Go back

Ambicja, cele i wypalenie. Gdzie jest granica? | Prof. Marcin Matczak

from Rezultaty

68m 31s

Ambicja, cele i wypalenie. Gdzie jest granica? | Prof. Marcin Matczak

Współczesny świat charakteryzuje się upadkiem tradycyjnych rytuałów i norm, które kiedyś pomagały ludziom w pełnieniu roli i organizacji życia. Obecnie ludzie często odpuścią cele i szukają autentyczności,ędąc od autorytetów, co może prowadzić do kryzysu tożsamości i pustki emocjonalnej. Technologia, media społecznościowe i szybkie dostęp do informacji ułatwiają życie, ale jednocześnie prowadzą do "wiecznej teraźniejszości" – braku myślenia o przeszłości i przyszłości. Sport, jako stara forma kształcenia, uczy wytrwałości, przyjemności, znoszenia dyskomfortu i traktowania porażki jako wartościowego doświadczenia. Warto rozważyć, czy postanawianie celów jest skuteczne, a nie opresyjne, i czy rozwój osobisty może objąć też zdrowe nawyki i rytuały. Wiele osób czuje się bez celu, co może być objaśnione brakiem struktury w życiu. W ten sposób, wyznaczenie celów nie musi być opresją – kluczowe jest, by były odpowiednie, realistyczne i nie prowadziły do frustracji. Współczesna kultura autonomiczności często nie daje odpowiedzi na pytanie, jak żyć w równowadze między wolnością a stabilnością. Wymaga to refleksji nad tym, co jest zdrowym, a co nie, a także na tym, jak często społeczeństwo i jednostka ukształtowują się w kontekście norm i rytuałów.

