Prelegent, psycholog zajmujący się relacjami międzyludzkimi, rozpoczął od podkreślenia, że człowiek jest istotą społeczną, a samotność od starożytności była utożsamiana z karą, co ilustrują przykłady Sokratesa i poetki Papuszy. Wskazał, że lęk przed śmiercią (teoria zarządzania trwogą) skłania nas do budowania relacji, ale też do konsumpcjonizmu. Przytoczył badania Dunbara, według których maksymalna liczba bliskich znajomych to 150 osób, a prawdziwie bliskich – 15. Badania CBOS z 1999 roku pokazują, że najważniejsze cechy przyjaciela to szczerość (73%) i lojalność. Niestety, dane z Diagnozy Społecznej wskazują, że w Polsce maleje liczba deklarowanych przyjaciół – od 1991 do 2015 roku odsetek osób z pięcioma i więcej przyjaciółmi spadł z 45% do 37,5%. Prelegent omówił dwie teorie wpływające na samoocenę: teorię odzwierciedlonych ocen (jesteśmy kształtowani przez to, jak postrzegają nas inni) oraz teorię porównań społecznych (porównujemy się z grupą reprezentatywną, co często prowadzi do frustracji). Współcześnie młodzi ludzie, dążąc do akceptacji, podejmują ryzykowne zachowania, jak tworzenie nagich zdjęć. Aby budować zdrowe relacje, warto pracować nad samoakceptacją – poprzez skuteczne afirmacje (motywujące do działania), identyfikację swoich mocnych stron i umiejętność przyjmowania komplementów. Podkreślił, że bez lubienia siebie trudno jest tworzyć satysfakcjonujące, wzajemne relacje.
Dzień dobry, państwu, witam serdecznie, co jak prosakowski. Przyznam się, że Niestety dla mnie sytuacja dość niezwykła, nie dlatego, że będę mówił o czymś, czym się zajmuje od 15 lat, tylko tym, że te trzy aparaty się na mnie patrzą i podobno nagrywają. W związku z czym mam nadzieję, że nie stracę przytomności. Czym ja się na co dzień zajmuję? Rzeczywiście zajmuję się relacjami z tym psychologiem i we wracławiu zajmuję się uczeniem studentów psychologii, jak do człowieka, podchodzić, jak do człowieka, nie jak do pewnego wykresu zmiennych. Oprócz tego, pracuję z bardzo różnymi grupami na szczęście czy nieszczęście dla mnie głównie z biznesem, próbując też te ludzkie wymiary relacyjne wprowadzać w biznes. Dzisiaj to, czym chciałbym państwu opowiedzieć, to chciałbym państwu trochę opowiedzieć właśnie, jak to jest z tymi relacjami. I tutaj być sobą imięć przyjaciół to taki przewrotny temat, pobędę próbował państwu pokazać kilka rzeczy. Pierwsza rzecz to jest taka, co to znaczy być sobą, bo myślę, że to nie jest taka postarzecz i nie taka oczywista. Druga rzecz to, jakich przyjaciół szukamy? No i trzecia to, jak połączyć to jedno z drugim, czyli jak powodować, że tych przyjaciół było więcej czy jak powodować, żeby ci przyjaciele byli głębi. To, czego pewnie warto zacząć to od tego, że człowiek bez wątpienia jest istotą społeczną. Co to znaczy, że jest istotą społeczną? To znaczy, że od samego zarania człowieki istnieje w grupach. I tak naprawdę to poczucie individualizacji, czyli poczucie tego, że chcemy być sobą, chcemy być odrębnym bytem. Nie pojawiło się wcale tak dawno temu. To ostatnich, co najwyżej kilkaset lat, a najbardziej to ostatnich dziesiąt lat, to taki moment, w którym zdecydowaliśmy, że warto wyglądać inaczej, warto być innym, warto nic inne oczekiwania. I tutaj pewnie też Państwo dobrze o tym wiecie, że jeszcze całego świata to nie dotarło i mamy jeszcze całkiem spore obszary, szczególnie fazji, w których to nie chodzi o to, że być całkiem innym, chodzi o to, że być dobrym członkiem społeczeństwa. Natomiast to, co tutaj też warto jest powiedzieć, to, że przez to, że jesteśmy z ludźmi dla ludzi, to już oddawię dawna samotność, wyrzucenie ze społeczności, było spostrzegane jako kara. Już w starożytnej gracje, jeżeli Państwo pamiętacie takiego filozofia, który się zaosokratys, i on miał taki przykryńcydent swoim życiu, że w pewnym momencie jego Polismu powiedziało, nie bardzo nam się podoba to co robisz, to co mówisz, więc albo to odwołujesz, albo musisz opuścić Polis. No i łaskawie da limudowy baro, że ewentualnie jeżeli nie chciałbym opuścić, Polis to może wypić cykutę, co równało się śmierci. I dlatego człowieka, jaki dla wielu ludzi w tamtym czasie, opuszczenie swojej społeczności, było jednoznaczne ze śmiercią. W związku z czym, jak pewnie wiecie, wypił cykutę. Wydawałoby się, że to bardzo dawne dzieje, ale tak do końca nie jest, ponieważ nie wiem, czy Państwo korzycie taką panią, która się nazywa papusza. Papusza to poetka, poetka cygańska, romska, która jako pierwsza, w ubiegłym wieku już, ale to w drugiej połowie, ubiegłego wieku pozwoliła panu Jerzemu Ficowskiemu na to, żeby przetłumaczył jej wiersze, które były pisane, czy tworzone w języku Romanii, na język gadziów, czyli język nieromów, choć to nieco pejoratywne określenie bycie gadziem. No i to, jak ona zapłaciła za to swoją zgodę, to również wykluczeniem ze społeczności i dla niej to również był powód do tego, żeby popełnić całą bójstwo. W związku z czym, dla bardzo wielu ludzi, można powiedzieć, że bycie poza społecznością, bycia poza swoim kręgiem, bliskich znajomych, życie samotne jest czymś strasznie ciężkim. Strasznie ciężkim też w naszej kulturze, ry się Gridel wydaje mi się na zdjęciu powinien być. Samotność to taka straszna trwoga. I rzeczywiście ta trwoga to nie tylko taka artystyczna wymówka, ale jeżeli spojrzymy na człowieka i na naukę jaką jest psychologia, a czy dziedzinę nauki, jaką jest psychologia, i co o tym mówi, to ona mówi dokładnie o tym, że dla nas samotność jest powrotem do lęku pierwotnego. To takiego lęku, który mówi nam, że przestanie my istnieć. Jest bardzo ładna teoria, która się nazywa teoria zarządzania trwoga, autorzy Gręberg Pyszczyński, Solomon, którzy jasno powiedzieli, że człowiek tak się boi tego, że zniknie, że robił mnóstwo rzeczy po to, żeby być zajęty czymś innym. Odwraca uwagę, jak tylko może. No i odwracamy tą uwagę na bardzo różne sposoby. Najlepszym sposobem jest mieć dużo przyjaciół. Dobrze spędzać czas, być dla innych i być synnymi, ale oczywiście współczesność pozwala nam również na inne sposoby radzić sobie z tą trwogą. Na przykład po przeskupowanie. Nie wiem czy Państwo wiecie, kiedy w Stanach Zjednoczonych Runeły wierzę Łodzczej Center albo w Polsce po katastrofie w Smoleńsku ludzie kupowali na potęgę. I nie kupowali tylko telewizorów, po to, że by lepiej widzielicie, ale generalnie kupowali. Chodzili do sklepów i wydawali pieniądze. Jeżeli chodzi o ilość początych dzieci również po takich wydarzeniach mamy pewną górkę. I tłumaczy się to właśnie tym samym. Tym, że nagle dociera do nas to, że możemy przestać istnieć. I samotność, czyli brak przyjaciół, brak znajomych, jest też taką sytuacją. Na początek mówiąc o przyjaciółach, mówiąc o znajomych obliskich, chciałbym trochę statystyki, trochę takich podstawowych badań publicznych. No i zacząć chciałbym od czegoś, czego autorem jest Robin Dunberg. To jest profesor antropologii, który stwierdził, że generalnie maksymalna ilość bliskich, znajomych, znajomych, przyjaciół, których jesteśmy w stanie udźwignąć, to uwaga 150 osób. Ale tak naprawdę ci, którzy nas interesują i których śmiercią byśmy się przyjęli, to 15 osób. Jak państwo macie, ale jak spojrza na swojego Facebooka, to mam tam grubo powierze ich 150 osób. Myślę, że to też taka ułuda iluzja, ilo mam znajomych. Od czasu do czasu robię sobie taki rachunek sumienia i zastanawiam się nad tym z iloma z nimi. Ja rozmawiam na co dzień i nie ma ich na pewno więcej niż 30. W związku z czym też warto jest pamiętać o tym, że powierzchowne relacje jesteśmy w stanie zachowywać wielką ilością osób. Ale takie głębokie to jest te 15 osób najczęściej do osiągnięcia. No właśnie, ale jeśli chodzi o statystyki, to też warto jest pomieśleć, czego my szukamy, uznajomych, przyjaciół. I tutaj bardzo pomocny staje się obow, ośrodek badania opini publicznej, który w niestety 99 roku po raz ostatni przynajmniej do takich badań udało mi się dotrzeć. Zrobił badania Polacy o przyjaźni. I oprócz wielu innych rzeczy, które pytał ilu masz znajomych, przyjaciół, na co mamy już nowszedane, więc tutaj tego nie przytoczę. Zapytał, czego potrzebujesz od swoich przyjaciół, czego poszukujesz u swoich dobrej znajomych. No i okazało się, że 73% bardzo ważne uważa, żeby przyjaciel był szczery. Drugie miejsce to lojalność zachowanie tajemnicy, dawania oparcia, ciepłej serdeczność, poświęcania nam czasu. Jeżeli ktoś z Państwu do tej pory myślę, że nie wie, czy może coś atrakcyjnego dać innym ludziom, absolutnie możecie. Jestem absolutnie przekonany, że wszyscy na tej sali tak samo cenicie sobie i szczerość i lojalność i to, że zachowujecie tajemnicy. W czym nawet dla nieśmiałych osób to dobra informacja, wszystko jest możliwe. Wszystko jest możliwe również dlatego, że Diagnosa Społeczna z 2015 roku, którą przeprowadził profesor Czapiński ze swoim ze społem. To jest taka Diagnosa, która jest wykonywana raz na dwa lata na szczęście i która bada bardzo wiele wymiarów życia społecznego w Polsce. Między innymi zajmuje się również relacjami społecznymi. Ta analiza pokazała, że aż 90% z nas, z osób mieszkających w Polsce, stadystycznie oczywiście, czuje się kochanymi, czuje się dażonymi zaufaniem. O samotnieni czy tacy tak naprawdę, którzy czują się o samotnieni, to jest tylko 18% nie więcej. No i to wydaje mi się dosyć optymistyczną informacją, bo to znaczy, że większość z nas ma takie poczucie, że jest dobrze. Natomiast to, co jest już mniej pozytywno informacją, to to, że ilość przyjaciół, których deklarujemy, że mamy, się zmniejsza. Jak spojrzycie Państwo na tabelkę, którą też umieścowiłem, to jest porównanie dwóch wyników badań z 1991 roku i z 2015 roku, to ilość osób, które deklarują absolutny brak przyjaciół, to jest już 4,5%. Natomiast tych, którzy mówią, że mają mnóstwo przyjaciół, jako mnóstwo przyjęto pięciu i więcej, spadło z 45 do 37,5%. Mam dobrą wiadomość, ponieważ w porównaniu
