W odcinku podcastu „Jak nie zwiedzać świata” prowadzący Andrzej Gwiniak rozmawia z Łukaszem Łachem, ekspertem od regionów północnych, na temat Grenlandii w kontekście niedawnej propozycji kupna wyspy przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Grenlandia, będąca autonomicznym terytorium Królestwa Danii, przyciąga uwagę ze względu na swoje strategiczne położenie, bogactwa naturalne oraz otwierające się szlaki handlowe w związku z ociepleniem klimatu. Rozmowa dotyczy również aspiracji niepodległościowych Grenlandczyków, którzy jednak – zdaniem gościa – nie są w pełni przygotowani organizacyjnie i mentalnie do samodzielności, będąc rozdartymi między tradycyjnym stylem życia a współczesną cywilizacją. W kontekście turystycznym Grenlandia oferuje unikalne doświadczenia, takie jak spektakularny Ilulissat Icefjord, ale infrastruktura pozostaje ograniczona, a logistyka podróży jest skomplikowana ze względu na trudne warunki pogodowe i rozproszone osady. Mimo wyzwań, wyspa zyskuje na popularności, choć wymaga od podróżnych elastyczności i przygotowania na nieprzewidziane sytuacje.
Takiej oferty nie znajdziecie w żadnym biurze podróży. Zabieram Was w niebezpieczną wyprawę dookoła świata. Odwiedzimy miejsce na znaczone historią konfliktami teruryzmem czy ludobójstwem. Zapraszam na podcast jak nie zwiedzać świata. Andrzej Gwiniak, dzień dobry. To już 115 odcinek. Patronem podcastu jest Plezer Travel. Biorą podróży dla osób, które widziały wszystko. A nadal mają chęci odwagę poznawać świat. Mam nadzieję, że kiedyś wybierzemy się gdzieś wspólnie w ramach Plezer Travel żeby poeksporować jakieś ciekawe miejsca. Plezer Travel pokażę Wam kraj takim, jaki on jest naprawdę zapewniając przy tym bezpiecznej komfortowe warunki wyprawy. Zresztukane hotel, lokalna kuchnia i atrakcje na najwyższym poziomie. Zapraszam na Plezer Travel.pl. Tam znajdziecie najważniejsze informacje. Patronem podcastu jest też entrak. Europejski lider wśród dostawców części do Moszyn Budowlanych. Zachęcam do subskrybowania i lajkowania kont podcastu na Spotify i YouTube. Po raz do zaglądania i lajkowania Facebookowej strony jak nie zwiedza świata. Dzisiaj odcinek mocno na czasie, bo o tym miejscu mówi obecnie cały świat. Greenlandia, czyli największa wyspa świata, położona w Ameryce północnej, autonomiczny terytorium, należące do kulestwa Dani, które znalazły się pod lupą stanu zjednoczonych i to niestety w tym niepokojącem kontekście. Prezydent Donald Trump chce kupić Greenlandie. A w razie odmowy powiedział wprost, że nie wykluczana cisku zbrojnego lub gospodarczego. Moim gościem jest Łukasz Łach, który od lat pasjonuje się północą i prowadzi biuro podróży wyspy odległe w ramach, którego można pojechać między innymi właśnie na Greenlandie. Witaj. Cześć, witajcie. Po raz drugi w jak nie zwiedza świata w 77 odcinku opowiadałeś o wyspach owczych. Tak jest. Bo wszystko o cała moja przygoda z turystyką i zaczęła się od właśnie wyspowczych, od 20 lat prowadzę klubnią śników wyspowczych. I tak się jakoś złożyło, że ludzie, którzy byli z nami na wyspach owczych, pścielechali z nami dalej i tak powstało coś, co się nazwowa właśnie wyspowa odległe. Koncentrujemy się na wyspach, kochamy te wyspy za jakąś tam swoją jednak specyfikę w kontekście, chociażby kulturowym społecznym, ale też wyspy są po prostu zazwyczaj bardzo ładnej Greenlandia. Bardzo, bardzo wpisuje się jednak w ten trend. Monitorujesz, pewnie na bieżąco sytuację, spodziewałeś się, że takrajna gór lodowych i nie zachodzącego słońca będzie na ustach całego świata. I to by najmniej nie w kontekście turystycznym? No, wiesz co, mając na uwadze to co się dzieje tak trochę go politycznie na świecie. No to małe znowu wadze to, że oczywiście mam o cieplenie klimatu, będą się zmieniały jeszcze laki handlowe i ta najkrótcza droga zazji do Europy będzie prowadzić pewnie już niedługo. Tą północą drogą morską i ocena arktyczny, roztopiono orca, arktyczny stanie się współczesnym. Może być wśród działnym to było wiadomo, że wcześniej czy później zainteresowanie Greenlandią z rośnię. Zresztą wykazywali tym to zainteresowanie, wykazywali już hinczycy wcześniej. No i to, czyli wiadomo było, że wzrośnie to zainteresowanie znowu do no lokalizacji Greenlandii, ale też nie możemy tutaj pomijać faktur, że Greenlandia to jednak krajna, gdzie no bogat w naturalnych, jest cała masa oczywiście nie ma jeszcze technologii, żeby to wydobywać, ale no tak, zdecydowanie spodziewałem się tego. Szczególnie, że Trump to nie jest pierwsza sytuacja, w którym podnosi temat Greenlandii w swoich pierwszej garnęcji również o tym mówił. W 2019 roku zaproponował dynczyką od kupienie Greenlandii, co oczywiście spotkało się z kategoryczną odmową i już po II wojnie światowej. Też ze strony Staną Zjednoczonych pojawiła się pierwsza propozycja kupna wyspy. Tak jest i wtedy w latach 50' zresztą to była ciekawa historia, bo duński ambasador chyba w Waszym Ktonie podpisą dokument, podpisą umowę, która dała Amerykanom możliwość budowania tam bas. I w zasadzie nie wiadomo tak do końca w zachodzinach, nie wiadomo co chodzi, to chodzi o pieniądze, bo Amerykanie mogą tam być na pod związku z tą umową, mogą mieć tam obecność wojskową i mają. Na północy w tule jest ich duża baza, więc chyba chodzi właśnie o pieniądze. Diktować warunki chcą Stanę Zjednoczona przecież Greenlandia to miejsce, gdzie te warunki dyktuje natura. No właśnie co jest twoim zdaniem tym największym magnesem dla Stanów Zjednoczonych, żeby zająć to wyspy? Boga swanaturalne. Boga swanaturalne no i oczywiście go polityka tak, ale wydaje mi się, że jeżeli to jest moja oczywiście osobistą, moją osobiste odczucia, wydaje mi się, że wchodzi tutaj po prostu w grę go prezydenta Trumpa, niedługo rocznica 250 rocznica chyba. Powstań Stanów Zjednoczonych, więc po prostu bardzo muszą wstosić wpisać w historię tego kraju i myślę, że w głównej mierze o to chodzi, dlatego że. no tak jak mówię, obecność wojskowa, która w tym momencie jest podnoszona, że to po to Amerykanie chcą przeniąść Greenlandia, obecność wojskowa Amerykańska jest w tym momencie możliwa i dączycy im w absolutnie w tym w tej kwestii nie przeszkadają. Co na co? Greenland czyce, czyli dumni, potomkowie i noitów? Wydaje mi się, że to znaczy tam jest jednak bardzo mocna hęć, bycia niepodległym krajem i to jest ciekawe, bo obserwuje też te zakusy na wyspach owczych i pomimo tego, że wydaje mi się, że wyspiaże są. którzy też funkcjonują w ramach kulestwa daniu, nie są dużo mocniej, dużo lepiej przygotowań do tej niepodległości. No to tam ten trend nie jest też taką obecny, a na Greenlandii jest bardzo mocno obecny. I myślę, że to jest reperkusja jednak dużo twartrzej polityki kolonialnej dani wobec Greenland niż wobec wyspowczych. Więc tak Greenland czy cykstą być niepodlegliń, ale i to jest, chce podkreślić, że to jest absolutnie moje zdanie, a nie tutaj nie roszczę sobie prawa do jakichś. do jakichś ogólnych i takich hostatecznych tez, ale wydaje mi się, że oni. do tego nie są przygotowane, nie są przygotowani pod względem organizacyjnym, nie są przygotowani pod względem kulturowym, tak mi się wydaje mentalnościowy. Jednak Greenland czycy i to jest myślę, że największy problem tego kraju oni są zawieszeni między dwoma kulturami, są zawieszeni między tym tradycyjnym życia, które sprazało się od kilku tysięcy lat, a z drugiej strony zostali wepchnięci przez duńczyków te taką cywilizację, obecną cywilizację, to jak. Zeuropeizowaną trochę? Tak, tak, no chcą po prostu z jednej strony chcą żyć tak jak my, chcą mieć nie wiem telefony komórkowe, apple i tak dalej, a z drugiej strony no mają w sobie jakiś ze w północy, który ich po prostu ciągnie w to takie życie, jakie prowadzili ich przedkowie i dochodzi do bardzo śmiesznych sytuacji, nie zapomnę jeden z pierwszych moich pobytów. Rześć lat temu na Greenlandii mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, wylądowaliśmy w hotelu w takim miejscowości Asiat, jedna z większych miejscowości na Greenlandii, no to rano nie było śniadania, mówiąc krótko w hotelu dlatego, że kuchażę zniknęli, bo no bo pojawiło się, nie wiem, stadu pirzmowałów albo po prostu coś innego. Poszli po prostu na polowanie, więc tu jest jakiś taki rozwięk między tymi dwoma kulturami, między tymi dwoma sposobami życia i to ich w jaki sposób rozdziera, bo Greenlandii jest bardzo ciekawym przykładem i wyspy są w ogóle bardzo ciekawym przykładem miejsc, gdzie jak w soczewce widzę, jak bardzo goografia wpływa na społeczeństwo, jak bardzo wpływa na kulturę. I tego goografia jest jednak tak bardzo determinująca ich codzienne życie, że no właśnie no i na przykład nie planują za bardzo jutra, dlatego że. Że ją z nianadzień, muszą trochę, że ją z nianadzień i to właśnie wynika z goografii, dlatego że warunki pogodowały się zmienić ich plany, powinno po prostu wniebyt. I dlatego też, i bardzo trudno takie podejście jednak, bardzo trudno z takim podejściem żyć powiedziałbym na tle taki kultur europejskiej, w którym my żyjemy, tak, gdzie jednak planowanie jest bardzo istotne. I myślę, że to ich w jaki sposób rozdziera, ale tak jak mówię, to jest moje prywatne zdanie i nie daje sobie prawa do tego, żeby tutaj wypowiadać się, wrzucać jakichś sądu wartościujących, to jest likoj węcznie moje stania. Tymi na początku zwróciłeś uwagę jeszcze przed wejściem do studia, że będę mówiło Grenlandii, że należy do Dani, powiedziałej, że do królestwa Dani, to jest subtelna różnica, ale jednak znacząca, dlaczego? Kulestwo Dani to jest Dania Europejska, to jest to są wyspowcze i Grenlandia, a Dania to jest właśnie tylko i włącznie teretorium zdajujące właśnie się na wyspach między Bałtykiem, a możemy północnym i na pół wyspiewutlantkim. Kulestwo Dani obejmuje te trzy teretory. Jak wygląda logistyka takiej wyprawy? Celowo używam tu słowa wyprawa, bo nie jest to z pewnością zwykła wycieczka. Znaczy chcę powiedzieć, że poziom usług turystycznych, który tam jest wysoki, generalnie wysoki, to znaczy są hotele dobre hotele. Można tam dużo przeżyć, tylko problem polega na tym, że właśnie, no, Grenland czycy są stosunkowo niesłowni i może zabrzmi to ostro, ale nie wynika to z ich, nie wiem, złej woli, tylko bardziej wynika to właśnie z ich kultury i tej, tej mentalności, że żyją z niazami.
