Bez czego nie przestaniesz myśleć o sobie źle i nie zaczniesz żyć? | psycholog dr Joanna Flis
71m 10s
Rozmowa z psycholożką i psychoterapeutką Janem Nafis koncentruje się na narracyjnym podejściu do własnej historii i tożsamości. Podkreśla, że sposób, w jaki opowiadamy sobie o swoim życiu, ma kluczowe znaczenie dla naszego samopoczucia i funkcjonowania. Nadawanie sobie sztywnych etykiet (jak DDA czy osoba z depresją) zawęża perspektywę, sprawiając, że dostrzegamy tylko te doświadczenia, które pasują do danej narracji, co może prowadzić do pogłębiania cierpienia. Terapia narracyjna służy poszerzeniu tej opowieści, odnalezieniu zapomnianych zasobów i stworzeniu bardziej użytecznej, wspierającej wersji własnej historii. W kontekście zmiany, szczególnie w uzależnieniach, kluczowe jest niepodejmowanie wewnętrznej dyskusji z "głosami" podtrzymującymi stany niechciane i konsekwentne trzymanie się podjętej decyzji. Rozmowa porusza także temat wewnętrznego krytyka, który bywa mylnie uznawany za obiektywny, oraz nadczujności układu nerwowego wynikającej z wcześniejszych trudnych doświadczeń, co może nieadekwatnie ograniczać nas w dorosłym życiu.
Jest cierpienie, które było nieadekwatne, na to najzawsze nieadekwatne, ale bez sensu nie da się z tego wyciągnąć żadnych wniosków i ma prawo pozostać takim doświadczeniem. Wniowski, które wyciągam na swój temat, są właściwe, a nawet chyba lepsze słowo "użyteczne". Czy to, jak sobie siebie opowinam, jest dla mnie "użyteczna", czyli pomaga mi to lepiej żyć. Jeżeli na przykład mówię o sobie jestem DDA, czyli dorosłym dzieckiem alkoholika, no to popatrznę mi, więc już więcej nie zostaje poza zestawem objawów, który towarzyszy temu syndromowi. Tak, wydaje nam się, że kryty głowne czym ma dostęp do obiektywnej racjonalnej oceny nas, a to tak głos motywujący, to jest taki pochlepca, który może sprawić, że my stracimy wiesz na całą kontrolę. To psycholog dawić straszak i zapraszam na podkast charysmatyczny. HiroWice to firma, z którą współpracuje od dłuższego czasu. I wiem jedno. Że można na nich liczyć. Poznałem ich osobiście, widziałem jak pracują i szczerze ich polecam. A co mnie do tego przekonało, to, że traktują biznes poważnie i bez zezbędnej sztywności. HiroWice to firma, która specyjizuje się w dwóch obszarach. Pierwszy dotyczy rekrutacji pracowników, którzy są dopasowanie do ciebie. I nie chodzi tylko o rozmowę i CV, ale o dokładne sprawdzenie kompetencji i dopasowania, tak, żeby już od pierwszych tygodni był zachwycony nowym pracownikiem. Drugi obszara to pomoc w ogarnianiu chaosu w firmie, tak, żebyś mógł w końcu zarządzać, a nie tylko gasić pożary. Pomogąci we wdrożeniach, w systemach premi oraz wynagrodzeń i w każdym aspekcie, który powoduje, że pracownik jest wyzwaniem, a nie wsparciem. A tego jeżeli szukasz pomocy w rekrutacji, to wejdź na HiroWice.pl i zobacz, co mogą ci zaoferować. A z kodem charysmatyczny dostaniesz jedną godzinę doradztwa HR w prezentie do kupionej rekrutacji. Dzień dobry, dobry wieczór, moi i państwa gościem jest Jan Nafis. Cześć. Cześć, dobry, dziękuję za zaproszenie. To za przyjemność po mojej stronie, że będziemy mi okazję porozmawiać, a Jan na jest psycholoszką, psychotera, pełtką, autorką książek pod kastu i w sumie tak naprawdę twórczynią, tak psych edukacyjnych treści, tak ogólnie powiem, a chce porozmawiać o twojej najnowszej książce, o tytule, to samo, ale inaczej, czyli opowiedz siebie na nowo. I to jest ciekawa koncepcja, w której ty mówisz, że to spojrzenie na to, jak wyglądało nasze życie, nie jest jednorodne. Że to duże zależy od tego, że nawet po latach możemy odkryć jakąś jakiś nogwyżczegół, który zmieni nasze postrzeganie tego, jak było w przeszłości. I skąd się w ogóle pomysł wziął na to, żeby zająć się tym tematem? Ja jestem Tera Polską, która pracuje w takim paradigmacie systemowym. Czyli myślę sobie, że to, co się dzieje z człowiekiem wynika systemów, w którym on żyje wzrasta, takim systemem jednym z systemów jest również język, czy to, jakimi pojęciami operujemy, i terapie narracyjne jest jednym z paradigmatów myślenia systemowego, czy jednym ze sposobów, jednym z narzędzi, których możemy użyć do tego, żeby po prostu żyć lepiej. I to w jaki sposób używać tej narracji, do tego, żeby zastanowić się nad tym, co się w naszym życiu wydarzyło? Bo domyślam się, że z takiego doświadczenia psychotera pełtycznego, do twojego gabinetu przechodzi ludzie, albo przychodzą ludzie, którzy mówią umnie się źle działo. Ja cały czas, cały czas było w moim życiu pod górkę albo niedobrze. I czy, jak się odwraca tą narrację, czy, no właśnie, jak się w ten sposób pracuje? No może tak, warto zacząć od tego, że my mamy bardzo usystematyzowany sposób zbierania wiedzy na temat świata, który nas otacza. To znaczy, choćby do szkoły, jest cały paradigmat badań naukowych narzędzia do tego, żeby stawiać pewne hipotezy i odpowiadać na pytanie, jaki jest ten świat, jak on działa, jakimi regułami ten świat się rządzi. I to jest dla nas oczywiste, że my się o tym świecie uczymy, zbierając dowody, sprawdzając te dowody, szukając wyjątków. I to jest świat naszej wiedzy, taka mapa świata bardzo uporządkowana. Ale mamy jeszcze taką drugą część naszej wiedzy na temat świata, to jest wiedza ona z samych. I tutaj działam e bez mapy, to znaczy, niech ta znie uczy, jak ten wiedzy systematyzować, skąd wiem, że jestem tym kim jestem? Skąd wiem, że mam takie a nie inne cechy, na jaki podstawię wyciągą toki wnioski? Czy to jest dla mnie w tej chwili aktualne, a może popełniał mi jakiś błąd, wiesz, ulegam jakiś heurystyką? Kany man dostał nobla za książkę na temat myślenia szybkiego i wolnego, czy gorącego i zimnego, czyli na temat heurysty, czyli takich uproszczeń, które stosuje nasz mózg, nasz umysł, które nam tak naprawdę rójny ją postrzegaje, czyli wprowadzają nas w błąd, między innymi stereotypy też tak działają. Ale nikt nie zajmuje się na heurystykami, które dotyczą postrzegania na z samych, a to jest ten ta sama pula wiedzy. Czyli co ja znikształcam i dlaczego to znikształcam, więc terapie narracyjne pomaga nam jakby się do tego zabrać. Czyli zatec sobie fundamentalne pytanie po pierwsze, jaką mam wiedzę na swój temat, a po drugie, jakie ona ma umocowanie w mojej historii życia i po trzecie, czy wnioski, które wyciągam na swój temat, są właściwe, a nawet chyba lepsze słowo "użyteczne". Czy to jak sobie siebie opowinam jest dla mnie "użyteczna", czyli pomaga mi to lepiej żyć. I teraz do mnie do gabinetu trafiają oczywiście, że ludzie, którzy patrzą na swoją historię przez pryzmat bieżącego cierpienia. Czyli próbują znaleźć w historii swojego życia jakieś takie wątki, które są odpowiedzialne za to, że dzisiaj jest im po prostu źle. I to jest świetny przykład zawężenia poznawczego, czyli nasza opowieść zawęża się do jednej linii narracyjnej pod tytułem "Cą jest złego w życiu spotkało, że czuję się tak jak się czuję". I oczywiście to też jest ważne od krócia tej linii narracyjnej ofiary, albo jakiejś linii narracyjnej na temat naszego cierpienia. Ale poza tym kawałkiem naszego życia przecież jeszcze jest mnóstwo historii, których doświadczyliśmy po drodze, które sprawiły, że chociażby tu jestem, tak? Sięgam po pomóc. Nie zostałam z tym cierpieniem sama, daję sobie szansę, ale przeszłość wierzę w to, że moja sytuacja może się zmienić, wierzę w to, że drugi człowiek może mi w tym pomóc. I często na to, trzeba otworzyć oczy, czyli tak zwane zasoby i do tego służy temat narracyjnej, żeby poszerzyć opowieść o sobie. I zaraz akuje takie stwierdzenie, ono może ma jakieś wyjątki, ale najczęściej się sprawdza. Im węższe opowieść o sobie i mamy węższą kategorie opowieści o sobie, tym bardziej jesteśmy w życiu niszczęśliwi i chorujemy. Jeżeli na przykład mówię o sobie jestem DDA, czyli dorosły dzieckiem alkoholika, no to popatrznę mi, co już więcej nie zostaje poza zestawem objawów, który towarzyszy temu syndromowi, poza historią uzależnienia mojego rodzica i poza opowieścią o schematach, w którym teraz się podporządkowuję, czyli przestaje widzieć całą resztę. Przecież nikt nie jest tylko syndromem DDA, poza tym, że mam co DDA, mam sobie szczem całe pole wiersze, jakby zdrowia, o którym zapomina. Jest jeszcze badanie, które mówi o tym, że ludzi podzielono do dwie grupy, którzy chorowali na depresję, takim, którym zdiagnozowano i powiedziano o tym, i takim, którym zdiagnozowano i nie powiedziano. I tym, którym powiedziano, oni nagle w kolejnych jakby badaniach wykazywali coraz więcej objawów depresyjnych. To znaczy zakładam, że to jest to o czym mówisz, czyli jeżeli ja definiuję siebie jako osobę z depresją, to nagle wszystkie rzeczy, które potwierdzają i tą diagnozę, no jakby biorę do siebie i mówię z szykną o mi w plecach, więc to na pewno jest psychosomatyczne ze względu na zaburzenie depresyjne. A w momencie, kiedy ta druga grupa, która nie miała w sensie miała diagnoze, ale nie wiedziała o niej, no to nie było tak silne, to samo potwierdzanie tego, że ja się z