ze Stanami Zjednoczonymi i tak wypadamy całkiem nie najgorzej, ponieważ okazuje się, że w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi w Stanach Zjednoczonych średnia, jak Państwo myślicie, ile jeden przyjaciel na człowieka średnia, z ropół. Co oznacza, że statystycznie co drugi Amerykanin nie ma przyjaciela, ubliskiej osoby, albo mają jednego na spółek. Podejrzewam, że to drugie to nie. Ale to się wiąże też z tym, że mamy coraz mniej czasu, że coraz więcej naszego czasu zajmuje praca. W związku z tym mamy mniej czasu na to, żeby spędzać jego sprzyjaciół, bo więcej spędzamy działając zawodowo, czy realizując się w jakiś sposoby. No i tutaj korzystając z tego, że to jest nagrywany, chciałem powiedzieć, moim przyjaciom, przepraszam. Naprawdę staram się z wami spełnić, spędzać jak najwięcej czasu. Mam nadzieję, że się poprawię. Tęsknie. Dzisiejszy wykład to dwa aspekty. Jeden aspekt to być sobą. No i to, co już powiedziałem, czyli coraz ważniejsze takie poczucie, bycie indywidualnością. I drugie aspekt to jest mieć relacje. Współcześnie wydaje się niemożliwym, żeby można było być sobą, nie posiadając, żeby być innymi niepobędąc sobą. Co nie jest tak? Oczywiście, natomiast bardzo wielu ludzi współcześnie, szczególnie młodych ludzi uważa, że najpierw trzeba być sobą, że mieć relacje. I co ciekawe badania też to coraz bardziej pokazują. I tutaj to, co jest takim ciekawym pytaniem, to to, czy my się zmieniamy i dlatego tak badania pokazują, czy to jest tak, że zawsze tak było tylko w jakiś sposób okłamywaliśmy się. Dzisiejszym ujwykłatwiosku z tym chciałbym podzielić na takie trzy części. Pierwsza część to jest właśnie jak być sobą i co można zrobić, że sobą być bardziej, jeżeli to możliwe. Drugie część to jest trochę o tym, jakich przyjaciół mamy. I jak możemy zyskać następnych? Co dla naszych przyjaciół jest ważny w naszym zachowaniu? Ale co myślę, że będzie dość ciekawe dla państwa, w jakiś sposób szukamy przyjaciół i jakie wymiary są dla nas ważne w szukaniu tych przyjaciół? Mam nadzieję, że państwo się na mnie nie obrazicie, ale niektóre z tych wymiarów mogą być takie, na które się nie zgodzicie. Na obronę mogę powiedzieć tylko tyle, że to badania, tak pokazały nieja. I trzecia część to będzie trochę o tym, jak szukać tych przyjaciół, nie rezygnując siebie, jak szukać tych przyjaciół w sposób efektywny. Oczywiście jak w każdym dobrym szoum musi być jakaś recepta na życie, więc na koniec będzie taka recepta. Trochę stula amerykańskim, ale kto wie może komuś się przyda? No więc dlaczego jestem, jaki jestem, dlaczego jestem, jaki jestem? Chciałbym państwu pokazać dwie teorie, które próbują tłumaczyć dlaczego czujemy się sobą, dlaczego jesteśmy tacy, a nie inni, które obydwie zostały bardzo ładnie zabrania przez pana, które się nazwa "Burgit" czy "Barkit" w 1992 roku. Pierwsza to jest to, nie odzwierciedlona i oceny. Chciałbym, żebyście państwo teraz próbowali na chwilkę zrobić sobie taką retro-ospektywę i przypomnieć sobie osobę, która się wami, kiedykolwiek w waszym życiu zachwyciła. Także widzieliście zachwy dwie oczach. Tak to może być też osoba, która się dzikoła na tej sali, jak władzy, niektórzy zerytają w bok. Macie? No to jeszcze drugi wysiłek, trochę mniej przyjemny. Czy pomijcie sobie też taką osobę, która oceniała was w taki sposób, że poczuliście się w jakikolwiek sposób gorsi? Jest? Dobrze. To Tato ja mówię tak. To ja ci jesteście dzisiaj, zależy od tego, jakich osób spotkaliście w swoim życiu więcej. Jeżeli swoim życiu spotkaliście więcej osób, które was doceniały, zachwycały się wami, widzieliście zachwy dwie oczach, to pewnie jest was też więcej takiego dobrego mniemania. Osobie poczucie, że jesteście wyjątkowi i niezwykli. Jeśli spotkaliście w swoim życiu trochę więcej tych osób, które patrzyły na was krytycznie, nie doceniały, mówiły wam, że, na przykład nigdy nie osiągniesz takiego poziomu, żeby co pewnie gdzieś tam brzmi ja jak czasem myślę o swoich dzieciach, to grzę się w język, jak ma mocha tak powiedzieć. No co ty robisz? Nie, jesteś super, będziesz lepszy. Trudne zadaje. Niemniej ta teoria mówi o tym, że właśnie to determinuje to, jak patrzymy na siebie i czy siebie cenimy czy nie. Zobaczcie Państwo, że. Ponieważ świat stał się mały, to coraz więcej jest takich sytuacji, kiedy próbujemy zainponować ludziom wokół, po to, żeby dostać od nich coś, co nazywamy głaskami. Czyli, żeby nas docenili. Jeżeli nie czujemy się docenieni, to jesteśmy w stanie bardzo dużo zaryzykować, bardzo dużo zrobić, po to, żeby poczuć się doceniony. Światna nas coraz więcej wymaga, nawet na siurowieśnicy. No i niestety jednym z efektów tego jest to, że szczególnie młodzi ludzi, więc współcześnie robią bardzo dużo różnych trudnych, dziwnych rzeczy, tylko po to, żeby zostać zauważonymi. Z takich dla mnie jeszcze, pomimo tego, że ciągle czuję się młody. Traumatycznych rzeczy, ostatnie, które się dowiedziałem, to jest na przykład to, na przemie we Wrocławskich, gimnazjach, takie jest nie wiem, jak w Poznańskich, że istnieje instytucja zdjęcia, które się nazywa nudeską i zdjęcia, które się nazywa, sowsowcikiem. Patrzycie na mnie, jakbyście nie wiedzieli, o co chodzi, to dobrze. Choć może lepiej nie wiedzieć. Otuz, córka znajomyj, pewnego, pięknego dnia przychłady do mój, powiedziała, że widziała swoją koleżankę nagon na aparatie telefonicznym smartfonie kolegi. No i zapytała się, co to jest. No i odpowiedzi już minudeska. Nudeska to są zdjęcia wykonywane, samodzielnie przez gimnazialistki, po to, żeby wysłać chłopaką, żeby zyskać ten podzi w wychoczach. Nie wiem, czy państwo kiedyś zbieraliście gumę turbo albo jakieś inne karteczki z konikami pony. To wydaje mi się, że teraz taką funkcję pełnią tę zdjęcia. Uz zupełnie tylko, że sowsowciki to zdjęcia w Wieliznie. Więc ta potrzeba akceptacji społeczny jest tak wielka, że jesteśmy w stanie przekraczać bardzo różne granice po to, żeby tą akceptację uzyskać. Ja mam nadzieję, że to tylko oto sąbniony jest oto sąbniona sytuacja i tak w innych miejscach nie ma, choć jak sobie przypomnę informacje z przed kilku lat o szkołach, które chciały się różne inne rzeczy, to mam wrażenie, że tak właśnie się niestety dzieje. Dobrze, to dla równowa gitoria porównań społecznych, czyli teoria numer dwa. Ta teoria mówi o tym, że to, co robimym przez całe życie, to porównujemy się z jakąś dla nas grupą reprezentatywną. I teraz zależności od tego, po pierwsze, jaką wybierzemy sobie grupę, a po drugiej jak siebie spostrzegamy wobec tej grupy, będziemy myśli o sobie albo dużo lepiej, albo będzie to nie jako pewnym wyzwaniem. Jak państwo, ale ja myślę, że dużo brakuje mi, dobran geliny. I teraz póki było tak, że społeczność ludzka żyła w małych plemionach, to ta możliwość porównań społecznych nie była taka dużo. Obecnie każdy z panów może się porownywać do brada pita, bo wszędzie go widzimy, no teraz na szczęście zaczął pić, więc jest trochę lepiej. A każda z pani do pani Angeliki. No i teraz jest trudno. Jest trudno tym bardziej, jak okarze się, że nie wiecie o tym, że miała 700 operacji plastycznych i wydaje masakryczne pieniądze na kosmetyki, itd. itd. Trochę ułatwiają to zdjęcia w tych wszystkich, jak to się ładnie mówi, gazetkach z nią sami gwiazd, jak pokażą, że ma celu lital, bo coś tam trochę to ułatwia, ale w dalszym ciągu to porównanie jest. Teraz młodzi ludzie, kiedy dokonują tych porównań, to znowu myślą sobie o tym coraz trudniej to osiągnąć. W związku z czym przyją się coraz garaj i coraz więcej mają problemów, z tym, żeby zyskiwać nowych przyjaciół. Trochę to ułatwia internet, oczywiście, no bo w internecie można być kim się chce. Tylko, że znowu, jeżeli za bardzo zafauszuje swoje obraz w internecie, to nie mam odwagi do tego, że się spotkać się twarzą w twarz, to nie mam odwagi na to, żeby spotkać się z drugim człowiekiem, a to powoli staje się problemem. W związku z czym coraz bardziej skupiamy się na sobie, coraz bardziej skupiamy się na tworzeniu wyimaginowanego, ale przecież oczywiście przepięknego wizerunku, na przykład na Facebooku, albo na Instagramie, albo gdzieś tam indzie. Natomiast coraz mniej mamy takich rzeczy, które robimy na żywo, bo i my się, że ktoś odkryje, że aż tacy perfekcyjni nie jesteśmy. No i teraz trochę odbibli innego, chciałbym wyjść. Czyli od tego, że bardzo ciężko jest kochać,
