Go back

#55 Historia chłopów, czyli skąd wiemy coś o ludziach, o których nie pisano w kronikach? | prof Michał Kopczyński

52m 27s

#55 Historia chłopów, czyli skąd wiemy coś o ludziach, o których nie pisano w kronikach? | prof Michał Kopczyński

W podcaście „Radio Naukowe” Karolina Głowacka rozmawia z prof. Michałem Kopczyńskim o metodach docierania do historii ludzi, którzy nie byli królami ani możnymi – głównie chłopów. Profesor wyjaśnia, że źródła pisane są fragmentaryczne: chłopi pojawiają się w nich na chwilę i znikają, jak w przysłowiowym „rozbitym wazonie” historii. Podstawą badań są księgi metrykalne (chrztów, ślubów, zgonów) prowadzone przez Kościół, a od końca XVIII wieku także przez państwo, które zaczęło kontrolować ludność poprzez rejestrację. Demografia historyczna, zwłaszcza metoda rekonstrukcji rodzin opracowana przez Louisa Henry’ego, pozwoliła na agregację danych i obliczanie średnich wskaźników (długość życia, płodność), ale nadal traktowała ludzi anonimowo. Dopiero nowa historia kulturowa, korzystająca ze źródeł sądowych, umożliwiła odtworzenie indywidualnych biografii – np. chłopów składających skargi do sądu referendarskiego w Warszawie. Profesor podkreśla, że interpretacja motywacji dawnych ludzi jest trudna i obarczona ryzykiem anachronizmu, ale możliwa przy założeniu, że myśleli oni inaczej niż współcześni historycy. Przykład buntów chłopskich w Małopolsce w XVIII wieku pokazuje, że chłopi nie byli bierni – potrafili organizować się prawnie i walczyć o ziemię, co ujawnia ich sprawczość i złożoność życia społecznego.