czymś borykam. To jest też ciekawe, że to jest takie samo spełniające się prostwo, że w momencie, kiedy my przyklejamy sobie jakiś rodzaj łatki, to znajdujemy coraz więcej potwierdzeń dla tego, że tak jest. No tak, jak masz młotek, to widzisz wszędzie gwoździenia, tak to działa. I w naszej narracji też tak działają etykiety, których my używamy, więc i węsza jest ta etykieta, tym bardziej skazujemy siebie na to, że widzimy tylko to, co dni pasuje, czyli podążamy za pewną spójnością w opowieści o sobie. Wiesz, myślę też o tym, że dużo osób może definiować swoje życie poprzez to cierpienie, z tego względu, że często, jak no właśnie ten ból związany, nie wiem, z jakąś zdradą, opuszczenie, brakiem miłości, jest tak dotkliwy, że on w jaki sposób. No, warumkuje to, jak wygląda reszta naszego życia, to znaczy, jeżeli się oparzyłeś, to robisz bardzo dużo, żeby nie oparzyć się znowu. Czyli, żeby tego doświadczenie nie mieć. Więc z jednej strony ja jestem w stanie zrozumieć to, że to jest też jakieś takie ewolucyjne, że my zwracamy uwagę na te złe rzeczy, trochę po to, żeby on nam się nie przytrafiły ponownie. No tak, mózg będzie antycypował zagrożenia. Jedną z form antycypacji jest pamięć emocjonalna, czyli dokładnie jeżeli poparzyższy żelaskiem, to zapamiętasz ten moment i będziesz unikać tego żelaska. Generalnie nawet będą pojawiać się w twoim ciele pewne objawy, wtedy, kiedy żelasko zobaczysz, czyli się z grzuchu albo potrzeba właśnie odsunięcia się, tak, możesz widzieć zagrożenia, tam, gdzie obiektywnie na ten moment ich nie ma, no tak działa pamięć emocjonalna i dotyczy to nie tylko zranień związanych z oparżeniem się żelaskiem, ale też zranień w relacjach międzyludzkich, więc my czasami reagujemy na bodziec przez pryzmat historii, w której doświadczyliśmy, że oczywiście wtedy pamięć jest to selektywna, bo go nasza pamięć jest selektywna, można od tego zacząć. I ta selekcja podporządkowana jest mechanizm om przetrwania. Niestety one są dość bezzględne, bo nasze mechanizmy, nasze mechanizmy przetrwania mają wynosie, to czy jest nam miło. Czyli jesteśmy w życiu spełnieni i szczęśliwi. One służą temu, żebyśmy unikali ryzyka za wszelką cenę i nie pakowali się w sytuację, które mogą potencjalnie nas jakoś pozbawić życia i bezpieczeństwa. I czasem, kiedy mamy taką historię, że doświadczyliśmy traumatycznych wydarzeń, ta pamięć nam podpowiada, że w ogóle nie warto wychodzić z domu, nie warto wchodzić w żadne relacje, nie warto podejmować żadnego ryzyka, bo wszystko to jest obarczone, prawdopodobieństwem doświadczenia tego samego ponownie. I to jest największe dramat osób, które doświadczyły traumatyczne zdarzeń. Ta trauma działa nie tylko w momencie, w którym czegoś to świadczyliśmy, ale działa po czasie. Czyli działa przez całe nasze życie, to do czasu oczywiście, aż nie zajmiemy się, tym w psychotera piłowo właśnie do tego ta psychotera piasuży. Czyli następuje takie rozregulowanie tego radaru, który ma wyszukiwać z niebezpieczeństwa i on mówi, tak naprawdę to jest już tak źle, że najlepiej, żeby się nic nie robiła. Na gorywę nasz układ nerwowy często jest na gorywę. Jeżeli w dzieciństwie, na przykład był wystawiony na wiele niadekwatnych zdarzeń, nie tylko traumatycznych, ale przede wszystkim dramatycznych, bo nie każde cierpienie, nie każde dramatyczne doświadczenie od razu jest traumatyczne, ale jeżeli takie świeżutki, młodziutki, układ nerwowy bez narzędzi radzenia sobie, czyli układ nerwowy dziecka, musi się zdarzyć z bodźcami, potencjalnie wywołującymi głębokie cierpienie albo brak poczucia bezpieczeństwa. Albo poczucia właśnie zagrożenia takie silne, to taki układ nerwowy uczy się i to chyba jest najlepsze słowo, uczy się nad goryliwości, która jest mechanizmem obronnym, ale my za to nad goryliwość w dużym skrócie w dorosnościu płacimy, chociażby zaburzeniami lękowymi. Albo nawet nie tyle zaburzeniami lękowymi, ale po prostu nie chęcią pod trudnością w sięganiu po coś nowego, posmiane pracy, zmiany partnera, wyjaśnia do innego miasta, w którym chcielibyśmy mieszkać, a tutaj po prostu już nam się nie podoba w tej Warszawie. Ja się śmiaję, bo o tym jeszcze rozmawialiśmy przed nagraniem, że często to są takie kłody pod nogi, które nie chcę powiedzieć, że sami sobie rzucamy, ale że to powoduje, że sami siebie ograniczamy. Tak, nasz układ nerwowy nas ogranicza, czyli nasza pamięciarz doświadczyn nas ogranicza, on przeszacowuje ryzyko i wdraża takie mechanizma adaptacyjne, które polegają na unikaniu tego ryzyka. I każdy z nas trochę to ma, no bo przecież to też jest zdrowe, kiedy my unikamy ryzyka, która jest rzeczywiście zbyt dużej, nieadekwatne do celu, który możemy osiągnąć. Natomiast kiedy ten mechanizm jest bardzo taki rozbuchany i nie zdajemy sobie sprawy z tego, że on jest rozbuchany, by zawierzamy też temu co się w nas pojawia, czyli to mu głębokiemu lękowi, myśląka tastroficznym. Jakieś skłonności właśnie do unikania wszelkich nowych wyzwań, kiedy my sobie z tego nie zdajemy sprawę, to wtedy jesteśmy więźniami własnej i przeszłości. Nie zdając sobie też z tego sprawę, na przykład nazywając to przez ornością albo kompletnie devaluując potrzeby rozwoju właśnie zmiany, wprowadzania jakiejś nowych doświadczyń, bo są osoby, które mówią po co mitania, a tak naprawdę pod spodem jest lęknie. Czyli my trochę zaczynamy racjonalizować i nazywać te rzeczy, które są tym rozregulowanym zabezpieczeniem jako jakieś nasze cechy, że taki już jestem albo tak się zachowuje, albo po co to robić. No i myślę, że im bardziej jesteśmy to akurat w terapii uzerzy, nie jest z wyraźna. Im bardziej jesteśmy interaktualnie sprawnie, i więcej mamy wiedzy w prewpozorom, tym bardziej potrafimy sobie z racjonalizować i interaktualizować nasze zaniechania, wiesz, jakby właśnie unikanie, niechęć do zmian czy do wglądu. Ja mam takie doświadczenie w pracę z osobami uzależnionymi, że im bardziej osoba uzależniona ma rozwiniętą wiedzę na temat mechanizmów uzależnienia, tym trudniej jej jest, doświadczysz takiego wglądu, że w ogóle jest uzależniona. To widać się przed potrapał i tak uzależnie, którzy są uzależnie. To jest najtrudniejsze grupa tych pacjentów wejścia, że tak powiem, czyli oni potrafią użyć całej swojej wiedzy do tego, żeby z racjonalizować sobie, że to co się w ich życiu dzieje, to przecież się nie wyklucza, jest właśnie uzależnieniem. Czyli to, że ja pije szklana czkołyski, no to przecież jakbym był uzależniony, to bym nie piłyski, tylko jak ja jestem rozpoznał, jestem terapowitą uzależnie, mam nad tym kontrolę, będę wiedział, kiedy się zatrzymać. Czyli coś jest w tej definicji inteligencji, że ona po prostu jest po to, żeby usprawiedliwiać nasze głędy? No czasami jak to działa, do spewnościom, jeżeli to czym jest za sobą taką dyskusję, ta część nasza taka racjonalizująca, inteleksualizująca, to czy dyskusja jest tą naszą częścią, która chce jakiejś zmiany i też powolutku podejmuje ten temat i mówię, a może jednak dobrze, by było ograniczyć ilość alkoholu w życiu, to jeżeli ta dyskusja jest spodjęta, to ten nasz intelekt lubi wygrać, dlatego kiedy decydujemy się na zmianę w życiu, to już za sobą nie dyskutujemy. To jest ważne, bo przygramy, no jeżeli np. chciałbyś od jutra zachnąć biegać, no powiedzmy, tak jak zmiana. Chcę albo skrolować mnie internetu, no to jest może mądrzejsza. Chcesz skrolować mniej, na czybieganie, jest też mądre, ale to jest lepszy przykład. Chcesz skrolować mniej Instagrama, no to masz tę decyzję, w tej chwili pojawia się motywacja, czyli ta emocja, która przekonuje, że to jest dobra decyzja, masz na to do wody. Też, że ta decyzja jest dla ciebie porządana, widzisz o kim jeść konsekwencje, co na tym traci, czy też trochę zaepoczytasz o tym, co robi nam szkanę ekran z naszym mózgiem, masz ugruntowaną decyzję, podejmujesz ją. I teraz, jak zacznież jutro, usłyszysz takim malówki głośik, który zacznie ci podpowiadać, a może tylko jedną rolkę albo, ale przecież wszyscy teraz skrolują, tak, ale dobra, no to odlejkujemy rzeczy, które są nie, wiesz, nieproduktywne i będziesz skrolować jako rolki na temat tego, co się dzieje np. na świecie. To, jeżeli podejmiesz ten dialog, czyli ty, z tej części swojej świadomej, usłysząc ten głos, głos powierz, no dobra, podyskutujmy o tym, to przegrasz, bo na pewno sam siebie, twoje mechanizmy uzależnienia, wykorzystają wszystkie twoje mechanizmy, wszystkie twoje zasoby poznawcze, zaątwą wiedzę, wszystko, co o tobie wiedzą, do tego, żeby cię przekonać, żebyś porzucił ten cel, tak działa uzależnienie, tak? Uzależnienie jest jak choroba oto immunologiczna, czyli twój układ odpornościowy, zamiast cię chronić, niszczy twoje orydany. I w uzależnieniu też tak jest, twoja część psychę, która jest związana z uzależnieniem, wykorzystuje to, co miało cię chronić, czyli twoją wiedzę, twój intelekt, dostęp do twoich historii życia, wiedzę o twoich słabościach, o wszystkich wytrychach, jakie można by byście zastosować, do tego, żeby zniszczyć swoją zdrową część psychę. To co powinno