Go back

Chemsex: w łóżku i w kulturze - #03

26m 19s

Chemsex: w łóżku i w kulturze - #03

W trzecim odcinku rozmówcy podejmują temat chemsexu, czyli seksu pod wpływem narkotyków. Jeden z nich podkreśla, że nie dąży do seksu w trakcie zażywania substancji, ale czasem zdarza się on naturalnie. Drugi unika chemsexu, ponieważ seks może zakłócić duchowy wymiar doświadczenia z psychodelikami. Dzielą się anegdotą o tripie z grzybami, gdzie seks przeszkodził w osiągnięciu głębszego stanu medytacyjnego. Rozmawiają o wpływie narkotyków na bezpieczeństwo i granice – przyznają, że substancje mogą obniżać ostrożność i ułatwiać przekraczanie własnych granic. Jeden z prelegentów zwraca uwagę, że seks na trzeźwo daje mu większe poczucie walidacji, ponieważ wie, że partner naprawdę go pragnie. Następnie przechodzą do hiperseksualności i jej społecznego odbioru. Jeden z nich przyznaje, że ma wysokie libido i potrzeby seksualne, które wykraczają poza jedną relację, ale podkreśla, że robi to bez krzywdzenia innych. Dyskutują o konserwatywnych trendach kulturowych i ich wpływie na postrzeganie seksualności. Wspominają także o swojej poliamorycznej relacji i planach ślubu, który traktują jako celebrację miłości, a nie tradycyjny obowiązek. Rozmówcy zachęcają słuchaczy do zadawania pytań i dzielenia się swoimi doświadczeniami.

