Go back

Helena i Maria. Historia o „aryjskich papierach”, przyjaźni i pamięci. Spotkanie z Krystyną Nowak

from Audiobiblioteka Żydowskiego Muzeum Galicja

0m 0s

Helena i Maria. Historia o „aryjskich papierach”, przyjaźni i pamięci. Spotkanie z Krystyną Nowak

W Żydowskim Muzeum Galicja odbyło się spotkanie zorganizowane w związku z Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Katarzyna Suszkiewicz przywitała gości i podkreśliła, że opowiadana historia jest wyjątkowa, ponieważ dotyczy wielkiej przyjaźni, która zmienia świat na lepsze i daje nadzieję w trudnych czasach. Głos zabrała Krystyna Nowak, córka Marii, która opowiedziała o przyjaźni swojej mamy z Heleną Goldstein. Obie poznały się przed wojną w pierwszej klasie gimnazjum w Krakowie. W klasie uczyło się dwanaście katoliczek, dziesięć żydówek i dwie ewangeliczki. Po wybuchu wojny i utworzeniu getta Helena nie chciała zostawić rodziców i dobrowolnie do niego poszła. Maria, chcąc ją uratować, przekazała jej swoją tożsamość oraz zdobyła dla niej aryjskie dokumenty, w tym akt chrztu i odpis świadectwa maturalnego. Dzięki pomocy Romana Bartla i samej Marii Helenie udało się uciec z getta. Ukrywała się następnie w Warszawie, gdzie często zmieniała miejsce pracy i zamieszkania. Przeżyła wojnę, a po latach wyjechała do Izraela i złożyła relację w Yad Vashem. Maria w 1996 roku otrzymała medal i dyplom honorowy. Historia tej przyjaźni pokazuje ogromną odwagę i człowieczeństwo w obliczu zagłady.