na dzień i i i daj jakiś przykład umawiasz się umawiasz się na pewną godzinę, oni się spóźniają, oni pojawiają się po 3 godzinach na przykład i dzwonią do ciebie dlaczego ciebie nie ma. Więc to jest taki sytuację się zdecydowanie zdarzają i dlatego grlan czy komu dość trudno prowadzić takie biznesy, które z teczna głównie zajmują się tym jednak dączycy albo akurat też z dużym stopniu współpracuje na miejscu z Niemcem ciekawe Wielharnie, samowity człowiek, który w latach 70. Wylądował na Grandlandii w ogóle urodził się w kliewicach ale jest jest siąskim Niemcem i to jest człowiek na którym zdecydowanie można polegać. Ale on też jest bramą do różnych ciekawych historii, które dzięki niemu poznaję z dawnej Grandlandii, z tego jak ta Grandlandia właśnie wyglądała kiedyś. Nigdy nie zapomnę chyba największe wrażenie zrobiła na mnie historia, która w jaki sposób będzie też odpowiadać na pytanie czy grlan czy co są gotowiny na niepodległość, gdy nie zapomnę jak płynęliśmy sobie na taki lodowiec Eki. To jest taka ściana lodowca, która ma oko 200 metrów wysokości, znajduje się oko 70 km/h od ilu Lisa, więc płynia się dość długo. No i ucinamy sobie pogawętkę i właśnie rozmawialiśmy o tej niepodległości i on podał przykład swojej byłyj żony. Przygiedy przyjechał w latach 70 na Grandlandie zakochał się, grantki są bardzo ładne. Zakochał się bez pamięci. Not tylko pojawił się po prostu problem zdrady. Dlaczego pojawił się problem zdrady? Zadach jest ciekawe. Dlatego że musimy brać pod uwagę. I tutaj znowu kłania się kwestia właśnie jak go grafia wpływa na społeczeństwo. Każda miejscowości jest osobną wyspą na wyspie i w gruncie rzeczy. Oni wszyscy do niedawna, chociaż teraz w dużym stopniu również mieszają się po prostu między sobą, więc każdy nowy, nowy zasubgenetyczny w tym miejscu jest po prostu cenny, więc oni mają mieli pewną swobodę, swobodę seksualną. Dąszę do tego, że oczywiście tą maszęństwo nie przetrwało, ale powiedział mi, że kiedy się rozeszli, ona została ministrem finansów, Grandlandie i dodał tylko, że kiedy byli miałżeństwem, ja bardzo duży problem z tym, żeby utrzymać budżet domowy. To było ciekawe. Dlatego właśnie nad napostawę takich krótkich opowieści, dochodzę do wniosku, że właśnie grulantczycy no nie do końca są gotowinanie podległości, ale podkreśli. To jest tylko w nośnie moje zdanie. I nie jestem człowiekiem, który tam mieszka nas stały, więc trzeba wziąć poprawkę na to, co mówiłam. Duże wyzwanie to jest organizacja takich wypraf na Grandlandie, bo powiedzmy sobie, po prostu nie jest cały czas popularny, turystyczny kierunek. To jest coraz popularniejszy kierunek, co by nie mówić. Grandlandia wybuchła turystycznie. W Grandlandia trochę nie jest gotowa, po stronie podażowej na ten wybuch, czyli jeszcze nie ma aż takie infrastruktury, nie ma takiej leści hotelii, jednak rezerwacja miejscu celegowych to jest katorga. Największym wyzwanie, jeśli chodzi o turystyczne Grandlandii, to jest oczywiście transport. I mam tutaj całą masę historii związana z tym wyzwaniem. Tak jak powiedziałem, Grandlandia to jest po prostu zbiór wysepek. Dlatego, że każda miejscowość jest osobną wyspą, między tymi miejscowościami nie ma drug. Najdłuższa droga na Grandlandie, co jest około 40 km. Da droga w ogóle została zbudowana trochę przez Amerykanów, trochę przez w ogóle wolg zwagena, który doprowadził te drogę do lą do lodu, dlatego że na lą do lodzie utrzymywał też jakąś drogę, gdzie testowali samochody. Dąże do tego, że wszędzie trzeba się po prostu przemieszczać samolotami. A te samoloty ze względu na pogodę bardzo często nie latają. A dodatkowo pojawia się pewnego rodzaju chaos organizacyjny, który jest generowany tam na miejscu i dochodzi do naprawdę bardzo kuryzalnych sytuacji. I nigdy nie zapomnę, kiedy wylądowaliśmy takiej miejscowości, Kangel Susuak, do niedawna to była brama do Grandlandii. To był taki port lotniczy wybudowany w ogóle przez Amerykanów. Dużo lotnisko zdala od wybrzeża, czyli on tam była dość dobra pogoda. Samolot z kopem hagi zawsze tam lodowały. I z tamtąt małymi samolotami rozlatywało się do mniejszych miejscowości. I nigdy nie zapomnę jedna z wielu moich przygód na Grandlandii, związana właśnie z samolotami. Nigdy nie zapomnę, kiedy powiedziano mi, że nad ilu lisań, miejsca do którego chcieliśmy się dostać, pogoda jest zła, oni podejmą próbelotu. To było bez sensu w grącia, że trzeba wiedzieć, że nam jest gło, ale w zasadzie i nad ze samolotu poleciliśmy 45 minut. Oczywiście nie wylądowaliśmy, wróciliśmy. I kiedy wyszliśmy z samolotu, od razu usłyszliśmy nasze nazwiska, zaczęli zwywoływać na lot do nuk. Czyli dostolicy? Dostolicy. I podczas tym to kontuaru, panią powiedziasz na nasze pogazrusz, są w samolocie do nukalem, no ale jak w samolocie do nuk, skorąmy lecimy do ilu lisań. No i była, mówiąc krótko, nie przyjemna sytuacja, dlatego że gdybyśmy nie wsiedli do tego samolodu do nuk, to mieli byśmy tak zwany na uszał i skazawali by nam bilety też z powrotem. Więc no było nie przyjemne szczerze mówiąc. Ostatecznie udało nam się nie wsiąść do tego samolotu, noc spędziliśmy na sali ginastytnej i dzień później na szczęście doleciliśmy do ilu lisań. Czyli pogoda z jednej strony, z drugiej strony taka chęć, wypychania problemu gdzie niedzieli. I to jest problem. I też na propot tego chcę powiedzieć, że jeżeli będzie się zastanawiać nad wycieczką na Grandlandie i będziecie, i będziecie zastanawiać się na dofertą różnych biur, to teraz oczywiście tych biur podróży, które zaczynają dopiero organizować te wycieczki na Grandlandie jest dużo i im program jest bogatrze, czyli im ta wycieczka obejmuje większą ilość miejsc, większą ilość miejscowości, tym jest tym prawdopodobieństwo tego, że ta wycieczka się po prostu rozsypiew pęł wzrasta kwadratowo i mam takich przykładów kigach, chociażby z ostatniego roku. Więc szczerze mówiąc Grandlandia, oczywiście to jest 2 miliony kilometrów kwadratowych. Jeżeli sobie popatrzycie na mapę Grandlandii, to zobaczycie, że od strony zachodniejszy od strony Ameryki tych miejscowości jest dość dużo, od strony wschodniej czy odstodniej czy od strony Europy tych miejscowości są w zasadzie dwie i to wynika oczywiście z geografii. Od zachodu płynie ciepły prąd, który na tyle ogrzewa te przestrzeń, że lądolód ciepło po prostu cofnął, cofnął od wybrzeża i jest możliwość budowania tam osad. I tam się koncentruje życie i tam też są najfajniejsze atrakcje turystyczne. Więc jadno z na Grandlandie, jeżeli chcecie dostać jakąś pigółkę z tego, z tych 2 milionów kilometrów zobaczyć to, co jest tam najbardziej wyjątkowego w skali świata, to zdecydowanie trzeba się udać na zachód. No i nie będę tutaj oryginalny, kiedy powiem, że oczywiście najciekawszym miejscem jest za to kaddisko, bo tam jest coś, co się nazywa i z Fjord. I co to jest? To jest. No to wyobraźcie sobie kwitnącą tundre w lipcu, gdzie jest drunatnie, ale jest dość dużo kwiatów. I na gle po prostu idę