Transcription

3206 Words, 19447 Characters

Polish
No to, moi kochani, mamy to. Trzeci odcinek, jak to mówią, do trzech razy sztuka, nagrały to i możemy to kompletnie pierdzić. Tak, mówią, tak, mówią do trzech razy sztuka. Dzisiejszy temat, który chciałbym poruszyć, to temat, o którym wspominałem wcześniej w łóżku, mianowicie "hem sex". Są ludzie, którzy mówią, że ze mną można porozmawiać na dwa tematy. Jeden to sex, drugi to narkotyki. Oczywiście uważam, że to jest nieprawda, bo jest jeszcze trzeci temat, czyli sex po narkotykach, właśnie to o czym będziemy teraz rozmawiać. Classic, classic. Zdecydowanie tak? Powiedz mi proszę, co ty na temat sexu po narkotykach, myślisz? Ja myślę, że jeżeli podchodzić za tego odpowiedzialnie, to dlaczego nie. Nie myślę, że to jest jakaś jednoznaczna kwestia, bo narkotyki są różne i sex jest różne. No tak. Wiesz co mi chodzi? Ale czy narkotyki przede wszystkim są nielegalne? Przede wszystkim tak, oczywiście. A sex jest legalny. Tak. Jeszcze jeszcze tak. Ale czego ci brakuje w sexie, który i tak już masz na poziomie dużo bardziej rozbudowanym, dużo bardziej przynoszącym dopaminy, względem ludzi monogamicznych związkach? Więc czemu musisz być takim pazernym kurwiskiem? Czego ci jeszcze brakuje? No, nie musisz być, ale to też jest to zwolony. No nie, prawo tego zabrania. Ale tak na poważnie. Na poważnie, co uczestne? Tak na poważnie. To ja osobiście nie dąży do sexu jako takiego. Jak zażyłem jakiekolwiek narkotyki, elegy idli, to nie po to, żeby się ruchać. Tylko, że to jest taki element, który wychodzi naturalnie. Ale sam w sobie, hem sex to do tego jakby nie dąże, nie organizuje swojego żydzia seksualnego wokół tego. No właśnie. To jest chyba też takie, trzeba to podkreślić, że chyba z definicji hem sex zachodzi wtedy, kiedy się ludzie umawiają specjalnie po to, żeby zażywać narkotyki i uprawiać sex. A u nas jest to odwrotnie. Odwrotnie. My się umawiamy, żeby zażywać narkotyki i ewentualnie uprawiamy sex. Ewentualnie, tak. Ale nie jest to oławioskowo. Takie narkotyki plus. Warto też chyba wspomnieć o jakim rodzaju narkotyków mówimy, że mówimy tutaj o psychodelikach. Myślę, że to warto podkreślić dlatego, że swoje karierze, karierze narkomańskiej miałem styczności z różnymi środkami, z różnymi substancjami. Od anfitaminu jestem wolny już rok. Tak jest, tak jest, tak jest. No ale hem sex po anfitaminie to też nie jest nic ciekawego, bo po prostu kutac nie staje. Tak? A i są jeszcze jakieś efekty? No po budzenie jest na pewno bardzo wysokie, bardzo duże też zezwieżensenie, bo opadają granicę. Nie nie nie nie nie. Nie myśli się w ten sposób wstydliwie i tak dalej, bardzo mocno, to wszystko jest wyoższone. Ale techniczne możliwości są dosyć mocno też kukrucowe. Czyli chcesz więcej, a możesz mniej? To w zależu od momentu, ale w tym momencie, o którym ja wspomina, w którym ja byłem, to już było tak bardzo głębok jedno. Tu dzisiejsza drapanie tego od drugiego strony, 8 lat ciągu jego uzależnienia czynnego. To sprawiło na pewno jakiś rozkład. W jutach, że przestały działać tak jak należy. Już teraz to oczywiście jest naprawione, czego ty możesz być świadkiem i obserwatorem. Świadkiem obserwatorem i królikiem doświadczanym. Tak. A jakie ty możesz podejście do chemisexu? Wystrzegam się. Wystrzegam się jak tylko mogę i to zabrzmi jak żart. Ale nie jest żartem. To znaczy seks jest na tyle intensywny, kiedy jest sam. Nie zawsze takie jest, ale właśnie do rzadu tego, żeby mieć seks bardzo emocjonalny, bardzo namięcny, bardzo znaczący. I mieszanie tego z psychodylikami czy w ogóle sprawia, że nie potrafię osiągnąć pewnego płapu, bycia wysoko, bycia na haju, przepracowania tych rzeczy, które chce przepracować. Tutaj się pojawi anek dota, którą już na pewno tobie mówiłem, ale chce naszym telecuchaczom też o niej opowiedzieć. Mianowicie pomienny Roman, sprauda i zarzywanie grzybów. Wtedy na merytuław grzybowy pod