Czy DSA ograniczy wolność słowa w internecie? Rozmowa z dr Dorotą Głowacką #169
54m 59s
W podcaście omówiono Akt o usługach cyfrowych (DSA), unijne rozporządzenie mające na celu zwiększenie odpowiedzialności platform internetowych i ochronę praw użytkowników. DSA reguluje m.in. ograniczenie śledzenia reklam, przejrzystość algorytmów i moderację treści. Polska jest jednym z ostatnich krajów UE, które nie wdrożyły DSA przez brak krajowego koordynatora usług cyfrowych, co uniemożliwia egzekwowanie przepisów i naraża na kary. W debacie sejmowej pojawiły się nieporozumienia – politycy zarzucali ustawie cenzurę, ale DSA dotyczy tylko konkretnych przestępstw (np. mowa nienawiści, terroryzm), a nie dezynformacji, a ostateczne decyzje o blokowaniu treści podejmuje sąd. Przykłady z innych krajów (np. LinkedIn zmienił praktyki reklamowe, Facebook musi zapewnić stały dostęp do nieprofilowanego feedu) pokazują potencjał DSA, ale proces egzekwowania jest powolny. Polskie instytucje, jak UKE, nie są jeszcze gotowe na nowe kompetencje, co opóźnia ochronę praw użytkowników.
Stajemy rano, otwieramy oczy, do poradnej kawy skroluje mi internet. I nie ma pewność, że to, co czytamy w sieci, jest faktem. Fałszy wetreści są elementem naszej codzienności. To zi, to jest akurat, bo ten wyjścuj masz piśkę i to jest oczytowne. Jak rozpoznać te z informacje? Jakie są jej techniki? O tym będziemy rozmawiać w podkaście demagoga. Zapraszamy. Mateł szolewa. I wielamy szkowska. Cześć. Witam Was w kolejnym odcinku podkastu demagoga. Ja nazywam się Przemek Dudek i jestem analitykiem w redakcji demagoga i mam przyjemność prowadzić dzisiejszy odcinek. Zanim przejdziemy do samego odcinka, chciałbym Wam przypomnieć, że jeżeli chcecie wesprzeć ten podcast i całą działalność demagoga, to możecie to zrobić za pomocą naszego patronaita albo wykonując bezpośredni przelew. Szczegóły jak to zrobić znajdziecie na naszej stronie demagog.pl. Same odrzuciu wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu aktu o usługach cyfrowych, czyli oznacza to, że to unijne rozporządzenie jest okrok bliżej do wejścia do polskiego prawa. Dzisiaj będziemy rozmawiać o tym, czym jest to rozporządzenie i może co ważniejsze, czym nie jest. Moją gościnią jest doktor Dorota Gowacka, swun datcji Panoptykon. Cię, dobry. Cię, dobry. Więc może zacznijmy prosto, czym jest to DSA? DSA, DSA, aktu o usługach cyfrowych, to jest rozporządzenie unijne, które przede wszystkim ma taki cel, żeby zwiększać kontrolę nad działalnością tzw. pośredników internetowych. W tym i to jest kluczowe także tych największych graczy na rynku, czyli największych platform internetowych. Jest to taka odpowiedź Europy na różne zagrożenia, które są związane z funkcjonowaniem tych podmiotów w takich obszarach, jak np. zdrowie psychiczne, czy jakoś debaty publicznej, czy system demokratyczne, czy ochrona dzieci. Wiemy coraz więcej o tym, że właśnie na tych polach pojawiają się różne negatywne skutki działania, wielkich platform internetowych. No i Unia Europejska przyjęła takie złożenie, że chciała by jednak żeby te podmioty ponosiły za to niezowiększą odpowiedzialność, ale w tym wszystkim bardzo ważne jest też wzmocnienie praw nas wszystkich użytkowników tych platform, bo większość z nas przemiej z jednej tego typu platformy korzysta. No bo dzisiaj sytuacja wygląda także, jesteśmy dość mocno eksplatowani przez te firmy dla własnego zysku. My w Panu Ptykonie często mówimy o tym, że traktują nas trochę jak taką biomasę mieloną na dane. I w praktyce DSA zawiera różne przepisy, które np. odnoszą się do ograniczenie śledzenia reklam, stosowania personalizowanych reklam, które są z różnych względów dość mocno i inwazyjne, narzuca też pewne większe zasady przejrzystości działania algorytmów rekomendacyjnych, też dają użytkownikom do pewnego stopnia, może niesz. Tak bardzo jak my byśmy na przykład chcieli, ale wciąż pewną kontrole w ogóle nad działaniem tych algorytmów, co przekłada się np. na kontrole po prostu tego nad tym co widzimy w swoim fitzie. Czy np. wprowadza bardziej przejrzyste zasady moderacji treści na platformach, czy procedury moderacji treści na platformach internetowych? I myślę, że to co warto od razu tutaj rozgraniczyć, to jest z jednej strony DSA, czyli samorazporządzenie unijne, ono podkreśmy już obowiązuje od wcałości, od lutego 2024 roku, natomiast poza tym jest także niektóre powiedziałam o spekty, tej regulacji wymagają jeszcze dodatkowego wdrożenia na poziomie krajowym, czyli przyjęcia ustawy krajowej, która głównie ma zapewnić, powiedziałabym, sprawne działanie mechanizmów mających na celu egzekwowanie tej regulacji. I tu dochodzimy do czegoś, co ostatnio wzbudza z dużej emocji w dobać obu licznej w Polsce, czyli ustawy w drażającej DSA do polskiego porządku prawnego. I chyba głównym elementem tej ustawy jest kwestia powołania w danym kraju, tak zwanego koordynotora usług cyfrowych, takiego nowego streżnika naszych praw w sieci, do którego na przykład, jeżeli użytkownik stwierdzisz jego prawa na gruncie DSA, zostały naruszone, na przykład może się poskarżyć i próbować w ten sposób, trochę przymusić platformy do tego, żeby jednak te prawa re spektowała. Dlatego, że dzisiaj torytycznie na papierze te prawa już funkcjonują, DSA obowiązuje, platformy mają, bowwiązek realizować obowiązki, które wynikają z tego rozporządzenia, natomiast z perspektywy użytkowników w spolski jest to bardzo ciężko w egzekwować, dlatego, że brakuje nam tego kluczowego ogniwa organu krajowego, do którego, który ma krótką wiąd zadbać o to, żeby te obowiązki były właściwie realizowane i ewentualnie nachronić nas w takiej sytuacji, jeśli tak się nie dzieje. Więc my na ten moment jesteśmy trochę takim słabym ogniwem Europy, dlatego, że zdecydowane większość krajów już tę regulację wdrożyła, czyli powołała swoich krajowych koordynatorów. My w Polsce jesteśmy cały czas w toku procesu legislacyjnego, i dopóki nie będziemy mieli tej ustawy, to de facto będziemy w gorszej pozycji niż inne obywatele innych krajów Unii Europejskiej, gdzie DSA został już w pełni wdrożone. No więc właśnie ta ustawa wprowadzająca DSA znalazła się w końcu w polskim sejmie, odbłała się debata w zeszłym tygodniu, czy coś cię z tej debaty zaskoczyło, czy cokolwiek było po prostu czego jednie oczekiwaliśmy? No chyba