Go back

Double threshold | Florian Pyszel

91m 10s

Double threshold | Florian Pyszel

Rozmowa w podcaście "Racepace" koncentruje się na wyzwaniach współczesnego treningu biegowego, gdzie łatwym błędem jest łączenie zbyt wielu metod zamiast konsekwentnego realizowania jednej koncepcji. Gość, Florian, na podstawie swojego 17-letniego doświadczenia, analizuje zjawisko nadmiernej ambicji i "syndromu mistrza treningu", czyli przymusu ekstremalnego wysiłku podczas każdej jednostki. Źródeł tego upatruje się w porównaniach napędzanych przez media społecznościowe oraz braku wiedzy. Florian szczerze dzieli się zarówno sukcesami, jak i porażkami, podkreślając, że te drugie są cenną lekcją. W praktycznym wymiarze rozmowa dotyczy "norweskiej koncepcji" i jej flagowego elementu – podwójnych treningów progowych – omawiając ich zastosowanie i skalowalność dla biegaczy na różnych poziomach zaawansowania i różnych dystansów. Dyskutowana jest także relacja między talentem a ciężką pracą, z konkluzją, że na elitarnym poziomie wrodzone predyspozycje są kluczowe, ale muszą iść w parze z dyscypliną treningową.

Transcription

13745 Words, 83474 Characters

Polish
[MUZYKA] Często, że my patrzymy na bardzo dużo różnych treningów ludzi w internecie, to my zamiast trzymać się jednej koncepcji i po prostu zaufać procesowi, że OK, robimy to i po prostu spróbujmy to my to zrobić rok 2.2, nie rekładając nic nowego, to wie, że to my zobaczymy tutaj o, ktoś biega krótkie podbiegi, ktoś biega długie podbiegi, ktoś biega, tutaj biegi progowe, 20 minutowe, ktoś potem biega jakieś interwały i przez to my tak naprawdę często sam widzę po sobie, że nie trunujemy w jeden konklęty sposób, tylko łączymy wiele bodźców od różnych osób, no i często wyniki jest takie, jak i jest. Trainings wytrzymałościowy to skomplikowana układanka, które każdy element bływana pozostałe. To sprawia, że nie może być nudny, a dla zabawa praktycznie nie ma końca. Właśnie o tym rozmawiamy w "Racepace", posłuchaj i ćwicz się domie. Partnerem odcinka jest Brux, producent butów i odzieży biegowej z ponad stuletnim doświadczeniem. W ofercie Marki Brux znajdziecie pełny zakres butów dobiegania na asfalcie i w terenie. Od modeli mocno-mortyzowanych jak "Plycerin Max i Ghost Max" przez znane but treningowe na asfalte. Ghost, "Plycerin" i Adrenalin po buty startowe i treningowo startowe z serii Hyperion. Sezonie 2025 Brux planuje podkreślić swoją obecność w świecie Trail. Pomóc w tym mają model butów "Divided", "Catamount", "Cascadia" i "Caldera" oraz "LinioĆerżowe", "Hippoint" i "Ran" w "Zybu". Wizerunkowo ciekawym i odważnym ruchem jest zajnicywanie przez Markę Timu Biegowego, Brux Trail Team, który tworzą patrycja stanek Natalia Gruchała, Michał Dudczak i Florian Pyszel. Z tym ostatnim mamy przyjemność dzisiaj porozmawiać. Cześć to ku babawaki kolejny odcinek "Racepace" pod kasty obieganiu. Dzisiaj w naszym studiu, jak zwykle popijamy sobie kawkę z dobrej palarnika, wy jest to kawa jakości "Speciality" a na jej smak wpływa dokładna selekcja oraz jednolity, sposób obróbki. Ja byłem i widziałem to na własne oczy, chłopaki w dobrej palarni w Krakowie mają takiego rozrojsa wśród pieców do wypalania. Model nazywa się, zapisałem sobie aż "Loring Falcon" "S15" także jak samolotek i stopgarnu, co najmniej. No i kawa opalana jest tam gorącym powietrzem, wajaj już wiem, że dzięki temu stopyń wypalania jest te bardziej efektywny i równomierny. No i na koniec w filiżance właśnie dzieją się takie "cuda" jak u nas. Rzałuj, że nie możecie powąchać się, posmakować się przez mikrofon, ale jeżeli kiedyś mielibyście ochotę, to powołajcie się na ten podcast "Będąc w palarni" lub zamawiając wpiszcie po prostu kot "Racepace" aby dostać się zniszkę. Przypominam wam też o zapisach na "Bimor 5K" W listach startowych już ponad pół tysiąca osób i kilka naprawdę fajnych nazwisk tam znalazłem. Zapowiedzieli się między innymi kamili, a strzębski, ania, bańkowska, Adam Czerwinski, Monika Dubielaczy, Michał Ruchowski, więc będzie kogo go nić. Jeżeli jednak ktoś z was nie jest fanem mocnego ścigania, no to może zachęci go fakt, że lokalizacja i termin biegu są naprawdę świetne, bo blisko metra na warszawskim Bęmowie logistyka naprawdę fajna. No i będzie to bieg, który otworzy po prostu wiosne, biegową. W stolicy sprawdczy link w opisie odcinka. No i mam nadzieję, że z częścią z was widzimy się 16 marca, a dzień wcześniej na Expo. A w dzisiejszym odcinku zapraszam was na małe "Case of the Stady" od jakiegoś czasu w poszczególnych odcinkach o zabarwieniu. Traningowym kręciliśmy się niebezpieczny wokół koncepcji norweskiej. Ona wracała nam po trochę jak boomerang, a kiedyś nawet nagraliśmy lidykowane odcinek na ten temat z Marcinem Nagórkiem możecie go sobie znaleźć, jak przeskrolujecie tam wcześniejsze nagrania. No i dzisiaj chciałbym porozmawiać na ten temat w bardzo praktycznym wymiarzej, skupić się na bodźsu traningowym, będącym flagowym elementem tego traningu, czyli na tak zwanych "Double Trash Hold" na "Double Trash Old Day" to jest taki na polski, to byłby chyba podwójny "Trening Progowy". Chciałem dowiedzieć się, dla kogo takie rozwiązanie skuteczne czy da się je przeskalować z poziomu wyczynowego na ambitna matorski oraz czym metoda, z którą kojarzymy, biegających głównie, biegi średnie brać Inge Brickstens, da się przeformatować się do dystansów ulicznych typu "Marathon" lub dobiegu w górskich na przykład. No i tak się składa, że w studio "Siedzi ze mną biegacz", który mimo 30 lat na karku przetrenował już 17 sezonów. Jego biegowa przygoda pełna jest niesamowitych zwrotów akcji. Dla mnie wiele z nich było bardziej zaskakujących niż ten moment, gdy dowiedziałem się, że "Dart Vader" jest ojcem "Luka Skajwo Kera". Ale co w tym wszystkim najważniejsze dla was słuchających tego podkastu, mój gość mocno inspiruje swój trening właśnie norwezkimi biegaczami, norwezkimi triathlonistami, co zaowocowało między innymi pierwszym medalem "Misczos" w Polski, ale też kilkokrotnie skończyło się z rogu porażką i rozczarowaniem. Jakie wnioski da się z tego wyciągnąć i sukcesów i sporażek, bo sporażek pewnie nawet wniosków można wyciągać więcej. W kontekście właśnie między innymi tych podwójnych "Treshhold" - "Treningów Progowych" opowiedem dzisiaj Florian, też, cześć, Lorek. Cześć, Kuba. Bardzo dziękuję za takie przedstawienie i myślę, że zysywanie porażki uczą jeszcze więcej niż sukcesy, także mam nadzieję dzisiaj pokazać wszystkie te wady i zalety tych rozwiązania. Ale wiesz, jaka jest wada, że o porażkach czasem ciężde się mówi trochę. To prawda, na pewno, ale myślę, że porażki czynią nas takimi bardziej ludzkimi i nie będą ukrywało, że jednak moje biegowe życie to chyba przynajmniej tak dużo porażek, jaki sukcesów. Rozmawiałem kiedyś na ten temat z chyba z Marcinem Lewandowski i on miał taką teorię, że to jest bliżej proporcji, pewnie inwyższy poziom tym jeszcze bardziej jeden sukces na 10 porażek. Tak może być, pewnie też zalazio tego, jak my ten sukces zdefiniujemy, u Marcina to pewnie byłoby tylko zwycięstwo, więc na pewno coś tym może być. Miałem ostatnio takie przemyślenia na temat jednego z takich odwiecznych, dywagacji, odwiecznych sporów, dotyczących biegania, nie chodzi tutaj o spór objętość wercu intensywność, ale coś takiego, co też bardzo często się powtarza i jest w takim naszym biegowym bingo, zwłaszcza podkastowym. Mianowicie, co jest czynnikiem sukcesu, wielo osób mówi talent wersu "stalent do ciężkiej pracy". Po tych wszystkich swoich rozmowach z gośmi raczej już skłaniam się ku temu, że talent to podstawa a talent do ciężkiej pracy to jest coś, co musi być, żeby to uzupełnić. Ale ostatnio tak sobie rozkminiałem to, żeby to dobrze wyartykułować i żeby mi się nie pomyliło, że braki w talentie do ciężkiej pracy można dosyć skutecznie talentem zrekompensować. W drugą stronę, jeżeli talentu jest mało, to nawet gdyby było talentu do ciężkiej pracy bardzo dużo, no to ciężko jest to nadrobić. Zgodzisz się z tym? Coś tym może być, myślę, że szczególnie w tym najwyższym poziomie, jak już patrzymy, to rzeczywiście ciężko jest traficzny osoby, która nagle z poziomu, zaczęjąc z poziomu np. 400 minut na 10 km, weszła na poziom 207, 208 minut, tak że tutaj pewnie ciężko jakośmi może bardziej będzie rozwinąć ten temat. Natomiast wszystkie te osoby, które osiągają bardzo dobre rezultaty są po prostu świetnymi biegaczami i mają po prostu bardzo duży talent, który po prostu już może na samym stacie od siewa tych dobrych o tych najlepszych. Ale mi przychodzi po prostu do głowy, tak patrząc na specyfikę tych osób, które znam, że więcej znam taki osób, która gdzieś tam są wysoko na drabince poziomu biegowego, mimo, że nie dojeżdżają z wieloma tematami dotyczącymi organizacji, życia logistyki, jakieś tam nawet około takich biegowych właśnie kwestii niż w drugą stronę. Pójdź nie wiem. Nie zastanawiałem się nad tym i autentyżni ci muszę powiedzieć, że nad tym nie myślałem, więc nie umiem, że tak na bieżącą sprzedać mojej roboczej teorii. A na pewno myślałeś o swoich 17 sezonach przetrenowanych i zastanawiam się, czy jako młody chłopak zapisał, by się właśnie do takiego klubu biegaczy, którzy za bardzo chcieli, chcieli nadrobić ciężką pracą i ten klub gdzieś pewnie nazywałby się mistrzowie treningu. No i idealnie, nawet ja przygotowując się do tej naszej rozmowy, to był na pewno aspekt, który chciałem poruszyć, że rzeczywiście myślę, że na takim juniorzkim poziomie ten talent i też takie, taka, to jest po prostu taka rzecz, którą, no i wtedy trzeba mieć, żeby osiągać bardzo dobre rezultaty i ten trening jest ważny, ale dużo ważniejszy myślę na poziomie 18-17 lat, jest to jakie mamy predyspozycje i jest mnóstwo chłopaków, też dziewczyn, które po prostu tym ciężkim czyni go, chcą dogonić tych najlepszych i myślę, cokolwiek by oni nie robili w tym wieku, to po prostu nie ma szans, i to nie jest tak, że po prostu ci trąją ciężej, ci lżej, tylko jakaś taka wasia nasza genetyka i to do czego jesteśmy dysponowani, decyduje o tym, że osiągamy np. wynik 3,45 na półtora albo 4,00 na półtora. A na tamtym poziomie wyróżniało cię coś, jeżeli chodzi o to ciężko o pracę? Myślę, że po prostu zbyt ciężkie bieganie, prakcie nie każdego treningu, gdzie ten każdy trening musiał być skończony na krajców w ogóle, wytrzymałości i do dziś pamiętam takie treningi biegany na kilometrowej pętli zimą, gdzie już po drugim czy trzecim kilometrze biegu ciąguego nie miałem siły, a do zrobienia miałem 12 czy 30 km, także myślę, że taki chęć nasiłe pokazania sobie, że mimo wszystko jadam radę i takie jeszcze oglądanie różnych motywacyjnych filmów na na YouTube to jeszcze bardziej to potęgowało i napinzało to, że chciałem jeszcze bardziej, jeszcze więcej, bo wydawało mi się, że im patrzę i tym z tym nie będę trunował tym ten wynik na mycie będzie lepszy. Chciałbym, abyś pokusił się trochę publicznie tutaj, bo powiedziały się swojej gotowości na mówienie o tego typu sprawach. Wydaje mi się, że znam cię na tyle, że wiem, że jesteś osoba, która podejdzie do tego w normalny sposób i nie obrazi się na mnie chociażby za to, że powiedziałem właśnie, że mogłeś zapisać się do klubu mistrzów treningu, bo myśląc o tym zjawisku, o którym powiedziała się o tej nadambicji, bo braćam sobie, że taki chosób jest całym mnóstwo, że ty nie jesteś w ogóle żadnym wyjątkiem, no i myśląc o takim mechanizmie, co tak wielu nas biegaczy, chłaf stronę tego, żeby właśnie każdy trening kończyć na 110% i każdy kończyć po prostu prawie, że na kolanach, no to jest oczywiście po pierwsze brak wiedzy i doświadczenia, ale podsycany też to nadmierną ambicją. No i na tym pierwszym czynnikiem, no to nie ma co się specjalnie rozwodzić, no bo to jest oczywiste, że jak gdzieś tam zaczynając tego doświadczenia, wiedzy musimy dopiero od osób bardziej doświadczonych zaczerbnąć, ale zastanawiam się skąd się bierze taka nadmierna ambicja, jak to było w twoim przypadku, czy zastanawiałeś się skąd taki właśnie syndrom, ze stram się, a nie dam się bierze się w wziś wziął się też w tobie. Myślę, że na pewno takie porównywanie się ze innymi, czyli po prostu