Transcription

7203 Words, 44553 Characters

Polish
Pan stara się odtworzyć emocje swoich bohaterów. Tych moich pomierzonych? Nie, tych moich pomierzonych emocji nie jestem w stanie, bo ja mam tylko zimny liczb, więc na to masz z takich pełno krwistych historii jako górze witosławskiej. To można bardzo dużo wyciągnąć. Radio naukowe. W tym odcinku zajmujemy się wyłoskiwanie informacji o postaciach z historii, które akurat nie były różnymi czy królami. Usłyszecie nie tylko o tym, co o statystycznie da się wyczytać z książ parafialnych. Będzie też kilka historii sądowych, między innymi o dziewczynie, która cudem uszła z życiem mimo wyroku, skazującego. Nazywam się Karolina Głowacka, to jest radio naukowe, podkast, który działa i rozwija się dzięki wsparciu patronek i patronów w serwisie patronite. Od odcinek numer 55. Zaczynamy. To jest przyjaciół, że jest przez. rewolucie, że jest wybrana w życiu. Mój wierzy jest bardzo limitowany. Mój wierzy jest na wierzy w zależności. Nie ma to, że nie ma wierzy się, że to ma to, że to ma to, że to ma to, że to ma to, że to ma to, że to ma to, że to ma to, że to ma. Radio naukowe. Włączy wieca. Prof. Michał Kopczeński zbytiał historii Uniwersytetu Warszawskiego, redaktor magazynu historycznego mówią wieki oraz pracownik Muzeum Historii. Polski jest gościem radia naukowego. Dzień dobry, Panie Profesorze. Dzień dobry. O chłopak i chłopkach chciałam z panem porozmawiać o tym, jak się dociera do historii tych, o których nikt kronik nie pisał, o których nikt zmienia, o których nikt zmienia, o właśnie, rzadko kiedy wymienia. O właśnie. Panie, cieszę zajmuje tym od lat, bo jeszcze doktorat był o chłopach. Tak, tak. To znaczy ja pisałem o rodzinie chłopskiej. To była taka właściwie coś na pograniczu demografii historycznej i takiej socjologii rodziny. O gospodarstwach domowych, o cyklu życia, czyli wszystko to co można wyczytać, z spisu trudności. Z spisu trudności, które idą do domu, podają imię. Czasem nazwisko, najczęściej jakiś przydomek albo określenie takie społeczne zawodowe. I wiek. No i oczywiście pozycję w gospodarstwie domowym typu gospodarz, żona, dziecko, parobek, czy dziewka, krewny, komorniki, tak dalej. W zasadzie to mi doć się odpowiadało, dlatego że ja właściwie się działem trochę w literaturze etnograficznej, która jest 19-wieczna. I w rejestrach ze schyłku 18 wieków w zasadzie nie miałem źródeł pisanych nic. Całkowite milczenie i tutaj po prostu to odtwarziałem różnymi metodami przyjętymi w literaturze, statystycznie. I to jest pierwszy ze sposobów dotarcia do tych ludzi, o których nie ma historii. To znaczy oni się pojawiają w źródłach takich prawda pisanych od czasu do czasu. No powiedzmy w księdze Henrykowskiej pojawia się ten jakiś chłopco do żony mówi "Puć, a czy ja pobruszę, a ty pożywaj". No są tracy złośliwcy, którzy mówią, że to jest poczesko, a pierwsze zdanie to było wypowiedziane przy okazji bitwy podlegnicą, a przekazany zostało w kronice długoższa, bo długożs pisali w jakiś kroniki, które i która zaginęła. A prawda i tak dalej i tak dalej. To jest długa historia. No powiedział, lepsza jest taka genderowa wypowiedź tego chłopa. Niszto co Henryk powożny powiedział, widząc, że właśnie przegrywa bitwy, powiedział, "goszę się nam stało". I byłoby źle, żeby Polska wchodziła do historii w pierwszym zdaniem po polsku. Goszę się nam stało, bo to byłoby jakich przekleństw ociążące na całą historią. Polonistii z tego wybrnęli najlepiej. Mianowicie powiedzieli, "nie, no pierwsze zdania polskie to są z Bogu rodzicy". Później została zapisana, ale gdzieś tam w ogóle bardzo wcześniej powstała, nie wiadomo kiedy, ale dużo wcześniej przed tym chłopem genderowym i przed relacją obitwie podlegnicą, którą nie wiadomo czy jest autentyczna, czy niezmyślone. No to jest to tyle, ale o tym chłopie nic nie wiemy poza tym, żeby był uprzejmy dla swojej żony. Tak tylko tyle. I tak jest z tymi biografiami ludzi, takich prostych, to znaczy oni się pojawiają na chwilę, a potem znikają. I właściwie mamy tak jak to Jarosław Rymkiewicz, opisy był w wieszaniu, że historia składa się jak taki rozbity kryształowy wazon. I z tego wazonu zostały tylko jak i śreszckiego, nie sposób odtworzyć. Mamy historię, które nie mają początku, a mają tylko środek i koniec. A najczęściej jest także mają koniec, ale nie mają początku. I z tego układamy sobie dowolnie, no uda jemy, że nie dowolnie, ale tak naprawdę dowolnie. Według kryteriów, jakie w historiografii obowiązują w danym okresie, układamy sobie pewien ciąg wydarzeń, który jest konstruktem umyśle piszącego. To jaki jest poziom pewności odtwarzanej historii? Spędostanie jakoś oszacować? No na pewno mniejszy niż powiedzmy sobie odtwarzanie doświadczeń, hemicznych, eksperymentów biologicznych, biologicznych może przesadzać, ale powiedzmy sobie hemicznych. No z pewnością mniejszy, prawda? Natomiast od 19 wieku istnieje właśnie na tjwcześniej, ale od 17 powiedzmy. Istnieją pewne zasady, krytyki źródłowej, które powodują, że wybieramy pewne informacje, a pewne, czyli pewne, czyli takie, które odpowiadają naszej rocjonalności. Oczywiście nasza racjonalność nie musi być racjonalnością, taką jak powiedzmy sobie mieszka pierwszego, no czy kogoś, kto użyje dość dawne je poce, zupełnie innej kulturze i jest pewnego rodzaju opcy. W stosunku do nas. W międzyczasem ta nasza racjonalność też jest zawodna, bo racjonalność, historyka, przeważnie jakieś oś profesora 70-letniego, który zastanawia się dlaczego mieszko się ochszcił. Prawda i magala, no nie ma zgodnie z zasadaami źródło najbliższe czasowo i miejscowo temu sztovi mieszka, 200 lat różnicy, więc co to jest? I tam ugala jest powiedziane, że przecież, no on po prostu nie mógł wytrzymać, a dombrówka powiedziała, że puki się nie ochrzcić, to ona z nim może dzielić nie będzie. I on nie mógł wytrzymać i w końcu się ochścił. I to jest ta wersja najbliższa, prawda, ale z punktu widzenia 70-letniego profesorze. Jak to, tożenie historii Polski, zakładanie kraju, tutaj no co pan no, a to po prostu seks chodziło? No to no kraj założyła, ale może i o seks mu też chodziło, no tego do końca nie wiemy, no właśnie to jest ten problem. Zaraz przejdę do chłopów, żeby nie było, że miał być o chłopach a opowiadało mieszku. Zaraz przejdę do chłopów, bo to też ma swoje pewne. To też ma swoje pewne implikacji. No więc skoro te źródła pisane są takimi źródłam, które nie opowiadają nam cały historii, gdzieś się pojawiają się ludzie zupełnie przypadkowo, no a przeźwiadomo, że historię poza wielkimi ludźmi tworzą właśnie owe masy. I świadomość tego, że te masy mają jakieś znaczenie, pojawia się w 19 wieku. Ja na się pojawia mniej może nawet w samym historii gra, chwilę pojawia się w takim nauce, która miała łączyć prawda ścisłość nauk eksperymentalnych z humanistyką, ale miała być lepsza od humanistyki, ja mam na myśli tutaj socjologii. I komta prawda, który to w myślił specjalnie, to miała być ta lepsza nauka, ale to było miała być ta lepsza nauka. Tak, ma nieinterpretacyjna, a bardziej o parę na dowodach, tak, materiałach. Tak, no właśnie, ale ona przyjęła, że to co jest ważne, to są te masy, o których tak naprawdę niewiele wiemy. Więc masy pojawiają się u komta, ale pojawiają się też u marksa, pojawiają się jako taki dość ciemne, ciemne masy, nie proszę tych, nie wartościować, pejoratywnie. Ale takie masy ciemne w tym sensie, że na mnie znane, które mają jakieś swoje interesy wspólne, no to jest u marksa powiedziane