się wtedy zrobić? No wtedy nie dyskutujemy, czyli jest taka stara zasada w terapie uzależnie, że jeżeli słyszyż ten głos, który próbuje ze sobą wejść w dyskusję, no to nie wchodzisz w ogóle w ten dyskusję, tak, czy wracasz do implementacji intencji, uznałam, że nie pije, to jest nie naruszalna albo nie skróluję, to jest nie naruszalna zasada, ona nie podlega już dyskusji, decyzja już zapadła, nie pertraktuje, nie? No trochę tak, jak nie pertraktujemy z porybaczami, tu nie ma pertraktacji, jeżeli pojawia się wytrych próba pertraktacji, to twoim zadaniem jest zrobić wszystko, żeby nie wejść w tę dyskusję ze sobą, czyli trochę potrzebują we externalizować się głos, czyli tak trochę odsunąć. To nie ja, tylko to jest ta niezdrowa część, która walczy o podtrzymanie starego, niezdrowego zachowania. Ja jestem tu i moja decyzja jest zupełnie inna. I czasami ludzie się tak pokuszają i tak idą tam i tak zaczynają ze sobą wiesz, zacznę głosu głowiel, to jest sam ze sobą dyskusję. No to jak to jest chorobowy głos, czyli nałogowy, to już podobie, chyba, że o tym komuś powiesz, na przykład te rapającie "ej, dyskutuję ze sobą na temat tego jednego drinka w piątek wieczorem, ja już mam od dwóch nie dyskutujania z tym moim głosem, jak komuś powiesz, to jest szansa, że ci ktoś pomoże się odkleić od tej dyskusji, bo ten głos jest jak. Choroba oto immunologiczne, on podastobał rozmawia, żeby cię pokonać twoją własną wiedzą na twoją własę temat. Nie ma większego przeciwnika w naszym życiu. Posłuchaj, przestań się zmuszać do produktywności, to jest bez sensu i na krótko metę. Z mojego psychologicznego nie sletera, a dowiesz się w jaki sposób pracować mądrzej, ale nie ciężej i nie wbrew w sobie, a to wszystko w oparciu obadania naukowe. Dowisz się z niego między innymi, dlaczego zaczynanie od jutra bywa nieskuteczne, jaka jest jedna czynność, która zmienia charakter na lepsze i kiedy smutek powoduje, że przyjmujemy cudze cele jako swoje, a to nie jest najlepsze rozwiązanie. Raz na dwa tygodnie dostaniesz mail-a z konkretnymi narzędziami, przedstawione wszystko w prosty sposób. Nie czeka i zapisz się już dziś klikając w pierwszy link w opisie. My się też jaka. Wiesz, nazwałaś jakiś kawałek, którego nie potrafiłem, który czułem, ale nie potrafiłem właśnie go nazwać, więc dziękuję, ale pomyślałem o tym, że popatrz, że to i ten krytyk wewnętrzny, to są dwa głosy, które jest pozor opowinny, no właśnie można by było nam powiedzieć, że pomagać, a tak naprawdę one nas nam uniemożliwiają dość do tego, żeby żyć tego chcemy. Bo z jednej strony tutaj chcemy zrezygnować z czegoś, co nam szkodzi, czy to jest właśnie ten drink w piątek, czy to jest skrolowanie telefonu, a z drugiej strony mamy też ten aspekt związane z tym krytykiem wewnętrznym i z jednym wywiadów mówiłaś, że to co jest takie zaskakujące, to to, że ten krytyk wewnętrzny negatywny jest trochę bardziej obiektywnie traktowany, niżej te słowo miały być wypowiadane względem siebie jako pozytywnej zachęcająca. Tak, wydaje nam się, że krytyk wewnętrzny ma dostęp do obiektywnej racjonalnej oceny nas, a to tak głos motywujący to jest taki pochlepca, który może sprawić, że my stracimy wiosz na całą kontrolę. To jest niesamowite, że jak się ludzi zaprasza do tego, żeby trochę porzucić głos krytyka i zaczęli mówić o sobie troszkę życzliwiej, to ludzie się zaczynają panicznie bać, że stracą kontrolę nad sobą, co znaczy, że jak zaczną siebie lepiej traktować, to im odbije. Czyli przestaną mieć ogląd siebie, zaczyna robić jakieś nieodpowiedzialne rzeczy, ale nie boją się co się dzieje z nimi, kiedy mówią do siebie cały czas źle. To wydaje nam się być bezkosztowe. Ok, mówię do siebie źle, bo metoda, kija jest lepsza niż metoda marchewki, my metodzie kija zawierzamy, my zawierzamy takim często mentorom również tym, którzy są w naszej głowie, którzy nas tak wiesz, krótko trzymają, bo nam się wydaje, że te krótkie trzymanie chroni nas przed głupotą. Przed głupotą. Przed zap. Wiesz, popadniecie w samozachły, przez po prostu robieniem głupiu rzeczy, przed klingem, ośmieszaniem się publicznym, czy często nam się wydaje, że chce mieć takiego trenera w kontekście sportu, sportowcy często mówią, chce mieć takiego trenera, który mi powie "prawda", i teraz uwaga, "prawda" równo się najgorsza, "prawda", czyli "midowali", bo wydaje mi się, że to mnie bardziej ochroni, tak? A przecież prawda, to jest Mariaż pomiędzy naszymi ograniczeniami, naszymi zasobaami, wiesz, to prawda nie oznacza najgorszej wersji tego zdarzenia, które właśnie miało miejsce. I nam się krytyk wewnętrzy wydaje po prostu bolesny, ale bezpieczne. Czy krytyk wewnętrzny nie jest przypadkiem głosem osób z przeszłości, które spotkaliśmy tego wiecznienie zadowolnego ojca tej krytycznej matki, tego nauczyciela z podstawówki, który mówił, że ty to straszczak nigdy nic nie będziesz umiał, które po prostu internalizujemy? Tak, z jednej strony to mogą być te głosy bardzo krytyczne naszych bliskich, którzy jakoś nas swiesz negatywnie oceniali. Czasami nie tylko bliskich, bo to mogą być jeszcze na uczyciele, są siedzi, rodzice, przyjaciół, różni ludzi, którzy powiedzieli nam paskudne rzeczy. Ale często krytyk wewnętrzny też jest zbudowany z kogoś komu naprawdę na nas zależało, ale kto nie miał narzędzi, żeby nas spierać inaczej niż metodą twardej ręki. I często ten taki głosik, to jest np. głosik, właśnie ojca, który kochał, ale żebyś ty wyszedł na ludzi, to ci po prostu był samę raskodne rzeczy, żebyś ty był silny. Wiesz, takie skróty myślowe na temat wychowania sprzed 10-15-20 lat, one się jednak na tym opierały, byle nie przechwalić. No tak, bo jak będzie za dobrze, to już nic się nie będzie chciało, to będzie leniwe i popadnie samo zachwyc, z którego który sprawi, że nic w życiu nie zrobi. Tak, dokładnie, czyli żeby przypadkiem ten człowiek nie miał zbyt wysokiego poczucia własnej wartości, bo wiesz, z niskiego poczucia własnej wartości my się bardziej stało. My się bardziej staramy, zadowalać innych, my jesteśmy mniej asertywni, my jesteśmy często bardziej zgodni, co do tego, żeby pracować ponad własne siły. A to były wartości, które były cenne w okresie lat 90-80-70-70, to były okrezwierz takiego rodzącego się w Polsce, kapitalizmu, tak naprawdę kultury za pierniczania, mówiąc delikatnie i tak. I to były wartości, do których nas, nasi rodzice chcieli wychować, oni chcieli nazwóchować do świata, w którym my mnie potrafili ostro zapieprzać i nie pytać się po co, żeby przetrwać, bo oni wiedzieli, że to będzie potrzebne, żebyśmy przetrwali. Bo tak, bo w ich czasach, tak, bo tak, bo w ich czasach, człowiek, który wychowuje, że dziecko to zawsze wychowuje, że je do jakiego świata, który sobie wyobrażasz, chcesz je wyposażyć w jakiejś wieszcech i zasoby. I myślę sobie, że dla pokolenia powojennego, powojennego i dla naszych rodziców, najlepsze, co nas mogli wyposażyć, co pracowitość, zagryzanie zębów, wytrzymywanie, jakaś determinacja, nie wychylanie się, bo pokorne ciele wiesz, dwie matki z się, o tym wszystkim pisałam w książce, co ze mną nie tak między innymi, ale to jest ten właśnie wychów, który sprawił, że nasz krytyg wewnętrzny dziś zaprasza nas do tego świata. I dlatego my czasami tego krytyka nie lubimy, bo on nam mówi paskudne rzeczy, ale z drugiej strony dziś głęboko czujemy, mamy z nim relacjach z rodzicami, głęboko czujemy, że on to robi z miłości. I potem może nam się myli, że np. szef, który od nas wymaga więcej niż od innych poświęcenia, robi to, bo nas cenii bardziej niż innych. A z drugiej strony, badania dotyczące terapii skoncentrowanej na samą współczuciu, jakkolwiek cukierkowo ta nazwanie brzmi pokazują, że nawet takie zwykłe komunikaty, jak to może być ciężkie i większość osób, ma z tym problem, powodują, że my jesteśmy bardziej skoncentrowani na tym, żeby nie popełniać błędów. Chętni się uczymy nowych rzeczy i mamy większą traktujemy swoje cechy, jako bardziej możliwe do zmiany. Tak, to jest dooby tak wiarze, bo współczesnej psychologii pozytywnej, ale jednak większość założeń takich pedagogicznych, które wiarzeby pedagogiki domowe. A ma troski. Tak, takie amatorski, one wyrastały z głębokiego przekonania, że w człowieku jest wiele rzeczy do ujażmienia. Tym nas zarazi już nie tylko dziadek Freud, ale on jakby przybił wiesz piąteczkę totalnie z całą filozofią mówiącą o tym, że człowieka trzeba trzymać krótko, bo jak się go puści, to wyjdzie z niego wszystko co najgorsze. I nawet teraz ostatnio słuchałam pod kastu Samaharisa, na temat właśnie tego, co będzie, że już tuczna inteligencja, bo już myślałam, że tego myślenia w sobie nie mamy. A to było, co będzie, że już tuczna inteligencja sprawia, że będziemy mieli po prostu więcej czasu, będzie robić za nas różne rzeczy, będzie jakieś dochód na rękę dla każdego mieszkanca danego kraju, bo sztucza inteligencja będzie po prostu pracowała na rzecz tych ludzi. No i cała dyskusja wiesz, półtora godzina o tym, Samaharis mówił no to pewnie będą z tego same wspaniałe rzeczy, człowiek