Transcription

3141 Words, 19411 Characters

Polish
0:06 Głos 1 Audio biblioteka żydowskiego, muzeum galicja. 0:09 Głos 2 Dzień dobry. Szanowni Państwo, ja nazywam się Katarzyna suszkiewicz, pełnię obowiązki wicedyrektorki w żydowskim muzeum galicja. Jestem też kierowniczką działu edukacji. Jest mi ogromnie miło być dzisiaj tutaj z państwem bardzo dziękujemy za państwa obecność. 0:27 I no dla mnie jest to wyjątkowe wyróżnienie, dlatego, że to jest przepiękna historia, którą chcemy państwu dzisiaj opowiedzieć. Ja kocham tą historię, dlatego, że to jest historia o Wielkiej przyjaźni i to jest historia o przyjaźni, która zmienia świat na lepsze i wydaje mi się, że w naszym świecie dzisiaj, kiedy jest dużo niepokojów, dużo trudnych dni, bardzo trudnych sytuacji. 0:56 Dużo niezgody między ludźmi. Ta historia daje nadzieję i ta historia daje też nam pewien drogowskaz i dlatego chcieliśmy tą historię państwu dzisiaj opowiedzieć. I jest to wydarzenie, które jest. 1:12 Organizowane w związku z obchodami międzynarodowego dnia pamięci o ofiarach Holokaustu, który przypada 27 stycznia, także. Chciałam państwu przedstawić, dzisiaj jest z nami pani Krystyna Nowak, która opowie o swojej o swojej mamie i o swojej cioci przyjaciółce mamy i o ich Wielkiej przyjaźni. 1:40 Głos 3 Mama poznała ciocie heleny goldstein, tutaj w Krakowie w pierwszej klasie gimnazjalnej, przed wojną w wieku około 10 lat. 4 latach szkoły podstawowej. 1:57 Wtedy uczniowie, którzy szli. Później na studia szli do gimnazjum. Było to gimnazjum klasyczne z greką i łaciną. Na ulicy wolskiej, obecnie Piłsudskiego, przed wojną po śmierci marszałka została zmieniona. 2:19 W klasie, w której mama się znalazła, było 12 katoliczek, 10 żydówek i 2 ewangeliczki. Do na lekcji religii do katoliczek przychodził ksiądz rabin do żydówek ewangeliczki chodziły do swojego kościoła na ulicę grodzką. 2:43 Fill jak cioć, fill mama wspominały mówiły. Że żydówki bardzo zazdrościły katoliczkom księdza. Ksiądz był młody, przystojny. Był oficerem Wojska Polskiego, był kapelanem. 3:01 Bardzo często przychodził w mundurze. No a jak była większa najdłuższa przerwa to dziewczęta wychodziły na Błonie no i wtedy często tam spotykały księdza, który. 3:20 Akurat w tym czasie urządzał sobie przejażdżki na błoniach. No o rabin był bardzo znany w Krakowie, szanowany, bardzo mądry, tylko że był stary ksiądz dziewczętom wszystkim dawał oceny bardzo dobre Arabii tylko dobre, no po jednej wywiadówce. 3:42 Mamy nie wytrzymały i poszły do rabina z pytaniem, dlaczego ich córki mają gorsze oceny z religii niż katoliczki? No i wtedy rabin im tak ładnie powiedział drogie panie, czy dobre to jest złe i stało się to takie obiegowe powiedzonko. 4:05 No i przyznam się tutaj państwu, że myśmy to też z bratem. Używali powiedzonka jak po jakimś egzaminie przyszło się do domu. I mama patrzyła na ocenę. 4:21 No gdybyście więcej uczyła, to byłoby może bardzo dobre. No i wtedy było. A czy dobry to jest złe? I klasa była w ogóle bardzo zgrana razem zwiedzały zabytki karakowa z księdzem kościoły z rabinem w synagogi no i raz w szkole wybuchł. 4:45 Dosyć duży skandal, bo w czasie jednej z wycieczek, gdzie zwiedzały synagogi na grobie. Rymu. Rabinarymu wrzuciły karteczkę, żeby nauczycielka z języka niemieckiego wyły siała. 5:05 Dziewczęta prowadziły tak zwaną wojnę skarpetką. Z nauczycielką niemieckiego. Bo no do szkoły musiały chodzić w mundurkach. Obowiązkowe mundurki to był u nich kolor brązowy. 5:21 Fill biały fill, Biała bluzka fill, plisowana, brązowa fill spódnica no i. Podkolanówki czy skarpetki w lecie, a akurat w tym czasie zaczęły być modne do sandałów gołe nogi. 5:39 No i jakoś nauczyciele na to nie zwracali uwagi, z wyjątkiem właśnie nauczycielki niemieckiego i te w jedne dziewczęta przed lekcją niemieckiego musiały ubierać skarpetki po lekcji niemieckiego. Zdejmować no jedna przyznała się mamie, mama poszła do pani dyrektor, no i skandal w szkole był gotowy drugi taki co. 6:03 Opowiadały później, śmiejąc się to. Część dziewczyn brało z nim udział, no i ciocia. Yy, zapaliły w toalecie papierosy. No i zostały złapane. 