najbardziej zaskoczyłam niedośniska frekwencja na sali, dlatego że na wcześniej miałam takie wrażenie, że dosyć spora grupa posów, dosyć intensywnie włączyła się w debate w mediach społecznościowych, na temat tej ustawy. Często prezentując różne radykalne, nie zawsze w pełni rytelne, powiedziałem oceny czy poglądy związane z właśnie z tym projektem. Natomiast kiedy zaczynały się to posiedzenie, to na sali tam było zaledwie kilka osób. Więc to pierwsze takie zaskoczenie. Później oczywiście w miarę, jak to posiedzenie się zaczęło rozkręcać, ci posłowie zaczęli się pojawiać na sali, ale często w takiej formule, że wpadali tylko, żeby zgodęć swoje pytanie i potem od razu znikali, nie czekali nawet na odpowiedź. Więc to jak pierwsza rzecz, miałam takie przekonanie, że być może skoro debata publiczna w mediach społecznościowych była taka gorąca, tym właściwym forum, na którym posłowie ją kontynuować, że tym właściwym forum będzie właśnie salatlenark na sejmu. To się nie do końca potwierdziło. To jest pierwsza rzecz. Poza tym powiedziałem, że chyba bez większych zaskoczeniu, oczywiście tym wątkiem ustawy wdrożającej, który najbardziej rozgrzewa polityków jest procedura, blokowania treści przez prezesa UK. W pewnym zakresie w odniesieniu do platformu wideo, też przez krewą, radę, radiofonii i telewizji. To jest od razu powiedzmy taka procedura, która powiedziałem, że nie jest wymagana przez samodesa. To nie jest takie bezpośrednie wdrożenie DSA. Ona jest związana, czy ma sprzyjać lepszemu egzekwowaniu i realizowaniu celów DSA, bo jednym z celów DSA jest skudeczniejszewalka z nielegalnymi tryściami. Natomiast to, jakie orygany krajowe, np. mają takie kompetencje, żeby wydawać decyzję do decyzji dotyczące blokowania treści, to jakby pozostaje w gestii już konkretnych państw. DSA tutaj nie narzuca konkretnych rozwiązać. W Polsce uznano, że poza tym, czego tak, rzeczywiście wymaga DSA, czyli powołaniem szkadkrejowego, kryptnatorousu, cyfrowych, dobrze byłoby też wprowadzić taki zewnętrzny nadzór nad decyzję moderacyjnymi. Często ja uważam, że sama idea rzeczywiście jest dobra. I jakby stąd ta procedura. I to ona faktycznie budzi największe emocje. No i tutaj jakby w tej debacie sejmowej to raczej bezzaskoczeń w tym sensie, że prawica, czy posłowie sprawy strony zarzucają tę pomysłowi cenzurę. Tak, tutaj właśnie pozwolę sobie zacytować sejmu. Po sąmatecki wyraził obawy, że DSA przede wszystkim dlatego, że te treści blokowane mają też dotyczyć mowy nienawiści, stwierdził, że to może być futka pozwalająca na cenzurowanie sprzecznych opinii takich na przykład sprzeciw wobec aborcji. Czy DSA miałoby taką możliwość, czy jest tu taka futka? Ja tam nie widzę podstaw do tego, żeby kwestionować akurat tego typu, wypowiedzi. Tu w zasadzie dochodzimy do mojego drugiego zaskoczenia. Czy jednak wiele wypowiedzi posłów to było dla mnie trochę zaskakujące może jestem tutaj na iwna, ale miałam takie poczucie, że jednak one powielają pewne w mity dotyczące tej regulacji, czy zawierają stwierdzenia, które niekoniecznie mają oparcie rzeczywiście faktach, czy wynikają za jakieś rzetelne analizy zawartości tej ustawy. Więc tam pojawiało się wiele takich sytuacjach oprócz tego, co przeczytałeś jeszcze pamiętam, że pamiętam takie hasło, które padło, że to będzie ustawa, która za każe krytyki ideologii gender. To chyba było w tej samej wypowiedzi, tak? Kompletnie, to chyba inny posawa, kurwa, ale to jakby kompletnie nieporozumienie, nie wiem, moim zdaniem to ustawanie ma z tym nic wspólnego. Najczęściej chyba pojawia się jednak ten zarzut, że to jest ta procedura pod płaszczykiem ograniczy wolność słowa, pod płaszczykiem walki z dezynformacją. No i tutaj znowu moim zdaniem to jest nie do końca.
że ten zarzut dlatego, że o co chodzi, chodzi o to, że prezesuka będzie się mógł zajmować bardzo konkretnym katalogiem spraw. Nie każdą bezprawną treścią, tylko tam konkretnie wprowadzono katalog 27 przestępstw. I to raczej z kategorii tych powiedziałabym poważniejszych w stylu, o 6, groź, nawoływanie do sąbójstwa, porn, live endcz, rozpowszechnianie obrazów seksualnego wykorzystywania dzieci. Jest też tam budzące kontrowersje mowa, nie nawiści, zaraz możemy o tym bliżej porozmawiać. Natomiast nie ma tam desinformacji jako takiej, a też wiemy znaszego doświadczenia, że a pewnie z swojego tym bardziej, że spora część desinformacji to nie są treści, które można potraktować jako treści naruszające prawo. Część, jakby można pewnie podciągnąć potróżne paragrafy, natomiast na przykład najpopularniejsze teorii jest piskowe, ciężko to zakwestianować jako coś, co wprost narusza prawo. Więc tego rodzaju wypowiedzi, stety albo niestety, można to patrzeć z różnych punktów widzenia, pozostają po prostu pozazowe kresyntej regulacji. Więc tamto ryzyko, że będzie można wykorzystywać jakieś nieostre pojęcie desinformacji, które organ będzie myksoby interpretować według własnego widzimi się do blokowania krytycznych, jak się pieni politycznych. No moim zamiast to jest nieuzosodnione mocno na wyrost i ta ustawa po prostu się nie odnosi w ogóle do tego obszaru. Tak, wytak, kontekst tego jaka desinformacja jest nielegalna, to przede wszystkim chodzi o oszóstwa, czy o rozpurszechnianie jakichś fałszywych alarmów bombowych, to jest chyba takie dwa najczęściej przypadki. Jest jeszcze innych parę rzeczy, ale wydaje mi się, że właśnie DSM ma blokować te dwa kazusy jakby najczęściej. No w tym katalogu, tak, w tym katalogu przestępąc rzeczywiście te dwie rzeczy się znalazły. Natomiast desinformacja nie wiem, to w twoim widzie, co jest teraz w trendzie, ale chociażby tak antyczyszczepionkowa, na przykład no to ciężko było by ją podciągnąć pod którykolwiek z tych paragrafów. Oczywiście no zawsze jest tak, że każde prawo może zostać na dużyte przy złej woli. Natomiast i to dochodzimy do kolejnego mitu, który bardzo często się pojawiał w ramach tej debaty sejmowej. Mianowicie to nie jest tak, jak mam poczucie wskazywało, co im kilka posów, że nasza wolność słowa teraz będzie zależała od urzędnika, który jest podległy rządowi, czyli konkretnie prezesa uke. Tak, on w pierwszej linii będzie podejmował te decyzje. Natomiast de facto ta procedura skonstruowana jest w taki sposób, że ostatnie słowo będzie należało do sądu. Dlatego, że w większości przypadków to ma