. Gościem jest Mariusz, który jako pierwszy uczestniczy w tej formie. Główny temat dotyczy lęku przed opuszczeniem i odrzuceniem, wyjaśniając, że jego źródła tkwią w zaburzonych relacjach z rodzicami w dzieciństwie, takich jak brak spójności emocjonalnej lub przemoc.

Lęk przed opuszczeniem objawia się jako obsesyjne dążenie do utrzymania relacji, podczas gdy lęk przed odrzuceniem prowadzi do wycofania z obawy przed odsłonięciem własnych słabości. Oba są mechanizmami obronnymi, aktywowanymi przez prymitywne części mózgu pod wpływem traumy, co sabotuje dorosłe relacje. Mariusz dzieli się osobistą historią pracy nad sobą, w tym terapią, kursami i metodami jak TRE, aby regulować układ nerwowy i radzić sobie z tymi lękami, podkreślając znaczenie małych kroków i autentyczności w procesie zdrowienia.

FAQs

Lęk przed opuszczeniem polega na obawie, że zostaniemy porzuceni, co prowadzi do nadmiernego zabiegania o utrzymanie relacji, często kosztem siebie. Natomiast lęk przed odrzuceniem wynika z obawy, że ktoś odkryje naszą wewnętrzną 'wadliwość', co skłania do wycofania i unikania bliskości.

Lęk ten wynika z zaburzonej więzi z rodzicem w dzieciństwie, gdy brakowało stałej emocjonalnej obecności, czułości i spójności. Doświadczenia takie jak rozwód, choroba w rodzinie czy niekonsekwentne zachowania rodzica prowadzą do przenoszenia tych wzorców na dorosłe relacje.

Lęk przed opuszczeniem często występuje przy lękowym stylu przywiązania, podczas gdy lęk przed odrzuceniem wiąże się ze stylem unikowym lub narcystycznym. Oba są mechanizmami obronnymi wykształconymi w dzieciństwie.

Mechanizmy te uruchamiają się automatycznie, zanim zdążymy je świadomie zarejestrować, ponieważ pochodzą z prymitywnych części mózgu (układ limbiczny, pień mózgu). Są to nawykowe reakcje wyuczone w dzieciństwie, które sabotują dorosłe relacje.

Pomocne są metody regulacji układu nerwowego, takie jak praca somatyczna, terapia poliwagalna, metoda TRE (ćwiczenia uwalniające traumę) czy EMDR. Kluczowe jest też budowanie świadomości ciała i emocji oraz stopniowe wprowadzanie małych kroków w terapii.

TRE (Trauma Release Exercises) to metoda polegająca na wytrząsaniu nadmiaru stresu z ciała poprzez drżenie, naśladująca naturalne reakcje zwierząt. Pomaga osobom z wysokim pobudzeniem układu nerwowego, ale nie jest uniwersalna – każdy powinien znaleźć metodę terapeutyczną odpowiednią dla siebie.

Chat with AI

Loading...

Pro features

Go deeper with this episode

Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.