i też innych lubić, innych ciedzinami spędzać czas, jak do końca siebie nie lubimy. Bo jeżeli nie lubimy siebie, a spędzamy czas innymi, to tak naprawdę jesteśmy tylko dla nich, a nie dla siebie. Te kontakty bez wymiany, kiedy jadaję i coś ja otrzymuję, nie są satysfakcjonujące. Osoby, które funkcjonują tylko w takich relacjach, cały czas czują się wyczerpane, cały czas czują, że czegoś im brakuje. No i w związku z tym warto jest próbować coś z tym zrobić i teraz postaram się dać Państwo kilka pomysłów na to, co można zrobić, zgodnie z opinią pana, który się nazwa "Guy Guy Wing". To jest człowiek, który jest przychalogiem i zajmuje się właśnie ratowaniem relacji interprersonalnych i budowaniem człowieka. Napisał zresztą taką książkę, jak emocjonalna pierwsza pomoc, jakby ktoś chciał bardzo, bardzo polecam, przyjemnie się ją czyta, a nawet parę rzeczy tam ciekawych jest. Jak na przykład to, że to, co pomaga, to poprawnie używanie afirmacji. Po bardzo często w różnych paradnikach słyszymy o tym, mówa sobie dobrze, mów sobie, że jesteś fantastyczny. To teraz uwaga, ja będę próbował mówić sobie afirmację. Zobaczymy co się stanie. Będę miał bójną grzywę na głowie. Jestem super z grzywą, kręcone włosy. Nie pomogło, nie? Jesz deferari. No niestety nie mam tak jak studenci uniwersytetu Warszawskiego. Słyszeliście Państwo o tym, że jeden tak się śpieszy oddać książki, że pod bówem, czyli biblioteku uniwersytetu Warszawskiego, zaprakował swoje niebieskie lamborczyni. Na przystanko autobusowym zgasztą. Więc takie afirmacje nie mają sensu. To co ma sens? Ta afirmacje, kiedy ja sobie mówię, będę tak długo próbował aż mi się uda. Zmierze się z tym i się nie poddam. Czyli takie, które będą motywowały mnie do działania, a nie wmawiały mi, że jestem, jaki nie jestem. Jeżeli sobie wmawiam, że jestem, jaki nie jestem, to najczęściej zwalnia mnie to z odpowiedzialności do zmiany. No jak się Państwo domyślicie włosy raczej postępują w tamtą stronę niż z powrotem u mnie. Więc to jest jedna rzecz. Dobrze. Druga bardzo ważna rzecz i o tym też dzisiaj trochę na warsztacie chciałbym opowiedzieć tym osobom, które przejdą, czyli o identyfikacji swoich mocnych stron. Polska szkoła ma to do siebie, że nie wiem jak tych najmocnych z Państwa, ale mnie na pewno rozwijała na moich słabych stronach. Czy generalnie nauczyciele mi mówili w czym jestem zły i że powinienem się poprawić? Trudno. Psychologia mówi wręcz adwrotnie, o czym pracuj nad tym, żeby rozwijać swoje mocne strony. Nikt nie musi być idealny na wszystkich wymiarach, ale warto jest wiedzieć w czym jestem mocny i w tym obszarze się rozwijać. W związku z tym, to co jest drugą taką radą dla Państwa, którzy chcielibyście popracować trochę nad tym, żeby bardziej siebie kochać, żeby znaleźć chociaż jedną swoją mocną stronę. Jestem pewien, że jest ich wiele, natomiast zacząć od jednej i ją wzmacniać, pieścić, dopieszczać, lubić się zanim. Trzecia rzecz niemie, jak dla Państwa dla mnie chyba najtrudniejsza z tego całego do tej pory. Zestawu to jest nauczyć się przyjmować komplementy. Nie robić tak jak na reklamie nowy? Nie, wyprany w perwolu. Ktoś was docenia? Dziękuję. Miło, że to widzisz. Nawet jeżeli myślę o sobie inaczej, co mi to szkodzi, żeby poczuć się lepiej, dlatego że ktoś mi powiedział coś miłego. Kiedy mówię sobie, nie zasłużyłem na ten komplement, to sam w swojej głowie obniżam swoją wartość. Pamiętajcie Państwo, że interpersonalnie, szczególnie kiedy poznajemy nowych ludzi, to jest strasznie ważny wymiar. Czy ktoś nas postrzega jako osobę, która jest pewna siebie, która wie, jaka jest jej wartość, czy taką, która szuka każdej okazji do bycia z kimkolwiek w relacji, no bo przecież kto ze mną będzie się chciał przyjaźnić, kto ze mną będzie chciał mieć relacją. Więc warto jest uczyć się przyjmować komplementy. Możecie na ECS, próbować na Cami Soja powiedzieć komplement i powiedzieć "Dziękuję". Czwarty punkt brzmi trochę egnikmatycznie. Zamieniaj samo kretycyzm na samo współczucie. O co tutaj chodzi? Na pewno macie Państwo, chociaż jedną osobę, chodzi jak patrze na to, jak tutaj przysztyście, to nie wydajecie mi się takim mocno introvertykami, ale może. Więc jednego przyjaciela załóżmy, że macie. Którego się coś w życiu nie udało? Coś planował nie wyszło. Umówił się na rantkę, ona nie przyszła. Że nie było seksistowsko, umówiła się na rantkę, on nie przyszedł. No i teraz co byście powiedzieli, takie mu przyjacielowi? To co najczęściej mówimy przyjacielowi? Będę teraz strzelał, nie? Może mówić je różni, ale nie ta to inna. Nie ten to inny, tak. To przyjacielowi też tak można. Można też powiedzieć, jakby ciebie poznała, to by dopiero zobaczyła, co straciła. Albo jesteś naprawdę więcej warta niż ktoś, kto nie zechciał przyjść nawet na jedno spotkanie z tobą. A co sobie mówimy? Uży jestem taki beznadziejnie, że nawet nie chce przyjść na jedną rantkę ze mną. Korkcze poznała się na otyniakie jestem kiepski. To co jest tą czwartą radą, to jest to, że w momencie kiedy nam się zdarzy jakaś porażka. Nawet taka rantkowa. To żeby powiedzieć do siebie to, co byśmy powiedzieli najszą przyjacielowi. Docenić siebie. Bo tak naprawdę nie wiemy, co tam było przyczyną, tego nie powodzenia. Więc zamiast sobie dowalać, lepiej poklepać się trochę po plecach, po to, że dać sobie energię do naszego działania. No i ostatnie wzmacniej swoją wartość. I teraz jak to należy robić? Można to robić cały czas, choć panu Inż proponuje najbardziej po właśnie nieudanych sytuacjach. Ja zachęcam zazwyczaj swoich studentów do tego, żeby przynajmniej kilka razy w roku akademickim sobie zrobi i to sami dla siebie. Czyli jeżeli na przykład poszedłem na rantka i ona nie przyszła, to to co muszę zrobić to zastanowić się jakie są moje super cechy, których ona nie mogła poznać. Wybrać sobie jedną z nich i napisać essay. Dlaczego uważam, że to jest super cecha, jeżeli chodzi o budowanie relacji z drugą osobą? W ten sposób poświęcam czas na to, żeby utwierdzić się w tym, że jestem wartościowym człowiekiem, że mam fantastyczne cechy. Trudnością w tym wszystkim, żeby osiągać te pięć punktów i z nich korzystać, jest to, że jesteśmy generalizuje wiem być może niektórzy z państwa tak nie mają, ale generalnie nie jesteśmy nauczeni szacą kudo siebie. Częśćowo też szacunku do innych, ale on pewnie też wynika z szacunku do siebie. Z związku z tym, to od czego zawsze warto zacząć, to od tego, żeby tego szacunku mieć dla siebie trochę więcej. I tutaj bardzo zachęcam do tego, żeby zapoznawać się sasatywnością i budować tę asertywność. Czy na warsztatach czy czytać książki tego nigdy za dużo. Kiedy znam swoją wartość i szanuję innych ludzi, to jest ta sytuacja, która jest najlepsza. Ok, a jeśli jednak nie motego wszystkiego, co ja powiedziałem, no jest dramat, znaczy jest jakaś cecha, której w sobie nie akceptuje. Próbowałem wymyślić u siebie jakąś taką cechę, ale nie znalazłem, więc to będzie bez przykładu na mnie. Skorzystam z przykładu, który dostarczyłabym jedna z moich studentek z przed kilku lat. Bardzo sympatyczna dziewczyna uczestniczyła w moich warsztatach, bo ja on tak, że prowadzę zajęcia na pierwszym semestrze pierwszych roku, przez dwa semestry przychodziło na moje zajęcia i tak gdzieś w połowie drugiego semestru zobaczyłem, w ogóle bardzo specyficznie wyglądała. Czy ubrana na czarno, mocny czarny, makijaż, bardzo dużo różnego rodzaju kolczyków wyróżnia się na pewno. No i pewnego dnia na hitorbie znalazłem taką przypinkę, na której był bardzo krotki wyraz. I to co ona jako nazyraagowała na moje pytanie o co to? Spójrzala na mnie i powiedział nie powiem w styze się. Więc ja to sobie zrozumiałem tak, że ona znajduje się w tej grupie, która uważa, że z jednej strony ta cecha, którą posiada, czy to zachowanie, które preferuje, jest na tyle do ukrycie, że nie można nim pochwalić się publicznie. No i tutaj chciałbym państwa trochę uspokoić. Jeżeli pomyślicie o jakiejkolwiek cesze, może to być np. otwartość. Ju uważacie, że macie za dużo otwartości. To jest tak, że przeciętnie, przeciętną otwartość ma tak jak jest na wykresie 68%.