będzie mógł się wiesz, żeby rozwijać, angażować jakieś, jakieś altruistyczne rzeczy na rzecz innych, robić rzeczy z sensem. I druga strona tej rozmowy nie pamiętam imieniaj nazwiska tego rozmówcy, mówi absolutnie człowiek bez pracy, pójdzie w takim kierunku, jak uzależnienia, degradacja, poczucie bez sensu przemocnie. I znowu pojawia się popatrz, jesteśmy w takim świecie, w którym jesteśmy i zaczyna być dyskusja takie warzenie, czy człowiekowi można dać wolność. Czy nie należy go jednak trzymać, wiesz, za morze, że tak powiem krótko, żeby on nie mógł wiesz, jakby użyczywistnić tego zła, które w nim jest. Nie myślałem, że we współczesnym świecie, gdzie covid umędzie się to czuła taka rozmowa, a jednak w kontakście dużego prawdopodobieństwa, odzyskania czasu wolnego. I te rozmowy użyły, bo feministkie doskonale znają, co będzie, jeżeli kobiety będą miały mi dzieci i pójście mieli na uniwersytety, będą się uczyć, odbije im, będą wolne, ekonomicznie będą mogły głosować. Więc nie ustanie wracając teraz do emeryjtu naszej rozmowy. Nie ustanie, my per traktujemy, czy człowiek się składa ze sobów i potencjału, czy jednak z wielu pasków, które należy systemowo trzymać, ograniczając go. Przez krytyka wewnętrznego zaprzęka z dociężkiej pracy, wyznaczając mu niemożliwe do osiągnięcia cele. Tak jak słuchałem tego, to czułem wiesz głos też profesora pobłodzkiego, który mógł pisze o hamstwie, o tej full warczności, że trochę to brzmiało także, że w każdym z nas jest chłop, którego jak się nie bije, to on się po prostu rozleniwi, nic nie będzie robił i będzie starał się tego pana oszukać kinkolwiek ten pan jest. Tak książka hamstwo jest jedno z bardziej strząsających książek ostatnich lat i niewolnictwo w Polsce, to co się działo z chłopami pęszczyznianymi, ale też stosunek do człowieka niestety się bardzo nie zmienił od tamtego czasu. My mamy wiesz kulturę wyzysku jednych na do drugi mi, a w tej chwili już całych big techów, tak, ostatnio Han napisał w swoich essayach, że już nie, wszyscy chcieliśmy być graczami w świecie internetu, a okazuje się, że już nie jesteśmy graczami, już jesteśmy pracownikami dla graczy, już jesteśmy pracownikami tej gry, no bo nasza uwaga jest zaprzęgana na rzecz utrzymania tych wieży wielkich big techów. Sięgamy takiego maritum w tej chwili, w kontekście krytyka wewnętrznego, czemu my cenimi krytyka wewnętrznego, bo nas sadza na tyłku, ale to nie jest tylko nasza właściwość, to jest właściwość kultury, w której żyjemy, która podpowiada, że nas trzeba posadzić na tyłku. Za dużo wolności to jest niebezpieczeństwo, no oczywiście kłania się też, katolicyznym tutaj, tak, jeżeli w kontekście Polski, ta grzeszność, która jest indukowana już nam od dzieciństwa. To jak sobie radzisz z tym krytykiem wewnętrznym i trochę też powiedzieliśmy o tym, jak to wygląda, no i może tego nie wypowiedzieliśmy wprost, ale trochę zakładamy, że nie chcieliły się, żeby tak wyglądało, że to jest więcej cierpienia i takich trudności, które takie podejście nakłada na nasze barki, to w jaki sposób to zmienić, czyli z jednej strony, no jak sobie, jak dyskutować z tym krytykiem wewnętrznym, żeby on był bardziej po naszej stronie, no, znak zapytania. Tak, dla mnie, po pierwsze warto uznać jego funkcja, czyli w zasadzie on chce trochę dobrze, on chce nas uchronić przed czymś, używa metod słabych, ale chce przed czymś nas uchronić w tym kontekście, w jakich części go potrzebujemy, tak, bo każdy z nas też używa tej części krytycznej siebie. Ale druga rzecz, jaka jest nam bardzo potrzebna, to popatrzenie na siebie i jakby przyjęcie nowego paradigmatu, o myśleniu o swojej psychę, czyli jeżeli ja cały czas myślę, że we mnie są cały czas nieustannie jakieś paskudne popenty, jakieś nieczyste myśli, jakieś zło, które jest we mnie, które należy ujarz mieć, że jeżeli ja przestane się kontrolować, to ja wybuchne zwarjuję popadne w nałogi i roztrwonie majątek, wiesz, no ludzie boją się szaleństwa. Bo wierzą w to, że jest w nich to szaleństwo. Więc jeżeli tak długo, dopóki ja myślę tak o sobie jako siedlisku ujarzmionego, ale jednak zła ukrytego pod spodem, tak długo ja będę tego krytyka wewnętrznego, jednak trzymać na tej posadzie, na której oni są niezatrudnione, bo to jest strażnik, moich własnych lęków przed sobą samą. Więc ja przede wszystkim jeżeli chce, żeby ten strażnik nie był, aż tak bardzo potrzebny w moim królestwie, to ja się muszę otkowiarz otworzyć na siebie, sprawdzić, jakie rzeczywiście mam te ograniczenia, jakie czasem nie przychodzą, gło, wiesz, myśli do głowy, ale też odkryć, że to są tylko myśli jak chmury, które wiesz, przychodzą i odchodzą, że każdy tak ma, odkryć, że mam sprawczość. Czyli to ja decyduję, czy to co myślę mówię i to co robię, to ja decyduję o tym co robię, to co Frankl mówił między impulsem, a zachowaniem jest wielka przestrzeń wolności. I teraz ja muszę odkryć, że ja tutaj rządzę, że ja odkryję, że ja tutaj rządzę, że ja też odkryję, że ten cały aparat, tak zwany człowiek, który mi jestem, mój umysł, mój potrzeby, mój układ nerwowym, mój doświadczenie, służy raczej dobrą, nie mówię, że jestem idealem. Ale raczej dobrą, że kieruję się wartościami, potrafię się imi kierować, to wtedy ten krytyk przestanie być dla mnie taki wiarygodny. Ja też nie będę go tak bardzo potrzebowała. Chcę przez to powiedzieć, że możemy z nim dyskutować i oczywiście zachęca w książce do zbudowania nowej linii narracyjnej, czyli obudzenia w sobie takiego narratora, który jest życzliwy, który nas wspiera, który nas trochę lepiej rozumie, bardziej rozumie, dla nas właśnie współczujący. I warto budować tą opowieść osobi pozytywną, użyteczną, nawet wolę to słowo, ale bez takiej pracy nad wykszywieniem z siebie, takie myśli, że jestem siedliskiem zła, a wid osób tak ma. To jest takie abstrakcyjne, że. To się nie uda, nie? To wolno śmia, by powiedzieć o tym, że ja tutaj pójdę w jakieś takie hipisowskie podejście i wyjadę tym w anem po prostu na wybrzeżach hiszpanii. Jakby miał stracić, co kowicie, kontrolę nad sobą? Tak, i pytanie, człowiek się od zawsze boi utrady kontroli nad sobą, nie? W takim wymiarze wypuszczenia tych trudnych rzeczy, które są w nas, nie? A przecież nieustannie tę kontrolę oddajemy mediom społecznościowym, wiesz, substancją, schaktywnym. No i kiedy ja na przykład mówił o samo dyscyplinia, bo dla mnie samo dyscyplinia to jest najwyższa forma kontroli, czyli ja robię to, co chce, a nie to, co mi się chce. I w tym kontekście, cokolwiek by się we mnie nie pojawiło, ja mam na tym kontrole, co z tym zrobieniem, ja jestem sprawcza. Ale my nieustannie oddajemy tę kontrole, wiesz, marketingowi dookoła, konsumujemy rzeczy, które nam nie służą, ale boimy się utrady kontroli. Czy to jest jakiś głęboko zakorzenione przekonanie na temat natury ludzkiej, które my uwewnętrzniały i tak tu ją jako własna? I to przekonanie, wiesz, ono idzie do nas z różnych rzeczy, z wielkich dział kultury, z filozofii, jest potrzyte, wiesz, stanowi fundament wielu treści, po które my się gamy, często nie zdajemy sobie z tego sprawę. I to jest do pracy, tak, czyli ja jako joan na frisk, jak spojrze na siebie to, czy ja naprawdę myślę, że mnie trzeba trzymać krótko bo wolność sprawi, że będę złej człowiekiem. Nie uważa, nie. Zastanawiam się powiedziałaś o tym budowaniu takiej nowej linii narracyjnej, takie bardziej przyhylnej sobie, to w jaki sposób to robić? Od czego, wiesz, jaka jest taka, ten mały kamiczek, od którego można byłoby zacząć już dzisiaj względem, od którego mogliby zacząć słuchacza? Po pierwsze, zachęcam do tego, żeby uświadomić sobie, że mamy prawo myśleć o sobie dobrze. Większość ludziom wydaje się to wcale takie oczywiste, tak? Mamy prawo myśleć o sobie dobrze i mamy prawo być po swojej stronie, czyli mamy prawo mieć własną perspektywę myślenia o sobie. Co to znaczy? Różni ludzie mogły nas opowiadać na różne sposoby. Ktoś może popatrzeć z wokół na mnie i opowiedzieć o bnieg, jakąkolwiek chcę historia. Zinterpretować moje zachowanie, tak jak sobie wiesz marzy, tak jak mu tam jest potrzebne, ale tylko ja wiem, co mną kieruję, dlaczego się zachowałam, taka nie inaczej, co wtedy czułam, co było dla mnie dostępne. I teraz jeżeli ja chcę myślać o sobie obiektywnie, a dla wielu ludzi obiektywnie to obież przyjąć na rację innych, to ja tracę najważniejsze zasób, czyli moją własną perspektywę, czyli nasza opowieć ma być nie o tym, co mówią u nas i nie tylko o tym zwnętrza. To jest nasza subiektywna, opowieść na temat naszego życia, bo ludzie się bardzo boją, chcą znać obiektywną prawdę o sobie. Nie istnieje, taka prawda, czyli dobra opowieść o sobie, to opowieść, która uwzględnia moją perspektywę. Ona ją uwzględnia, nie musi być w pełni stu procentach wypełniona tą perspektywą, ale ją uwzględnia, biorę to pod uwagę. Inni tego nie widzą, bo nie są we mnie. Ale ja to widzę i ja to uwzględnia, tak, moją intencję na przykład uwzględnie, zrobię coś głupiego, powiem coś niemondnego. Ale wiemy, jaką miałem intencję, ludzie