współczesny świat social mediów nie pomaga w tym, żeby no właśnie nie porównować się tylko do np. chłopaków z własnego miasta, z własnego rocznika, tylko tak naprawdę konkurujemy już ta z całym światem, to na pewno nie pomaga, bo jeśli patrzyż, że jakiś 15 lat jak pobiegu 15 minut na 5 km z Norweki, czy jeszcze m.o czy to był chłopak, a tobie ledwo, co udało się połamać 18 minut, no to rzeczywiście myślę sobie, że te wyniki, które biegasz w ogóle niewartościowe, i że tak naprawdę to może właśnie jeśli zasznieńszczonować jeszcze ciężej, to będzie się lepszy. No w gruncie rzeczy, prawda jest taka, że na mycie może być tylko jeden zwycięstwa, jest tylko jeden mistrz polski, grono tych osób, które chcą osiągnąć ten jak największy sukces jest olbrzymie, boń co bądź jednak w tym bieganiu na poziomie jnorskim mimo, narzekań wielu osób wciąż jest myślę, czy jest tu 40 osób, które rywalizuje o jak najwyższe wyniki, więc no to jest takie trochę automatyczne i może sputne, ale no pierwszy miejsce jest tylko jedno i mimo, że wiele osób chce to osiągnąć, no to po prostu jest to niemożliwe. No dobra, to dawiać taką diagnozę ogólną problemu społecznego, a jak to było u ciebie, jak myślisz co było u ciebie największym czynnikiem tego, że tak bardzo mocno chciałeś, że tak to wyglądało na koniec nie. No tutaj to widzisz takie pytanie, gdzie ciężko pewnie znałeś taką dokładną przyczynę, ale. To może nie być wiesz, co przerah sportu, ale ja wiem, tak, tak, właśnie dlatego tutaj o tym mówię, myślę, że to, że jednak pochodziłem z dosyć małego miasteczka, chciałbym się wyrwać może właśnie nie tak jak etiopczycyk dla których to jest jedna metoda, żeby osiągnąć jakiś sukces w życiu, ale jednak miałem nadzieję, że ten sport będzie jakąś trampoliną do tego, żeby osiągnąć to święcej niż tylko, zostać w Minsk Mocowieckim absolutnie nie ujmując tę miastu, tylko po prostu gdzieś coś więcej osiągnąć. I ten sport może dało mi taką możliwość, mimo że potem wraz z wiekiem zawałem sobie sprawę, że jest to coraz trudniejsze, i jak w pamiętam wieku jeszcze 14-15 lat, marzyłem o ich rzyskach olympickich i tak patrzyłem, że "O, tutaj jeszcze na przykład, kęlińsze Bekele, który pamiętam właśnie w latach wyrowych i dziesiątych był takim moim idolem, jeszcze właśnie w takim moim wieku biegu biegał podobnie, to myślę, że jestem to szansa, ale potem rzeczywiście to jednak trzeba było zmieczyć się ze smuchną rzeczywistością i sobie sprawę, że to jest niemożliwe, ale jeszcze tutaj odnoszą od tego pytanie twojego, on to myślę chyba, chęć pokazania sobie, że potrafię coś więcej, że chcę się wyrwać z tutaj jakiegoś takiego małą miastoczkowego otoczenia i chcę sobie pokazać, że jestem na coś wart, także myślę, że to jest taka z innej strony normalna cecha, ale też muszę prowadzić do właśnie takiego biecznego nie w pełnienia i prowadzenia do tego, że człowiek jest zawsze inżczęśliwy, bo zawsze czegoś brakuje, żeby osiągnąć sukces. Zwaliłeś trochę na social media, ja zawsze wiesz trochę bronię się przed nakierunkowaniem rozmowy w takie, na takie tony, bo na te narzędzia się po prostu komunikacji gdzieś tam zmieniają, ale tak naprawdę to zawsze prowadzi do takiego wiesz w wniosku, a kiedyś to było i najlepiej w ogóle wszystko wyłączyć, ale ty w ogóle pracujesz z młodzieżą, pracujesz z dzieciakami, dajesz koropetycję z matematyki, uważasz, że faktycznie to jest taki problem. To jeszcze odnosząc się do tego, że tak naprawdę je jak zaczynałem biegać i chcię być tym, jechnie przy imbiegać, to jeszcze te social media nie były w takim poziomie, na jakim to jest akuratna nasza klasa, który to było. Tak, to w 2018-2019, więc ja jeszcze pamiętam na Facebook, tak, było. No to chyba, to bardziej grono pamiętam było takim serwisem, które bardzo lubiłem. To je też nie chce się babić w sociologa, natomiast ja też odnoszę takie wrażenie, że coraz więcej tych młodych ludzi zaje sobie sprawę, że to życie na Instagramie czy na TikToku to jest jednak jakiś taki wyrywe grzywistości i coraz większą myślę popularnością, cieszą się takie rzeczy, które pokazują prawdziwe oblicze, a przemiej chcę wierzyć, że tak jest. Myślę, że większy kłopot jest wśród dziewczyn, niż wśród chłopaków, gdzie jednak taka i obsesja piękna i takie pokazywanie rzeczy, które po prostu są idealne, ale wiemy, że tak to nie wygląda. I mimo tego, że my to wiemy, to mam wrażenie, że nic to nie zmienia. I pamiętam w pewnym momencie naprawdę odobserwowałem dużo kontna Instagramie, dużo mi to pomogło. I myślę, że to jest taka mała rada, to też zastanówmy się, czy rzeczywiście te rzeczy, które konsumujemy w internetie Bardzinam, szkodzą czy pomagają. Wiczę, że pracujesz nad tym tematem, pracujesz nad sobą, a mógłbyś powiedzieć, że masz to już przepracowany, mówię o tej nadmiernej ambicji. Nie, myślę, że cały czas im dalej sobie myślę, to pojawiać taka szansa, że ok, jeśli nie, ich rysko olimpijskie i niebieg na 5-6 metrów, to może potem myślełem maraton. Jeśli nie maraton, to może góry, jeśli tu nie góry, gdy wstans Golden law, czyli jakieś takie biegi do 200 do 300, to może te biegi ultra, więc myślę na, no taka ambicja i przetkładanie innych rzeczy właśnie nad sport jest moim, może nie problemem, ale na pewno rzeczą, w którym się na co dzień zmagam, na całe szczęście, jak do jakiejś takiej większej profesjonalizacji jest już teraz bliżej i tobiegani jest moim co bądź jakimś moim zawodem i czym w to daje im pieniądze, ale na pewno muszę uważać, żeby innych aspektów życia nie zainierbać. Ja pytam o to celowo, bo też obserwując ciebie, jesteś akurat też w świecie naszym, w świecie biegowym, publiczną osobę odsiedziano przez to, że byłeś jednym z prekursorów podkastowania w ogóle w tym naszym polskim środowisku biegowym i też przez to, że też jestem teraz w tej roli, więc rozumiem ją doskonale, jest to format bardzo specyficzny i dużo osób z czego zdajemy sobie już teraz sprawę, spędza z nami bardzo dużo czasu i jakby wbrew pozorom dość dobrze nas zna, mimo że my oczywiście przybieramy jakieś maski na potrzeby tej swojej roli, którą aktualnie gramy. Natomiast ja na przykład gdzieś tam między wierszami słuchając ciebie, bo w zasadzie robią to od samego początku, zauważyłem dużo twoją taką ewolucję w kwestii też dojrzałości, takiej dojrzałości życiowej, dojrzałości właśnie patrzenia na sport, na swoją rolę w tym wszystkim, ale zastanawiam się z drugiej strony, czy tak naprawdę ten ubiegły rok sportowy, twój, bo chcę się skupić jednak mimo wszystko na sportowych kwestiach, czyli porażka jak zwał tak zwał rozczarowanie, rozczarowanie w valencji, rozczarowanie mądna myśli twoje rozczarowanie, no bo ci którzy widzieli to gory czy twojego zejścia, no to wiedzą, że w tym danym momencie no to była dla ciebie, był dla ciebie trudny moment, pewnie gdzieś na tej samej półce możemy ustawić twój start w wink się, czy to nie jest też trochę ten mechanizm właśnie z dzieciństwa przeniesiony w innej już skali, bo ty tak naprawdę mega sam napompowałeś ten balonik, nie, ty sam to podbijełeś, sam nagrywałeś właśnie pod kasty, a czy pobiegne tyle, czy złamie taki czas, a taki czas, czy pokonam darka nożyńskiego w wink się i tak naprawdę moje pytanie jest takie, czy już z tej perspektywy czasu teraz nie uważasz, że trochę sam sobie dołek wykopałeś, nie, bo to ty nie udźwignołeś tej presji na koniec, nie wiem, jak im ona była wiesz składował, tej porażki, no bo sportowo można jakby zwalić to na dużej innych rzeczy, może to było 5% może 2, może 1, tak myślę, że Coś tym może być i jak na wing się i zarówno potem przeklunają swoje przygotowania do valenci, gdzie może też dla większości słuchaczy, którzy nie zają mojej przygody, szykowałem się do maratonu i takim moim celem było pobiegnięciem, myślę, 2/18/2017 i sobie tak się zakończył na 18 kilometrze, gdzie jest 3 razy. I wiele osób mi o tym właśnie pisało, szczególnie właśnie bliskich mi osób, że może ten baloni, który napompowałem był trochę za dużo i z jednej strony zgodę się z tym, a patrząc na to troszeczkę z takiej innej, bardziej może kometyjnej strony, ta droga też jest ważna, niezwykłym ten cel i może to, jak ja chciałem sprzelać siebie w podkaście w social media, gdzie pokazywałem takim prawdopodobie zarówno czy na strawie, czy na Instagramie, jak wtynuje i może rzeczywiście bardziej się skupić na tym treningu i nie mówić o tym, tak samo myślę, przechodzimy teraz na myśl, czy Andrzej Bitek, który mówił, że wygra bieg na festiwalu UTMB, czy pewnie kilka innych osób, którzy właśnie może zamiast mówić o tym konkretnie co chcą zrobić, to rzeczywiście bardziej. Znaczy, wiesz co? Ja ci powiem o swoich odczuciach. Ja nie uważam, żeby w tym było cokolwiek złego, bo ja nawet powiem, że mi czegoś takiego brakuje na co dzień, że chciałbym, aby wiele osób odważnie i deklarowało swoje chęci i było gotowych też na poniesienie tego ryzyka ewentualnej porażki, bo tak naprawdę na koniec dnia nic złego się nie dzieje, tak? I chyba każdy kto ma dobre emocje związane z takimi osobami, czy z tobą chociażby, nie wiem, nie ma z tym żadnego problemu, nie wyobrażam sobie, co by trzeba było mieć w głowie, żeby zostanowiło jakiś problem, tylko pytanie moje jest takie bardziej, czy ty faktycznie uważa, że sam mogłeś sobie zaszkodzić, że coś mogłoby pójść lepiej, gdybyś to rozegrał inaczej, bo na to pytanie odpowiedzi nie znam. No właśnie, tu jest bardzo ciekawa kwestia, że to prawda te kilka dni po tym maratonie w Valenci i czułem się na wodę fatalnie, tak samo połink się czułem się, no w bardzo bardzo bardzo źle, natomiast tak jak powiedziałeś nic nie stało, nikt nie umarł, nikt przez to nie strześcił niczego, a tak na valeta cała przygoda i te przygotowania do maratonu, czy do winksa były super dla mnie inołkom i doświadczeniem i może to zabrzymi trochę błutnie, ale ja wiem, że byłem gotowy, żeby ten wynik pobiec i nawet jeśli go nie pobiegłem, to pamiętam chwilę porozmawiałem z zdaniem, dla nielem szochowskim, który pobiegł 2-16 i on powiedział, że patrząc na moje trzeninki, to jeśli teraz to za rok czy zapół spokojnie ten wynik pobiegne, więc ja w to wierzę i tak sobie teraz myślę, czy dalej, drugim tak samo, czy dalej będę mówił w tym roku, że na pewno chce chcę wygwieć jakiś bieg, nie wiem, może jednak nauczone doświadczeniami w weszłych lat i w weszłych nieudanych doświadczeń, troszeczkę będę bardziej pokorny, ale myślę, że jednak fajne jest takie pokazywanie, że jedziesz na zawody z konkretnym celem, że tutaj chronujesz nie po to, żeby pobiec 2-25, właściwie 2-16 i jeszcze takie na odejkarzy kolejny start chcesz pobiec swojego maksa, to jest normalne i to myślę zachęca innych do tego, żeby ci śledzili, tylko pewnie jest tu taka jakaś cienka granica, której muszę się nauczyć, albo po prostu być jeszcze lepszym, żeby już więcej poradzek nie odnosić. Jeżeli chciałbyś znać moje zdanie, to ja ci powiem, rup tak dalej, bo to było fajne i mi się to podobało jako odbiorcy, natomiast skoro powiedział się o treningu, to właśnie tylko zastanawiam się, czy to samo nakręcenie, nie spowodowało, że zaczęłeś robić treningi życzeniowe, chcąc tak bardzo jakby, też ciekawał życzę ostatnio, słyszałem, no bo żeby nadać szerszy kontekst, być może nie wszyscy wiedzą, że jakby twoje oczekiwania na przykład względem Maratonów w Valencii były też podektowane tym, że rok wcześniej pobiegłeś tam bardzo dobrze, pobiegłeś jednym z najlepszych debiutów i myślę, że zaskoczyłeś bardzo wiele osób, tam się skończyło na 2/19, teraz chciałeś pobiec szybciej. A ostatnią odcinku podkastu, coś ciekawego powiedział Marcin na góry, który trochę taką otworzyło szufladkę, że jego podopieczny z kolei był zaskoczony tym, że rok rocznie siła jego bodźców tak naprawdę mocno się nie zmieniła, i pytanie, bo my czasami myślimy o swoim treningu, że zawsze musimy go mocno podkręcić, że te bodźce muszą być mocniejsze, jeżeli chcemy mieć lepsze efekt, a zapominamy trochę o tym, że każdy przygotowania zaczynamy już trochę z innego pułapu, nie? Tak, tak, tak, to w ogóle to jest rzecz, który jest myślę bardzo ważna i wiele osób o tym zapomina, że tak naprawdę kolejny rok czyningowy i kolejne tak naprawdę