Transcription

11578 Words, 71152 Characters

Polish
wyznaczenie celu, jakiegokolwiek albo bardzo ambitnego, albo mniej ambitnego, jest warunkiem bycia szczęśliwy. Nie powinniśmy być niewolnikami naszych celów, dlatego że to może oczywiście nie rozprowadzić do jakichś głęboki frustracji albo no właśnie te wypalenia. Bardziej trzeba by było się zastanowić nie trzy, wyznaczać te cele, tylko jakie je wyznaczać, żeby one z jednej strony były ambitne, żeby dawały takie pchnięcie do działania, ale z drugiej strony, żeby nie było niszczące, żeby nie były takie frustrujące. Gdzie w tych naszych postanowieniach kończy się taka zdrowa ambicja, gdzie zaczyna się samo dystrukcja? Gdybym to ja wiedział. Nie wiem. Ponad połowa z was wciąż nie subskrybuje kanał, więc szybka prośba za nim zaczniemy. Jeśli lubisz te rozmowy i dają ci one coś dobrego, kliknij subskrybuj. Dla ciebie to sekunda, a dla nas to realne wsparcie, które pozwala robić ten program dalej i coraz lepiej. Dziękuję, że jesteś. Dzisiaj moim gościem profesor Marcin Mat, tak, dzień dobry. Dzień dobry, dziękuję za zaproszenie. Żyjemy, mam takie poczucie w takim świecie odpuszczania, że codziennie wiele osób obiecuję sobie, że zacznie zrobi jeźdź, zacznie trenować, zacznie oszczędzać pieniądze mnie i korzystać z telefonu. No i potem często średnio to wychodzi. Dlaczego tak się dzieje? Ja myślę, że gdybyśmy jeszcze żyli w świecie odpuszczania, to był pół bied. Dlatego, że jak Pan mówi, nawet to słowo takie odpuszczam, to w tym jest jakiś element porażki, takiego trochę wstydu, że mi się nie udało. No to jest tak jak z postanawieniami noworocznymi, prawda? Zawsze mamy postanawienia noworoczno i potem mówimy kurcz, że znowu się nie udało. Ja myślę, że to jest jeszcze w miarę zdrowa pozycja, czy zdrowa zdrowa sytuacja, bo ja ustanowiłem sobie jakąś normę, chciałem jej przestrzegać. No ale słaby jestem słaba wola, nie dałem rady. I mam takie jakieś poczucie, że mi się nie udało, że przegrałem, że to jest taka śporażka. Ja myślę, że to jest jeszcze nie najgorsze. Ja myślę, że jest inaczej. Ja myślę, że współcześnie jest taka kultura, która czyni z tego odpuszczania coś bardzo pozytywnego. To znaczy w tym sensie, że ja w ogóle nie powinienem sobie za dużo stawać takich celów, że postawienie takiego celu, to jest coś w rodzaj przemocy, nawet takiej, prawda? Ja jako naukowo zajmuję się normami. No bo prawnicy zajmują się generalnie normami, a ja jestem jeszcze filozofem prawa, czyli zajmuję się tak szerzej, jakby normami, to znaczy tym, co wpływa na to, że my się w jakiś sposób zachowujemy, nie jest powodu fizycznych, to znaczy, że nie wiem, nie możemy gdzieś przejść, bo jest ściana, prawda? To jest fizyczna bariera, ale na przykład mamy granicę, która jest niewidzialną linią, no i to jest norma, że nie możemy jej przekroczyć, granicę państwa. I dlaczego my na przykład tego nie robimy, prawda? W związku z tym ja ostatnio zauważam, idąc za pana pytanie, że to nie jest po prostu tak, że ludzie uważają, że powinni sobie stawiać cele i później mają poczucie, że się nie udało, tylko dumni są w pewnym sensie z tego, że wyzwolili się od czegoś, co się nazwa celomanią, czyli od właśnie takiego wyznaczenia sobie wyzwań, dlatego że uznali, że to jest, nie wiem, jakieś takie trochę znacanie się nad sobą, jakaś taka właśnie opresja, jakieś takie słuchanie, że ja muszę, prawda? Ja ostatnio już kiedyś mówiłem, ja zauważam w rozmawach z młodszymi ludźmi, że już z definiumu jeszcze młodszymi, z takimi powiedzmy, nie wiem, ze szkowy średniej, prawda, że unik się język w ogóle zmienił. To znaczy kiedyś, na przykład kiedy ktoś miał wynieść śmieci, to się mówiło, czy mógłbyś wynieść śmieci. A teraz mówi się inaczej, teraz się mówi, czy chciałbyś wynieść śmieci? No prawda, ten język pokazuje, że tutaj jest bardzo duże takie poczucie, że moja autonomia jest tak duża, że nie tylko ty nie możesz mi mówić, co ja mam robić, ale nawet ja sam nie powinienem sobie mówić, co ja mam robić, dlatego że być może, ja mam wtedy jakiegoś takiego tresera w swojej własnej głowie. Są tacy filozofowie, jak by ją czulhanna, przed ona pisał książkę społeczeństwo zmęczenia, który mówi, że my teraz już nie potrzebujemy mieć kogoś, kto stoi nad nami z batem, tylko w głowie mamy taki bacik, który nam mówi, co mamy robić, i musimy się od tego bata, niektórzy mówią, wyzwolić, czyli nie tylko ja mówię, o, jestem słaby, zrezygnowany do niczego, tylko mówię jestem dumny z tego, że odpuściłem, że potrafię odpuścić, że właśnie nie stawiam sobie celów. Wydaje mi się, że to jest jeszcze gorsza sytuacja. No właśnie chciałem sobie pytanie, czy to dobrze, że tak się dzieje? Jepan, może być nieraz dobrze? No bo ten biong "Chulhand" jest mądry facet, generalnie, i on mówi, że my możemy nieraz doprowadzić się, by do takiego samowy palenia, kiedy tych celów sobie stawiamy za dużo, albo one są nieralistyczne. Natomiast są inni ludzie, którzy mówią, na przykład Viktor Frankl, psychoterapeuta, psycholog, który przeżył Auschwitz, który mówi, że wyznaczenie celu, jakiegokolwiek, albo bardzo ambitnego, albo mniej ambitnego, jest warunkiem bycia szczęśliwy. To znaczy, że, wie pan, nieraz my tak mówimy, moje życie jest bez celowe. To brzmi źle, prawda, albo, no bo to brzmi tak jakby było bezsensowne. Więc by z tym Frankl dodaje do tego, co on obudowę i mówi, że jeżeli mamy cel, na przykład taki, że chcemy schudnąć, chcemy przebiec maraton, albo chcemy się nauczyć nowego języka, cokolwiek, nie musi być nic, albo chcemy się nauczyć gotować, prawda, nawet, to, to nam organizuje życie, bo to oznacza, że jest jakiś punkt w przyszłości, w którym my siebie widzimy, jest jakaś droga, która do tego punktu prowadzi. W związku z tym, jak nam przed rano wstajemy, no to trochę nadaje to sens nasze mu życiu, prawda, natomiast jakbyśmy rano wstali i powiedzieli sobie, no nie, wszystko już osiągnąłem, prawda, albo w ogóle nie chce już nic więcej robić ze swoim życiem, no to to nam się trochę bardziej kojarzy z taką sytuacją depresyjną, prawda. W związku z tym, ta sytuacja, o której rozmawiamy, ona może być groźna, w tym znaczeniu, że jeżeli ja w ogóle nie wyobrażam sobie mojego życia kodrogi, czyli przejścia z punktu A do punktu B, no to jest ryzyko, że ja po pierwsze, no nie wiem do kombiach coś, nie mam w ogóle żadnej motywacji, żeby gdziekolwiek iść, no i tak trochę żyje, w czymś to można by było nazwać wieczną teraźniejszością. I, i to jest możliwe, ten bionk szulchank, który z jednej strony mówi, jesteście zbyt zmęczeni, bo sobie wyznaczacie cele, pisze też o tym, że współcześnie ludzie zwłaszcza ci zatopieni w świecie wirtualnym w telefonie, żyją w wiecznej teraźniejszości. To znaczy nie mają, nie myślną o przeszłości, ale też nie myślą o przyszłości. Nie mają, napisał też szkążkę o kryzysie narracji, czyli takiego opowiadania sobie życia, prawda? Że właśnie będę jak na rozmowie kwalifikacyjnej, i ktoś pyta, gdzie pan w siebie widzi za pięć lat, to wymaga myślenia narracyjnego, prawda? To wymaga znowu powiedzenia, ok, jestem tutaj, umiem to, za pięć lat będę gdzie indziej, może, natomiast takie, myślenie, w pewnym sensie ten filozof mu wizanika, dlatego, że jak jest pan w rzeczywistości doznań dopaminowych, wynikających ze oglądania rolki, to co pan obchodzi przyszłość? Pan jest tu i teraz, prawda? Skrolują. Ale to według narracji psychologów jest trochę taka utopia, do której się dzisiaj dąży, bo dużo się mówi o tym, że ludzie za dużo żyją przeszłością, za dużo żyją przeszłością, a za mało tu i teraz doświadczają. Ja myślę, że nie ma rzeczy całkowicie złych i całkowicie dobrych. Wszędzie jest potrzebny jakiś balans. Rozmawiamy trochę o tendencjach i wydaje mi się, że na pewno jest tak, że my nie powinniśmy być niewolnikami naszych celów, prawda? Dlatego, że to może rzeczywiście nie rozprowadzić do jakiejś głębokiej frustracji albo, no właśnie do wypalenia. I na pewno jest też teraz moda na tak zwany Mindfullness, prawda? Której zawsze jest jakimś zatrzymaniem się w teraźniejszości. Ale takim zatrzymaniem się uważnym, a nie zatracającym uwagę, prawda? Więc ja myślę, że ja sobie obserwuję te trendy związane właśnie z normami i mimo wszystko mam wrażenie, że współcześnie z powodów psychologicznych i technologicznych, chyba większym kryzysie jest wyznaczanie sobie celów, niż życie w teraźniejszości. Wydaje mi się, że mnóstwo ludzi żyje w teraźniejszości, niekoniecznie uważnie, tylko właśnie tak na zasadzie doznań emocjonalnych, dla mnie zawsze skrolowanie telefonu jest takim taką sytuacją, gdy człowiek się zatapia, nie myśli o niczym, doznaje po prostu emocji, najpóźnie jest pusty, kiedy to się kończy. Wydaje mi się mimo wszystko, że z wielu powodów bardziej w kryzysie jest to wyznaczanie celów i że chyba potrzebne byłoby porozmawianie o tym, że ono nie jest takie straszne, jakby się wydawało, że to nie jest taka opresja, że to jest potrzebne, tak jak mówił Frankl do szczęścia, bardziej trzeba by było się zastanowić nie 3 wyznaczać te cele, tylko jakie je wyznaczać, żeby one z jednej strony były ambitne, to znaczy, żeby dawały takie pchnięcie do działania, ale z drugiej strony, żeby nie były niszczące, prawda, żeby nie były takie frustrujące. Jakie są w takim razie takie rzeczy, które możemy robić na to dzień, żeby wspierać u siebie to nie odpuszczanie? Ja nie wiem, bo ja też odpuszczam, bardzo często. Ja też mam taką dokładnie sytuację zawsze z każdym pierwszym stycznia, że wyznaczą sobie jakieś rzeczy i później to się nie udaje. Natomiast staram się nie popaść w samozadowolenie z tego, że mi się nie udaje, to znaczy ciągle wyznaje jakiś taki stary sposób myślenia, że jednak to jest moja wina, a nie mój sukces, że odpuściłem, prawda. Więc ja nie mam tutaj rad, ja nie jestem psychologiem, ja jestem teorytykiem norm, więc tylko mogę pan powiedzieć. Bo ja pan na różne sposoby, co każdy pierwszy z tyczynia, czy. No na różne sposoby próbuję. Wydaje mi się, że dzisiaj akurat tak się zdarza, że w naszej rozmowie ten bionk Czulchann nam przychodzi cały czas, ale to jest naprawdę wielki filozof, który nie bezprzyczyny staje się taką wielką gwiazdą, która filozofie, a więc kimś, kto ludziom pomaga, zrozumieć, gdzie oni żyją, bo trzecia książka, która jest bardzo interesująca, to jest książka o kryzysie Rytuałów. Kiedyś ludzie żyli w Rytuałach bardzo mocno. One głównie były związane z religią, ale też z takim kolistym poczuciem czasu. To znaczy, że było święta Bożego Narodzenia, święta Wielkanocne, później były wakacje, żniwa, później była jej się i przygotowanie do zimy. I później zaczynało się wszystko od nowa, prawda? My żyjemy generalnie w myśleniu o czasie, który jest taki linarny. Znaczy bardziej sobie wyobrażamy, wydaje mi się czas jak strzałkę, która gdzieś płynie wprost, czy biegnie do przodu. Natomiast Rytuał, który my mamy oczywiście, no wiem, urodzinę, opchodzenie urodzin co roku, prawda? Świąt, rocznic, co są też Rytuały. Kiedyś były bardziej obecne w naszym życiu. Także ze względu właśnie na to, że praktyki religijne są mocno oparte na Rytuałach. Współcześnie Bionczulhan mówi, Rytuały upadają, dlatego że ludzie, jakby żyją indywidualnie, a Rytuały zawsze były wspólnotowe, najczęściej. I też nie raz myślę uważałem, że one są elementem starej tradycji, która już jest, nie wiem, jakimiś zabobonym, że to w ogóle nie warto i tak dalej. A on pokazuje, że Rytuały nadają rytym naszym użyciu, pewną powtarzalność, uspokajają nas emocjonalnie, powodują, że wiemy, jakie jest zorganizowane nasze życie. Więc ja myślę, że na przed jednym ze sposobów takich bardzo starych normatywnych sposobów, żeby nie odpuścić, jest wejście w Rytuał, czyli w nawyk. Ja myślę, że całe nasze życie jest złożone ze złych albo dobrych nawyków, czyli też teorytycy norm powiedzieli, że to są konwencje. Konwencja to jest powtarzanie pewnego zachowania, kopiowanie pewnego zachowania, które mogło by ci inne, ono mogło by ci