mogą mnie za to kancelować, mówić różne rzeczy obok, ale ja wiem, że moja intencja była inna i ja mam prawo to uwzględnić. W tym kontekście nasza opowieść o sobie ma uwzględnia się perspektywa i ma być dla nas życzliwa i użyteczna, czyli ma sprawić, że my się czegoś nauczymy na swoich błędach, ale nie zamkniemy przed sobą drogi drugi do tego, żeby iść dalej. Nie odbierzemy sobie, wiesz, tego też jest nas dobre i mocne. To jest jakby jedna rzecz, a druga rzecz jest taka, że warto zobaczyć, w ogóle już co sobie o sobie opowiada. Czyli siądź wiesz co w zaufkiem, czy tam długopisem, i napisać swoją biografię. Piżę tak, tak, wiesz, zmarszu bez zastanawiania się na takąś wielką biologiką, co mnie ukształtowało, kim jest to mi dla czego. A potem zobaczyć, jakie tezy się kryją pod tą biografią, czyli ceja próbuje udowodnić, sobie i światów, przywołując przeszłości z milionów chwil, które przeżyłam miliardów, chwil, które przeżyłam tych 10 wątków na przykład, albo 15, bo najczęściej ta biografia kręci się wokół tylu wątków. Czyli czemu ja dokonałem doboru takiej próby bada, czemu skąd ja to wzięłam? I teraz jakiej tezie to jest podporządkowane, na przykład tezie, że jestem ofiarą, albo że jestem winna, albo że jestem niemondra, albo że od zawsze miałam pod górkę, no różne tutaj wiesz, jakby tezy mogą się pojawić. Jak już znajdziemy te tezy, to zachęcam do tego, żeby poszukać wyjątków, czyli czy są w mojej biografii, takie zdarzenia, które są wyjątkiem od tej ryzy. Wyjątkiem od tej reguły, którą ja tworzę na swój temat. I często to powtarzam, że nie jestem hazardzicką, ale dla to bym postawiła wiesz całą kasę mojego życia, bo bym wygrała, że w zasadzie od każdej reguły jesteś w stanie znać wyjątek. Czy są, naszych biografiach są momenty, w których zachowaliśmy się zgodnie z tezą, jeżeli uważam, że jestem roztrzepana, to oczywiście znajdę milion na to przykładów, ale jak dobrze poszukał w mojej biografii, co znajdę drugi milion przykładów na to, że potrafię zachować się skrupulatnie. A potem bawimy się już w integrację tych opowieści, czyli szukamy różnorodnej opowieści o sobie, bo wysznej ważniejsze jest to, żebym ja wiedziała, w jakich warunkach ja jestem rozstrzepana, w jakich jestem skupiona. Nie, jaką ja mam cecha, bo ona jest, wiesz, ona jest taka sytuacja inna, trochę takalastyczna, ale to warunki sprawiają, że ja mogę korzystać z zasobu skupienia i ja muszę wiedzieć kiedy ja mam dostęp do tego zasobu. Co sprawia, że mogę z niego, wiesz, świadomie korzystać i to jest ogromny game changer, bo w kontekście amplatylu ludzi, którzy pracują z ciałem i uczą się na nowo aktywności fizycznej, to jest duża grupa ludzi, z którymi ja też spotykam się i pracuję, czy zdrowego z tyłu życia, że to sama osoba, która mówiła nie lubię ruchu, nie umiem, jestem nie zdiscyplinowana, opowiada mi jednak, że są takie momenty, że była na drugim spacer, że pokonę jakieś szlak w górach, ćwiczyła przy jakiś czas na przykład na macie i teraz jakie warunki wtedy istniały, że ty wykorzystałaś, odzyskałaś dostęp do tego zasobu, jaki jest jakiś rodzaj discyplinny, a mógł poprosić te warunki, które sprawiły, że ta cecha, która teraz będzie ci pomocna miały miejsce. I potem spróbować i odtworzyć? Tak, trochę zapytać się, co sprawiało, że ja to, że ja to w ogóle robiłam i nagle się okazuje, że przecież to warzystwo, że wszystkie moje spacery wyjścia po prostu wtedy miałam kogoś z kim to robię, okazuje się, że w środowisku społecznym łatwiej mi jest realizować tą intencję, na której mi zależy, że po prostu muszę chodzić na zajęcia zaorganizowana albo zna jest sobie koleżankę kolego z tym na tę spacery chodzić, albo okazuje się, co jest bardzo często te czas wolne. Kazuje się, że na przykład jeżeli żyjesz w sposób bylejaki, no to czujesz się bylejak, a jak czujesz się bylejak, to dostępy do kory czołowej, czyli do realizacji różnych celofizatach jest po prostu niemożliwe. Więc jeżeli chce więcej się ruszać i realizować różne cele związane z zdrowym z tym życia, to muszę uwolnić swój czas, bo nie połatam tego ze sobą, bo to jest już nie do pomieszczenia dla mojego organizmu, więc czasami dochodzimy do bardzo takich wiesz fundamentalnych wniosków, jeżeli chcesz czytać więcej książek, czasami byś nabierząco z filmami i chciałbym chodzić na terapie, chciałabym więcej biegać, musisz mniej pracować, bo lesnę, ale prawdziwenia. - A bym nie jest królować? - Nie, nie da się utrzywać, to doskłaczej zachować wszystkiego co mam, tych warunków, które mam i wkomponować w niecoś nowego, bo jeżeli tego czegoś nowego nie ma w tych warunkach, to znaczy, że te warunki jakoś są niekompatybilne. - Z tym, a ludzie czasami chcą wiesz, jakby zestaw zdrowych zachowali, wkomponować w totalnie niezdrowy slyżycia. No i to się tam nie po prostu nie utrzyma. - Wyż to, co przykuło moją uwagę, to kwestia związana z tym, że no my światnie jest czarno białe, że tak jak powiedziałem się o tym, że to co czasami mówimy o sobie, czyli o jakimś kwestii rozbycia, rozstrzypaną, ale z drugiej strony pomyślałem, że często ludzie mówią o sobie jakieś takie przykre rzeczy, że z tym po prostu porażką albo nic mi w życiu nie wychodzi i znajdowanie tych kont w przykładów, tych rzeczy, które nie potwierdzają tej tezy, albo właśnie potwierdzają zupełnie przeciwną i pokazuje nam, że no właśnie te takie ogólniki, które miałyby trochę wracamy do tego o czym mówiliśmy na początku, że im węższe jest to perspektywa patrzenia na siebie, im jakby bardziej jedno słowna jest ta łatka, którą sobie przypinamy, tym bardziej mówimy o jakiejś takiej skrajności świata, w którym żyjemy, że albo ktoś jest dobre albo złe, a tak naprawdę jak spojrzymy na siebie czy na innych ludzi, to często okazuje się, że nasze wyobrażenie na temat rodziców, rodzajstwa, przyjaciół. Myśmy, że oni są jacyś, a o tym się okazuje, że ta perspektywa spojrzenia zmienia się ze względu na to, że my jesteśmy w stanie wyciągnąć w sensie, że to nie są nigdy zbiory zachowań jednorodne, że tam bywa, że ktoś zachował nie w porządku względem nas, ale były też przypadki, w których to było w porządku. Oczywiście, że tak, my też mamy w kontekście dojrzałości, czyli jakichś repertuwarcech, do których dążymy. Chcemy być słowni, pracowicie, patycznie odpowiedzialnie, na zmierzamy do tego ze sobów, do tych ze sobów, ale umówmy się, one nie zawsze są dla nas dostępne. Ja mogę jestem dość repliwą osobą, mogę być cierpliwa albo gadatliwa, chętna do wierzch, jakby rozmów, ale jeżeli spotkasz mnie w momencie, w którym jestem, na przykład przeziemiona, boli mnie głowa, to już nie będę tą samą osobą. Gdyż czyjmy dostęp do różnych cech naszych, mamy warunkowy. I to jest trochę bolączka kultury wieszak, jakby kancelowania, że czasami się zastanawiam, jak osoba na przykład nim taki profesor mógł się tak zachować. Każdy z nas od czasu do czasu może się tak zachować, bo są różne warunki, które sprawiają, że my tracimy dostęp do pełni naszej dojrzałości do naszych zasobów. I tym samym ludzie, z którymi żyjemy im dużej, żyjemy tym czasie, widzimy ich w różnych kondycji. Nie jesteśmy jednorodni. Możemy być rano, cierpliwi i otwarcie, a wieczorem nie odpowiedzieć sobie dziń dobry na korytarzu, bo się nie zauważymy, bo jesteśmy przed przemęczami. Toś mi pod uwagę to, że żyjemy w kontekstach i w kontekstach jakoś nasze cechy manifestują. Te konteksty bywają różne. Im dużej kogoś z nasz tym więcej kontekstów pojawia się w życiu tej osoby. Oczywiście chcielibyśmy, żeby ludzie byli tacy przewidywalni i zawsze zachowywali się tak samo. Ale to może tylko czat ewentualnie, że nam teraz zaproponować. I z drugiej strony myślę też o kwesticją z doświadczeniem, bo jeżeli Ty masz doświadczenia takich warunków, w jakich ten profesor coś zrobił, to myślisz sobie, no ja rozumiem, że on coś takiego mógł palnąć w telewizji, a zwłaszcza na przykład w śniadaniu, w której jest bardzo mało czasu i te wypowiedzi mają być zupełnie inna niż dwóch godzinnym podkaście. I trzeba to zmieścić i zanim on wyjaśnił o co mochodzi, to wyszło z tego coś takiego. I myślę, że to tak nawet wycięte z kontekstu. No, nawet nie powiedziałbym, że wycięte z kontekstu, ale wycięte z możliwości wytłumaczenia tego dalej. I to jest jakieś takie wiesz pojedynczy przykład, ale takiego rozmawiajemy jeszcze przed nagraniem, że na przykład kwestia pojawienia się dziecka, zmienia zupełnie inny perspektywę rozmowy z ludźmi, którzy mają, którzy są już rodzicami, że po prostu o wrażenie, że to też. O, że za nim ja miałem dziecko, to wydawało mi się, że nie możliwe, że jak ktoś tak może zrobić, że tam dziecku ten telefon podstawie, a teraz to rozumiem, trzeba modluć te kroby dokładnie, rozumiem, szczegotowny wynika. I to też może sprawiać jakąś taką większe zrozumienie, że jeżeli doświadczenie mogą zmieniać większe zrozumienie względem innych, to może też tak jest, że zmienia się, większe się zrozumienie względem samego siebie. Myślę, że taki, że to właśnie w dwie strony działa, że im bardziej jestem w stanie zobaczyć