przygotowania, nie zaczniamy z poziomu zero, tylko zakładając, że w zeszłym roku właśnie startowałem z takiego poziomu, że ten, po na przykład, trzy, trzydzieści byłam je komfortowe, to jednak po tym roku, to już to ten po trzydzieści jest dużo prostrze, a nawet jeśli nie jest dużo prostrze, to jednak uważam, że takie kolejne zbudowanie, to taki bazy tlenowej pozwala mi po prostu się przesuwać i też ciężko jest to jakoś odnieść liczbowo, czy jakoś to pokazać na przykładach, ale jednak każdy kolejny trening, każdy kolejny tydzień powoduje, że jesteśmy co z to lepszymi zawodnikami, ja też jak patrząc na czytrening i to maratonu Valenci II-23, gdzie powiągłem te dwa dziewiętnaście, potem rok później to jednak ja robię dużo mocniejsze jednostki i widziałem, że jestem lepiej przygotowany, no jednak też potem zachęli też o tym, chcę na pewno powiedzieć, ale jednak troszeczkę może i zabrakło treningowo takich specyficznych innostek pod maraton i pewnie też bym trochę rzeczy pozmieniał, więc na pewno tutaj ta ciągłość treningu i to, że my dokładamy kolejny rok, to na pewno nam sprzyja przynajmniej do pewnego momentu, o tym się stażyjemy i pewnie nie jest aż tak dobrze. Jak ostatnie byś zawyrokował patrząc na swoje doświadczenia treningowe, bo zastanawiamy mnie taka kwestia, czy chcąc uciec z tego faktu, żeby rok rocznie dużo dokładać sobie obciążę, wiadomo, że nie możemy rok do roku powtarzać tych samych bodźców, sznemnienie za długo, bo gdzieś tam organizm się przyzwyczaję, no się wyczerpują, ale zakładając, że w danym sezonie osiągnęliśmy wyższy poziom gdzieś tam niż w poprzednim, to jeżeli rozpoczynamy nowy sezon przygotowań i damy bodźce, które są inne, ale jeżeli chodzi o ich wagę analogiczne do tego, co robiliśmy w zeszłym roku, to koniec końców jest szansa, że skończymy na wyższym poziomie niż w roku ubiegłym, nie? Tak, jest taka szansa na to, po lwarunkiem, że. Ale nie próbowałeś nigdy, nie przebykładasz? To ojej, to się gśmie, bo tak naprawdę tu możemy się cofnąć do tego, że ja mam wrażenie, że tak naprawdę świadomie mądrze sprunuje od jakiś może dwóch czy czy trzech lat, więc mam mimo tego, że 17 lat doświadczeniem biegowego, to 14 przebimbałeś. Może nie przebimbałem, ale rzeczywiście było to takie bieganie trochę mało świadomy, mało dokładne, a teraz pomóc, że nie jest jednak ten czynnik jest dużo bardziej połkładony, więc może jak się spotkamy za pięś lat, to wtedy będę mógł powiedzieć, że rzeczywiście nawet robienie rok do roku tego samego powoduje, że potem wynik tam być jest dużo lepszy. To co się zmieniło po tym 14 sezonie, że ta świadomość w twoja wzrosła zmieniłeś podejście jakoś? Tak, ja mam wrażenie, że przez to, że chciałem być taki ambitny, to do jakiegoś takiego 2022 roku, które mają bardzo mocno, mimo, że pod świadomie czułem jakie np. prędkości nam nie działają bardzo dobrze, a przy których już jestem taki, że no jest nie wbyt dobrze. I pamiętam to, jak dziś, że czy jak błaja miniorę młodszym, czy jak błajmiorę, to do prędkości 3,50 jakieś jakieś spokojne biegi ciągłe, jak to w Polsce się zawsze nazywa, biegało mi się super. I czy to był styczeń, czy to był maj, to ja zawsze taką dyszkę pod 3,50 umiałem pobiec i chciałem nawet tylko biegać więcej, ale miałem tylko jeden taki czynnik w tygodniu. Z drugiej strony widziałem, że na takich odcinkach trochę dłuższych alnalal tempowych np. 2-3 km, do tempa 3,25-3,20 biegu mi się super, ale już jak zaczynały się prędkości 3,10-3,0 czy już ogólnie takie 400-ki poniżej minuty, no to ja naprawdę czułem, że potem 2-3 dni muszę dochoić do siebie, a ten trening wcale nie był tak poukładany, że potem te 2-3 dni odpoczywałem i potem tak trochę, myśląc o tym, czemu ja jestem takim mistrzem treningu, czemu na treningach tak wychodzi świetnie, ale potem na zawodach często jest tak samo, albo nawet gorzej, twierdziłem, że rzeczywiście pora co ich zmienić i pora może poszukać czegoś, co bardziej by pokazywało, że na treningach robię X, ale potem na zawodach mogę pokazać 2 X i tak tutaj dochodzimy się do momentu, w którym jestem akumowany. To wynia z dwoma niewiadomymi jako ma, chorepety to rozmawiam o taki. A dlaczego jeżeli mówisz o tym w ten sposób, bo spotkałeś na swojej ścieżce biegowej dużo mądrych osób już wcześniej niż te 3 lata temu, chociażby kojarze fakt, że trenowałeś długo pod okiem trener dziubińskiej, która w moje ocenie jest bardzo dobrym fachowcem, nie wiem czy docenianym wystarczająco, bo nie wiem czy ją tam w miejscu pracy mocno doceniają czy nie doceniają, ale ja uważam, że to jest. super specjalistka. Z czego jej nie udało się ciebie wsadzić w terzy i okieł znać wtedy? Myślę, że też po prostu trochę zbyt ambitne, wgojdwanie i niektórych jednostek nie sprzijało. Ja też zakończyłem współpracy z Trzenord Zjubinską, jak miałem 22 lata, więc właściwie 2 albo 23. Więc to też było dosyć wcześniej. I jednak bazowanie na takim bardziej wyczuciu i na tym, ile pobiegał np. 5 km, więc tyle na przykład powinienem biegać jakiej zakresy, a nie na jakiś, czy może badania, jak wydolnościowych, których nie robiłem wtedy, czy jakiś innych parametrach, powodowało, że ten trzennik był troszeczkę taki z głowy, a nie mało pokazywał to, jak ja fizyologicznie jestem dysponowany, żeby jakiś czas pobiegł. I dopiero potem, czy że tak jak takie cofnięcie się, bieganie tych jednostek wolniej, ale ich więcej, bieganie właśnie więcej takich spokojnych biegów, spowodowało, że nagle coś zaczęło klikać i ten trzennik troszeczkę był z jednej strony leżejsze, bo pamiętam to nieraz, jak ja po prostu po prostu po prostu nie jakieś jednostki, do końca dnia już nie miałem siły, żeby zakopek zrobić, a potem rzeczywiście te jednostki wychodziły dużo przyjemniej, dużo łatwiej, a rezultaty na mecie były lepsze i to zaczęło nagle sprawiać mi dużo większą ratość. - Nawet trenerki Jubieńska nie zauważyła twoich prodyspozycji do wieku w górskich. - Ona na pewno, bo ja pamiętam, jakieś dziśmy na obozy do Wisły. - Ja przeszkadzę, chciała w rzeczy. - Na szczęście nie, ale pamiętam, że iść dziśmy na obozy do Wisły i te wycieczki w górach to był mój naprawdę ulubiony trzennik. I już wtedy rzeczywiście znowu tak, co pająt się, widziałem, że żyliście takie długie spokojny biegi. Mimo możemy pamiętam tam, bieganiśmy po 2-3 godziny, byl żadnych żelib, byl żadnej wody. To było coś, co mi sprawiło dużo radości. I teraz tak patrząc właśnie na te swoje przeszły dokonania, to można było do niektórych wniosków dojść wcześniej, dużo wcześniej. Natomiast dobrze, że w końcu do nich doszedłem i jestem mądrzejszy, nie byłem te kilka temu. - No tak, ale z drugiej strony cały czas się nie specjalizujesz tych biega górskich, bo cały czas tą kotwicę gdzieś tam w biega hulicznych masz zarzuconą. Mimo, że jakby ktoś tak spojrzał, wiesz, totalnie z boku na to, owszem, zrobię super debiut maratowniskie, o którym już mówiliśmy. Ale tak, jak skoczyłeś do zwiekania górskiego, to niemal na tych miast wywalczyłeś złoty bilet na finał Goldenat, co na pewno jest marzeniem wielu osób i mogło cię tak pozytywnie połechtać i wskazać, że to może jest kierunek dla ciebie. Całe życie swoje z przygodą lekko atletyczną, nabierzni na ulicy, nie mogłeś dochrapać się medalu mistrzospolski tymczasem w zeszłym roku. To było już taki w górach. Dlaczego to nie powoduje, że chcesz postawić wszystko na jedną kartę, tylko cały czas, jak boomerank wracasz na to ulicę? Myślę, że i też, że mieć trochę więcej radości z tego, ale też okoliczności w jakich miaszkach, czyli Giedańsk, które trochę nie wprzejem, żeby się spyzaizować tylko i włącznie w górach, albo tylko i włącznie na ulicy. - Pamiętnie, chyba jest go nie jest płasko. - No nie jest, ale jednak myślę, to, czego mi brakuje takie długie podbiegi, że rzeczywiście nie ma problemu, żeby znaleźć jakiś podbieg, gdzie masz 50, może 60 metrów przewyszczenia, ale potem już automatycznie masz zbieg, więc to jest taki bardziej bieg. Powiedziałbym interwałowy, nawet mimo tego, że biegnież pod górę, to potem zaasmasz zbieg. W jej trochę okoliczności nie sprzyjają, żebym był góralem, a jednak uważam, że łączenie gór z ulicą jest fajnym doświadczeniem, szczególnie jeśli się ten sezon dzieli, np. właśnie najpierw na starty uliczne, potem górskie, potem znowu np. jedne albo dwa biegi na ulicy. To jest po prostu dużo większym, dla mnie z przejmi, dużo większą friedą i takie pokazywanie sobie, że mimo tego, że np. nie robię jakiś bardzo spetyakstyczny hienostek na pod ulicę, to np. dalej jestem w stanie powiedzieć ten 10 metrów w 31 minut, więc to jest dla mnie naprawdę fajnym wyzwaniem. I taką jednak dalej łączeniem gór z zajawką dziesięcą na tę ulicę, czy po prostu szybki bieganie? Czyli takie sukcesy, które odniosły się nie są wystarczającem, magnetem, żebyś np. myślało przeprowadcę się i wyspecjalizowaniu się. Słuchaj jeszcze nie, chyba jeszcze nie, natomiast myślę, że może. Czasu ciekawie. Czasu ciekawie, to prawda, natomiast myślę, że co najmniej 10 sezonów przede mną i myślę takie patrzeni na swoją karierę bardziej przez tych lat, kilkunastu lat, ani najbliższego sezonu znacznie ułatwie to sprawę. Kielku na sto lat, to w tym istniecie też wtedy ci takie długie ułutera, co to stało. Ale wiesz, to mamy zowników, którzy po 4 jest dalej biegają fajne wyniki, więc na czy one. I mamy też świetnych górali, którzy nie mieszkają w górach. To prawda. Erekordista Polski na przykład jeżeli chodzi o najlepsze wynik na utęba mieszka w oznaniu. To prawda, choć że on też dużo czasu spędza w Hiszpanii. Też mógłbyś koropetycję, w Hiszpanii, dawać i plany treningowe. No, co się się właśnie właśnie, jednak to to moja, no, w imię to działalność bardziej się przynosi jako być się trenerem. Co nie ukrywam daje mi bardzo dużo takiej większej stobody. I ma nadzieję właśnie, że już za rok będę mógł na przykład tak jak chłopaki spędzić cały marzec na teneryfię. Ile masz podopiecznych, sportowych, a ile matematycznych? Będzie myślę, koropetycji koło 10, może 15, podopieczny koło 30. A co bardziej lubisz? Plany, plany, bo to jest tak myślę pomaganie ludziom. Sppełniać się jakieś swoje ambicje i swojej marzenie. To jest naprawdę fantastycznie i patrzeć na ten progress, który ludzie robią poprzez właśnie i uczenie siebie śnewzajem i możliwość poznowania naprawdę bardzo ciekawych osób. I takie oglądanie, że na początku myślałeś, że to będzie działało. I na kłotę właśnie działani na takim żywym organizmie. To jest naprawdę bardzo ciekawa rzecz. I nara się tu mnie po prostu bardzo jara i po prostu kolejne wyniki zarówno dobre, jak i złe. Moich podopiecznych bardzo mnie cieszą, bo wiadomo też nie zawsze wszystko wychodzi. Ale nara się ten myślę stosunek porażek do zwycięstwii jest w tym a jej nakorzyć wygranych. To a propo porażek, żeby nie było tak różowo. Słyszę, taka łopinie, ona nie jest moja, ale jestem ciekawy, jak się do niej ustosunkujesz. Że patrząc właśnie na kajsy tych biegów, które nie wyszły ci w ubiegłym roku, czyli Valencja i Wings, słyszałem taką opinię, że na ich podstawie ktoś uważa, że mental nie jest twoją mocną stroną. To znaczy, że ty się szybko poddałeś w tych biegach, że nie było czegoś takiego, że powalczyłeś te, nie wiem, X kilometrów, to ten pospadało tylko, że jak się zdarzył jeden drugi trzeci słabszy, to już od razu następowała decyzja o zejściu. Tak było? Czy to wzdura? Coś ty pewnie może być i pewnie na upartego, ja bym w tym linkie przebieg doatkowej 10 może 15 kilometrów, czy w tym maratonie, w Valencji może bym dobych z wynikiem 2,30, natomiast coś takiego mnie nie interesowało. I wiadomo też łatwo to się patrze z perspektywy czasu, że rzeczywiście może lepiej było by dotruchtać do domety i na przykład dobiejstwa znowu i księdze, czwarte czy piąty, natomiast w tantym momencie po prostu nie interesowało mnie to i chciałem tylko wygrać w Inxa albo powiedz nam akces wuj maraton, więc czy to jest fałemental, nie wiem, być może, nie będę ukrywał, że to nie jest pewnie moja najmustniejsza strona, natomiast w tantym momencie nie wyobrażają sobie do truchtania domety. I to jest zupełnie inaczej się na to patrzy z perspektywy, a tak jak my sobie to rosnowamy w studiu, a