populacji, większość z nas. Dużo mniejsze odsetek jest tych, którzy mają trochę mniejszą przeciętność, otwartości i trochę większą otwartość. Jeżeli uważacie, że macie bardzo dużo otwartości, to o pocznego, że macie bardzo mało otwartości, to o pocznego, że macie cechy, która jest wam trudno zaakceptować, że ja chciałem wam powiedzieć, że jesteście wyjątkowi w związku z czym niezwykli jak do lary, jeans. I warto też sobie to doceniać. Tym bardziej, że jak później zaczniecie szukać informacje o takich osobach, to takich osób pokażę się być bardzo dużo. Tutaj internet robi niesamowitą robotę dla tych z was, którzy czują, że nie znajdą akceptacji w najbliższym otoczeniu. To, co było na torbie mojej studentki, to był taki znaczek, kocham "ja oj". Ktoś wie, co to jest? Nikt się nie przyzna. A tuż "ja oj", to jest "ja pońska manga", która przedstawia mężczyzn homoseksualnych mężczyzn uprawiających sex. Uwaga, jest to rodzaj manga, który jest szczególnie preferowany przez hetero seksualne kobiety. I te kobiety nazywają siebie jako grupę też "ja oj". Jestem absolutnie pewien, że przez te wszystkie lata, jak pracowałem na swu pęsie, to ona była jedna. Natomiast jak zaczęłem grzebać w internetie, to okazało się, że są całe forja poświęcone tej sztuce, jeśli można nazwać to sztuką. Jest cała masa kobiet na całym świecie piszących we wszystkich możliwych językach, które tym się zajmują, tym się fascynują. Jakkolwiek wasza cechanie była dziwna, jestem absolutnie pewien, że znajdziecie przyjaciół, nawet jeżeli będzie to trochę trudniejsze, bo będą mieszkali kawałeczek od was. Przejdźmy do tego, jak zyskać przyjaciół. I chciałbym zacząć od pewnej historii, którą pewnie znowu Państwo znacie, czyli od małego księcia i Lisa. Pamiętam, że jak przygotywam się do tego wykładu i próbowałem poukładać to, co chcę powiedzieć, to dzięki temu, że zdecydowaliście się Państwo tutaj przyjści, a przypomniałem sobie też o czymś, co było dla mnie kiedyś bardzo ważne, także dziękuję. Pierwsza rzecz, która mi się przypomniała, a prawa małego księcia, to, że Lisa uczył małego księcia, jak się zyskuje przyjaciół. Czyli, że najpierw trzeba usiąść pewnej odległości i zarkać na siebie. Następnego dnia można przyjścić i usiąść troszeczkę bliżej. I bliżej, i bliżej aż pewnego dnia już będziemy przyjaciół i będziemy ze sobą. I rzeczywiście, to nie tylko Lisa, jak był taki Mondra, ale nauka też mówi o tym, że przyjaja z nimi, to bardzo często jest czas, które poświęcamy. Niekoniecznie czas płynący w latach, ale czas poświęcony na relacje, taka, po moich przyjaciół. Czas, który jesteśmy w stanie oferować drugiej osobie do tego, żeby budować z nią to relacje. Natomiast Liz mówił też i o drugiej rzeczy, która, którą sobie przypomniałem dzięki Państwu. Otóż on mówił też o tym, że jeżeli kogoś oswojmy, to na zawsze pozostajemy za niego odpowiedzialnym. Ja myślę, że w tym jest też bardzo duża głęboka taka mądrość, że przyjaciel to jest nie tylko ktoś, z kim spędzamy czas, ale to jest też ktoś, kto ofiaruje nam trochę siebie. Otwiera siebie, że w związku z tym pozostajemy też odpowiedzialni za to, co nam powiedział i jak z tą osobą w relacji funkcjonujemy. No dobrze, to teraz jest ten fragment, w którym będzie trudno. Siedem wymiarów, na których wybieramy znajomych. Co jest dla nas ważna, kiedy wybieramy znajomych oprócz cech, na co patrzymy. Tak, tam była szczerność, deklarowaliśmy tak. A teraz uwaga, co wyszło z badania. Niestety wygląd. I to, jakby, często kobiety mówią, jeśli chodzi o mężczyzn to oczywiste. Otóż badania pokazują, jeśli chodzi o kobiety to oczywiste. Niezależnie od płci, pierwszy kontakt, wygląd obgrywa bardzo dużą rolę. Mychrabian ze współpracownikami w 2003 roku robili bardzo uważne badania dotyczące tego, z kim byśmy się spotkali, z kim byśmy się nie spotkali. Wystarczyła manipulacja makijarzem na twarzy. Podobno robiono mężczyzną taki makijar, żeby nie było widać, że to makijarzy. I jedna osa preferowaliśmy, drugich nie preferowaliśmy. Wystarczy uspojrzeć. Dzieje się tak, dlatego ponieważ nasz umysłu lubi sobie upraszczać. I to jest coś, co bardzo mocno nam się przydawało w rozwoju gatunkowym. Natomiast do tej pory funkcjonuje w naszej głowii, pewnie warto jest się do tego przed samym sobą przyznać i o tym wiedzieć. Widzimy innych w taki sposób pierwszy z tych efektów, o którym chciałbym powiedzieć to jest efekt halo. Czy efekt Aurea Oli po polsku? Nasz umysłu wie, że jak ktoś jest atrakcyjny, to jest jednocześnie mądry, dobry, sprawiedliwy, uczciwy. Generalnie ma bardzo dużo pozytywnych cech. Atrakcyjny, co to znaczy? Głównie symetryczny. Symetryczny i dopasowany do naszej grupy docelowej. Czyli patrzymy głównie na symetry i twarzy. Im bardziej jest asymetryczna, wszyscy ma ma symetryczną, tak przy okazji. To nie jest tak, że jest ktoś kto ma idealną. Natomiast im bliżej tego idealu, tym spostrzegamy to osoby za bardziej atrakcyjną. Jakakolwiek dyschharmonia, rozwojowe świadcze, jakichś problemach w odżywianiu, jak człowiek był módrze. Czegoś mu tam zabrakło. No więc wiadomo, nie? Gorsze geny i tak dalej i tak dalej. To rzeczywiście dużo mniejszą rolę odgrywate raz niż kiedyś, ale w dalszym ciągu nasz umysł tak na to patrzym. Druga rzecz to jest stereotyp. Czyli po pewnych grupach spodziewamy się, że będą bardziej atrakcyjne od innych grup. Jest taki serial przyjaciele. I tam był taki przepiękny odcinek, w którym jedna z głównych bohaterek poszła na rantkę i nie przyznała się, kim jest tylko podziażeć z tywerdesą. Face to szalał. One i za to powiedział, że jest lekarzem. Oczywiście żadne z nich nie było, tym kim się podobało. Stero ty też w naszej głowie buduje pewien obraz człowieka, pewien obraz tego, jaki ten drugi człowiek ma być. No i dajemy się temu uwieść. Pozwalamy sobie za tym. Pójść, choć oczywiście, jak tak na chwilkę złapać, oddech, złapać się równowagę, to wiemy, że jakby zawód nieświadczę o tym, jaki jest człowiek. Ale nasz umysł bardzo to lubi. Pewnie dlatego zaczęłem pracać na uczelnienia. No i trzecie to jest to, że czego czekujemy to się spełni. Czyli jeżeli jesteśmy o czymś przekonani ktoś nam na przykład, bo jeżo to jest kiepska partia, to nasz umysł zaczyna tak selekcjonować informacje, że wybiera tylko te, które potwierdzają tą hipotezę, która w naszej głowie już się zalengła. Jaskuszczym, jak nie chcecie wiedzieć, idziecie na rantkę w ciemno, to nie pytajcie nikogo, jaki on jest. Pozwólcie sobie doświadczyć tego sami. No i jeszcze chciałbym dać dwa takie pomysły, co można robić z tym, żeby nie zostawiać na lodzie, nie? Pejdziełem, że jest dramatycznie i teraz co z tym zrobić. Pierwszy to jest pomysł, czy odkrycie, które dokonał pan, który się nazwadan, a reali, czy don Aieli, które zajmuje się nieracjonalnością człowieka. I on odkrył taki syndrome brzyczego brata. Jeżeli chcecie dobrze wypjać, oważacie, że wyglądacie przeciętnie. To warto zabrać ze sobą na pierwsze spotkanie kogoś, kto jest do was podobna, ale wyglądanie co gorzej. Wtedy wy zostaniecie ocenie ni lepiej. Nasz umysł tak działa, jak mamy możliwość porównania, to nam się rozsuwają na krańce prawie, że odchodzi. To trochę tłumaczy, to takie jakbym młody widziałem zawsze dwie dziewczyny, jedną taką ładniejszą i taką bardziej korpulentną, koło niej się zastanawiałem dlaczego. Dan mi to wytłumaczą. Ta ładniejsza wiedziała, jak jeszcze podkręcić swoją atrakcyjność. No i to jest pierwszy pomysł. Drugi pomysł to jest pomysł pani, która się nazwa "Amy QD", która była strasznie śmiałą osobą. I w związku z tym została naukowcem obecnie już profesorem i zajmuje się wizerunkiem. Ukuła takie powiedzenie "fake it, fake it, until you make it". Czyli udawa i udawa, ja się się uda. I sama sobą dowiadła tego, że jak bardzo długo człowiek pokazuje, że jest wyprostowany, dumny, to w pełen razie sam zaczyna się tak czuć. W związku z czym już nie musi