prawda, że, no my mają jakieś tam walkę, klasową prowadzą, prawda coś takiego i tak dalej, ale tak naprawdę mark są tych masach, nie my o specjalnie pojęcia, poza tym, że im przypisywał jakieś takie, byty, jakieś takie cechy wolicjonalne, prawda, czy coś takiego. Więc masy choć pojawiły się w takiej refleksji historycznej, to nadal były ciemne w tym sensie, że nie poznane. Przełam następuje właściwie w XX wieku. Zazprawam dwóch rzeczy, to znaczy pierwsze to jest to, co ja robiłem na mój doktora dużo później, to znaczy to jest pojawienie się demografii historycznej jako tatii. Dlatego, że demografia czym się zajmuje demografię historycznej, zajmuje się obliczaniem podstawowych parametrów, zachowania populacji, trwanie życia, płodność, umieralność i tego typu rzeczy, poszukuje człowieka średniego. To, kiedyś tam socjologię, deklarowała, że chce poszukiwać. Poszukuje człowieka średniego, który się pojawia, jak się okazuje, w całkiem obficie, dlatego, że zachowały się z przeszłości różne rejestry podatkowe, a przede wszystkim rejestry metrykalne. Czyli księgi, kształf, ślubów i pogrzebów. Podróżnieni od dzisiejszych urodzeń małżeństw i zgonów, to tam było, no to są tylko ci, którzy prawda w. ale nie szkodzi. Tego jest bardzo duży. Różnej to jest jakości, te materiały, ale jest ich bardzo duży. Można z nich korzystać w sposób taki powiedziałbym agregatywny. To znaczy spisywać z roku na rok ilu się urodziło, ilu zmarło, ilu się orzeniło. I na tej podstawie robić taką agregatywną historię, ale w 1950 roku Francuzki demograf Louis Henri, opracował metodę, która się nazywa rekonstrukcja albo rekonstytucją rodzinie. Ja wolę rekonstrukcję używać. I to polega na tym, że bierze się taką powiedzmy za lat 50. Co najmniej 50 to najlepiej zastą. Lat, jakąś jedną parafię i wybiera się ludzi już teraz imięnie. Oni się tam rodzą, że nią mają dzieci, umierają. I poszukuje się tego typu rodzin. Ale to jest bardzo ciekawe, że w zasadzie te zapisy są dominująco kościelne. To znaczy, że państwa jako takiego nie interesował chłop. Czy my nie powinniśmy w ogóle myśleć o dawnym systemie władzy jako współczesnym. Państwo wiecie, jak teraz rozumiemy, ale trochę mnie to zaskakuje. Bo ja bym była sobie takim księciem, chciałabym wiedzieć ile tych chłopów mam do dyspozycji. To mi się wydaje, że jakiś tam z pisy bym robiła. A pan mówi, że to w zasadzie tylko w parafjach. Były rejestry też podatkowe oczywiście w dużej mierze i nie powiem, że we wszystkich państwach, ale w niektórych państwach, a nawet chyba w większości. To było tak, że jak się robiło spis podatkowy, to jednak władza wyciągała od duchowieństwa informacji. Najczęściej się duchownymi posługiwano nawet w Polsce zresztą. Posługiwano się duchownymi, żeby zrobili ten spistych ludzi, bo nikt znali. Z czasem w końcu XVIII wieku w zasadzie całe te rejestry duchowny zostały przejęte przez państwo. Mamy taką sytuację w księstwie warszaskim. Dziec to sunki państwa z kościołem nie były najlepsze. A gdzie w zgodniej z instrukcją, jeśli chodzi o śluby, to ksiądz miał najpierw dokonać rejestracji ślubu, nawet rozwodu. A następnie dopiero przeprowadzić ceremonię religijną, bo tak napisana, potem może se przeprowadzić ceremonię religijną, ale najpierw ma zapisać. I to jest ten moment? Czyli zostali za przygnięcie jako urzędnicy. Tak, to jest ten moment, kiedy przejmuje państwo całą tą rejestrację. I ona dalej jest rejestracją wyznaniową, nie tylko powiedzmy w Polsce katolicką, bo też jest żydowska i inne. Przejmują tę rejestrację i żądają od duchownych, żeby sporządzali rejestry w kilku egzemplarze. Jeden egzemplarze zostaje w parafii, i jeden idzie gdzieś tam do archiwum biskupiego, a jeden idzie do ładcywiny. Po prostu państwo do tego momentu, do tego przełomu XVIII wiecznego, tak naprawdę poza okresowo robionymi, z pisami podatkowymi, tak naprawdę nie miało narzędni, żeby ludzi kontrolować. Kontrolowano ludzi trochę inny sposobem niż dzisiaj. To znaczy, to była taka kontrola, powiedziałmy represyjna. Jak ktoś się wychylał? W sensie, buntował się, nie płacił podatków i go złapali. Najczęściej nie złapali, ale jak złapali. To wtedy ponosił tego bardzo drastyczna konsekwencje. Bardzo drastyczne w takim sensie nawet nie wiem, jakieś dramatrastyczne jak zakucji, prawda? Bo to chodziło o to, że pokazać widzą. To okrócięństwo przy wymierzaniu kary jest dużej mierze pewną funkcją bezradności. Skoro nie jesteśmy w stanie zwalczyć bandytyzm na drogach, to przynajmniej przed każdym miastem przy gościcu niech wisząci frajerzy bandyci, którzy dali się złapać, prawda? By i tak większość się nie dała złapać. Więc o to tutaj chodzi. Natomiast w momencie, kiedy państw przejmuje te istniejące instytucje duchowne, po to, żeby kontrolować ludzi, to zaczyna sobie stawiać coraz szersze takie prawda cele. Po to, żeby wiedzieć ilu ich tych ludzi jest, po to, żeby wiedzieć, czy oni na coś nie chorują, i tak dalej i tak dalej. I to dość wcześnie takie ambicje państwa kontrolowania społeczeństwa występują i on już nie są powiązane z represji. One są powiązane z taką próbą oddziaływania wychowa w czego nas społeczeństwo. Nie pijcie, prawda? To już 19 wieku się pojawia, nie pijcie, albo nie wiem, chorącie się przed chorobami, to takie bardzo aktualne, prawda? To też się pojawia w 19 wieku. Ale to wszystko jest bardzo późno. No bo, tym przełom następuje gdzieś wraz z doświadceniem. Z końcem 18 wieku, ten zmiana sposobu kontroli. Ale teren jest tryb metrykalny, o których mówię, on jest nieowne wcześniej. W sumie te państwowe są lepsze, ale te kościelne też wcale nie są złe. I w tym momencie, w raz po 1950 roku pojawia się to demografia historyczna, który jest nie jest już tylko z takim sumowaniem faktów anonimowych, ale zaczyna być rekonstrukcją rodzin. I historyk dotyka człowieka, który mając jakoś na imię i jakoś na nazwisko. Oczywiście, celem tego historyka jest uzyskanie pewnie średniej, więc to imię i nazwisko z nika. Ale to jest ten pierwszy moment, kiedy pojawia się zwykłych łop, mówimy o chłopach. Ta czarna masa. Zaczyna być trochę mniej czarna, trochę szara. Trochę oświetlone. No tak, ale tylko trochę i tylko przez pryzmat liczb. Natomiast potem pojawia się tak zwana historia kulturowa. To jest przełom taki nowa historia kultury się o tym mówi. To jest przełom naprawdę niedawny, bo to jest jakoś ostatnia, ćwierdziwiedź w dwudziestego wieku. I to uprawiają historycy. Czasem uprawiają w antropolozy, ale nie chcę uchodzić do takiegoś takiego, nie wiem, psa ogrodnika, który dziewczył broni swoich żudów, ale generalnie sądzę, że historycy uprawiają to trochę lepiej. To znaczy mają większe szacunne, gdy źródła niż antropolozy. I oni wyszokują tych ludzi w dwóch kategorii jak źróde. To znaczy, to są najważniejsze kategoria źródeł, to są źródła sądowe. Dlatego, że źródła sądowe czasami, bo to, czy nie dotyczy wszystkich, dotyczy to takich grup, co miały z sądami do czynienia, te źródła sądowe pokazują, czy pozwalają zrekonstruować, biogramy różnego rodzaju. W Polsce w Warszawie, ale w Krakowie też jest takie fajne źródło z końca 18 wieku. To są Komisje Marszałkowskie. W Warszawie to była taka Komisja Marszałkowska, to był taki sąd, przed którym stawiano, no najczęściej jakiś takich, czy w uczęgów, czy ludzi nie, takich, co popatli w jakiś drobny, bardzo konflik. I z sprawę. I zwykle ich tam wypytywali, ile malacką dłośnią pochodzi, co robią. Nie, no, powiadal co robią. I mamy biografię. Niektóre z tych