zupełnie inaczej gdy są to wielkie emocje i szykujesz do startu 3-4 miesiąca i nagle wszystko nie idzie. Dlatego właśnie chciałem poznać twoją perspektywę. Może tak być, może tak być nie będę ukrywał tutaj, że na pewno to jest rzecz, na którą mogę dalej pracować i mogę ją polepszyć. Ale to jesteś takim przynajmniej w moich oczach bardzo świadomo osobą i świadomo swoich różnych kompetencji. Masz jakiś pomysł na to, żeby pracować właśnie na przykład w tym kierunku. Jeszcze nie, jeszcze jeszcze mu coś się nadatmy się. Bo ja się kiedyś upschał loka sportowego. Nie, nie byłem natomiast, natomiast jakoś nie rozważam tego. No wydaje mi się, że każdy musi chodzić, oczywiście. Oczywiście, to jest ciekawa ściekła. Nie, nie byłem natomiast myślę, że może jeśli będę widział rzeczy, czy czyś, w istnie, który się z kolei spalam się na stacie, to może o tym pomieśleć, ale wydaje mi się, że tutaj najbliższych i takie zdroworo sądkowe podejście najbardziej pomaga. Sbliżamy się do czterdziesnej minuty. Ostatnio ktoś mi napisał w komentarzu, że przy t painterszej przy applianceie były tam otwada. Wtedy, że by byłnikność takich kolejnych komentarzy. Pozwolę sobie na to, żebyśmy powoli zaczęli drifować w tą stronę, czyli w stronę tych naszych Double Tres Hollywood Day, termin enigmatyczny, więc może najprościby było zacząć od wytłumaczenia, co on w ogóle oznacza. To tutaj od razu się mogą rodzić pytania i myślę w najprostszych słowach będzie to po prostu jeden dzień, w którym biegamy dwa dosyć mocne, dosyć wymagające, ale niezbyt skomplikowane jednostki. I tutaj oraz trzeba rozręczyć właśnie bieganie dwóch biegów progowych jednego dnia od tych specjalnych błoków kanowy, gdzie na przykład biega się rano 2 razy 10 km, a potem jeszcze jakieś odcinki np. kilometrowe, to nie, to tutaj mamy trening, który jest wymagający, ale po skończeniu którego oni powinniśmy czuć się totalnie zmęczeni. I zazwyczaj jest to trening, który rano wygląda, na przykład mamy 6 a 6 minut, mniej więcej. w naszej naprogu przemian beztronowych, a wieczorem najczęściej mamy np. 25, 400 metrów też bigane na progu beztronowych, tylko że dużo szybci przez to, że jednak na odcinku 400 metrowym możemy to to tempo utrzymać dużo większe i zarówno rano, jak i wieczorem te przerwy między odcinkami powinno być dosyć krótkie, czyli zazwyczaj jest to 60 sekund na 400 nawet 30 sekund, żeby jednak no ich za bardzo niewydłużeczo. Ok, o tych tempach i tej specyfice zależności między tymi dwoma treningami jeszcze na pewno sobie pogadamy, a trzymając się jeszcze właśnie tych ogólnych zagadnień, to chciałem się najpierw zapytać, czy ten dobry treżol to jest takie narzędzie, które można w ogóle twoje ocenie wkleić, w dowolny plan treningowy, czy jest ono na tyle silnie skorelowane, jakby z tymi pozostałeś i bodźcami z tą całą myślą norweską, że to trzeba jeden do jednego z całym dobrodziństwem inventaża. No właśnie, jednak zaczęło tego, że dużo myślę pewniejszym i takim spokojniejszym aspektem jest to, żeby po prostu zrobić na początku po prostu bieg progowy i myślę takie właśnie bieganie treningów, które trwają łącznie około 40 minut, 40 może czasami 60 w różnych konfiguracjach, będzie na początku na pewno już dużym wyzwaniem i będzie na pewno połowodowało to, że po takim treningu czujemy, że jesteśmy nieco zmęczeni, ale na pewno ten trening nie powinna stotalnie wypukać z energii, więc myślę jednak ten trening jest przeznaczony dla osób, które jednak mają dużo czasu, jednak są na jakimś troszeczkę w wyższym poziomie, mogą pozwolić sobie, żeby przez te kilka godzin odpocząć, przespać się dobrze zjeść, bo to też na pewno będziemy ten aspekt poruszali, ale tu na pewno nie ma co od razu brzuchać się na takie treningi, ponieważ jest to jedna trening bardzo wymagający, po którym musimy porządni odpocząć i czy jest to trening, który możemy włożyć w każdy plan treningowy, moim zdaniem tak, jednak na pewno od jakiegoś poziomu i nie będzie od odzakać do tego, czyli troszeczkę tej zależy, ale właśnie zależy od tego, na jakim jesteśmy poziomie, czy ma możliwość, żeby spoko nie odpocząć oraz na czym najważniej nam zależy. - Ok, czyli będziemy sobie na pewno dążyć, dywagując tutaj do odpowiedzi na to pytanie kluczowe, które już zaczyna gdzieś tam wybrzmiwać dla kogo, właśnie takie rozwiązanie będzie dobre, ale żeby to lepiej zrozumieć myślę, że warto by było powiedzieć w ogóle, dlaczego w tej koncepcji tak nasiłe, bo skoro wciska się dwa tego typu treningi jednego dnia, no to dlaczego nasiłe dąży się do maksymalizacji akurat takiej intensywności? Dlaczego twórcom tej metody norweskiej aż tak zależy na bieganiu właśnie w tej konkretnej, skoro w takim modelu planie tygodniowym, no tych treningów progowych zakładając patrząc z nie wiem, na te wzory, ingre berykstenów i tak dalej, no to łącznie, jak są nie wiem dwa takie podwójne dni, no to może się uzbierać nawet cztery lub pięć takich treningów, nie? No właśnie i tutaj dochodzimy to takiego aspektu, który mówi nam o tym, co tak naprawdę ogranicza nas, biegaczy długodyskansowych, w tym, żeby biegać jeszcze szybciej i długą jamyślałem i też długą myślę, czy nasz wiem większość tenorów myślało, że to co musimy robić, to jak najbardziej takich dużo specyficznych jednostek, czyli jeśli chcemy szybko biegać pięć kilometrów, to muszę robić jak najwięcej tych treningów specyficznych pod pięć tysięcy metrów, czyli na przykład to będzie sześć a ze osiemset w tempie docelowym, czy pięć a ze kilometr, czyli po prostu jak najwięcej biegać w tempie docelowym, żeby szybko biegać w biegu na tym destansie, które w nam zależy. No i tutaj myślę nie ja jako jako prekursor, ale myślę tutaj wiele osób odkryło to on, że tak naprawdę to, co nas ogranicza jest nasza wytrzymałość, bo myślę zarówno ty, jaki ja pobiegniemy 40 zakładam poniżej minutę. Myślę, że to też jakbyśmy. A w tym istnieje. Ale tak naprawdę to, to tempo, które mamy na 40 metrów na maxa, zupełnie nie jest wspomierne do tego, jak potem będziemy biegli czy pięć czy 10 kilometrów, a to co nas ogranicza, to jest właśnie ta wytrzymałość, czyli tutaj dochodzimy do tego, że to, na czym najbardziej powinno nam zależy, to jest przesunięcie tych progów przemian bez nowych program progów przemian cenowych do jak najwyższego poziomu, bo tak naprawdę to powoduje, że będziemy na zawodach mogli biegać jeszcze szybciej, czyli im ten próg przemian bez celowych będzie mieli przetunięty jak najbardziej, to wtedy po prostu będziemy szybszymi zawodnikami i najlepiej będzie tak, żeby ten próg przemian tlenowych był możliwie blisko tych przemian bez tenowych i pewnie nie raz widziałeś na Instagramie takie rolki gdzie osoby patrzą i strefa druga, one muszą biec na początku, ale dalej zagarek mi pokazuje jeszcze wolniej, to idą też to jest za szybko, potem one się kładą dalej to pokazuje, że to jest za szybkie tempo i to właśnie pokazuje, że niektóre osoby mają zbyt mało tej bazy tenowej, zbyt ten próg jest nisko i dokładani jeszcze więcej tego, czy ningu specyficznego, no tą bazę na naszą cenową niszczy i powoduje, że właśnie jesteśmy nie przezosowani do tego, żeby na tym progu biegasz także tutaj myślę czeka nas dużo pracy spokojnej, ale też potem dokładani tej pracy na progów przemian bez celowych. Musimy zaznaczyć, że jakby twój też udział tutaj w podkaście jest zdecydowanie w formie takiego case study, żebyś ty opowiedział o tym jak ty to robisz, ale wydaje mi się, że już to rozróżnienie, gdzie postarawiam się pokazać swój imój przykład, może nam pokazywać, bo ta teoria o której mówisz na pewno 100% odnosi się do biegaczy wyczynowych. To w ogóle nie mam wątpliwości, że jest w 100% prawidłowa i nie ma żadnego wyjątku. Zastanawiam się, czy można ją wiesz tak jeden do jednego przenosić na taki poziom amatorski i taki super amatorski, taki rekreacyjny, nie? Czy tam faktycznie jest tak, że biomechanika masaciała, nie stanowi większego problemu w kontekście tego utrzymania dużego, wższego tempa biegu i że tam jednak spokojne bieganie jakby będzie kluczem, owszem, ono będzie przy wszystkich poziomach szalenie istotne, ale wtedy ta reguła jakby o której mówisz, priorytetu w kontekście przesuwania progu może nie być już aż taka sztyznanie. Tak, tu w ogóle doskądź bardzo dobrej kwestii, bo rzeczywiście do pewnego poziomu to my po prostu, jeśli będziemy biegali, nie zależy, jak będziemy biegali i będziemy dokładali trening po treningu, tydzień po po tygodniu, z jakimś konkretnym planem to po prostu będziemy się poprawiali. No i pewnie ciężko tutaj liczbowo powiedzieć, że do 305 minut to trzeba trionować w taki sposób, a potem od 305 minut i w dół, tu dochodzimy do takiego punktu, sweet point, że mamy właśnie już centrenin, który musimy zmieniać. I tak samo jak tu i powiedziałem o tym, że jeśli rok do roku będziemy robić to samo, ale po prostu dołożymy te kolejne jednostki, to będziemy lepsi, to z tym się tutaj w 100% zgazam i na pewno dla wielu amatorów ograniczeniem jest to, że właśnie mają te naparat ruchu, nie jest na tyle sprawne, żeby właśnie się poprawiać i to to ich bardzo często ogranicza, tak że na pewno tutaj trzeba się zastanowić, właśnie na jakim jesteśmy poziomie. I myślę taki bezpieczny moment, to jest pewnie około 400 minut, dajmy, że do 400 minut nie będzie to jest taki poziom, gdzie po prostu musimy spokojnie biegać, doprowadzić młoszą naszą masę ciała do takiej, że po prostu jesteśmy na tyle wysportowani, że możemy biegać. Jeszcze szybciej i potem dopiero możemy dokładać te kolejne jednostki, bo my się tutaj jeszcze zanim oddam ci głos to, to co chce powiedzieć, że przez to, że my patrzymy na bardzo dużo różnych treningów ludzi w internecie, to my zamiast trzymać się jednej koncepcji i po prostu zaufać procesowi, że ok, robimy to i po prostu spróbujmy to my to zrobić rok dwa ta nie zakładając nic nowego, to wie, że to my zobaczymy tutaj o, ktoś biega krótkich podbiegi, ktoś biega długiej podbiegi, ktoś biega tutaj biegi progowe, 20 minutowe, ktoś potem biega jakieś interwały i przez to my tak naprawdę często sam widzę po sobie, że nie trunujemy w jeden korklęty sposób, tylko łączymy wiele bodźców od różnych osób, no i często wyniki jest tak, jaki jest. Co w nie my się jeszcze okrok, analizując najpierw ten przykład zawodników na wyższym poziomie, czy ten z którego w ogóle jakby wywodzi się tamę, to daje popularizuje norweska, czyli właśnie triatloniści, czy piekacze średni bardzo wysokiego poziomu, skąd w ogóle u nich pomysł na to, żeby robić dwa treningi progowe akurat jednego dnia w takim sensie, że jaką to ma przewagę nad tym, gdyby powiedziaj, że to są treningi robione z takim lekkim zapasem, co by było, gdyby oni jednak zrobili jeden trening a dłuższy, bo on czyli to sobie razem, skoro mają jeszcze lóza albo zrobili na przykład ten dwa treningi, ale nie jednego dnia tylko dzień pod nią, na czym polega różnica, że akurat z łotym standardem stały się te dwa treningi w trakcie. Tak naprawdę też dwa treningi to też jest taka wypadkowa, bo można było by robić pewnie i trzy, natomiast przez to, że każdy kolejny trening to jest dodatkowy stressor dla organizmu i każdy kolejny, odcinek czy postuje jeszcze przytępo to jest dołatkowy stress, to staramy się, żeby tych kilometrów zrobić mniej więcej jak najwięcej, ale z drugiej strony ograniczyć potencjalne ryzyko wystębienie i kontuzji no i doprowadzenia się do jakiegoś przetrenowania, bo myślę to, co jest tutaj w tym czyningu najważniejsze, że nie ma problemu, żebyśmy w jakieś takie luźne dni dokładali sobie 30-60 minut więcej spokojnego przybiegu czeroweru natomiast tutaj jak dochodzimy dobiegu progowego, gdzie te intesywności są dosyć wymagające to zawsze odrobinę lepiej jest pobiet z te np. 5 30 sekund na kilometr wolniej czy np. odjąć jeden odcinek niż dodać i powiec to szybciej, a myślę, że zarówno tobie mi jak i tutaj większości chcą wzażyło się powiec ten ostatni kilometr szybciej, no bo po prostu nog niasły i powodowało to, że po prostu biegało nam się lepiej. Więc tutaj chcemy rano doprowadzić się od takiego stanu, że jesteśmy nieco zmęczeni, mamy te 30 czy 40 minut bieguprogo w jego już w nogach jesteśmy