się prostować, bo jest wyprostowany. W związku z tym warto jest pamiętać o tym, że ludzie na zewnątrz nie wiedzą, jak jesteśmy w środku. I czasem trochę połudawać, ja z czasem to się stanie częścią naszej natury. A ich chciałam powiedzieć, że ja nie mam pojęcia, jaki to jest typ urody ta pani z biszkoptem w środku. Bardzo mi się spodobał rysunek i próbowałem znaleźć odpowiedź, ale. Nie znalazłem. Druga kategoria według której wybieramy znajomych przyjaciół i osoby nam bliskie to jest podobieństwo, ale podobieństwo nie wyglądu tylko podobieństwo zainteresowań, poglądu w rozrywek. Okazuje się, że w ten sposób dużo części, dużo łatwiej znajdujemy, zresztą jak poznajemy nowych ludzi to często szukamy tego podobieństwa. Mam na przykład kota, ktoś z państwa ma kota i już lubimy się bardziej. Mieliśmy o czym porozmawiać. Czy to podobieństwo, czy też lubię czytać książki, czy też lubię jeździć na rowerze, to jest coś co bardzo mocno nam pozwala uzyskać nowych przyjaciół, uzyskać nowe towarzystwo. Trzecie. A jeszcze chciałem powiedzieć, chciałem państwa pogłaskać i zapomniałem, bo chciałem jeszcze powiedzieć, że niektóre na wykładach chodzą. To też podobieństwo. Trzecie to jest komplementarność i tutaj muszę podważyć bardzo ogólne stwierdzenie pod tytułem przeciwieństwa się przyciągają. Otóż padania pokazują, że przeciwieństwa co najwyżej mogą spowodować krótką fascynację. Natomiast długo falowo najczęściej prowadzą do rozpadu, nie porozumień i dysz satysfakcji z relacji. To co nas do siebie przybliża to komplementarność, czyli, że uzupełniamy się wzajemnie. Takim dobrym przykładem jest, że jedna osoba jest dominująca, a druga osoba jest uległa. Świetnie dopasowanie do siebie. Mojej dziadko wie tak przeżyli 50 lat. Nie wiem czy babcia, która była tą częścią uległą przez całe życie była zadowolona. Wiem, że przynajmniej w jednym momencie nie. Natomiast pozwolił mi to przez całe lata życi w zgodzie. Bo uzupełniali się wzajemnie. Jakby były dwie osobi? Uzupełniali. Nie byli przeciwieństami. Bo przeciwieństwa rozumiane w ten sposób to będzie osoba bardzo otwarta i bardzo zamknięta. I te dwie osobi. No nie, uległa i dominująca to trochę jest inny wymiar. Dominująca to jest taka osoba, która narzuca innym, extrawerty tylko po prostu eksploduje na zewnątrz. Osoba dominująca jest też taka, że musi mieć kogoś kogo by mogła zdominować. Po co być dominującym, jak się nie ma nad kim dominować. A osoba uległa to jest taka, która się dostosowuje i bezpiecznie się czuje. Albo więcej dostaje wtedy, kiedy się podporządkuje komuś. I znowu wymiar, który wydaje mi się dosyć trudnej dyskusyjny, czyli szukamy znajomych dzięki którym mamy korzyści. Tutaj nie chodzi mi o to, że zarabiamy na tych znajomych, tak w bezpośredni sposób, choć pewnie i takie relacje się zdarzają. Natomiast, socjolog Thomas, George Thomas, stworzył taką teorię wymiany społecznej. On powiedział, że jesteśmy z tymi ludźmi, którym możemy coś dać, albo od których możemy coś dostać. I taki przykład, z mojego bliskiego toczenia to mój bardzo dobry przyjaciel, który cały lata temu nie był zbyt za możny. A, że nie powiedzieć, że był biedny. No i miał przyjacie łukę, której bardzo mocno pomagał, a ona go zapraszała do knajp i stawiała piwo, drinky. A potem się wzbogacił. No i poczuł, że już nie chcę naciągać przyjaźni, tylko zaczął zaśęsam płacić. I co? Przestali się spotykać. Bo nie było szansy na wyrównanie długów. On mógł jej poświęzać dalej swój czas, ale już nie chciał od niej niczego w zamion. I on pewnie byłby przez czas, jakiś czas stanie tak funkcjonować, natomiast dla niej to już nie była trakcyjne. Czuła, że zaciąga dług. Więc, w kuszczym ten przepływ, o którym mówiłem na początku, to obustronna korzyść na bardzo różnych wymiarach, to jest też coś, co bardzo ładnie określa, co utrzymuje nas w relacji. Następne mało zakskakujące. Lubimy ludzi, których uważamy za kompetentnych. W jakimś zakresie, jakimkolwiek zakresie. Przytoczyłem tutaj zdjęcie Jonathan Fitzgerald, a Kennedy, ponieważ on jest dla mnie idealnym przykładem takiej osoby, która miała społeczne, postrzegane jako ideal. Mondry, przystojny, dobrze wykształcony. Był taki moment, wiego karierze, kiedy popełnił błąd, to był moment, kiedy inwazję w za to, co świnium, próbowała ameryka, zrobi, żeby odzyskać kube dla kapitalizmu. No i nie udało się tam decydęci, którzy uciekali kube, zostali wybić i do nogi, albo araszczowani, zaostrzyło to stosunki z kubą. I wszyscy obawiali się tego, że prezydent Kennedy na tym straci. I wydarzyło się rzecz, zdumiewająca wtedy jeszcze, nikt tego się nie spodziewał, otóż okazało się, że ludzie kochali go jeszcze bardziej. Dlaczego? Bo był bardziej ludzki, był doskonały, był wzorcem dla wszystkich, ale miał też jakąś niedoskonałość. I to powodowało, że dla ludzi stał się bliższy, więc warto jest być w czymś bardzo kompetentnym, a potem wchodząc do lokalu się podknąć. Nie, tak żeby się wyrżnąć, ale na chwilę się podknąć, przewrócić, stracić równowagę, po to, że pokazać, że są też takie obszary, gdzie potrzebuje wsparć, albo nie jestem taki doskonały. Dla innych to będzie łatwiej żyć z kimś takim. To moją ulubione. Otóż to, co powoduje, że mamy znajomych i przyjaciół to odległość, bliskość. Fantastyczny eksperyment zrobiłam merysegal w Stanach Zjednoczonych, otóż to, co ona zrobiła, to poprosiła uniwersyte, nad którym pracowała, żeby w jednym akademiku mieści studentów alfabetycznie. Czyli od góry w pokołach mieszkało, A, B, C, nazwiska mi, nie? Bo to tak łatwo. Aż do Z. I po upływie połowy semestru, ankieterze zupełnie przypadkiem zaczęli chodzić po akademiku i tam różne pytania zadawać i przy okazji pytali z kim się przyjaźniż. I okazało się, że aż 41% osób na literkę m przyjaźniło się z mn o m, co jest przed m? K, dzięki. Przyjaźniło się z kajs n l l i n z tymi sąsiednimi literkami. A tylko 10% miało znajomych z końca alfabetu. Tu maczenie, dosyć osądne wydaje mi się. Jak kogoś części spotykamy, jest większa szansa, że się zaprzyjaźnimy. Jest większa szansa, że będziemy mieli relacje. Ja to też zauważyłem na sytuacji moich dzieci i przedszkola. Póki moje dzieci chodziły do przedszkola, a to miałem w kręgu rodziców, dzieci kilka znajomych. Potem dzieci poszły do szkoły. Mam nowych znajomych. Oczywiście jedna osoba z tamtych została, jak ta z którą się zdążyłem najmocniej za przyjaźnić. Natomiast warto jest o tym też pamiętać. Jak chcemy mieć przyjaciół, to musimy w ogóle gdziekolwiek bywać. Wyjść z domu, pójść do knajpy. Jak tam szustera, będziemy się dziennie na tym kszesełku. Na pewno znajdzie się ktoś, kto zauważy, że szustera siedzimy na tym kszesełku. Widać, że już szustera siedzisz na tym kszesełku. To może być początek nowej relacji. Trzeba dać sobie szansę. Jeśli udmwymiar, to jest wymiar ujawniania siebie. Bardzo lubimy osoby, które nam mówią o sobie. Coś, czego nie mówią, nikomu innemu. Natomiast uwaga, mówią to po trochę, w zamian za to co my im mówimy. Czyli jeżeli poznajemy nowego kolega i mówimy, bo ja to już od 4 lat nie mam w z wodu, przy pierwszym spotkaniu, niekoniecznie to będzie przyjaźni na całe życie. Mówimy o sobie coś bardziej skrytego. Ta osoba może nam się odzienczyć i w ten sposób coraz bardziej pogłębiamy swoją relację. Jest to do tego stopnia mocne, że jest taki pan, który się nazwa Artur Aton i on parę lat temu ogłosił, że znaleźł przepisną miłość. Napięcie buduję. Stworzył on listę 36 pytań. Powiedział, jeżeli zadajcie sobie w parze, to 36 pytań. A potem, przez 4 minuty będziecie patrzyli sobie w oczy, to się zakochacie. Jak to się z ciekawczy działa, to zapraszam, że znalazł sobie w internecie i zrobił. Minimum, które osiągniecie, to będzie to, że będziecie czuli rzeczywiście wjęć z tym drugim człowiekiem. To są pytania takie od bardzo ogólnych, po bardzo intym, na co jest dla ciebie ważne. Kto jest dla ciebie ważną osobą?