działać także jeśli moja treść zostanie zablokowana przez prezesa uke, bo jest myszon uznażona, ona spełnia znamiona, któregoś z tych wystśrednich czynów zabronionych, to ja mogę się złożyć sprzeciw do sądu i do momentu wydania prawomocnego wyroku przez sądwa decjenie zostanie wykonana, czyli moja treść będzie wysiała w sieci. Na tutaj już chyba nie ma wątpliwości, że sądy, no to o ile rzeczywiście można mieć z strzeżenia do tego, że czy pewne wątpliwości, do tego czy prezesu uke jest, właściwie morganem do rozstrzygania takich spraw, bo w końcu jego kompetencje dotychczas były zupełnie inne. Ją nie ma żadnego doświadczenia w tym obszarze. To trudno odmówić tutaj sądowi po wszechnemu, jeszcze dodam, bo to też jest ważne. To jest taki element, o którym myśmy bardzo zabiegali przez ostatnie miesiące, żeby to usąd po wszechny, a nie administracyjny. Więc sądowi po wszechnemu trudnej, jak mówić w tym zakresie kompetencji. Więc tam jest odrezupowiem taka furtka, że prezes uke może nadać swojej decyzji, rigor na tych miastowej wykonalności, no ale co to powinno zostać być zarezerwowane dla tylko wyjątkowych przypadków. I no to być może to jest jakiś pole do dyskusji, czy ten rigor na tych miastowej wykonalności powinien tam być czy nie, czy to jest furtka, która jakby ma szansę wywołać więcej pozytywnych czy negatywniskutków. To jest być może jakaś kwestia jeszcze do debaty, natomiast jakby co do zasady jednak założenie jest takie, że to sąd podejmuje tę ostateczną decyzję nieprezesłuka. Wracając do mitów na temat DSA, które są często powtarzone, to wiele z nich analizowaliśmy w ramach naszych analiznę do amach demagoga. Możecie je znaleźć na naszej stronie. Chciałbym przejść do kolejnego wątku, bo jak już wspomniałeś Polska Stozynkowo, późno siada do tego tematu, do wdrożenia DSA w swojej pełnej formie. No więc mamy już przykład innych państw europejskich, czy ich przykład pokazuje nam, jak skuteczne jest to rozporządzenie, czy właściwie czuło no działa. No tak, my mamy rzeczywiście bardzo dużo opóźnienia. To wynika przede wszystkim w zględów politycznych, chociaż na pracent tę ustawą muszę jakieś czas trwają, po prostu się bardzo mocno przyciągnały. Jest też postepowanie w tej chwili, które zainiciewa akumisja europejska, już przed tyłu nam sprawiedliwości Unii Europejskiej, właśnie w związku z nie wdrożeniem tego aktu prawnego. Więc w ogóle w tej chwili taka sytuacja, że grożą nam kary za to, że nie wprowadzimy tej regulacji, pośmiej krajowym. Jak to działa w innych krajach? W ogóle, może wytłumaczmy, jak działa mechanizm egzekwowania DSA, bo on jest ważny, on się składa z dwóch takich filarów. Dzieckiej strony to są właśnie krajowy mechanizmy, czyli właśnie korte naturze usług cyfrowych, którzy już większości krajów w pełni funkcjonują. Ale jeśli chodzi o te największe platformy, czy jaka ten obszar, który dla nas jest najważniejsze, to tutaj bardzo ważną rolę odkrywa komisja europejska. To ona ma te kluczowe uprawnienia, które mogą zmusić te największe podmioty na rynku do tego, żeby wprowadziły na przykład jakieś zmiany w swoich praktykach. I do tych czas mamy takie obserwacje, postaramy się śledzić ten proces egzekwowania DSA. Przede wszystkim na poziomie unijnym, trochę nam jest to trudniej robić na poziomie poszczególnych krajów. Ale ten unijny jest dla nas szczególnie ważny właśnie dlatego, że tak jak powiedziałem, to Bruksela ma te kluczowe uprawnienia wobec biktechów. I tam w miosek jest na razie taki, że tryby mieli ją bardzo powoli. To czuć się wiele postępowań, natomiast do tych czas nie zapadła jeszcze żadna ostateczna decyzja. I jakby widzimy, że tam się nie wyrywa z tym, żeby nakładać kary, czy w ogóle podejmować kilkofik pochopne decyzje. No co z jednej strony daje takie poczucie, że te decyzje nie będą zapadać arbitralnie i te postępowania, które są prowadzone w sposób rzetelny, bardzo drogie z gowy. No ale z drugiej strony pojawia się już też taka pewna frustracja, że chociaż DSA obowiązuje odpowiedźmy mniej więcej dwóch lat. To wiemy, że właśnie wiele z tych przepisów pógi co zostało na papierze i nie wszystkie platformy w sposób powiedziam optymalny, wywiązują się z nowych obowiązków. I no nie ma na razie takich stanowczych reakcji regulatorów. Na poziomie krajowym, no wiemy trochę jak to działa z doświadczeń różnych zaprzyjeźnionych z nami organizacji, te które są należą do różnych sieci międzynarodowych, w których my też działamy np. Europie Ndyczy, Tolerite. I wiemy, że ten mechanizm znowu działa dość powoli, ale są przykład tych pewnych sukcesów, czy dobrych praktyk, które mogę tutaj przywołać. Czasami to nawet nie jest kwestia tego, że udało się doprowadzić do decyzji regulacyjnej, tylko samo na przykład wniesienie skargi spowodowało, że platforma na przykład właśnie zmieniła jakąś swoją praktykę. Tak było w przypadku LinkedIn. Tam właśnie nasza siedź Edry złożyła skarge na to, że ta platforma wykorzystuje do targetowania reklam nadal kategorii, który odwołują się do oddanych wyrażliwych. Tego zakazuje dzisiaj DSA, nie platformy nie mogą wykorzystywać danych wyrażliwych do profilowania reklam. No i jakiś czas po po złożeniu tej skargi sam LinkedIn zmieniu te kategorie usuną, te które nawiązywały do danych wyrażliwych. To jest jeden przykład. Drugi przykład, który mogę przywołać, dość niedawny, idna zaprzejśnioną organizacja Bicofridom, udało się w sądzie kolenderskim wygrać sprawę dotyczącą nie zapewnienia w dostatężnie dostępny sposób, tak zwanego alternatywnego systemu, rekomendacji treści na platformie Facebook, który nie jest do party naprofilowaniu. Dlatego, że owszem Facebook zapewnia taką możliwość, żeby przełączyć się z tego domyślnego feedu na feed, który nie opiera się na profilowaniu, ale trzeba to uruchamiać za każdym razem, kiedy się wchodzi na platformę. Czyli nie jest tak, że można to ustawić, co w sposób stały, tylko za każdym razem trzeba się przeklikiwać, żeby włączyć nie profilowany system rekomendacyjny. I to jakby zdaniem Bicofridom jest przykład tak zwanego Dark Pattern, czyli z wodniczego interface, który de facto utrudnia użytkownikowi skorzystanie z tej opcji. Tam się pojawiło kilka takich spraw, gdzie udało się doprowadzić do jakiejś zmiany praktyki albo pozytywnych rozstrzygnięć. My w tej chwili organizacja działająca w Polsce.