nieco zmęczeni, poprosowaliśmy na naszym progu przemian beztelnowych i potem dokładając te kilka godzin przerwy, gdzie zadłamy o to, żeby posiłek był bogaty w białko, zadłamy o to, żeby zjeść dużo węgrowodanów, może jakaś drzemka, może jakaś kompiel i potem przez te 4, 5, 6 godzin tu też pewnie, czasami ogranicza na sto, że nozi mam jest szybko ciemno i jeśli chcemy ten trening robić rano o 8, to potem musimy wyjść koło 14, więc tych godzin na odpuczynek nie ma za dużo, to jednak nawet te 67 godzin obniża jednak nam ten tonu zmieśniowy pozwala, że odpoczywamy, że regenerujemy się i dzięki temu po prostu minimalizujemy myślę ryzyko a maksimalizujemy korzyści z tego, że zamiast pobiec jednego razu 2,5 metrów, to my dzielimy to na 2,2,10 i doprowadzamy do tego, że po prostu jest bezpiecznik, bo myślę to, co jest też bardzo ważne, żeby robić maksimalnie dużo przy maksymalnie małym ryzyku, więc na tym po prostu najbardziej nam talerze Każdy pasażer z tirańka myślę, że zgodzi się z faktem, że wpłynąć można na wiele rzeczy, ale na niektóre po prostu nie warto ze stronywiam mnie to, jak u ciebie wyglądał proces decyzyjny, który doprowadził cię do wniosku, że akurat właśnie Double Tresholdej wpłynie pozytywnie na twoją formę dlaczego akurat ten bodziec, a nie inny Tu będą płyną też pewnego rodzaju eksperyment, który tak naprawdę nadal się toczy Tutaj trzeba pewnie byłoby zrobić dokładne taj pomiary i zobaczyć, jak to mnie przesuwa do przodu, ale po prostu podpatrując czy np. kiedyś Bartke Przedwojuńskiego, który robił rano właśnie jakieś odcinki, właśnie progowo, a potem po południu biegał bardzo mocne podbiegi Trochę podpatrując jak trzonują najlepsi, też w pewnym momencie chcesz zobaczyć, czy to, co działa na nich, działa też na ciebie I myślę, że metodom "Própi błędów" też dochodziłem do czegoś takiego, że bardzo często zażało mi się, to odcinki biegać za szybko Przesto np. niektórych czynników nawet nie było tego drugiego oczyningu, po prostu czułem się na tyle zmęczony tym pierwszym, że to po prostu nie miało sensu I to jest Bart to w ogóle ciekawe i tutaj pewnie trzeba byłoby trochę bardziej fizjologa zapytać, czemu często ten drugi trening, który potencjalnie powinien być dużo trudniejszy i dużo Takie goczy do poppygania biega się dużo przyjemni Bo jest perspektywa, że to już ostatni, ja ci powiem Może tak wyjść, to prawda, ale bardzo często o mimo to, że ten tenogi mam bardzo zmęczone i jest naprawdę ciężko żeby wyjść Po tym tak naprawdę jestem dużo bardziej rozgrzany i troszeczkę to może też wynik od tego, że np. w Stanach bardzo często biega się takie przed zawodami, i jeszcze takie już 5-6 km uferaną, gdy start jest na przykład po błudniu, żeby też jednak potem czuć się dużo lepiej i dużo lepiej na startie i żeby ten start pożyt tak jak chcemy Jak długo uciebie ten eksperyment trwa? On się zaczął tak naprawdę mogę powiedzieć, że dopiero w 2024 roku i tak naprawdę te przygotowanie dopiero do maratonu pierwszy raz robiłem jak właśnie takie podwójne te biegi progowe i też widziałem jak dużo na początku to mi kosztowało i jak ciężko było zrobi się trening, gdzie potem tak naprawdę np. dwa czy trzy dni to mogę robić jedynie właśnie bardzo spokojne biegi, więc to jest takie eksperyment, które trwa nie cały rok, myślę, że jest to trening, który bardzo chciałbym po prostu taką kontynuacją go i powodować, że to będzie coś co, jeśli przez dłuższy okres będę robił, to będę mógł więcej po coś o tym powiedzieć, ale nie chcę tutaj umówić, że wszystko już wiem i nie ma to jej żadnych niewiadomych dla mnie. Nie, ja zna, dlatego ja też chciałem zdjęć siebie tą presję i zaznaczam już na początku rozmowy, że traktujemy ją bardziej jako coś w rodzaju case study powiedzczy, że ty czerpiąc właśnie ta inspirację o których mówiłeś, że też podglądałeś chłopaków jednak jako wzorzec brałeś sobie np. ten trening taki wiesz bakenowski rozpisany bliższy temu co robili bracja inge briks ten i w tym gmerałeś po jak gdzieś się doczytałem czegoś takiego, że on tak jeden do jednego to jest kalowalny do biegów na dystanie do 10 kilometrów więc zastanawiam nieco podlega takim modyfikacją np. przy treningu maratąńskim lub gurskim czym to się różni. No właśnie bo tutaj ja myślę, że dlatego bracja inge bris ten i duża część elity niea problemu żeby się udzielić tym treningiem bo tak naprawdę baza czy ty biegasz 5 kilometrów czy biegasz 60 kilometrów w górach powinna być taka sama i tak naprawdę moim zdaniem do jakichś dwóch może miesięcy przed startem docelowym to tak naprawdę ta praca powinna być bardzo podobna i właśnie bieganie dużo na progu psiementlenowych, na progu psiementlenowych. To jest po prostu trening, który będzie pasował do praktyńszych każdego destansu, i potem dopiero przechodząc do bardziej specyficznego treningu, czyli właśnie czy to jest 10 km, ale potem tak naprawdę do moratonu ten trening, jest nawet ten pomaksymalny, bo czas moratonu jest biżone do progę uprzejmie bez trening, więc tych jednostek specyficznych nie musimy zrobić więcej. Natomiast zawsze mi się wydaje, że te myślę 6 może do 7 jednostek specyficznych pod moraton, czyli to będą pewnie takie typowe, typu np. 3 razy 6 km, typu np. 4 razy 5 km, czyli takie po prostu zwykłe jednostki, które musimy zrobić, żeby jednak przygotować ten nasz organizm do konkretnego biegu, są potrzebne, ale wydaje mi się, że potrzebujemy ich dużo mniej niż tam się wydaje, i takie właśnie zbytnie od razu wokusowanie się na konkretnym biegu, może wpollować to, że nie pobiegniemy tego na co na stać. - No dobra, to przechodząc do praktyki, kojarzę, że w im. Gebricksteno, w taki przykładowy tydzień to wygląda także, że to Double Trescholdy pojawiają się np. 4, i one są przeplatane dnia mi spokojnymi, w myśl tego dzień trudny, dzień spokojny, takiej zasady, o której też mówiliśmy trochę w ostatnim odcinku z Marcinem Nagurkiem. Baken pisał jeszcze o czynniku X, czyli trzecim akcentie specyficznym, już dla danego zawodnika, który jest mocnym predyktorem właśnie sukcesu, i jak wygląda taki przykładowy plan u ciebie zawierający właśnie ten Double Trescholdy? No właśnie bo ja tutaj nie chcę jednak robić więcej ich niż jeden tu już jest dla mnie dużo, czasami próbowałem dwa, natomiast to są mniej na kczyninki, które szczególnie na początku, sprawiają bardzo dużo trudności i ja uważam, że w ogóle bieg progowy dla osoby, która nigdy czegoś takiego niebiegała już będzie swego rodzaju wyzwaniem, więc połączenie właśnie biegów progowych, a dodatkowo jeszcze spokojnych długich biegów, gdzie jeszcze chcemy jaką rzucić siłownie, czy na przykład jakiś inny trening na podbiegach, nie jest łatwe, więc myślę, że jeden właśnie taki dzień z podwojnym biegiem progowym, potem dorzucenie np. czegoś takiego, co też myślę jest dosyć popularne, czyli rano zrobienie czegoś mocniejszego, np. w moim badku to jest 14-20 km, a potem siłownia to też jest dobry moment, i to co myślę jest najważniejsze, to żeby nie kopiować tych rozwiązań, które widzimy w internecie jeden do jednego, bo myślę, że tutaj nie chce absolutnie sobie sklewać, ale skoro ja mam problem, gdzie myślę to życie mam dosyć takie wygodne i dopasowane do biegania, żeby właśnie jeden nawet trening progowy wrzucić jeden dzień z dwoma treningami progowymi wrzucić. I to już jest problem, więc myślę, że nawet jak ktoś chce próbować, to na przykład jeśli ma totalnie dzień wolny od pracy, nie ma jakiś większą obowiązków, to wtedy może to jest dobry rozwiązanie, a na pewno nie robienie tego, że co drugi dzień wiekamy bieg progowy, a potem jeszcze w np. sobotę dorzucamy bardzo mocne podbiegi, które też są bardzo ważnym aspektem, żeby właśnie nie skończyć tego naszego treningu, tylko i włącznie na tych biegach progowych, które są świetne, które na pewno bardzo nas rozwijają, ale też nie mogą doprowadzić do tego, że będziemy. jak i tylko i włącznie to, co też nie będę ukrywał, że było moim głędem. Wydaje mi się, że to jest dobry moment do tego, abyśmy jeszcze doprecyzowali, bo mówisz o tych intensywnościach, mówisz o tym, co może być dla kogo ciężkie, trudne do zrealizowania, użyłeś takie osformowania, że jeden już bieg progowy, żeby sobie najpierw tego spróbować, mi się wydaje, tak jak patrzę, czasami na nigdy nie próbowałem robić podwójnych biegów progowych. Natomiast wyobrażam sobie tak patrząc, zstawiając z starą Polską, szkoł drugiego zakresu bieganego w trybie ciągłym. Jak patrzę na odcinki, które są opisywane jako realizowane w tempie półmaratonu lub maratonu, to dla kogoś na przykład na moim poziomie zaawansowania, wydaje mi się, to trening dużo łatwiejszy jednak do zrealizowania, niż jakikolwiek taki klasyczny drugi zakres w trybie ciągłym, ale widzę tutaj pewną pułapkę, że to tempo półmaratonu i maratonu, dla kogoś, kto jest na wyższym poziomie, to może być już trochę inna intensywność, niż taka jak ja o niej sobie myślę. W sportzie wyczynowym no to mamy tutaj paski, pomiary laktatu i całą maszynerię, wamatorskim rzadko to się stosuje, więc jak to intensywność w ogóle u gryść, jak się do tego przymierzyć? Tutaj nie uszkójmy się 99% suchaczy, nie będzie mierzyło kwasu pokażem przeningu, bo jest to i usiążliwe, nie jest to tanie i po prostu nie sprzyja to, żeby zebrać maszynkę na trening, więc właśnie trzeba sobie radzić odrobinę inaczej, no i to i poczukajmy może jakieś rozwiązanie, które będzie wygodniejsze. Przyjęło się mówić, że bieg progowy to taka intensywność, z którą moglibyśmy biec przez około godzinę, jednak też to bywa czasem niedokładne, bo dla niektórych to będzie czteryś minut, dla niektórych pięćdziesiąt zdarzają się przykłady osób, które mogą być jeszcze dłużej, więc. No właśnie mówię o tej rozbieżności, więc jak popatrzymy na świeże wydarzenia jeszcze z wczoraj, to może się okazać, że tak ogoś tempo półmaratonu, to jest czas niecałego godzinnego biegu, a dla wielu słuchaczy myślę, że godzinny bieg to jest dystans około nie wiem dziesięciu dwunastu kilometrów, tak? Więc tutaj myślę, że rzeczywiście jeśli ktoś na przykład biega dychę w czteryści pięć minut czy pięćdziesiąt, no to można bezpiecznie założyć, że jeśli dołożymy do tego jeszcze pięć, dziesięć może piętnastnie sekund, no to będzie to dosyć dobry i bezpieczny wskaźnik, żeby to określić. Możemy na przykład zrobić badania wydolnościowe, które wskażą nam te progi i też jednak trzeba pamiętać, że często to, co wychodzi na badanie wydolnościowych, na bieżni mechanicznej, gdzie mamy idealne warunki, to nie jest dokładnie to, co mamy w nastadionie podejmie, czy w jakimś trudniejszym terenie, bo trzeba pamiętać, że to taka bademówimy o intensywności, ani o konkretnej prędkości czy o konkretnym tentnie, bo jak wiemy, ten też może się zmienić w wyrażności od tego, jakaś z pogoda czy wzięliśmy kofejne czy nie, i jest tak naprawdę predyktorem innych zmian, kryzidzią w organizmie. Możemy też zrobić to po prostu na przykład, co pomocą jakiegoś pomiaru mocy, który też nie będę ukrywał, że tutaj mi pomaga, żeby mi więcej oszacować z jaką to prędkością powinnym biegać, ale myślę dla dużej liczby świadomiek biegaczy, to jest tempo, które dosyć łatwo jest zczajć, bo my po przekróczeniu tej prędkości powinniśmy delikatnie czuć, że zaczyna nam breakować przysłego plenu, że jednak jesteśmy nieco zmęczeni i zwiększenie prędkości już o te dwie, trzy, pięć sekund z gędem tego tempo, powinnam pokazywać, że no dużej już tak nie jesteśmy w stanie wytrzymać, więc powinniśmy po prostu trochę czuć. Oczywiście tu już mówimy o tym, że ktoś z nas w tej organizcji wie, jak to powinno wyglądać, że biegnijmy za szybko. I to też myślę może nie układ w sprawy, ale zawsze lepiej jest to pobiegać, odrobinę zawolną i czuć, że po skończonym czynniku, że spokojnie mogliśmy tę czynnik zrobić szybciej, niż właśnie pobiegać za szybko, bo tutaj trzeba pamiętać, że te beneficyty, które się wiążam z tym, że zrobimy ten odcinek za szybko, czy po prostu więcej, są zupełnie nie wspomnierne do potencjalnych ryzek. I to jest myśl, jak jeśli ktoś to zapamięta, to o tę czynnik będzie dużo, dużo bezpieczniejszy. No te subiektywne odczucia też mogą być utrudnione o tyle, że te niektóre sesje