materiałów wydała Zofia Turska, taka była książka z rątem Marszałkowskim po Warszawie, albo o skarżenie o skarżają, bo to były czasy właściwe, prawda. Ale tutaj już nie było mas. Ciemnych, lekko rozjaśnionych tylko od strony serde tak powiem sexualnej, bo te księgi metrykalne osek się powiadają. W sumie. Tylko pojawiły się jakieś indywidualne biografie. I w tych rzutach sądowych można znaleźć bardzo fajne rzeczy, można znaleźć właśnie takie mini biografie. Wybranych ludzi. I potem przełomie kulturowym zaczęła się historiografia interesować właśnie tym. I zaczęto sobie sobie stawiać pytania. Właściwie tak, nie, nie powinniśmy zakładać, że te masy ci zwykli ludzie, że oni myślą, jakimiś kategoriami, takie mniej walki, klasowe jak Marczim to przypisywa. Tylko podejdźmy do nich tak, jak etnolog podchodzi do cudzysłowie, mówię, żeby nie idzie do niejśli. Do dzikiego. Bo etnolog jedzie do dzikiego i go obserwuje. I to jest zwykle obserwacja, powiedzmy sobie uczestnicząca. Bo wie, że Mado czynienia z kimś, ktoś zupełnie inny. I tutaj historik bierze na siebie taką rolę, że Mado czynienia z kimś, ktoś zupełnie inny. I ten mieszkow pierwszy naprawdę nie myśli kategoriami. Nie możemy tego w ogóle założyć, że myśli kategoriami 70-letniego emerytowanego profesorach historii w końcu XX wieku, czy w początku XXI. My musimy do niego podejść, jak do takiego polinezyczyka i popatrzeć. Ale to zrobienie, ale to jest niedozrobienia, panie profesorze. Jak można odtworzyć motywację, emocje, sposób myślenia osoby sprzed kilkuset lat. I to zarówno tej, która jest na topie, wszczycie takiego mieszka, a jeszcze trudniej osoby, o której wiemy tyle, jak miała na imię, kiedy się urodziła, kiedy umarła. Przecież tutaj muszę przyznać, mam wrażenie, że jednak pewna bezradność. Zawsze jest pewna bezradność, bo jak rozmawiam z panią, to też nie do końca mam pewność, jakie są panie intencje motywacji. Także jest to, co ja sobie kombinuję, to jest normalne. Natomiast możemy na podstawie tych obserwacji, jak oni żyli, jakie decyzje w konkretnych sytuacjach podejmowały, Możemy wnioskować, no coś o tych ludziach, coś o ich emocjach, jednak możemy. Oczywiście nie będzie to o wszystkich. Nie ma mowy, żeby to była demografia, pokazuje pewną średnio tej masy. Natomiast tutaj mamy indywidualne przypadki i widzimy, że oni się zachowują dziwnie. Może nie dziwnie, ale zachowują się inaczej. Jak się podchodzi do tego zagadnienia z punktu widzenia, po bęsłieniu badania buntów, są taki, po ostatniej ćwierci, czy chyba się w połowie i ostatniej ćwierci 18 wieku są rozruchy w małopolskie w różnych starostwach. I to, jak analizowano w latach 50. szkoła, celiny błobieńskiej, Marcistoska, no to było prawda, buntowali się, walka, klasowa i tak dalej. Ale jak przeczytać jeszcze raz te źródła, to okazuje się, jak oni się buntowają. Pokazane jest cały mechanizm, mechanizm jest taki, że jak się zaczęło rolnictwo podnosić, no to ci starostowie się zorientowali, że było dość duże zimi, która była opuszczona wcześniej, która została zaora na przesłopu. W związku z tym postanowi mi zabrać to, co stanowi sam sobie ci chłopi zaorali, bo jak było puste to, co zaorali, to postanowi lignito zabrać. Jeszcze zabrać taki sposób, żeby jej skrzywnić, to znaczy wyrzucić, zlepszej ziemi da przeżycić na gorszą, a nie chcę tu mówić, że miliracje ci starostowie, bo to jest w obie strony. No i co robią ci chłopi, powieśmy, ze starostwa libuskiego? Oczywiście robią z pisząskarguę do kogo? Do sądu. W Warszawie to są to starostwo, dobro króleskie, w związku z tym sporach między starostą a poddanymi jest specjalny sontreferendarzki. To są tak zwani pod górze czy ludu, czyli tacy pobiedziałbym prawnicy, czasem bystępujący przed sądem, ale nie są to takie, jak dzisiaj, jakiejś wielkie kancelarie prawnicze. Raczej to są tacy pobiedziałbym, co to jakieś prawo coś wiedzą, nie chcę powiedzieć, że skończyli prawo. To są tacy społecznicy, którzy walczą o dobro tych uciskanych, czy to są tacy, którzy nie wiem, są naciąne, są jednej drodzy, to znaczy są tacy, którzy po prostu dla nich to jest większość, to jest po prostu dochód. I już bo gmina się znaczy, zrzuca się wtedy ta społeczność wiejska do karmony, wrzucają pieniądze, zaczął zawsze nam mają jakieś pieniądze odłożone, takie na działania społeczne i wypłacają mu coś. I to nie musi być oszust. No i ci z tego starostwa libuskiego, poszli do Sądu Referendarzkiego, tam zasiadał jeden z załózki, bracia załózcy od bibliotyki i braci załózki. Jeden był biskupem, w zasadzie był immunizowany, drugi miał trochę pęcha, dlatego, że poparł nie augusta III, a Stanisława Leszczyńskiego, na jak wiadomo wygrała august III, w związku z tym załózki nie miał szansy na większą karierę, niż byś referendarzem koronnym i w tym referendem jako referendaż koronnym przez 20 lat wydawał wyroki różnego rodzaju. I trafiła to sprawa z tego libuskiego do niego właśnie. Ponieważ starosta, nazywam się Gordon, to był taki właśnie niebu starostą, błudziar żawcą, bezpośrednio z tymi chłopami miał do czynienia, a tam była radziwiłowa jako starośćcina. Często, że ten Gordon i to radziwiłowa to w ogóle zlekce ważyli. Jedna strona wystąpiła przed sądem i dostali dekredzę, że ma orację. I poszliś tym, że ma orację, prawda? Na to oczywiście Gordon złożyła apelację, dostał zawieszenie tego poprzedniego wyroku, bo tu klikko szmarna procedura sądowa jest. Jeszcze dłuższe niż teraz? Tak, niestety, to się trudno wyobrazić. Rzeczywiście, jeszcze dłuższa, i w dodatku z różnymi takimi trikami prawniczeniami, które pozwalają, a na koniec jeszcze jak już jest jakiś wyrok, to tak naprawdę nie sposób go wyjek zakwować. Więc ta sprawa się rozgrywa, to się kończy, by to trwadość długo, ale to się kończy w końcu tym, że przyjeżdża komisja, która ma dokonać rozgraniczenia i dokonuje takiego rozgraniczenia po myśli tego Gordon. Chłopi, którzy myśli w kategorii jak taki Gordon, radziwiłowa, to całe towarzystwo, to sąsliś skorumpowani bojarzy. A gdzieś tam jest król, który jest dobry. I my do niego drogą sądową wystąpimy. Nagle poczuli się, że królik zostawię. I wtedy jest jednym moment, jest odróż takiego buntu, przepędzili to Wojska. Jak przepędzili Wojsko, to Gordon wynają żuli, takich żuli, co to tam po górach, Janusików, różnych i tym podobnych, żuli hejdoków i kogoś, nie przyjechali, doszło normalne biatyki strzelaniny, było ofiary. I ci chłopi wtedy się uspokoili. Czy to nie jest tak, że chłopi pojawiają się w historii w momencie frustracji, kiedy już dochodzi do jego buntu. I więcej mamy historię o ich buncie niż historii o tym, jak oni, na przykład, byli uciskani. To znaczy to jest o konstans. To, jak oni byli uciskani, to oczywiście wiemy z. no, najczęściej z różnych skark. No i wiemy tam z różnych prawdą rozporządzeń, porządków, sioń. On chodzi o ten obraz, bo co tak chłopa, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma, aż należy się pojawia z tą kosą i tutaj będzie robię buntu. Tak, oczywiście. A czy nie chcę powiedzieć, że my tylko ich poznajemy w momentach buntu, no poznajemy ich w momencie, kiedy stają przedsądem. Są różne sprawy, stają przedsądem, czasami są to sprawy takie, powiedziałbym, no nie mające nic, czyli wiele wspólnego z tak zwanym wyzyskiem. Taką sprawę z księgi bieckiej, z 18 wieku, mianowicie oskarżają jakąś dziewczynę młodo, że podpaliła kilka pożarów spowodowa. No to wiadomo, to na stos jest. Ewentualnie ścieńcie przed stosem, prawda, czy coś takiego. I ona