moją własną różnorodność, tym bardziej jestem w stanie też przyjąć różnorodności innych ludzi, nie? Że tak by jest taki system naczyń powiązanych i wiesz, na szczęście umysł nas, nas w to wyposaża, to znaczy około 40 roku życia zaczyna się rozwijać myślenie elektyczne dywerygance, inaczej zdolność łączenia niejednoznaczności. Wcześniej jednak w tym okresie buntu wiesz, jakby wczesnej dorosłości, no chcę w takich jednoznacznych wiesz, jakby wniosków, jednoznacznych opinii, jakieś kierunków, jak żyć. No to też tłumaczy trochę na przykład wiesz takie potrzeby młodych wyborców, w kontekście nasze polityki. Także jednak ten młody wyborca to potrzebuję wyrazistego lidera o wyrazistych poglądach. Tak, tam nie ma, że to zależy zobaczymy, no jak życie pokażę, bym reagować na bieżąco, nie? Tylko raczej potrzebujemy wiemy co zrobić, zrobimy to taki, tak, bo to jest jedyna słuszna droga, nie? No i to nam pokazuje właśnie, że z bardzo kompaty, kompaty powinna jest wiekiem, miejscem jak nasz umysł się rozwija. Potem zaczynamy coraz częściej mówić, co zależy. Oczywiście często zawodowo robimy to szybciej, bo na przykład jak ktoś wiesz, odwija się w jakiejś dyscyplinie, no to tak po 10-15 latach pracy, nawet czasami szybciej zaczyna używać tego pojęcia i nawet na proste pytania, że to różni ludzie w różnych sytuacjach zachowują się różnie. Ja teraz ma taką defleicję, wiesz jakby psychologiczną człowieka i jej się trzymam. Ale tak co użyciowo to potrzebujemy jeszcze trochę tych chlebów, w tych piecach, powypalać, żeby zobaczyć, że to właśnie zależy. Nie, że to nie jest takie proste, że ona się zachowali tak pewnie z miliona przyczyn, które miały wpływ, na to jedno zdanie wypowiedziane w tej śniadaniu wce. No i pytanie, czy to jedno zdanie wypowiedziane w tej śniadaniu wce jest większe niż i ważniejsze niż dwa miliony zdanie wypowiedzianych w innych miejscach, które miały sens i świadczą o mądrości tej osoby. No i myślę, że to też jest jakiejś rodzaj allegorii naszego życia. Nie, że często zrobimy jedną rzecz, która w naszej głowie odpowiada za to, że jesteśmy skreśleni, bo trochę mówisz o tej takim medialnej kulturze konserowania, czyli wycinania takiej osoby z społeczeństwa, ale myślę, że my sami też sobie to robimy, czyli ja głupio się zachowałem, zrobiłem coś głupiego. No i koniec, ja po prostu nie mam już dalej życia, nie wiem, które jest w tej nory. Stydu, pewnie kiedy ktoś się cierpi na perfekcjonizm, doświadcza perfekcjonizm. No to o to jest właśnie ten koronny dowód na to, że się nie nadaje i wiesz, jak czasami te kamienie milowe naszego życia to są koronne dowody, potwierdzające jakieś paskudne wiesz, jakby tezyna nasz własny temat i my tak potem pieczołowicie, jak wywłatcy pierścienia wiesz, jak ten pierścienień go potem tam polerujemy i polerujemy ten jeden domus, przy każdej sytuacji życiowej. No i tego warto się pozbyć. Było wyciągamy lekcje i jeżeli chcemy żyć w kulturze uczącej się rozwiejącej, to musimy dopuścić możliwość uczenia się na błędach. Jeżeli nie dopuściły możliwości uczenia się na błędach, to nie będziemy tworzyć kultury uczącej się. Wspodkałem się kiedyś z takim stwierdzeniem, że jeżeli się nie wstydzisz tego, co robię się jakiś czas temu, to się nie rozwijasz. I oczywiście można to interpretować w taki sposób bardzo dosłowny, ale ja to rozumiem tak rozwojowo w kontekście tego, co teraz powiedziałem, że jeżeli spojrzymy np. jeżeli rysujemy i stajemy się coraz lepsi w tym, to te rysunki z przed kilku lat mogą być tym, co powoduje jakiś taki rozwiej zawstydzenia. Ale to też jest ten dziennik naszego postępu, tak jak jest lepiej. Więc myślę, że to jest taka informacja, że czegoś się wstydzimy mówi też o tym, że zmieniła się tak bardzo nasza perspektywa obecnie, że teraz byśmy się tak nie zachowali i tak nie zrobili i to znaczy, że w tamtym momencie nie mieliśmy dostępu do tej wiedzy, umiejętności, którą mamy teraz. Wiesz, bardzo dużo się zmieniło. Wyrosliśmy z tych butów, z tego pudełka, czy tam różnych metaforsi używa, ale jednak wyrośliśmy. No tak, jak ja wrócę do pierwszego odcinka mojego podcastu, to oczywiście, że słyszę wszystkie chcemy zachodnia pomawskie z mamą, statą i różne inne włędy językowe, które popełniała nadal, popełniał błędy językowa. I, wiesz, myślę sobie o tym sobie wstyd, to znaczy, że wiesz, jak się pojawia wstyd, to się pojawia takie niechęć identyfikowania się z tym poziomem. Czyli to jest, wstyd jest ona z do nas samych, że ja nie chcę być tak postrzegana, nie chcę być taką osobą. Myślę, że warto patrzeć na swoją przeszłość i na nasze poczynania z czułością, bo jednak poczynania tamtyj osoby doprowadziły mnie do tego miejsca. Odwaga tamtej wiesz osoby, która zaczęła nie wiem, nagrywać podka, spisać pierwszą książkę, występować publiczne. To tam ta dziewczyna z tamtymi umiejętnościami i z odwagą do startu z tym, co ma, bo chodzi o to, że musisz wystatować z tym, co masz. Oczywiście, za jakiś czas będziesz mam inne rzeczy, ale zawsze musisz wystatować z tym, co masz, tą kondycją, którą masz, z tą wiesz, motywacją, którą masz w tych butach, które masz, gdzieś musisz zacząć. I tam ta dziewczyna wystartowała z tym i to był jej wiesz, jakby największy zasób. Czyli ona dała sobie i mitym samym szanse, żeby być w tym miejscu, w którym jestem. W kontekście też empatii w przód, bo jest takie fajne pojęcie empatii w przód, bo my czasowo budujemy sobie empatię wstecz, czy próbujemy zrozumieć siebie, współczuć sobie, jakoś towarzyszyć sobie z przeszłości, ale warto też myśleć w przód. Czyli co ja dzisiaj takiego robię, żeby tej osobie, które jest przede mną, mnie w przeszłości było lepiej, nie? A si za rok, a si za rok za dwa, za trzy za dziesięć. I teraz mam to, co mam, i teraz mogę wystartować gdzieś z tym, co mam. I ona będzie w innym miejscu w przeszłości, on mogę się powstrzymać, czekając na to, że będą jakieś nieprawdopodobnie lepsze zasoby. Trochę ta metafora sportowa jest teraz nie trafiona, wiesz dlaczego tak sobie pomyślałam, że teraz ludzie właśnie nie startują z tym, co mają. Chociaż kondycyjnie zawsze muszą wystartować z tym, co masz, idziesz na siłownie z tym, co masz. Musisz iść z ciałem, które nie ma mięśnie, jeżeli nigdy nie byłeś na przykład na siłownie, nie? Musisz z tego miejsca wystartować, nie oszukasz. Po prostu próg wejścia jest tam, gdzie jesteś, nie? Ale w sportzie dzieje się jeszcze coś takiego, że próbujemy to nadrobić, wiesz, super buta mi, wiesz tam. Wiesz, że trzy kilometry do przebi. Dobra to jest, i tak jest bardzo dużo, do początku tego bygać, a pierwszy kilometr, ale w błutach na ultra maraton, nie? Tak jakby trudno nam pojąć, żeby nie potrzebujemy tego obszerządowienia całego, żeby sobie tu kompensujemy, co? Że po prostu iść na 300 metrów z paceru, albo 500, wysiąć jeden, wiesz, przystanek tramwajem szybciej, wejdź na schody. Wystartuj z tym, co masz, nie czekaj, aż będziesz mieć więcej. Nie próbuję tego skompensować, wydaje mi się, że to jest dobre metafora w ogóle na całe życie. No zwłaszcza, że teraz. Pamiętam, kiedyś to było takie dla mnie bardzo uderzejące, jak ćwiczyłem na takie siłowni, i w moim miejscowości rozwalona, siłownia, bardzo cia. Jednak w ogóle znajdziesz najciśniejszej, myślę, że wiesz, może byłam trochę wielkości tego mieszkania, i napchane tam sprzętu, i też brakującego sprzętu, że. Wiesz co? Jak siłownie w hotelach. Tak, i to było też. Aż takie zaskakujące, że wiesz, było "Huntle 5-6-7-9". Czyli pewnych brakowało, a jednak w tej siłowni był gościu, który. osiągował wielkie sukcesy. I zresztą było taki trochę nawet o tarzy, które tam zrobione związane z tym, że jakie sukcesy to nie osiągował, bym chciałem sobie. No ciekawe, no bo. Takiegoś. Naturalnie kojarzę się, że wiesz, wielkie sukcesy kulturistyczne są związane z tymi szklan. Wiesz siłowniami, z pięknym sprzętem, w szklanych budynkach, w jakichś takich korporacyjnych siłowniach, dobrze wyposażonych, a on startował jakby w takiej powiedzmy szopie. No i to mu nie przeszkodziło w tym, żeby i tak odnieść tak spektakularny sukces. Tak, dokładnie. Bardzo się z tym jakby identyfikuję, bo wydaje mi się, że przerostwormy nad treścią jest wiesz, jakby największą naszą bolączką i że czekanie na takim moment, którym ja będę mieć idealne warunki do tego, żeby wzrosnąć, to jest jakoś płapka. Nie czekaj na idealne warunki. Zacznij wzrastać z tym, co masz, nie? To najprawdopodobniej jest największa robota, którą możesz do wykonania, nigdy nie będzie idealnych warunków. Ja on tak często z praktyką jogi, czyli jak jestem u siebie w domu, gdzie mam matę i własną siłą w niej miejsce, gdzie mogę sobie ćwiczyć, praktykować to, to się wydaje dla mnie proste i przez długi czas było tak, że jak przyjeżdżałam na przykład do Warszawy albo wyjeżdżałam na jakieś konferencje, czy dużej mnie nie było to. Tak, odkładałam trening i mówiłam, no dobra, to jak wrócę to sobie będę z powrotem trenowała i ewidentnie miał takie dziury w praktykach różnych. Również w bieganiu, czy jeżdżaniu na rowerze, że