inne. No i teraz widzimy to we wszystkim. No mamy nawyki jedzeniowe, prawda? Mamy nawyki złej, jak nie wiem, palenie tytoniu, prawda? Mamy nawyki dobre, jak nie wiem, bieganie na przykład, prawda? Ale myślę, że bieganie też może zamień się w nawyk złeje, jeżeli z kolei nie wiem, jest zbyt orydoksyjny albo jest zbyt agresywne, albo jest niedostosowane do stanu zdrowia, do nie wiem, stanu stawów i tak dalej. Więc natomiast na pewno jest tak, że Rytuał, czyli wejście w pewnego rodzaju powtarzalność, pomaga nie odpuścić, bo to się stanie, Rytuał, staje się naszą drugą naturą, prawda? Powtarzalność powtarzanie gestów, powtarzanie zachowań. Ono jest na przykład bardzo widoczne w takich strukturach normatywnych, które mają przeciwdziałać uzależnienią, prawda? Na przykład alkoholicy, którzy biorą udziału w zajęciach anonimowych alkoholików, są ich działanie, które ma doprowadzić do trzeźwienia i do uniknięcia, a tego uzależnie jest bardzo mocna opartę na Rytuałach, które mają być dobre, czyli mają unikać na przykład sytuacji, w których ktoś mógłby mieć pokusę z korzystania na przez alkoholu. I generalnie tam ten Rytuał odgrywa taką rolę porządkującą, prawda? I wydaje mi się, że współcześnie ta śmierć Rytuałów, jak nieraz bionczór Han Piszona, jest też związana z tym, że na przykład my naprzednie żyjemy w rodzinach, tak jak kiedyś wielopokoleniowych, gdzie babcia, dziadek, ojciec matka, rodzajństwo, gdzie na przykład takim najprostszym Rytuałem jest, chociażby spotykanie się na wspólnych posiłkach, prawda? Ja naprzedję pamiętam z dzieciństwa, że ten Rytuał był taki. On nawet polegał na tym, że myśmy mieli swoje miejsce przez tole, ich kucili. Każdy swoje. Każdy swoje. Teraz już niekoniecznie tak musi być, dlatego że po pierwsze nie wiadomo, czy jest stół, dlatego że jest fast food, który można zjeść na miejscu, więc nie ma w ogóle wspólnego stołu. - A może być biegów przelaciem? - Więc nie ma wspólnego miejsca. Jeżeli nie ma wspólnego stołu, nie ma wspólnego miejsca, no to też nie ma Rytuałów, wspólnych posiłków, o konkretnych godzinach. Może kiedyś jeszcze były takie Rytuały, które polegały na tym, że się zziło cały czas w jedno miejsce na przednawakacje. To też był taki stary Rytuał, który może był nudny, ale później 7 lat rzędu Stogi Podgdańskim. Na przykład, prawda albo pustkowo, prawda albo coś takiego. Teraz względu na nadmiar ofert i to, że może na polecieć gdziekolwiek, prawda i to prawdopodobnie za mniejsze pieniądze niż nad polskiemorze, to też niszczy taki Rytuał, no bo dzisiaj już nie ma pewnie ojców, którzy zawsze małym fiatem, prawda, z jakimś pontonem na dachu, jadą zawsze w to samo miejsce. Więc rzeczywistość, ze względu na taką chaotyczność, płynność i zróżnicowanie, zabija te Rytuały, no więc być może trzeba do nich wrócić na różnych poziomach, bo one naprawdę są potrzebne, na przykład dzieciom są bardzo potrzebne Rytuały, żeby one się czuły spokojne, żeby mogły przewidywać przyszłość, żeby życie ich było stabilne i tak dalej. Więc ja myślę, że to jest taka długa odpowiedź na pana pytanie, co zrobić, żeby nie odpuszczać, no postarać się jakby wyprodukować Rytuał, który jest po prostu powtarzalnością zachowań, no i spróbować, postarać się, żeby to było Rytuały do obranie Rytuały złe. Partnerem podkastuje z centrum respo, zespół dyplomowanych dietytyków i trenerów, w którym i schudnie, jeśli osiągniesz wymarzoną sylwetkę. Gwarantujemy indywidualne podejście i stało opiekę nad każdym podopiecznym. A dzięki aplikacji respo, odchudzanie jest prostsze niż widziekolwiek indziej. Chcesz zrzucić zbędne kilogramy? Kup diete skodem rezultaty 5 i odbierz 5% rabatu na centrum respo PL. Partnerem podkastuje z naturalna woda mineralna kryniczanka. Naturalny towarzysz każdej rozmowy. Staćcie na kawę na mieście, to znaczy, że staćcie również na inwestowanie. W XTB możesz zacząć dziś i to od 10 złotych, handlując akcjami i ETFami bez prowizji. Zęstałem dostępem do swoich środków. Zamiast trzymać pieniądze na koncie, pozwól nim pracować na twoją finansową przyszłość. Pamiętaj, inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem, dlatego rób to świadomie i odpowiedzialnie. Nie wiesz, od czego zacząć? Kliknij w link w opisie, zarejestru się skodem rezultaty i odbierz zupełnie za darmo. Kurs zarządzania pieniędzmi od podstaw. Chciałbym wrócić do tego wątku od którego pan zaczął. Czyli od tego, że żyjemy w czasach gdzie duża część młodych osób ma potrzeby, nazwijmy to nadmiernej autonomii i ma ten problem lub nie chce jakby wyznaczać swoich serów, do czego to może prowadzić nas jako społeczeństwo. Myślę, że najpierw spróbujmy to opisać na czym to polega, skąd to się bierze. My nie raz sobie tego nie uświadamiamy, ale ide, które są w naszych głowach, ktoś tam włożył. Przez edukację, przez media, przez różnego rodzaju, nie wiem, nawet zachowania, postaci. Tak, tylko jeżeli chodzi o autorytety, to one są też w odwrócie. Myślę, proszę zwrócić uwagę, że generalnie wydaje mi się, że jeżeli mielibyśmy tak się zastanowić nad tym, jak popkultura wpływa na nas, jak ona odbiorców. Ona kształtuje, na przykład filmy Hollywoodskie, które przez wiele lat były takim bardzo mocnym czynnikiem, który postawy nie wiem jak panu się wydaje. Czy przed filmy Hollywoodskie bardziej promują postawę szacunku dla autorytetu czy buntu? Nigdyś nad tym nie zastanawiałem i nie ma tutaj oczywisty odpowiedzi. Nie się wydaje, że generalnie w naszej kulturze postawa buntu jest postawą atrakcyjną, prawda? Czyli taką. no bo. co się znią wiąże? Ja. ona zresztą w ogóle w na całym świecie bardzo mocno się pojawiła po II wojnie światowej, po doświadczeniu totalitaryzmu niemieckiego nazizmu i tej postawy, którą wszyscy znamy, kiedy żołnierze Wermachtą mówili myśmy tylko wykonywali rozkaz. Potem się pojawiły po tej wojnie takie eksperymenty psychologiczne, jak ja przed ten eksperyment Milgrama, gdzie facet w kitlu mówi, żeby razić prądem człowieka, który źle odpowiada na pytania i ludzie się podporządkowują temu, prawda? Więc ta wizja kogoś, kto w pewnym sensie jest wykonawcom posłusznym rozkazów, naszej kulturze została przedstawiona jako. i w pewnym sensie słusznie jako zła wizja. To znaczy, że można powiedzieć, nasza kultura powiedziała, nie, słuchaj starszych, powojenie, tylko bądź buntownikiem. Buntuj się przeciwko autorytetowi, dlatego że ten autorytet może być na przykład złym autorytetem, możecie indykturować, są bardzo głębokie takie podstawy filozoficzne tego. Jeszcze raz podkreżam, nie trzeba czytać na przedniczego, żeby to wiedzieć, po prostu nicze był tak wielkiem filozofem, że to przeniknęło naszą kulturę, nicze mówił o takiej wizji perspektywizmu z jednej strony, to znaczy, że nie ma jednej prawdy, obiektywnej, tylko że każdy ma swoją własną prawdę i pewnie, gdyby pan teraz poszło do szkoły średnie i zapytał uczniów szkoły średniej, czy istnieje je jedna prawidłowa interpretacja wiersza, czy każdy ma swoją, to myślę, że większość powiedział, aby każdy może mieć swoją. To też jest, to też jest w sygnał, że nie ma autorytetu jednego, jednej interpretacji, ale jak by pan poszedł do papierza i pan by zapytał, czy każdy może sobie interpretować pismo święte, tak jak chce, to PAPYŚ pozią, nie, nie, ja mogę interpretować. To jest wizja autorytetu, a tam jest wizja rozproszona go autorytetu. No i teraz jeżeli pan na to wszystko popatrzy na tego niczego, który mówi, nie ma jednej prawdy i który jednocześnie mówi, każdy z nas ma w sobie, każdy ma swoją własną prawdę i każdy ma wolę mocy, czyli chęć przekonania innego, żeby przyjął jego prawdę, to właściwie pan nie może zauwać autorytetowi, dlatego, że ten autorytet bardziej jest indyktrynerem, chcę pana zwieść, chcę pana przekabacić, mamy takie słowa, więc w związku z tym, to co mówię, sprowadza się do takiego twierdzenia, że nasza kultura generalnie z niechęca do słuchania autorytetu, a zachęca do buntu, czyli do tego, co pan nazwał autonomią, ale teraz pytanie brzmi, czym jest ta autonomia, znaczy czym ona ma być, prawda, no bo ona jest odrzuceniem, pewnego rodzaju właśnie norm, na przykład nie wiem, rule także, mówi się, że na przykład taką rolą, którą promowała tradycyjna kultura polska jest na przykład rola matki polki. No co to oczywiście, to jest rola, tak jakaś taka rola, która przez, na przykład, myśl lewicową i słusznie była traktowana jako emanacja patriarchatu, chodzi o to, żeby młode dziewczynki wychodzą, w taki sposób, żeby one chciały być przykładnymi matkami, żeby rodziły po sześciorodzieci, żeby gotowały i robiły tego schabowego, prawda temu mężczyźnie, który zarabia pieniądze i zmęczony przechodzi do mu. Czyli w tradycyjna wizja rodziny. No i teraz, żeby tak nie było, to musieli się pan wyzwolić z tej roli. Ale potem powstaje pytanie, czy są jakieś inne role, jeszcze z których się pan musi wyzwoli. Czy na przykład rola w ogóle rodzica, prawda? Czy na przedposiadanie dzieci nie jest z niewoleniem? No, pilosu powiedziałoby, że tak. Posiadanie dziecka to nie jest łatwa sprawa, zwłaszcza jakieś małe i ząbkuje, prawda? I nie chcę spać w nocy. No to pytanie brzmi, czy na przykład posiadanie rodziców, którzy są horzy i które mi się trzeba opiekować. Jest rolą czy jest z niewoleniem, prawda? Jest albo na przykład jeżeli masz rodziców, którzy nie są wcale fajni, wyrozumieli tylko na przedsąsurowi, szorstcy, ktoś by powiedział, może oni nie sąsurowi, tylko są toksycznie, może trzeba się od nich wyzwolić, więc ja jeszcze raz nie oceniam, bo są różne sytuacje, są mnie raz ludzie rzeczywiście tak toksyczni, że się po prostu nie da, prawda? Ale pokazuje pewne tendencje, że wydaje mi się, że współcześnie w kulturze mamy do czynienia z takim zjawiskiem, że ludzie szukają autonomii, którą rozumieją jako odrzucanie swoich rul takich nadanych przez społeczeństwo, prawda? No bo co to znaczy bycie na przednie wiem dobrym synem, dobrym ojcem, dobrą matką, prawda? My mówimy, to są jakiegoś rodzaju formy, które być może ktoś nam chce narzucić. No właśnie po to, żeby nas znie wolić, więc szukamy czegoś i to jest słowo, które zrobiło w ostatnich dekadach ogromną karierę autentyczności, ale czym jest autentyczność, prawda? Są tacy, którzy mówią, że wie pan z tym odrzucaniem rul i norm jest trochę tak jak uszreka z metaforą cebuli, prawda? Jeżeli te rolę są jak prawda te warstwy cebuli i tam gdzieś na samym dole jest autentyczne jamoje, no to pytanie z takie co zostaje jak ja te rolę odrzucy, może tam nic nie ma tak naprawdę. Są tacy filozofowie, którzy mówią, że nie ma nic o prócz tych rul, że my się realizujemy w tych rolach, właśnie jako ojciec, jako syn, jako przyjaciel, prawda, jako matka, jako, nie wiem, strażak, prawda? A są tacy, którzy by tam co są tylko konstrukty społeczne, które zostały Wam narzucone, szukajcie swojej tożsamości, swoje autentyczności. Tak jak są różne sytuacje, bo są sytuacje, kiedy ludzie są z niewalani przez rolę, prawda? Kiedy kogoś się wpędza w rolę takiego, nie wiem, dziecka ratownika na przykład, prawda? Które potem już nie ma swojego życia, nie wiem, rodzice, potrafią szantażować, cierpieniem, są różne sytuacje, ja nie oskarżam tutaj nikogo, czy nie mówię, że ktoś robi źle, a ktoś robi dobrze, tylko chcę zwrócić uwagę na to, że na tendencje. I ja byłbym ostrożny z tym szukanie ma autentyczności, bo często ta autentyczność jest pustka po prostu. Jak już się wszystko odrzuci, to że do końca nie wiadomo, o kim człowiek jest, prawda? Myśmy przez wieki byli kształtowani jednak na przeskulturę jako ludzie, którzy mają wypełniać pewną pewne rolę i są filozofowie tacy jak na przykład Makintajer, którzy mówią, że kiedyś świat w tym sensie był uporządkowany, że myśmy mieli pewną wizję człowieka, do której chcemy, dość, że jest nowocel i rozumieliśmy, jakie cechy on musi mieć, żeby mógł tę rolę pełnić, na przykład, jak ktoś miał być żołnierzem, to wiedzieliśmy, że musi być silny, odważny, prawda, i musi kochać swoją ojczyznę, no