progowe odbywają się czasami przynajmniej, jeżeli popatrzymy właśnie na ten wzorzec w postaci, chociażby norwe głów, odbywają się na dosyć krótkich tych odcinkach, prawda? I wydaje mi się, że subiektywne takie odczucia pierwszej minuty biegów w tej intensywności może nie wydawać się aż takie trudne, o którym mówiłeś taki dopiero ta intensywność wzrasta. Tutaj są też krótkie przerwy, zwłaszcza przy tych krótkich właśnie krótszych odcinkach, więc to można sprzybliżyć bardziej do tych odczucia, ale na pewno też wydaje mi się, że nie jest to aż ta kładwę do wyczucia i trochę tego doświadczenia trzeba mieć, więc możemy cię poprosił Florę, żebyś powiedział, jak te treningi dwa w ogóle do siebie się mają właśnie, jeżeli chodzi o przerwy, jeżeli chodzi o odcinki, jeżeli chodzi o ich ogólną, objętość, jak w ogóle się zabrać do tego, żeby się do takiego treningu przymierzyć. I tutaj ogranicza nas tylko i włącznie wyobraźnia, bo my tak naprawdę nie musimy biegać konkretnie, żeby to było 6,6 minut, bo po prostu dla najlepszych zawdników to często jest po prostu 6,2 km, ale możemy równie dobrze ten odcinek podzielić na 4 minutowe fragmenty, na 5 minutowe. Ja pamiętam w przygotowaniach do Maratonów Valenci, jeszcze w 2020 III, biegałem odcinki od tak, wody 3 minut do 15 i nie ma to aż tak dużego znaczenia pod warunkiem, że kontrolujemy tempo, kontrolujemy tentno i staramy się, żeby te przerwy to były maksymalnie do dwóch, może 3 minut, więc to jest myślę tutaj kluczem. To co, wstawowałeś rano i odpalałeś ruletkę dzisiaj będą 5 minutowe albo 5 km. No, jakoś musiałeś, jakoś metodologię przyjąć do tego. Ja po prostu też miałem wtedy mieszkałem w Gdyni, wtedy był odcinek 2 km, więc staram się, żeby te odcinki były do właśnie mi więcej 6, może 7 minut. No i tutaj po prostu tak naprawdę może nie ruletką i nielosowaniem, ale też staram się, żeby przez to nawet, żeby dla głowy ten trening się wydawał czasami łatwiejszy, to jeśli czułem się dobrze, to stwierdziłem, że ok, dzisiaj mogę zrobić odcinki 10 minutowe, będę tutaj nawracał na końcu, ale jeśli czułem się gorzej, to wtedy trochę łatwiej jest pobiegać te odcinki właśnie np. 3 czy 4 minutowe, więc też nie pobodajmy tutaj we strlejności, ten trening nie będzie się aż tak bardzo różnił, jeśli my zrobimy 3 np. 7 razy 5 minut, czy np. bym to robimy 4-10 minut, ważne, żeby trzymać się tej intensywności, czuć, po skończonym czuń go, że jeśli trzeba byłoby, to by się pobieglić odcinek więcej, czy o kilka sekund szybciej. I wtedy na pewno nie stajnam się krzywda. No tak, ale starając się jeszcze trochę uchwytić konkretu, bo wydaje mi się, że ktoś, kto nie miał tutaj pory wyobrażenia o tym, jak to może wyglądać mimo, wszystko swojej wypowiedzi, może mieć trudno przy tak dużej dowolności, żeby jakoś się za tego typu temat zabrać, lub chociaż go sobie wyobrazić. Więc może podaj taki przykład, jeżeli biegałeś na tej swojej 2 kilometrowym tym odcinku, co zajmowało ci tam powiedzmy, ko 6-7 minut, to ile takich powtórzeń było na porannym treningu i jak na podstawie tego, co zrobiłeś rano, prałeś za to, jak będzie wyglądał drugi trening, czy tam była jakaś sztywna zależność między tym, czy drugi też jest totalnie dowolny na samo poczucie. Ja chyba, no to dajmy sobie, że to jest osoba, która biegnie dyche np. w 4-7 minut i np. wyszło jej, że próg przemęd bez tenowych, to jest 4-15, to jest takie miejsce w miarę bezpieczne założenie. No więc stwierdza to osoba, że chce spróbować tego z treningu, ma wolny dzień, dzień wcześniej dużo zjadła, wieszy głównie wieczorem, żeby jednak też być zabezpieczonym pod tym względem. I rano próbuję tego z treningu i niek będzie, że to jest 5 razy 7 minut, właśnie biegane w tempie 4-15. Zazwyczaj polecam, żeby te przerwy ciągli na początku były odrobinę większe, czyli spokojnie, czy nie stanie się zrobimy zamiast tych np. 60 sekundowych, 2 minutowe, bo też tutaj nie musimy być aptekarzami, że te przerwy muszą być konkretnie takie, czy takie. Zawsze jest lepiej zrobić odrobinę za długo przerwy niż za krótką. I potem, jak jesteśmy tutaj już potem pierwszym treningu skończyliśmy go, udajemy się na przerwę, mamy 6-7 godzin od poczynku. No i potem po prostu przyjęło się, że biegamy krótsze odcinki, ale tak naprawdę w różnych szkołach, w różnych uróżnych trenerów mamy to inaczej. Wiem, że u Amerykanów zaraz się biegać o te samo odcinki, tutaj u czy u szwedów, czy u norweków, czasami biegamy się 10,5 km, czasami to się biega 25,4. Te siawie, że te 25 jest już bardzo dużo, więc możemy zacząć od 15,4. No przykład na przerwie 60 sekund i tutaj właśnie już musimy jednak to tempo zwiększyć przez to, że przez te 400 metrów. to nasze tentno i nasze zakwaszenie nie wyjdzie aż to taki poziom. Więc my tutaj musimy pamiętać o tym, żeby mi więcej cały, przestały czas biegać z podobną szybkością i zaczynać na przykład no właśnie, jeśli by gniemy to w tym piedry, czy jednej będzie to tempo to czerwio minut na kilometr i tutaj podczas tych przerw, które stwają między trzyjeści, to takich bardziej dostanowanych zowników do 60 sekund, jeśli dopiero zaczynamy, żeby jednak przez ten czas tych 60 sekund i ten to nam delikatnie spadło, poziom zakwaszenia był cały czas między w tym strefie przemian bez tenowych i my się takich 15 odcinków na sam początek będzie bardzo dobre, czyli dajmy 5 razy 7 minut i potem 15 razy 400 metrów. Jak powinna być, czy w ogóle zwracać na to uwagę łączne albo czas trwania wysiłków w tej strefie albo nie wiem, kilometracz, no bo to można różnie podejść do tego tematu, czyli jeżeli jestem zawodnikiem z takiego poziomu, że biega mnie, powiedzmy 100 kilometrów tygodniowo plus minus, czyli wychodzi mi kilkanaście kilometrów bieganych średnio dziennie, to czy powinienem sobie wtedy taki średni dzienny kilometrasz podzielić na pół i tak rozłożyć między te dwa akcenty, czy to w ten sposób nie działa, czy to to to jest. - Myślę, że to jest to jest sokiem dobra kwestia i myślę, że dobrze byłoby, żeby rano nie przekraczać tych 30, czy 30-50 minut tego przynajmniej zacząć, po południu też, żeby było około 20-25 minut, żeby całość się zamknęła w tych 60 minutach, to jest mi się takie bezpieczne założenie, żeby nie przedobrzyć, bo to jest no pewnotrening, który może tam zrobić krzywdę, jeśli właśnie nie będziemy tutaj tego kontrolowali. A jeśli nie mamy po miaru laktatu, no to właśnie nie mamy tej kontroli, więc trzeba sobie radzić jako si nażej, więc tu myślę zarówno ten, no będzie super parametrem, jaki takie nasze odczucie. A jak wygląda je o twoje praktyczne tipy z tego, jak taki. Double Tresho, tej wygląda w perspektywie, no nie wiem, o czym mogę cię nazwać, a matorem, ale powiedzcie, że jeszcze nie wyprowadzasz się w góry po to, żeby trenować dobiegów górski, więc na pewno nie jeszcze takim super, pro wyczynowcem, bo te właśnie wzorce, o których sobie, do których cały czas wracamy, o których rozmawiamy, no to wyobrażam sobie, że te osoby z wysokiego wyczynu realizują sobie tego typu programy będąc gdzieś na obozach, i ten dzień faktycznie podporządkowany jest tylko pod trening, realizują poranną jednostkę, piją regeneracyjnego szejka, a jedzą posiłek, prześpiał się trochę, i wieczorem czy za w drugiej części dnia robią drugą trening, a jak to wygląda w praktyce kogoś, kto żyje tu i teraz musi pracować, rozpisować plany ma swoich uczniów? No na pewno nie jest to, nie jest łatwe, trzeba jakoś tak ten dzień uporządkować, zasnałeś na korkach, jeszcze mi się nie zżyło. Natomiast trzeba na pewno sobie ten dzień tak uporządkować, żeby to zagrało, więc myślę, że zadbanie osen, to jest wiadomo taka rzecz, którą pewnie się tutaj ni raz zdarzała, ale po prostu trzeba tutaj o tym, o tym myślę mówić, że jeśli sobie było spaliśmy, no to mi się nie warto, na taki trening się udawać. Jeśli mamy nie wiem, jakoś dużo rzeczy dotominia w pracy, w biurze itd., też nie bardzo, myślę, że idealny będzie dzień, kiedy albo my wolne, albo mamy homo-fis, i po prostu pobudka, jak najwcześniej, żeby ten pierwszy trening zrobić możliwie o tej 8-9-tej, i tutaj ja też widzę z wasem go doświadczenia, że no mi bardzo dobrze sprzyja, jeśli po prostu powiegałem ten bieg dużo wolniej, trochę wolniej, te 5-10 sekund na kilometr, wolniej niż to jest moje tempo maratońskie, ponieważ no przez to właśnie, że tej intensywności aż tak dokładnie nie kontroluje, to właśnie jest to po prostu bezpieczniejsze. Zaułatrzenie miśle budów z wkładu karbonową też pomoże, bo dzięki temu po prostu będziemy biegli odrobiny szybciej przy mniejszym zmęczaniu, więc to na pewno. Od razu po pobiegu myślę, że świetnym rozwiązaniami jest wypić się jakiego szejka prosyjnowego, podczas tych odcinków, dobrze jest brać żele, tylko węglowodanów przyjmować jak najwięcej, bo też myślę to, czym to się różni w gędem bloku kanowych, gdzie często chyba z tego co ja wiem, tam się zarża też w ogóle nie jeśli węglowodanów podczas tego okna. A tu właśnie na ozależy, żeby jeść jak najwięcej, żeby tych węglowodanów przyjąć maksymalnie dużo, więc tutaj wszelkiego rodzaju żele na poję węglowodanowe. Kofejne nam bardzo pomaga, czy podczas tego pierwszego struningu, czy podczas tego drugiego treningu, żeby jednak się dodatkow pobudzić, i nie doprowadzić do tego, że my będziemy na tyle zmęczeni, że potem już lewą co stoi na nogach, bo ten trening nie powinien doprowadzić nas do tego stanu. Nie powinien doprowadzić nas do tego stanu, że my jesteśmy totalnie wyłączeni i następnego dnia nie mamy siły, żeby normalnie biegać, bo też widzę to, co jest po prawom względem tych przygotowań z zeszłego roku. Teraz, jak robię takie treningi, to czy np. mój paramethr.v, który też się na kświat, czy o jakimś zmęczeniu, jest tak naprawdę w normie, mimo tego, że ten trening zrobiłem, więc myślę, spokojnie zrobienie tego zreningu rano, potem jakaś drzemka, chociaż też nie jest łatwe, szczególnie po wzięciu kofejny, normalny posiłek, czyli czy to będzie potr. Ona to po pruningu o wsianka, potem jakiś obiad, żeby to było jak ty, m.c. czy makaronu, czy ryżu, i potem wyjście na te popołudniowe, to po płyniewą drugą jednostkę. I to, co też tutaj jest bardzo ważne, czyli rozgrzewka. Zobaczali się przyjęło, czy właśnie ubakena, czy w innych metodach, żeby zarówno przed poranym i przed wieczorem treningiem zrobić te 5 km. No i ja to i muszę przynąć, że ja trochę to, szczególnie po południu, opcinał tą rozgrzewkę do dosłownie 2 czy 3 km. Żeby jednak ten kilometrusz też był orobinę mniejszy, bo też widać, że to mnie bardzo męczy, szczególnie te kilometry właśnie przed. Więc też myślę, tutaj można eksperymentować, patrzeć co działa i zawsze zakładać te niższe założenia, żeby potem ewentualnie dokładać ani robić tego w drugą stronę. Bo wjeźdze na początku często ci się zdarzało, a teraz jeszcze często ci się zdarza zrezygnować z drugiego treningu na podstawie samopoczucia po pierwszym? Nie, aktualnie chyba jak zrobiłem ostatniem myślę 10, to ani razu. Więc to jest taka też myślą moja dobra, żeśką ją poprawiłem, bo mi się nie zdarzyło i zawsze ten trening poran jest pokoiny. [muzyka] Przywołałeś jeszcze raz Mariusa bakena. Ja jeszcze tylko nie pamiętam czy padło to już w tym odcinku przypomnę, że jest to i biegacz i badać, który tak naprawdę opracował metodą, própi błędów i doświadczeń właśnie tą metodę, która potem została zaimplementowana właśnie ubraci ingebrichsteni i tak dalej i rozeszła się po świecie znana jako właśnie metoda norweska. On w swojej pracy wyraźnie zaznacza, że jednym z filarów stosowania tej metody jest trening wysokościowy. Ja znam w ogóle takich trenerów, którzy twierdzą, że bez tego czynnika, to przeszczepienie tego bońca do jedynego sprawia, że z dla mocnych biegaczy to może być po prostu trening zasłaby. Możliwe, możecie tutaj pewnie trzeba byłoby konkretnie z nimi porozmawiać i też myślę, to czego uczy bieganie to zjęstrony bycie takim pokordnym i świadomość tego żyśnienie we wszystkiego, ale drugie strony taka pewność tego, co się robi, więc nie jest na pewno łatwo to wypośrodkować. No i tutaj zastanowmy się po co my w ogóle idziemy na wysokość. No i jednak chcemy poprawić nasze parametry krwi i nie jest łatwo