miałam tak, że zasuwałam, zasuwałam pięknie w takiej rutynce, co dziennie przez trzy tygodni bachnie, na przykład ty dziennie nic nie robię, albo nawet dwa tygodnie, bo miałam jakiś okres premiery książki, ciągle dziś wjeżdżałam, ins nie robię. I potem sobie uświadomiłam, że rutyna, o której ja mówię, co to oznacza dla mnie rutyna, że tam było miejsce, mata rozłożono na moje właśnie handle, wiesz, rowerek, wydawałam się, że rutyna jest na zewnątrz. To jest te struktura, stry jako rys tam, a potem zorientowałam się, że struktura musi być we mnie, czyli, że ja zawsze oszustej ćwiczę z tym, co mam, jeżeli mam przy sobie matę, to robię praktykę na macie, jeżeli mam przy sobie buty dobiegania i debbiegać. Jeżeli nic przy sobie nie mam, to zawsze mogę mieć przy sobie gumkę, wiesz, tą taką do ćwiczeń siłowniową i po ćwiczyć, ćwiczę tym, co mam, bo struktura jest we mnie, struktura to jest rytm, który ja wiesz, jakby wprowadzam do tej mojej praktyki głównie jednak jogowej, ale ten rytm i to mi przypomniałe od razu taką, taka książka "Jetz Mudli Kochaj", Julia Roba z gra w filmie, o tym samym tytula i tam jest ona ćwiczy medytację, ćwiczyć ćwiczyć medytację w tej inniach. I mówi, że siedząc na tym poduszce medytacyjnej, ten mistrz jej pyta, co ty robiłeś, a ona mówi, że się działa i już to sobie głowie urządza pokój, w którym będzie w domu medytowała, że tu sobie tam podwiesi jakąś szmatę, tutaj jest jakieś poduszeczkę, miejsce w domu, gdzie będziemy medytowała. I ten mistrz jej w tej książce powiedział, ale pokój medytacyjny jest twojej głowie, nie na zewnątrz, tutaj go masz, jest gdziekolwiek nie jesteś, to nie sięż to ze sobą i używasz tego co masz. I to jest metaforowa się też tej siłowni, ale jeżeli tak podejdziemy na własnych celów w życiu, które próbujemy zrealizować, to moim zdaniem one się stają bardziej osiągalne niż wtedy, kiedy uzależniamy to od tego, nie mam w czym pobiegać, bo nie mam butów. Nie mam jakiś na was ten popływać, bo nie mam okularów, tak, bo nie mam jak dzisiaj uprawiać swojej jogi, bo nie mam maty, nie mam tu żadnej siłowni w tym hotelu, nie mam co ze sobą zrobić. Zdura, to jest wymówka. Wiesz gdzie jest moje siłownia? Właśnie, no dokładnie, tak to jeżeli. Fajnie, że o tym wspominasz, bo czuję, że wiele osób ma problem z tym, o czym ty mówisz, to znaczy dopóki ja jestem w tej rutynie, dopóki nie ma wakacji, ferii, chorego dziecka, czy nie ma jakiegoś wyjazdu, ja jestem w stanie to utrzymywać. Ale w momencie, kiedy wydarza się coś, co wybija mnie z tego rytmu, no to ja nie jestem w stanie tego ogarnąć i to bardzo ładna metafora, że no ta rutyna łabyć wywnątrz ciebie, a nie jakby zewnętrznym środowiskiem powodowana. Tak yoga, która dała mi tę metafora życiową, powstała w warunkach, w tych naprawdę trudno byłoby jakoś zewnętrzną strukturę rutyna, wiesz, przeludnienie upał, bieda, hałas. Tam właśnie ludzie, którzy rozpoczynali prakty kayogi i w tym medytację tworzyli tę przestrzeń w sobie, ona potopowstawała, siadasz na jakimś kawałeczku piachu, przy ruchliwyj ulicy i medytujesz i nie szukasz jakiegoś fencji, miejsca, palosant, to tam ja bardzo lubię, nie? Ale nie szukasz się, że jest miejsca sprzyjających warunków, czasem ze sprzyjające warunki pomagają nam zacząć i fajnie jak mamy okazję czasem wiesz jakby poczuć, że środowisko też może nas do czegoś zaprosić, jak nas las zaprasza do większej kontemplacji, albo plaża do tego, żeby się położyć, albo poleżeć, albo góry do tego, żeby spojrzeć się w swojej problemy, że też z pewnej perspektywy z metapoziomu, środowisko też nas do czegoś zaprasza, nie? Ale poza tym, to tu, nie, masz w sobie mieć. - Ciekawę, bo dziesięć nie pójdziesz. - No i z drugiej strony, jeżeli ty jesteś w stanie skoncentrować się, czy mędydować przy tej ruchliwej ulicy, to ben robiąc to w domu, bardzo bezpiecznych warunkach, to będzie ci o wiele łatwiej. To znaczy, że jeżeli staltujesz tak trudny warunkach, to każde inne będą już po prostu łatwiejsze w tym wszystkim. No i lepsza praktyka, to jest tak, która się odbyła. Nie tak, która się odbyła w idealnych warunkach, czy trenik, to jest ten, który się odbył. Nie, ten, który mógłby się odbyć, by było lepiej. Czy sam jest tak żywiesz, na jesteś w domu, masz dziecko, któryś tam wchodzi na głowę. Pamiętam, mój syn już teraz tego nie robi, ale przez wiele lat praktykowała właściwie w takim sposób, że ja tam w psie z głową wodą jasiękna mnie, jako pies z głową wodą podemną. I Joga uczucie tego, że ten trenik na tej macie ta praktyka właśnie odbywa się mimo to. Nie, że ty się denerwujesz odejdź odejdź, bo ja teraz praktykuje Joga. Nie, no i super, wieli się przeszkody zewnętrzne, a ty utrzymujesz swój cel. Bez względu na to, jak jest świat zewnętrzny, bo on jest zmienny i czasami bardzo nam wchodzi i tam przeszkadzania. No i jeszcze w tym wszystkim jasiek uczy się, że mama nie siedzin na telefonie, tylko robi Joga. Tak, ty co ma? I obserwuję, jak to wygląda, że można robić coś zupełnie innego, a nie siedzieć na kanapie. Dobra, tak. No, także super. Chciałem jeszcze zapytać o taką różnice, może trochę osobowościową, że są ludzie, którzy swoją historię opowiadają w pozytywny sposób. To znaczy, że mają to jakby taki zestaw, no właśnie, czego podejścia, nastawienia, dorzecia, że widzą tą szklankę do połowy pełną, a my też wyszliśmy od tego, że wiele osób widzi tą szklankę do połowy pustą i skupia się właśnie na tej, na tym braku. Z czego to wynika, że jedni są tacy, a drodzy są tacy? Na pewno badania pokazują, że te, jakby takie viszki narracyjne, czyli te metody takie narracyjne, zalążki, czy te młotki, których widzimy gwoździe takie a nie inne, one pochodzą naszego głównego piekuna. To te konstrukcje takie, tak naprawdę, interpretacyjne, nie? Czyli jednak rodzic. To jak rodzic pomaga ci o swoich, czyli opowiedzieć to doświadczenie, bo my mamy takich par poziomów, tak? Czyli coś się wydarza i potem my oswajamy to, co się wydarzyło, opowiadając to. Jak to opowiadamy, używając takiej viszki, czy takiej wykładnie, która to oswaja, użyteczniej, pomaga tam wyciągać wnioski albo nawet odkryć swoje zasoby, to my się tego uczymy, takiego obrabiania, doświadczenia. Oczywiście nie wszystko co przeżywamy, możemy opowiedzieć i wtedy to się zapisały w naszym części, nie ma i naszego umysłu, czyli w naszym doświadczeniu, tak? Jest bazą intuicji, ale my opowiadamy. I teraz są rodzice, którzy od początku uczą takiego automatycznego sposobu obrabiania, tego doświadczenia, narzecz, odkrywania, co poszło nie tak, nie? Z frustracją, znowu nie wyszło, albo ona boga, co to będzie, różne tutaj rzeczy, albo używając takiego języka etykietującago, jesteś roztrzepany, nie mądry, nie uważny, zamiast języka opisującago, czyli takiego zrobiłeś to i to, jak się z tym czujesz, jak chciałbyś następnym razem postąpić. Ty zalążci one potem w nas pracują w formie tych automatyzmów, tak? Czyli my nawet nie wiemy dlaczego tak interpretujemy nasze życia. Oczywiście wszyscy chcielibyśmy umieć opowiadać na swoim najgorszym doświadczeniu najlepiej, bo na tym jakby bazuje cała idea mówców matywacyjnych, którzy przychodzą z dramatyczną historią swojego życia i pięknie pokazują na scenie, że można tę historia opowiedzieć tak, że chciałbyś to przeżyć, po to, żeby być w tym miejscu, w którym jest ten mówca, a z drugiej strony przecież nie zazrościesz mu cierpienia, ale głęboko wierzę, że to cierpienie miał ogromny sens w życiu tej osoby. I to jest ta, oni nam prezentują na scenie w takiej pigułce, ten to, to narzędzie wiesz o powiadania na nowo o swoim życiu, w taki sposób, że wiesz, tak, tak, dokładnie. Tak, dokładnie, że wszyscy patrzą mi myślą sobie łau, nie, dla takich wniosków, albo dla takiego bycia taką osobą, to ja bym chciała być wiesz. Trzeba przeżyć to historię i to pokazuje, że jaką moc ma opowieść, jaką moc ma narracja. A to nie jest trochę tak kwestie związane z tym, że my potrzebujemy też nadać jakiś rodzajc się znaczenia swojemu cierpieniu, to znaczy, że to, co trudno jest wytrzymać ludziom, to to, że ktoś nam zrobił krzywdę tylko dlatego, że zrobił nam taką krzywdę i koniec. Wiem tam, że to, bo też kiedyś dla mnie takie strząsające, jak natrafiłem na film, w którym kilkulatni chłopiec z chorobą, nowotworową opowiadał o tym, że on się cieszy, że on jest chory, z tego względu, że myśli, że dzięki temu jego siostranie jest chora. To znaczy, że gdyby on mógł wybierać, to woli, żeby to on, bo rykał się z chorobą, nowotworową, jeżeli musiał widzieć, jak robi to jego siostra. Czyli, że w tej historii związanej z tym, że coś złego nam się wydarzyło, zdecydowanie może tak już wiesz logotera pełtycznie do tego podchodzę, że my chcemy wierzyć, że rzeczy z głenie przytrafiłem się nam po prostu, tylko po coś. No chcemy nadać sens cierpieniu, chcemy wyciągać z tego wnioski. Ja mam tak z Franklem i z logoterapią, że chciałabym, żeby to było w słaże wyboru, to znaczy, że nadawanie sensu cierpieniu jest kwestią wybrania, że chce to zrobić. Bo z jednej strony