6:18 Naturalnie w ten dzień od razu i poproszono, żeby poszły do domu. I w szkole był było niezłe zamieszanie. Obawiał się, że mogą być usunięte, no ale wszystko się dobrze skończyło. 6:35 I mama opowiadała, że jak po szkole wróciła do domu, bo ona nie paliła. Zjadła obiad i zaczęła się martwić o helem właściwie helke, bo do cioci przed wojną mówiono helka. 6:51 I poszła do niej. I przychodzi do niej ciocia mieszkała na dolnych młynów, przychodzi do niej i zastaje tylko mamę i pyta się co z ciocią? Jak ciocia to przeżywa, a mama mówi tak, wiesz co, marysiu? 7:07 Wysłałam ją do kina, żeby się nie denerwowała. Ja siedzę w domu i się denerwuję. No na szczęście to się jakoś skończyło. On dziewczęta fill razem jeździły też na obozy. Ostatni ich obóz był. 7:23 Szły skończy aż do około myj. To to był rok. Trzydziesty ósmy w trzydziestym ósmym otrzymały maturę. To musiał być trzydziesty siódmy. To był ich ostatni wspólny obóz gendrowny. 7:43 Tak jak mówi, wspomniałam w trzydziestym ósmym otrzymały maturę. Obie były dobrymi uczennicami, przy czym ciocia była najlepszą. I ciocia na świadectwie maturalnym miała tylko jedno dobre z matematyki, a mama miała 2 dobre z języka polskiego i z języka niemieckiego. 8:06 Z matematyki miał bardzo dobre, dlatego o tym wspominam, bo. Mm, później później, jak mama przygotowała dla cioci. Papiery no to przygotowała dla cioci. 8:25 Notarialny odpis świadectwa maturalnego i ciocia jak to zobaczyła? To zaczęła się śmiać i mówi, maryśka, ja przez ciebie straciłam bardzo dobry z języka polskiego, a mama do niej, ale zyskałaś z matematyki, którego byś nigdy w życiu nie miała i ciocia często mamie to później wypominała, że straciła bardzo dobry z języka polskiego przez nią. 8:51 Mama zdecydowała się na studia właśnie matematyki. na Uniwersytecie. Ciocia wybrała Akademię handlową. No i po roku była wojna. Mama. Ciocie namawiała, jak już powstało getto, żeby nie szła do getta. 9:12 No ale ciocia nie chciała zostawić rodziców. Poszły też inne mamy dobre koleżanki do getta. I ja mam tutaj. 9:27 Głos 2 Pokażemy państwu dokumenty, bo mamy mamy dokumenty już potrzymamy. 9:34 Głos 3 Z tych dziewcząt poszła też Julia grinbaugh. To była. Jak mama wspominała bardzo dobra dziewczyna, zawsze mówiła, że była najlepsza z nich. Dziewczyna bardzo zdolna była bardzo bardzo dobra. 9:55 Obiecującą pianistką grała od dziecka. Przepowiadano ją jej wielką przyszłość. Jej rodzice mieli. Mieszka na librowszczyźnie tam jej rodzice mieli jakiś sklep, o ile dobrze pamiętam z takimi materiałami żelaznymi. 10:21 Kolejną taką dobrą przyjaciółką mamy z tej listy jest gusia Augusta rejs man. Rodzina, rejs manów miała sklep z elegancką odzieżą na placu dominikańskim. 10:40 I oni. Gdy pojawiły się plotki, że powstaje getto w Krakowie. Tak jak część innych rodzin wymeldowali się z Krakowa i zameldowali się w okolicznej wsi. 10:57 No oni nie idąc do getta, prawda zyskali trochę czasu. Później gusia miała. I jej bracia miała 2 braci i i jej mąż mieli załatwili sobie bardzo dobre papiery aryjskie. 11:17 I ukrywali się w Warszawie jak po wojnie. Mama z ciocią się dowiedziały. Jeden z braci. Nie wytrzymał nerwowo na ulicy. Jak zobaczył patrol niemiecki zaczął uciekać. 11:34 Oni zaczęli strzelać, zabili go natomiast gusia z mężem. I drugim bratem została zamordowana w czasie Powstania Warszawskiego i oni zginęli niejako Polacy, tylko jako odwrotnie Przepraszam niejako Żydzi, ale jako Polacy. 11:57 No ciocia. Julia. Jak wspominałam z ludzi poszła do getta przecież czym? Jej rodzice błagali ją, żeby nie szła, żeby się ratowała ją zaczęła właśnie w jakiejś wiosce pod Krakowem, gdzieś w okolicach za lasu. 12:20 Ukrywać przedwojenna pomoc domowa. Mama tam jeździła do niej przenosił, przekazywała jej wiadomości od rodziców, których. Jak na początku można było prawda? 