sobie przez ta tundre, na gle pojawia się po prostu olbrzymia biała w stęga. To jest i z Fjord. i z Fjord jest nic innego jak Fjord, który jest na tyle głębą, na tyle długi, że sięga swoim początkiem czapelą do lodu. Ten londolu się tam wcieli, czyli po prostu te góry lodowe, te części londolodu się tam odrywają, wpływają do tego fjordu. Ale nie są w stanie swobodnie z niego wypłynąć, dlatego że ten Fjord, w miejscu, w którym spotyka się z otwartym ocenem, on się wypłyca. Więc robi się po prostu coś w rodzaju korka. Czyli po prostu nagle w tej brunatnej przestrzeni pojawia się po prostu 80-100 km. Takiego Fjordu wypełnionego góra milodowymi i ujścia do otwartego ocenu te góre się tam spiętszają. I po prostu to są chima laje góry lodowych, po 300-400 metrów wysokości. No to kiedy idzie się taką ścieżką, w miejscowością ilulisa, a właśnie gdzie ten Fjord wchodzi do otwartego ocenu i te góry zaczynają się pojawiać, to uczucia są skrajne. Niektórzy miałem takie sytuacje, że ludzie tam po prostu płakali ze wzróżania i tutaj no nie przesadzam. No to jest na pewno coś niesamowitego. Tylko też się podkreślić i też mówię, że to jest absolutnie moje zdanie. Grandlandia może nie jest też tak bardzo różnorodna. Jedąc na Grandlandie nie możecie się spodziewać, że dostaniecie tam bardzo różnorodne doświadczenia. Nie, dostaniecie tam bardzo skanalizowane doświadczenia. To będzie lód odmieniany przez wszystkie przypadki. Ale ta skala jest tak wyjątkowa, że zdecydowanie warto to zobaczyć. Jakie jeszcze miejsca znajdują się na twojej liście, które koniecznie trzeba zobaczyć, będąc na Grandlandii? To oczywiście zależy, zależy kto czego szuka, a jakichś doświadczeń szuka. Myślę, że właśnie taki ilulisa jest dla wszystkich po prostu zobaczyć tych gór lodowych, robienie samowite wrażenie. Ale pamiętam moją pierwszą wycieczkę na Grandlandie i to, co na mnie zrobiło przez nam szczerze największe wrażenie, to nawet nie te góry lodowe. Tylko wolą dowaliśmy w okolicy miejscowości asiat jest taka miejscowość akunak. To jest niemal opuszczona miejscowość na końcu świata. Ja chyba tak się nazywam. Jeżeli przekręciłem nazwę to proszę o wypaczenie.
kiedy nie zapomnę, kiedy wylądowaliśmy w tej miejscowości, gdzie było za 40-50 domów. W ogóle jak wyglądają takie osady, to też jest niezwykle ciekawe i zaraz mowujemy do tego wrócić. Ale chcę powiedzieć o tym widoku, który na mnie zrobił wrażenie i a nie wiem czy na wszystkim robi wrażenie. Kiedy opowiadam to swoim przyjaciółom, to szczerzemując są delikatnie z niesmaczeni, ale na mnie to zrobiło bardzo dużo wrażenie. Czyli niemal opuszczona miejscowość takie delikatnie, no domy po prostu delikatnie rozwalające się, tak bym powiedział. I staliśmy na górze, tak jakby na to miejscowością udą umieliśmy właśnie wywołaniające się domy. Zanim i wysypisko śmieti, gdzie było wszystko, zawieskim wysypiskiem śmieti śmieti cmentarz i ten cmentarz jest bardzo charakterystyczny, dlatego że to są drewniane białe krzyże, zazwyczaj bardzo duże. I z tyłu właśnie otwarty ocenań i przepływające góry lodowe. Te warstwy robiły pirunujące wrażenie. Nie wiem, czy to było estetyczne, ale to było magiczne na swój sposób. Znamnie zrobiło pirunujące wrażenie, ile kroć myślało Grandlandii, to wracam właśnie myślami do tego obrazu. I no to była taka prawdziwa Grandlandia. Te wysypisko śmieti pokazywało właśnie cały trud logistyczny związany z tym, żeby to społeczeństwo utrzymać tam w tej cywilizacji, w której teraz żyjemy, prawda? To ma swoje oczywiście olbrzymie kosztek. Kosztylogistyki, koszty do wiedzienia tamtego wszystkiego. No na wywiedzienie tego wszystkiego, pieniędzy już po prostu nie ma. Wydaje się, że Grandlandia, krajna po kryta lodem, wszędzie stojące iglo, a jednak można tam spotkać budynki mieszkalne, czy nawet nowoczesne wierzowce. Też nigdy nie zapomnę. Jednej z pierwszych wizyt na Grandlandii. Ile krocie z tym na Grandlandii zawsze spotykam Polaków. I to takich Polaków, którzy tam pracują, pomieszkują itd. I nigdy nie zapomnę właśnie ten z pierwszych wizyt na lotnisku. Wieciemy, mamy coś takiego w sobie, że Polakka zawsze rozpowna. No i patrze dwóch facetów. Dlaczego my rozmawiać? Budowlańcy im mówią, że no, pracują na budowie, budują blog. Was, ja, pierwszy z window. Tak zostały to podkreślone. Jeśli chodzi o zabudowe Grandlandką, to jest bardzo ciekawe. Dlatego, że jeżeli popatrzycie na zdjęcia Grandlandii czy Grandlandckich osat, to na pewno rzuciwam się w oczy, tam nogość kolorów, która tam jest. I tutaj, tam nogość kolorów jest związana z funkcją w zasadzie. I tutaj odnosimy się oczywiście do pewnego, do pewnej kultury dońskiej i do duńskiego pragmatyzmu, a może do pragmatyzmu, jakichś takich kultur protestantzkich, gdzie jednak wszystko musimy swoją funkcję. I na wyspach o wczych na Grandlandii, domy kolor domów zawsze oznaczą funkcję. Czyli ten, kto po prostu wpływał do portu, od razu wiedział, gdzie ma się udać, po prostu, czych, z ma się udać, nie wiem, do miejsca, gdzie będziemy mogło, nie wiem, coś kupić, albo nie wiem, do, do, do, do, żeźnika, albo do lekarza. Czyli sobie rujesz, że mrzeźnik był w kolorze czerwonym, lekarz w wśród. Żół tym, żół tym, tak. Więc to miał, to miał swoją funkcję. Oczywiście teraz to się, to się za taru, ale kiedyś tak to wyglądało. Więc to jest dość, dość ciekawe. No jeżeli chcecie zobaczyć, warto pojechać do nuk, nuk, bo to jest. To jest stolica, to jest stolica, tak. 20 tysięcy mieszkańców? Tak jest. No to jest też niesamowicie ciekawe, tak sociologicznie miejsce, bo to jest miasto pełnogę, bo w zasadzie, gdzie jest uniwersytet, tak, są budynki rządowe, jest taki teptak i. Zobaczanie. Stadion nawet. No, w ogóle Grandlandia stara się teraz o to, żeby być częścią FIFA, mistrzostwa Grandlandi klubowe się odbywają, tylko też nadbywają się tak, że oni po prostu nie grają sezonu, tylko wszyscy się, po prostu wszystkie kluby zjeżdżają się tak, jakby na jeden dzień do jednego miasta i czy tam na dwa dni i to się kręci. Ale jeśli chodzi o zabudowe, co zabudowa też jest na swój sposób symboliczna, dlatego że w latach 50 tych Grandlandia stała się częścią dani. Nie była terytorem autonomicznym, tylko stała się częścią dani, i w związku z tym, no Grandlandczycy formalnie stali się dąńczykami i mieli żyć tak jak dąńczycy, więc wtedy wepchnięto ich w różne bloki, nie bloki, te bloki widać. Wciąż był też taki blog na Grandlandi, gdzie mieszkał jeden procent Grandlandskiego społeczeństwa. I to było szokujące na swój sposób, bo ci ludzie nie zmienili trybu życia, nie zmienili pewnej mentalności, a zostali wepchnięci po prostu dno małej klatki. I z tych okien wystawały nie wiem, po czas, które czy tam nie idzie, z kury obrabiali te zwierzęta w domu, tak rewelacjała do kanalizacji, krzepłatami i tak dalej, to generało różne problemy. Ale nuk, no to jest bardzo ciekawe doświadczenie, czyli po prostu miasto w miejscu, w którym nie powinno w zasadzie z naszej perspektywy