i kształtowaliśmy, spartanie kształtowali na przykład to te rolę w jakiś sposób, prawda? Makintajer mówi, że problemem współczesnego świata jest to, że my nie mamy wizji człowieka, do których chcemy dojść, dlatego właśnie, że każdy jest, albo są one bardzo różne, albo są one właśnie, ale jak one są bardzo różne, no to my nie jesteśmy w stanie powiedzieć właśnie, jakie to ma cechy, jakie to ma cechy i jaka jest droga, a w związku z tym powstaje pytanie, jakie, no, no i jeżeli my nie jesteśmy w stanie powiedzieć, no to właściwie pozostaje nam stare ośwyceniowe mode, to, że każdy jest sobie sterem, że glarzę mi okręte, no i teraz jest pytanie, czy to się da? Ja jestem bardzo skeptyczny, czy to się da, no bo jeżeli, no, taka jest konsekwencja w pewnym sensie, tak, jeżeli autorytety są mylące, indykturnujące, jeżeli wszyscy mają jakiś pomysł, których są nam narzucić i my musimy się uwolnić od niego, no to w pewnym momencie stajemy sami i mówimy "dobra, to ja sam będę decydował, o tym kim jestem, kim chce być, będę sobie wyznaczał celę", albo powiem, że sobie nie wyznaczał celu, bo to jest opresja, będę sam to robił. Ale pytanie jest takie, czy my jesteśmy w stanie to zrobić? Ja wiele razy mówię o takiej tezie, że życie jest trudne i trzeba podejmować w nim różne decyzje. A jednocześnie życie jest krótkie i jeżeli my podejmujemy jakieś decyzje w wieku, nie wiem, 15 lat, bo nie wiem, zastanawiam się, czy pójść do szkowy średy i na przykład w tym mieście, w którym mieszkają nasi rodzice, czy wyjechać do internetu, dajmy na to. W wieku 19 lat podejmujemy decyzje, czy pójść na studia, czy nie zrobić sobie gapier, czy wybrać taką, albo może w ogóle nie iść, bo studia już nie są potrzebne. To ja się zawsze zastanawiam i mówię to także o sobie, co ja wiedziałem o życiu, jak miałem 14-15 lat, jak miałem doświadczeń, albo jak miałem 19 lat. I sobie myślę niewiele, co więcej, teraz mam 50 i też myślę, że niewiele wiem, bo to nie jest naprawdę dużo. To chyba nie jest taka teza, możliwego do postawienia, że tradycja, czyli to jest trochę o tym, że to dobrze, że kiedyś tak było, że naturalną drogą były te wszystkie szczeble edukacje, i to, że jak to się być dobrym człowiekiem, to trzeba pójść na studia i jest kończyć? Nie, nie mówię, nie mówię, że na pewno to było dobre, bardziej coś innego, co powiedzieliśmy, myślę, że chcę powiedzieć przedstawić taką tezę, że tradycja jest można powiedzieć taką skumulowaną wiedzą ludzką, przez wiele pokolań zebraną, która mówi w pewnym sensie do nas, co warto, a czego nie warto robić. I teraz my oczywiście możemy podjąć decyzję, że my jej nie chcemy słuchać, czyli tych rytuałów, tych pomysłów na życie, prawda, i tak dalej. Pytanie jest tylko takie, czy jesteśmy w stanie samodzielnie podjąć te decyzje, mają z doświadczenie nie wieków, prawda? Bo proszę zwrócić uwagę, ta tradycja do nas dociera w postacie przed opowieści, różnego rodzaju historii, które, jak to mówią, philosophowie są skumulowanym doświadczeniem ludzkim, którzy obserwowali życia ludzi, mówili, okej, ten żył tak i mu się nie udało, a ten żył tak i mu się udało. No i teraz te opowieści, na przykład, o ludziach odważnych i ludziach tchóżliwych, o ludziach wdzięcznych i ludziach niewdzięcznych. Proszę, są opowieściami, które są tak naprawdę skumulowanym doświadczeniem obserwacji takich ludzi i na przykład twierdzeniem, że lepiej być wdzięcznym niż niewdzięcznym. Skąd można to wiedzieć w ogóle, prawda? No właśnie, jak ma się 15 lat, 30 czy nawet 50? Skąd ja mam wiedzieć, że być wdzięcznym jest lepsze niż być niewdzięcznym, ale wiele tradycji mówi, że jak się jest wdzięcznym, to człowiek nie wiem, lepiej żyje. Być może dlatego, że buduje relacje, być może dlatego, że doszukuje się rzeczy pozytywnych swoim życiu, a nie negatywnych i tak dalej. To jest tylko jeden z wielu przykładów. Do czego zmierzam? Zmierzam do tego, że my współcześnie możemy żyć w fikcji, że sami decydujemy o swoim życiu. Na przykład, jak odtręcimy autorytet, księdza, biskupa, papierza, ojca, matki, no to mówimy "oh, teraz jestem wolny", no albo temu twierdamy tę rolkę, a tam jest influencer, który nam mówi wejść ten suplement, albo niejedz tego, albo niekarm dziecka piersiom, tylko kuptom leko, prawda, bo ono jest lepsze, a ty na pewno nie masz pokarmu, prawda? Pytanie z takie to nie jest autorytet, to też jest autorytet, to też jest jakiegoś rodzaju nakierowanie naszego życia w jakąś stronę, to jest pozur wolności, to on, ile jest się postów w mediach społecznościowych ukazuje dziennie? Nie, nie rozcenie, a jesteśmy w stanie wszystkie zobaczyć, oczywiście nie, no w związku z tym, ktoś musi dokonać tej selekcji, my dokonujemy tej selekcji, nie, algorytm, prawda, który nam pokazuje to, co chce, albo to, co uznaje, że jest dla nas właściwe, albo nie, to też jest przecież jakieś autorytet, można powiedzieć, on nam pokazuje kawałek życia tylko, pewne postawy nam pokazuje, a innych nie, prawda? W związku z tym, to też jest poddanie się jakieś wizji świata i dzięki temu ja potem, przez sądowody już teraz naukowy w Science został publikowany taki artykuł, że na przykład Platforma X Twitter promuje prawicowe postawy konserwatywne i co więcej naukowcy wykazali, że po kontakcie z tą platformą, za algorytmę, który prezentuje takie wizje, ludzie, którzy się kontaktują, nabierają poglądów prawicowych, to jest dowód naukowy, tak, jest bardzo poważne, pismo bardzo poważne artykuł i to nie chodzi o to, że akurat prawicowy, prawdopodobnie jakbyśmy zbadali tiktok, a to nam wyszło coś innego, prawda, nie chodzi o to, że to ma wpływ. - Realny wpływ. - Ale to też jest autorytet, tak, co więcej, czy ten autorytet kocha nas bardziej i chyba ona z bardziej niż, nie wiem, nasi rodzice, znaczy, czy, czy nasi rodzice mają interes, je pan, materialny, żebyśmy klikali coś, nie, ten, ten algorytma, ten influencer ma, prawda, w związku z tym, jak się na tym przez chwilę zastanowimy, no to my żyjemy, można powiedzieć, w fikcji odrzucenia autorytetu, bo od razu podpadamy pod jakieś inne, bo takie jest życie, że my potrzebujemy jakieś wskazówki i potrzebujemy kogoś, co nam powie, my sobie zamieniamy jeden autorytet na drugi, zamiast odrzucać, pytań z takich, czy zamieniamy najlepszy, prawda, tak, dokładnie o to mi chodzi, tak. to jeszcze wrócę tylko do tego pytania, do kontynastoprowadzi. Ja myślę, że często nas to może prowadzić do kryzysu, toż samości. To znaczy do jakiejś takiej pustki, do jakiegoś takiego kryzysu mentalnego, bo są dwie możliwości. Albo po prostu my sobie nie radzimy z chaosem świata, z płynnością świata, bo niech mam pomyśle o tym, że kiedyś ludzie żyli w małych społecznościach, małych miejscowościach, jak świat nie był globalny. W jakimś zakresie oni mogli być szczęśliwsi? Na przykład w zakresie nie porównywania się z innymi. Bo dzisiaj jak pan wyjdzie w media społecznościowe, to jaki by pan nie był piękny i sprawny? Zawsze pan znajdzie kogoś, kto jest piękniejszy i sprawniejszy. Czyli ma pan porównania. Porównanie powoduje, że się ktoś czuje gorszy, prawda? Kiedyś tak nie jest, nie było, nie było takiej skali i prównawczej, to może rodzić właśnie w frustrację, bo zobaczenie my jesteśmy tak ukształtowaniem przez ewolucję, że jeżeli otrzymujemy pewną reprezentację, czegoś, wizje, czegoś, to to nie jest tylko opisowa reprezentacja, rówgaard Milikant, taka filozof, języka i umysłu, mówi, że nasze interpretacje mają taki charakter "pulm i pusiu", to znaczy, że one jednocześnie nam coś pokazują, ale wzywają nas do działania, tak? To tak trochę jakby pan zobaczył, nie wiem, bardzo span głodny i zobaczy pan zdjęcie pięknego steka, prawda? To to nie jest tylko zdjęcie, to nie jest tylko reprezentacja, taka neutralna, tylko pan chce go zjeść, prawda? Więc to jest naturalne ewolucyjne ukształtowanie, że jak my na przykład widzimy kogoś, kto jest lepszy, no to my się czujemy gorsie. No w związku z tym, jeżeli ja na przykład dajmy na to jestem takim człowiekiem, który jest wielkim buntownikiem i mówię sobie tak, żaden autorytet mnie jest potrzebny, jestem pewny siebie, będę żył po swojemu, wybiorę swoje decyzje, pomijając na razie to, że ja być może nie wiem jakie podjąć, bo one są trudne do podjęcia przy małym doświadczeniu, ale powiedzmy, że tak jest, ale nagle ja wpadam w świat, w którym są miliony możliwych żyć, scenariuszy, rozwijania się, prawda? Co więcej, w świat, w którym ja ciągle widzę ludzi, którzy są lepsi ode mnie, to jest sztuczne, prawdopodobnie. Więc mam jakieś takie poczucie, kurczę może ja nie jestem taki doskonały, prawda? Co więcej, te reprezentacje mnie popychają w różne stronie, mówią, rób to, rób to, nie wiem, działa i w taki sposób, ubiera i to, prawda, ćwicz tak, jedz to, to jest chaos. To jest chaos, w którym bardzo trudno sobie poradzić, no to, to jest już trywialne, bo wszyscy o tym mówią, że my współcześnie dostajemy dziennie, więcej informacji niż takich chłop, środowiczne zostało przestałe życie, prawda? W związku z tym to, to nie pozostaje bez wpływu na nasz dobrostan, bo my jesteśmy w pewnym sensie tacy oszaleli, można powiedzieć, my tak jakby pan wszedł, był pan, byłby pan małym dzieckiem, wszedł by pan do sklepu, w którym są same cudowne zabawki i wszystkie by je pan chciał mieć, ale tak nie może być, no po prostu tego się nie da zrobić. Więc kryzys mentalny, który jest często definiowany jako właśnie efekt między innymi rozwoju technologicznego mediów społecznościowych, jest związany z ogromną pustką i cierpieniem, wynikającąc z tego, że ja tak wiele widzę i tak wiele bym chciał, ale nie mogę tego wszystkiego chcieć. W związku z tym pytanie powstaje, czy nie powinno się wrócić do pewnych znowu wizji normatywnych z przeszłości, które nam przedmówiły o ascezie, o wyrzeczeniu się, o takich starych rzeczach jak post, my teraz mówimy detox, ale detox jest takim od postem od czegoś, prawda? Proszę być, że post jest bardzo starą praktyką, która jest widoczna we wszystkich religiach, która mówi, jeżeli nie jesz przez jakiś czas, to nagle później jedzenie staje się znowu, nawet najprostsze staje się po prostu szczególnie wartościowe, ale jeżeli się obychasz cały czas, słodyczami i rzeczami, które po prostu są nieprawdopodobnie smaczne, to co na końcu czujesz, znowu pustkę, no bo co więcej możesz zjeść, żeby mieć większe doświadczenia. Więc to też pokazuje, że efektem tego może być po prostu cierpianie, prawda? Deszliśmy w dobrym miejsce, bo chciałem następnie zapytać o budowanie w sobie cierpliwościów. Bożyjemy w takim świecie, gdzie mnóstwo rzeczy mamy na jeden klik. Rantka, no jeden klik, jedzenie, no jeden klik. Jakaś rozrywka, by ciągamy telefon, trzy razy kciół do góry, jest jakaś rozrywka. Czy to nie prowadzi do tego, że ludziom zaczyna brakować cierpliwości, potem, cokolwiek trudniejsze go staje się trudne, mimo że jakiś czas temu jeszcze byśmy nie powiedzieli, że to jest trudne? Myślę, że tak, oczywiście. I znowu nie chcę o tym mówić w kategoriach psychologicznych, że go w kategoriach norm. Proszę zwrócić uwagę, że znowu te tradycyjne normy, które funkcjonowały w religii w takich starych tradycjach, one bardzo często były oparte na odraczaniu przyjemności, na odraczaniu czegoś, co ma nadeź. Bardzo prosta, że zupełnie dzisiaj niepopularna religijna norma, na przykład czystości przedślubne, prawda? Jak byśmy naraźli odrzucili wszystkie kwestie religijne, kwestie grzechu i tak dalej, czemu ona jest? Czekasz na to, żeby to miała jakąś specjalną wartość, prawda? Odraczasz, odraczasz. Już o idei postu powiedzieliśmy, prawda? Jeżeli chcemyć święto, nie mogę mieć codziennie sylwestra, nie mogę mieć codziennie urodzin, dlatego, że jeżeli codziennie mam to, no to właściwie nie ma czasu, postu. I nic już się nie staje święta, więc na przykład sytuacja, w której, którą na przykład mówię w PRL-u, który ja pamiętam jako świat mojego dzieciństwa, była dawana przez ten chory ustru i prawda, bo