12:35 Wejść do getta odwiedzała. I. Błagali ją, żeby sił, żeby się ratowała, ale Julia sama zgłosiła się do getta, bo nie chciała zostawić rodziców i w tej pierwszej deportacji. 12:53 W której Niemcy powiedzieli, że ludzie pojadą na pracę na Ukrainę, wzięli całą rodzinę. Green bown z julią zawsze mama wspominała, że to była pierwsza zamordowana jej przyjaciółka. 13:09 Ciocia. Jak już mówiłam, była w getcie z rodzicami i z dwójką braci mieszkali w jednej z kamienic, która była. Niedaleko kościoła świętego Józefa tutaj na stronę koło rękawki. 13:29 I raz wieczorem powiedziała mi. Że. I jedyną przyjemnością w getcie było to. Jak wieczorem wychodzili na. 13:46 Krzemionki tam, gdzie się dało wejść i patrzyli na światła Krakowa. W pierwszej portacji. Wzięli też ojca cioci. I. 14:05 Wierzyli wtedy, że rzeczywiście jedzie do pracy na Ukrainę. Dali mu. Co mogłoby mu być potrzebne? No i uważano, że po pewnym czasie rodzina będzie mogła się połączyć. 14:21 No jak wiadomo, nie była to Ukraina, tylko bełżyc. I przy tej następnej deportacji, która była późną jesienią. Ludzie wiedzieli, że już idą na śmierć. 14:39 No zaczęli się ukrywać i dzieci też ukryły mamę. I po pewnym czasie, gdy jakoś już ucichło, wydawało się, że już jest koniec. 14:54 To mama wyszła. I wtedy mamy Niemcy złapali. I najstarszy syn max. Zgłosił się do Niemców. I poprosił, żeby mamy zostawili, a jego wzięli. 15:13 No i. Wzięli i jego i mamy. Jak początkowo mama chodziła, wchodziła do getta. Później, gdy getto było zamknięte. To jednak ten kontakt z ciocią się nie urwał, bo tak jak mama mówiła, najłatwiej było dogetta wejść chłopcom młodym mężczyznom i mama miała przyjaciela. 15:42 Studenta medycyny Romana bartla, który też miał w gecie. Przyjaciół i przedostawał się do getta. Poza tym romek. Robił w domu mydło i to mydło też. 16:03 Przenosił do getta, no a wiadomo, że w getcie było bardzo ciasno. Ktoś obliczył po wojnie, że w jednym pomieszczeniu od 4 do 5 osób, żeby było jeszcze więcej, więc było bardzo ważne w getcie. 16:21 I od romka mama się dowiedziała, że ciocia jest załamana. Że siedzi, nie je, nie pij, właściwie czeka na śmierć, no i wtedy. I zdecydowała, że musi ją z romka z getta wyciągnąć i tak jak mówiła, że najprostszym najprościej dla niej było. 16:48 Dać cioci swoją tożsamość i że powiedziała romkowi no helka będzie drugą mną. No i wtedy kupili na czarnym rynku. Czystą ciocia zrobiła sobie zdjęcie. 17:07 W getcie. No i romek wpisał wszystkie dane mamy, no ale to było mało. I i mama poszła do księdza. Na salwator, bo urodziła się na zwierzyńcu, później mieszkała w podgórzu. 17:25 I ksiądz wypisał jej. Akt chrztu. No załatwiła to świadectwo maturalne. Odpis notarialny świadectwa maturalnego, jakieś uniwersytety, papiery z Uniwersytetu Jagiellońskiego, kartę tramwajową. 17:43 To był komplet dokumentu, no w międzyczasie jak romek szedł do getta i jak wracał to powoli no. Coś tam cioci wynosił taki ostatni jakiś. Mama raz mówiła małą walizeczkę czy neseser, no nie wiem co to podał cioci mamie z rzeczami cioci podał mamie brat cioci. 18:10 Yy przez druty tutaj, bo na krzemionkach gdzie jeszcze pozostały druty? No te dziewczęta z getta chodziły sprzątać budynki uniwersyteckie. 18:26 Na Kopernika chodziły parami, pilnowane przez Niemców, więc. Mama. Powiedziała się z romka, znowu wszystko to. 18:41 Przekazywała, żeby ciocia szła przy fasadzie budynku. W jednej bramie będzie na nią czekać. No i. Po wojnie ciocia mówiła, że gdy przychodziła koło tej bramy, to pomyślała, że to nie może się udać. 18:59 I wtedy mama, wiesz, po prostu wyszła z bramy i wciągnęła ją do bramy w ramie. Zerwała jej opaskę z gwiazdą Dawida. Inna płaszcz nas rzuciła kołnierz, no mówiła, że że wzięła z domu starego liska, bo akurat. 