to zrobić, jeśli się nowaśnie mieszka tak jak ty czy ja, są różne sposoby, żeby poprawać to parametry. Myślę, że tutaj rzeczą, którą na pewno ty, jak i ja będziemy badali, jest właśnie czujnik kor, czyli właśnie tutaj, czyli właśnie przygotowanie do biegania, czy też jeżdżenia w gorącym i tutaj jest na pewno aspekt, który jest nazywany hipoksym dla ubogich i myślę, że wielu słuchaczy już o tym słyszało szczególnie, potem jak Martyn Amunaczek czy Andrzej Witek z tego korzystali. Więc widzisz, tutaj mamy pierwszym sposób, który może właśnie jakoś tam poprawić to parametry nie będąc na wysokości, ale czy rzeczywiście jest tak, że ten trening jest zasłaby dla zawodników? Znaczy bardziej się zastanawiam, wiesz, pod tym kontekstem, że one jest opisywane jako taki właśnie trening wykonywany z dużą rezerwą przez zawodników. Jak sobie czytamy parametry i tempa tych treningów i odniesiemy do tego, jakie są ten pas startowe tych zawodników, no to on może się wydawać faktycznie śmiesznie łatwiej, ale ten aspect hipoksy, jeżeli będzie to wykorzystywane, wykonywane w na wysokości, może sprawić, że ten bodziec będzie po prostu sam w sobie dużo cięższy, no bo to hipoksym na pewno subiektywnie też bardziej się odczuwa właśnie przy treningach progowych, niż przy jakiś tam rozbieganiach. I więc tak po prostu głośno sobie myślę i zastanawiam się, czy realizując tego typu metodę w normokcji, na poziomie morza, tu gdzie my żyjemy, nie powinno się jednak biekać trochę mocniej. Tak może być i tutaj myślę, że to jest też kwestia, nie jeszcze tego nie próbowałem, jeszcze nie byłem na dłuższym obozie wysoko u górskim, więc to jest na pewno kwestia do zbadania, natomiast jeśli tego nie wiemy i jeśli nie jesteśmy tego pewnie, to myślę nie zaszkodzi zobaczyć, no bo zawsze uważam, że po już po tych 17 latach biegania, że bieganie odrobinę zawolno jest bezpieczniejsze i to nasz najważniejsze jest ta ciągu struningu, czyli myślę, że tutaj chętnie bym nawet podyskotował z kimś takim, czy rzeczywiście tak jest i jakichś się zobaczył przypadki takich osób, bo nie wiem tego i tutaj jestem tego bardzo ciekawy. [MUZYKA] To jeszcze jedna kwestia, bo być może to z twoich doświadczeń już wynika. Chodzi o periodzację tego treningu, bo średnio dystansowcy realizując właśnie tą metodę, oni potem, kiedy wchodzą w okres startowy, minimalizują liczby takich bodźców i w zasadzie robią te treningi progowe, tylko w takiej formie podbijającej, to co wypracowali wcześniej, zastanawiam nie, jak to odnieść, czy w ogóle da się odnieść w tym kontekście do takiego kalendarza startów jak twój, bo spojrzałem sobie na twoje starty na plany tego roczne. Szt. kwietnia masz maraton gdański, do którego się przygotowujesz. Wielka prechyba to jest koniec tego samego miesiąca, to jest również dystans maratonski, tylko że w górach eliminacja do mistrzost świata short trail. To jest kolejmi strzostwa świata, pewnie byś pojechał, jak się dostaniesz, mogą być we wrześniu, a w międzyczasie co tam jeszcze jest moca, to 92 km to jest czerwiec i na koniec roku maraton valencja. Dużo tego dosyć. Jak zamierzasz pomiędzy tymi startami, grać tymi bodźcami, tym double trash all day, czy to będzie się przez cały sezon przewijało, czy jak to u ciebie wygląda? Tu jest na pewno najważniejszą kwestią jest budowanie takiej spokojnej i pewnej bazy tenowej, czyli teraz aktualnie ten mój trening, jak zaszcząpujczyłem w zaszczułem tygodniu, zajmował 19 godzin, co uważam jest dosyć już dużą wartością 18 godzin biegowo-werowy godzinę siłowni. I tutaj myślę bardzo ważne jest to, żeby jednak do czegokolwiek mi się nie szykujemy, czyli to jest dystans właśnie pół maratonu, czyli to jest dystans w górach. My musimy najpierw przeznaczyć te kilka miesięcy na to, żeby po prostu spokojnie pobiegać. Tak samo jak dużo osób jeździ na teneryfe, podczonować te miesiąc dwa, to tak naprawdę od tego zależy, to jak ten sezon będzie wyglądał, czyli jeśli przeprosujemy go solidnie, to wtedy dużo łatwiej jest tam potem dokładać te specyficzne jednostki. No i ja w tym roku stwierdziłem, że ten maraton w Gdańsku będzie jakimś krokiem do osiągnięcia tego celu i przez to, że już mówiliśmy o tym, że próg przemian beztynowych jest mi więcej tutaj w okuisa chtępa, które będę chciał utrzymać podczas maratonu, to będzie to fajny sposób, żeby się przygotować i potem tym startem A, mam nadzieję będzie wielka prechyba, gdzie powalczy właśnie o kwalifikację na mistrzostwa świata. I myślę, to co było częstym, myślę, problemem zarówno moim, jak i wielu biegaczy, jest to, że w przypadku częstych startów szczególnie na tych krótki dystansach, potem ta para z nas schodzi i jak po czas tego pierwszego czy drugiego startu jeszcze czujemy tutaj się w pełni możliwości, to potem nagle niestety nam brakuje już tych sił i myślę, żeby ograniczyć właśnie ten problem. Ważne jest, żeby biegać bardzo dużo spokojnie, bardzo dużo biegów na prog. przemian tenowych, na progów przemian bez tenowych, czyli właśnie dalej te biegi z podwójnymi treningami będą grane i potem, no jednak im ten trening musi być bardziej specyficzny pod mocaorta załóżmy, gdzie będą to 92 km, zakładam koło, koło 8, można być 9 godzin wysiłku, no to jednak to, nas będzie najbardziej ograniczało, no to jest jednak wytrzymałość i to, że będziemy musieli przez bardzo długi okres, po prostu biec czy też wewnik, których momentach iść, ale też nie chcemy tych jednostek robić na tyle wymagających, gdzie pamiętam, ja na przykład przygotowaniach do maratonów, w pewnym momencie zrezygnowarłem z typowych rąkranów, bo czułem, że na przykład takie 2 godzinie biegane po 3-3-5 powodują, że jestem totalnie wypukany z jakli go genu i potem 3, czasami nawet 4 dni, błym totalniej nie do tronowania, więc też trzeba ten trening dopasować tak, żeby no na końcu, no nie być mistrządczoningu i nie pokazać super wyniku na strawie, gdzie zrobiliłem fajnego longa, tylko jednak na tym starczy doprowadzić się do takiego momentu, że wtedy mogę pokazać pełni swoich możliwości, więc myślę bardzo ważnym jest to, żeby w tych okresach między tymi startami najważniejszymi, tymi startami A, zbudować znowu z pokoną bazę, znowu ten trening doprowadzić do można, nawet 20 godzin treningowych w tygodniu, i tutaj też pewnie taka może ostatnia kwestia, którą chciałbym poruszyć, to jest to, że bardzo często w szkolenorewskiej w ogóle rezygnuje się ze siłowni, na rzecz albo po prostu zwykłej aktywacji i poprawy zakresów ruchu, no bo poza robić coś, co ni rozwija nas tenowo, co ok, no powoduje, że znajmniej się mocniejsi, może jest to jakaś pewien sekontuzji, ale czy to prowadza nas to do poprawy naszych wyników, no to to ja myślę też fajnie byłoby, jakichś takich np. dwóch bardziej kompletnych ode mnie osób złapać i np. dać jak wizytę repelte, albo trening trena przygotowania motorycznego i wizologa i zastanowić się, które koncepcja jest to najlepsza. Ja na przykład tę siłą w nie robię, bo też czuję się po prostu silniejszy i lepszy, dzięki temu że właśnie zrobiłem np. czy puł przysiać, czy matwyciąg, ale czy jest to niezbędne? Nie wiem. Może to jest też indywidualny, to jest trzecia możliwość i zawsze jest trzecie rozwiązania, ale na pewno tak jest to pomysł. Florek, gadamy już sporo, podkast nie jest gómy, więc będę chciał poprosić cię jakieś podsumowanie, z tego co ja zrozumiałam i myślę, że wielu słuchaczy mogło zrozumieć podobnie, "Double threshold" tej to nie jest zabawa dla wszystkich, a raczej bym nawet powiedział, że to zabawa dla nielicznych. My oczywiście w tym podkaście podchodzimy do sportu, trochę jak do zabawy, lubimy się bawić, tym lubimy rozkminiaci, dowiadywać się i eksperymentować i nie chciałbym w jakikolwiek sposób was w drodze słuchacze odstręczać od tego, żebyście bawili się tą drogą i sprawdzali niektóre rzeczy na sobie, natomiast na pewno trzeba robić to ostrożnie, robić to bezpiecznie i zaczynać mału rzeczko, co wybrzmiało z tego, co Floreian mówił. Natomiast nawet jeżeli okazuje się, że "Double threshold" tej nie jest czymś dla was, nie jest czymś co czujecie i czujecie, że to już jest zapotężna armata, żeby się wtobawić, no to analizując samą koncepcję i rozumiejąc to co Floreian mówiłeś, możemy również do naszego treningu wyciągnąć jakieś wnioski, samej koncepcji narweski, jakie to wnioski były twoim zdaniem takie najważniejsze. Tutaj na pewno może sam jest od razu się bawić w dwa mocne czynnienki tego dnia, możemy wpływać zacząć od tego, że zrobimy po prostu dwa treningi dziennie, czyli na przykład zamec pobiec w niedzielę. Mosnej dwudziestki, jak on takiego naszego longrana, próbujemy zrobić na przykład rano 12 km po błudniu, 8 klętrzów, no i zobaczymy jak będziemy się wtedy czuli, zobaczymy czy w ogóle robienie dwóch treningów biegowych jest dla nas wykonalne. Możemy też zemast robić dwóch treningów biegowych, czyli na przykład i rano i po błudniu, zrobić na przykład rano trening na rowerze po południu trening, czy na bieżni mechanicznej czy po prostu na bieżni, i jednak jest to swego rodzaju dalej podobny stressor dla organizmu, ale jednak tak tego naszego aparatu ruchu nie obciążamy. Więc to jest na pewno takie dwie kwestie, które możemy zmienić. Dodatkowo myślę, zanim my będziemy starali się dodawać takiego różnego rodzaju myślę eksperymenty, możemy spróbować po prostu w większe 14 km, czyli troszeczkę potrując czy nonorbegów, czy jakikolwiek innację widzimy, że jest po prostu korelacjami, więc z tym, jak dużo czasu spędzamy, czy na rowerze, czy pływając, czy na jakimkolwiek innym trenowym spoczie, więc może po prostu zwiększamy ilość tego spokojnego biegania i to dodam więcej niż bawienie się w bardzo intensyment treningi, które mogą w przypadku zbyt dłużej intensywności skończyć się konduzją. Na zakończeniu rozmowy chciałem podziękować w ogóle partnerowi, producentowi sprzętu, jakim jest marka Brux. Fajnie, że marka wspierać Florian i postanowiła zostać partnerem tej rozmowy, co jest wymiarem myślę takiego właśnie wspierającego podejścia do swoich zawodników. To oczywiście, że Ty dostajesz od marki coś, chociażby sprzęt, ale czy będąc jakby najbardziej doświadczonym członkiem Brux Trail Team, który tworzysz razem spatrycją stanek z Natalia Gruchałą, czy z Michałem Dutczakiem, chcesz coś więcej dać tak od siebie, to jest to role jako takiego trochę mentora dla młodszych lub młodszych doświadczeniem, kolegów i koleżanek. Czy mentora to nie wiem, bo tutaj Michał wśród. Nie, nie, nie, nie, nie. Jeśli się zonili, ale myślę, że tutaj mamy naprawdę bardzo fajny team, bo Michał np. ma wyszży ranking itra i też jest świetnym biegaczem. Tutaj zarówno dziewczyny to też jest taki naprawdę świetny potencjał i osoby, które naprawdę mogą namieszać w tym roku. Ja jestem taki nadwimy, to najbardziej medialny i tutaj nie mam problemu z tym, żeby. A dwie kształt jesteś starszy. Tak, jestem starszy to prawda, ale jeszcze 29 lat, trzydzieści dopiero w marcu. Więc myślę, że tutaj chce być taką twarzą, ale to myślę mamy cztery jednostki równe, które na pewno namieszają w tym roku. I wiem, że tak się mówi, że nasza drużyna to też więcej thani team, ale chciałbym, żebyśmy rzeczywiście pokazywali to, że to te biegie górskie są czymś więcej niż tylko sportem i naszym akubnościom i tym też robimy. Pobimy pokazywali, piękno tego co robimy. Tego wam życzę w takim razie. Dziękuję Ci florek bardzo za dziś. A wam przypomnę, że jeżeli po lub przed mocnym treningiem lubicie bustkowej, i dobry smak kawy, to najlepszym wyborem będzie właśnie nasz partner, czyli dobra palarnia kawy. No a też jeżeli wciąż nie macie pomysłu na wiosenne starty, choć nie wiem sumie jak to możliwe, patrząc na kalendarz, ale może jest parę osób, które wciąż się zastanawiano, to sprawdźcie również bieg B-Molfive K i szybko piątkę na Warszawskim B-Mowie. Mimo że tak jak zauważyliście nasze rozmowy mają partnerstwa, to ich powstanie nie byłoby możliwe też bez was, bez wsparcia, słuchaczy, więc serdecznie dziękuję patronom za was wkład, a ja po nagraniu siadam, aby napisać do was do patronów tradycyjny Newsleterek. Dziękuję bardzo. Dziękuję i do usłyszenia w kolejnych odcinkach albo na mainy. [muzyka]