tak nic nie było, tylko na święta można było kupić mandarynki, prawda? Albo banany święta. I były święta albo bajki dysnaja były tylko raz, prawda? Tylko raz w roku. Były właśnie na się, kiedy się czuło wyjątkowość tego czasu, to też było kwestie odroczeń. Ma pan oczywiście rację, że współcześnie w tym świecie dobro bytu i przepychu bardzo trudne jest odroczenie. Wprost przeciwnie my jesteśmy uczeni na tych miastowej gratyfikacji. To znowu jest bardzo staranorma, która mówi, że my powinniśmy odraczać. Na przykład są tacy analitycy, którzy mówią, że idea ofiary, która jest bardzo popularna we wszystkich religiach, ona między innymi może być rozumiana zupełnie świecko jako właśnie odroczenie. Bo to znaczy, że Ty ofiarujesz coś, masz coś cennego, na przykład nie wiem, zwierzę albo złoto i nie korzysta, że z niego tylko oddajesz większemu dobru. Czyli w pewnym sensie dokonujesz takiego zakładu z przyszłością, że teraz nie konsumuję, bo to do mnie wróci, i to do mnie wróci w jakiś foret. To jest bardzo stara, to jest bardzo stara zasada, o której warto nie raz pomyśleć. I znowu technologia, którą pan przywołał, czyli to takie właśnie wszystko na klik, proszę zwrócić uwagę, że ona zaczyna przenikać całe nasze życie, na przykład przenika virtualny świat relacji, zaczyna emanować na normalny świat relacji. W internecie, w mediach społecznościowych bardzo łatwo jest relacje nawiązać, ale też bardzo łatwo jest ją skasować. Blokuje się kogoś, usuwa się kogoś ze znajomych, prawda? Nagle nam się zaczyna być może wydawać, że normalnym życiu też tak jest. A w normalnym życiu jest trudno wejść w relacje, trzeba zainwestować, a co to jest inwestycja? To też jest ofiara, prawda? Ja muszę zainwestować mój czas, moje emocje, po to, żeby uzyskać coś bardziej wartościowego relacje bliskość. Jeżeli ja nie potrafię już inwestować, bo chce gratyfikacji tu i teraz, to nie osiągnę tego tej wyższej jakości, prawda? Być może jest tak, że za moment wszystkie nasze relacje będą tak płaskie jak relacje na Facebooku, na Instagramie. Wszyscy będziemy traktowali przyjaciół jako naszych follow-ersów, którzy jeżeli tylko powiedzą coś, co nam się nie spodoba, albo skomentuję mnie tak jakbyśmy chcieli, znikną, prawda? Że świat wirtualny, nagle przejdzie do świata realnego, to jest takie ryzyko i, by pan, to nie jest tak, że technologia jest wszechmocna, ale naprawdę technologia kształtuje nasz sposób myślenia o świecie. Mamy naprawdę na to dowody naukowe, że kiedy na przykład ludzie przechodzili od mowy do pisma, pisma jest bardzo złożoną technologią, zaczynali inaczej myśleć. Neuro-lingwiści i neuropsychologowie udowadniają, że w momencie, kiedy ludzie zaczynają czytać, historycznie, ale tak, że kiedy dziecko zaczyna czytać, zmieniają się obwody w mózgu. Po prostu, zaczynają inaczej działać, nasz mózg zaczyna inaczej działać. To samo się dzieje teraz, kiedy my odchodzimy na przykład od czytania i coraz bardziej skupieni na obrazie, to jest też udowodnione, że współczesna komunikacja jest głównie obrazkową komunikacją. To też zmienia, to nie jest tylko tak, że technologia, jak ja używam noża, to trudno mi mówię, że noż zmienia mnie, ale jak używasz bardzo złożonej technologii, to ona cię zmienia. Na przykład, stajesz się bardziej emocjonalny, mając kontakt z obrazem niż kontakt z tekstem. Jeżeli ja panu opiszę wypadek samochodowy, a później pokażę panu zdjęcie z wypadku samochodowego, to są zupełnie inne doświadczenia. Pierwsza może być bardziej wycofane, takie analityczne, bo to jest jednak słowa, które pan sobie sam przełoży na obraz, a tutaj panu pokażę kogoś, kto na przykład nie żyje, prawda? No to to jest uderza mocno, prawda? I w serce i w głowę. Teraz jeżeli my ciągle widzimy obrazy, no to to powoduje, że my stajemy się co na przykład coraz bardziej emocjonalnie. Na przykład coraz mniej abstrakcyjnie, myślimyśmy w konkretnych aspektach tu i teraz. Teraz chce mieć przyjemność, teraz chce, żeby było mi dobrze, a więc znowu nie umiem inwestować, nie mogę odraczać. A wydaje się, że wartościowe rzeczy w życiu polegają właśnie na umiejętności odraczania, prawda? Po to, żeby sportowie sport jest być może jedynym takim obszalem, gdzie to jeszcze zostało, no bo trudno sobie wyobrazić, że ktoś zostaje mistrzym świata nie trenując, prawda? Nie, bez bólu, bez wysiłku. Do tego sportu jeszcze zaraz naście wrócić, tylko potrzebuję jeszcze zrozumieć jedną rzecz najpierw, bo, bo mam z grzyd w głowie, bo z jednej strony mówimy dzisiaj o tym, że pojawia się jakby taki trend na nie wyznaczanie sobie celów, odpuszczanie i że sam jestem sobie z terem, okrętem i tak dalej. Ale z drugiej strony może właśnie w innej grupie wiekowej, mamy jakby ten taką, taką kulturę za pierdolu, gdzie ciągle jakby wrzucamy sobie więcej i więcej, gonimy tą marchewkę, nie odpoczywamy, nie umiemy odpoczywać. Więc czy to dotyczy innych pokoleń, czy to się dzieje równolegle, czy to się zmieniła, ja o czymś nie wiem? Nie, myślę, że na pewno jest może to być aspekt pokoleniowy, wynikający właśnie z innego otoczenia, w którym człowiek się ukształtował. Wypank ten kult ciężkiej pracy, on jest charakterystyczny na pewno dla mojego pokolenia, czyli jakiego pokolenia, które było kształtowane w świecie ograniczonym. PRL był państwem, w którym z którego właściwie nie można było wyjechać, prawda? Ludzie często nie mieli paszportu, nie podróżowali, także dlatego, że nie mieli pieniędzy. W związku z tym, ja chyba pierwsze raz wyjechałem za granicę do jeszcze wtedy istniejącej Czechosławacji, jak miałem kilkanaście lat, to była moja pierwsza wizyta za granicą. Nasze dzieci,ście do tego czasu już zwiedzają, właściwie prawie cały świat, prawda, więc to był świat, to było dzieciństwo ograniczą. biedne, takie w którym ciągle jakby było takie przekonanie, że trzeba dużo zrobić, żeby na coś zasłużyć. I oczywiście to nas ukształtowało. To nas ukształtowało właśnie jako to społeczeństwo, potencjalne społeczeństwo zmęczenia, od którego zaczęliśmy, bo z jednej strony mieliśmy jasną strukturę. Jestem tu chcę być tam. Jestem biednych, chcę być bogaty. Polska jest zapiziałą komunistyczną prowincją chcę być w centrum Europy, chcę być bliżej zachodu. To napędzało lata 90 i tak dalej, czyli na poziomie jednostki i na poziomie państwa był ewidentnie ruch z punktu A do punktu B. Ale w pewnym momencie zabrakło być może refleksji, czy nam starczy sił, żeby to przejść, prawda? Więc na pewno było to przegięcie w jedną stronę, ale obecnie jak sobie powiedzieliśmy, być może mamy przegięcie w drugą stronę, czy znaczy, że już w ogóle nie ma sensu wyznaczać tych celów, dlatego, że wszystko jest opresją, prawda, ciężkiej pracy, wydaje mi się, że trzeba znaleźć jakiś złoty środek, bo jak sobie powiedzieliśmy, to nie jest tak, że samo wyznaczanie celów jest złe, pewnie wyznaczenie szalonych celów. Brak satysfakcji, z osiągnięcia celów jest zły i myślę, że, wie pan, no ja na przykład, kiedy patrzę na siebie, to myślę, że miałem takie momenty w życiu, że oczywiście takiego takiej szalonej szalonego pędu, prawda? I ja i mój kraj, jeżeli mogę tak powiedzieć, wydaje mi, gdzie się zapominało pewnych rzeczach i znowu i ja i mój kraj zapominało o tym, na przykład o ludziach, którzy zostają w tyle, którzy nie potrafią, na przykład nie chcą takiej szybkiej transformacji, co na całym świecie jest traktowane jako później zarzewie na przykład do populizmu, do polaryzacji, ale znowu z drugiej strony, na przykład teraz jestem w takim momencie, kiedy potrafię docenić to, co, nie wiem, udało mi się osiągnąć i na pewno inaczej myślę o wyznaczeniu celów, rozumiem już, nie wiem, że nie jestem nie śmiertelny, prawda? I że, więc mam takie wrażenie, że jeżeli ktoś ma tak zwany ciągna bramkę, jak się mówi nie raz o piłkarzach, to da się go trochę powstrzymać w tym ciągu, ale jak ktoś nie ma ciągu na bramkę, to się go nie da na uczyć, ty pan o co mi chodzi, to znaczy, że jeżeli nas przeniknie taka kultura, w której, wiem, nic nie muszę, nic mi nie będziecie mówić, ja w ogóle sam nic sobie nie będę wyznacza, tylko będę po prostu żył tu i teraz, to z tego się już nie da wyjść, tak, tak mi się wydaje, ale może to wynika z tego, że po prostu, no jestem boomerę, prawda, który ma taką wizję, ale, ale tak jak sobie analizuję właśnie te, te, te struktury normatywne i te normy, stare i nowe, to mam wrażenie, że chyba byłoby dobrze, gdyby był ten ciągna bramkę, ale umiarkowany, prawda, natomiast jak go nie ma w ogóle i o to, że od samego początku jest wychowywany w takich kategorach, nic nie musisz, w ogóle nie daj sobie powiedzieć, że cokolwiek musisz, tylko wszyscy cię pytają, czy chciałbyś, a tym już nie nie chciałbym, bo teraz akurat mam coś innego do zrobienia, a to okej, a to okej, no to takie coś kończy się, mi się wydaje, sytuacja już nie do naprawienia. Potrzeb, kiedy ta sytuacja tego, tego ciągna bramkę jest do naprawienia i wydaje mi się, że taka jest różnica. To pokadajmy teraz trochę o tym sportzie, czyli czego ten sport nas uczy pozytywnego, rozumiem, że tego, że te efekty nie przychodzą tu i teraz tylko najpierw trzeba coś porobić, żeby coś osiągnąć. Ta sport jest odwiecznym znowu sposobem na kształtowanie człowieka i mówię o tym bez przesady, bo jeżeli popatrzy pan na takie analizy, bardzo znane w naszej kulturze, na przykład Choisinga napisał ten książkę Homoludence o człowieku bawiącym się, prawda? Czy o człowieku, który potrafi między innymi uprawiać sport, dlatego że sport, jak pan pomyśle o sportzie w takich kategorach antycznych, tam przed czym były i grzyska o limpijskie, czym były na przedyscyplinne o limpijskie. To były na przedrzucanie oszczepem albo zapasy, prawda? Albo nie wiem, z tam jeszcze były, chyba były wyścigiry dwa, no strzela, ale jeżeli pan popatrzy na te dyscyplinne na przykład, to to są wszystko tak naprawdę zachowania wojenne, w bezpiecznym otoczeniu, w którym nie ma wojny, czyli na przykład rzuca pan oszczepem, tak jak pan rzucał dzidą, prawda? W zapasach walczy pan z przeciwnikiem, jak chciałby pan go powalić, prawda? Uprawia pan inne sporty i Choisinga powie, że to jest sytuacja, w której ma pan fikcyjną, sztuczną sytuację, bo ona jest sztuczna, w której pan udaje walkę po to, żeby przygotować się do prawdziwej walki. I ta struktura ona jest bardzo głęboka w sportzie, to znaczy generalnie, ona od samego początku była pomyślana w taki sposób, że właśnie młodzi chłopcy czy młode dziewczynki, także chociaż młodzi chłopcy antycznie pewnie częściej, byli trenowani do sytuacji trudnej w sytuacji bezpiecznej. Jest taka, nie wiem, czy to nie jest miejska legenda, ale bardzo ona mi się podoba, że podobno sury katki duże trenują swoje małe sury katki, dla których naturalnym wrogiem jest skorpion w taki sposób, że najpierw łapią takiego skorpiona, który ma ten kolec, usuwają ten kolec i dają tego skorpiona małej sury katką do zabawy. To jest sytuacja bardzo podobna do sportów, w pewnym sensie. Ma pan sytuację fikcyjnej sytuacji, która jednak przygotowuje trochę do sytuacji realnej, ale jest bezpieczna, bo nie ma tego kolca, prawda? Tak samo zakładamy, że jak pan rzucał szczepem, czy panu prawie zapase z nich, pana nie zabije, ale przygotowuje to pana do sytuacji, w której ktoś może pana zabić. Więc sport, jakby zamknięta struktura taka fikcyjna, taka sytuacja, od wieków przygotowywał do prawdziwego życia, które wtedy było naznaczone wojną, bo takie były czas. Współcześnie, ja nie raz mam takie spotkania, ja prowadzę, nie raz takie wykłady dla firm, jak tam się dostosować do zmiany normatywne i właśnie do tych wszystkich kwestii, bo są młodzi pracownicy, właśnie którzy przychodzą, no i oni mówią, no dobrze, w jaki sposób można by było, wie pan tak rozpoznać, jak się dostaje CV? Czy ktoś będzie, miał ten ciąg na bramkę, czy nie będzie miał tego ciąg na bramkę? Ja mówię, sprawdźcie czy uprawiał sport, to jest, wie pan to jest jedna z niewielów wskazówek, które mogą nam