A kiedy rozmawiamy wzajemnie o takich pytaniach, czujemy się bardziej związani z tą osobą, czujemy się z nią bliżej. No i teraz pytanie pewnie podstawowej, czy trzeba mieć to wszystko, czyli trzeba być przystojnym, trzeba mieć podobne zainteresowania, ale jednocześnie takie, które uzupełniają zainteresowania. Drugi osoby. No tutaj niestety nie mam takie odpowiedzi, ponieważ to co robi psychologia, to robi badania takie wyrywkowe. Pokawałku. Ja chciałbym wierzyć, że wystarczy jednastych rzeczy, ale jak jest naprawdę tego niestety, nie wiem. No i teraz co nauka mówi o budowaniu relacji? Jestem już sobą znam swoją wartość i chce się z kimś zaprzyjaźnić. To co mówi nauka, że pierwsze etap to jest zazwyczaj inicjowanie. I inicjowanie, czyli właśnie stworzenie tej okazji. Podejdź i zagadaj o czymkolwiek. Warto mieć jakiś wytrych. Najczęściej takim wytrychem jest pogoda w Polsce, ale też jak się uważnie Państwo przyjrzycie, to bardzo pomaga palenie papierosów. Ja przez wiele lat pracując jako trener, bołem swustrowany, bo zespole, z którym pracowałem, bołem jedynie palący. I na przerwie wszyscy wychodzi i na papierasa, że coś tam przegadać, ja zostawiałem nasarii i pilnowałem uczestników. Potem się nauczyłem, że mogę wychodzić nie palący i już wszystko się zmieniło. Natomiast to jest ten pierwszy moment, czyli mieć okazję do zainicjowania relacji. Później jest eksperymentowanie i tym tytułem nazwane są te poszukiwania, o których już trochę wspominałem, czyli poszukiwanie tych zbieżności. To co my mamy z kotem, albo jakieś inne rzeczy, które lubimy razem. Ktoś może ma taką frezure jak ja. Im więcej takich tematów wspólnych, tym lepiej. W związku z czym nie świadomie, albo świadomie eksperymentujemy. Nie świadomie, albo świadomie szukamy różnych tematów, na które możemy pogadać na osobom. I tutaj jeżeli znajdziemy kilka takich tematów i je przerwiemy, to ma efekt dodany, ponieważ nas umysł znowu w tym momencie nam pomoże. To się nazywa efekcaj garnik, czyli taka potrzeba domknięcia. Ja albo wtedy ten ktoś dośpiewa tą historię do końca, albo będzie nas szukał, żeby dokończyć. Więc dużo na początnych, nieskończonych tematów też buduje zaangażowanie w relacje. Trzeci poziom to jest poziom intensyfikowania. I to jest to poziom, kiedy zaczynamy spędzać razem czas. Czyli szukamy okazji do tego, żeby nie wiem, razem zagrać w kręgle, wyjechać nowakacje. Zrobić coś, co będziemy mogli zrobić razem. Potem jest integrowanie, no i tutaj już zaczyna się pojawiać wspólne środowisko, czyli zaczyna się pojawiać grupa, której spotykamy się dość regularnie. To są te paczki, w których mam nadzieję każdy z państwa chociaż jedną ma, bo za chwilę pojem, że to ważne. I te paczki to już jest taki bardzo mocny stopniń zażyłości. Ostatni punkt jest bardzo ważny, ale nie za wszystkimi, bo to już jest wwiązek intymny. Czy już bardziej intensywnie to już można tylko i wyłącznie, jeżeli naprawdę dużo zesobądzielimy. I to już jest zazwyczaj zarwowane do bardzo niewielkiej liczby osób. Natomiast pierwsze cztery kroki są dla wszystkich. Zobaczcie Państwo, że tutaj ciągle nie ma jeszcze takiej zbyt dużej przestrzeni na bycie sobą, na ten indywidualizm, o którym mówiliśmy. Na szczęście mniej więcej od poziomu integrowania, a czasem od intensyfikowania, pojawia się reakcja w drugą stronę, czyli reakcja odróżniania, czyli zaczynamy mówić o tym, że jesteśmy inni. I to jest ten moment, kiedy możemy pokazywać też swoją odmienność, możemy pokazywać też czym się różnimy, co lubimy innego niż wszyscy. Zazwyczaj reakcja jest już wtedy na tyle mocna, że nasza przyjaźń nie słabnie, tylko się wzbogaca. Ja na przykład dwa tygodnie temu odkryłem, że jeden z moich przyjaciół skończył technikę, techniką budowy frotepianów. Przynamy się z pięć lat. Nie mogłem w to uwierzyć. I trzy razy go pytałem, trzeba by na pewno. Ja kazało się, że nawet podobno kiedyś budował fragment jednego frotepianu. W moich oczach zyską. Jestem bardziej ciekawy jego osoby, przez to, że się odróżnił. Więc warto jest też od pewnego momentu pokazywać tą swoją indywidualność, ale nie na początku. Bardzo ciężko się buduje relację z człowiekiem, które na każdą naszą próbę znalezienia czegoś wspólnego pokazuje, że jest inny. Więc nawet jeśli jest was silna potrzeba wyciej indywidualistą, spokojnie będziecie mogli to zrealizować, ale po pewnym czasie budowania relacja nie od razu. No i teraz trzy historie, jak zareklamować przyjaźni. Pierwsza historia jest taka Dan Betner, który jest badaczem długowieczności. Szuka przyczyn, dlaczego ludzie żyją długą. I okazuje się, że jest na archipalago okinała takie miejsce, gdzie ludzie żyją bardzo, bardzo długo. To jest chyba miejsce w według botnera, w którym najwięcej ludzi żyje najdłużej. Tam średnia wieku, to jest 90 parę lat, a 100 lat i coś tam letni ludzie zdarzają się bardzo często. Jak zaczął analizować to oprócz takich rzeczy, jak w Vegetariańska Dieta, to co tam wszędzie teraz głoszą. Jednym z powodów, dla których oni długorzyją, okazało się to, że mają to samą grupę przyjaciu przez całe życie. To jest pięć do sześciu osób, które spędzają ze sobą czas razem, rozmawiając, uprawiając ta i ci śpiewając, chodząc na spacerę. Okazuje się, że taka grupa osób, które nas wspierają przez całe życie, to jest dobry prognostych długości naszego życia. Bardzo silna grupa wsparcia. A to może wynikać też z tego, co mówi badanie sob kart to w Polsce w 2008 roku było robione badanie, które pokazało, że osoby, które nie mają wsparcia społeczne, nie mają przyjaciół, nie mają silnych relacji, mają dwa razy większe szanse na choroby wieńcowych, a choroby związane z krążeniem z sercem. Co by pokazywało, że przyjaciele powodują, że mniej się stresujemy? To by powodowało, że przyjaciele powodują, że lepiej radzimy sobie w trudnych sytuacjach, związku z czym mniej obciążamy nasze serca przez co żyjemy lepiej i dłużej. No i ostatnie, bardzo ważna rzecz. O, icie Państwo, otóż badania pokazują, że posiadanie stałej grupy osób, z którymi spotykacie się przynajmniej razy w miesiącu, jak porównywano poziom satysfakcji, to poziom satysfakcji wzrasta tak, jakby ktoś wami odwara ze podniósł pensję. Rozumiem, że nie ma tutaj osób, które chciałby zamienić przyjacielną. Pieniądze szczęścia nie dają, natomiast przyjaciele to szczęście mogą dawać zdecydowanie. Na sam koniec amerykańska porada o tym, jak budować relacje. I pomimo tego, że jest dosyć płytka, wydaje mi się, że w tym też warto jest poszukać jakiegoś, jakiejś rady dla siebie. Ponieważ korne gidey, to jest człowiek, który napisał książkę, jak zdobyć przyjaciel i z jednej cobie ludzi. Zauważył kilka rzeczy, o których my na co dzień nie pamiętamy, znaczy nie wiem jak Państwo ja nie pamiętam, a które mocno wpływają na to, czy ludzie nas będą lubić, czy nie. Pierwsze to jest okazywanie zainteresowania. Mówięcie, kiedy pokazujemy, że innym, że jesteśmy nimi zainteresowani, oni też stają się bardziej zainteresowani naszą osobą i bardziej zwracają na nas uwagę. Druga rzecz bardzo niezwykła uśmiech. Co prawda dla Państwa to nie powinno być mocnym z dziwniem, bo przynajmniej dla mnie człowieka, który w poznanie bywa tylko od czasu do czasu, poznanie z niczym innym się nie kojarzy, jak tylko zjeżdzić jadą. I z eksperymentalnym sygnałem dobra. Jak pamiętam, jak czytałem te książki, pani mu się rawić to, to co mi mocno zostało w pamięci, te eksperymenty, które przeprowadzały córki w rodzinie borejków, postanowiły, że będą się do ludzi uśmiechać i zobaczą co z tego wyjdzie. No i okazało, że kiedy się śmiały świat, uśmijał się też do nich. I to jest coś, co też nam z jednuje ludzi. Woli my ludzi uśmiechnięty niż mutnych. Trzecia rzecz to jest mówienie po imieniu i to w Polsce jest dużo rzadziej używane. Do tego stopnia, że kiedy sieć MP' próbowała na chwilę wprowadzić taki zwyczaj, że jak ktoś płacił kartą, to przy oddawaniu mu karty pracownik mi osczytać imię i powiedzieć dziękuję na przykład panie sławku. To ludzie się oburzali, żebyśmy nie byli sobie przedstawieni. Natomiast generalnie bardzo lubimy być podmiotowi, bardzo lubimy być traktowani tak wyjątkowo, na tyle wyjątkowo. Żeby ktoś znał nasze imię. I tutaj Amerykanie mają bardzo dobry zwyczaj, że starają się jak kogoś nowego poznają, nie powiedzieć mu tylko a to dzień dobry, tylko powiedzieć dzień dobry słabeck. To jest bardziej osobiste i ten haczyk się zaciąga. Warto jest o tym pamiętać. Piąte i tutaj to już trudniejsze, że jeżeli chcemy się z kimś zaprzyjaźnić, to musimy bym coś dać i zanim coś dostaniemy. A to co my możemy dać, to możemy rozmawiać o rzeczach, które są dla tej osoby bardziej interesujące.