Podcast Summary

Key Points:

  1. Powszechnym błędem w treningu biegaczy jest łączenie zbyt wielu metod i bodźców zamiast konsekwentnego trzymania się jednej, sprawdzonej koncepcji.
  2. W rozmowie poruszono temat nadmiernej ambicji i "syndromu mistrza treningu", czyli tendencji do kończenia każdej jednostki na maksymalnym obciążeniu, co często wynika z porównań w mediach społecznościowych i braku doświadczenia.
  3. Gość, Florian, dzieli się swoimi doświadczeniami z 17 sezonów, w tym zarówno sukcesami (np. medal mistrzostw Polski), jak i porażkami, podkreślając wartość wyciągania wniosków z niepowodzeń.
  4. Omówiono praktyczny aspekt "norweskiej koncepcji" treningowej, skupiając się na tzw. "podwójnych treningach progowych" (double threshold), ich skuteczności i możliwości adaptacji dla różnych poziomów zaawansowania i dystansów.
  5. Rozmowa dotyka kwestii talentu vs. ciężkiej pracy, gdzie stwierdza się, że na najwyższym poziomie talent jest podstawą, a "talent do ciężkiej pracy" jest niezbędnym uzupełnieniem.

Summary:

Rozmowa w podcaście "Racepace" koncentruje się na wyzwaniach współczesnego treningu biegowego, gdzie łatwym błędem jest łączenie zbyt wielu metod zamiast konsekwentnego realizowania jednej koncepcji. Gość, Florian, na podstawie swojego 17-letniego doświadczenia, analizuje zjawisko nadmiernej ambicji i "syndromu mistrza treningu", czyli przymusu ekstremalnego wysiłku podczas każdej jednostki. Źródeł tego upatruje się w porównaniach napędzanych przez media społecznościowe oraz braku wiedzy.

Florian szczerze dzieli się zarówno sukcesami, jak i porażkami, podkreślając, że te drugie są cenną lekcją. W praktycznym wymiarze rozmowa dotyczy "norweskiej koncepcji" i jej flagowego elementu – podwójnych treningów progowych – omawiając ich zastosowanie i skalowalność dla biegaczy na różnych poziomach zaawansowania i różnych dystansów. Dyskutowana jest także relacja między talentem a ciężką pracą, z konkluzją, że na elitarnym poziomie wrodzone predyspozycje są kluczowe, ale muszą iść w parze z dyscypliną treningową.

FAQs

Trening progowy to intensywny wysiłek, który poprawia wytrzymałość i próg mleczanowy. Jest kluczowy dla rozwoju formy, ponieważ pozwala biec szybciej przy mniejszym zmęczeniu.

Należy trzymać się jednej sprawdzonej koncepcji treningowej i zaufać procesowi. Ciągłe zmienianie metod prowadzi do braku postępów i przeciążeń.

To dwa treningi progowe w jednym dniu, stosowane głównie przez zaawansowanych biegaczy. Mogą być adaptowane dla ambitnych amatorów, ale wymagają odpowiedniego doświadczenia i regeneracji.

Brux planuje wzmocnić obecność w biegach trailowych, oferując modele jak Divide, Catamount i Cascadia. Marka wspiera też Brux Trail Team z polskimi biegaczami.

Nadmierna ambicja często prowadzi do przetrenowania i kontuzji, gdy biegacz kończy każdy trening na maksimum. Kluczowe jest realistyczne podejście i słuchanie ciała.

Talent stanowi podstawę, szczególnie na wysokim poziomie, ale ciężka praca jest niezbędna, aby go wykorzystać. Brak talentu trudno nadrobić samą pracą.

Chat with AI

Loading...

Pro features

Go deeper with this episode

Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.