19:21 To była późna jesień i Niemcy. Wydali zarządzenie, żeby Żydzi w getcie oddali wszystkie. Futera kożuchy, czapki, rękawiczki, no to nawet. 19:39 Od pruli elementy futrzane z płaszczy zimowych. No więc taki płaszcz, prawda bez futra? Wyskołnierza futrzanego no mógł sugerować, że to jest żydówka z getta. 19:57 Bardzo dobrze się złożyło, że. Na mikołajskiej, czyli niedaleko prawda właściwie planty dzielą. Kopernika od mikołajskiej mieszkał romek, znaczy Romuald prawda, bo to on jego imię było Romuald, a wszyscy mówili romek. 20:19 I on. Jedno były 2 mieszkania, jedno rodziców, a jedno romka, no i mama. Obiekt. Tam raz wspominał i i śmiały się, że. 20:34 Trzymając się pod rękę tak mówiły trzęsąc się ze strachu, przebiegły do romka i ciocia była u niego 3 dni. No i po wojnie pani pułkownikowa bartlowa śmiała się i mówiła cioci, że. 20:50 Nie mogła zrozumieć, dlaczego w czasie wojny przez jedne 3 dni romek tak dużo jadł. I no w Krakowie nie bardzo mogły być 2 osoby o tej samej karcie. Więc przy pomocy Armii Krajowej i koleżanek, które były w Warszawie. 21:12 Zorganizował no przerzut trzeci do Warszawy. Jedna z koleżanek przyjechała po ciocia. No i tak ciocia znalazła się w Warszawie na Warszawie. W tym czasie już właśnie na tych bardzo dobrych aryjskich papierach ukrywała się. 21:32 Jugusia, z którą zresztą ciocia w Warszawie się spotykała. Ciocia mi powiedziała, że w Warszawie. Bardzo często. Zmienia miejsce pracy, miejsce zamieszkania. 21:50 Pierwszą pracę miała na kolei no i ta praca była bardzo dobra, ale bardzo szybko się skończyła, bo była wpadka. To co ciocia i zresztą mama podobnie mówiła, że wojna przede wszystkim może bardziej niż ze strachem kojarzyła się z głodem, po prostu byli głodni. 22:18 I ciocia mówiła, że były imieniny aha, bo ciocia tam zapowiadała w języku polskim i niemieckim niemieckiego uczyły się w szkole. Pociągi. Byli głodni, była głodna i. 22:37 A były imieniny jakiegoś kolejarza i on przyniósł bimber? No i ciocie poczęstowali tym bimbrem. I ciocia zapomniała wyłączyć mikrofon i zaczęła sobie śpiewać siekiera, motyka i tak dalej i to wszystko poszło na dworzec w Warszawie. 22:59 No wpadł jakiś kolejarz. Wyłączyli nie tylko teraz, ty musisz szybko stąd uciekać. No więc ta dobra praca bardzo szybko się skończyła. I jak mówiłam, zmieniała często pracę, często miejsce zamieszkania. 23:20 I wspomniała raz, że jej nieszczęściem były semickie rysy. Warszawie ostrzegano ją raz. Zdarzyło się, że. Przyszła do pracy sąsiadka i powiedziała, żeby nie wracała, bo pytano o nią. 23:38 Innym razem inna sąsiadka. Wysłała dzieci na ulicę, żeby ją zatrzymały, nie dopuściły do kamienicy, bo akurat gestapo przeszukiwało kamienice no nie wiadomo z jakiego powodu. A raz ciocia mówiła, że. 23:56 Teraz zmieniła trasę i szła inną trasą do domu. Nie to co zawsze. I nagle zobaczyła przed. Kamienicą tak zwaną budę, no więc już tu nie wróciła. 24:14 No bo taki jeden bardzo, bardzo niemiły moment, niebezpieczny moment w Warszawie, bo na ulicy ciocie złapała żydowska policja z getta i wieźli ją dorożką do getta. 24:29 Na jednym ze skrzyżowań był jakiś wypadek, było zamieszanie. I dorożka zwolniła jeden z policjantów powiedział cioci jesteś młoda, wyskakuj, może przeżyjesz, no i wyskoczyła. 24:49 Ostatnim jej miejscem pobytu była willa na obrzeżach Warszawy. Gdzie? Była zakonspirowana komórka ka, ciocia tam gotowała i sprzątała jak po wojnie mi mówiła ze sprzątaniem jej szło bardzo dobrze, a z gotowaniem zdecydowanie gorzej. 25:11 I rzeczywiście ciocia do końca życia nie lubiła gotować, jedynie co robiła bardzo dobrze to był mozebraj i żydowski kawior i tego mnie nauczyła. I raz. 25:28 Przyszedł do niej pewnego dnia jeden z akowców. I powiedział, słuchaj, mamy problem w mieście były. Aresztowania, musimy uciekać. My będziemy walczyć, ale mamy problem co z tobą zrobić? 