Jeżeli ktoś gra w Philharmonii, poczytać trochę o Philharmonii i zacząć z nim o tym rozmawiać. To się więcej dowiemy, ale też ta oczoba osoba poczuje się dla nas ważna. Czyli punkt szusty. Każdy z nas chce być ważny dla kogoś. Z kustym osoby, którym pokażemy, że są dla nas ważny będą nas też bardziej lubiły i bardziej z nami będą chciały budować reakcje. Bardzo, bardzo dziękuję za uwagę. Za chwilkę jak rozumiem pytania. Natomiast też na sam koniec chciałem powiedzieć, że jeżeli ktoś chciałby ze mną budować relacje, to jest mail. Proszę pisać, jeśli tylko będę w stanie odpowiem na państwa pytania. Bardzo, bardzo dziękuję. [oklaski] Tradycyjnie teraz państwo. Zważcza starsi ludzie, starsze populenie, bardzo tradycyjne, nie lubi jak mówię się po mnie. Czasami zwracają uwagę, ale zaraz ja nie jestem i ręka, tylko proszę do mnie mówić. Po prostu proszę pani, czasami to używa uważane jest przynajmniej w Polsce, jako nie tak to. Bardzo mocno się zgadzam. Natomiast to, to co próbowałem pikton, też próbowa mówić pani i ręko, co i tak było z mocnym naruszem. Jrenko było naruszenie, też to nie wyobrażałam sobie powiedzieć do mojego promotora profesora, pani zbyś. Tak, też pewnie byłoby to przez niego źle odebra. Zależność też kieramy. Zaczynam fantazję, kto może być tym prematorem, ale zgadzam się. Stwierdziliśmy, że dla osoby kompetentnej drobna niedoskonałość przyniesie wzrost w kontekście przyjaźni i czy wykazana jest zależność w drugą stronę, to jest dla osoby niekompetentnej, drobna niedoskonałość będzie pogarszała i zdolność do zawierania relacji? Nie znam żadnych takich badań, które by to pokazywały. Natomiast jara, czy jej bym budował relacje na mocnych stronach? Czyli ten punkt, o którym pan wspomniał, "Fake it, fake it, until the make it", rozmiem, że to jest ważne tylko na początku zawierania znej młości, ponieważ tak naprawdę jest to trochę przeciwne zbudowania relacji i pozostawanie sobą, czy mogły pan skomentować tutaj, jak to wyglądało dalej? Jasne. Zdecydowanie zgadzam się, że to nie jest dobry sposób na budowanie relacji, jeżeli jesteśmy cały czas sztuczni. Natomiast to co panie Ami powiedziała, co może być nie do końca jasno przekazałem, to chodzi o to, że ja bardziej się poczuł, niż bardziej próbował Ciebie oszukać, że kiedy ja zacznę sam dla siebie udawać, bo ja przycież taki nie jestem, ale będę cały czas wyprostowany, to moje ciało da mi informacje zwrotną o tym, że taki jestem. Natomiast absolutnie zgadzam się, że nie budowałbym na tym relacji, co więcej, np. wygląd, też bardzo szybko traci na znaczeniu. Czyli są takie czynniki, które są ważne tylko na pierwszy moment, ale tak jak ze wszystkim, żeby dać sobie szansę, to trzeba mieć ten pierwszy moment i warto jest wtedy o tym pamiętać. Akurat znam książkę czytałem książkę "Amy, Kaddy i Prezenc", i może to ta jedna zmiana zmieni trochę postrzeganie, bo ona mówi nie "Fake it, fake it, until you make it", tylko ona mówi "Fake it, fake it, until you become it". I tam chodzi o to, że ona mówi, że tak jak pan powiedział teraz, że mowa ciała wpływa na sposób, w jaki mówimy, czyli jeżeli będziemy się zachowywali, jako osoba pewna, pomimo tego, że ta cy nie jesteśmy, to tam pewność sobie budujemy. Ona mówi np. do geście zwycięsty, że osoby nie widzomę, tak. Bardzo w ogóle ma fajną prezentację na Tadeksu. Ona mówi o tym, że jeżeli będziemy pewne postawy udawali, udawali, udawali, bo chcemy je w sobie zbudować, to, że te zachowania to ciało, to tych zachowani się nauczy i zacznie w ten sposób wewnętrznie reagować, pomimo tego, że w głowie ich nie mamy. Tak, dziękuję. Tak. Może pan podadziesz czy jakieś inne przykłady komplemerytności, które mogą pomagać w budowaniu relacji z innymi, opuszcaj uległości i dominacji ten przykład. Dysperat z koszukam, jeśli pan pozwoli się chwilkę zastanowie i odpowiem, jasne. Czasami nie chodzi o kwestie emocjonalności, może a o tyle też jakieś zadania w życiu codziennym, które wykonujemy, a się po prostu uzupełniamy, czy to jest planie, poesowanie. Dziękuję bardzo mi blisko. Cieszę się bardzo, zawiązaliśmy już jakąś jak mi się chwienię. W jakim sensie zahacza o te korzyści, o których była też mowa, np. o tym, jak ktoś ma pieniądze ich nie ma. To są przeciwnafici, a pomagają się na wzajem, mogą przejmieć. Ja myślę w ogóle, że te wszystkie rzeczy, o których mówiłem się o siebie, zazębiają i w różnych sytuacjach one mogą być na toż same, natomiast dla takiej czystości wywodu, jak mi powiedział, że wszystko, że wszystkim się łączy, to małoby to było zrozumiałe, zioskocczym podzieliłem. Natomiast to zgadzam się, że to wzajemnie się przenika. W przyszłym pytanie, czy psychologia zna jakieś badania, gdzie sprawdzano, czy występuje często zjawiskiem jest myzalians. Jeśli chodzi o relacje, ludzi z różnych grup społecznych, czy bardziej poziomów. Czy mądow pływ np. poziom zarópków, to jest osoby zarabiające powyżej, zakładam, że amerykańskie badania, więc to zarabiające powyżej 100 tysięcy dolarów rocznie, często zawiązują relacje z osobami właśnie z tej niższej półki, jeśli chodzi o zarópki. Częstości nie znam żadnych badani, bo to pewnie jakiś statystyczną sial wydyci. Natomiast myślę sobie, że na pewno takie rzeczy mają miejsce i myślę, że dobrym wytłumaczeniem jest właśnie wymiana korzyści, czyli że dostaje coś, a w zamian coś daje. Rozumieżymy zanim z czym to miejsce tak? Tak, przezdarzają się takie sytuacje, kiedy ludzie z różnych grup społecznych, czy to za możliowych stratyfikacji, czy wyglądu, czy zmiejstw na świecie przełamują tabu, w Polsce takim tabu na przykład jest kolory skóry, więc w Polsce bardzo mocnym mezaliansem, tak społecznie. Patrząc jest związek z osobą o innym kolorze skóry, z innej kultury. To ja mam tutaj pytanie, jak gra gować, kiedy ktoś zaczyna temat, w którym jakby nie czujemy się mocniej, albo nie mamy wiedzę, czy lepiej tutaj na początku trochę udawać, dopóki nam to wychodzi, czy od razu lepiej zakończyć, powiedzieć, słuchaj, no niestety to nie jest moja działka, nie mam wiedzy, nie mogę dyskutować. My posługujemy się statystyką, czyli prawdopodobieństwem. I tutaj myślę, że często też działa efekt takiego starszego, szeregowego takiego pana, który miał 40 lat, jak go poznałem z garnizonów południa, wozgodniej Polsce. Ja bym uznany z tego, że na każdą imprezę w garnizonie przeprowadzał przepiękną kobietę. Sam miał metr 50 dosyć był taki postawny. No i za 3 czy 4 razem kolec nie wytrzymali się go zapytali, jak ty to robisz. Ja odpowiedzialo, podchodzę i pytam, 99 nie zgadzę, setna się zgadza. To też tak działa. Odnośnie tych cech, których w sobie nie lubimy. No tak powiedział pan, że mamy poszukać w internetzie, kogoś to ma taką samą cechę. Ja na przykład bardzo krytykuje ludzi. Mam poszukać ludzi, którzy też krytykują, lubią być krytykowani. Tak jakbym mówił od siebie, to generalnie nie polecam. Ale jak spojrzę na internet, takie grupy bardzo mocno funkcjonują, mają już nawet swoją nazwę. Na pewno można znaleźć średni wspólnotę, sposobu patrzenia na świat. Na pewno jest tak szczerze, to radziłbym szukać innych cech, na których coś pozytywnego wyjdzie. Bo tutaj konkurencja jest dosyć spora, i chodzi o kratykowanie w internetzie. Czas mówimy, jak to zrobić, ale szczególnie wiadomo, przyczyny dlaczego ludzi tego nie miało robić. Może jest jakieś podłoże, nie wiem, psychologiczne albo wyglądu, albo co, dlaczego tak jest. Jestem absolutnie przekonany, że tych badań była robiona masa, o których ja teraz myślę, o których pamiętam, wiążą się z brakiem praktyki. Jedną z przyczyn jest to, że być może już pani, albo osoby młodszy od pani dużo rzadzi wychodzą na dwór, dużo rzadzi spotykają się z rówi śnikami, dużo rzadziej kłócą się i szukają rozwiązań. W związku z czym nabierają lat, a nie bardzo wiedzą, jak sobie radzić w relacjach społecznych. I to też widzę u swoich studentów już po zabadaniami, że ja na przykład teraz muszę uczyć, jak rozpoczynać rozmowę z drugim człowiekiem, kiedy nie się wydawało, że to jest coś zupełnie oczywistego, bo po prostu wychodziło się na dwór i się z do kogoś zagadywało. A tutaj my uczymy się, jakie tematy mogę sobie przygotować, w jaki sposób mogę zacząć tą rozmowę budować. I ten brak treningu i taka obawa co się wydarzy, jeśli jest bardzo często hamująca do tego, że ludzie nie nawiązują relacji. Natomiast druga rzecz jest związana z tym, o czym mówiłem na początku.
czyli z tym, do kogo ja się porównuję. Żeby coraz częściej ludzie wolą przedstawiać się w internecie, bo tam mogą podkreować swój wizerunek, niż spotykać się z człowiekiem w ralu, jedną z takich aplikacji, na przykład, która to bardzo ładnie pokazuje z Tinder, nie wiem czy pani zna. To jest taka aplikacja, która pozwala dokonywać jednym kciukiem selekcji, kto mi się podoba, kto nie. Ja się mu podoba, mi on mi się podoba, to nam wtedy wyskakuje, że jesteśmy dopasowani i możemy zacząć ze są rozmawiać. I to taki trakowisko próżności. Natomiast ludzie bardzo specyficzny sposób wrzucają tam swoje zdjęcia i później bardzo często nie spotykają się z tą drugą osobą, bo mają poczucie, że jak się spotkają, to będzie rozczarowanie. Ją skośczym ta potrzeba takiego krawowania wizerunku idealnego też przeszkadza w tym budowaniu relacji. W ogóle powodów pewnie jest cały milion, natomiast takie dwa w tej chwili przychodzą i do głowę. To ja mam takie pytanie odnośnie właśnie internetu i przyjaźni. Czy by by prowadzą jakieś badania odnośnie tego, czy jakość przyjaźnie zawieranych przez internet jest taka, relatywnie taka same jak przypadku bliskości, która była między innymi jednym z wyczyników nawancowania przyjaźni. I na ile czy jest jakby możliwość, tak? Może by ta przyjaźla zawarta przez internet na odległość, bo często powiedzmy, dzisiaj nawet z innych kontynentów stanowiła, bo ten sam rodzaj przyjaźni, którą mamy taką osobistą bezpośrednią. To badań cała masa jest na ten temat. I większość z nich pokazuje, że jednak relacje online są słabsze i płytrzy od takich na co dzień, że tutaj ta częstotliwość spotka i ma znaczenie starsi panowie, chyba mieli taką piosenkę, nie zastąpi już obcowania, ciał obcowanie dłuż, żeby jakby my potrzebujemy innych ludzi do kontaktu fizycznego takiego twarzą w twarz, ale na pocieszenie powiem, że są również badania, które mówią zupełnie inaczej. Jest ich mniej, ale również są. I myślę sobie, że to też bardzo zależy od sytuacji, bo kiedyś jak ktoś lubi czytać listy znanych osób, to bardzo często naukowcy wymieniali się listami, nigdy się nie widzą, więc później mówili o sobie, i z atencją i mówili o sobie, jak o przyjaciółach, choć widzieli się na przykład raz w życiu. Jestem pewien, że jest to możliwe, natomiast proces dojście do tego wydaje mi się, mam dużo trudniejszy i dużo rzadszy niż twarzą w twarz. Dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo.
Podcast Summary
Key Points:
Człowiek jest istotą społeczną, a samotność była historycznie postrzegana jako kara (np. Sokrates, Papusza).
Według teorii zarządzania trwogą, lęk przed śmiercią skłania ludzi do poszukiwania relacji, ale też do konsumpcjonizmu.
Liczba bliskich przyjaciół, którą jesteśmy w stanie utrzymać, to ok. 15 osób (badania Dunbara), a w Polsce od 1991 do 2015 roku spadła deklarowana liczba przyjaciół.
Najważniejsze cechy przyjaciela to szczerość (73%), lojalność i zachowanie tajemnicy.
Bycie sobą i posiadanie relacji są ze sobą powiązane – współcześnie młodzi często stawiają indywidualność przed relacjami.
Teoria odzwierciedlonych ocen i teoria porównań społecznych tłumaczą, jak postrzegamy siebie i jak wpływa to na nasze relacje.
Aby poprawić samoocenę i relacje, warto stosować afirmacje motywujące do działania, identyfikować swoje mocne strony i uczyć się przyjmować komplementy.
Summary:
Prelegent, psycholog zajmujący się relacjami międzyludzkimi, rozpoczął od podkreślenia, że człowiek jest istotą społeczną, a samotność od starożytności była utożsamiana z karą, co ilustrują przykłady Sokratesa i poetki Papuszy. Wskazał, że lęk przed śmiercią (teoria zarządzania trwogą) skłania nas do budowania relacji, ale też do konsumpcjonizmu. Przytoczył badania Dunbara, według których maksymalna liczba bliskich znajomych to 150 osób, a prawdziwie bliskich – 15.
Badania CBOS z 1999 roku pokazują, że najważniejsze cechy przyjaciela to szczerość (73%) i lojalność. Niestety, dane z Diagnozy Społecznej wskazują, że w Polsce maleje liczba deklarowanych przyjaciół – od 1991 do 2015 roku odsetek osób z pięcioma i więcej przyjaciółmi spadł z 45% do 37,5%. Prelegent omówił dwie teorie wpływające na samoocenę: teorię odzwierciedlonych ocen (jesteśmy kształtowani przez to, jak postrzegają nas inni) oraz teorię porównań społecznych (porównujemy się z grupą reprezentatywną, co często prowadzi do frustracji).
Współcześnie młodzi ludzie, dążąc do akceptacji, podejmują ryzykowne zachowania, jak tworzenie nagich zdjęć. Aby budować zdrowe relacje, warto pracować nad samoakceptacją – poprzez skuteczne afirmacje (motywujące do działania), identyfikację swoich mocnych stron i umiejętność przyjmowania komplementów. Podkreślił, że bez lubienia siebie trudno jest tworzyć satysfakcjonujące, wzajemne relacje.
FAQs
Robin Dunbar twierdzi, że maksymalna liczba bliskich znajomych, jaką jesteśmy w stanie udźwignąć, to 150 osób, ale tych, których śmierć by nas zasmuciła, to tylko 15.
Najważniejsze cechy to szczerość (73% wskazań), lojalność, zachowanie tajemnicy, dawanie oparcia, ciepło i serdeczność oraz poświęcanie czasu.
Aż 90% osób mieszkających w Polsce czuje się kochanymi i darzonymi zaufaniem, a tylko 18% czuje się osamotnionych.
Odsetek osób deklarujących brak przyjaciół wzrósł do 4,5%, a tych z pięcioma lub więcej przyjaciółmi spadł z 45% do 37,5%.
Skuteczne metody to używanie afirmacji motywujących do działania (np. 'zmierzę się z tym'), identyfikacja i rozwijanie swoich mocnych stron oraz nauka przyjmowania komplementów.
Samotność przywołuje pierwotny lęk przed zniknięciem, co według teorii zarządzania trwogą (Greenberg, Pyszczyński, Solomon) skłania ludzi do odwracania uwagi, np. przez zakupy lub nawiązywanie relacji.
Chat with AI
Loading...
Pro features
Go deeper with this episode
Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.