powstać, tak? A ono tam jest, tam jest troszeczkę przytka pogoda, a teraz wybudowana tam lotnisko, olbrzymim nakładem siły i środków, to lotnisko, nad tym lotniskiem są bardzo często mógły są delikatne problemy związane z logistyką, bo teraz samolodz z kopem hagi lata właśnie bezpośrednio już do nuk, nie lata do kangelsu słuchak. I to generało różne problemy. Ale na Grenlandie, no właśnie na Grenlandie idzie się z jednej strony ponaturę, a z drugiej strony po to, żeby zobaczyć te kultury jednak tak inno i to tak zawieszono właśnie między tymi dwoma świadami, o których mówiłem. To robi moim zdaniem najfajniejsze wrażenia. No to powiedzmy, może teraz trochę naszem słuchaczom tych rdzennych ludach Grenlandii inuici. Tak jest, oni po pierwsze nie mieszkają wiglo. I też nie chcą, żeby mówić na nich hezki Mosi. Tak jest, ale tutaj jeżeli zainteresujecie się tam a tam Grenlandii to odsyłam was. No to w facetach, który znam, wie chyba, o Grenlandie najwięcej w Polsce. Nazwa się Adam Jarniewski, bardzo ciekawa historia. Pojawy się czasami w podkastach w Polsce. Napisał też książkę nie mieszkam wiglo. No i on jest chyba takim najważniejszym punktem odniesienia. To jest, więc polecam, polecam jego książkę nie mieszkam wiglo zdecydowanie. To jest chyba najfajniejsze źródło informacji jak Grenlandia wygląda z polskiej perspektywy. No i właśnie jego książka nazwa się nie mieszkam wiglo. Oni budowali takie haty z kamienia i z ziemi w zasadzie. I w niektórych miejscach to jeszcze widać, ale w niewielu. A Grenlandczycy. No Grenlandczycy są. nigdy nie zapomnę, w ilu Lisa'at, w siatach, kiedyś te taksówki. To jest małe miasteczka tam mieszkoko o 4,000 ludzi. Takie miasteczko, gdzie tauturystyka już, który stów bardzo widać. To jest właśnie miejsca, gdzie jest iświor. Kiedy w końcu każdy kto jedzie na Grenlandie wcześniej czy później tam wyglądał. I nigdy nie zapomnę, tu jakiegoś w tym miejscu. Ludzie, że to była kobieta, która była w jakiś depresji, po prostu w siatach do taksówki i kazała się w osiecieć przez 8 godzin jeśli z jednego końca miejscowości do drugiego. No i właśnie to są ludzie, którzy nie myślą o to, które są w tym miejscu, które są w tym miejscu. To jest to, że to jest w tym miejscu. To jest to, że to jest w tym miejscu, że to jest w tym miejscu. To są ludzie, którzy nie myślą o jutrze. To jest tak, tak musieli ja wią w jakiś sposób nie oceniając tego w żaden sposób, tylko po prostu. No jednak warumki życia tam są na pewno ciężkie, ale podkreślam, to co z mojej perspektywy jest tam najtrudniejsze to to zawieszenie między dwoma kulturani. Na pewno to są bardzo dumni ludzie, dumni ze swoich historii tradycji i przez to, że byli tak mocno, jednak uciskani przez dąńczeków i o historii kolonializmu dońskiego możemy sobie oczywiście porodmować, bo dąńczycy patrząc na to, jak zachowali się w Sożungu do do Grandlandczyków, no byli jednak zamordystycznym kolonizatorem. Dania w ogóle jest państwem kolonialnym, była państwem kolonialnym i niewielu ludzi chyba zdaje sobie z tego sprawę, myśląc o których kolonialnych myśli my o wielkiej Brytanii, Francji i Portugali i Hiszpanii, ale dąńczycy również, amerykański wyspy dziewiczę na kara ibach, to były kiedyś wyspy dońskie w 19 wieku sprzedana, czy na początku 20 z tego sprzedana amerykanom. No i oni rzeczywiście eksplatowali tych tych Grandlandczyków, próbowali z nich zrobić dąńczyków. To były historie sterilizacji kobiet, to były historie zabieranie dzieci, Grandlandczykom i zabieranie właśnie dodani i tworzenia z nich dąńczyków. Te dzieci później w gruncie rzeczy nie miało też sameości, nie wiedział jakim są. Nie były ani dąńczykami, ani Grandlandczykami. No smutna historia mówiąc krótko. Więc to jest myśl, że taki naród, który ma ambicję bycia niepodległym, wie, że są zasłabi w gruncie rzeczy, żeby ogarnąć tak wielką przestrzeń. Aż tą niepodległość wiąże się z tyloma wyzwaniami, np. jak dystrybować wiedzę, jak jest uniwersytet na Grandlandinu, ale jak produkować inżynierów, np. gdyby tam potrzebni, żeby zarabiać pieniądze, nie wiem na kiskopalina, itd. Więc to są bardzo drzewyzwania. W książce Adamo Jarnickiego, i pamiętam bardzo mocno mi się życiło, Adam Jarnicki stwierdził, że tylko jeden procent światowej kultury jest przetłumaczony na Grandlandzki.
To zobaczcie jaki to są ograniczenia. Oczywiście część gieronadczyków mówi po angielsku i jadąc tam na Grandlandie, myślę, że tego nie powinni się się obawiać, bo jednak można się zwiększłością ludzi, którzy działają w tej branży, można się spokojnie dogadać. Ale trój mówią po duńsku, po angielsku i po gieronadzku. Grandlandzku, tak. Gieronadzki to jest bardzo specyficznie jak tak zwanych, chyba zlepkowy. Tak to się nazywam, więc te wyrazy są bardzo długie. Większości to są samogłoski poprzecinalne liderunku. Tak to wygląda z mojej perspektywy nie jestem linkwistą oczywiście. Na pewno są to ludzie silnie związani z naturą, rzeczywiście ich główna profesja inu i tu to polowania, na te foki, morsy, nieźwiedzie, polarnę, renifery. To znaczy to jest tak, że można być tam zawodowym myśliwem. Będąc zawodowym myśliwym masz trochę inne okresy, przedłużone okresy, gdzie masz możliwość polowania na różne gatunki. Ale to jest oczywiście ciężki kawałek chleba, ale mówiąc o myśliwych warto też powiedzieć o grandadzkich psach. I to jest chłuch. To jest coś co z polskiej perspektywy in naszego podejścia do zwierząt do domowych. Bódzi olbrzymie kontrowersję. Miałem bardzo różne sytuacje, również pojawiły się płacz, żal. To wygląda tak, że po prostu pod miejscowościami są wyznaczone takie strefy, gdzie te psy przebywają. I też chciałbym podkreślić, że powinniśmy się wchodzić w ocenę tej sytuacji. Oni żyją w tamtym miejscu i mają prawo do tego, żeby, ale to jest moje zdanie. No żeby podchodzić do życia inaczej, ile dla nas pies jest po prostu częścią rodziny i traktujemy bardzo często, jak dziecko. Odle tam ten pies jest narzędziem. I skoro jest narzędziem, to jest traktowany w zupełnie inny sposób. I z naszej perspektywy jest to szokujące. Te psy po prostu przebywają na takim wielkim obszarze. To jest miejsce, które. Zamiast po prostu bardzo, bardzo trudno. Te są przypięte łańcuchami, wyją. Co to są go w ożadko karmione? Nigdy nie zapomnę takiego widoku, bo szczeniaki są puszczone wolno. I te szczeniaki sobie gdzieś tam krążą. I te matki wyjące po prostu za tymi szczeniakami, kiedy one się oddalają od po prostu od ich budy. No to jest rozrywające na swój sposób. No ale. Weźmy tak jak mówię, weźmy pod uwagę, że to jest narzędzie, to jest dzikie zwierzę. I tutaj też, jeżeli zainteresujecie się tamatem Grand Landing, to odwóły je teraz do historia da mojej arnieckiego, który będąc na spacerze za swoją miejscowością systemie od został przez takie psy zaatakowany. Po prostu one się zerwały maszerowi z zasadzią stracił nad nimi kontrolę. I mało co facet nie stracił życia, a nie tylko onal też jego córki. Więc na poziomie