posłużyć dlatego, że jeżeli ktoś uprawiał sport, to po pierwsze nie są młopce rytuały. Najczęściej to są osoby, które były przyzwyczajane do systematyczności, bo trening musi być systematyczny, do wstawania określonej godzinie. Po drugie punktualności, to jest bardzo ważne, i w świecie, w którym upadają rytuały, to jest jeszcze ważniejsze, prawda? Po drugie to są osoby, które musiały znosić dyskomforty sobie z nim radzić. Bo wstać rano, jak pada, jest zimno i biegać, nie jest miło. Pójść na siłownie i zmęczyć się, nie zawsze jest miło. Tutaj ma pan oczywiście, w sposób, oczywisty, inwestycje ofiarę, prawda, i odraczanie czegoś, co później ma przenieść, przenieść efekt. Trzecia sprawa, uczenie się porażki, nie jako katastrofy, która jest końcem świata, tylko jako doświadczenia, które może pomóc następnym razem wygrać. Wie pan to jest w ogóle sytuacja, która jest w ogóle unikalna, prawda współcześnie, w na to piekłynczym świecie rodziców, którzy pilnują, żeby nie zostało skrytykowane, żeby nie dostało nie daj Boże złej oceny, prawda? Tam i tam się wykłucają z nauczycielem, jak to mu, jaś, geni już prawda, trzy plus, to w ogóle jest sytuacja unikalna, kiedy ma pan naturalne trenowanie, w tym, żeby przegrać. I żeby potem powiedzieć, nie, to nie jest katastrofy, może następnym razem wygrał, prawda? Oczywiście, jak dziecko jest małe, to tam sobie popłacze, nie raz jak przegra, ale to jest naturalne, naturalne kształtowanie, które mówi, jeżeli mi się nie udało, to to nie jest koniec świata, tylko ja muszę z tego wyciągnąć wniosek i być może następnym razem będzie lepiej. I umiejętność traktowania przegranej jako informacji zwrotnej, ja nie wiem czy jest w ogóle jakakolwiek, jak ikolwiek obszar w naszym życiu, który tak dobrze to robi jak sport. Prawda, niech pan zobaczy, jaka ostatnio była ta dyskusja bardzo taka potężna dotycząca tych ludziarni w przyczynie i lodów za czerwony pasek. Ta struktura, którą rzecznik praw dziecka w tej dyskusji proponowała, bo jak wiadomo skrytykowała to, prawda? Mówiąc, nie wszystkie dzieci mogą mieć czerwony pasek, są różne warunki, w których dzieci się uczą. Okej, co spowodowało, jakby oburzenie czy krytykę, no jednak to, że życie różnicuje. I w życiu zwłaszcza, jak taki mały uczeni będzie dorosły, to może być tak, że jednak nie ona awansuje, tylko kolega, prawda? Nie on dostanie podwyżkę, tylko koleżanka. No i co wtedy, prawda, mamy udawać, że życie wprowadza nie tylko równość szans, ale równość rezultatów, nie? Nie ma równości rezultatów, nie da się funkcjonować świecie, które wszyscy mają dokładnie to samo, po prostu taki świat nie istnieje. Więc znowu sport, tak jak trochę ci ludzie z tej lodziarni w przynie, oni mówią, dobrze, osiągnąłeś coś, należy ci się nagroda. Nie osiągnąłeś, nie należy ci się nagroda. Ale nie jest tak, jak mówił Rzecznik Prawdziecka, że to jest różnicowanie i dzielenie dzieci na dobre i nazywa. Ja już o tym mówiłem, wie pan, że jak nie wiem, Adam Małysz zdobywa medal mistroś świata, to nie znaczy, że jest lepszym moralnie człowiekiem niż ten, który zajął czwarty miejsce. To znaczy, że dalej skoczył po prostu tym razem i następnym razem może skoczyć bliżej. I to, i to w pewnym sensie jest zdrowe i sport moim zdaniem uczy tego właśnie w taki sposób, prawda? I dlatego wydaje mi się, że on ma bardzo dużą siłę kształtowania takiej postawy bardzo, ktoś będzie od tradycyjnej, która zanika dzisiaj z tych powodów, o których powiedzieliśmy. Rytuału, wytrwałości, umiejętności, odraczania, przyjemności, znoszenia dyskomfortu i nie traktowania porażki jako końca świata. Dlatego to są normalne cechy, które człowiek dobrze, żeby miało, bo życie takie jest, po prostu wtedy sobie lepiej życiem radzimy. Więc myślę, że to jest coś w tym, że ta stara metoda, żeby kształtować charaktery i ludzi poprzez sport jest współcześnie tak, że prawdziwa. Bo to są naprawdę, to nie są przypadki. Wani, jeżeli kultury robiły to przez wieki i właściwie wszystkie, to coś musi być na rzeczy. To znowu to jest to doświadczenie tej wielowikowego obserwowania ludzi, którym się udawała albo się nie udawało. I nawet w świecie, który już nie jest taki, że każe za to, że wolniej biegamy od razu śmiercią, prawda, bo tam jakieś te gry z złapie. To dalej ma to swoje znaczenie. Czy ta motywacja do sportu skąd ona płynie i jaka ona jest ma znaczenie dla budowania tych pozytywnych cech? A jakie pan by widział tę motywację? Jeśli pan, że mogą być różne motywacje, do uprawia sportu? Czyli ja myślę, że tu pewnie mogą być różne, tak? Pewnie mogło być, pewnie taka związana z tym, że chcemy lepiej wyglądać, pewnie jest związana z tym, że chcemy być zdrowsi bądź dużej, zdrowsi. Pewnie związana też taka z tym, że wszyscy już biegają, to głupi o będzie niebiegać. Może być tradycja rodzina, wojny częstek, który z swojego syna kształci na piłkarze, prawda? Może być potrzeba pochwalenia się na Strabii, Instagramie, czy innych social media? Nie mam jakiegoś takiego mocnego przekonania, że są jakieś motywacje całkowicie złe i całkowicie dobre. Oczywiście być może jest tak, że typ motywacji decyduje o wytrwałości. Bo jeżeli na przykład ktoś patrzę na siebie w lustrze i mówi "o, za dwa miesiące wakacje fajnie by było dobrze wyglądać, prawda?" I zaczyna uprawać sport i widzi, że to jednak nie jest tak łatwo w ciągu dwóch miesięcy. No to może szybko stracić tę motywację. Więc być może jest tak, że są zdrowsze i horsze motywacje. W tym znaczeniu, że te takie naturalniejsze, na przykład odyczące zdrowia, może są mniej wymagające. Bo jeżeli ja na przykład gimna stykuje się codziennie, bo chciałbym mieć zdrowy, jak będę miał 70 lat, to ja nie walczę ze sobą i nie mówię oje i nie udało mi się w ciągu dwóch tygodni, więc rezygnuję. Może to ma znaczenie, że jeżeli mam taką bardziej, że mogę tak powiedzieć długo trwałą, dłuższą perspektywicznie motywację, no to wtedy mniej się frustruje i łatwiej jest mi jakby to realizować. Nawet jeżeli nie widzę bezpośrednie efektów, prawda? Ja zawsze podziwiam sobie sława zasady polskiego sportowca, przedsiębiorcę, tak, że która zdaje się teraz 94 lata, jak kiedyś właśnie rozmawiałem, pamiętam, że on przy okazji swoich 90. urodzin mówił, że życie zaczyna się po 90. Wydaje mi się, że to jest w ogóle piękne teksjon, na przykład pytane o to, co jest powodem jego takiej długo wieczności, sprawnością mówi, codzienna gimnastyka, godzina, po której godziny nic wielkiego, prawda? Ale gimnastyka, od bardzo młodego wieku, wytrwa część znowu rytuał, stabilność, która pewnie nie widział codziennie tak zakładam efektów, które byłoby szybką gratyfikacją, ale ta gratyfikacja przyszła teraz, prawda, że jest prawnym człowiekiem, no, słusznego wieku, dalej funkcjonuje, jest zdrowy, jest sprawny, idzie w rajdzie parężdaka, prawda, maluchem. Tak to wygląda, wydaje mi się, więc pewnie jest tak, że niektóre z tych motivacji są lepsze. To już w prawym szczerze, to życie właśnie jest trudne, że ludzie większość go zaczynają po to, żeby schudnąć, ale to chudnięcie nie jest wcale takim szybkim procesem i tego efektu, nie wgrać z niana dzień, tam są jeszcze inne korzyści, ale ludzie często nie zwracają na nie uwagi, takie jak lepsze są, lepsze są poczucie w ciągu dnia, lepsze wysypianie, śnień więcej energii, mniej spadków energii na przykład w ciągu dnia, i ja bardzo często wracam do tego właśnie, że ludzie bardzo często to nie jest tak, że nie wiem, dieta jest złaczy, plan treningowy jest zły, tylko oni zakrutko stosują się do tej diety, czy też zakrutko stosują się do jakiegoś rytuału treningowego, żeby zobaczyć te efekty. Tak jest. No więc to myślę, że to może być odpowiedź na nasze pytanie, że tak mogą być lepsze i gorsze motywacje, bo może być szybsze lub późniejszy oczekiwanie efektu i dzięki temu, jeżeli ktoś od razu oczekuje później tego efektu, no to być może jest bardziej trwały po prostu w tym postanowienie. Gdzie w tych naszych postanowieniach kończy się taka zdrowa ambicja, gdzie zaczyna się samodestrukcja? Nie wiem. To już jest pytanie, na które myślę każdy z nas musi sobie sam odpowiedzieć. Są pewne teorie, które na przykład przy wychowaniu, prawda, dzieci mówią, żeby im wyznaczać cele, które są trochę ponad aktualną umiejętą, czyli one nie mogą być zbyt niskie, ale też nie mogą być nieosiągalne, prawda, więc być może to możemy do siebie zastosować, prawda? Jeżeli ja powiem sobie, że chcę schudnąć 25 kilo, to jest szaleństwo, prawda, może dobrze by było sobie postawić to na poziomie pięciu albo czterech, chociażby, prawda? Jeżeli ja od razu chcebiegać, nie wiem, 100 metrów, prawda, poniżej 10 sekund, no to to jest jasne, że tego nie zrobię, prawda? I tylko będę nieszczęśliwy i pewnie w życiu tak jest, prawda? Tylko wie pan, no właśnie problem polega na tym, że może o tym jeszcze powiem, bo wydaje mi się, że to jest bardzo ważne. Panie, ja zauważyłem, że normy w naszym świecie jeszcze się jedną rzeczą różnią od tych norm, które były kiedyś. Kiedyś były systemy norm, to znaczy jakby normy, które regulowały całe życie pana, a teraz są takie pojedyncze normy. Na przykład, na jak się otworzę taką rolkę na tiktoku, to dostaję pan pojedynczą normę, co mam jeść na śniadanie? Albo, w jakich butach biegać, prawda? Albo, no, cało masę indyktorku, wycinek tortu. Wycinek tortu. Teraz te stare systemy normatywne były systemami. Na przykład takim systemem jest reguła benedyktyńska, która z jednym z najstarszych systemów takiego regulacji całego życia, minichów po prostu przez świętego benedykta wymyślona, która była jaka od rana do wieczora i przez noc, było dokładnie wiadomo, co ma się robić. Na przykład to było dla mnie dosyć dużym zaskoczeniem, że okazuje się, że rozwój właśnie między innymi klasztorów spowodował w ogóle wynalezienie zegarów. Dlatego, że ponieważ miał pan podzielony po raz pierwszy dzień jakby na pewne strefy, gdzie mam modlitwa, praca, prawda i tak dalej, to ta regulacja, całości życia wymagała bardzo dużej kontroli. Systemy normatywne tak jak na przykład systemy religijne, one kształtują całościowo pana życie i dam konkretny przykład, który już kiedyś dawałem, żeby to nie było takie abstrakcyjne. Na przykład wiele religii mówi, że my powinniśmy nie być gniewni, że gniew jest grzecha. No wie pan współcześnie, właściwie jak ktoś panu powie, że gniew jest grzecha, to powinno sobie nie by dlaczego. Dlaczego ja się nie mogę wkurzyć na przykład na kogoś, prawda? Dlaczego ja, na przykład albo religię panu powie, pokora jest wartością. Teraz jeżeli ja na przykład założę sobie, że ja chcę żyć bez systemu norm i na przykład chce być uprzejmy dla ludzi, załóżmy, że sobie przyjmuję taką pojedynczą normę. Warto być uprzejmy dla ludzi. Istoje w kolejce kasy w biedronce, prawda? I tam jest pani kasierka. I ja oczywiście mam w głowie swoją normę, która, ale pojedynczą, nie system, która mówi, masz być uprzejmy. Ale tak, jednocześnie ja zapomniałem o tym, że nam muszę być pokorny i mam takie oczekiwanie od życia, że chce być najlepszy, a tu właśnie na przed w pracy, a w tym dniu dowiedziałem przed o właśnie mój kolega awansował, a nie ja. Albo odrzucam drugi element systemowy, tego mojego systemu norm, że nam przed niepowiedem pozwalać sobie na gniew, a właśnie, nie wiem, pokuciłem się z dzieckiem albo pokuciłem się z żoną i wydarłem się, prawda i teraz mam poczucie winy. No i teraz na złość, mimo że ja mam tę normę pojedynczą, że ja mam uprzejmy być dla tej pani, ona strasznie powoli kasuje, a ja mam za moment spotkanie. Ja pan, ta moja norma wtedy jest bardzo słabyutka, dlatego że ja wiem, że ja powinienem być uprzejmy, ale ja mogę tak samo się na nią wydarzyć, dlatego że cały kipie, dlatego że te inne elementy systemu norm we mnie w ogóle nie działają. Wiemy, jak się nie raz teraz spotyka, na pewno pan widział, nie raz oczywiście tak, że na rolce ja to widziałam akurat na rolce, mnicha, tybetańskiego. Ten człowiek cały jest spokoje, prawda, we