Mamy tutaj związane ręce, dlatego że pomimo tego, że staramy się w różnych dla nas priorytetowych obszarach obserwować to, jak platformy w drużyły DSA. I mamy, prowadzimy też oszczędziałania badawcze w tym zakresie. Mamy pewne poszlaki, które wskazują na to, że może dochodzić do naruszenia DSA, na niektórych z nich. No właśnie nic nie możemy z tą wiedzą zrobić, bo żeby uruchomić jakikolwiek proces egzekwowania DSA, potrzebujemy naszego krajowego koordinotora, do którego możemy złożyć skargę. No, co prawda, nie on nawet skargę będzie rozpatrywał, bo jeżeli ona dotyczy na przykład Facebooka, Tik Toka, to tak czy inaczej, ostatecznie zostanie przekazana do Irlandii, czyli do Kortnatora Irlandzkiego, ale my potrzebujemy naszego koordinotora, żeby zaincjawać te procedury. Więc dopóki go nie mamy, a nie mamy go dlatego, że wciąż trąbą praconą dostaną wderzającą. Więc dopóki one się nie skończą, to to z kolei my jako organizacja, które chciałaby wykorzystywać DSA w swoich działaniach, do tego, żeby wymusić. Na plotformach większe poszanowanie praworzytkowników, tak jak powiedziałem, mamy w tej chwili bardzo graniczony możliwość działania. Ośniow ramach DSA, polskie instytucje takie jak UK, jak już wspomniane, UK czy CREAT, zostaną znaczne kompetencje, jeżeli chodzi o, możemy transferować sprzątanie im internetu. Czy uważasz, że te instytucje polskie są gotowe, że przyjąć taką odpowiedzialność, czy mają by na to moce w tym momencie? To jest bardzo dobry pytanie, tylko niestety nie do mnie, bo ja przyznam trochę mam ograniczone pole do tego, żeby spekulować co się tam w tej chwili dzieje. W wszelkie, nieformalne sygnały, które do mnie docierają wskazują na to, że te instytucje są niekoniecznie przygotowane do tego, żeby zacząć realizować tę nowe kompetencje. Do niedawna taka komórka w UK, która miał, jakby, już powstała i powołano został do tego, żeby zajmować się właśnie realizacją DSA, czy nadzorem, pośrednika w internetowymi, to było za lec w jakich osób. Teraz, co prawda, mamy pewne nowe otwarcie w UK, bo mamy nowego prezesa, który zobowiązał się publicznie w trakcie z komisji Mowa, i na której organizacje pozarządowe miały okazję zadać kilka pytań. Do tego, że nada, egzekwowaniu DSA odpowiedniu rangę w swoim urzędziem, między innymi zapowiedział, że powołanie, czy, w przykładzie mnie zapadzią, że rozważa powołanie. Wiceprezesa odpowiedzialnego z ten obszar, to może być dobry sygnał. Natomiast, na przykład, na pytanie, bo też takie padło, o to, czy jego zdanie budżet, który przewiduje, ustawa wdrażająca DSA dla UK, na to, że mogło realizować te nowe uprawnienia, jest wystarczający, na to by dań już kogrytyń nie odpowiedział. Więc, mówię się o tym, że ten budżet nie jest spektekularny, co prawda i tak większy niż na początku udało się przekonać projektu dawca do tego, żeby zapewnił na ten cel większe środki. niż pierwotnie to planowano, czy one są wystarczające też trudno im powiedzieć. Rozumiem też, że jesteśmy trochę w takim limbo, to znaczy z jednej strony, prezesłuka jest tej chwili takim tymczasowym koordinatorem do sprawu sukcyfrowych z bardzo ograniczonemi kompetencjami, właściwie tylko związanymi z reprezentowaniem tej instytucji w czy działaniem tej instytucji w ramach tych zwanej europejskiej radusu kcyfrowych, nie ma właściwie żadnych kompetencji, tak powiedziałem czysto krajowych, więc dopóki on nie jest o stanie tym pełnoprawnym koordinatorem. To być może i dopóki związku z tym też pójdą pieniądze jak rozumiem, więc być może my ograniczone możliwości budowania tych zasobów. Więc, jakby trochę to jest taka, tak, tak, jesteśmy mam poczucia w takim impasie, bo z jednej strony raczej już wiadomo, że ta instytucja zostanie koordinatorem z drugiej strony, jak rozumiem, oni też mają w tej chwili być może ograniczone możliwości działania, więc nie wiem, najlepiej się realnie przygotowują, już do bieńcia tej roli, czy ten proces je dopiero rozpocznie wyłowędzie uchwaleń. No trudno im powiedzieć, no w każdym razie to jest na pewno bardzo ważny aspekt z całej tej sprawy, bo rzeczywiście gdzieś na końcu to się rozbija o to, czy wszyscy ci nowi, regulatorzy, prezesukę przede wszystkim, ale rzeczywiście jakby, jakby będzie wspierać i ułoki, i klit w pewnym zakresie, czy wszystkie te instytucje będą miały odpowiednie zasoby ludzkie, w tym też eksperckie techniczne do tego, żeby realizować swoje nowe obowiązki. No i cóż, no to to to jest jakiś aspekt, który ja, która przyznam trochę się obawiam. No, na mnie pozostaje nic innego, innego jak po prostu przeglądać się temu, jak te instytucje będą się rozwijać, ale tak, no jakby to to zdecydowanie, gdzieś na końcu to wszystko rozbija się o, o, o, o, w odpowiednie kompetencje zasoby i ludzi, którzy, którzy w tych instytucjach będą podejmować decyzję. Tak, no, DSA wprowadza też coś takiego, jak zaufane podmioty sygnalizujące, chciałbym chwilę o nich porozmawiać, no przede wszystkim co onikujemy i kto się może takim podmiotem stać w Polsce. Traslet Flagger, czyli właśnie zaufane podmioty sygnalizujące to są z założenia tak organizacje społeczne, które, no, chociaż nie tylko, bo teoretycznie mogą też zostać nimi instytucje publiczne. Są to takie podmioty, które mają wspierać platformy w walce, wspierać też to celowo nas, wszystkich użytkowników walce z bezprawnnymi treściami i będą miały kompetencje do tego, żeby zgłaszać platformą nielegalne treści. Tutaj jakby wkłady nacisk na słowo nielegalnym, bo znowu ich kompetencji są graniczone do zgłaszania nielegalnych treści, tylko tego, co na, na rusze prawo. A platformy tak jest zgłoszenia powinny traktować priorytetowo, czyli nie mają bowjąsku jeden do jednego, zawsze je wdrażać, no ale powinny je rozumiem rozpatrywać szybciej. Jeżeli by systemowo ignorowały takie zgłoszenia, to, no to właściwie możemy tutaj mówić o naruszeniu DS-a, też współpraca, strasta twlager jest takim istotnym argumentem, który do którego platformy mogą się odwołać w ramach pokazywania, a co roku muszą to robić, jak minimalizują różne systemowe ryzyka związane z działaniem swoich serwisów, właśnie te ryzyka, które wiążą się z rozpowszechnianiem nielegalnych treści, ale także z rozpowszechniami już desinformacji, szerzej. Więc, no, teorytycznie DS-a wprowadza pewne, no, jakby zachęca, czy zachęty o do tego, żeby platformy współpracowały z strasta twlagers. I, no, dnimi, w tych podmiotów w tej chwili w całej Europie, jeśli dobrze pamiętam, jest zarejestrowanych chyba 45 z tych takich organizacji, które mają ten status, to też nie jest tak, że każdy może zostać właśnie za, za, za ufanym podmiotem segnalizującym, to po pierwsze w magaz pewnie nie dość wyśrpowanych kryteriów, które są w