się przyznaje do tego nawet. Wypadł, że to się niespełne rozumu jest. Wskazuje ją sąd na spalenie, ale ponieważ ona taka trochę niespełna rozumu, to najpierw, żeby egzekucja przeskata głowy ucieńczy ciało spalić. I potem jest pod paródniach. Jest sprawa, mianowicie ona miała jakiegoś aprzytyfikanta, który zaniał chodził, a na za bardzo zanim nie chodziła, ale to nie zaznała, że nie, a ja go to. Otóż ten, że aprzytyfikant poszedł do księdza, zmobilizował jakąś grupę ludzi, którzy się wstawili. Do starosty zaniał i jest poprawka wyroku. Że puszczam ją wolno pod warunkiem, że jak ją tylko puszczam, to ona wyjdzie za mąże tego, co. No jest to taka sprawa, nie mówię, że takie sprawy były bez przerwy, no to jest sprawa, prawda, dość nietypowa, ale w takich dziwnych okolicznościach tych ludzi poznajemy. Poznajemy ich dziwaczne zachowania. Pana pisał taką książkę "Studia z dziejów biologicznego standardu życia na ziemiach polskich". Ten PDF jest dostępny bezpłatnie linky znajdziecie w opisie tego podcastu. I o to biologiczność chciałabym pana zapytać, bo dużo pan mówi o tych, urodził się wziął ślub z maru, a skutna, że pan wiedzieć jakiego wzrostu był chłop czy chłopka. Jak ty biologiczność może pan wyłuskać? Czy biologiczność może wyłuskać na kilka sposobów? To znaczy pierwszy sposób to jest taki bliższym naszym czasem. Jak zamykają do więzienia? To mierzą i ważną. Jak biorą do wojska? I to już leci od gdzieś tam od chłopu 18 wieku. To mierzą. Potem też mierzą i ważną. No jak idziemy do dalszych epok, to jedyne co można zrobić, to jest są kości. Dlatego, że z kości długich można odtworzyć na przykład wysokościała. Różne inne rzeczy jeszcze można z tych kości długich czy w ogóle generalnie z kości. Można odczytać, można odczytać, stresy środowiskowy. Choroby też? Niektóre choroby, bo niektóre niestety tylko, ale na przykład jakieś obciąże niepracą. A z czaszek, które mają taką gąb czasą, w oczodowach mają taką gąb czasą, w warsztę można odczytać problemy z niedoborem żelaza, na przykład czy coś takiego. Takie rzeczy można z tych kości wyczytać. To oczywiście te dane z kości z danymi z pomiarów przyżyciowych jest prosto zestawić nie można. No ale jak nie mamy tych danych przyżyciowych dla wcześniejszych okresów, to musimy na kościach bazować. Co z tego się dowiadujemy? Z tej fizyczności dowiadujemy się jak się zmieniał standard życia. I to jest o tyle interesujące, że pozwala nam zobaczyć właśnie chłopów. Chłopów tak naprawdę ekonomiiści podchodzą do tego inaczej mają wskaźniki monetarny. Piorą ceny, prawda płacę jakoś tego typu rzeczy, ale czas jest dawać sprawę, że te wskaźniki monetarny dotyczą tak naprawdę gospodare, które są w pełni upieniężone. Ja już nie chcę mówić o tam 18 wieku, które jest zupełnie nieupieniężony, ale nawet w okresie międzywojennym, że bardzo duży część tej populacji żyła z tego, że uczestniczyła tej populacji chłopskiej, uczestniczyła w ręku bardzo niewielkim zakresie. Wielistego, co właśnie i wyprodukowały ich gospodarstwo. Możemy to w jakiś sposób podsumować, mając te dane o wysokości ciała, o ma się ciała, o ma się ciała. o jakiś ewentualnie innych wymiarach i możemy to jakoś prawda, no porównać ich z tymi grupami, o których wiemy, bo żeby już w świecie gospodarki pieniężnej, prawda? Czyli powiedzmy z mieszkańcami miast. Teraz siedzę nad dziećmi. Jest bardzo dużo literatury dotyczące i właśnie pomiarów takich dotyczących dzieci. W Polsce są takie dzieci szkolne, bo w innych krajach w Anglii powiedzmy to są takie, że tam od drugiego roku życia w Polsce to od skylku, okresu przedwojennego są takie szkolne badania, czyli od 7,5 roku, prawda? I szczególnie tego duże jest dla okresu powojennego. I to nawet takie badania ogólnopolskiej. To bardzo ciekawe widać jak, jak te dzieci rosną, prawda, ale widać też jak się zmienia na przykład okres kiedy się wchodzi w pokwitanie. Jak to pokwitanie staje się dynamiczne, to znaczy dużo więcej centymetrów jest zeskuje w wieku 13-15 lat, niż kiedyś. Kiedyś to pokwitanie było w zasadzie stosunkowo słabo widocznych, gdzieś tak od okresu powojennego jest widoczny bardzo wyraźnie. Podobne rezultaty dotyczą też Anglii. To też nam pokazuje, czy byli wyżywieni, czy nie byli wyżywieni, prawda? Pozwale na spekulację, czy prawda cierpieli na choroby jako taki czynnik obciążający, czy też może nie kiedy im się poprawiło. A taki chłop dajmy na to noworzycny, to był dużo niższy niż od nas średnia współczesna? Tak, to znaczy powiedziałam tak, to jest taki nawet noworzytny, czyli powiedzmy sobie 17 wiek, to jest wręcz taki dół, bo można byłoby sobie wyobrazić, że ta krzywa wysokości ciała, ona wygląda jak taka litera u. Jako u, to ciekawe, bo odruch jest taki, że prawda postęp, co jest to, to jest to, to jest to, to jest tak, że później średnio wieczam. Po czarnej śmierci, kiedy proporcja ludność do ziemi się zmieniła na niekorzyć ludności, to było okres takiego lepszego standardu życia, lepszego wyżywienia. Natomiast czasy noworzytne, to jest po pierwsze bardzo znaczne oziębienie klimatu. Już od późnego średnie wy czasie zaczyna, dlatego, że 13 wiek to jest klimat ciepły, natomiast potem zaczyna stopnieł, bo spadać 16-17 wiek to jest dnotego okresu. I od razu ludzie są nisi, to bardzo wyraźnie widać. Jak się patrzy na dane skandynawskie, bo tam taka nadwyżka żywność nad barierą przeżycia jest bardzo nieduża. To jak się patrzy na te dane skandynawskie, tam jest po prostu u wikingu, byli wysocy, natomiast potem byli coraz nisi, nisi, nisi, gdzieś dopiero od 80 roku. No to przecież nie pasuje. No nie, niski wikingu prawdopodobnie był wcześniej eliminowany przez, przez, przez, przez wami. Dobor naturalny. Tak, niekoniecznie naturalny, bo to też oni tam mieli straszne takie metody, że po takie miejsce za wsią, prawda, gdzie wikingu, który już nie chciał mieć więcej dzieci, wynosił takiego. Znamy, że nam oglądaliśmy serial. Tak, ja to czytałem w literaturze. To, to my, to my, to by to wie pan serialu. Tak, ale byli też tacy wikingu, by co przychodzili tam zobaczyć, czy nie ma jakiegoś ciekawego obiektu, żeby, żeby przejąć, prawda? Tak, to ciekawe. Tak, tak, nie, no można było wyrzucić, ale można było też przejąć. Byli tacy, co potrzebowali przejąć. Czemu w zasadzie pana interesują takie, no właśnie masy? Dlaczego się pan tym zajął już właśnie od czasów doktoratu, co to nie lepiej tych wszystkich królów opiewanych, władców i dramatów, o których coś wiemy, łatwiej się z nimi zidentyfikować? To pani mi zadaje tak bardzo osobiste pytanie. No tak. Tak, no znaczy, w jasne, to, że tych królów to pełno ludzi. Jestem królów od wodzów, bo to najwięcej historików wojskowości. W związku z tym ja wywolałem pójść w kierunku takim właśnie pójdza metonu, metodą statystyczną. W związku z tym ja właściwie cały czas siedzę, ja nie siedzę w tej nowej historii kultury, natomiast siedzę cały czas w tym takim rozświetlaniu czarnej masy po to, żeby dość do jakiejś średni, która też jest abstrakt, tak jak średnia płacaw w Polsce. Może mniejszy ma abstraktem, ale, ale coś już mówi. Natomiast mam oczywiście kolegów i też czytam tą literaturę zainteresowaniem, o tym przełomie kulturowych i o tych i o tych mentalnościach i o tych na zajęciach to wykorzystuje tych, tych tzw. zwykłych ludzi. Oni są powiedziałbym nawet ciekawsi niż ci królów. Dlaczego? Dlatego, że oni są nieznani po prostu. I strzestanowią pewnego rodzaju zagadkę. Są tacy zagadkowi ludzie, to jest kolejny. Oni się pojawią, że