wszyscy samej emocji, w jego twarzy, w jego sposobie mówienia. To jest ukształtowana postać przez system norm, ten człowiek nie wytrzy się, pan, nie dlatego, że on nie umie się wytrzyć, po prostu nic w nim nie powoduje tego, żeby miał to zrobić. Jak pan zobaczy takiego, nie wiem, biznesmena w Warszawie, który stoi w kolejce do kasy, to on wszystkim się różni od takiego. Niech właśnie dlatego, że on może nawet mieć te pojedyncze normy, ale nie ma systemu. No i teraz ta sytuacja, o której my rozmawiamy, to jest właśnie taka sytuacja, w której my się łapiemy tych pojedynczych norm, no właśnie dlatego, że nie mamy całościowego planu, nie mamy całościowego pomysłu, a potrzebujemy czegoś w rodzaju planu treningowego, ale takiego naprawdę całego, żeby nasze życie się sensownie ułożyło. I znowu jeżeli my nawet mówimy planu całego dnia, który zawiera plan treningowe. Tak, ale też planu, jak gdyby kształtowania naszej osobowości, który kiedyś przychodził sam do nas, dlatego że się rodziliśmy w pewnej tradycji, w jakiejś religii mieliśmy dekalok, który też jest całościowym systemem norm, prawda, no bo ktoś może się zastanawić, czy ja nie mogę realizować czwartego przekazania, czyli czci ojca i matkę swoją, nie realizując zakazu mówienia fałszowego świadectwa. Dlaczego te dwie rzeczy, tak odległe są ze sobą w jednym systemie? Może dlatego, że jak będę mówił fałszowy świadectwo, czyli będę kłamał tak naprawdę i są takie analizy, to poczuje się nad człowiekiem, bo pomyma i nie nie przejrzeli mojego kłamstwa, więc jestem inteligenniejsze od nich, więc za trace pokory, bo pomyślać to, że jestem ważniejszy. Później jednak, jak ktoś mnie przyłapie, to będę miał problem ze swoją tożsamością i będę się na niego wkurzał, więc pojawi się gniew, prawda? Na później się spotkam ze swoimi rodzicami i nie będę ich czcił. Ja to oczywiście strasznie upraszczam, ale chcę pokazać, że to nie jest przypadek, że normy funkcjonują jako system, bo to trochę tak, jakby pan trenował codziennie, ale jednocześnie uznały pan, że może pan o pierwszej w nocy codziennie zjeść Hamburgera, prawda? Dlaczego nie? Trinuję, prawda? Realizuję normę numer jeden, ale tutaj wiem, że to jest system, i że jedno działa nie popsuje drugie. A w moralności, w normach zachowania, my tego nie widzimy, a stara teradycja to widziała, prawda? I to jest też problem, z którym my się dzisiaj spotykamy, że, jak my odrzucamy te systemowe autorytety, bo nam się wydaje mi starę, no i właśnie otwieramy ten nasz telefon, gdzie mamy różne autorytety punktowe, no to znowu mamy chaos, bo jeden nam mówi, na śledanie jest to, na obiad to, a na kolację tamto, biega i tak, biega i tak zachowuj się tak, to nie jest jest system, to jest przypadkowość, to tak jakby pan wybierał po prostu, jakby pan jadł chińskiej ciasteczka po prostu z papierkami w środku, które mówią, jak żyć i potem pan się dziwił, że to życie się dobrze nie układa. To też jest problem, prawda, że to jest to o czym macintajer właśnie mówi, że my nie mamy systemu, bo nie mamy wizji, nie wiemy do kogo ten człowiek ma, kim ten człowiek ma być, więc nie mamy systemowego planu treningowego, nie w rozumieniu sportowym, tylko w pewnym sensie kształtowania osobowości. Nikt ktoś powie dobrze, no bożyjemy w świecie pełnej wolności. Kota wolność przynosi raczej nieszczęść. My to jest jeden z problemów, że my normy współczesnie traktujemy jako przeszkodę dla wolności, a tradycja historia zawsze traktowały normy jako narzędzie realizacji wolności. Po prostu tak to był. Jak pan zaczyna grać na gitarze, pan zacznie grać bez norm, no nic tego nie wyjdzie, tylko po prostu kakofonia dźwięków, prawda, natomiast jak pan się podporządkuje normą i pan doskonale je pozna, to wtedy wyjdzie coś pięknego, prawda, to jest dokładnie taka sama sytuacja. Pogadajemy na koniec o normach alkoholów w naszym kraju, bo ja jestem osobow, która dość mocny sposób promuje, albo jak powiem, reklamuje taki trend antalkoholowy, przedstawiają fakty dotyczące negatywnego wpływu tego alkoholu na nasze zdrowie, w sposób rzetelny. I bardzo często tak by nie dziwił mnie, tylko jak już co o tym pogadać, spotykam się z komentarzami, które mówią o tym, że niczego nie będziesz mi zabrania, to jest wolny kraj, mogę robić co chce, moi wujek, bił palił, dożył setki i ja też tak będę robił. Wie pan, myślę, że to jest taki przykład na wiele rzeczy, o których dzisiaj mówili. To znaczy ta reakcja, o której pan mówi, jest typową reakcją współczesnego buntownika, który mówi, nie będziesz mi mówi, jak mam żyć. Często się dają to pytanie na sam koniec, zarzut faszyzmu, nie będziesz mi mówi, jak mam żyć. To jest pomieszanie, jakby znowu autorytetu złego, z autorytetem dobrym. I to jest jeden, jeżeli cokolwiek mogę w tym zakresie powiedzieć, to upada współcześnie autorytety formalny, który mówi, zrób tak, bo tak. A zyskuje autorytet taki relacyjny empatyczny, który na przykład mówi, słej niepi, bo ja piłem i na przykład to się tak skończyło, prawda? Taką formułą takiego współczesnego, takim modelem najlepszego autorytetu dla mnie jest terapeuta uzależnie, który sam był uzależnion. Czyli ktoś kto wie pan przeszedł przez to. I wtedy on mówi z pozycji autorytetu, nie dlatego, że chcę, nie wiem, nie do czegoś przekonać, wydyk tego niczańskiej. Tylko on mówi, słuchaj, ja to sam przeżyłem i ci mówię z dobrego serca, nie rób tego, prawda? W związku z tym pewnie lepiej byłoby przyjąć taką sytuację takiego autorytetu, żeby tu był skuteczny. No więc jakby ta sytuacja pokazuje bunt przeciwko normom, nawet jeżeli te normy są sensowne. Po drugie wydaje mi się, że to pokazuje jeszcze jedną rzecz, mianowicie znowu brak jakby całościowego patrzania. Przed dowoda anek dotyczna, właśnie mój wujek, prawda, żył, pił i żył, to jest dowód anek dotyczny, to nie jest dowód systemowy. To tak jakby właśnie spotkać człowieka, który mówi, no ja palę trzypaczki dziennie i właśnie zrobiłem ręgen płucję, jestem zdrowym. To nic nie znaczy, dlatego że to jest anek dotyczny przykład. Ale znowu wydaje mi się, że jeżeli chodzi o kwestię alkoholu i też wielu innych rzeczy, chyba nie jest coś takiego, że ludzie są buntownikami też na opak, mam wrażenie. Proszę zwrócić uwagę, że generacja Z jest w ogóle z morą dla producentów alkoholu, dlatego że nie pije. Dlaczego? Dlatego, że w jakimś zakresie się buntuje przeciwko czemuś, co było wcześniej, zmienia się w ogóle struktura spożycia alkoholu. Ja pamiętam, że za moich czasów, właśnie jakieś tam wesele, była nie wiem, wódka czysta, prawda, ludzie naprawdę się upijali, spadali podstoły, no to była normalna sytuacja, prawda. Teraz zmienia się ta struktura w ogóle w kierunku braku, pici alkoholu. Ja to widzę w innych obszarach, zawsze mnie zastanawiam właśnie dlaczego, na przykład w świecie, w którym jest spotify, czyli ma pan muzykę w swojej kieszeni całego świata, ludzie zaczynają znowu kupować winylę. Czyli to jest jakby zupełnie przeciwstawny nurd, prawda, albo właśnie ludzie uciekają od techniki w naturę. Mówiłem ostatnio o tym, że mój znajomy, który jego dziecko jest na bardzo dobrym Uniwersycie Brytyjskim, zapisało się ostatnio na kółko, na tym Uniwersytecie, na kółko, szedełkowany. Ja mam to zupełnie na przeciwstawienie nowoczesnej technologii, więc ludzie mają też taki bunt. Być może, ta abstynencja, którą widzimy w młodym pokoleniu, jest właśnie pokazaniem tego, że ten bunt może być buntem na opak, to znaczy, że ja nie tyle buntuję się przeciwko regulę niepi, tylko przeciwko regulępi, która jest powszechna w moim społeczeństwie. I to też jest dobre, dlatego że to właśnie daje pewnego rodzaju jakiś taki balans, to też jest jakaś asceza, prawda, to też jest jakiś post. Więc nie ma tego złego, że tak będzie sobie na dobre nie wyszło tutaj, prawda. Być może z jednej strony. Ale jest to alcohol tak głęboko zakożoniony, że on boli bardzo wiele ludzi, gdy się mówi o nim źle. Znowu jakby pan spojrzał na alcohol i picie alcoholu z perspektywy normatywnej, to nie ma się trochę co dziwić. On też jest bardzo stary, tak. Wino ma kilka tysięcy lat, prawda, jako produkcja ludzka. No i teraz dlaczego, dlaczego ono ma taki charakter? No, stary powiedzenie mówi inwinoveritas, prawda, czyli w winie prawda. Relacje międzyludzkie generalnie oparte są na niełówności. Starą taką normą było to ze mną się nie napijesz, albo wie pan. Piłej ze mną wódkę, piliśmy wódkę. To jest jakiś kompatansz w obiecie. To jest jak auto, braterstwo jest wręcz, prawda. Zawsze właśnie w tym perello, o którym mówiłem, opowiadało się, że jeżeli jeden nie pił, to na pewno był z SB, prawda, bo musiał wszystko zapamiętać. Więc nie mógł na przykład się napić, bo język by mu się rozwiązał. Więc w pewnym sensie alkohol w naszej kulturze był takim elixirem prawdy. Jeżeli nie chciałeś wypić, to znaczy, że nie masz dobrych zamiarów, dlatego że nie chcesz się otworzyć niejako, prawda. Dlatego, że jeżeli się napijesz, no to pewnego rodzaju bariery spadną i będziesz chciał ze mną, wtedy będziesz bardziej szczery, ja będę mógł Ciebie bardziej poznać, jeżeli wtedy nasz. Jeżeli tę próbę szczerości nasza przejaś przetrwa, no to znaczy, że jesteś naprawdę godny zaufany. Więc może być tak, że to są bardzo mocno osadzone normatywne takie poczucia, że jeżeli Pan mówi na przykład nie pił, to w tej kulturze to nie jest traktowana jako dobra porada zdrowotna, tylko jako pozbawienie elementu tożsamości kulturowej, prawda. Ale też sytuacja, w której rytuały stają się naszą drugą naturą. W związku z tym, jeżeli na przykład ktoś mówi, picie jest złe, to niektórzy mogą słyszeć "Ja jestem złe, dlatego że pije", prawda. I tak bardzo często jest, to znaczy, jeżeli na przykład ludziom się mówi, żeby zmienili pewnego rodzaju nawyki, to wtedy powstaje takie pytanie, ale zaraz, zaraz, ja przyjśc w tym nie było nic złego, a nagle to zostało tak pokazane. Mówię o tych lodach w pszczynie, prawda, ja będę ma 25-letnia tradycja dawania tych lodów dzieciom, a tutaj nagle ktoś mi powiedział, "Ej, w dyskryminujecie, w robicie coś złego", w sposób naturalny był opór, no jakże to przecież to, co robiliśmy, był normalnym naszym zachowaniem, a teraz ty nagle przychodzisz na mówisz, że to jest coś złego, no to my musimy się zbuntować, bo to nie jest tylko po prostu coś, co my robimy, tylko to jest coś, co jest częścią naszej tożsamości. W związku z tym trzeba być to oczywiście bardzo ostrożnym, ja myślę, że robię pan super roboty, alkoholizłem, to jest jasno, prawda. Natomiast pewnie skuteczniejsze byłoby przykonywanie do niepicia, nie z perspektywy takiego autortetu formalnego, każącego, którego mówi "słuchaj", to w ogóle jest taka, że już w tym momencie, bo inaczej będziesz złym człowiekiem, pojęcie z tym skończyć, tylko raczej właśnie takiego autortetu relacyjnego, prawda, który mówi "zrobić co chcesz", ja tylko mogę ci opowiedzieć moją na przed historię, albo historię kogoś innego. W ogóle opowiadanie historii jako przekazywanie norm jest lepsze niż wydawanie norm. To jest też nasza stara tradycja, jak pan zobaczy, że oczywiście my mamy, nie raz, mamy dekalo, który jest zbiorem norm, ale mamy tak naprawdę w starych, opowieściach nie wiem, biblijnych czy mitologicznych, mamy historię ludzi, którzy coś robili. To jest mniej inwazyjne, jak się opowiada historii. Ja na przykład uważam, że lepszym sposobem jest, jak chce się komuś pokazać wzór normatywny, powiedzieć "sły, opowiem ci co mi mówił kiedyś mój dziadek". I to jest naturalny sposób, zrobił to taka była konsekwencja, więc wiedział, że musi zrobić inaczej. Może to jest trochę manipulacja, ale to jest lepsze niż pysenienie nieruptego. Dlatego, że jak to zrobisz, to będzie tak, bo to jest bardziej abstrakcyjne, a to jest bardziej konkretne i bardziej takie ludzkie i bardziej emocjonalne. Więc musieli pan zacząć opowiadać historię o ludziach, którzy pili i źle skończyli. Biorę w takim razie to lekcje do siebie, i dziękuję bardzo. Dziękuję bardzo.