DS-a, ale po drugie wymaga też przejścia przez taki proces weryfikacyjny, który właśnie dzieje się, jakby, który prowadzi prowadzą poszczególnie kordynatorzu usług cyfrowych, w danym państwie. Czyli, jakby to kolejna rzecz, dopóki nie mamy naszej ustawy, dopóki nie mamy kordynatora, nie będziemy też mieli, za ufanym podmiotów sygnaizujących w Polsce, dlatego, że, no, nie ma kto im w tej chwili nadać tego statusu. No i właśnie kordynator weryfikuje to, czy, czy taka organizacja spełnia, spełnia określony kryteria. No i co, no i co to też organizacje, które muszą, żeby raportować swoją pracę, jeśli na przykład by się okazało, że kierują do platform, jakieś istotne liczby, takich nieusodnionych wniosków, to mogą też ten status stracić, więc, więc na tych działalnością jest, jest, jednej strony pewna kontrola właśnie tego krajowego regulatora, on pilnuje, żeby to też te organizacje nie nadużywały swoich uprawnień, uprawnień dość miękkich, bo tak jak mówię, to nie są wiążące zgłoszenia tylko, tylko to pryrzytytowe traktowanie, ale z drugiej strony, jakby ich działalność też będzie podlegała pewnej kontroli społecznej, to jest temat, który też budzi pewne kontrowersje, bo oczywiście pojawiają się głosy, że są już dzisiaj organizacje, które zajmują się, czymś, co często określa się mi anem tak zwanego Abusey Flugging, czyli z powodów, na przykład ideologicznych torpedują pewne treści, próbują, na przykład zgłaszać je w bardzo dużych ilościach platformom po to, żeby platformy, bo ostatecznie się ugieły i to zdjęły, chociaż na przykład niekoniecznie są to w ogóle treści nielegalne, tylko właśnie niezgodny z jakimś tam światopoglądem, więc oczywiście pojawia się to zagrożenie, myślę, że ono w dłużej mierze jest minimalizowane właśnie przez to, że tam są bardzo jasne określone kryteri, jestem proces weryfikacji, które dokonują kortnatorzy do spraw osób cyfrowych, właśnie że z spektrum działania tych podmiotów jest zawężone do nielegalnych treści, ale też na końcu w konkretnych sprawach jednak wciąż decyzje podejmuje platforma, a nie to organizacja, bo tam nie ma takiego obowiązku, żeby każde tego rodzaju zgłoszenie uwzględnić. Czyli raczej nie powinniśmy się obawiać, tutaj są jest nowu pozwolę zacytować sejmu, że te podmioty sygnalizujące będą opłacanej mi przez rząd z cenzorami. Takie słowa padły, umknęłam i to no, no wydaje mi się, że już wytłumaczyłam dlaczego chyba taki ryzyko,
nie ma za bardzo się szansę, gdzie jest materiałizować, bo jakby status tych podmiotów, one nie mają aż tak, powiedziałam, daleko i ten cychł prawni, żebyśmy mogli mówić o takim zagrożeniu, a głównie w tej chwili, to organizacje, które mają ten status w Europie, i tnie słyszę też, żeby jakoś specjalnie nadużywały go, w sensie nie słyszałam o żadnej, a jak póki co tego typu sytuacji, to są organizacje, które walczą z Haytem, w sieci, właśnie mową nie nawiści, są też tam różne organizacje fakty czeknigowe, bo znowu jest także, że część bez informacji, którą te organizacje identyfikują, jak rozumiem, to są treści, które jednocześnie naruszają prawo, więc tym zakresie to jest narzędzie, który jakoś może wesprzeć, wesprzeć wolkę z tego rodzaju treściami. Jedna ważna rzecz, w sumie odnośnie się do wielu wątków tej naszej rozmowie, często wiązujemy do tego, że DSA daje różne narzędzia, dodatkowe walki z nielegolnymi treściami, ale powiedzmy sobie, że stan wyjściowy jest taki, że już dzisiaj platformu mają bowiązek, i już nawet wcześniej przed DSA miało bowiązek reagować na bezprawne treści. Tylko w praktyce tego bardzo często nie robiły z różnych powodów. DSA ani ustawa wdrażająca, jeśli chodzi o to, co jest jakby dozwolona, a co nie jest dozwolona w sieci, ono niczego tutaj nie zmienia. Nie przesława granic wolności słowa, nie wprowadza nowych zakazanych zachowań, nowych przestępstw wyłącznie, jakby to jest regulacja, która ma na celu, powiedziałabym, zapewnić większą skuteczność w egzekwowaniu zakazów, które już dzisiaj stnieją. I jeżeli ona cokolwiek zmieni, to tylko właśnie coś w tym zakresie, czyli nie narzuci nowych ograniczeń dla wolności słowa, tylko sprawi, że te, które już jakby dzisiaj stnieją i to, które jakby zgadzamy się, że to są wypowiedzi, które nie powinny być dostępne w przestrzeni publicznej, bo są nielegalne. Nawet doskoniecznie się zgadzamy, tylko że po prostu są już nielegalne w obestnieniu. Zgadzamy się w tym sensie, że no traktuję to, co jest w tej chwili w polskim prawie, jako jakiś wyraz do konsensusu. W okół tego, co chcemy, żeby było dopuszczalne w sferze publicznej, a co nie, więc, a tutaj nawet znów, w przypadku tej polskich zdawa wydarzającej, nie jest tak, że będzie można jeszcze raz podkreślić zakwestionować każdą, bezprawną treść, tylko wyłącznie, jeżeli ona będzie należała do tego w sumie dość wąskiego katalogu przestępstwa. Więc myślę, że o tym warto mówić, to nie jest jakby nie zmieniałem przy granicy wolności słowa, być może poprawi się kwestia egzekwowania granicku, którzy się już istnieją. Tak, wspomnieliśmy już o bigtechach. Nie jest tajemnicą, myślę, że nikt się nie będzie, nie będzie się kłócił z tym, że lobbying jest polityczną rzeczywistością, wszędzie na świecie w Unii Europejskiej też. No i trudno jest znaleźć większą grupę lobbystów od bigtechów w Unii Europejskiej. Czy są jakieś zapisy w tym rozporządzeniu, które wiemy, że były proponowane, ale się ostatecznie nie znalazły. No i czy widzimy tutaj właśnie tą rękę interesu, która je wymazała. Tak, rzeczywiście siła lobbyingu wielki firm internetowych, to jest raczej coś, co nie budzi wątpliwości. Znaczy mamy to bardzo twartydane, jak pamiętam liczby do 2013-2003 roku i w tym roku platformy internetowe wdały, zdaje się około 111 milionów euro na lobby w Rukseli i były największym rzeczywiście sektorem biznesowym, który, czy inaczej sektorem, który wydał na ten cel najwięcej środków. A co do samego desa? No wiemy też o nim tyle, że obok rodo i obok AIA-ktu to był to była regulacja, która budziła największe zainteresowanie właśnie lobbystów z podznaku wielkich platform i pewnie jakimś odzwierciedleniem. Tego było to, że w Toku Prac legislacyjnych etnym rozporządzeniem jeśli dobrze pamiętam zgłoszono około 15 tysięcy poprawek. Więc chyba to była rekordowa ilość do tych czas. Nie wiem, jak było przyjejakcie, ale no tak, to to są w każdym razie te trzy regulacje, które dosyć mocno dotykałem interesów biktechów, no to jakby te one do nich właśnie zgłoszono tę rekordową liczbę poprawek. Trudno oczywiście jednoznacznie powiedzieć, w którym miejscu ten lobbyk zadziałał, jak mogło by desa wyglądać, gdyby go nie było albo by decydenci unieni, mój nie ulegli, no jakby nie mamy żadnych dowodów. No