Tomasz wieślicz o tym pisał. Oni się pojawiają. Cą ludzie, którzy mieli objawienia maryjne. Pełno takich ludzi było. Jaki się kościł do nich, podchodził bardzo, prawda, styptyczni. Jest to Sebastiana Klonowica, to się nazywa "Woryki Udaszów", to jest taki, no to z punktu widzenia prawnika opis społeczeństwa. I on tam właśnie pisze też, że właśnie Pełno jest takich, co mieli jakieś objawienia głównie po to, żeby opowiadać na bazarach i wyciągać pieniądze od frajerów, prawda. No więc jeżeli ktoś nie był dostatycznie przekonujący albo nie trafił na protektora, który by się tą historią przejął, by w nią uwierzył, to nie miał szans. A oni znikają się gdzieś tam pojawiają, prawda, najczęściej na zasadzie takie, że są potem pienię i w ogóle gościej odrzuca czasem i gdzieś zamyka, prawda. Natomiast no jest taki, to się nazywa, on się nazywa Tomasz Michałek z leżajska, który miał widzenie w 1590 roku. Był synem chłopa, pracował w browarze i zajmował się z bieraniem drewna i chodził do lasu i tam się modlił różanie sobie odprawiał, pracował w zakładzie piwowarskim, oni tam potrzebowali dużo tego drewna. I pewnego razu miał widzenie. Niczóśnik po nie uwierzył. Zamknęli go na edownizienię, ksiedział w tym więzieniu, potem go wypuszczono. Jest taki obraz do dzisiaj w klasztorze Bernardyńskim Blerzańsku, gdzie oni siedzieli w dylebach i ani ugołwalni. I jak się spojrzy na twarz, bo ci chłopi różnie by stępują czasami w różnych obrazach, ale oni przeważnie mają takie twarze takie same. Jak ma być dobrych łop, pobożnych łop to jest jakiś rafael, prawda coś takiego, albo jakieś takie bliżej nieokryślone. Otóż ten Michałek ma twarz niesłychanie indywidualnie. Nie wiem czy malarz go widział, czy może widział jakąś jego podobizne, ale uchodzi ten Michałek za pierwszego chłopa, którego tak powiem, fizizj jesteśmy w stanie zobaczyć. Rzeczywiście być może takie są dwa takie obrazy z nim, gdzie on występuje, i on jest podobny na jednym i na drugim obrazie i ma taką gruboć osanął, gębę powiedział mnie powtarzalną. On miał szczęście to, że w opaliniński, który tam kupił dobra w okolicach leżajska, uznał, że tak, no to to jest tak, zaczną Michałek zmariusz. Że to rzeczywiście było prawdziwy widzenie. Sprowadził Bernardy now, fundował klasztor, i sprawa jest, że tak powiem, to dzisiaj jest to centrum pielgrzymkowe, maryjne i tak dalej. Ale przy okazji dowiadujemy się z tych źródeł, czego się tym Michałku skąd się wywodził, jak trafił do tego leżajska, co robił po tym widzeniu, że go tam zamykali, prawda potem był w kaplicy, którą tam zbudowano jeszcze przed opaliniński w tym miejscu. Mniorze tam się modlił i tak dalej i pojawia się zagadkowa historię. Do to już w którym się omencie? W takim późniejszym żywocie jego czy wspomnieniu o nim jest napisany imiałżone. No to jak to? Do to nie imiałżony, na gyle się pojawia w późniejszym widocznie tradycję, a była jakaś taka lokalna, że nie można było tego, że nie miał tą żony. To jest wiecznie, no i tak. Miałżone, ale tą żony miał tylko po to, aby udowodnić, jak bardzo jest cierpliwy i posłuszny Bogodzin. Musiałby się jakaś okropna baba, prawda? Ale on to swoją świętość był w stanie tutaj nawet w konfrontacji z tą okropną jakąś straszną babą, był w stanie ją dowieść. Także takie postacie się pojawiają. I jest historia na górze wito sławski, to 18 wiek, to są czasy w wielkiej wojny północnej straszliwe i zarazy, w 1789, która rzeczywiście ma ogromne zbierażniwo, a jeszcze roznoszona jest przez wojska, szwedzkie, prawda polskiej i tak dalej. I w święto wszystkim na górze widocławskiej pojawia się taki facet, który jest był zakonnikiem, a ja wyrzucili go w zakonu w Krakowie. Przychodzi do miejscowego proboszczem, i że chce być postrynikiem. No i proboszczalnym właścicielem, to tam jest taka góra wito sławska, to tym masz haupkę zrobić i będziesz dobry. Postelnik nie problemy. Tylko, że on zaczyna opowiadać, rozsyła jakieś takich chłopaczków, dzieci, jakieś itd., ale opowiada, że on był w bizancjom, był w żyjmie, papierz mu kazał tutaj przejść i uzdrawiać ludzi cudownym obrazem, i on nie ma ten obraz, uzdrawiać ich, żeby on nie chorowali. I zaczynają się schodzić tłumy. Zaczynają się schodzić tłumy, ale to to. To tego stopnia te tłumie się zacznę o schodzi, on tam daje im z ziemi, jakąś ziemi świętej, prawda, jakieś takie kawałki uzdrawia i tak dalej. Znamy, co to? Wspedy zaopłatą. Wszystko jest zaopłatą. Wynajmuję ludzi, buduję wokół tej kaplicy mur, żeby tam nie można było łatwo wejść. Wytrzymuję nawet, jak się starostam miejscowy postanowić coś z tym zrobić. No i po prostu wysłał, wysłał hejdłoką, żeby coś z tym zrobili. To ich odpali. On tak działał przez kilka lat. Potem, no, ta ciała ta historia się skończyła w końców Sądzie i Biskupi'em Krakowskim. Biskup Łubieński kazał mu, wytoczył mu proces. On był szarecztowany, skazaną go na duży wocie w Klasztorze, często chowskim duży wodnie ciężkie roboty w łańcuchach. I tam gdzieś zniknął. To pokazuje z kolei, co nam pokazuje ta historia. O, szóst, prawda? Taki jak to Klono Biz mówił w tym worku Jodaszu. O, szóst, ale ta historia nam pokazuje w jakim strasznym strachu musieli żyć ci ludzi. Już tam przychodzili w jakim strachu bez radności, że tak dali się łatwo oszkapej. Co prawda no dzisiaj też jak się patrzeć ludzie, też dają się łatwo oszkapeć. Nie stębne. Na wnuczka, na policjanta, na tego na kamie. O, zdrowicieli też. Na uzdrowicieli też, chociaż mam wrażenie, to chyba mnie jej działa. Nie, nie, nie iżym stopnią w tej chwili, ale może się je. - No i na pana w internecie nie było. - No może tak. W kamieczu kamieczego innego, prawda? No, w paracie widocznie no. No, widocznie jeszcze się nie przebadałem. Którzy jak się przebadałem to się okarzy na system chory. - Taci zwłaszcza tym interesował. - Panie profesorze, a jak pan nad tym pracuje, do pan stara się odtworzyć emocje swoich bohaterów? - Na czy tych moich pomierzonych? - Nie, tych moich pomierzonych emocj nie jestem w stanie. Bo ja mam tylko zimny liczby. Między więcej. Natomiast z takich pełnokrwistych historii jako górze witosławskiej, jako Michałku, jako starostwielibuski, a nawet o tej podpalaczce z biecze. Z takich historii to można bardzo dużo wyciągnąć. Jeszcze taka, w takich historie mam takiego ucznia. Byłego chłopaka, który zajmuje się chłopami przed sądem księstwie warszawskie. Ja mi sporo takich materiałów takich księstw, wreszku książkę wydam na ten temat, ale sporo takich materiałów, takich księstw, mi przysłał, które pokazują, że ci ludzie rzeczywiście są, że ten mają swój honor. Jest, są strasznie przywiązani. Są sprawy, gdzie jest, wytoczyna sprawa za wyzwisk. Nawet takie wyzwiska, które dzisiaj uchodzą za wyzwiska, w niektórych kręgach za przeciinek. Ale z tym się idzie do sądu. Gdzie się do sądu? Po co? Nie po to, żeby tego, tego winnego nie wiem, tam wskazać na pięć lat więzienia, prawda? Czy coś takiego? Nie. On ma areszt 24 godzinny. I w księstwie warszawskim coś się zmienia. Dlatego przychodzi nowe. Jest zniesione poddaństwo. Chłopi mogą stawać przed sądem. Pod sendek jest szlachsica z reguły, no bo skąd? Musimy mieć jakieś prawne kwalifikacje, więc jest z reguły jest szlachsica. Niszą takie sprawy, że na przykład pan, to się dzieje w rogalinie. Czy nadzorcem sam pan nie, ale nadzorca, tam pobił chłopak kijem. Nie żeby mu jakiś krzywdy zrobił strasznie, ale cichłapij i domy tak zrobił mógł krzywdy, się lesną i na honorze. Dlaczego? Dlatego, że kodek, schodzi