to jest, to jako trajpa jest wspaniała i pomaga nadawać sens wielu, wielu doświadczeniom trudnym wyciągać z nich wnioski w ten sposób je oswajać, albo właśnie zrobić użytecznym do cierpienia. Ja chyba jak się nacierpiałam na nic, to to najgorzej, bo jeszcze się wycierpiec na coś, to jeszcze palicho. To jesteśmy, robimy to regularnie, nawet przywołyłem sobie treningi, ale idę cierpię na tej siłowni po coś. Więc chcemy się na, żeby nasze cierpienie poszło na marne, chcemy, żeby ono coś wniosło. I często tak jest, że ono coś wynosi i my odnajdujamy ten sens. Ale jest jeszcze taka dyktatura u sensa wiania, czyli czasem jest tak, że cierpimy i to było tak bezsensowne cierpienie. I tak na nic, że jeszcze do tego mamy z tego wyciągać wnioski nadawać temu sens, to uszys wiesz jakby wtórne doświadczenie cierpienia. Netra umotyzacja. Tak, i lubię zostawia takie pole właśnie, że są, jest cierpienie, które było nieadekwatne, natomiast zawsze nieadekwatne, ale bez sensu nie da się z tego wyciągnąć żadnych wniosków i ma prawo pozostać takim doświadczeniem. Ale popatrz mi mo wszystko, kiedy ja wybieram, że zostawiam to w takim miejscu, to i tak odysku jest prawczość, bo nadal ja decyduje co zrobię z tym doświadczeniem. I czasem ofiary przemocy albo jakiś różnych trudnych doświadczeniem w życiu odyskując prawczość dzięki temu, że powiedzą nie. Nie wyciągnę z tego żadnej lekcji. To było po prostu zła. To, że ktoś miał, że nie jest kwestią związana z tym, że miałam je co do czegokolwiek przygotować, tylko to było po prostu było coś z złego i nie powinno się wydarzyć w myśli. Tylko na tym straciłam. I tyle, uprawomacniam, utratę. Staciłam, uprawiamiacniam, uczucia, które z tym mam związane. I nie jestem od tego dobrze człowiekiem, nie? Więc danie se prawa do tego, że to ja mogę zrobić z moim doświadczeniem co chce, to jest najwyższa forma sprawczości. Czyli ja mogę je obrobić, jak ja chcę, to ode mnie zależy. To co mi się przytrafiło? Nie zajrzało ode mnie. Ale jak ja na to spojrze, to jest już moja, mój osobisty wybor. I to mi się wydaje bardzo potrzebne współczesnemu człowiekowi, bo w świecie w terytworzu Frankl logo terapie. W jego własnym świecie, jego własnych krzywd, czyli obozu, wiesz, koncentracyjnego w tym stracił większość swojej rodziny. Dla niego to miało ogromną mocną wielu osobą wiesz, że by tym tą pomogą idą swoją pomogą. Nadal pomaga, ale tylko pod warunkiem, kiedy ktoś chce nadać sens cierpieniu. Jak nie chce i dostaję takie rady, to wie, że ja bym te rady sobie w buty. Albo w innym miejsce po prostu. Nikt nie może nam mówić, co mam zrobić z własnym własnym doświadczeniem. Zwłaszcza, że myślę, że w kontekście tej całej naszej rozmowy dużo mówimy o tym, na co my mamy wpływ. I to, na co mamy wpływ to kwestia tej historii, którą sobie opowiadamy, a nie do końca tych wydarzeń, które nam się przytrafiły. Tak, to prawda. Zwłaszcza, że im. za brzmi to jakbym 60 lat, ale jak im jestem starszy, tym widzę, że rzeczywiście mniej od nas zależy, a nie jeżeli mniej niż się nam wydaje, że na co mieli byśmy wpływ. Tak, ja myślę, że, wiesz, to iluzja z prawczości takiej dłużej, a też charakterystyczna na tej kultury produktywności, na trochę nas robinam krzywne. No jednak żyjemy na wiesz pływających po wodzie, płytach tektonicznych. [śmiech] Jakieś, wiesz, kuli zwanej ziemią w kosmosie, nie? [śmiech] Jak mnie patrzeć. No tak, to pięknie powiedziane. Ale tak, narracja jest naszym tym obszarę w wolności takim, chyba w to, jak sobie opowiemy swoje życie, gdzie nada my sens, gdzie odbierzemy, to jest właśnie ta przestrzeń wielkiej wolności. I ona ma prawo być subiektywna, bo wolności jest zawsze subiektywna. To spinając klamrą tą rozmowę, to jak. od czego zacząć to opowiadanie siebie na nowo? Co by było tym, tym krokiem, który pozwoli ludziom spojrzeć na to swoje życie, trochę z innej perspektywy niż do tych czas? No, ja zachęcę do właśnie znajdzenia tez, które już sobie udowadniamy, czyli właśnie do prześledzenia tego, w ogóle jak ta spontaniczna opowiedź wygląda, czyli opowiedzenie sobie swojego życia, a potem poszukanie wyjątków od tych reguł. W ogóle samo uświadomienie sobie, że ja mogę zmienić tę opowieść i już jest takim dobrą krokiem do wyjścia. No zachęcam też do sięgnięcia po moją książkę, czyli to samo, ale inaczej, bo ona jest nie tylko przewodnikiem schedukacyjnym, ale też jestem dużo ćwiczeń. I wiem, że nie trzeba zrobić wszystkich tych ćwiczeń, żeby opowiedzieć sobie na nowo. To jest raczej pakiet różnych ćwiczeń, z których można korzystać, bo też nie musi być rację idealnie i tam wiesz od strony, do strony, każdej ćwiczenie wykonać. Natomiast, jak mamy ćwiczenia i mamy przewodnika, to może to będzie po prostu prostsze dla wielu osób, też jestem widać zgodę na to, że możesz inaczej. Nie wiem, mam takie wrażenie, że psałem tę książkę przez takim przekonaniem z tyłu głoby, że chciałabym, żeby czytelnikus słyszał, że może myśleć o sobie dobrze. Że może sobie to opowiedzieć, że tajemu zgodę, nie mam takie oprawa dodawania zgodnią, ale czasem ludzie potrzebują kogoś w tej im powierze możesz. I zobacz, co się wtedy wydarzy, jak sobie pomyślisz przez jakiś czas dobrze, żeby to było takie eksperymenty i może się okażę, że to jest lepsza droga i bardziej skuteczno. Właśnie. Cholę się zgadzam. Powiem ci, że nie, zwykłe dobrze się z tą rozmawia, bardzo mi może, że mieliśmy okazję właśnie, no w końcu, w końcu porozmawiać. Także dzięki zawizytej, dziękiły jest rozmowę, Wam życzę dobrej lektury. No i co? Może do zobaczenia przy następnej, przy następnej książce? Bardzo dziękuję. Kolejne odcinki w każdą niedzielę i co drugi czwartek o 19. Dzięki, że słuchasz.
Podcast Summary
Key Points:
Terapia narracyjna pomaga przepisać osobistą historię, by była bardziej użyteczna i wspierała lepsze życie.
Etykiety (np. DDA, depresja) zawężają postrzeganie siebie, prowadząc do samospełniającej się przepowiedni i ograniczeń.
Mechanizmy obronne (np. nadczujność układu nerwowego po traumie) mogą przeszacowywać ryzyko, blokując zmiany i rozwój.
W procesie zmiany (np. walki z uzależnieniem) kluczowe jest niepodejmowanie wewnętrznej dyskusji z "głosem" choroby i trzymanie się podjętej decyzji.
Wewnętrzny krytyk jest często błędnie postrzegany jako obiektywny, podczas gdy wewnętrzny głos wspierający bywa uznawany za nieracjonalnego pochlebcę.
Summary:
Rozmowa z psycholożką i psychoterapeutką Janem Nafis koncentruje się na narracyjnym podejściu do własnej historii i tożsamości. Podkreśla, że sposób, w jaki opowiadamy sobie o swoim życiu, ma kluczowe znaczenie dla naszego samopoczucia i funkcjonowania. Nadawanie sobie sztywnych etykiet (jak DDA czy osoba z depresją) zawęża perspektywę, sprawiając, że dostrzegamy tylko te doświadczenia, które pasują do danej narracji, co może prowadzić do pogłębiania cierpienia.
Terapia narracyjna służy poszerzeniu tej opowieści, odnalezieniu zapomnianych zasobów i stworzeniu bardziej użytecznej, wspierającej wersji własnej historii. W kontekście zmiany, szczególnie w uzależnieniach, kluczowe jest niepodejmowanie wewnętrznej dyskusji z "głosami" podtrzymującymi stany niechciane i konsekwentne trzymanie się podjętej decyzji. Rozmowa porusza także temat wewnętrznego krytyka, który bywa mylnie uznawany za obiektywny, oraz nadczujności układu nerwowego wynikającej z wcześniejszych trudnych doświadczeń, co może nieadekwatnie ograniczać nas w dorosłym życiu.
FAQs
Terapia narracyjna to podejście systemowe, które pomaga zrozumieć, jak opowieści o sobie wpływają na nasze życie. Polega na zadawaniu pytań o wiedzę na swój temat, jej umocowanie w historii życia oraz użyteczność tych wniosków, aby poszerzyć perspektywę i lepiej funkcjonować.
Etykiety mogą zawężać opowieść o sobie, skupiając uwagę tylko na objawach i schematach związanych z danym syndromem. To prowadzi do pomijania innych aspektów życia i zdrowia, co może zwiększać cierpienie i utrudniać zmianę.
Mózg ewolucyjnie nastawiony jest na antycypowanie zagrożeń, co prowadzi do selektywnej pamięci emocjonalnej skupionej na złych doświadczeniach. Może to powodować unikanie ryzyka i nowych wyzwań, ograniczając rozwój i szczęście.
Uzależnienie działa jak choroba autoimmunologiczna, gdzie chora część psychiki wykorzystuje wiedzę i intelekt przeciwko zdrowym celom. Dyskusja z tym głosem zwykle prowadzi do porażki, dlatego kluczowe jest trzymanie się podjętej decyzji bez wchodzenia w pertraktacje.
Krytyk wewnętrzny to głos, który wydaje się obiektywny, ale często negatywnie ocenia nas, ograniczając podejmowanie działań. W przeciwieństwie do niego, głos motywujący bywa postrzegany jako pochlebca, co może prowadzić do utraty kontroli.
Traumatyczne doświadczenia mogą powodować nadreaktywność układu nerwowego, ucząc go nadmiernej czujności. W dorosłości skutkuje to zaburzeniami lękowymi i trudnościami w podejmowaniu nowych wyzwań, ograniczając jakość życia.
Chat with AI
Loading...
Pro features
Go deeper with this episode
Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.