estetycznym wygląda to strasznie. W sposób jakich gielanczycy traktujące zwierzęta też wydaje się z naszej perspektywy straszny. No ale trzeba to osadzić w tamtych kulturze. W tamtych warunkach geograficznych. No i tyle. I co tak, wiesz, to jest podobny temat jak zabijanie grinwali na wyspachowczych. To jest z naszej perspektywy bardzo kontrowersyjne, ale z perspektywy ludzi żyjących tam, no wygląda to zupełnie inaczej. I inteligencja polega na tym, żeby mieć na tle empati, pomimo tego, że zabójstwo nie wiem, psa czy grinwala wydaje się absolutnie nie związane z żadą empatią. To jednak trzeba ośnąć na tle wyobraźni, żeby no zorientować się, że oni żyją w innych warunkach. Ale widać tam wolno biegające bezpańskie psy? Oh nie. Piez na Grandlandii to jest w perspektywie gielanckich dzieci. To jest niebezpieczne stworzenia, które możemy zrobić krzywda. No nie, ale są zawsze przypięte i słychać to wycie praktycznie nad całą miejscowością słyszyż, to wycie tych psów. No i to jest na pewno kontrowersyjne z naszego punktu widzenia. Tylko mówię, jadąc, no na taką Grandlandię, jadąc gdziekolwiek, no trzeba jednak. No wczuć się w to miejsce, tak? Trzeba jednak mieć na tyle wyobraźni, żeby się zorientować, że no nie wszystko może mądrzeń na naszej perspektywy. Ciekawym tematem na pewno jeśli chodzi o inuitów jest to ich przystosowanie do życia w permanentnym zimnie. Zimnie, no właśnie. Mówiłem, wspomniałem o tym, że od strony zachodniej płynie tym ciepły prąd i ten lądolód się ocenął w lipcu. Ja miałem sytuację, że ludzie się kompali po prostu. Było po 20 stopni, ludzie się kompali po prostu w wilulisań przy kościółku, tak, może nie plażal, tak, możliwość, z zajścia, góra lodowa z tyłu, oni się tam po prostu pluskają, więc na Grandlandi potrawi być ciepło. Oczywiście zimą to wygląda inaczej, kiedy mamy noc polarną. To jest wielki kontyn. to jest wielka wyspa, to jest 2 milion kilometrów kwadratowej, więc oczywiście w centrum tej wyspy mamy klimat z krajnie zimnie kontynentalnej, ale na wybrzażył klimat morskiej, więc łagodniejsze. Ja też znalazłem taką ciekawostkę, że inuicji są niskiej i krępej budowy, to sprawia, że to serce utrzymuje krążenie krwi, przy mniejszym wysiłku, co sprzyja o szczędzaniu energii, utrzymywaniu ciepła, te części ciała, które są w największym stopniu, wystawione na oddziaływanie czynników zewnętrznych, czyli twarz, dłoń, stopy mają zwiększone przepływ krwi. No i także nos ich ma taką charakterystyczną budowę. Jest zpłaszczony dzięki czemu dopóz dociera bardziej ugrzane powietrze. Większa wydajniejsza wątroba z przejęłatwiejszej i przemienie białek węglowodanej, pozwala lepiej tolerować dietę, składającą się z mięsa i tłuszczu. Ale to są, to jest teraz arzułda. Oni mają wielki problem z strawieniem alkoholu. To jest, to jest jednak wyzwalnie. W tamtych, w tamtych, jednak ciężkich warunkach, powiedziałbym jednak limitowanym dostępie do rozrywek i tym wepchnięciu w naszą cywilizację. Oni, no jednak mają większą skłonność do jakichś depresji, jednak. I problem alkoholowy, który tam jest. No czy nie chciałbym mówić o jego skali, bo chodzą z po polskich ulicach, mamy podobne sytuacje, tylko że no oni potrafią, nie mają tego odcięcia, oni potrafią po prostu pić do, do śmierci, ze sądźwię. Ale nie powiedziałbym, że tam jest jakaś plaga alkoholizmu. Nie, zdecydowanie, nie. Myślę, że to jest krzywdzące bardzo. Ale ten alkoholizm, on czy się też z tą ciemną stroną ich kraju, czyli ze skalą samobójstw, bo według niektórych raportów do pierwszej połowy, 20 wieku Grenlandia narziała do terytoriiów z najmniejszą liczbą samobójstw. W ostatnim czasie właśnie ze względu na alkoholizm i depresję, ten odsetek bardzo wzrusu. Fręczy Grenlandia jest w topie tej niech lubnej klasyfikacji. Tak jest, ale jakie są tego przyczyny? Nie chciałbym się na ten temat wypowiadać, bo wydaje mi się, że nie mam wiedzy. Wydaje mi się, że na tle najlej, ja to potrafię coś, to właśnie wydaje mi się, że kluczem jest to zawieszenie między jednak dwoma kulturami. Rzeczywiście ludzie po prostu tak nie do końca mają korzenie, bardzo mocne korzenie, a z drugiej strony tej chrzynna kultura jest nieprzycosowana do współczesnego życia, więc są rozdarci. Jak żyć w którymś kierunku? I myślę, że to jest jakiś tam jednak bardzo duże problem. Niektóre te danestety styczne mówią w ręce, że co czwarty lub piąty Grenlandczyk podejmował próbę odebrania sobie życia. A ja co oni są na co dzień? Uśmiechnięci pozytywni, otwarci dla innych? Oni są raczej introvertyczni. Raczej człowiek z moim temperamentem, jak ja dużo mówię często mocha brękoma, jest ten dla nich zaskakujący. Raczej są stoicce, tak bym powiedział. Ale ludzie, którzy działają w branży, są bardzo mili, bardzo otwarci i tylko pozytywny odczuciaższe, że mówiąc. A co najbardziej zaskoczyło ciebie jako europejczyka jeśli chodzi o ich zwyczaje? Było coś takiego? Ja w zasadzie nie, ja wiedziałem, gdzie ja da. Więc go grafia to był zawsze mój konik i zawsze byłem z tym związany, więc ja wziąłem coś, czego się spodziewać. Oczywiście, wiesz kiedy widzisz, często wracam do tutaj w tej wypowiedzi, wracam do moich wrażeń, jest miejscowości asiat, bo oczywiście to był mój pierwszy wyjazd na Grandlandia i nie zapomnę. W takiej co pniemyśl, trochę nieestetycznej miejscowości pamiętam przedem sobie przez port i w namiocie okazało się, że był coś w rodzaju, może nie targowiska, ale takiego punktu, gdzie myśliwi sprzedawali to co upolowali. Pamiętam te długą kolejkę ludzi z reklamówkami, gdzie od razu wiesz, jestem dzieckiem lat 80, więc pamiętam długie kolejki z reklamówkami. Wczorzej każdym ofsydryklamówkę, reklamówka to też było jednak z jakimś nadrukiem jakieś zachodnie europejskiej marki, to było coś. To było coś i oni stali po prostu są. w rzędzie w tej kolejce z tymi reklamówkami, a na końcu kolejki w tym namiocie stał w po prostu facet, rozprówał te foki, dzielił je po prostu. Tam było bardzo dużo krwi i oni z tymi mięsem po prostu wychodzili. To było wiesz, jednak na swój sposób szukujące. Bardzo. Na pewno z Europejskiego punktu widzenia. No, natura jestem na maksa interesująca, estetyczna, ale sposób, jak i żyją, jednak te miejscowości w większości przypadków, to jest trudne, piękno. To jest to, o czym mówiłem, w was pakcie miejscowości akuna, czyli właśnie te rozpadające się domy, to wysubisko śmieci, ten cementa, czyli te góry lodowe. Więc jadąc tam i chcąc wejść głębiej i powiedziałbym w to wszystko, oczywiście pojeździć po jakichś opuszczonych miejscowościach. Trzeba być jednak gotowym na jednak, no, na trudne widoki czasami i kiedy też nie zapomnę. Właśnie wylądowaliśmy w takiej miejscowości, o której mówi, czyli trudne, piękno. I tam był festyn. To było jakiś festyn. Nie pamiętam, z czym on był związany, ale po prostu na środku takiego. Płonego błota placyku, była po prostu jedna scena. Na tej jednej scenie rozpadające, jeśli był jeden gitarzysta, on coś śpiewał. I po prostu