o landrecht Pruski, pozwala być bykowcem, a nie kijem, kijem się biełow poprzednie po co. I po sendek postanawia tak, no zaraz. To tak nie może być. I ten nadzorca trafia do więzienia 26-odzinnego, 26-odzinnego, ale już w ten sposób honor tego biednego chłopa został naprawi. Dobrze, że nie oberwał drugi rasym, właściwie wym narzędziem, bo tak, bo to też można było naprawi. Ale tego nie wiemy, natomiast jest taki, jest taki wyrok z Krakowa. Właściwie z końcówki, samej końcówki Księsa Warszawskiego, gdzie pod sendek mówi w ten sposób, że nie można oczywiście poddanych zachęcać do buntu, bo się zbuntowali, nie poszli robić jakiś robocis, nie można poddanych zachęcać do buntu. Ale nie można ich też karać się lesnie, tak jak to było kiedyś. Jeżeli poddanie nie chcą wychodzić do roboty, to trzeba było przyjść do sondu. I sondby to rozstrzygno. I to jest zmiana. Obyczaj, bicia, wszystko jednoczełem, czy to będzie, bicie kijem, czy to będzie, bicie w batem, to jest obojętne. Obyczaj, bicia odchodzi teraz, no może, mamy ich zastąpiony procedurom sondową. I to jest ten nowy sposób rządzenie. Ja pytam o te emocje, czy pan próbuje wyłuskać, bo mnie szalenie interesuje właśnie warsztat i sposób myślenia historyka. A pan ma jeszcze taki niezwykły talent do opowiadania o tym w taki sposób, że widzimy tych ludzi właśnie bardzo pełno krwistych. Ja to pana widzę nawet w takiej karczmie sprzed kilkuset lat jak pan nad kuflem. Z czymś tam jest, prawda? I pan powiada te historie i tam się sypią właśnie dukaty, czy inne monety właśnie za takie. I tam to nie pójdę, tylko. Panie profesorze, jak pan podchodzi do takiego współczesnego, w zmorzenia, a jeśli chodzi o zainteresowanie historią chłopów, mamy i książki takie bardziej bym powiedział, a które docierają do historiku bardziej profesjonalnie, ale mamy też takie głośne książki. Ja tam mam jeszcze inskiego ludowa historia Polski, czy Kaspera Pobłockiego, hamstwo. To są to takie najgłośniejsze, ale wydaje mi się, że ostatnich latach jest tego w ogóle więcej. Jak pan do tego podchodzi, to jest jakiś sposób odzyskiwania, właśnie tej hitawnej historii, jak pan to widzę. A czy może być, ja sobie myślę tak, że to oczywiście, to jest pewnego rodzaju trend, który przychodzi, też z obcych historiografii, dlatego że to już dość dawno był taki ludowa historia, stała już jednoczonych, to bardzo, bardzo stary jest. Ale coś takiego, to jest takie odejście od tej historii koturnowej, to jest w jakimś sposób reakcja, na coś, co się nazywa polityką historyczną, a polityka historyczna polega na tym, że się zamienia, wydarzenia po prostu w pewnego rodzaju ceremonii. Te ceremonie niektórym odpowiadają, dlatego, że one mają pewne swoje funkcje, bo funkcja polega na tym, że przyjają memoryzacji, prawda, co znaczy pamiętam, że trzeciego maja jest to, jedynastego listopada jest to, jest przekonięte, czy chodzi o różni dziennika, żeby to było jednastego listopada, co było to samo. A ma to swoją funkcję, bo, że tak powiem, ta masa, nie chcę mówić już teraz ciemna, ale masy pamiętają, kojarzy im się z tym, natomiast oczywiście te spełnego rodzaju bądno ludzi, powiedzmy sobie myślących, no, bo czy ta historia zamienia się w tym, że jakiego koturnowego, takiego, prawda takiego niesłychanie ceremonialnego i 500 caps z czeków przy okazji. W związku z tym, to jest jaka się reakcja, no, powiem tak. W są różne książki, oczywiście, są różne fragmenty tych różnych książek. Są fragmenty, które są po prostu powtórzeniem czegoś, co były już do wnych historiograficz, czyli tę gdzieś bobiniska, prosta linieści masy, zawsze, męślą o skonfliktowaniu się w związku, z tym widzimy ucisł, ucisł, ucisł, ucisł i brzesz dęk masa w pewnym momencie, które znowali, prawda, i odwali. To, ale jak mówię, no to co mnie najbardziej, że tak powiem interesuje, to jest jednak to spojrzenie kulturowe, to jest wyciągnięcie tych, tych kajsof indywidualnych, które naprawdę pokazują, kiedy, no pokazują tego innego. Dzikiego z pod Warszawy, prawda, czy, znaczy, z dzikiego z Warszawy też. Takiego innego, takiego właśnie, no właśnie są takie świeżej i ciekawe i. Ja mam poczucie, że to jest cenne, że to weszło trochę do mainstreamu, że się o tym mówi. No, że się o tym mówi, to jest cenne, tak, są pewnością, aczkolwiek jem wolę, żeby było więcej tego, a nie wiem, takiego nawrotu, opowydania o tym, o tym, o tym, o tym ucisku, o tym, o tam, tym prawda, bo to z kolejny element, prawda, nie wiem, ja o tym zawsze czytałem, jest mnie to ludzi, bo ja już to wiem. No właśnie może pan ma inną perspektywę po prostu, bo wyraże się za średniego człowieka. Dla mam poczucie, że my mamy z historii jednak wyciągnięte właśnie tu Konstytucja III Maja, tu wybory króla, tutaj bitwa taka czy inne, ten przegrał, ten rozdrobnił królestwo, tam, to tam, ten i połączył. A cała ta historia pod spodem, to może ona jest panu wiadomo, a mi się wydaje, że w zasadzie teraz dopiero w ostatnich latach to jakoś tak wypływa do szerszej świadomości. No i to jest konsekwencja wycofania z list lektur Janka Muzykanta, bo był za smutny, ale generań, że się biorąc to przez kowiadomo, Janka Muzykanta, powiem gorzej, gdzie indzie nie było lepiej? Gdzie indzie nie było lepiej? Też te historie z Jankiem Muzykantem się powtarzały, więc tutaj żeby nie można popaść w taki, powiedziałbym, w taką, taką jedno stronność, prawda? że tutaj tylko uciskali, a dziędzie było lepiej, nie bo dokładnie tak samo. I janko muzykan powinien wrócić. Jakby taki chłop niech będzie 16 wiek, pojawił się na gle tutaj w XXI wieku, co on by sobie pomyślał? Gdzieś był taki francuski film, znany to aktor grał, takim rycerzu, co się nie wie, cześć pojęł i 20 wieków. Nie cierpie francuskich filmów, bo chyba nie komedia była jeszcze. No niż do zagłarała, grał ten facet, co potem grał tego, nie pamiętam, by ją w ogóle filmów. Facz, czegoś nie pamiętam, nie wiem. Tego gang stera takiego, taki ten. Pierwszy raz, pierwszy raz znam profesorako Pczyńskiego dla, profesor kołczyński, czegoś nie pamiętam. Nie no nie pamiętam, bo to pamiętam, mam przeduczami to, ale no taki był z takim niego lony, tak. Łysiejący niego lony. No w każdym razie, w każdym razie, co by sobie pomyślał, nie wiem, no. Ja wiem, to co zwykły człowiek, którego by przeniesić do 16 wieku, też nie wiem, co by sobie pomyślał. Trzokło byłby pewnie. To myślę, że tak. Myślę, że tak, że to jednak był inny człowiek, to znaczy potrzebowałbyś tak z trzy miesiące reedukacji. Ja nie wiadomo, czy to był załatwi o sprawę, ale już nie potrafił by się tam zachować na bobytnym sklepie czy na ulicy. Ciekawę. - Profesor Michał. - Jaure no, o, a ten. O, to ten, wyślejący z zarosną, nie go lon. Profesor Michałko w Czeński, dziękuję serdecznie z rozmowę. Dziękuję bardzo. Słuchasz pod kastu radionałkowe. Dziękuję, że zostaliście do końca. Zdradzy wam, że historia pojawi się w radionaukowym i jeszcze w sierpniu. Tymczasem dajcie znać, jak się wam podobało w komentarzach, podrzucajcie pod kasty znajomym, niech nasz mały radionałkowy światek rośnie. Bez waszej pomocy to się nie uda. Aha, Profesor Michałko w Czeński był już gościem w radionaukowym w odcinku numer 33. Zapraszam was serdecznie o powiada o tym, jak dawniej wyglądały epidemię. A za tydzień w odcinku numer 56 o genetycznym, portrecie, polek i Polaków. Do usłyszenia. To był podcast radionałkowe. Więcej znajdziesz na stronie radionałkowe.pl oraz na profilach na Facebooku i Instagramie. Pądźmy w kontakcie. Dobry go dnia!