opieką właśnie osoby, z którą miałem Roman. Wspaniały seks mieliśmy, ale w tamtym momencie nie po to się spotkaliśmy. Czelałem był ten rytuał grzybowy, który się rozpoczął, który przeprowadzaliśmy, tam z jakimiś różnymi ćwiczeniami oddychowymi bardzo fajna, taka głęboka sytuacja. Ja bardzo wtedy nie chciałem tego seksu, ale do tego seksu doszło. Ja byłam troszeczkę rozdzielony, bo ten seks zablokował, i możliwość bycia gdzieś w światło. Na tamtym moment, gdzie liłem to na takie sakrum i profanom, gdzie profanom to to, w czym uczestniczę dużo częściej, dużo mocniej, czyli właśnie ten seks. Bardziej friwolny, bardzo też na pewno namiętny, ale luźne i taki ogólno łatwo dostępny. I w tamtym momencie chciałem zrobić coś inaczej. Chciałem przerwać cykl, zrobić coś, czego nie robiłem, czyli po prostu wymedytować ten czas. Nie wchodzić w strefę erotyki, nie wchodzić w strefę namiętności, to się nie udało. Zasadzie przez albo dzięki osobie partnerskiej, z którą wtedy obsowałem, oczywiście mogłem powiedzieć nie i byłoby to wysłuchany, niczego nie zarzucam, nie powiedziałam, dlatego, że mi się też tego seksu wtedy zachciało, ale post faktum stwierdzam, że on był wtedy niepotrzebny. Że ten seks w tamtym momencie totalnie nie pozwolił wejść na ten pułap, na który chciałem. Utożsają się z tym, co mówisz, ryzonuje ze mną to je doświadczenie, bo w trakcie tego, jak mam tripa właśnie po psychodelikach, często jestem w takim, w takiej właśnie tej strefie wyższej, z której nie chcę schodzić i chcę poświęcić to doświadczenie na coś innego niż seks ruchanie. Cielskodzisz się ze mną, że to jest doświadczenie bardziej duchowe, a przez seks wchodzimy jednak mocniej w spereafizyczną. Tak, po prostu odpowiedź, bardziej skomplikowana odpowiedź. Myślę, że seks też może być doświadczeniem duchowym i to zależy z którego miejsce idzie i w jakimś. Słuchaj! Słuchaj z pizdy, tak. I może to iść z takiego miejsca, głębokiego połączenia się na przestrzeni, na takiej kurde. W. Po prostu z miejscach będzie połączenia się bardziej duchowego, tyle, tak trochę nie wyjaśniłam za bardzo o co chodzi. Ja potrzebujęcie zapytać jeszcze, jakie były twoje doświadczenia z narkotykami przed relacją ze mną? Przed relacją z tobą, mam doświadczenie tylko z kwasem i z HFHUANą. Fajnie, fajnie, widzę, że się przyjęło, określenie. No czyli de facto hemsek jako taki. w naszej relacji. Tak, dokładnie. Ale żyli. Ale żyli. Takie niezamiżony, bez intensji, ale z konsekwencją. Z jakimi konsekwencją? Także to wliwia, że niezależnie od intensji, czy wiesz, jeżeli czy w definicji hemsek są jest zawarte to, że to musi być intencjonalne, intencjonalne chęć uprawienie seksu pod swoją narkotyków, czy hemsek to jest też seks, który przypadkiem się uprawia podczas tribu? No, dobra pytanie. Wydaje mi się, że chyba każdy może odpowiedzieć sobie na to pytanie sam, bo słowa mają definicję takie, jakie im nadajemy. Moja definicja jest traczej ta druga, że nawet jeżeli to jest wypadek przy pracy, to i tak to się zalicza. No więc odpowiedzcie sobie sami, a nie tylko tutaj nas słuchacie i po prostu przyjmujecie nasze opinię, bo jesteśmy najmążej się. Cóż zapretencjonalny to, że zawliwy, ale pretencjonalny to się może nieźle skończyć. Moja droga, a co w sytuacji, kiedy nie jesteś sobą? Poza życie substancji nie jesteś sobą, czy nie obawiaszcie tego, że że będzie ci łatwiej przekroczyć swoje granicji. i przekroczyć mam na myśli w takim ujęciu nieprzekraczalnym, bo no tak jak już wierz, moje podejście do granic w sekwie w BDSM jest takie, że granicę są potrzebne. Nie chcę się zbliżać, nie chcę łamać czy ich się granic tak po prostu tylko po to, żeby tak było. Dlatego chcę, chcę zapytać o to, jak ty uważasz o substancjach, które sprawiają, które zmieniają postrzeganie, że dużo chętniej może być już udział w czymś, w czym normalnie byś nie chciała albo na przykład zapomnisz o bezpieczeństwie, o zdrowiu. Jak