Podcast Summary

Key Points:

  1. Wyznaczenie celów może być źródłem szczęścia, ale także źródłem frustracji, jeśli są nadmiernie ambitne lub niszczące.
  2. Współczesna kultura autonomiczności prowadzi do odpuścić cele, ale to może powodować pustkę i kryzys tożsamości.
  3. Rytuały i nawyki są naturalnymi mechanizmami, które zapobiegają odpuścić i dają przejrzystość w życiu.
  4. Sport uczy wytrwałości, znoszenia dyskomfortu i traktowania porażki jako informacji, a nie konca świata.
  5. Wielu ludzi żyje w "wiecznej teraźniejszości" z powodu technologii i mediów, co prowadzi do braku perspektywy przyszłości.
  6. Kultura postanawiania celów może być autorytarna i opresyjna, dlatego warto zastanowić się nad ich charakterem.
  7. Wymienia się autorytety – od rodziców do algorytmów – co prowadzi do fikcyjnego wolności i utraty orientacji.
  8. Współczesne społeczeństwo traci wizję przyszłości i norm, co utrudnia wyrównanie się z życiem i jego cyklem.

Summary:

Współczesny świat charakteryzuje się upadkiem tradycyjnych rytuałów i norm, które kiedyś pomagały ludziom w pełnieniu roli i organizacji życia. Obecnie ludzie często odpuścią cele i szukają autentyczności,ędąc od autorytetów, co może prowadzić do kryzysu tożsamości i pustki emocjonalnej. Technologia, media społecznościowe i szybkie dostęp do informacji ułatwiają życie, ale jednocześnie prowadzą do "wiecznej teraźniejszości" – braku myślenia o przeszłości i przyszłości.

Sport, jako stara forma kształcenia, uczy wytrwałości, przyjemności, znoszenia dyskomfortu i traktowania porażki jako wartościowego doświadczenia. Warto rozważyć, czy postanawianie celów jest skuteczne, a nie opresyjne, i czy rozwój osobisty może objąć też zdrowe nawyki i rytuały. Wiele osób czuje się bez celu, co może być objaśnione brakiem struktury w życiu.

W ten sposób, wyznaczenie celów nie musi być opresją – kluczowe jest, by były odpowiednie, realistyczne i nie prowadziły do frustracji. Współczesna kultura autonomiczności często nie daje odpowiedzi na pytanie, jak żyć w równowadze między wolnością a stabilnością. Wymaga to refleksji nad tym, co jest zdrowym, a co nie, a także na tym, jak często społeczeństwo i jednostka ukształtowują się w kontekście norm i rytuałów.

FAQs

Ponieważ poczucie porażki i wstydu pojawia się wtedy, gdy nie osiągamy celu. To prowadzi do myśli, że się nie udaje, co wskazuje na brak woli i niepewność w sobie.

Nie, wyznaczanie celów nie jest zawsze złe. Wprowadza pewien motyw, daje zmysł życiu i pokazuje, że istnieje droga do przyszłości. Jednak może być nieprzyjemne, jeśli cele są nierealne lub niszczące.

Tak, kultura, która promuje autonomię i odrzucenie norm, może prowadzić do kryzysu tożsamości i frustracji, ponieważ ludzie tracą orientację w życiu i nie mają kluczowych punktów odniesienia.

Frankl mówi, że każdy cel daje sens życiu, ponieważ pokazuje, że istnieje droga do przyszłości i że człowiek się widzi w przyszłości, co daje motywację i konkretność.

Tak, może być zdrowe, jeśli nie są one niszczące. Jeśli ludzie są w stanie odpuścić cele, to może to być forma samorozwoju i uruchamiania życia w teraźniejszości.

Kryzys narracji to stan, w którym ludzie nie są w stanie myśleć o przeszłości ani przyszłości, co prowadzi do czułego, niepewnego i bezsensownego przeżycia, jakby żyli tylko w teraźniejszości.

Chat with AI

Loading...

Pro features

Go deeper with this episode

Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.