grupa, nie wiem, dziesięciu osób tamtańczyła i bawiła się na maksa. Spatrząc na to z perspektywy Europejczyka, to był szokujący widok. Szokujący na maksa. Ale. No przecież. No wszyscy potrzebujemy tego samego. Potrzebujemy się rozderwać, potrzebujemy, nie wiem, znaleźć miło i życie, ale i za tam się też realizuję. Tylko sposób, w jakim to realizując perspektywy Europejczyka, jest po prostu. No inny. Inny. Z jednej strony masz tą cywilizację i patrzysz na nich przez pryzmatę Europy, ale z drugiej strony jednak warunki geograficzne, które tam są, no nie pozwalają im tak żyć. I to jest chyba najciekawsze i to generuje takie powiedziałbym. No inne zachowania, które. które z naszej perspektywy mogą być interesująca. Jakie wrażenie zrobiła na tobie flora i fauna na Grenlandii? I flora na pewno bardzo uboga ze względu na tewarunki klimatyczne, panujące w tym miejscu. Wiesz co? Myślę, że mówiąc o florze i faunie ja chciałbym się skupić wyzać tylko na jednym. Na wielorybach i to robi na prawdę niesamowite wrażenie. Nigdy nie zapomnę, jak sobie siedzieliśmy na takiej łaveczce, właśnie z widokiem na i-s-fior-tynagle, pojawy go się ogon, między tymi górami lodowymi. A w ogóle jak się pływa poza toce disko, to czasami tych wielorybów jest cała masa, cała masa i ilość tego wszystkiego i wielkości. No robi niesamowite wrażenie. Móc zobaczyć to to zwierzę po prostu na wolności i swoich naturalnych, naturalnym środowisku. No, człowiek czuje się mały, mówiąc krótko. Ale. To co też robi na swój sposób wrażenie to piszmowały chyba najłatwiej byłoby je zobaczyć w okolicach miejscowości Kanger Susłak, czyli miejscowości, to której to jest teraz dość trudno się dostać, bo tak jak mówię do zoszłego roku była bramą do Grenlandi, tam lądował samolodzę, skopen hagin. I tam tych piszmowałów jest sporo, zresztą to jest też element lokalnej kuchni. To jest połączenie. To jest bardzo. To jest to jest to jest w ogóle bliżej temu zwierzęciu do to wygląda jak mała krowa, a to jest bardziej owca. To miejscami właśnie w okolicach Kanger Susłak jest ich trochę, widać ich trochę. Ale myślę, że. że. że. że. że jest zdecydowanie wytoryby. Tutaj myślę, że dobrym rozmówcom właśnie byłby bładam i jarniewski i w ogóle ludzie, którzy polują, bo to jest ciekawe, że można być myśliwym na. na. na. na Grenlandi i takim zawodowym, ale większość ludzi tam poluje. I to jest szokujące, że kiedy się wchodzi do gronackiego domu tam są zamrażarki. Po co zamrażarka na Grenlandi? No właśnie po to, że. że polują na. polują na te zwierzęta i. i. i. i. i. później. i później brożą. No i oczywiście to, że na nie polują nie wyklucza tego, że mogą być po prostu emocjonalnie związani z tymi zwierzętami. Na pewno tak jest. Na pewno nie polują dla przyjemności, tylko polują po prostu dla. dla miesa. I po to, żeby wyżywić rodzina. A właśnie, jak smakuje kuchnia, Grenlandska? To jest ciekawe. Ja przyznam szczerze, jeśli chodzi o moje kuliarne doświadczenia. To chyba. chyba nie mam pełnego obrazu. Co ciekawe, ten taki przemysł restauracyjny na Grenlandi? Jest większości przejęty przez Filipinczyków albo. albo. albo Tajów. I taka najfajniejsza knajpka, Villuli Sad, nazwa się "Hengout Bistro". Jest przystacji węzynowej, wygląda to przeciwnie, ale tam jest rzeczywiście, chyba takie najbardziej smaczne jedzenia. Ale Villuli Sad też jest taka knajpka, która nazywa się inno-id-kafe. I tam można zjeść coś, powiedziałbym. Europejskiego jest Grenlandskim Twistem. Czyli. Owoce morza. Świeżeryby to jest na pewno bardzo dobrego. I Villuli Sad polecam Wam Arctic Hotel. To jest taki 4-gwiastkowy hotel, gdzie raz w tygodniu jest po prostu bówec ze susunkowo niewielkie pieniądze. Można tam wejść i spróbować owoców lokalnych, owoców morza. I to jest na pewno bardzo ciekawe doświadczenie. Oni mają jakieś swoje narodowe danie? Wiesz co, on mają taką przekąskę, która nazywa się "mat tak". To jest. skóra, wieloryba z takim tłuszczem, to ma po prostu taką chrząskową konsystencję. No z polskiej perspektywy to jest nie. nie. nie doprzałknięcia. A oni. no tak jak w naszym przypadku nie wiem, flaki, kaszanka. No to też jest kontrolercyjne. Bo mimo zakazu komercyjnych połowów wielorybów to w tej kuchni grenlanskiej do dziś można odnaleźć znaczną udział mięsa tego zwierzęcia. Tak, to znaczy oni polują. Na. nie wiem czy oni mają administracyjne zakas, mogą polować na wieloryby i bardzo często to. bardzo często polują. To jest ewidentnie część tej kuchni. Nigdy tego nie próbowałem przy znam szczerze. Jak próbowałem lokalnej kuchni to głównie ryby, halibuty. Grenlanda Słyniesch Halibutów i one są tam naprawdę niesamowite. To jest ciekawe, że. ceny dużo bardziej, co znaczy tak mi się wydaje, że ceny. Takie mam takie mam odczucia, że ceny w knajbkach, a cenę. nie wiem, przygotowania sobie posiłku samemu, to są mniej więcej to same pieniądze. Więc jest sens jedzenia tam w jakiś knajbkach zdecydowanie. No jest droga, to jest miejsce, gdzie wszystko trzeba dowieść ryby, tylko są na miejscu i krewetki. A maj popularniejsze napójne Grenlanda i alkohol. Iwo, jest tak, jest lokale piwo, która nazwa się Kaiak. Jest całkiem spoko. Tak, jest całkiem w porządku. Tam jest taka kultura babowa, powiedziałbym. Tych knajpaczek jest tam kilka i ludzie tam przesiadują ewidentnie. To, że cie chyba ze względu na to, że większość rzeczy muszą importować, nie należy na Grenlanda i dotanich. No, Grenlanda jest droga, ewidentnie. Znowu wracam do tego, czy mówiłem, że każda miejscowość jest wyspą na wyspie. To, rzeczywiście, tak koszty transportu sprawiają, że to wszystko jest dużo droższe i widzę po prostu mam porównanie tych samych produktów, które obserbuje w danii, w której też często bywam na wyspachowczych i na Grenlanda. To różni zaawcenie polecam bardzo mocno domickie śledzie. To jest coś, co naprawdę naminnie i ojda na wyspachowczych, takie słowa i kosztuje 30 korą czy 34 na Grenlanda podrafi kosztować 50-60. No więc niektóre rzeczy są dużo droższe zdecydowanie. Ale też mają znacznie wyższe wypłaty, około 20 tysięcy na polsłotych. To jest ich przeciętne wynagrodzenie. Myślę, że to oczywiście zależy od branży. Na pewno socjalna Grenlanda jest dobrze rozwinięty. To jest socja, który w jaki sposób finansowany też jest z duńskiej dotacji. Nie wiem, ile ona wynosi, pewnie 1,3 mln koron. Ale to nie jest informacja, która jest pewna, tak miświta w głowie. Więc po to, żeby ich utrzymać, to musi już dofinansowanie z danii. Chociażby to w sposób jaki wygląda opiekam edyczne jest ciekawe. W większych miejscowościach są szpitalne. Oczywiście liczba, ale każe jest ograniczona. Większość to są lekarze z wyspowczych właśnie z danii. Ale jeżeli nie są w stanie się dać na miejscu, no to cię wysyłają na kosztu, by bezpieczniala wysyłają się do danii. Masz pokryta wszystko - lot, hotel na miejscu i tak dalej. Więc ten poziom życia, nawet ci, którzy zrobią mało i nawet ci, którzy nie pracują. Bo rzeczywiście Grenlanda czycy.