najbardziej, myślę, że masz w tym rację, biorąc pod uwagę moje doświadczenie i wspomnienie z zmienionego stanu umysłu, jeżeli chodzi właśnie przede wszystkim o to bezpieczeństwo, to zawsze chcę się to ominąć. W relacjach, kiedy miałam powiedzmy, kiedy używaliśmy prezerwatyw, nie, nie my, ok. Dobra, inni. Ok. Byli inni. Co, naprawdę? Myślałem, że jesteś dziewicą. Nie czekamy, że to było? No w jakimś sensie tak, ale jak to, co to ma do to, wracając, to miałam parę takich to świadczeń, że w zmienionym stanie umysłu, to byłam jak, no kurde, no i chcę mi się ruchać, nie chcę teraz szukać tych prezerwatyw i w ogóle i dużo łatwiej jest pójść za tym impulsem. Więc na pewno zwracam mniejszą uwagę na bezpieczeństwo. No i z granicami pewnie też tak jest. Chociaż przez to, że zażywałam narkotyki tylko z bezpiecznymi osobami, ten aspekt mnie aż tak nie dotknął. I jakieś przesunięcie granic takie niechciane, takie w gorszym znaczeniu tego słowa. A tak dodając jeszcze do tematu, wydaje mi się, że biorąc pod uwagę na przykład nasze ADHD, naszą impulsywność do pominsiking, to taki HMSEX wyczekiwanie i szukanie możliwości, oprawania seksu pod swoją markotyków, może powodować, że to będzie devaluowo. - Devaluowość? - Devaluowość? - Devaluowość? Zwykły seks, taki czysty seks, że będzie się chciało ciągle podwyższać ten poprzeczkę. - Oj, nie wiem, nie wiem, nie wiem, nie wiem, przyjśla z godzes toba tutaj. Część rozumiem chyba, że takiego miejsca to wychodzi, natomiast jest to inne w moim przypadku. Może tutaj też się różnimy trochę jako ludzie, ja mam piśorek, ty masz pi-pi-pi-pi-pke, pi-punie, chyba, nie wiem, nie wiedziałem jeszcze. Czekamy do ślubu. W każdym razie to, że to podejście jest trochę inne, bo seks na czysto, ale właśnie to dotyczy innych osób. Może rzeczywiście mogę się z domu zgodzić obrębie relacji, natomiast jeśli chodzi o osoby trzecie, to zależy mi na tym, żeby ten seks był też na czysto. Bo wtedy on jest tylko taki, że ja mam. To jest kwestia walidacji i że ja wtedy wiem, że ktoś chciał ze mną 100% uczciwie ten seks, ze mną uprawiać, a nie dlatego, że go zipa spędziała. I po prostu byłem pod ręką. No, tutaj chciałbym jeszcze nie wiem, czy to już jest teraz moment, czas na zmianę tematu, bo użyłaś takiego fajnego słowa hyperseksualność. I pytanie moje brzmi, czy to jest coś złego? To zależy. Dziękujęmy, moi drodzy. Do zobaczenia w kolejnym. No generalnie uważam, że hyperseksualność to jest po prostu cecha bardziej wewnętrzny pociąg, wewnętrzna imperatywa, a to już to zrobimy z naszą hypersoksualnością. To już definiuje, czy to jest coś dobrego, czy złego dla nas? Ja myślę, myślę o tym, że moja matka tego może słuchać, w tym momencie mówić o poważnie. I mam takie poczucie, że ona nie rozumie tego, że to, co ja robię to nie jest złe, a może, a może, jest właśnie. Może to ja nie rozumiem, że to, co ja robię to jest złe. A co ty robisz? Ja robię. Jestem hyperseksualny. Mam wysokie blibidą, mam wysokie potrzeby seksualne, których jedna relacja fizyczna nie jest w stanie zaspokoić. I teraz pytanie brzmi, czy to jest coś, czego ja się powinienem wstydzić, czy to jest coś nad czym ja powinienem pracować, czy to jest coś, co ja powinienem wygaszać, czy rzeczywiście mogę żyć, to jak żyje w bańce, otaczać się ludźmi podobnymi domnie, to bądź jeszcze kilka ma innymi osobami, w których nikogo nie krzywdząc będę mógł eksplorować, będę mógł zaspokawiać swoje potrzeby. Ja wybieram ten drugą opcję. Rozbudowując. Tak jak powiedziałaś, jak nikogo nie krzywdzisz, jak monitorujesz to, jak to na ciebie wpływa, prowadzi się regularną refleksję, czy ten seks, który uprawia, który właśnie ma z innymi osobami ci służy, w jakimkolwiek znaczeniu, że jej się nie przykraczasz, to jak najbardziej, jak najbardziej myślę, że nie zaskoczęcie swoją opinią, że to jest na plus budowania takiej społeczności wokół siebie, eksplorowanie różnych typów seksów z różnymi typami