są wiemy o tym, że są rzeczy, które my chcielibyśmy, żeby były w tym prawie takie jak np. obowiązek akceptowania przez platformy tak zwanych zewnętrznych systemów rekomendacyjnych, czyli tak, żebyśmy mogli sobie wypiąć ich systemy, które jak wiemy dzisiaj działają w sposób dość mocno inwazyjne, eksplatując naszą uwagę, eksplatując nasze dane, często wykorzystując nasze słabości. I taki sposób, żeby nas uzależniać, niekoniecznie wartościowych treści, więc i przede wszystkim od czasu spędzonego przede kranem, bo na tym najbardziej zależy. No i jakby trudno powiedzieć dlaczego, dlaczego, oczywiście była też poprawka, która można było przyjąć i być może byśmy dzisiaj mieli to rozwiązanie, no póki co go nie mamy też też różne zapisy dotyczące jakby większej interoperacyjności, no to czy, czy, czy jeszcze dalej idące ograniczenia dotyczące wykorzystywania tak zwanych danych, wywnioskowanych przez platformy, czy nie nie ograniczenie profilowania reklam poprzez odniesienie się do zakazywania danych wrażliwych, ale właśnie raczej położenie na cisgu, a ten proces wywnioskowywania informacji o użytkowniku to jest to co naszym zdaniem jest kluczowe. Jeśli chodzi o problem z reklamu, stargetowaną reklamą im internetową, że te wnioski, które są wyciągane na podstawie teoretycznie nie wrażliwych danych, opierających się nasze aktywności w sieci, one są zupełnie poza kontrolą użytkownika, my byśmy chcieli, żeby platformy raczej reaktywowały nasze wybory i pytały na zazdanie i bazowały na danych, które świadomie przekazujemy, a nie na danych, które zupełnie pole naszą kontrolą sobie wywnioskowują na bazie analizy, nasze aktywności, na platformie. Więc jakby tutaj nie mamy na to żadnych dowodów, natomiast. - Można się dom myślać. - Natomiast nie, myślę, że jakby to musiało mieć pewien jakieś wpływ, bo tak jakby inwestowano w to ogromne zasoby. Natomiast chyba warto też powiedzieć o tym, że to nie jest tak, że w raz z tym, jak zakończyły się prace nad desa, nad desa, które my wciąż traktujemy taką regulację z potencjałem. Teraz jesteśmy nieco zfrusywani, że te efekty nie są tak spektakularne, działanie tej regulacie jakbyśmy chcieli, ale wciąż mamy poczucie, że. jakby da się tam jeszcze sporo wywalczyć na gruncie tej regulacji, chociaż ona nie jest idealna i nie jest tak. jest bardziej zachowawcza niż. niż. niż możemy byśmy tego chcieli. Dlatego właśnie też zależym, że między innymi Polska wdrożyła w końcu to rozporządzenie, dlatego że ten system egzekwowania desa to jest trochę system na czym połączonych. Europa, poszczególne komisja europejska, poszczególne stolice, dopóki ten system nie działa w całości, czyli w wszędzie nie ma aktytorów do spraw osób cyfrowych, to jakby system jest jakim sensie osłobiony. Natomiast to nie jest tak, że właśnie ten lobbying skończył się w momencie przyjęcia desa. Widać go cały czas, widać go przede wszystkim ostatnio mam wrażenie głównie w rozkręcaniu takiej kampanii wokół, który klamana celu podważyć zaufanie do tego prawa. Tutaj właśnie pojawiłem się te wątki dotyczące cenzury, nie zawsze uprawnione. W tej chwili widać, że platformy internetowe mają, jeśli chodzi o te kampanie, dosyć duży wsparcie na przykład aktualnej administracji stanów zjednoczonych. I nie wykluczam, że to, że w Polsce mówiąc o desa i wdrożeniu desa, skupiamy się wątku cenzury, chociaż tam jest dużo, dużo więcej i dużo mniej kontrowersyjnych, ale też bardzo pożytecznych rzeczy, na których mogą mogliby skorzystać już w językownicy platform, ale o tym się za bardzo nie mówi, tylko właśnie silny fokus na te cenzure. Nie wykluczam, że to też może być element rozkręcania tej narracji, właśnie inspiracji w jakich platformu, on wszystkie przetrzemają swój dział public policy w Polsce. Więc to się może dziać. Spodziewam się też, że samo egzekwowanie desa nie będzie też proste, nie tylko dlatego, że właśnie, i jakby zostałny platform, ale właśnie teraz też administracji Donald Trumpa, pojawiają się różne, nie chcę użyć co groźby, ale w sensie to trochę takie jest, że Donald Trump już od grozi sankcjami krają, które będą w sposób skrupulatny stosowały to rozporządzenie. Czy wręcz nawołuje do tego, żeby się Europaznie go wycofała, więc teraz jest taki moment, kiedy rzeczywiście jest to, jakby widzimy bardzo mocno te naciski. Ja mam nadzieję, że jednak Europej z Tyrgulatorzy im nie ulegną i będą się po prostu wykazywać determinacją w stosowaniu tych przepisów, ale myślę, że pewnie to o czym musimy się liczyć, to też. To, że to są przepisy, w które wymontowane są wszystkie te procedury, takie jakby sprawiliwego procesu, to też wiemy, bo to jest dotychczasowa też praktyka działania wielkich platform, które mają zasoby na to, żeby na przykład inwestować w obsługę prawną, że platformy wykorzystują każdą możliwość, żeby generować bardzo długie dokumenty, składać odwołania, wykorzystywać każdą, możliwość, żeby przedłużyć postępowanie. To miało być moje kolejne pytanie, jak i szczerze, jak mogą platformy używać, no żeby uniknąć odpowiedzialności, żeby uniknąć tych wymagań, które no, mogę powiedzieć konkretnie na podstawie postępowania, w które sami jesteśmy zaangażowani, to jest postanow, postępowanie przeciwko Facebookowi firmy Meta w Polsce, prowadzimy je od 2019 roku, chodzi o sprawę, którą my nazywamy "Sinversus Facebook", w której wspieramy inną organizację społeczną, której konto zostało w 2018 roku bez podania żadnej przyczyny i bez właśnie wyjaśnienia, też możliwość odwołania się zablokowany na platformie. No i zaskarżyliśmy taką tę decyzję do Sądu i od razu powiem, że póki co udało nam się uzyskać w tej sprawie korzystny wyrok, i to jest bardzo dobre w jedomość, sensie Sąc Polskiej stwierdził, żeby wiesz, właściwie do rozpoznania sprawa, a po drugie, że taka arbitralna blockada konta była bezprawna, w tym środku naruszyła dobro osobiste tej organizacji, ale decyzja to jest wciąż nieprowomocna, więc tak, mieliśmy blockade w 2018, mamy 2025, jak konta nie było tak godaliniema, i co się wydarzyło po drodze? No właśnie bardzo, no teraz oczywiście Facebook odwołał się po prostu od wyroku, więc musimy czekać rozprawała placyjną, wreszcie mam nadzieję, będziemy mieli prowomocny wyrok, a co się będzie wiązało z kolei? No mam nadzieję, że on będzie ponoszej myśli, że Sądu trzymała te decyzje, Sądu wcześniej, że instancji i to spowoduje, że ten profil będzie musiał zostać przywrócony, bo taka też była decyzja Sądu. Natomiast jak widzisz, to wszystko trwało bardzo, bardzo wiele lat, i na przykład co najmniej rok straciliśmy na to, że na sełym początku tego postępowania, kiedy złożyliśmy pose w polskim sądem, Facebook wysłou pismo, że odmawia przyjęcia tego pozu, ponieważ w swoim dziale prawnym nie zatrudnia osób mówiących, w języku polskim. No i jakby to jest jeden, jeden, jeden wątek tej sprawy, kiedy polski sąd przyjął ten argument i zobowiązał nas do tego, żeśmy w pierwszej przetłumaczyli ten posew, ale przede wszystkim musieliśmy go jeszcze raz doręczyć, tym razem za posiednictwem Sądu Wirlandii, który dopiero doręczył go Facebookowi, i dopiero w tołym ten moment, kiedy Facebook oficjalnie powołał swojego pełną mocnika w Polsce, chociaż jest to kancelaria, która reprezentuje ich na, chyba w stały sposób w różnych innych procesach. Zresztą toże nie rozumiełem po polsku, nam napisali już po polsku, więc to był dopiero ten moment, kiedy oni sobie powołali oficjalny pełną mocnika w Polsce. I dopiero od tego momentu postępowaniu mogło się toczyć oficjalnie w języku polskim przed dalej przed polskim sądem. I tak jak mówię, na tą całą tłumaczenie, trzakań decyzji sądu, potem do rynczeń, zapośnieniem sądu w Irlandii, na to straciliśmy mniej więcej rok. Więc no trudno mi to traktować inaczej, wiedząc, jakimi ta firma dysponuje z osobami, niż jako próbę odwleczenia odpowiedzialności, czy może nie uniknięcie odpowiedzialności, ale przedłużenia postępowania, co ewidentnie no bo im na rękę. W analizie sierpnia opisywaliście, że Facebook, TikTok i Instagram blokują mużytkowników na potęgę i to nie zawsze słusznie. I osoby, które później tracą dostęp do tych swoich kąt, mają bardzo ograniczone możliwości, żeby się od tych decyzji odwoływać. I no zgodnie z tą analizą ta wersja ustawy, która wtedy opisywaliście, nie naprawiała tego problemu, czy to się zmieniło od tamtego czasu? W skrócie nie zmieniło się, natomiast wydaje mi się, że tu też to wymagali jeszcze dwóch słów wyjaśnienia. Bo oprócz tego, że mówiliśmy o tej procedurze do ucznych blokowania treści przez prezesa UK, częściowo też przez Creed, to ta Polska ustawa zawiera też powiedziałabym, że to jest też takie, że prezesa UK przywrócił niesłusznie usuniętą treść. Czyli nie tylko ludzie, którzy zgośli jakąś bezprawną treść platforma i zignorowała, będą się mogli zwrócić do prezesa UK, ale też osoby, które właśnie konto albo treść zostały zablokowane przez platformę, założenie było takie, żeby także one mogły zweryfikować, czy ta decyzja moderacyjna była słuszna właśnie przed prezesem UK. On nie tylko będzie mógł blokować, ale będzie mógł też odblokowywać i w tym sensie stanie się trochę takim rzecznikiem wolności słowa. Nie ten zorem, to zupełnie przeciwne sytuacja. Natomiast, jeżeli się wczytać w te przepisy w tej chwili, to my tam widzimy ryzyko pewnego ograniczenia w korzystaniu z tego uprawnienia do odblokowania treści. To, że w tej chwili jest to sformułowane w taki sposób, że będą z tej możliwości, mogły skorzystać osoby, które zostały zablokowane przez platformę, z uwagi na to, że przekazywały potencjalnie nielegalną treść. Problem w tym, że platformy często usadniają z decyzję o blokadzie, a teraz DSA obliguje do tego, że muszą to przekazać takie uzasadnienie, że robią to lepiej lub gorzej, w praktyce, ale teoretycznie mają taki wymóg dzisiaj już prost on wynika z DSA. Nie odwołują się wcale to tylko, że ktoś naruszył prawo albo robią to bardzo rzadko i widzimy to na gruncie danych, które znajdują się w tak zwalnej DSH Transparencji Database, w którym prowadzi komisja europejska. Tam wszystkie decyzje o blokadzie, które podejmują platformy, jak by trafiają tutaj bazy, też taki panel, w którym można sobie to poanalizować, z jakich przyczyn platformy, jak uzasadniają te swoje decyzje. I na gruncie danych, które znajdują się w tej bazie, wiemy, że zdecydowanej większości przypadków 99,9%, te uzasadnienie odnoszą się do naruszenia standardów społeczności, wewnętrznych regulaminów platform, a nie naruszenia prawa. I wątpliwe jest, czy osoby, które dostaną tego rodzaju zesadnienie, czyli że nie doszło tam do naruszenia prawa, nie zostało znie te dlatego, że platforma uznają zabezprawną, ale dlatego, że uznaję, że doszło odnoszenia standardów społeczności, na ile osoby otrzymawszy takie zesadnienie też będą mogły skorzystać z tej ścieżki przed prezesem UK. Jeśli byłoby tak, że wykładnia tego przepisów byłaby właśnie taka nadmiernie restrykcyjna, czyli ogranicza, aby się do sytuacji, w których platformy wprost wskazwałby na naruszenie prawa, no to obawiam się, że w praktyce bardzo niewielka grupa użytkowników, którzy zostali ich zdaniem nie zbrokowani, mogłaby skorzystać z tej drogi. Ale będziemy walczyć o to, żeby był sunąć te wątpliwości, żeby to jednak rozszerzyć. Więc wspomniałeś o tym, że wszyscy się skupiają w rozmowie Odesa na tym aspekcie usuwania treści, na tych oskadżenia gocenzure, a pomijają to, że ta ustawa ma, to rozszerwone, ma dużo, ma znacznie więcej wątków. No i my popełniliśmy trochę to samo dzisiaj w trakcie tej rozmowy, więc czy są jeszcze jakieś elementy, o których po prostu warto wspomnieć, związane z DS-a, a o których jeszcze jeszcze nie rozmawialiśmy. Tak, rzeczywiście, jakby debata publiczna w Polsce jest fokusowana w okół tego wątku o cenzurze i wydaje mi się, że chyba to, co na tym trecimy wszyscy, to trochę taka wiedza o tym faktycznie, jak użytkownicy jeszcze inaczej będą mogli zyskać na wdrożeniu DS-a, no jakby co samo wdrożenie DS-a dla nich oznacza, co może zmienić w ich doświadczeniu online. I o tym się bardzo małmówie, a głównie trochę do tego nawiązywaliśmy, to jest głównie ta możliwość uzyskania organu, który będzie w jakim sensie rzecznikiem naszych praw wynikających z DS-a i będzie miało bowją zekzadbać o to, żeby te prawa były w praktyce realizowane. Przest platformy też, mniejsze platformy czy mniejszych zgodawców, którzy mają swoją ślicie w Polsce, bo to jakby przede wszystkim ich będzie nadzorował kordnator z prof. sukcyfrowych. Czyli tak jak dziś, tak jak powiedziałam, w razie stwierdzenia na rozenia DS-a w zasadzie niewiele z tym możemy zrobić, tak no dostaniem organ do którego po prostu będziemy mogli to syć łatwo dostępny sposób się poskarzyć. Więc to jest ta kluczowa rzecz, natomiast to są jeszcze inne ważne kwestie. Po pierwsze uchwalenie ustawy wdrożającej otworzy możliwość do tego, aby w Polsce powstały tak z napozysądowe organy rozstrzygania sporów. To jest jeszcze jedna alternatywna ścieżka zewnętrznego weryfikowania decyzji moderacyjnych, bo to są takie organy, które właśnie DS-a, jakby wprowadza JDS-a, one mogą właśnie powstać na gruncie DS-a, mogą być tworzone w poszczególnych krajach. I do nich może się zwrócić właśnie użytkownik, który jest niezadowolony z decyzji moderacyjnej albo takiej właśnie polegającej na tym, że jego zgłoszenie został zignarowana albo takiej, która obejmowała w ten sposób.