aż tak mocno nie garnią się do niektórych zawodów, a nigdy nie zapomnę jak rozmawiając moim kolegą był garem, bo gyle, który tam mieszka. Coś tam spytałem go przed fórniery, która jest w ilulisa, to mówię, że tam większości pracują, liczbie niech hinczycy. Sam, kiedyś spotkałem na lotnisku facetę z Bali, który budował lotnisko, pracował przy budowy lotniska w ilulisa, to było kuriozalne, dlatego, że on miał tydzień wolnego, bo dwa dni leciał na to Bali, i dwa dni wracał, więc na miejscu byłm, musi by w domu, może nie wiem, dwa i dwa i płudnia. Więc nie jestem przekonany, czy wszyscy zrobiają takie pieniądze, ale społeczeństwo jest na pewno w jakiś sposób płaskie, jak to w skandynawie. Chociaż w ilulisa zdarzałem, że ja pamiętam, wjeżdżą ze dwa czy trzy porsze, więc nie wiem, gdzie oni tam jest serwisują. Wiesz, oto ją piece zdrowotnej, a jak z pomócą z drodną, to mam wszędzie jest dalekoni, wszędzie mają jakieś placówki medyczne. To jest bardzo ciekawy temat. W każdej takiej miejscowości, to jest na pewno coś, co budzi mój ogromny szacunek. W każdej takiej miejscowości, po pierwsze na środku jest studnia, no bo wody, żeby móc doprowadzić wodę, no to musisz mieć, wiesz, musisz mieć rórek, która jest podgrzewana w zasadzie. To są bardzo duże koszty. Więc w każdej miejscowości jest po prostu coś w rodzaju takiej studni, takiego kraników, gdzie po prostu, albo, znaczy studnia to jest źle powiedziane. Studnia to mogło być wydaweż, to jest woda, która jest tam, nie wiem, ciągnięt, tak gdzieś z podziemi. Nie, to jest po prostu miejsce, gdzie w jakiś sposób tą wodę morską zamienia się na wodę pitną, co jest jakiejś mechanizm od salania. Na środku też jest dom, który jest, w którym jest ułaźnia, czyli tam się mogą wykompać, tam jest po prostu ciepła woda, jest punkt medyczny i, i urząd tego, tego miasteczka. To jest bardzo, bardzo ciekawie rozwiązań i jest oczywiście sklep. Może nie we wszystkich miejscowościach, ale, ale w niektórych, niektórych takie jest taka siedź, nazywa się PiS-i-Wik, to chyba to, to oznacza żywiciel i oni chyba do, chyba do zatoki diską muszą utrzymywać sklep w każdej miejscowości. Powyżej już nie. Czyli nasz szczęście dla nich, nawet każde wyjście do sklepu, to nie jest jakaś wyprawa. No, no mają tam blisko, tylko, to sklep też wyglądają ciekawie, bo to jest po prostu, no wszystko, co potrzeba z jednej strony, wiesz, masz produkty, spożywcze, z drugiej strony kalosze, telewizor. To wygląda ciekawie. Ale ciekawie jest też to, że dla nich więzienia to niemal powiedziałbym, na kuchor ty, bo ten system penitenciarny jest nie typowy, z naciskiem na te otwarte modele i resocyjalizację, z powodu niskiej przestępczości tej tradycji społeczności inu itów, więzienia wnuk i wcisimut tonowo-czesną obiekty, z naciskiem na integrancję z lokalną społecznością, taka część filozofii systemu, który koncentruje się na unikaniu z tygmatyzacji powrotu do do normalnego życia. Alto chyba co jest kandynawi, tak jest, w Szwecji w Norwegin. Nigdy nie zapomniałem, jakimś szokiem odbiła się kara dla. nie pamiętam jak nazwał się ten Norwe, który zabił na wyspie utoja, tam 80 do osób. Tak, przecież on dosyć to 21 lat. To chyba się denerwuje, że nie ma dostępu do internetu. Tak, więc ja wiem też dokładnie jak wygląda to na wyspachowczych. To jest pytanie filozoficzne, który system jest skłotaczniejszy, czy ten, który jest u nas, nie wiem czy podbyciu kary parula z więzienia człowiek wychodzi bardziej zdeprawowany, czy zresetalizowany, więc to jest. oni wybrali akurat tą drogę i wydaje mi się, że lepszą. Niski temperatury to jest na pewno temat, który może zainteresować naszych słuchaczy. Najniszcza temperatura, taką informację znalazłem, którą zanutowano to jest prawie -70. Tak, ale to są temperatury na lądolodzie. Wyszniższe temperatury na półkuli północnej, odno to fanę są na Siberii, jest taka miejscowość o imiakom. I tam jest ponad, to znaczy poniżej -70 stopni. Więc to. to jest kwestia masy, masy lądu i odległości od wybrzeża. No, ale w miejscu, w których mieszkają ludzie, te warunki nie są aż tak bardzo skrajne. Mówię o południowym zachodzie Grandlandii, na południu Grandlandii, i tam nawet są jakieś gospodarstwa rolne. Więc te warunki nie są tak skrajne. Też, że kiedy turyści, którzy jadą zamią na Grandlandie, pytają mnie o te warunki pogodowe, zawsze mówię o tym, żeby nie przygotować się, na wieje z nabiegą północnym, bo to zupełnie nie tak. W czerwcu we wrześniu, kiedy za temperaturę jest już trochę niższa, to jest około pięciu stopni rześciu. Czasami spadaram do zero. Ale na pewno zima wygląda inaczej. Nie będę się wypowiadał, jak wygląda zima, bo nigdy zimą na Grandlandi nie byłem. Jaka jest najbardziej optymal na pora, na wyprawy w tą część świata? Czerw jest wrzesien. Czerw jest wrzesien. I to głównie w tych okresach organizujesz swoje wyprawy. Tak jest, ja organizujesz te wyprawy razy w miesiącu, po widzą, czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesien. Lipiec jest na pewno najcieplejszy, ale lipco jest najwięcej ludzi. Dlaczego chcą robić zdjęcia? Wydaje mi się, że ciekawym pomysłem jest wrzesień, dlatego że wtedy już mamy coś takiego, jak po prostu dzień i noc. Wcześniej po prostu od czerwca jest dzień polarny i to słońce nie zachodzi. To też jest dla niektórych wyzwania. Więc te we wrześniu mamy już duczenia ze złotą godziną. I to robi jeszcze fajniejsze wrażenie. Te kolory są niesamowite. Zaczną też ciekawostka. Gdybyście wybrali się jednak do miejscowości Kangelsu Słak, czyli do tej starej bramy do Grandlandi. I teraz chyba raz w tygodniu lata tam samolód z Kopen Hagi. Pojechali tą najdłuższą drogą i dostali się na londolód. To ten londolód we wrześmie z po prostu krystalicznie białe. Po zostałych miesiącach, których ja tam byłem, czyli czerwię, właśnie lipiec sierpień, on jest taki przybrudzony dość mocno. A we wrześniu jest po prostu białym. To jest bardzo ciekawe doświadczeniem. Długo się jedzie tą drogą, bo jedzie się to 30 km z 2,5 godziny, strasznie tyle, pie itd. Ale to doświadczenie staniecia na krawędzi tego londolodu, gdzie wiesz, że on się kończy tam 1000 km dalej w kierunku wschodniu, a na północ to jeszcze 1000 km. Ten ogrom jednak robi bardzo duże wyrażenia. Oprócz tego, że ktoś spóźnił się na spotkanie z tobą kilka godzin, to spotkał się coś nieprzyjemnego podczas twoich kilku lat nich wybraw ze strony Grandlandczyków. M moje nieprzyjemne sytuacje są związane tylko i wyłącznie z lotami. Tylko i wyłącznie i nigdy nie zapomnę sytuacji, kiedy na te wycieczkę wziąłem też mojego dobrego przyjaciela. I pamiętam, dzień przed wylotem, godzin na 21. Tomasz ci się nie wydarzyło. I to było naprawdę takie do wciegawy, bo pół godziny później dostaliśmy informacje o tym, że jego lot jest przestawiony. Lot wygląda tak, że z iluisa tle ci się wblaciały się właśnie do Kangersu Słak. Miem więcej kodów, a z tej z Kangersu Słak był lot na. No. D. On miał lecieć o 7. rano, miał lecieć z iluisa do Kangersu Słak. I taką przedstawili ten lot, że z iluisa t miał wylecieć o 14. A z Kangersu Słak dę Europę miał wylecieć o 12. Gdzie to logika nie ma jej, ale tak czasem bywa. Udało nam się jakiś ten problem rozwiązać, ale to był dopiero początek w grąciarzy czy problemów, dlatego że kiedy my wylądowaliśmy na Lekin skógliśko o godzinie 11, miałśmy polecić pogoda była dobra, mieliśmy polecić do Kangersu Słak. Na parę minut przed lotem wywołano trzy osoby z mojej grupy, w tym mnie i dwóch uczestników. I powiedziano nam, że samolot jest, jest dwie, za duży wiatr, czy samolot jest zbyt ciężki, muszą go odciążyć. Co małe samoloty, typu dasz 8 tam się mieści, jeszcze 22 osoby z tych zapamiętem. Więc te trzy osoby jednak robiły różnicę. W twój dzień nam, że polecimy za 5 dni. Z mojej perspektywy przewodnika to był, to byłaby tragedia w grącia rzeczy. Ja pamiętam, no stowło się znerwowały. I ci ludzie, którzy są absolutnie niekonferontacyjni, kiedy oni widzą tę tę polską nadpubudliwość, to jest dla nich szok. Nalety o mnie w jaki sposób ratowało, dlatego że tam nie było logiki w ich postępowaniu żadnego. Pamiętam, powiedziałem, że to jest moja pianta wycieczka w tym roku i nie można po prostu prowadzić biznesu i sprowadzać w grącia rzeczy ludzi tutaj do nich i dawać im zarabiać pieniądze, jeżeli tak to jest zorganizowane. No i przekonałem tej inną granelantkę. I pamiętam, moja grupa już była na pokładzie, nie przypuszczali, że uda nam się generalnie dostać na pokład samolotu. Tak relantka tylko rzuciła, pamiętam, listę pokładową, wkazała zaznaczyć moich i powiedziała, że my wiesz od ubona, nie chcę ze mną rozmawiać. Kiedy wyszedłem z tego zaplecza, no to słyszałem, jak wywoływali trzynastępne osoby i polecieliśmy, to jest niestety walka. I jedąc z nami na wystarczył na nagrawej.