osób. Wiedziałem, że wiązanie się z tobą będzie miało tą niepodważalną zalety, że jesteś tak samo chora, jak ja i będziemy się nam zajmklepać nie tylko po plecach. Zgadza się. Tak. Czyli, jeżeli ty jako partnerka to akceptujesz to wszystko jest ok. No tak. Jeżeli się badamy, no wszystko jest ok. Tak. Akceptuję i popiera. I popierasz. I kiewecuję. To skąd w takim razie jest takie społeczne teraz z nowu społeczeństwo się nie dmuchaj, tu tego mikrofonu. Że społeczeństwo się znowu radykalizuje, że z społeczeństwo znowu się robi pruderyjne. Mam tutaj na myśli cały aspekt "Shon Patrol" tego, że nawet Genzy odchodzi teraz w racji swoich nieumiejętności społecznych. Tak to nie ja powiedziałem, tylko tak przeczytałem, bo są dzieci tabletów i oni nie potrafią wchodzić w relację, nie potrafią zawiązywać relacji, nawet parasocialnych albo z kimś swoimi rówieśnikami. No to dlaczego komuś zależy? Po więcej, bo powiedzmy być może ja tego nie widzę, czy mi tak samo zależy, żeby inny nie byli hyperseksualnie, tak jak innym zależy na tym, żebym ja nie był? Nie. Chociaż bardziej żartobliwą wyciąg byłoby tak, bo wtedy jest więcej możliwości, żeby się seksować z dniemi osobami, gdyby wszyscy byli hyperseksualni. Wracając to generalnie w naszej kulturze mamy mocny skręt w prawo. Kultura robi się coraz bardziej konserwatywna. Tutaj można gadać i gadać, ale to widać po trendach kulturowych, po prostu co się nawet robi popularne na tiktoku, jakie wartości wracają, gdzie jest to okno owertona. I im bardziej konserwatywna jest kultura, tym bardziej jak w sumie słowo sugeruje, chcą zachować tradycyjne wartości. Więc to, że ktoś nie przystrzega tych konserwatywnych wartości tradycyjnych zagraża statusowie kło, który konserwatyści starają się obronić. My, z tobą, według, kontra konserwatywna kultura, my nie staramy się nic obronić. My poza prawem do samostanowienia i do spędzania czasu w takich sposóbach ich chcemy. Może doprzyzuję, że nie mamy żadnego statusu kło. Nam nie przeszkadza, jeżeli ktoś jest nudny i ruchę się tylko z jedną osobą. O, bardzo taki szarcik. Szarcik to jest szarcik. Chodź, nawet jak się ruchacie tylko z jedną osobą to nie jesteście jedno dni. Na, naprawdę jakby, tylko poproszę się nie obnosić i robić to. Musimy, musimy tak. Musimy na, na, na zewnątrz? Nie chcemy na to po. Minimalnie dwie osoby. Trzy macie się zarączki i tyle. No, no bo trzy, żeby życie miało smaczek, raz, dziewczynka, raz chłopaczek. Tam jeszcze chciałbym zrobić kolbek mały do do do tego żartu, który uczyniliśmy wcześniej o propoczekania do ślubu. Mhm, bo. No właśnie, no żart, żart polegał na tym, że szech, seksa, czekamy do ślubu, ale rozumiem humor polegał na tym, że aspect seksu jest wyjęty. I że jest czekanie do ślubu. To, co chcę teraz poruszyć to, widzę, że wiesz, dlaczego buduje, czyli do ślubu jako takiego. Pochuj ci ślub. Pochuj mi ślub. Tak. No, bo tak fajnie mi miło. Bo zaproponowałem. To zbierze. - Dziełaś. - I jaki skręty w ten, w osobisty temat? No to odpowiadając. Ja nigdy nie priorytyzowałam ślubu jako takiego, małżeństwa, przede wszystkim. Jednocześnie twoja propozycja rozpalił we mnie jakąś większą, większą wagę małżeństwa w moim życiu. No właśnie, ale jaka jest, bo ja muszę tylko doprecyzować, że ja nigdy wcześniej nie sądziłem, że będę chciał małżeństwa. - Tak. - No dobra, to może zabrzę mi jako kłamstwo, nigdy wcześniej kurwa byłem zareńczony trzy razy wcześniej, przed tobą. To trochę chciało, trochę nie chciał. - Ła, ła, ła, ła, ła, ła, ła, ła, ła. - Nie, no chodzi o to, że to było naturalną koleją rzeczy. Tamte momenty były, kiedy ja jeszcze nie wiedziałem kim jestem, nie wiedziałem czego chcę, jakiego rodzaju relacji chce budować. Teraz już to wiem. I w momencie, kiedy to już to wiedziałem, to wtedy nie spodziewałem się, że będę tego potrzebował, no bo jak to? W Polijamori, w relacjach otwartych, w jakichś tam polikułach, chuję mu jeździkę