właśnie zablokowanie treści albo kąta. I to jest też procedurę, która ma swoje pewne ograniczenia. Więc od razu mówię, że wciąż uważam, że ta procedura odblokowania przed prezesem Uke, która jest proponowana w polskiej ustawie, ona wciąż jest komplementarna w obecnych mechanizmów. Natomiast zdecydowanie to jest jakaś kolejna ścieżka, w której na przykład właśnie nie słusznie zablokowani użytkowicy będą mogli skorzystać. Organy powstały już w innych krajach, teorytycznie do niektórych użytkowic z Polski mogą zgłaszać swoje sprawy. Zresztą taki jeden z największych organów satiobublikował raport, którego wynika, że który jest w Irlandii, z którego wynika, że Polacy są najczęściej w ogóle kierowali do niego swoje sprawy. Więc to jest tak, że tutaj mamy pewne możliwości działania, ale pewnie było łatwiej, gdyby też taki organ działał w Polsce, a dodatkowo jeszcze nam bardzo zależało na tym, żeby zwiększyć szansę na powstanie takiego właśnie organu w naszym kraju i walczyliśmy też długo o to, żeby w projekcie zapewnić możliwość ubiegania się o dofinansowanie publiczne, przez np. organizację, których chciałby taki organ założyć. Więc to jest jedna rzecz. No jeszcze jedna, o której chyba warto powiedzieć, no to np. wsparcie badaczy w dostępie do danych. I znowu tutaj potrzebujemy ustawy polskiej ustawy, dlatego, że jest taka ścieżka dla tzw. zweryfikowanych badaczy, w której też istotną rolę odgrywa ten kordynator do spraw osób cyfrowych, bo to on ich certyfikuje, że tak powiem, więc bez tej procedury certyfikacji, i badacze z Polski mają ograniczone możliwości starania się o ten status, mogą to prawda iść do innego, może kordynatora, to jest taka opcja negryntia DSA, ale nale wiadomo, że jest to bardziej skomplikowane niż puście przez organ w własnym kraju. DSA też zawiera inne opcje sięgania podane, nie dla zweryfikowanych badaczy, tylko w takiej powiedziałem bardziej uproszczony i procedurze. No i znowu to jest tak, że dzisiaj już badacze mogą występować potedane do platform, bezpośrednio w tym przypadku. Nale jeśli platformy odmówią, to badacze z Polski nie mają możliwości zakwestianowania tego, a jeśli w momencie, w którym będzie kordynatorów słuch cyfrowych, no to będą mogli przemysł użyć na to skarge, może coś to zmieni. Więc jest kilka takich aspektów tej regulacji, które, które, których mam poczuć, bardzo potrzebujemy i jako społeczeństwo i jako użytkownicy i jako organizację zajmujące się chroną praw cyfrowych, po to, żeby w pełni wykorzystać potencjał tego rozporządzenia. No i wydaje mi się, że takiego głosu bardzo brakuje w dewacie publicznej. Sze w tej chwili właśnie jesteśmy tym słabym, ogniwem systemu egzekwowania DSA, a to jest koniec końców regulacja, jak dla mnie nie ocenzę, tylko bardziej o wzmoczeniu praw użytkowników i od próbie takiego nie wiem, wyrównania warunków gry, też w próbie wpłynięcia na relację pomiędzy czy przywrócenia właśnie ich proporcji w relacjach państwa platformy, które jednak nie powinny grać według własnych reguł, ale po prostu szanować te reguły, które mają narzucamy jako społeczeństwa. Więc bardzo mu chciałaby te wątki silniej wybrzmiowały. Myślę, że też kordnator do spraw użytk cyfrowych będzie ważną instytucją, która ma też dostęp do tego, co się dzieje na lokalnym rynku i w związku z tym ma też duży wpływ na egzekwowanie, potem uprawnieni w ikazie z DSA, czy obowiązku w ikazie z DSA przez komisję europejską. To znaczy tak, jak powiedziałam, tylko misja europejska potrzebuje tutaj wsparcia lokalnych kordnatorów, którzy jakby wiedzą, co się unik dzieje, mają też możliwość zbierania dowodów, danych na różne naruszenia DSA. I przez to, że ten system jest w tej chwili dziurawy, to mam poczucia ogólniego, że idzieła. Więc tak, bym sobie wyobrażała dyskusję w ogóle w ogóle, w ogóle w ogóle w ustawie wdrożeniowej, żeby nie skupiać się tylko na tym jednym wątku blokowania, przekazji tam się pomija, to, że też odblokowywanie, ale żeby też rozmawiać o tym, co jeszcze możemy zyskać, albo nawet bardziej co strecimy, czy co strecimy na tym, że tej regulacji jeszcze nie mamy. Super, dziękuję Ci bardzo za tą rozmowę. Dziękuję. Więcej o DSA i o ustawie wdrożeniowej, przeczytać się, jak z zarówno na stronie demogoka, i na stronie fundacji Panoptika. Słuchaliście pod kastu demogoka realizowanego przez Suns and Stolars. Więcej informacji o naszej pracy znajdziecie na stronie demogok.org.pl i w naszych mediach społecznościowych na Facebooku, Instagramie i Twitterze. Do usłyszenia.
Podcast Summary
Key Points:
DSA (Akt o usługach cyfrowych) to unijne rozporządzenie, które ma zwiększyć kontrolę nad pośrednikami internetowymi, w tym największymi platformami, oraz wzmocnić prawa użytkowników.
Polska opóźnia wdrożenie DSA – brak krajowego koordynatora usług cyfrowych uniemożliwia egzekwowanie przepisów, co stawia polskich użytkowników w gorszej pozycji niż w innych krajach UE.
W debacie sejmowej pojawiły się mity, jak zarzuty cenzury czy blokowania krytyki ideologii gender, ale DSA dotyczy konkretnych przestępstw (np. mowa nienawiści, terroryzm), a nie dezynformacji, a ostateczne decyzje należą do sądów, nie urzędników.
Przykłady z innych krajów (np. LinkedIn, Facebook) pokazują, że DSA może być skuteczne, ale proces egzekwowania jest powolny, a polskie instytucje (UKE, KRRiT) nie są jeszcze gotowe na nowe kompetencje.
Summary:
W podcaście omówiono Akt o usługach cyfrowych (DSA), unijne rozporządzenie mające na celu zwiększenie odpowiedzialności platform internetowych i ochronę praw użytkowników. in. ograniczenie śledzenia reklam, przejrzystość algorytmów i moderację treści.
Polska jest jednym z ostatnich krajów UE, które nie wdrożyły DSA przez brak krajowego koordynatora usług cyfrowych, co uniemożliwia egzekwowanie przepisów i naraża na kary. W debacie sejmowej pojawiły się nieporozumienia – politycy zarzucali ustawie cenzurę, ale DSA dotyczy tylko konkretnych przestępstw (np. mowa nienawiści, terroryzm), a nie dezynformacji, a ostateczne decyzje o blokowaniu treści podejmuje sąd.
Przykłady z innych krajów (np. LinkedIn zmienił praktyki reklamowe, Facebook musi zapewnić stały dostęp do nieprofilowanego feedu) pokazują potencjał DSA, ale proces egzekwowania jest powolny. Polskie instytucje, jak UKE, nie są jeszcze gotowe na nowe kompetencje, co opóźnia ochronę praw użytkowników.
FAQs
DSA to unijne rozporządzenie, które ma zwiększać kontrolę nad działalnością pośredników internetowych, w tym największych platform. Jego celem jest ochrona użytkowników przed zagrożeniami, takimi jak dezinformacja czy naruszanie prywatności.
DSA daje użytkownikom większą kontrolę nad algorytmami rekomendacyjnymi, ogranicza śledzenie reklam i personalizowane reklamy, oraz wprowadza przejrzyste zasady moderacji treści. Użytkownicy mogą też składać skargi do krajowego koordynatora usług cyfrowych.
Nie, DSA nie ogranicza wolności słowa. Procedury blokowania treści dotyczą tylko ściśle określonych przestępstw, takich jak nawoływanie do nienawiści czy pornografia dziecięca, a decyzje o blokadzie mogą być zaskarżone do sądu.
To nowy organ w Polsce, który ma nadzorować egzekwowanie DSA na poziomie krajowym. Użytkownicy mogą się do niego skarżyć, jeśli platformy naruszają ich prawa, np. poprzez nielegalne profilowanie reklam.
Polska opóźnia wdrożenie DSA z powodów politycznych, mimo że większość krajów UE już to zrobiła. Brak krajowego koordynatora utrudnia egzekwowanie praw użytkowników i grozi karami ze strony Komisji Europejskiej.
DSA nie blokuje bezpośrednio dezinformacji, ale skupia się na nielegalnych treściach, takich jak oszustwa czy fałszywe alarmy bombowe. Dezinformacja, np. anty-szczepionkowa, pozostaje poza zakresem regulacji, chyba że narusza konkretne przepisy.
Chat with AI
Loading...
Pro features
Go deeper with this episode
Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.