- No i w Rynandie możecie być pewni, że my te walke za was odbędziemy. Mówiąc krótko. - Są jakieś bezpośrednie roty z Polski na Grenlandie? - Nie, absolutnie. Chociaż ciekawe jest to, że czasami na rotnisku jak na Grenlandie, można zobaczyć samolotylii Enterr, czyli naszego przewoźnika czarterowego. Bo czasami jest tak, że nożony jest wynajmowany, po prostu przez Er Grenland po to, żeby nam do pełnić ciatkę. Zresztą teraz słyszałem, że kontyngent tam 13 czy 14 niemieckich żołnierzy, które stauzowy, po jednym dniu wrócili z Grenlandi, właśnie wrócili samolotomentor. Ale nie ma, nie ma. Bramom do Grenlandi jest Kopenghaga od niedawna lata też samolot ze Stanów. Więc ciekawe jest to, że inuici wspólnocnej kanady z alaskim, czasami też rossianie, rossiania. Inuici z rossińskim obywatelsnym, oni się czasami spotykają i ja kilkukrotnie przeciąłem się z takimi ludziom, którzy jechali na przykład właśnie do nukrzydoj lisa, jechali na jakieś takie spotkanie inuitów. No to oni jednak te relacje mają bardzo mocno udrodnione, dlatego że inuici wspólnocnej kanady, żeby dostarcie na Grenlandi, a muszą przeczać najpierw przez za to antych, dostarcie do Kopenghagi i dopiero później polecić znowu w drugą stronę. Ale teraz to się chyba, to się zmieniło, Er Grenland też próbową miał chyba przez jakiś czas połączenie wspólnocną kanadą, ale nie wiem czy ma dalej. Dlaczego słuchacze pod kastu, jak nie zwiedzać świata mają wybrać ofertę, biura podróży wyspy, odległe, żeby eksplorować Grenlandię? No właśnie dlatego o czym powiedziałym, czyli tu chrzeć z sześlad do świadczeń, sześlad do świadczeń w jakiś tam jednak walce z lokalną rzeczywistością odnoszącą się głównie do transportu, ale też wypracowane relacje, które sprawiają, że po prostu wasza wycieczka odbędzie się płatką, mówiąc krótko. I my bierzemy na siebie odpowiedzialność za to, że on odbędzie się płatką, mamy różnego rodzaju zabezpieczenia, które sprawiają, że ten transport, bo to jest bardzo ryzykowny, to my na przestrzeni ostatnich dwóch, trzech lat ani razu w grącia rzeczy nie utknęliśmy na dłużej niż jeden dzień w jakimś miejscu. I to jest największa siła. Jest możliwość zerkięcia do środka takiego historycznego iglo? Nie, nie, nie, nie. Nie gdzieś się z czymś takim jest podkajem. Zresztą oni nie wiem w takich mówię. Oni tych, to jest stymid, to jest mied, to jest mied. Tego, tego tam nie może budowali to na jakiś, nie wiem, bido, na jakiś polowania, ale oni na co dzień wiglą nigdy nie wiesz kali i to, to, to jest logenda. Ugasz pytanie, które z pewnością nurtuje większość słuchaczy. Jakie są kosztane takiej wyprawy na Grand Landye? Wyprawana Grand Landye co z około 20 tysięcy złotych. Na co składa się galementów? Kożdwie cieczki, to jest około 13,5 tysiąca złotych. W tej cenie są wszystkie atrakcje, ubezpieczenie, noclegi, polski przewodnik. Ale dodatkowym kosztem są koszty lotów na Grand Landye i wyżywiania obiadokolacji w zasadzie, bo śniadania są w cenie. Podsumowując ten koszt to jest około 20 tysięcy złotych. Tak, to trzeba liczyć w naszym przypadku. Optymalny czas, żeby zobaczyć wszystkie atrakcje na tej wyspie i le wynosi. Uuu, to zależy oczywiście co chcesz zobaczyć, ale żeby zobaczyć to co najważniejsze. W jakiejś takiej skondensowanaj formie, to tydzień jak najbardziej. Jeżeli chcesz wybrać się, i to jest ciekawa też atrakcja, że jesteś wybrać się na trekking, bo jest taki, jest taki coraz bardziej znany szlak na Grand Landye i nazywa się Arctic Circle Trail. To jest szlak, który ma oko 200 km i prowadzi z kangle susu akt, czyli z tej bramy. Tak jak może być często to miejsce określam. Z tej bramy, do niedawno bramy na Grand Landye, czy z kangle susu akt prowadzi do CSI Mjód. Co 20 km jest zrobiona taka hatka, tam się można przespać, jakobyk polecam wziąć swój własny namiot. No to ten szlak i 10-10 dni. Ale mówię skondensowana forma i to co najważniejsze. A moim zdaniem najważniejszy jest zdecydowanie ilu Lisa Diai Sferd i zobaczenie tego Ice Fjordu zawionetki, bo latamy awionetką nad tym fjordem, pływamy między tymi górami lodowymi, płyniemy sobie do różnych opuszczonych miejscowości, które są niedaleko, płyniemy sobie zobaczyć wielką ścianę lodowca, który się tam co chwilę cieli, odrywają się różne części tego lodowca. No to ta skondensowana forma to jest tydzień i 7 dni, to w zupełnie silny wystarczy. Jeśli ktoś z naszych słuchaczy będzie miał po przesłuchaniu tego odcinka, jeszcze o chote zgłębić jakieś ciekawostki, tajniki związane z Grenlandią, polecasz jakieś książki, może filmowe produkcje, żeby obejrzeć. Tak, zdecydowanie. No polecam oczywiście książkę, która już tutaj, która już tutaj nazwa Padua i tytuł, czyli nie mieszkam Wiglo, Adamajar nieewskiego. Ciekawy jest też to, że mój dobry kolega Kubawitek, który jest reżyserem filmów dokumentalnych opółnocy, zrebyły film dokumentalne szpizbergenie, wyspawczych dwa czy trzy, nawet. Zrobiły też właśnie krótki dokument za Adamem Mierniewskim. Możecie znaleźć ten dokument na YouTube. Polecam oczywiście również książkę Ilony Wieśniewskiej, znana autorka reportarzy, opółnocy. Ona napisała książkę "Lut", chyba miego, również nie pamiętam dokładnie, ale gdybyście sieli odnieść się do jakiejś lokalnej literatury, to jest taka młoda autorka, która nazywa się "Niwak Cornelius Sen", to też jest kierunek, w którym warto poszukiwać. Łukasz Łach, który jest właścicielem biuram podróży, wyspę odległe i organizuje wycieczki na północ, między innymi właśnie na Grenlandie był gościem 115 odcinka podkastu, jak nie zwiedza Ciękwa. Bardzo ci dziękuję. Czupacz, dziękuję serdecznie. A my tradycyjnie zapraszamy na Facebookową stronę, jak nie zwiedza Ciękwa. Ta tam Łukasz udostępnisz nam kilka tych fantastycznych zdjęć, które zapierają tych w piersiach. Bardzo, oczywiście. Zapraszam do likowania, subskrybowania, kontpodkastu na Spotify i YouTube. Dziękuję za dziś, wszystkiego dobrego pozdrawiamy. Andrzej Glińak, do usłyszenia.
Podcast Summary
Key Points:
Prezydent USA Donald Trump wyraził chęć kupna Grenlandii, co wywołało międzynarodowe zainteresowanie wyspą.
Grenlandia, jako autonomiczne terytorium Danii, ma strategiczne znaczenie ze względu na bogactwa naturalne i szlaki handlowe.
Mieszkańcy Grenlandii są rozdęci między tradycyjnym stylem życia a współczesną cywilizacją, co wpływa na ich gotowość do niepodległości.
Turystyka na Grenlandii rozwija się, ale napotyka wyzwania logistyczne, takie jak trudny transport i ograniczona infrastruktura.
Atrakcje turystyczne, jak Ilulissat Icefjord, oferują unikalne, zapierające dech w piersiach widoki, choć doświadczenia są dość jednorodne.
Summary:
W odcinku podcastu „Jak nie zwiedzać świata” prowadzący Andrzej Gwiniak rozmawia z Łukaszem Łachem, ekspertem od regionów północnych, na temat Grenlandii w kontekście niedawnej propozycji kupna wyspy przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Grenlandia, będąca autonomicznym terytorium Królestwa Danii, przyciąga uwagę ze względu na swoje strategiczne położenie, bogactwa naturalne oraz otwierające się szlaki handlowe w związku z ociepleniem klimatu. Rozmowa dotyczy również aspiracji niepodległościowych Grenlandczyków, którzy jednak – zdaniem gościa – nie są w pełni przygotowani organizacyjnie i mentalnie do samodzielności, będąc rozdartymi między tradycyjnym stylem życia a współczesną cywilizacją.
W kontekście turystycznym Grenlandia oferuje unikalne doświadczenia, takie jak spektakularny Ilulissat Icefjord, ale infrastruktura pozostaje ograniczona, a logistyka podróży jest skomplikowana ze względu na trudne warunki pogodowe i rozproszone osady. Mimo wyzwań, wyspa zyskuje na popularności, choć wymaga od podróżnych elastyczności i przygotowania na nieprzewidziane sytuacje.
FAQs
Grenlandia jest autonomicznym terytorium wchodzącym w skład Królestwa Danii, które obejmuje także Danię europejską i Wyspy Owcze.
Stany Zjednoczone zainteresowane są bogactwami naturalnymi Grenlandii oraz jej strategicznym położeniem geopolitycznym, szczególnie w kontekście nowych szlaków handlowych w Arktyce.
Wśród Grenlandczyków istnieje silna chęć uzyskania niepodległości, jednak według rozmówcy nie są oni w pełni przygotowani pod względem organizacyjnym i kulturowym do samodzielnego funkcjonowania.
Głównym wyzwaniem jest transport, ponieważ miejscowości są odizolowane, a połączenia lotnicze często odwoływane z powodu pogody. Dodatkowo występują trudności organizacyjne wynikające z lokalnej kultury.
Jedną z największych atrakcji jest Ilulissat i lodowy fiord (Icefjord), gdzie można zobaczyć ogromne góry lodowe. Warto też odwiedzić opuszczone osady, takie jak Akunnaak, aby doświadczyć autentycznego krajobrazu.
Geografia i zmienna pogoda determinują codzienne życie, powodując, że Grenlandczycy często żyją „z dnia na dzień” i mają trudności z długoterminowym planowaniem, co odróżnia ich od kultury europejskiej.
Chat with AI
Loading...
Pro features
Go deeper with this episode
Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.