węże, samoruchanie, jebanie, ludzie ludzie i dupczenie po chujciślu. I ludzie też się dziwią, moi znajomi, ludzie, którym o tym mówię, też o, piotrek, już spodziewałam się. W najczęściej kobiety. - No i pachujcie ślub. - Zastanawiam się nad tym. Zastanawiam się nad tym. Wiem, że na pewno to wyrosło z Nakanwie Polijamori hierarchicznej, że wtedy to nie trzeba dużo mówić, bo masz parznera primarnego, masz parznera głównego, z którym właśnie jesteś w relacji, jesteś w związku prawnie podbitym, prawnie zalegalizowanym, więc też nie trzeba ludziom tłumaczyć, że dobra możemy się kochać, możemy uprawiać miłość i być w relacji romantycznej, no jednak będzie osoba, która będzie ważniejsza. Z tego miejsca gdzieś to wyrosło, ale chyba już nie jestem w tym miejscu. Już mi na tym niezależny, bardziej chyba chodzi o to, że hedonistycznie do tego podchodzę, że to jest celebracja naszej miłości. - Czy myśli, że to jest hedonistyczne? - Ślub jako taki nie, moje podejście do niego jak najbardziej, bo chcę, żeby to było moje święte, bo mi jest brak, bo moje 30-u rodziny skończyły się tak jak się skończyły, ich nie było kolejne taki w ten sposób, coś tam, a taki ślub, że ja deklaruję się do czegoś, obiecuję ci miłość, niewierności i uczciwości mogą obiec, ale wierności na pewno nie, że podpisujemy się pod pewnym umową, ale możemy się podpisać pod pewnym umową, nie biorąc ślubów, mówiąc sobie pewne rzeczy prostowe oczy i dalej jest dla mnie tak samo wiążące. Więc tutaj chyba ważną kwestią jest ta impreza, to że to będzie dzień mój, dzień nasz. - W sumie nie widzę tego, co powiedziałem się jako hedonistyczny, ale to może tylko moje postrzeganie, tak się skupiam na tym aspektcie, bo ostatnio myślałam o hedonizmie generalnie i to, że nie jest z hedonizm jakoś podrodzę, ale może zostawmy ten temat na przyszłość, bo poruszyli się bardzo dużo. - Dobrze, to jest bardzo ciekawe, na pewno o hedonicznie będę chciał z tobą porozmawiać, bo uważam się za całkiem hedonistyczną osobę. To jeszcze tak dla w ramach podsumowania tego tego tematu. Co cię boli w chem sekcie? - Boli mnie, że na kiedy tam nie ciężko dojść. - To prawda. - To prawda. A ciebie co boli? - Mhm, że nie mam wtedy tej pewności, że bez narkotyków ta osoba by ze mną poszła do łóżka. - OK. - I to wynika, nie z racji fakturze, że ja się zachowuję w obec osób, w jakieś nie nie nie przyzwoity sposób. Bardziej jestem zakomplektiony nadal i dalej potrzebuje walidacji zewnątrz, więc seks, który ktoś na trzeźwo ze mną odbył i jest zadowolony, jest dla mnie dużo bardziej znaczący niż taki narkotykowy. Bo tam zawsze zachodzi, zachodzi opcja, że może ktoś po prostu przesuwa swoje granicze albo chcę po prostu sprawdzić albo po prostu ci paswęci to mnie boli. - Rozumiem, rozumiem. Jako że szukasz potwierdzenie i walidacji to ułatwiej ją znaleźć, jeżeli ktoś ma kompletnie część wyumysł. - Tak jest. - Dobrze, dziękuję Ci za to my miłam rozmowę dzisiaj. - A miłkuje Ci również? - Wrócimy do tematu, o którym powiedzieliśmy wcześniej i wrócimy później. Dlaczego? Bo możemy, bo nie ograniczają na z żadne ramy czasowe, nie mamy wydawcy, po prostu sobie siedzimy i rozmawiamy. - Co bym jeśli cieszymy, nagrałam podczas raz w tygodniu, jak profesjonalni ten w YouTube'erzy? - A nie tak grawiu? - A nie wiem w sumie. - Tu po co tak ganaś? - Dobrze, no i drodzy, tutaj już to jest trzecie odcinek, więc mogę zrobić koltu Action. Jeśli ktoś ma jakieś pytania, jeśli ktoś chciałby, żebyśmy poruszyli jakiś temat, dajcie nam znać w komentarzu. Znowu spróbuję dobić się do Mike. Mike has nowo cola ut na ciebie. Ja obiecałaś mi ciekawe pytania, z racji fakturze my to nagrania bardzo często robimy po seksie. To z otwartym trzecim okiem, żeby na nie odpowiadać. Nie przedłużajmy tego już, pani się żegna pierwsza? - Żegnam, żegnam, jest w zfami była lola? - I teraz żegnam się, ja wiem, ojca i syna i ducha. Dan plitorian. - Amen. - Pozdrawiamy.