25:44 No i najlepiej będzie, jeżeli weźmiemy fikcyjny ślub, wtedy będziesz miała nowe papiery, no i tak zrobili. On żegnając się z ciocią. Powiedział jej, że ma przeczucie, że zginie i rzeczywiście po wojnie okazało się, że zginął w powstaniu warszawskim. 26:06 No ale ciocia została przy jego nazwisku, chociaż jak mówiła. Że nie wie, czy to jest jego prawdziwe, bo każdy z nich miał po kilka papierów. A raz nawet powiedziała, że tak jak dobrze pomyśli to nie wie czy te czy to w ogóle był ślub taki jaki powinien być, czy to nie była ich inscenizacja, żeby ją uspokoić. 26:34 No w każdym razie. Dalsze losy cioci też przypadek zdecydował o nich, bo akurat w Warszawie były rozwieszone. Takie ogłoszenia, żeby ludzie zgłaszali się dobrowolnie do pracy w Niemczech, no i zdecydowano, że no najlepiej jak się ciocia zgłosi i zgłosiła się wysłana ją do kirsz belgu czyli Jeleniej góry. 27:02 Ciocia ta pracowała w pralni, gdzie była też farbiarnia i stamtąd wysłała do mamy kartkę no mama przygotowała jej paczkę w tej paczce babcia upiekła jakieś ciasto, ten tak zwany stuletni placek. 27:19 Mama włożyła swoją nową, zieloną sukienkę, powiedziała, że to była jej pierwsza sukienka, którą uszyła, miała uszytą od trzydziestego dziewiątego roku. I wysłała to i później. 27:37 Mówiła, że na drugi dzień po wysłaniu ruszył front. I mama w ogóle nie wierzyła, że to może dojść do do do heli, ale. Paczka doszła w tej sukience, ciocia wróciła do Krakowa, ale ją ufarbowała na kolor brązowy, bo uważała, że w zielonym jest jej nie do twarzy. 28:04 I właściwie w Jeleniej Górze miała takie jeden moment załamania, bo miał już po prostu wszystkiego dość. I. Chciała popełnić samobójstwo. 28:20 Ale uratował ją na loda aliantów. Gdzie leć jak zobaczyła jak. Ludzie uciekają syreny biją jak Niemcy jak Niemcy się boją no to pomyślała że wojna musi się skończyć no i wróciła do Krakowa no pierwsze kroki były do do mamy. 28:43 I w domu była tylko babcia na widok cioci krzyk na helka, dzięki bogu żyjesz jesteś głodna. Ja mam tylko ziemniaki. No i później ciocia zawsze mówiła, że już do końca życia żadne ziemniaki i tak nie smakowały jak te wtedy u babci. 29:01 No początkowo mieszkała u nas później. Później wyprowadziła się. Pracowała w orbicie, była pilotem wycieczek i pod koniec siedemdziesiątych lat. Wyjechała do Wiednia, miała paszport, wyjechała do Wiednia, zostawiła paszport w ambasadzie izraelskiej. 29:22 Dostała tymczasowej izraelski pojechała do Izraela w jad waszem opowiedziała tą historię. Wróciła do Krakowa, no poinformowała tą mamę o tym mamy, a mama jej wtedy powiedziała też nie miałaś o czym opowiadać. 29:41 Ciocia umarła w osiemdziesiątym szóstym roku miała zawał. Dosyć rozległy długo ją reanimowali. Właściwie byłyśmy z mamą przy jej śmierci. No dziewięćdziesiątym szóstym mama dostała medal. 29:58 I dyplom honorowy mama umarła w 2020. Po skończeniu 100 lat. No bo obie urodziły się w 1920 roku, jak zawsze ma mówiły obie, że były pierwszym rocznikiem, który nie musiał walczyć o wolność, tak jak dziadkowie. 30:25 Rodzice. Krzyżu wojny jeszcze brat cioci. Który przed wojną skończył chemię, był podchorążówce. Był zmobilizowany w trzydziestym dziewiątym roku, jak Rosjanie wkroczyli do Polski, dostał się do niewoli rosyjskiej. 30:45 I to co? Mama zawsze mówiła z taką rzeczywiście złością i nie mogła się z tym pogodzić, że Rosjanie wiedząc jak Niemcy postępują. Z żydami wszystkich jeńców żydowskich wydali Niemcom. 31:05 On uciekł z transportu niemieckiego, przyszedł na nogach do Krakowa. Był z rodziną w getcie, później w Auschwitz przeżył, wrócił do Krakowa, tu umarł, no i tak mniej więcej ta 31:27 Głos 1 Audio biblioteka żydowskiego muzeum galicja zadanie publiczne pod tytułem kompleksowe wzmocnienie potencjału rozwojowego fundacji galisia guisheritage Instytut na lata 2025 2027 współfinansowana jest ze środków Narodowego Instytutu wolności centrum rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w ramach programu rozwoju organizacji obywatelskich na lata 2018. 2030.