Podcast Summary

Key Points:

  1. Historycy badający życie chłopów i innych „zwykłych” ludzi muszą opierać się na skąpych źródłach, takich jak księgi parafialne (metryki chrztów, ślubów, pogrzebów), rejestry podatkowe oraz sporadyczne zapisy sądowe.
  2. Przełomem w tych badaniach była demografia historyczna (od lat 5
  3. XX w.), która umożliwiła odtwarzanie rodzin i średnich parametrów populacji, ale nadal głównie przez pryzmat liczb.
  4. Nowa historia kulturowa (ostatnia ćwierć XX w.) sięgnęła po źródła sądowe, pozwalające na rekonstrukcję indywidualnych biografii i motywacji, choć z ograniczoną pewnością.
  5. Historycy muszą zachować ostrożność – dawne racjonalności różnią się od współczesnych, a interpretacje są zawsze konstruktem umysłu badacza.
  6. Przykłady z XVIII-wiecznej Małopolski pokazują, że chłopi potrafili walczyć o swoje prawa, np. składając skargi do sądu referendarskiego, co ujawnia ich sprawczość i złożoność działań.

Summary:

W podcaście „Radio Naukowe” Karolina Głowacka rozmawia z prof. Michałem Kopczyńskim o metodach docierania do historii ludzi, którzy nie byli królami ani możnymi – głównie chłopów. Profesor wyjaśnia, że źródła pisane są fragmentaryczne: chłopi pojawiają się w nich na chwilę i znikają, jak w przysłowiowym „rozbitym wazonie” historii.

Podstawą badań są księgi metrykalne (chrztów, ślubów, zgonów) prowadzone przez Kościół, a od końca XVIII wieku także przez państwo, które zaczęło kontrolować ludność poprzez rejestrację. Demografia historyczna, zwłaszcza metoda rekonstrukcji rodzin opracowana przez Louisa Henry’ego, pozwoliła na agregację danych i obliczanie średnich wskaźników (długość życia, płodność), ale nadal traktowała ludzi anonimowo. Dopiero nowa historia kulturowa, korzystająca ze źródeł sądowych, umożliwiła odtworzenie indywidualnych biografii – np.

chłopów składających skargi do sądu referendarskiego w Warszawie. Profesor podkreśla, że interpretacja motywacji dawnych ludzi jest trudna i obarczona ryzykiem anachronizmu, ale możliwa przy założeniu, że myśleli oni inaczej niż współcześni historycy. Przykład buntów chłopskich w Małopolsce w XVIII wieku pokazuje, że chłopi nie byli bierni – potrafili organizować się prawnie i walczyć o ziemię, co ujawnia ich sprawczość i złożoność życia społecznego.

FAQs

Historycy korzystają z ksiąg metrykalnych (chrztów, ślubów, zgonów) oraz rejestrów podatkowych. Dzięki demografii historycznej i metodzie rekonstrukcji rodzin można odtworzyć życie przeciętnych osób, choć głównie w ujęciu statystycznym.

To metoda opracowana w 1950 roku przez Louisa Henriego, polegająca na analizie ksiąg parafialnych z co najmniej 50 lat. Historyk wybiera konkretne osoby, śledzi ich narodziny, małżeństwa i zgony, aby odtworzyć historię rodzin.

Źródła sądowe, np. akta Komisji Marszałkowskiej z XVIII wieku, zawierają zeznania i opisy życia codziennego. Dzięki nim można poznać biografie konkretnych osób, które miały styczność z sądem.

Władza opierała się głównie na kontroli represyjnej – karano tylko tych, którzy się wychylali. Dopiero pod koniec XVIII wieku państwo przejęło od kościoła rejestry metrykalne, by skuteczniej kontrolować społeczeństwo.

W drugiej połowie XX wieku rozwinęła się demografia historyczna, a następnie historia kulturowa. Historycy zaczęli traktować dawnych ludzi jak obcych kulturowo, analizując ich decyzje i zachowania bez narzucania współczesnych kategorii.

To trudne, ale możliwe – poprzez analizę ich działań i decyzji w konkretnych sytuacjach, np. buntów czy procesów sądowych. Jednak nie ma pełnej pewności, a wnioski są zawsze częściowo subiektywne.

Chat with AI

Loading...

Pro features

Go deeper with this episode

Unlock creator-grade tools that turn any transcript into show notes and subtitle files.