Podcast Summary

Key Points:

  1. Rozmowa dotyczy chemsexu (seksu pod wpływem narkotyków), głównie psychodelików, ale także amfetaminy.
  2. Prelegenci dzielą się osobistymi doświadczeniami
  3. Podkreślają różnicę między planowanym chemsexem a przypadkowym seksem podczas zażywania substancji.
  4. Dyskutują o wpływie narkotyków na bezpieczeństwo, granice i potrzebę walidacji w relacjach seksualnych.
  5. Poruszają temat hiperseksualności i jej społecznego odbioru, zwłaszcza w kontekście konserwatywnych trendów kulturowych.
  6. Wspominają o własnej relacji poliamorycznej i planach ślubu, który traktują jako celebrację miłości, a nie tradycyjny obowiązek.

Summary:

W trzecim odcinku rozmówcy podejmują temat chemsexu, czyli seksu pod wpływem narkotyków. Jeden z nich podkreśla, że nie dąży do seksu w trakcie zażywania substancji, ale czasem zdarza się on naturalnie. Drugi unika chemsexu, ponieważ seks może zakłócić duchowy wymiar doświadczenia z psychodelikami.

Dzielą się anegdotą o tripie z grzybami, gdzie seks przeszkodził w osiągnięciu głębszego stanu medytacyjnego. Rozmawiają o wpływie narkotyków na bezpieczeństwo i granice – przyznają, że substancje mogą obniżać ostrożność i ułatwiać przekraczanie własnych granic. Jeden z prelegentów zwraca uwagę, że seks na trzeźwo daje mu większe poczucie walidacji, ponieważ wie, że partner naprawdę go pragnie.

Następnie przechodzą do hiperseksualności i jej społecznego odbioru. Jeden z nich przyznaje, że ma wysokie libido i potrzeby seksualne, które wykraczają poza jedną relację, ale podkreśla, że robi to bez krzywdzenia innych. Dyskutują o konserwatywnych trendach kulturowych i ich wpływie na postrzeganie seksualności.

Wspominają także o swojej poliamorycznej relacji i planach ślubu, który traktują jako celebrację miłości, a nie tradycyjny obowiązek. Rozmówcy zachęcają słuchaczy do zadawania pytań i dzielenia się swoimi doświadczeniami.

FAQs

Chemsex to intencjonalne lub przypadkowe uprawianie seksu pod wpływem narkotyków, szczególnie psychodelików. Definicja może być różna w zależności od osoby.

Główne zagrożenia to łatwiejsze przekraczanie granic i zapominanie o bezpieczeństwie, np. niestosowanie prezerwatyw. Osoby pod wpływem mogą też mieć wątpliwości, czy partner chciałby seksu na trzeźwo.

Tak, jeśli jest odpowiedzialny i dobrowolny. Może prowadzić do głębokiego połączenia, ale niektórzy wolą oddzielać seks od substancji, by zachować duchowy wymiar doświadczenia.

Efekty zależą od substancji – psychodeliki mogą zwiększać otwartość i wrażliwość, ale utrudniać koncentrację. Amfetamina może powodować problemy z erekcją, mimo wysokiego pobudzenia.

Nie, jeśli nie krzywdzi innych i jest monitorowana. Ważne jest regularne sprawdzanie, czy seks służy i nie prowadzi do przekraczania własnych granic.

Niektórzy wolą seks bez substancji, by mieć pewność, że partner działa z własnej woli. Inni uważają, że narkotyki zakłócają duchowy lub emocjonalny wymiar doświadczenia.

Chat with AI

Loading...

Pro features

Go deeper with this episode

Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.