Podcast Summary

Key Points:

  1. Spotkanie w Żydowskim Muzeum Galicja poświęcone jest historii przyjaźni Marii i Heleny Goldstein oraz obchodom Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.
  2. Maria i Helena poznały się przed wojną w pierwszej klasie krakowskiego gimnazjum, gdzie w klasie uczyły się razem katoliczki, żydówki i ewangeliczki.
  3. Helena nie chciała opuścić rodziców i dobrowolnie poszła do getta krakowskiego, gdzie przebywała wraz z rodziną.
  4. Maria zdecydowała się wyciągnąć przyjaciółkę z getta, przekazując jej własną tożsamość oraz komplet aryjskich dokumentów, w tym akt chrztu i odpis świadectwa maturalnego.
  5. Helena uciekła z getta dzięki pomocy Romana Bartla i Marii, która zerwała jej opaskę z gwiazdą Dawida i ukryła ją w bramie.
  6. Po wyjściu z getta Helena ukrywała się w Warszawie pod fałszywą tożsamością, często zmieniając pracę i miejsce zamieszkania z powodu donosów i obław.
  7. Helena przeżyła wojnę, wyjechała do Izraela i złożyła relację w Instytucie Yad Vashem, a Maria w 1996 roku otrzymała medal i dyplom honorowy.
  8. Historia pokazuje wielką przyjaźń, która dawała nadzieję i ratowała życie w czasach Holokaustu.

Summary:

W Żydowskim Muzeum Galicja odbyło się spotkanie zorganizowane w związku z Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Katarzyna Suszkiewicz przywitała gości i podkreśliła, że opowiadana historia jest wyjątkowa, ponieważ dotyczy wielkiej przyjaźni, która zmienia świat na lepsze i daje nadzieję w trudnych czasach. Głos zabrała Krystyna Nowak, córka Marii, która opowiedziała o przyjaźni swojej mamy z Heleną Goldstein.

Obie poznały się przed wojną w pierwszej klasie gimnazjum w Krakowie. W klasie uczyło się dwanaście katoliczek, dziesięć żydówek i dwie ewangeliczki. Po wybuchu wojny i utworzeniu getta Helena nie chciała zostawić rodziców i dobrowolnie do niego poszła.

Maria, chcąc ją uratować, przekazała jej swoją tożsamość oraz zdobyła dla niej aryjskie dokumenty, w tym akt chrztu i odpis świadectwa maturalnego. Dzięki pomocy Romana Bartla i samej Marii Helenie udało się uciec z getta. Ukrywała się następnie w Warszawie, gdzie często zmieniała miejsce pracy i zamieszkania.

Przeżyła wojnę, a po latach wyjechała do Izraela i złożyła relację w Yad Vashem. Maria w 1996 roku otrzymała medal i dyplom honorowy. Historia tej przyjaźni pokazuje ogromną odwagę i człowieczeństwo w obliczu zagłady.

FAQs

Nauczycielka niemieckiego wymagała noszenia skarpetek przed jej lekcjami, mimo że modne stały się gołe nogi do sandałów, co wywołało konflikt i skandal w szkole.

Mama rozpoczęła studia matematyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, a ciocia wybrała Akademię Handlową. Rok później wybuchła wojna.

Nie chciała zostawić rodziców i braci, mimo że mama namawiała ją do ukrycia się po stronie aryjskiej. W getcie przebywała z rodziną.

Mama zdobyła akt chrztu, notarialny odpis świadectwa maturalnego, papiery z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz kartę tramwajową, tworząc fałszywą tożsamość.

Ciocia pracowała przy budynkach uniwersyteckich na Kopernika; mama czekała w bramie, wciągnęła ją do środka, zerwała opaskę z gwiazdą Dawida i narzuciła jej płaszcz.

Była zatrzymana przez żydowską policję z getta, ale uciekła podczas zamieszania na skrzyżowaniu; sąsiedzi ostrzegali ją przed gestapo, a raz zmieniła trasę, unikając budy.

Chat with AI

Loading...

Pro features

Go deeper with this episode

Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.